StoryEditor
Rynek i trendy
22.09.2020 00:00

Polacy o maseczkach: są szkodliwe dla zdrowia, ale należy karać za ich brak [CBOS]

Z  najnowszego badania CBOS wynika, że co drugi Polak nie nosi maseczek w zatłoczonych miejscach i wierzy w ich szkodliwość dla zdrowia, ale aż 61 proc. osób uważa, że należy karać osoby nie stosujące się do zaleceń sanitarnych związanych z pandemią.

W sierpniowym badaniu CBOS zapytał ankietowanych, jaki według ich obserwacji odsetek osób stosuje się do przepisów i osłania nos i usta na zatłoczonej ulicy i w sklepie. Z odpowiedzi wynika, że respondenci średnio oszacowali odsetek osób nienoszących maseczek na zatłoczonej ulicy na 51 proc., a w sklepie na 24,16 proc.

Aż 61 proc. ankietowanych Polaków popiera karanie mandatami osób nieosłaniających nosa i ust w okolicznościach przewidzianych przepisami. Największymi zwolennikami restrykcji finansowych za brak maseczek lub innych osłon okolic ust i nosa są najstarsi respondenci. Najmniej zwolenników karania jest wśród respondentów w wieku od 25 do 34 lat. Oprócz wieku na poparcie dla restrykcji finansowych za brak maseczek wpływa także miejsce zamieszkania. Największe poparcie dla mandatów jest w największych aglomeracjach.

W badaniu sprawdzono też stan wiedzy ankietowanych na temat skuteczności noszenia maseczek. Wynika z niego, że 49 proc. ankietowanych uważa, że noszenie maseczek w podobnym stopniu chroni przed zakażeniem zarówno osoby, z którymi noszący maseczkę się styka, jak i jego samego. 22 proc. odpowiedziało, że maseczka chroni głównie inne osoby, a nie tego, kto ją nosi. 7 proc. badanych sądzi, że maseczka chroni przede wszystkim osoby jej używające. 17 proc. w ogóle neguje skuteczność maseczek w ochronie kogokolwiek.

O tym, że maseczka chroni głównie otoczenie, najczęściej wiedzą osoby młode ‒ w wieku od 18 do 24 lat. Osoby z wykształceniem podstawowym relatywnie częściej są przekonane, że maseczki chronią przede wszystkim osoby je noszące, a respondenci z wyższym wykształceniem wiedzą, że chronią one przede wszystkim otoczenie, nie są to jednak różnice duże. Jeśli chodzi o wiek, to osoby starsze – powyżej 45 lat ‒ najczęściej są przekonane, że nosząc maseczkę, chronią siebie i otoczenie. Seniorzy powyżej 65 lat relatywnie najczęściej wierzą, że maseczka chroni przed zarażeniem przede wszystkim ich samych.

Ponad połowa ankietowanych Polaków, a dokładnie 54 proc. podziela pogląd, że noszenie maseczek jest szkodliwe dla zdrowia, a dłuższe wdychanie powietrza przez maseczkę może prowadzić do poważnych chorób dróg oddechowych. Przeciwnego zdania było 36 proc. ankietowanych, aż 10 proc. badanych nie miało zdania na ten temat.

Zdaniem CBOS, wiedza na temat działania maseczek rośnie wraz z poziomem dochodów na osobę w rodzinie, a argumenty przeciwników maseczek najczęściej przekonują najmniej zarabiających. Osoby z wykształceniem podstawowym relatywnie częściej są przekonane, że maseczki chronią przede wszystkim osoby je noszące, a respondenci z wyższym wykształceniem wiedzą, że chronią one przede wszystkim otoczenie, nie są to jednak różnice duże. Osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym najczęściej są przekonane, że maseczki w podobnym stopniu chronią obie strony. Odsetek respondentów kontestujących aktualny stan wiedzy i twierdzących, że maseczki nikogo nie chronią rośnie wraz z poziomem wykształcenia i jest najwyższy wśród osób z wykształceniem wyższym.

O szkodliwości noszenia maseczek w większym stopniu były przekonane kobiety niż mężczyźni, osoby z wykształceniem średnim lub zasadniczym zawodowym, w wieku od 25 do 44 lat, mieszkające w mniejszych miastach i na wsi. Byli to głównie pracownicy usług, np. handlowcy. W szkodliwość maseczek częściej wierzą osoby gorzej sytuowane pod względem materialnym, osiągające dochody do 999 zł na osobę w rodzinie.

„Wiedza Polaków na temat funkcjonowania i sensu używania bariery oddechowej, jaką stanowi maseczka, nie wygląda najlepiej. Niektórzy nie rozumieją, jak ona działa i jaki jest sens jej używania. Inni zapewne nie lubią tego zabezpieczenia na tyle, że nie chcą tego przyjąć do wiadomości. Są i tacy, którzy nie mają w zwyczaju przejmować się innymi ludźmi. Wydaje się, że bunt wobec epidemicznych ograniczeń wraz z czasem trwania epidemii i związanych z nią obostrzeń będzie zapewne przybierał na sile, chyba że liczba przypadków ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusem oraz zgonów z tego powodu będzie się zwiększać” – komentuje CBOS.

Badanie przeprowadzono w dniach 18-27 sierpnia 2020 r. na próbie liczącej 1149 osób w ramach procedury mixed-mode na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL. 

 
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
04.08.2026 14:50
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż fot. ShutterstockShutterstock.com

Największa sieć aptek i drogerii w Wielkiej Brytanii została wystawiona na sprzedaż. Sieć Boots miała dwóch potencjalnych nabywców, ale obie oferty nie doszły do skutku. Sycamore Partners rozważa debiut giełdowy sieci drogerii.

Próby przejęcia drogerii. Odrzucone oferty

Sycamore Partners wystawił na sprzedaż brytyjską sieć drogerii Boots. Dotychczasowe dwie oferty kupna zostały odrzucone. Pierwszą propozycję przejęcia złożyła kanadyjska rodzina miliarderów Westonów. 

Jak podaje brytyjski dziennik „The Times”, fundusz inwestycyjny Sycamore Partners odrzucił ofertę rodziny Westonów, która jest również udziałowcem AB Foods (właściciel sieci Primark) i właścicielem domu towarowego Fortnum & Mason. Propozycja nie została zaakceptowana, ponieważ nabywca obniżył wartość swojej propozycji. 

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Rodzina Westonów zmniejszyła swoją ofertę, ponieważ z procesu kupna Boots wycofała się notowana na giełdzie australijska grupa apteczna Sigma Healthcare. 

Przyszłość Boots pozostaje niepewna

Wycofanie się dwóch zainteresowanych kupnem drogerii komplikuje sytuację wokół Boots. Brytyjska sieć, posiadająca ponad 1800 sklepów w Wielkiej Brytanii, pozostaje przedmiotem zainteresowania potencjalnych inwestorów.

Po odrzuceniu oferty Westonów i wycofaniu się Sigma Healthcare plan sprzedaży drogerii Boots jest niepewny. W tej sytuacji inwestor Sycamore Partners rozważa wprowadzenie ponad 1800 brytyjskich sklepów na giełdę zamiast sprzedaży sieci inwestorowi. 

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

Sieć drogerii w Wielkiej Brytanii

Boots UK to wiodąca w Wielkiej Brytanii sieć drogerii. W ofercie sklepów znajdziemy produkty z kategorii zdrowia, urody i farmacji. Marka działa na rynku brytyjskim od 175 lat.

Warto przypomnieć, że Boots przez lata zmieniało kierunek rozwoju. W roku 2024 firma cieła koszty, zamykała drogerie i apteki. Owczesny właściciel Walgreen Boots Alliance chciał znaleźć „roczne oszczędności kosztów” w wysokości 4,5 miliarda dolarów.

Następnie rok póżniej brytyjska sieć drogerii została przejęta orzez fundusz inwestycyjny Sycamore Partners. Transakcja była warta około 10 mld dolarów. Obecnie Boots może ponownie zmienić właściciela, firma została wystawiona na sprzedaż.

Firma posiada ponad 1800 placówek różnej wielkości: małe apteki oraz duże, w których można kupić produkty z zakresu zdrowia i urody. 

Powody sprzedaży Boots. Rosnąca sprzedaż

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Pomysł na sprzedaż brytyjskiej sieci drogerii pojawił się w momencie, gdy Boots poinformował o wzroście rocznej sprzedaży o 3,2 proc., do 7,5 mld funtów. Sprzedaż rośnie dzięki kosmetykom i lekom na odchudzanie. 

Boots jest rentowną siecią drogerii, od roku 2025 wprowadził do ofert 61 marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Firma otworzyła również dwa sklepy oferujące wyłącznie produkty kosmetyczne – w Londynie i Bristolu.

Źródło: thisismoney.co.uk | retaildetail.eu

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
28.07.2026 15:46
Nie reklama, lecz doświadczenie. Jak Gen Z i Gen Alpha zmieniają rynek beauty?
TikTok prowadzi do drogerii. Tak kupuje kosmetyki pokolenie ZShutterstock

Media społecznościowe nie są już tylko kanałem promocji kosmetyków – stały się pierwszym etapem zakupowej ścieżki. Młodzi konsumenci odkrywają produkty na TikToku, weryfikują je w sklepie stacjonarnym, a kolejne zakupy często finalizują już online. Tak wygląda nowy model zakupów beauty, który – według raportu Renude Insights, będzie w najbliższych latach wyznaczał kierunek rozwoju całego rynku.

W tym artykule przeczytasz:

  • Nie reklama, lecz twórcy internetowi
  • Sklep nie znika. Zmienia swoją rolę
  • AI zaczyna prowadzić klientów do półki
  • Gen Alpha będzie jeszcze bardziej cyfrowy
  • Doświadczenie ważniejsze niż sama sprzedaż

Choć przedstawiciele pokolenia Alpha dopiero wchodzą na rynek konsumencki, a najstarsi z nich są nastolatkami, eksperci podkreślają, że już dziś marki powinny przygotowywać się na ich oczekiwania. Wraz z pokoleniem Z to właśnie oni będą decydować o tym, jak będzie wyglądał handel kosmetykami w kolejnych latach.

Nie reklama, lecz twórcy internetowi

Gen Z to pokolenie wychowane w świecie smartfonów, TikToka i YouTube‘a. Zamiast tradycyjnych reklam większym zaufaniem darzy twórców internetowych, dermatologów obecnych w mediach społecznościowych i opinie innych użytkowników.

Jak wynika z przywołanych w raporcie badań Kyra State of Beauty 2026, aż 79 proc. przedstawicieli Gen Z w Wielkiej Brytanii i 75 proc. w USA deklaruje, że media społecznościowe oraz influencerzy wpływają na ich decyzje zakupowe dotyczące kosmetyków. Co więcej, platformy społecznościowe coraz częściej pełnią funkcję wyszukiwarki produktów. Zanim klient odwiedzi drogerię, wcześniej ogląda recenzje, porównuje opinie i analizuje składy.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Sklep nie znika. Zmienia swoją rolę

Paradoksalnie, cyfrowe pokolenie nie rezygnuje ze sklepów stacjonarnych. Wręcz przeciwnie – odwiedza je z zupełnie innym nastawieniem niż wcześniejsze generacje.

Eksperci cytowani w raporcie opisują nową ścieżkę zakupową trzema słowami: "scroll, store, share”. Konsument najpierw odkrywa produkt w mediach społecznościowych, następnie idzie do sklepu, aby go dotknąć, przetestować i potwierdzić wcześniejszy wybór, a później często wraca do zakupów online.

Badanie L.E.K. Consulting pokazuje, że 64 proc. przedstawicieli Gen Z nadal woli robić zakupy w sklepach stacjonarnych niż w internecie. Nie wynika to jednak z potrzeby doradztwa sprzedawcy, lecz z chęci doświadczenia produktu wszystkimi zmysłami.

AI zaczyna prowadzić klientów do półki

Raport wskazuje również, że sztuczna inteligencja coraz częściej uczestniczy w procesie zakupowym jeszcze przed wizytą w sklepie. Klienci wykorzystują narzędzia AI do wyszukiwania produktów i budowania pielęgnacyjnych rutyn, dzięki czemu do drogerii trafiają już z konkretną listą zakupów.

Zmienia się również sam sklep. Coraz większą rolę odgrywają rozwiązania wykorzystujące AI i rozszerzoną rzeczywistość – od cyfrowej analizy skóry po wirtualne przymierzanie kosmetyków kolorowych. Raport przywołuje m.in. technologię Beauty Scan w sklepach Sephora UK oraz lustra AR wykorzystywane w flagowym salonie Charlotte Tilbury w Londynie. Jednocześnie badanie Tinuiti pokazuje, że 55 proc. przedstawicieli Gen Z korzystało z technologii umożliwiających wirtualne sprawdzenie efektu kosmetyku jeszcze przed zakupem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Gen Alpha będzie jeszcze bardziej cyfrowy

Jeżeli Gen Z jest pierwszym pokoleniem wychowanym w świecie mediów społecznościowych, to Gen Alpha jest już pierwszym pokoleniem dorastającym ze sztuczną inteligencją jako codziennym narzędziem.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że przedstawiciele tej generacji preferują doświadczenia interaktywne i zgrywalizowane. Według danych UBS już dziś 60 proc. dzieci z pokolenia Alpha odkrywa nowe marki na platformach gamingowych, a do 2029 roku ich siła nabywcza ma osiągnąć 5,46 bln dolarów. To największa generacja w historii – licząca ponad 2 mld osób, czyli około jednej czwartej światowej populacji.

Doświadczenie ważniejsze niż sama sprzedaż

Zdaniem autorów raportu przyszłość handlu kosmetycznego będzie należeć do modeli omnichannel, w których płynnie łączą się doświadczenia online i offline.

Sklep ma być już nie tylko miejscem zakupu, ale przestrzenią budowania relacji z marką – oferującą personalizację, edukację, interaktywne strefy testowania produktów, wydarzenia społecznościowe oraz rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Dla marek beauty oznacza to konieczność projektowania doświadczeń zakupowych, które zaczynają się w mediach społecznościowych, a kończą znacznie później niż przy kasie. 

 

Źródło: Raport Renude Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. sierpień 2026 00:31