StoryEditor
Rynek i trendy
03.08.2026 10:19

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

TikTok napędza skincare dla dzieci. / Shutterstock

Pokolenie Alfa już wpływa na sprzedaż kosmetyków, ale kolejny etap walki o tę grupę nie będzie polegał na mnożeniu produktów. Wygrają marki i drogerie, które uproszczą pielęgnację, będą rekomendowały ostrożność korzystania z podpowiedzi AI i pomogą rodzicom odróżnić potrzebę od trendu.

Gen Alpha nie jest już wyłącznie przyszłym konsumentem beauty. Najstarsi przedstawiciele tego pokolenia mają w 2026 r. około 16 lat, młodsi dopiero zaczynają szkołę, a wszyscy funkcjonują w środowisku, w którym rutyna pielęgnacyjna może dotrzeć do nich wcześniej niż rzetelna wiedza o skórze. Dyskusja ekspertów portalu “Global Cosmetics News”, która odbyła się w ramach ostatniego odcinka podcastu “In Conversation With” pokazuje, że branża dochodzi do punktu zwrotnego: pytanie nie brzmi już, jak sprzedać dzieciom i nastolatkom więcej kosmetyków, lecz jak wykorzystać ich zainteresowanie nimi, ale bez podsycania nadmiernej konsumpcji i powodowania problemów zdrowotnych.

Gen Alpha to nie jeden segment

Najważniejsza korekta dotyczy samego sposobu definiowania grupy. Pod wspólną etykietą Gen Alpha mieszczą się dziś małe dzieci, osoby w wieku szkolnym i nastolatki w okresie dojrzewania. Ich potrzeby fizjologiczne, wpływ na koszyk zakupowy rodziny i samodzielność zakupowa są skrajnie różne. W przypadku najmłodszych o wyborze decydują rodzice, a priorytetem jest bezpieczeństwo. U nastolatków rośnie znaczenie skuteczności, zapachu, identyfikacji z marką oraz opinii rówieśników.

To rozróżnienie ma dla producentów praktyczny wymiar. „Młoda skóra” nie może być jedną kategorią formuły produktów ani jedynym komunikatem marketingowym. Innego produktu potrzebuje dziecko bez problemów skórnych, innego nastolatek ze zmianami związanymi z dojrzewaniem, a jeszcze innego osoba z trądzikiem wymagającym konsultacji lekarskiej. 

W panelu portalu “Global Cosmetics News”, Sam Farmer, założyciel Sam Farmer Young Adults Skin Care, marki, która została opracowana specjalnie dla młodej skóry i zmieniających się potrzeb młodszych konsumentów, stawia prostą granicę: o potrzebie pielęgnacji powinno decydować dojrzewanie i stan skóry, nie popularność danego składnika w social mediach.

Najpierw edukacja, potem produkt

To jeden z najmocniejszych i jednocześnie najmniej wygodnych dla rynku wniosków rozmowy. Dzieci i nastolatki nie potrzebują rozbudowanych rytuałów. Podstawą powinny pozostać delikatne oczyszczanie, nawilżanie, ochrona przeciwsłoneczna i umiejętność rozpoznania momentu, w którym problem przestaje być kosmetyczny. Eksperci kwestionują także mechaniczne przenoszenie do młodzieżowych linii składników znanych z pielęgnacji dorosłych tylko dlatego, że ich nazwy dobrze sprzedają produkt.

image

Nie reklama, lecz doświadczenie. Jak Gen Z i Gen Alpha zmieniają rynek beauty?

Dane naukowe pokazują, dlaczego branża nie może ignorować tego wniosku jako kolejnej fali “paniki”.  W badaniu opublikowanym w 2025 r. w czasopiśmie „Pediatrics” przeanalizowano 100 filmów z rutynami pielęgnacyjnymi twórców internetowych z social mediów w wieku od 7 do 18 lat. W przeciętnej rutynie pojawiało się sześć produktów, a jej koszt wynosił średnio 168 dolarów. Tylko 26,2 proc. rutyn dziennych uwzględniało ochronę przeciwsłoneczną. W 25 najpopularniejszych filmach zidentyfikowano średnio 11, a maksymalnie 21 potencjalnie drażniących młodą skórę składników aktywnych. Problemem nie jest więc samo zainteresowanie kosmetykami, lecz skala, kumulacja substancji i brak informowania przez koncerny i firmy kosmetyczne o hierarchii potrzeb nastolatków.

AI — mały błąd, duże ryzyko 

Nowym elementem dyskusji jest sztuczna inteligencja. Dr Tiina Meder, dermatolog i założycielka Meder Beauty, zwraca uwagę, że narzędzia do analizy skóry i rekomendacji kosmetyków nie są projektowane z myślą o skórze dziecięcej. Błędna ocena wieku lub stanu skóry może prowadzić do podpowiadania im składników i kuracji, których młody użytkownik nie tylko nie potrzebuje, ale wręcz sobie szkodzi. W tym ujęciu technologia AI ma sens jako narzędzie edukacyjne, ale staje się ryzykowna, kiedy przyjmuje rolę diagnosty albo automatycznego sprzedawcy np. kolejnego serum (red. sama przyłapałam moją 15-letnią córkę na stosowaniu serum dla skóry dojrzałej, polecone przez AI, ponieważ zawierało m.in. niacynamid i kwas glikolowy).  

Równocześnie nie da się odwrócić nowej ścieżki zakupowej. Amerykańskie badanie „Smart Beauty”, przeprowadzone przez NielsenIQ dla Ulta Beauty (opisywaliśmy je szeroko) wśród 522 przedstawicieli Gen Alpha i 500 rodziców, pokazuje, że 78 proc. młodych konsumentów odkrywa beauty online, ale 77 proc. szuka później potwierdzenia w świecie rzeczywistym — w drogerii czy perfumerii stacjonarnej. Aż 73 proc. korzysta z narzędzi personalizacji. Co istotne, użytkownicy AI częściej niż pozostali odwiedzają sklepy, aby oglądać i testować produkty — 57 wobec 36 proc. Wniosek z badania płynie taki: technologia nie wypiera więc drogerii, ale może zwiększać potrzebę kontaktu z nią.

Badanie ma charakter amerykański i nie powinno być bezpośrednio przenoszone na Polskę, ale pokazuje mechanizm ważny również dla naszego rynku. Rodzice pozostają najbardziej pomocnym źródłem wiedzy o beauty: wskazało ich 41 proc. badanych, wobec 34 proc. dla social mediów. Aż 98 proc. rodziców deklarowało aktywny udział w zakupach kosmetycznych dzieci. Dla retailerów oznacza to, że mają podwójnego odbiorcę: produkt ma zainteresować młodą osobę, ale bezpieczeństwo, skład i sens stosowania muszą być czytelne dla dorosłego.

Polskie dzieci są już w algorytmicznym lejku sprzedażowym

W Polsce nie mamy jeszcze porównywalnego badania zachowań beauty Gen Alpha, ale dysponujemy danymi pokazującymi skalę ich cyfrowej ekspozycji. Według raportu „Internet dzieci 2026” z co najmniej jednego z serwisów: TikTok, Facebook, Instagram lub Snapchat aktywnie korzysta 44 proc. dzieci w wieku 7–12 lat. Dzieci stanowią 8,7 proc. użytkowników internetu, ale generują 11 proc. czasu spędzanego w sieci. To oznacza, że formalne progi wiekowe platform nie odcinają najmłodszych od trendów, rekomendacji i reklamy.

Po drugiej stronie tej ścieżki jest już polski handel. Hebe prowadzi rozbudowaną sekcję „Nastolatki Back To School”, obejmującą m.in. pielęgnację twarzy, makijaż, mgiełki i zapachy, urządzenia oraz suplementy. Rossmann publikuje poradniki dotyczące młodej cery, a w 2026 r. przygotował także ranking koreańskich kosmetyków dla nastolatków. Wiek stał się więc kierunkiem treści oraz merchandisingu.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Dla polskich sieci to zarówno szansa, jak i odpowiedzialność. Jeżeli drogeria organizuje ofertę wokół młodego odbiorcy, nie może ograniczyć się do etykiety „dla nastolatków”. Potrzebne są selekcja według wieku i realnej potrzeby skóry, czytelne informacje o składnikach aktywnych, ostrzeżenia przed łączeniem produktów, przeszkolony personel oraz ścieżka kierująca do dermatologa, gdy problem ma charakter medyczny — tłumaczą eksperci ii dermatolodzy. 

Regulatorzy zaczynają patrzeć na młodych influencerów

Granica odpowiedzialności przesuwa się także prawnie. W marcu 2026 r. włoski urząd ochrony konkurencji wszczął postępowanie wobec Sephory i Benefit Cosmetics. Regulator bada, czy marki wykorzystywały bardzo młodych influencerów do promowania dzieciom kosmetyków dla dorosłych oraz czy nie pomijały istotnych informacji o przeznaczeniu i środkach ostrożności. Firmy zadeklarowały współpracę i utrzymują, że działają zgodnie z prawem. Sprawa jest ważna dla całej Europy, ponieważ po raz pierwszy tak wyraźnie łączy marketing beauty do nieletnich z ryzykiem kompulsywnej konsumpcji i tzw. cosmeticoreksji.

Równolegle unijny Akt o usługach cyfrowych zakazuje platformom kierowania reklam do dzieci na podstawie profilowania. W Polsce UOKiK od kilku lat egzekwuje obowiązek prawidłowego oznaczania treści reklamowych influencerów. Kolejnym krokiem będzie zapewne dokładniejsze badanie nie tylko tego, czy materiał jest oznaczony jako reklama, lecz także do kogo jest kierowany, kto w nim występuje i czy komunikat nie wykorzystuje niedojrzałości odbiorcy.

„Planet-positive” zaczyna się od mniejszej liczby produktów

W prognozie “Global Cosmetics News: zrównoważone formuły i opakowania mają być jednym z filarów kolejnej fazy beauty dla Gen Alpha. Najbardziej wiarygodna interpretacja tego hasła nie prowadzi jednak do kolejnej tzw. zielonej linii produktowej. Jeżeli branża jednocześnie promuje wieloetapowe rutyny i obiecuje ograniczać wpływ na środowisko, komunikaty te pozostają w konflikcie. Dla młodego konsumenta rozwiązaniem bardziej „planet-positive” może być krótsza rutyna, produkt wielofunkcyjny, mniej opakowań i jasna informacja, czego nie trzeba kupować.

Polski rynek ma warunki, aby wypracować własny model. Jest piątym co do wielkości rynkiem kosmetycznym w Unii Europejskiej. Duża baza producentów, silne sieci drogeryjne i rosnący kanał online dają możliwość stworzenia standardu, w którym bezpieczeństwo młodego konsumenta stanie się elementem przewagi konkurencyjnej, a nie kosztem narzuconym przez regulatora.

Kto wygra walkę o Gen Alpha? Nie same kosmetyki, a edukacja

Nie musi to być marka, która najszybciej przełoży każdy trend z TikToka na premierę. Bardziej perspektywiczny model — na co wskazują eksperci w cytowanym podcaście — opiera się na kilka kompetencjach: projektowaniu produktów dla konkretnego etapu rozwoju skóry, upraszczaniu rutyn pielęgnacyjnych, wiarygodnej edukacji, cyfrowych zabezpieczeniach uwzględniających wiek oraz współpracy z rodzicami, dermatologami i personelem drogerii.

Gen Alpha jest pierwszym pokoleniem, dla którego AI, social commerce i sklep stacjonarny nie są osobnymi kanałami. Rekomendacja może zacząć się w algorytmie, zostać zweryfikowana przez rodzica, przetestowana w drogerii i zakończyć się zakupem online. W tej ścieżce największą wartością marki nie będzie liczba bodźców, lecz zdolność do zatrzymania konsumenta przed niepotrzebnym lub niewłaściwym wyborem. To radykalna zmiana logiki rynku beauty: z maksymalizacji w stronę odpowiedzialnej selekcji. Czyli to firma ma mówić do młodego konsumenta: nie kupuj kolejnego serum, nie potrzebujesz tego czy kolejnego kosmetyku. I budować markę, której zaufają także rodzice.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
25.09.2026 16:01
Kto rządzi na półce tworzonej przez AI? Dwie marki mocno wyprzedzają konkurencję
La Roche-Posay czy CeraVe? Tak AI wybiera marki kosmetyczneShutterstock

Sztuczna inteligencja coraz częściej staje się pośrednikiem między konsumentem a marką kosmetyczną. Analiza ponad 3200 odpowiedzi pięciu popularnych modeli AI pokazuje, że na cyfrowej półce beauty mocno zaznaczają swoją obecność La Roche-Posay i CeraVe. Nie ma jednak jednej listy marek, którą AI pokazuje wszystkim użytkownikom. Rekomendacje zmieniają się w zależności od modelu, problemu skóry, budżetu, a nawet kolejnego pytania zadanego przez konsumenta.

W tym artykule przeczytasz:

  • La Roche-Posay najczęściej pojawia się w rekomendacjach, CeraVe najczęściej je otwiera
  • Każdy model AI układa własną półkę
  • Potrzeba skóry zmienia rekomendację
  • Jedno dodatkowe pytanie może zmienić rekomendację
  • Zmiana budżetu otwiera przestrzeń dla innych marek
  • Skąd AI czerpie informacje o kosmetykach?
  • AI może rekomendować kosmetyk, ale odpowiedź wymaga weryfikacji

Raport LLM Shelf „Nowa półka beauty. Kosmetyki w oczach AI” analizuje sposób, w jaki sztuczna inteligencja rekomenduje produkty kosmetyczne. W badaniu uwzględniono Claude Sonnet 4.5, Gemini 3.5 Flash, Google AI Overview, OpenAI GPT-5.4 mini oraz Perplexity Sonar Pro.

Analizowano rekomendacje dotyczące m.in. trądziku, oznak starzenia się skóry, odbudowy bariery hydrolipidowej, oczyszczania, nawilżania, przebarwień, skóry wrażliwej oraz ochrony przeciwsłonecznej.

La Roche-Posay najczęściej pojawia się w rekomendacjach, CeraVe najczęściej je otwiera

W całym badaniu La Roche-Posay pojawiła się jako pozytywna rekomendacja w 1260 z 3200 odpowiedzi, czyli w 39,4 proc. przypadków. CeraVe uzyskała wynik 36,7 proc. Kolejne miejsca zajęły Bioderma (16,2 proc.), BasicLab (14,6 proc.) i Bielenda (13,3 proc.).

Inaczej wygląda sytuacja, kiedy zamiast samej obecności marki analizujemy jej pozycję na początku rekomendacji. CeraVe była pierwszą rekomendowaną marką w 685 odpowiedziach, czyli w 21,4 proc. całej próby. La Roche-Posay znalazła się na pierwszym miejscu 343 razy, co odpowiada 10,7 proc. odpowiedzi.

image

AI zmienia rynek kosmetyczny od laboratorium po półkę. Eksperci: firmy muszą produkować skuteczne produkty, a nie idealne twarze

Każdy model AI układa własną półkę

Badanie pokazuje również, że nie można traktować sztucznej inteligencji jako jednego kanału rekomendacji. Poszczególne modele różniły się zarówno częstotliwością wskazywania konkretnych marek, jak i składem tworzonych przez nie shortlist.

Najczęściej markę rekomendowało Gemini 3.5 Flash – w 91,2 proc. analizowanych odpowiedzi. W Google AI Overview było to 81,2 proc., w Claude Sonnet 4.5 – 80,3 proc., w OpenAI GPT-5.4 mini – 64,4 proc., a w Perplexity Sonar Pro – 54,4 proc.

Różniły się również marki pojawiające się na czołowych miejscach. Claude najczęściej wskazywał La Roche-Posay, CeraVe i Biodermę. Gemini również stawiał na La Roche-Posay i CeraVe, ale wysoko pojawiały się w nim także BasicLab i Bielenda. Google AI Overview oraz OpenAI GPT-5.4 mini jako pierwszą markę wskazywały CeraVe, natomiast Perplexity – La Roche-Posay.

Potrzeba skóry zmienia rekomendację

Jeszcze większe różnice pojawiały się po zmianie problemu, z którym użytkownik przychodził do AI.

CeraVe miała najwyższy recommendation rate w czterech z ośmiu analizowanych obszarów: nawilżaniu (45,2 proc.), oczyszczaniu (53 proc.), odbudowie bariery (51,7 proc.) i trądziku (43,8 proc.).

La Roche-Posay prowadziła natomiast w rekomendacjach dotyczących SPF (48,2 proc.), przebarwień (36 proc.), skóry wrażliwej (49,2 proc.) oraz aging i retinoidów (30,5 proc.).

Pierwsza pozycja wyglądała jeszcze inaczej. CeraVe najczęściej otwierała rekomendację w sześciu z ośmiu analizowanych obszarów. Przy przebarwieniach pierwsza była Eucerin, a przy SPF – La Roche-Posay.

Odpowiedź na pytanie „jaką markę kosmetyczną poleca AI?” może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, czy pyta o krem nawilżający, produkt na trądzik, kosmetyk dla skóry wrażliwej czy ochronę przeciwsłoneczną.

Jedno dodatkowe pytanie może zmienić rekomendację

Raport pokazuje również, że pierwsza odpowiedź AI nie musi być końcem procesu zakupowego. Badacze przeprowadzili 1180 follow-upów, pytając m.in. o jeden najlepszy produkt, zamiennik, produkt uzupełniający czy tańszą alternatywę.

W pytaniach o zamiennik najczęściej pojawiała się La Roche-Posay – w 41,5 proc. odpowiedzi. CeraVe uzyskała 30,1 proc., a dalej znalazły się Eucerin, Bioderma i BasicLab.

Kiedy użytkownik pytał natomiast, co jeszcze dobrać do wcześniej rekomendowanego produktu, pierwsze miejsce zajmowała CeraVe z wynikiem 47,9 proc.

Jeszcze inaczej wyglądały odpowiedzi, gdy użytkownik wymagał wskazania tylko jednego produktu. CeraVe była wtedy pierwszym wyborem w 25,6 proc. odpowiedzi, przed La Roche-Posay z wynikiem 18,4 proc.

image

Koniec z nitkowaniem? Dyson przedstawia szczoteczkę AI

Zmiana budżetu otwiera przestrzeń dla innych marek

Jednym z najbardziej wyraźnych efektów kolejnego pytania była zmiana budżetu.

W bazowym badaniu liderami były La Roche-Posay i CeraVe. Po wprowadzeniu ograniczenia cenowego na czele follow-upów znalazły się Ziaja (36 proc.), Bielenda (25,4 proc.), CeraVe (22 proc.), Eveline (17,4 proc.) i Isana (14,4 proc.).

La Roche-Posay, która w całym benchmarku miała recommendation rate na poziomie 39,4 proc., w module dotyczącym zmiany budżetu pojawiała się w 4,2 proc. odpowiedzi.

Autorzy raportu zaznaczają, że nie jest to klasyczny test uplift i wartości te nie powinny być porównywane jako identyczne wskaźniki. Wynik pokazuje jednak, jak mocno zmiana kryterium wyboru może zmienić zestaw marek pojawiających się w odpowiedzi AI.

AI podpowiada również, gdzie kupić kosmetyk

Badanie objęło także ścieżkę zakupową. Modele nie ograniczały się do odpowiedzi na pytanie, jaki kosmetyk wybrać. W części przypadków wskazywały również kanał lub konkretnego sprzedawcę.

W 36,4 proc. analizowanych odpowiedzi AI wskazywało ogólny kanał zakupu, a 21,1 proc. wymieniało konkretnego retailera. W 13,1 proc. odpowiedzi wyraźnie wskazano miejsce zakupu.

Wśród retailerów zdecydowanie wyróżniał się Rossmann. Pojawił się w 81,6 proc. odpowiedzi zawierających rekomendację sklepu i w 63,3 proc. przypadków był pierwszą wymienioną siecią. Jednocześnie 70,8 proc. takich odpowiedzi wskazywało więcej niż jednego sprzedawcę.

Co istotne, ponad połowa rekomendacji konkretnego sklepu pojawiła się bez bezpośredniego pytania o miejsce zakupu. Spośród 414 odpowiedzi z wyraźnie wskazanym miejscem zakupu 213 pochodziło z neutralnych promptów, a 201 z pytań sugerujących budżet, dostępność lub kanał.

Rekomendacja sklepu nie oznacza przy tym automatycznie rekomendacji jego marki własnej. W 338 odpowiedziach kierujących użytkownika do Rossmanna jego marki własne pojawiły się tylko w 22 przypadkach, czyli około 6,5 proc.

Skąd AI czerpie informacje o kosmetykach?

Raport rozdziela również dwie kwestie: źródła, z których korzysta AI, oraz marki i produkty, które ostatecznie rekomenduje.

Wśród najczęściej pojawiających się domen w warstwie źródeł na pierwszym miejscu znalazł się Super-Pharm (1034 wystąpienia), przed Rossmannem (977), American Academy of Dermatology (654), Cosibellą (613) i Hebe (590).

Jednocześnie Rossmann był najczęściej wskazywanym miejscem zakupu. Jak podkreślają autorzy raportu, samo cytowanie danej domeny nie oznacza automatycznie jej wpływu na rekomendację ani tego, że AI kieruje użytkownika do konkretnego sklepu.

Różnice widać również pomiędzy samymi modelami. Gemini pokazywało zarejestrowane źródła w 53,9 proc. odpowiedzi, ale rekomendowało markę w 91,2 proc. Z kolei Perplexity prezentowało źródła w 99,5 proc. odpowiedzi, a markę rekomendowało w 54,4 proc.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

AI może rekomendować kosmetyk, ale odpowiedź wymaga weryfikacji

Badanie objęło również ocenę odpowiedzi pod kątem elementów wymagających dodatkowej weryfikacji. W 710 z 3200 odpowiedzi bazowych pojawiła się przynajmniej jedna taka flaga.

Najczęściej dotyczyła ona twierdzenia medycznego lub dotyczącego skuteczności bez wystarczającego źródła – 440 przypadków. W 300 odpowiedziach pojawiła się rekomendacja bez zarejestrowanego źródła, a w 123 brakowało wystarczającego zastrzeżenia dotyczącego bezpieczeństwa przy podwyższonym ryzyku.

Jednocześnie w 200 odpowiedziach dotyczących sytuacji wymagających szczególnej ostrożności konkretna marka została zarekomendowana tylko pięć razy. W pozostałych przypadkach modele zazwyczaj rozpoznawały potrzebę postawienia bezpieczeństwa przed wskazaniem konkretnego produktu.

Nowa przestrzeń dla marek kosmetycznych

Z perspektywy producentów kosmetyków raport pokazuje, że sama obecność marki w odpowiedziach AI nie jest jedynym parametrem, który można analizować. Znaczenie ma również to, jak wysoko marka się pojawia, przy jakich potrzebach jest rekomendowana, w którym systemie, jak stabilna jest rekomendacja i co dzieje się po kolejnym pytaniu użytkownika.

Oznacza to również większe znaczenie treści produktowych przez marki odpowiadających na konkretne pytania konsumentów. Informacje o przeznaczeniu produktu, składnikach, sposobie stosowania, miejscu w rutynie pielęgnacyjnej, możliwych zamiennikach czy łączeniu z innymi kosmetykami mogą mieć znaczenie dla tego, jak marka jest przedstawiana w odpowiedziach generowanych przez AI.

W przypadku sztucznej inteligencji nie ma więc jednej „pozycji marki”. O jej widoczności decyduje jednocześnie to, czy trafia do rozważanych produktów, jak wysoko jest ustawiana, przy jakiej potrzebie pojawia się jako pierwszy wybór, co dzieje się po kolejnym pytaniu, z jakich źródeł korzysta model i dokąd ostatecznie kieruje użytkownika.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
25.09.2026 12:59
TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach
83 mln dolarów z livestreamów. Tak marki beauty sprzedają na TikTok ShopShutterstock

Livestream shopping coraz mocniej zaznacza swoją obecność na amerykańskim rynku beauty. W pierwszej połowie 2026 roku dziesięciu największych sprzedawców kosmetyków na TikTok Shop wygenerowało łącznie ponad 83 mln dolarów przychodu ze sprzedaży prowadzonej podczas transmisji na żywo. Lider rankingu, Medicube, odpowiadał za blisko 19,4 mln dolarów.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-Beauty na czele TikTok Shop

  • Livestream i reklama idą ze sobą w parze

  • TikTok Shop staje się coraz ważniejszym kanałem sprzedaży beauty

  • W livestream commerce pojawiają się również najwięksi retailerzy

  • Sephora również stawia na livestreamy

  • Simply Mandys pokazuje siłę twórcy

  • Jak TikTok Shop zmienia sposób sprzedaży kosmetyków?

K-Beauty na czele TikTok Shop

Pierwsze dwa miejsca zestawienia zajęły marki koreańskie. Liderem został Medicube, marka znana m.in. z urządzeń do pielęgnacji skóry, produktów na niedoskonałości oraz serów z PDRN. W pierwszej połowie roku wygenerowała na TikTok Shop niemal 19,4 mln dolarów przychodów ze sprzedaży podczas livestreamów.

Drugie miejsce przypadło marce Dr. Melaxin, która osiągnęła 13,3 mln dolarów. Na trzeciej pozycji znalazło się Tarte Cosmetics z wynikiem 10,2 mln dolarów.

Pierwszą piątkę uzupełniły Based Bodyworks, marka specjalizująca się w męskiej pielęgnacji, z wynikiem 8,7 mln dolarów oraz internetowy sprzedawca perfum FragranceNet, który wygenerował 5,8 mln dolarów.

Łącznie pięć największych marek odpowiadało za 57,4 mln dolarów z ponad 83 mln dolarów wygenerowanych przez całą pierwszą dziesiątkę.

Top 10 beauty brands według przychodów z livestreamów na TikTok Shop w I połowie 2026 roku:

  • Medicube US Store – 19,4 mln dolarów
  • Dr. Melaxin – 13,3 mln dolarów
  • Tarte Cosmetics – 10,2 mln dolarów
  • Based – 8,7 mln dolarów
  • FragranceNet – 5,8 mln dolarów
  • Oudlash – 5,8 mln dolarów
  • Bask and Lather Co – 5,5 mln dolarów
  • BEAUTYHOUSE.COM – 5,1 mln dolarów
  • Dr. Groot Hair – 4,7 mln dolarów
  • Simply Mandys – 4,6 mln dolarów

image

Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?

Livestream i reklama idą ze sobą w parze

Ranking sprzedaży pokazuje jeszcze jedną zależność. Najwięksi sprzedawcy podczas transmisji na żywo są jednocześnie jednymi z największych reklamodawców beauty na TikTok Shop.

Medicube, Dr. Melaxin, Tarte Cosmetics i Based Bodyworks zajęły odpowiednio pierwsze cztery miejsca w zestawieniu wydatków reklamowych kategorii beauty i personal care w pierwszej połowie 2026 roku.

Medicube przeznaczyło na reklamę 23,7 mln dolarów, Dr. Melaxin 19,6 mln dolarów, Tarte Cosmetics 10,4 mln dolarów, a Based Bodyworks 5,1 mln dolarów.

Wydatki reklamowe całej pierwszej dziesiątki zestawienia wyniosły 80,8 mln dolarów.

Warto przy tym zaznaczyć, że dane Charm.io dotyczące wydatków reklamowych obejmują reklamy w nagranych wcześniej i krótkich materiałach wideo. Nie uwzględniają livestreamów ani sprzedaży generowanej przez karty produktów.

TikTok Shop staje się coraz ważniejszym kanałem sprzedaży beauty

Livestream commerce ma w Stanach Zjednoczonych wyraźnie rosnąć. Według prognoz eMarketer sprzedaż detaliczna za pośrednictwem transmisji na żywo w USA zwiększy się w 2026 roku o 35 proc., osiągając 19,8 mld dolarów. Z zakupów podczas livestreamów ma skorzystać ponad 58 mln konsumentów.

Beauty jest przy tym największą kategorią na TikTok Shop. Według danych Charm.io sprzedaż kosmetyków na amerykańskim TikTok Shop wyniosła 3,6 mld dolarów w ciągu 12 miesięcy do czerwca 2026 roku.

Według McKinsey & Co. livestreamy odpowiadają za około 22 proc. sprzedaży beauty realizowanej na TikTok w USA.

Dla marek kosmetycznych format ma kilka funkcji jednocześnie. Podczas jednej transmisji można zaprezentować produkt, odpowiedzieć na pytania widzów, pokazać sposób użycia, zaoferować promocję i od razu skierować użytkownika do zakupu. Granica między treścią, reklamą a handlem staje się więc bardzo cienka.

Alex Nisenzon, CEO Charm.io, zwraca uwagę, że transmisja na żywo daje również poczucie pilności – odbiorca ma powód, aby kupić produkt właśnie w momencie, kiedy trwa transmisja, a prowadzący prezentuje ofertę. Jak wskazuje, najlepiej działające livestreamy przypominają interaktywne programy, w których sprzedaż jest elementem całego doświadczenia.

image

Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć

W livestream commerce pojawiają się również najwięksi retailerzy

Na TikTok Shop nie są obecne już wyłącznie mniejsze marki czy sprzedawcy, którzy od początku budowali biznes wokół mediów społecznościowych. W livestream commerce zaczynają mocniej działać również duże sieci kosmetyczne.

Ulta Beauty dołączyła do TikTok Shop w marcu 2026 roku. Livestreaming wykorzystuje m.in. podczas dużych wydarzeń promocyjnych, takich jak 21 Days of Beauty. Sieć przekształciła również swój sklep w Chelsea w Nowym Jorku w studio TikTok Shop.

Podczas ostatniego calla wynikowego CEO Ulta Beauty Kecia Steelman poinformowała, że storefront marki na TikTok Shop wygenerował od momentu uruchomienia ponad 100 mln wyświetleń. Firma przeprowadziła również transmisję z premierą zapachu z udziałem raperki Ice Spice, którą Steelman określiła jako pierwszą tego typu premierę zapachową z udziałem celebrytki na TikTok.

Skala sprzedaży Ulta w livestreamach jest jednak na razie zdecydowanie mniejsza niż liderów zestawienia Charm.io. W pierwszej połowie 2026 roku sieć wygenerowała w tym kanale 152 029 dolarów, co dało jej 334. miejsce wśród sprzedawców beauty.

Sephora również stawia na livestreamy

We wrześniu na TikTok Shop oficjalnie pojawiła się również Sephora. Debiutowi towarzyszył livestream prowadzony przez beauty creatorkę Mikaylę Nogueirę.

Początkowo oferta sklepu obejmowała produkty POV Beauty oraz Sephora Collection. Według danych przywoływanych przez Beauty Independent do 23 września Sephora sprzedała za pośrednictwem swojego storefrontu na TikTok Shop blisko 2300 produktów.

Strategia Sephory opiera się m.in. na formule Sephora Drop Shop. Zakłada ona comiesięczne, ekskluzywne premiery produktów. Ich zapowiedzi pojawiają się w kolejnych tygodniach, a finałem jest livestream z udziałem celebrytów, założycieli marek i twórców internetowych. To model, w którym sama premiera produktu staje się wydarzeniem. Konsument nie tylko dowiaduje się o nowości, ale może obserwować jej prezentację, wejść w interakcję z prowadzącymi i dokonać zakupu podczas transmisji.

image

Lush rozpoczyna kampanię przeciwko Big Tech. 75% ceny produktu trafi na cel społeczny

Simply Mandys pokazuje siłę twórcy

Jednym z ciekawszych przykładów wykorzystania livestream commerce jest Simply Mandys, marka zajmująca się pielęgnacją włosów, która zajęła 10. miejsce w rankingu Charm.io z wynikiem 4,6 mln dolarów.

Jej założycielka Mandys Peña została pierwszą indywidualną twórczynią w USA, która podczas jednej, ośmiogodzinnej transmisji na TikTok Shop wygenerowała 1 mln dolarów wartości sprzedaży brutto. Według Beauty Independent podobny wynik udało jej się osiągnąć podczas kolejnych transmisji.

TikTok Shop ma odpowiadać za około 85 proc. przychodów Simply Mandys. Codzienne livestreamy marki przyciągają zwykle około 1200 aktywnych uczestników, natomiast podczas transmisji związanych z dużymi kampaniami liczba ta może sięgać nawet 20 tys. osób.

Peña zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Jak mówiła Beauty Independent, nie chce, aby jej transmisje wyglądały na wyreżyserowane ani sprowadzały się do nakłaniania widzów do zakupów. Jej podejście opiera się przede wszystkim na naturalnym sposobie prowadzenia transmisji.

To ciekawy kontrast wobec rosnących budżetów reklamowych największych marek. Dane Charm.io pokazują, że pieniądze przeznaczane na promocję są ważnym elementem ekosystemu TikTok Shop, ale sama obecność reklamowa nie jest tym samym co format livestreamu. W transmisji marka lub twórca musi jeszcze utrzymać uwagę odbiorcy przez kilkadziesiąt minut czy nawet kilka godzin.

Jak TikTok Shop zmienia sposób sprzedaży kosmetyków?

Pierwsza połowa 2026 roku pokazuje, że livestream shopping nie jest już wyłącznie eksperymentem małych marek beauty. Na TikTok Shop spotykają się dziś koreańskie marki skincare, firmy specjalizujące się w męskiej pielęgnacji, haircare i perfumach, ale także globalni retailerzy, tacy jak Ulta Beauty czy Sephora.

W przypadku kosmetyków znaczenie tego kanału może być szczególnie duże. Produkty beauty wymagają często wyjaśnienia działania, pokazania konsystencji, sposobu aplikacji czy efektu przed i po użyciu. Livestream pozwala połączyć demonstrację produktu z rekomendacją twórcy, rozmową z odbiorcami i zakupem w jednym miejscu.

Dane z pierwszej połowy roku pokazują przy tym, że największe marki obecne w tym modelu nie traktują transmisji jako oddzielnego działania. Livestreamy, krótkie formaty wideo, reklama i sprzedaż na TikTok Shop tworzą jeden ekosystem, w którym granica między odkrywaniem produktu a jego zakupem staje się coraz krótsza.

 

Źródło: Beautyindependent, Charm.io

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. wrzesień 2026 02:12