StoryEditor
Rynek i trendy
16.04.2018 00:00

Połowa Polaków ceni czystość i porządek w sklepie

Zakupy, zwłaszcza produktów pierwszej potrzeby, chcemy robić szybko i wygodnie, ale też inteligentnie. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Payback, co czwarty Polak wybiera sklepy położone najbliżej domu. Często nie są to jednak sklepy osiedlowe, ale super- i hipermarkety. Zależy nam na tym, aby móc jak najwięcej potrzebnych rzeczy kupić w jednym miejscu (24 proc.) i przy okazji pozałatwiać inne sprawy (11 proc.).

Super- i hipermarkety są zdecydowanie najpopularniejszym miejscem zakupów – wskazało je 54 proc. respondentów. Co trzeci ankietowany wybiera dyskonty, a 6 proc. małe sklepy osiedlowe. Większość badanych (63 proc.) zadeklarowało przy tym, że produkty pierwszej potrzeby kupuje w różnych sklepach, np. w zależności od tego, gdzie jest mi akurat po drodze (52 proc.). Pozostali udają się w te same, dobrze im znane miejsca, ponieważ wiedzą co i gdzie mogą znaleźć, lub po prostu z przyzwyczajenia.

Na nasze decyzje o wyborze sklepu ma też wpływ szereg dodatkowych czynników, takich jak czystość i porządek (51 proc.), brak kolejek do kas (48 proc.), programy lojalnościowe (40 proc.), miła obsługa (39 proc.) oraz możliwość realizacji płatności w różnych formach (36 proc.).

Polak potrafi się dobrze zorganizować

Wybierając się na zakupy, nie chcemy tracić zbyt dużo czasu – blisko 60 proc. uczestników badania Payback poświęca na nie jednorazowo maksymalnie godzinę, a 30 proc. spędza w sklepie od 1 do 2 godzin. Wiele osób stara się więc do nich odpowiednio przygotować. Ponad połowa respondentów (51 proc.) sporządza listę produktów pierwszej potrzeby, natomiast pozostałe artykuły kupuje spontanicznie. Dodatkowo, 27 proc. robi całą listę zakupową, a na miejscu dokonuje jedynie wyboru marek.

Siła promocji

Ogromny wpływ na nasze decyzje zakupowe mają promocje. Większości uczestników badania Payback (78 proc.) stwierdziła, że przykuwają one ich uwagę, a dla ponad 3/4 ankietowanych są ważnym czynnikiem przy zakupie artykułów pierwszej potrzeby. 1/4 respondentów przyznała, że nie przygotowuje listy produktów do kupienia, ponieważ ich wybory determinują aktualne promocje. Najlepsze formy promocji to według badanych redukcja ceny (79 proc.), korzyści płynące z uczestnictwa w programie lojalnościowym (43 proc.), kupony (30 proc.) oraz darmowe produkty (30 proc.). Kobiety lubią też dostawać próbki do przetestowania. – Dobrze dobrane promocje i dopasowana oferta, bazująca na oczekiwaniach klientów, stają się kluczowe w walce o klienta. Program lojalnościowy pozwala sieciom handlowym z jednej strony poznać i zrozumieć preferencje konsumentów, z drugiej zaś umożliwia dotarcie ze zindywidualizowaną i atrakcyjną ofertą do poszczególnych klientów. Coraz więcej osób docenia takie podejście i wskazuje na programy lojalnościowe jako czynnik wpływający na ich zachowania zakupowe oraz wybór konkretnej sieci handlowej – komentuje Tomasz Głos, classic business director w Payback Polska.

Cena ma znaczenie, ale jakość gra coraz większą rolę

Co dziesiąty z ankietowanych przy wyborze sklepu zwraca uwagę na ceny produktów. 46 proc. zawsze porównuje ceny artykułów, a 44 proc. twierdzi, że zdarza im się to robić. Z kolei przy zakupach produktów pierwszej potrzeby ceną kieruje się aż 72 proc. badanych. Okazuje się, że w tym przypadku największą wagę przywiązujemy jednak do jakości (aż 82 proc. wskazań). Ważne są dla nas także: skład (51 proc.), lokalne pochodzenie produktu (21 proc.) oraz opinie innych użytkowników (14 proc.), a w dalszej kolejności popularność marki (9 proc.).

Marka ma znaczenie dla ponad 2/3 kupujących – wiąże się to głównie z pożądaną jakością produktów. W tej grupie 12 proc. respondentów sięga tylko po wyroby znanych producentów, podczas gdy niemal co piąty wybiera marki własne danej sieci handlowej ze względu na ich bardzo dobrą jakość.

Domowy budżet na podstawowe produkty

Nasze tygodniowe wydatki na artykuły pierwszej potrzeby sięgają z reguły od 100 do 200 zł (41 proc.). Co czwarty ankietowany przeznacza na nie kwotę w przedziale 200-500 zł, a 18 proc. konsumentów wydaje do 100 zł maksymalnie. 14 proc. kupujących, idąc na zakupy, nie zakłada żadnej kwoty.

Badanie zostało przeprowadzone na uczestnikach Programu Payback w dniach 5-8 marca 2018 r. metodą ankiety online na grupie 1145 osób. Grupa badawcza w wieku 16-65 lat dobrana została tak, aby odpowiadać strukturze demograficznej kraju

Program Payback jest częścią międzynarodowej grupy American Express.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Dom
20.04.2026 14:13
Chemia gospodarcza pod presją. Sieci handlowe łagodzą wzrosty, ale tylko tymczasowo
Ceny chemii gospodarczej rosną mimo promocjShutterstock

Marcowe dane pokazują, że choć tempo wzrostu cen w sklepach wyhamowało, to kategorie non-food — w tym chemia gospodarcza — wciąż pozostają jednym z głównych źródeł presji kosztowej. Jak wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito, to właśnie one w największym stopniu “ciągną” cały koszyk zakupowy w górę.

W tym artykule przeczytasz:

  • Sieci handlowe pod kontrolą… cen
  • Chemia gospodarcza poza "tarczą promocyjną”
  • Koszty produkcji i logistyki kluczowe dla kategorii
  • Promocje jako narzędzie walki o klienta
  • Co dalej z cenami chemii gospodarczej?
  • Rynek w fazie napiętej równowagi

Sieci handlowe pod kontrolą… cen

Z raportu wynika, że w marcu 2026 roku ceny w sklepach wzrosły średnio o 3,8 proc. rok do roku — dokładnie tyle samo co w lutym. Zdaniem autorów analizy, to efekt m.in. intensywnych działań promocyjnych prowadzonych przez sieci handlowe przed okresem świątecznym.

Eksperci podkreślają, że gdyby nie szeroka skala rabatów, dynamika wzrostów byłaby wyższa. Oznacza to, że obecna stabilizacja cen ma w dużej mierze charakter kontrolowany i wynika ze strategii sprzedażowych retailerów.

Chemia gospodarcza poza "tarczą promocyjną”

Jak wskazują autorzy raportu, różnica między dynamiką cen całego koszyka a samą żywnością utrzymuje się i jest wyraźna. Wynika to z faktu, że najszybciej drożeją kategorie inne niż żywność — przede wszystkim chemia gospodarcza, używki i słodycze.

W przeciwieństwie do żywności, która objęta jest silną konkurencją cenową i częstymi promocjami, chemia gospodarcza w mniejszym stopniu korzysta z mechanizmów agresywnej polityki rabatowej.

To sprawia, że:

  • ceny tej kategorii są bardziej bezpośrednio powiązane z kosztami produkcji
  • podwyżki szybciej przenoszą się na półki sklepowe
  • możliwości ich amortyzowania są ograniczone

image

Chemia gospodarcza liderem drożyzny w lutym

Koszty produkcji i logistyki kluczowe dla kategorii

Z raportu wynika również, że chemia gospodarcza pozostaje szczególnie wrażliwa na czynniki kosztowe. Wśród najważniejszych wskazywane są:

  • ceny energii
  • koszty transportu
  • sytuacja na rynkach surowców
  • napięcia geopolityczne wpływające na paliwa

Eksperci podkreślają, że w przypadku eskalacji konfliktów międzynarodowych koszty logistyki i produkcji mogą szybko przełożyć się na dalsze wzrosty cen w tej kategorii.

Promocje jako narzędzie walki o klienta

Istotnym czynnikiem wpływającym na marcowe wyniki były działania sieci handlowych. Intensywne akcje rabatowe przed okresem świątecznym pozwoliły ograniczyć tempo wzrostów cen.

Eksperci wskazują, że bez promocji dynamika wzrostów byłaby wyższa. Oznacza to, że stabilizacja cen ma w dużej mierze charakter sztuczny i jest efektem strategii sprzedażowych, a nie trwałej poprawy warunków rynkowych.

image

Beauty ważniejsze niż jedzenie? 59 proc. przedstawicieli GenZ ogranicza wydatki na żywność, by inwestować w wellness

Co dalej z cenami chemii gospodarczej?

Eksperci podkreślają, że obecne wyhamowanie może być przejściowe. Wraz z zakończeniem okresu promocyjnego presja cenowa może ponownie się nasilić — szczególnie w segmentach non-food.

Chemia gospodarcza pozostaje kategorią, w której ryzyko dalszych wzrostów cen jest znaczące. Wynika to zarówno z globalnych uwarunkowań kosztowych, jak i struktury samego rynku.

Rynek w fazie napiętej równowagi

Jak wynika z raportu, obecna sytuacja pokazuje wyraźny dualizm: tempo wzrostu cen hamuje, ale same ceny pozostają wysokie.

Dla producentów i detalistów oznacza to rosnącą presję na marże i konieczność intensyfikacji działań promocyjnych. Dla konsumentów — utrzymujące się poczucie drożyzny, szczególnie w kategoriach takich jak chemia gospodarcza, które coraz wyraźniej wpływają na całkowity koszt koszyka zakupowego.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
20.04.2026 13:13
"Dark showering” nowym trendem na bezsenność. Czy naprawdę działa?
”Dark showering” zyskuje na popularnościShutterstock

Prysznic w ciemności to jeden z najnowszych trendów wellness, który zyskuje popularność w mediach społecznościowych. Zwolennicy twierdzą, że ograniczenie światła i bodźców przed snem może poprawić jego jakość. Eksperci podchodzą do tego jednak z większym dystansem.

W tym artykule przeczytasz:

  • Trend na bezsenność. Czym jest “Dark showering”?
  • Co na to badania?
  • Jaką rolę odgrywa temperatura?
  • Czy dark showering naprawdę działa?
  • Czego ten trend nie robi...
  • Atrakcyjność trendu

Główną zaletą tego trendu jest jego prostota. Nie wymaga on bowiem dodatkowych czynników lub suplementów, a oferuje szanse na lepszy sen. Założenie jest bardzo proste, wystarczy podczas wieczornego prysznica wyłączyć światło, a resztą zajmie się ciemność.

Czym jest dark showering?

W przeciwieństwie do tradycyjnego porannego prysznica, który pobudza i budzi, prysznic w ciemności — najlepiej brany 60–90 minut przed snem, ma na celu wyciszenie organizmu, ograniczenie ekspozycji na światło, regulację temperatury ciała i delikatne przygotowanie go do snu.

“Dark showering” to nie chwyt marketingowy, a bardziej elegancki sposób realizowania tego, co zarówno tradycyjna medycyna chińska, jak i neuronauka sugerują na wieczór: ograniczenie bodźców, aby ciało mogło przejść w tryb regeneracji – wyjaśnia Ada Ooi, specjalistka medycyny chińskiej i założycielka 001 London.

– W medycynie chińskiej wieczór to moment, w którym yang — jasna, aktywna energia dnia — powinien ustąpić yin, czyli energii ciemnej, spokojnej i skierowanej do wewnątrz. Ciepły prysznic w półmroku łagodzi bodźce sensoryczne, sprzyja przepływowi qi do wewnątrz i daje shen, czyli umysłowi, szansę na wyciszenie – dodaje.

image

Beauty przesuwa się w stronę zdrowia. Kolagen liderem wzrostu

Co na to badania?

Badania wskazują na podobne mechanizmy. W jednym z nich, przeprowadzonym na 116 dorosłych, standardowe oświetlenie między zmierzchem a snem obniżało poziom melatoniny we wczesnej fazie nocy o około 70 proc. w porównaniu do bardzo słabego światła, a także skracało czas jej wydzielania o około 90 minut.

Dodatkowo łazienki są często najjaśniejszymi pomieszczeniami w domu. Intensywne światło sufitowe i podświetlane lustra idealnie sprawdzają się rano, ale wieczorem działają odwrotnie i sygnalizują organizmowi, że nadal jest dzień.

– Z perspektywy mózgu najważniejszy nie jest sam prysznic, lecz brak światła – tłumaczy Jane Ollis, biochemiczka i założycielka firmy neurotechnologicznej Sona.

– Światło trafiające do oka wpływa bezpośrednio na podwzgórze, hamując produkcję melatoniny i utrzymując mózg w stanie czujności. Usunięcie światła eliminuje jeden z najsilniejszych sygnałów "nie śpij” – dodaje.

Jaką rolę odgrywa temperatura?

Temperatura również ma znaczenie. Badania pokazują, że około 10 minut w wodzie o temperaturze 40–42°C, na godzinę lub dwie przed snem, może skrócić czas zasypiania i poprawić jakość snu.

– Nie dlatego, że jest to "relaksujące jak w spa”, ale dlatego, że zmienia termikę organizmu – tłumaczy Ollis. – Ciepły prysznic podnosi temperaturę skóry i sprzyja oddawaniu ciepła po wyjściu, co obniża temperaturę wewnętrzną ciała — jeden z sygnałów inicjujących sen.

Mimo to ekspertka zaznacza – Prysznic w ciemności nie jest przełomem w neuronauce. Ten trend po prostu opakowuje znane zasady biologii w nowy rytuał –

image

Algorytm vs. autentyczność: Nowa kampania Dove rzuca wyzwanie cyfrowym standardom piękna

Czy dark showering naprawdę działa?

Dla osób, które mają trudności z zasypianiem, atrakcyjność tak prostego rozwiązania jest oczywista. Pierwsza próba może jednak być nieco niepokojąca, szczególnie dla osób przyzwyczajonych do pełnego oświetlenia.

Pojawiają się też wyzwania praktyczne t.j. konieczność przygotowania kosmetyków wcześniej czy kontrast z jasnym światłem po wyjściu spod prysznica.

– Wiele osób odczuje spokój już po pierwszym razie, ale to raczej zmiana stanu niż transformacja – mówi Ollis. – Nie zmienia to mózgu, tylko dopasowuje środowisko do tego, co organizm i tak próbuje zrobić wieczorem –

Czego ten trend nie robi...

Warto zaznaczyć, że dark showering nie jest rozwiązaniem na bezsenność.

– Nie ma dowodów na to, że prysznic w ciemności stymuluje nerw błędny – podkreśla Ollis. – To raczej eliminacja bodźców niż aktywna interwencja.

Z kolei badania pokazują, że długa kąpiel może być skuteczniejsza niż prysznic — uczestnicy jednego z badań zasypiali szybciej i lepiej spali po kąpieli.

Atrakcyjność trendu

Ostatecznie atrakcyjność dark showeringu nie wynika z jego nowości, lecz z prostoty. Nie obiecuje rewolucji, jedynie bardziej intuicyjny sposób zakończenia dnia i, być może, lepszy sen. 

 

Źródło: Vogue.uk

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. kwiecień 2026 18:58