StoryEditor
Rynek i trendy
26.04.2018 00:00

Nowości napędzają kategorię pielęgnacji twarzy

Za ogromnym sukcesem kategorii pielęgnacji twarzy stoją nowości. Jest ona jednym z najważniejszych segmentów biznesu drogeryjnego – przekonuje Emilia Pawlak, dyrektor handlowy w spółce Natura.  

Jakie znaczenie dla całości sprzedaży w sieci Natura ma kategoria pielęgnacji twarzy?

Jest jedną z naszych kluczowych kategorii. Wiążemy z nią duże nadzieje. Kategoria pielęgnacji twarzy jest bardzo ważna w szeroko pojmowanym biznesie drogeryjnym. Rozwija się bardzo dynamicznie, regularnie zasilając półki kolejnymi nowościami. To właśnie mnogość innowacyjnych rozwiązań w kategorii, stoi za jej ogromnym sukcesem.

Czy to prawda, że pojawia się w niej najwięcej nowości?

Najwięcej nowości pojawia się ciągle w kategorii kosmetyków kolorowych, niemniej jednak kategoria pielęgnacji twarzy znajduje się w czołówce tych, w których nowości przybywa regularnie i bardzo dużo.

Jakie jej segmenty rozwijają się najlepiej?

Najdynamiczniej rozwijającym się segmentem są kosmetyki naturalne i organiczne. Zapewne stoi za tym, obecny w naszym kraju od kilku sezonów, trend życia w zgodzie z naturą i czerpania z niej tego, co najlepsze. Ogromną popularnością w ostatnim czasie cieszą się maski na tkaninie oraz kosmetyki koreańskie. Jest to wynikiem dużego zainteresowania sekretem doskonałego wyglądu cery Azjatek w każdym wieku.

Jakie zachowania konsumentów wpływają na kształt tej kategorii?

Klientki wybierają przede wszystkim swoje ulubione marki. W ramach marki szukają kosmetyków przeznaczonych do swojego typu cery lub wieku. W ostatnim czasie wyraźnie daje się zauważyć potrzeba podziału kategorii pod kątem cery wrażliwej, skłonnej do alergii oraz cery mniej wymagającej.
Ta kategoria cechuje się dużą lojalnością i przede wszystkim zaufaniem do marek. Nie znaczy to jednak, że konsumentki zachęcone kampanią promocyjną czy próbkami lub testerami, a także poleceniem przez wyedukowaną konsultantkę nie sięgają po nowe produkty. Dotyczy to głównie młodszej grupy, która jest bardziej spragniona nowinek kosmetycznych.

Czy kosmetyki do pielęgnacji twarzy dla mężczyzn zyskują na znaczeniu i czy wśród kupujących w sieci Natura przybywa mężczyzn?

Badania wskazują, że mężczyźni dbają o dobry wygląd przede wszystkim dlatego, że chcą podobać się bliskiej osobie, chcą wywrzeć wrażenie na innych osobach, które w męskim odbiorze są atrakcyjne, oraz być dobrym przykładem dla dzieci. Mężczyzn, którzy dbają o siebie w coraz większym stopniu, cały czas przybywa. Kupują już nie tylko maszynki do golenia, ale również coraz więcej kosmetyków do pielęgnacji skóry. Rynek oszalał na punkcie kosmetyków do pielęgnacji męskiego zarostu. Jest coraz więcej specjalnych płynów i żeli do mycia brody, preparatów do jej stylizacji, ale też kremów do zadań specjalnych. Półka z kosmetykami męskimi jest coraz szersza i coraz chętniej stają przed nią mężczyźni, którzy wiedzą, czego chcą i jakie są potrzeby ich skóry. Oznacza to, że wraz ze wzrostem świadomości dotyczącej potrzeb własnego ciała wzrasta też wśród mężczyzn zapotrzebowanie na kosmetyki.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
14.01.2026 14:29
Hackernoon: AI zmienia sposób, w jaki konsumenci wybierają detergenty do prania
Mouse family/Shutterstock

Rozwój wyszukiwania opartego na sztucznej inteligencji istotnie wpływa na zachowania konsumentów, także w kategoriach dotąd postrzeganych jako niskiego zaangażowania. Analiza zapytań generowanych i agregowanych przez systemy AI pokazuje wyraźne odejście od kryteriów takich jak „niska cena” czy „świeży zapach” na rzecz bardziej złożonych oczekiwań obejmujących jakość zapachu, składniki, wpływ na skórę i środowisko. Jeszcze dekadę temu wyszukiwania dotyczące detergentów sprowadzały się do kilku powtarzalnych określeń; dziś dominują pytania precyzyjne, porównawcze i techniczne.

Według danych Hackernoon jednym z najsilniejszych sygnałów widocznych w zapytaniach AI jest rosnące znaczenie zapachów klasy perfumeryjnej. Użytkownicy pytają m.in. o detergenty o „perfumer-grade fragrance” czy o produkty, w których zapach utrzymuje się najdłużej. Zmiana ta wskazuje na przejście od jednowymiarowych nut typu „fresh linen” do kompozycji budowanych z nut głowy, serca i bazy. Algorytmy AI częściej eksponują marki, które potrafią jasno opisać takie parametry i konsekwentnie stosować język znany z rynku perfumeryjnego, co sprzyja wyraźnemu pozycjonowaniu produktów.

Drugim istotnym trendem jest rosnąca wrażliwość konsumentów na skład detergentów. W zapytaniach coraz częściej pojawiają się kwestie braku barwników, parabenów, ftalanów czy chlorowych wybielaczy oraz bezpieczeństwa dla skóry wrażliwej. AI agreguje i wzmacnia te potrzeby, kierując uwagę użytkowników ku produktom opartym na enzymach roślinnych i łagodnych substancjach powierzchniowo czynnych. W tym kontekście czystość składu przestaje być kompromisem kosztem skuteczności, a staje się jednym z kluczowych kryteriów wyboru.

image

Kiedy “zapach świeżego prania” zamienia się w zapaszek; jak konsumenci reagują na coraz mocniej perfumowane produkty?

W obszarze zrównoważonego rozwoju dane liczbowe odgrywają coraz większą rolę w widoczności marek w odpowiedziach generowanych przez AI. Przykładem są formuły biodegradowalne w 85 proc. oraz opakowania w 100 proc. nadające się do recyklingu, wykonane w 60 proc. z materiałów pochodzących z recyklingu poużytkowego. Takie parametry są łatwo przyswajalne dla algorytmów i odpowiadają na rosnącą liczbę zapytań dotyczących ekologii, koncentracji produktów i kompatybilności z nowoczesnymi pralkami.

AI uwypukla również znaczenie trwałości zapachu i wysokiej wydajności technicznej detergentów. Badania wskazują, że blisko 45 proc. osób poniżej 45. roku życia traktuje zapach jako element wyrażania tożsamości, a udział deklaracji dotyczących długotrwałości zapachu w kategorii perfum wzrósł z 11 proc. do 35 proc. w ostatnich latach. W efekcie systemy AI coraz częściej łączą detergenty w kapsułkach, rozpuszczalne w niskich temperaturach i precyzyjnie dozowane, z segmentem premium.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Apteki
14.01.2026 08:48
Raport In-Pulse: Polacy kupują leki przy okazji zakupów spożywczych
Ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby - wynika z badania In-PulseKarolina Grabowska Kaboompics

Badanie firmy In-Pulse wskazuje, że aż 95 proc. Polaków kupuje leki bez recepty zanim jeszcze odwiedzi lekarza. Ich apteczki domowe są pełne, a do zakupów zachęcają liczne reklamy leków. OTC najczęściej kupowane są w drogeriach oraz impulsowo przy kasach sklepów spożywczych.

Polacy kupują leki bez recepty najczęściej tam, gdzie jest im najwygodniej – zazwyczaj jest to sklep detaliczny, a nie apteka. To na “zwykłe” sklepy jako podstawowe źródło zakupu OTC wskazuje prawie połowa badanych przez In-Pulse. Sklepy detaliczne wyprzedziły w badaniu tradycyjne oraz sieciowe apteki stacjonarne, które wybiera 42 proc. ankietowanych. Z aptek internetowych korzysta zaledwie 3 proc. Polaków. 

Ponad połowa zakupów leków OTC odbywa się przy okazji zakupów spożywczych lub drogeryjnych, a większość produktów OTC nabywana jest w sklepach i drogeriach, a nie w aptekach. Jednocześnie ponad połowa konsumentów deklaruje posiadanie zapasu leków w domu, podczas gdy ok. 45 proc. kupuje je dopiero w momencie pojawienia się potrzeby – mówi Patrycja Herbowska-Tytro, ekspertka firmy In-Pulse.

Suplement z dyskontu

Podobnie wygląda w przypadku nabywania witamin i suplementów. Tu królują sklepy i apteki stacjonarne, ale kanały online radzą sobie nieco lepiej, łącznie zdobywając 13 proc. rynku. 

Badanie ujawnia ciekawy trend: kobiety częściej niż mężczyźni kupują leki i suplementy w internecie, co może wskazywać na większą skłonność do porównywania cen i czytania opinii.

image

Gdzie klienci aptek płacą najwięcej? Czy warto kupować leki online? [Raport]

Główną motywacją do zakupu leków OTC są najczęściej codzienne dolegliwości bólowe: po “coś na ból głowy” sięga ponad 40 proc. Polaków, a ok. 30 proc. – korzysta z leków na przeziębienie. W najstarszej grupie badanych konsumentów (65+) odsetek osób leczących przeziębienie preparatami OTC jest szczególnie wysoki. 

Mimo narzekań na wydatki, ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby.

Lek czy lekarz?

Zdecydowana większość badanych konsumentów przyznała, że przy poważniejszych objawach przynajmniej czasami kupuje lek OTC zamiast umówić wizytę u lekarza, którą odkłada tak długo, jak się da. Jedynie 12 proc. badanych twierdzi, że w poważnej sytuacji zawsze idzie od razu do specjalisty. Przy lżejszych dolegliwościach motywacją do odwiedzenia lekarza są objawy utrzymujące się przez trzy dni. 

Co ciekawe, to mężczyźni są odrobinę bardziej skłonni do konsultacji lekarskiej niż kobiety, które częściej wybierają samoleczenie.

Farmaceuta często zastępuje lekarza, a reklamy – diagnozę. Rynek leków OTC i suplementów rośnie jak nigdy wcześniej. To już nie chwilowy trend, ale wyraźny sygnał, że zdrowie przenosi się z gabinetów lekarskich do sklepów, aptek i zakupowych koszyków – podkreśla Patrycja Herbowska-Tytro z In-Pulse. 

Zapasy i zakupy impulsowe

Z badań wyłania się dualny model zachowań Polaków – z jednej strony planowanie i „chomikowanie” podstawowych leków, a z drugiej impulsywne zakupy wynikające z dostępności OTC w kanale masowym. Eksperci In-Pulse wskazują, że potwierdza to kluczową rolę widoczności i obecności leków bez recepty w handlu spożywczym i drogeryjnym. Sklepy i drogerie nie są zatem nie tylko awaryjnym uzupełnieniem lub zastępstwem apteki, ale pełnoprawnym miejscem budowania sprzedaży i udziałów rynkowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. styczeń 2026 23:27