StoryEditor
Rynek i trendy
17.11.2020 00:00

Polacy niepokoją się o swoje finanse, ale nie ograniczają radykalnie wydatków [RAPORT]

Polacy są bardziej zaniepokojeni swoją sytuacją finansową niż jeszcze w czerwcu. Ponad jedna trzecia badanych mierzy się ze spadkiem dochodów w związku z COVID-19, co wpływa nie tylko na ocenę bieżącej sytuacji finansowej, ale również na bardziej pesymistyczne spojrzenie w przyszłość. Jednak rosnące obawy o sytuację finansową nie przekładają się na silniejszą redukcję wydatków.

Bardzo zaniepokojeni stanem swoich finansów stanowią blisko 22 proc. uczestników polskiej edycji badania EY Future Consumer Index, z kolei żadnego zaniepokojenia tą kwestią nie wykazuje blisko 7 proc. badanych. Zestawiając ze sobą wyniki badania przeprowadzonego w czerwcu z badaniami z października widać, że zmalała liczba osób, które nie odczuwają żadnego zaniepokojenia stanem swoich finansów, bądź ich zaniepokojenie jest niewielkie i tym samym wzrósł odsetek osób bardziej niepokojących się o swój budżet domowy.

Większe zaniepokojenie sytuacją materialną to efekt finansowych skutków pandemii COVID-19. W związku z nią, ponad 37 proc. ankietowanych dotkniętych zostało spadkiem dochodów, a straty finansowe poniosło ponad 31 proc.  Co więcej, ponad 16 proc. ankietowanych w ramach polskiej edycji badania EY Future Consumer Index deklaruje, że ich wynagrodzenie jest niższe, choć godziny pracy pozostały bez zmian, co w praktyce oznacza na przykład, że za pracę przez 5 dni w tygodniu otrzymują wynagrodzenie o równowartości pracy za 4 dni.

Niższe dochody i obawy o sytuację finansową nie wpływają natomiast istotnie na zmianę podejścia do wydatkowania pieniędzy z domowego budżetu. Z większą rozwagą niż przed pandemią pieniądze wydaje obecnie blisko 59 proc.  ankietowanych, podczas gdy w czerwcowej edycji badania taką postawę deklarowało 64,4 proc. badanych. Nie zmienił się natomiast odsetek ankietowanych, którzy nie zmienili podejścia do swoich wydatków - wciąż nie ogranicza ich, ani nie zwiększa 26 proc. badanych. W ciągu najbliższych 6-12 miesięcy 17,5 proc. ankietowanych zamierza zmniejszyć kwotę, którą wydaje na produkty inne niż podstawowe (np. na odzież, buty, kosmetyki), 39 proc. nie zamierza dokonywać w tym aspekcie żadnych zmian. Z kolei 41,5 proc. planuje odłożyć zakup samochodu, nowych mebli, czy sprzętu RTV AGD do czasu zakończenia pandemii.

- Patrząc na wyniki drugiej polskiej edycji badania EY Future Consumer Index można zaobserwować ciekawą zależność między obawami o sytuację finansową a podejmowanymi w ich obliczu działaniami. Wydawać by się bowiem mogło, że wraz z rosnącym niepokojem o domowe budżety, powinniśmy zauważać zmniejszanie wydatków i zwiększanie oszczędności. Tego jednak w naszych najnowszych danych nie widać. Badanie przeprowadzone zostało pod koniec października, czyli już w momencie, kiedy sytuacja pandemiczna ulegała stopniowemu pogorszeniu, liczba zakażeń rosła, a ograniczenia przybierały na sile - mówi Łukasz Wojciechowski, Partner EY, Lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich.

- Choć więc postawy, jakie prezentowali badani mogłyby się wydawać na pierwszy rzut oka niespójne, można jednak wnioskować, że to swego rodzaju efekt doświadczeń kilku ostatnich miesięcy, a zachowaniami nie rządzą już wyłącznie względy ekonomiczne, ale również psychologiczne. Można więc spróbować postawić tezę, że w ostatnich miesiącach stało się jasne, że sytuacja pandemiczna jest długotrwała i w krótkim terminie nie uda się zwalczyć wirusa, który ją spowodował. Staramy się więc oswoić z nową rzeczywistością i żyć w miarę „normalnie”, bo krótkoterminowe zaciśnięcie pasa może być i tak niewystarczające, by zmitygować negatywne skutki wpływu pandemii na domowe budżety – dodaje  Łukasz Wojciechowski.

Skoro mniej uważnie niż przed kilkoma miesiącami przyglądamy się wydatkom, mniej chętnie również oszczędzamy. Z najnowszej edycji badania EY Future Consumer Index wynika, że niespełna 60 proc. ankietowanych stara się oszczędzać więcej niż w przeszłości (w czerwcu takie deklaracje składało blisko 74 proc. badanych). W dalszej perspektywie bardziej oszczędzać planuje nieco ponad połowa ankietowanych.

Jeśli już o przyszłości mowa, ta w oczach badanych nie jawi się tak jasno, jak jeszcze w czerwcu. W październikowej edycji badania ankietowani oczekują, że powrót do stabilności finansowej sprzed pandemii potrwa dłużej. Obecnie 3,6 proc. badanych spodziewa się nawet, że sytuacja nigdy nie powróci do poprzedniego stanu (w czerwcu w ten sposób odpowiedziało 2,8 proc. ankietowanych), a 18 proc. oczekuje, że proces ten będzie trwał latami. To z kolei wynik o ponad 3 pkt. proc. wyższy niż pokazały badania przeprowadzone w czerwcu. Zawężając tę perspektywę do najbliższych 12 miesięcy, ponad jedna czwarta respondentów oczekuje pogorszenia swojej sytuacji finansowej w porównaniu do stanu aktualnego, a jej poprawy spodziewa się blisko jedna trzecia respondentów. 39 proc. ankietowanych nie oczekuje natomiast żadnych zmian w tym zakresie.

Patrząc na postawy Polaków na tle globalnym, widać większy optymizm. Ze światowego badania EY Future Consumer Index wynika, że niemal jedna trzecia ankietowanych zmaga się ze skutkami COVID-19 i jest zaniepokojona swoją sytuacją, w Polsce w tej grupie znajduje się niespełna jedna czwarta respondentów. Z kolei patrząc na odsetek „niedotkniętych i niezatroskanych” średnia dla Polski to 38 proc., podczas gdy w skali globalnej to 26 proc. badanych.

- Już w pierwszej, czerwcowej polskiej edycji badania EY Future Consumer Index obserwowaliśmy, że na tle światowym nastroje Polaków są lepsze. Jak pokazuje październikowe badanie, tendencja ta utrzymała się. Pomimo tego, że perspektywy nie są tak optymistyczne jak w czerwcu, wciąż w Polsce więcej respondentów niż średnio na świecie deklaruje, że choć są mocno dotknięci skutkami pandemii, są nastawieni optymistycznie i starają się funkcjonować w miarę normalnie, o ile jest to w obecnej sytuacji możliwe – mówi Grzegorz Przytuła, Associate Partner, EY-Parthenon.

Druga polska edycja badania „EY Future Consumer Index” przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach 21-27 października 2020 roku na grupie 1000 osób w wieku 18-65 lat.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.08.2026 14:24
Ozempic czy Mounjaro napędzają nowy rynek suplementów i beauty. W użytkowników GLP-1 celuje nie tylko Nestle. Eksperci ostrzegają
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1Gallup

Preparaty białkowe, witaminy i minerały, elektrolity, produkty wspierające jelita, a także suplementy na włosy i skórę — wokół osób stosujących leki GLP-1 powstaje nowa kategoria produktów „towarzyszących”. O ten rynek rywalizują już producenci suplementów, żywności i składników oraz firmy farmaceutyczne. Wejście Nestlé potwierdza potencjał kategorii. Esperci ostrzegają, że nie każdy produkt czy oznaczenie GLP-1 ma uzasadnienie naukowe.

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, takie jak Ozempic, Wegovy, Mounjaro czy Zepbound, nie zmieniają wyłącznie rynku farmaceutycznego. Ich rosnąca popularność wpływa także na sposób odżywiania, sprzedaż żywności funkcjonalnej, suplementów diety i produktów beauty-from-within.

Jak podaje portal "NutraIngredients", 11 proc. dorosłych Amerykanów przyjmuje obecnie leki GLP-1 w celu redukcji masy ciała. To wystarczająco duża grupa konsumentów, by wokół potrzeb pojawiających się podczas terapii zaczął powstawać odrębny rynek tzw. companion nutrition, czyli żywienia i suplementacji wspierających osoby stosujące te leki.

image
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1
Gallup

Nestlé zmienia zagrożenie w szansę biznesową

Dla największych koncernów spożywczych leki ograniczające apetyt początkowo były przede wszystkim zagrożeniem: ich upowszechnienie może zmniejszać popyt na przekąski, napoje i żywność paczkowaną. Nestlé próbuje jednak wykorzystać tę zmianę do stworzenia nowego obszaru działalności.

image

Nestlé chce zarobić na lekach odchudzających. Rozwija produkty dla użytkowników GLP-1

W 2024 r. Nestlé Health Science uruchomiło w Stanach Zjednoczonych platformę żywieniową dla użytkowników GLP-1. Łączy ona produkty i materiały dotyczące m.in. zachowania masy mięśniowej, zdrowia jelit, odpowiedniej podaży mikroskładników, nawodnienia, kondycji skóry i włosów oraz kontroli ponownego wzrostu masy ciała. W ofercie znalazły się marki należące do koncernu, m.in. Garden of Life, Boost, Nature’s Bounty, Nuun i Vital Proteins.

W sierpniu 2026 r. firma poinformowała, że dalej rozwija tę strategię. Według Reutersa Nestlé wykorzystuje sztuczną inteligencję i wiedzę z zakresu żywienia do analizowania badań klinicznych, identyfikowania połączeń składników oraz projektowania produktów odpowiadających na potrzeby osób stosujących GLP-1. Koncern przygląda się m.in. utracie masy mięśniowej oraz zmianom wyglądu twarzy towarzyszącym szybkiemu chudnięciu.

Suplementy były pierwsze, ale konkurencja szybko rośnie

Producenci suplementów wcześniej niż wielkie firmy spożywcze zaczęli odpowiadać na nowe potrzeby tej grupy konsumentów. Na rynek trafiały produkty z białkiem, błonnikiem, witaminami i minerałami, elektrolitami, probiotykami oraz składnikami kierowanymi do osób obawiających się pogorszenia kondycji włosów i skóry podczas szybkiej redukcji masy ciała.

Scott Dicker, dyrektor ds. analiz rynkowych w SPINS, ocenia na łamach NutraIngredients, że zaangażowanie firm spożywczych, suplementacyjnych, składnikowych i farmaceutycznych wokół tej samej potrzeby konsumenckiej świadczy o dojrzewaniu kategorii. Wejście dużych graczy może powiększyć cały rynek, ale jednocześnie zwiększa presję na wyspecjalizowane marki suplementów.

image

Honorata Jarocka, Mintel: Efekt Ozempiku w koszyku. Jak leki GLP-1 redefiniują strategię marek spożywczych? [Retail Trends 2026]

Koncerny dysponują skalą, rozbudowaną dystrybucją, dużymi budżetami badawczo-rozwojowymi i szerokim zasięgiem konsumenckim. Mniejsze marki mogą konkurować szybkością wprowadzania innowacji, wyspecjalizowanymi recepturami, wiarygodnością w środowisku medycznym oraz lepszym rozpoznaniem potrzeb użytkowników.

Granice między branżami już się zacierają. Novonesis i Novo Nordisk rozpoczęły współpracę badawczą dotyczącą mikrobiomu i zdrowia metabolicznego. Firmy analizują m.in. możliwość wykorzystania rozwiązań synbiotycznych oraz biomarkerów mikrobiomu. Pokazuje to, że rynek produktów towarzyszących GLP-1 może objąć nie tylko klasyczne suplementy, ale też żywność funkcjonalną, składniki specjalistyczne i rozwiązania rozwijane wspólnie z sektorem farmaceutycznym.

Obietnice dotyczące „Ozempic face”

Nie wszystkie segmenty nowej kategorii mają jednak równie mocne uzasadnienie. Dr Kantha Shelke, wykładowczyni Johns Hopkins University i założycielka firmy Corvus Blue, wskazuje, że największe znaczenie ma gęstość odżywcza produktów. Przy mniejszym apetycie i ograniczonej ilości spożywanego jedzenia trudniej dostarczyć odpowiednią ilość białka, witamin i składników mineralnych.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Najsilniejsze podstawy naukowe ma wsparcie podaży białka i ochrona beztłuszczowej masy ciała, szczególnie w połączeniu z treningiem oporowym. Uzasadnione może być także zwrócenie uwagi na mikroskładniki i nawodnienie. Nie oznacza to jednak, że każdy taki produkt wymaga specjalnej receptury „dla GLP-1” — podobne potrzeby mogą występować również u innych konsumentów jedzących mniej lub szybko tracących masę ciała.

- Znacznie ostrożniej należy podchodzić do produktów kosmetycznych i suplementów obiecujących przeciwdziałanie tzw. Ozempic face. Określenie to opisuje widoczną utratę tkanki tłuszczowej w obrębie twarzy podczas szybkiego chudnięcia. Nie jest ona skutkiem niedoboru kolagenu, a obecnie nie ma dowodów, że doustne przyjmowanie kolagenu może odtworzyć utraconą objętość twarzy lub w sposób ukierunkowany napiąć luźną skórę — podkreśla Shelke.

Dla branży beauty rosnące zainteresowanie kondycją skóry i włosów w trakcie terapii GLP-1 otwiera przestrzeń do wprowadzania nowych produktów.

Komunikacja powinna opierać się na realnym działaniu składników i dowodach, a nie na obietnicy rozwiązania skutków szybkiej utraty tkanki tłuszczowej.

Sama zmiana etykiety nie wystarczy

Według ekspertki wiele firm na razie przede wszystkim zmienia pozycjonowanie już istniejących produktów. Znacznie mniej marek rzeczywiście modyfikuje receptury pod kątem osób przyjmujących GLP-1. Tymczasem użytkownicy tych leków mogą jeść mniejsze porcje, inaczej odczuwać apetyt i wybierać inne smaki, co stawia przed producentami konkretne wyzwania formulacyjne i sensoryczne.

W dłuższej perspektywie określenie „GLP-1 companion” może stracić na znaczeniu, a produkty zostaną włączone do szerszych kategorii zdrowia metabolicznego, kontroli masy ciała i wellness. Konsumenci szukają bowiem nie tyle produktów związanych z mechanizmem działania leku, ile konkretnych korzyści: sytości, zachowania mięśni, komfortu trawiennego, nawodnienia i odpowiedniego odżywienia.

Na trwałym wzroście popytu mogą więc skorzystać segmenty białka, błonnika, probiotyków, elektrolitów i celowanej suplementacji witaminowo-mineralnej. W obszarze beauty-from-within przewagę zyskają natomiast marki, które potrafią udokumentować działanie i uczciwie określić granice swoich produktów. Sama etykieta z hasłem GLP-1 może przyciągnąć uwagę, ale wraz z dojrzewaniem rynku przestanie wystarczać.

*Opracowanie własne na podstawie artykułu Danielle Masterson „GLP-1 nutrition race heats up as Nestlé, supplements and pharma target ‘companion’ market”, opublikowanego 25 sierpnia 2026 r. w serwisie NutraIngredients, informacji Nestlé Health Science oraz Reutersa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 14:26
Listonic: Mydło z rekordowym wzrostem popytu, szampony z najwyższą lojalnością
Agata Grysiak

Dane z aplikacji Listonic pokazują, że w okresie od sierpnia 2025 do lipca 2026 Polacy nie tylko częściej planowali zakupy wybranych kategorii FMCG i higienicznych, ale także zmieniali swoje preferencje dotyczące marek. Największy wzrost popytu odnotowano w przypadku mydła – aż o 142,92 proc. Z kolei szampony osiągnęły najwyższy w zestawieniu wskaźnik lojalności wobec marek – 41,55 proc.

Miniony rok przyniósł kolejne zmiany w sposobie planowania codziennych zakupów. Choć podstawowe kategorie FMCG pozostają stałym elementem koszyków, wybór konkretnych marek jest znacznie bardziej dynamiczny. Konsumenci z jednej strony wracają do sprawdzonych producentów, z drugiej nadal silnie reagują na cenę, promocje oraz dostępność produktów.

Wpływ na decyzje zakupowe ma również utrzymująca się rywalizacja cenowa pomiędzy dyskontami i supermarketami. Sieci handlowe wykorzystywały m.in. promocje typu 1+1, drugie opakowanie w niższej cenie czy 12 produktów w cenie 6. 

15 kategorii pod lupą

Raport Listonic powstał na podstawie danych z aplikacji, obejmujących listy zakupów tworzone w języku polskim od sierpnia 2025 do lipca 2026. Wyniki porównano z analogicznym okresem rok wcześniej.

Analizą objęto 15 kategorii: szereg produktów spożywczych, mydło, pastę do zębów, szampon oraz papier toaletowy. Sprawdzano przede wszystkim częstotliwość pojawiania się poszczególnych kategorii na listach, najczęściej wybierane marki, zmianę popytu oraz wskaźnik Brand Loyalty Index (BLI).

BLI pokazuje, jak często przy produkcie pojawia się konkretna marka. Wysoka wartość wskaźnika oznacza więc większą skłonność użytkowników do wskazywania marki podczas planowania zakupu.

Mydło z największym wzrostem popytu

image
Listonic

Największą zmianę w całym zestawieniu odnotowano w kategorii mydła. Popyt na tę kategorię wzrósł aż o 142,92 proc. To zdecydowanie najwyższy wynik spośród analizowanych segmentów.

Najczęściej wskazywaną marką było Dove, z udziałem 30,13 proc. Kolejne miejsca zajęły Biały Jeleń – 15,06 proc. oraz Luksja – 14,37 proc. Dove miało zatem około dwukrotnie większy udział niż dwie kolejne marki, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki.

Jednocześnie BLI dla mydła wzrósł do 4,56 proc., czyli o 2,06 pkt proc. rok do roku. Pomimo wzrostu pozostaje to relatywnie niski poziom lojalności wobec konkretnych marek. Dane mogą wskazywać, że mydło coraz częściej jest świadomie uwzględniane na regularnych listach zakupów, ale wybór konkretnego producenta nadal pozostaje elastyczny.

Pasta do zębów: funkcja ważniejsza od samej marki?

image
Listonic

Popyt na pasty do zębów zwiększył się o 5,72 proc. Liderem kategorii został Elmex z udziałem 30,98 proc., wyprzedzając Sensodyne – 22,36 proc. – oraz Colgate – 19,18 proc.

W przeciwieństwie do wzrostu popytu, BLI spadł o 1,20 pkt proc., do 7,08 proc. Oznacza to, że użytkownicy nieco rzadziej wskazywali konkretną markę podczas planowania zakupu.

Może to być związane ze specyfiką kategorii. Przy wyborze pasty znaczenie mają m.in. potrzeby związane z nadwrażliwością, wybielaniem czy ochroną dziąseł. Konsumenci mogą więc porównywać przede wszystkim deklarowane działanie, skład, cenę i bieżące promocje, a dopiero w dalszej kolejności kierować się przywiązaniem do producenta.

Szampony z najwyższą lojalnością

image
Listonic

Popyt na szampony zwiększył się o 25,08 proc. Liderem został Radical, który osiągnął 22,14 proc. udziału. Kolejne miejsca zajęły Head&Shoulders – 13,30 proc. – oraz Elsève – 13,00 proc. Różnica pomiędzy dwiema kolejnymi markami wyniosła zaledwie 0,30 pkt proc.

Najbardziej charakterystycznym wynikiem tej kategorii pozostaje jednak BLI. Wskaźnik wzrósł o 9,98 pkt proc., do 41,55 proc., osiągając najwyższy poziom w całym zestawieniu.

Tak wysoki poziom lojalności może wynikać z tego, że szampon jest produktem silnie powiązanym z indywidualnymi potrzebami włosów i skóry głowy. Konsumenci poszukują produktów odpowiadających konkretnym problemom i oczekiwanym efektom, przez co wybór może być bardziej świadomy i mniej podatny na przypadkową zmianę.

Na widoczność Radicala wpływała również prowadzona kampania marketingowa, która zwiększała ekspozycję marki wśród użytkowników aplikacji.

Papier toaletowy: wysoki udział liderów, niska lojalność

image
Listonic

Popyt na papier toaletowy wzrósł o 14,60 proc. Najsilniejszą pozycję w kategorii mają dwie marki: Queen z udziałem 41,12 proc. oraz Velvet – 36,65 proc. Regina osiągnęła 10,17 proc.

Pomimo silnej pozycji dwóch liderów BLI wyniósł zaledwie 2,64 proc., zwiększając się o 1,61 pkt proc. To jeden z najniższych poziomów w analizowanym zestawieniu.

W przypadku papieru toaletowego decyzja zakupowa pozostaje silnie związana z parametrami użytkowymi i cenowymi. Znaczenie mogą mieć m.in. liczba rolek, wielkość opakowania, cena jednostkowa oraz aktualna promocja. W efekcie konsumenci często planują zakup kategorii, ale nie zawsze wskazują konkretną markę.

Liderzy nie mogą zakładać stałej lojalności

Dane Listonic pokazują, że wzrost popytu nie musi automatycznie oznaczać wzrostu przywiązania do marek. Dobrym przykładem są pasty do zębów: zainteresowanie kategorią zwiększyło się o 5,72 proc., podczas gdy BLI spadł o 1,20 pkt proc. Odwrotna sytuacja wystąpiła w przypadku szamponów, gdzie wzrost popytu o 25,08 proc. współwystępował z bardzo wyraźnym zwiększeniem lojalności – o 9,98 pkt proc.

Zestawienie pokazuje również różnicę pomiędzy kategoriami funkcjonalnymi a produktami, przy których wybór jest bardziej podatny na cenę i promocję. W papierze toaletowym dwie marki odpowiadają łącznie za 77,77 proc. wskazań, ale BLI pozostaje niski. W mydle lider ma 30,13 proc., a cała kategoria zanotowała rekordowy wzrost popytu o 142,92 proc.

Dla producentów i sieci handlowych oznacza to, że analiza samego udziału marki w listach zakupowych nie wystarcza do oceny jej pozycji. Równie istotne pozostają dynamika popytu oraz BLI, które pozwalają określić, czy konsumenci rzeczywiście planują zakup konkretnej marki, czy przede wszystkim poszukują produktu spełniającego określoną funkcję i dostępnego w atrakcyjnej cenie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. sierpień 2026 16:57