StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2026 11:43

Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?

Pumpkin spice latte od dawna nie jest już wyłącznie sezonowym napojem. Popularność charakterystycznej mieszanki dyni, kawy, wanilii i korzennych przypraw napędza dziś sprzedaż produktów z wielu kategorii – od żywności i świec po perfumy, pielęgnację i makijaż. Dane z USA pokazują, że zainteresowanie trendem rośnie, a branża kosmetyczna coraz skuteczniej wykorzystuje jego potencjał. Dla marek i sieci handlowych pumpkin spice może być nie tylko sezonową inspiracją produktową, ale również narzędziem zwiększania sprzedaży poprzez limitowane kolekcje, cross-selling i budowanie doświadczeń zakupowych.

Jesień tradycyjnie przynosi powrót produktów limitowanych, sezonowych zapachów i ciepłych, gourmandowych kompozycji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego zjawiska pozostaje pumpkin spice latte (PSL). Napój, który zadebiutował w amerykańskich kawiarniach Starbucks w 2003 roku, przez ponad dwie dekady przekształcił się z produktu sezonowego w pełnoprawny fenomen kulturowy.

Skala zainteresowania widoczna jest w danych dotyczących zachowań konsumentów. Według platformy Yelp, w lipcu wyszukiwania frazy „pumpkin spice latte” wzrosły o 301 proc. rok do roku, a zapytania o „pumpkin latte” zwiększyły się o 256 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnący apetyt na jesienne produkty sezonowe nie ogranicza się jednak do gastronomii. Tensam mechanizm coraz wyraźniej wykorzystują producenci kosmetyków, perfum i artykułów gospodarstwa domowego.

image
Wyniki wyszukiwania "pumpkin spice"
Google Trends

Dla branży beauty szczególnie istotne jest to, że pumpkin spice przestało oznaczać konkretny smak. Dziś jest raczej skrótem myślowym opisującym całą estetykę: ciepło, komfort, słodkie gourmandowe aromaty, jesienne rytuały i tzw. cozy autumn aesthetic. To sprawia, że trend można wykorzystać w wielu segmentach rynku kosmetycznego.

Od smaku do zapachu i doświadczenia

Pumpkin spice jest przykładem trendu, w którym granice między kategoriami produktowymi stopniowo się zacierają. Konsument nie kupuje już wyłącznie określonego smaku czy zapachu – sięga po całe doświadczenie związane z konkretną porą roku, nastrojem i stylem życia.

W przypadku pumpkin spice kluczowe znaczenie mają skojarzenia z ciepłem i przyjemnością. Nuty dyni, kawy, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii czy karmelu coraz częściej pojawiają się w balsamach do ciała, peelingach, produktach do kąpieli, świecach zapachowych, mgiełkach i perfumach.

To wpisuje się w rozwój szerszego trendu foodie beauty, w którym inspiracją dla kosmetyków stają się produkty spożywcze, napoje i desery. Dla producentów oznacza to możliwość budowania atrakcyjności produktu nie tylko wokół deklarowanych właściwości pielęgnacyjnych, ale również poprzez jego wymiar sensoryczny.

Zapach, konsystencja i skojarzenia wizualne stają się elementami doświadczenia konsumenckiego. Peeling może pachnieć jak deser, balsam przypominać aromat kawiarni, a produkt do kąpieli budować skojarzenie z domowym rytuałem spa. W efekcie kosmetyk zaczyna konkurować nie tylko skutecznością, ale również zdolnością do wywoływania emocji.

Sezonowość jako narzędzie sprzedażowe

Dla biznesu jednym z najważniejszych aspektów trendu pumpkin spice jest jego silny związek z sezonowością. Jesienne kolekcje dają producentom możliwość regularnego odświeżania oferty bez konieczności przebudowy całego portfolio.

Produkty limitowane mogą zwiększać poczucie ograniczonej dostępności i zachęcać konsumentów do szybszego podejmowania decyzji zakupowych. Jednocześnie sezonowe premiery tworzą naturalny pretekst do komunikacji marketingowej oraz ekspozycji produktów zarówno w handlu tradycyjnym, jak i e-commerce.

Pumpkin spice może być przy tym wykorzystywane nie tylko jako nazwa pojedynczego produktu. Marki mogą budować wokół tego motywu całe jesienne kolekcje obejmujące kilka kategorii: żel pod prysznic, peeling, balsam, mgiełkę do ciała i świecę zapachową. Taki model sprzyja zwiększaniu wartości koszyka poprzez sprzedaż produktów komplementarnych.

Dla producentów kontraktowych trend może natomiast stanowić okazję do przygotowania gotowych koncepcji sezonowych dla marek własnych sieci handlowych. Zamiast oferować wyłącznie pojedynczą formulację, dostawca może zaproponować kompletną platformę produktową obejmującą recepturę, zapach, opakowanie i koncepcję komunikacyjną.

Szansa dla drogerii: gotowy pretekst do cross-sellingu

Trend pumpkin spice może być również interesującym narzędziem dla sieci drogeryjnych. Kluczowe znaczenie ma jednak odejście od klasycznego eksponowania produktów wyłącznie według kategorii.

Jesienna ekspozycja tematyczna może łączyć produkty różnych producentów i segmentów. Obok balsamu o zapachu wanilii i przypraw korzennych mogą znaleźć się perfumy gourmand, paleta cieni w odcieniach miedzi i terakoty, świeca zapachowa oraz produkt do kąpieli. W ten sposób sprzedawca nie promuje pojedynczej kategorii, ale buduje kompletny „jesienny rytuał”.

To potencjalnie zwiększa możliwości cross-sellingu. Konsument, który pierwotnie szuka produktu do pielęgnacji ciała, może zostać zainteresowany także produktem zapachowym lub kosmetykiem kolorowym wpisującym się w tę samą estetykę.

Szczególnie istotny może być potencjał sprzedaży online. W e-commerce trend można wykorzystać do tworzenia landing page’y sezonowych, kategorii tematycznych oraz gotowych zestawów produktowych. Zamiast prezentować klientowi kilkaset balsamów czy perfum, detalista może stworzyć selekcję produktów pod hasłami „cozy autumn”, „pumpkin spice mood” czy „jesienne rytuały beauty”.

Dla drogerii oznacza to również możliwość wykorzystania treści edukacyjnych i inspiracyjnych. Artykuły, krótkie materiały wideo czy instrukcje tworzenia Pumpkin Spice Latte Makeup mogą generować ruch i jednocześnie prowadzić bezpośrednio do kart konkretnych produktów.

Pumpkin spice także w makijażu

Wpływ trendu widoczny jest również w segmencie kosmetyków kolorowych. Tzw. Pumpkin Spice Latte Makeup opiera się na palecie ciepłych odcieni kojarzonych z jesienią – pomarańczach, terakocie, brązach, miedzi i złocie.

Trend wykorzystuje przede wszystkim produkty umożliwiające budowanie efektu rozświetlonej, ciepłej cery: bronzery, róże w odcieniach brzoskwiniowych i ceglastych, metaliczne cienie do powiek oraz błyszczyki w kolorach karmelu i nude.

W tym przypadku pumpkin spice nie oznacza konkretnego składnika czy technologii. Funkcjonuje jako punkt odniesienia dla całej palety kolorystycznej i określonego typu makijażu. Dla producentów jest to o tyle korzystne, że trend można wykorzystać bez konieczności opracowywania zupełnie nowych produktów. Często wystarczające może być stworzenie sezonowej komunikacji lub zestawienia istniejących SKU w nowy sposób.

To istotna wskazówka również dla detalistów. Wykorzystanie trendu nie musi oznaczać oczekiwania na premierę kolejnej limitowanej kolekcji. Drogeria może stworzyć własną kurację produktową lub ekspozycję tematyczną z produktów, które już posiada w asortymencie.

Dynia jako składnik i storytelling

Trend pumpkin spice ma również wymiar składnikowy. Sama dynia oraz pozyskiwany z jej pestek olej są wykorzystywane w kosmetyce ze względu na zawartość lipidów, witamin i związków antyoksydacyjnych.

Ekstrakty z dyni zawierają m.in. witaminy A, C i E, a także minerały i związki o potencjale antyoksydacyjnym. Z kolei olej z pestek dyni jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i może być stosowany w formulacjach przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.

Z perspektywy marketingowej daje to markom możliwość połączenia dwóch warstw komunikacji. Pierwszą jest przyjemność sensoryczna związana z zapachem i estetyką produktu, drugą – storytelling dotyczący rzeczywistego wykorzystania surowca roślinnego.

Warto jednak rozdzielać te dwa aspekty. Nie każdy kosmetyk pachnący pumpkin spice zawiera ekstrakt z dyni, a inspiracja zapachem nie powinna być automatycznie przedstawiana jako właściwość pielęgnacyjna. Dla marek, zwłaszcza w coraz bardziej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym dotyczącym komunikacji produktowej, transparentne rozróżnienie między inspiracją sensoryczną a działaniem składników może mieć coraz większe znaczenie.

Od kultowego napoju do perfum

Najbardziej wyraźnym przykładem ekspansji pumpkin spice poza kategorię żywności jest wejście tego motywu do perfumerii. W 2025 roku Starbucks Romania wprowadził EAU de PSL, określane jako pierwsza na świecie woda perfumowana inspirowana kultowym Pumpkin Spice Latte.

Kompozycja unisex została zbudowana wokół nut kawy, liści herbaty i słodzonego mleka skondensowanego. W sercu zapachu pojawiają się cynamon, gałka muszkatołowa i akord waty cukrowej, natomiast bazę tworzą wanilia, fasola tonka i piżmo.

Ten przykład pokazuje, jak daleko może sięgać komercyjny potencjał rozpoznawalnego produktu spożywczego. Pumpkin spice latte przestało funkcjonować wyłącznie jako smak – stało się kodem kulturowym, który można przełożyć na zapach, kolor, opakowanie i całe doświadczenie konsumenckie. Na portalu Fragrantica znajduje się obecnie, bagatela, ok. 200 zapachów z wariantami nuty dyni i dyniowego ciasta.

Trend, który może wyjść poza jedną jesień

Dla branży kosmetycznej pumpkin spice jest interesującym studium przypadku szerszego zjawiska. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które pozwalają im celebrować codzienne rytuały i tworzyć określony nastrój. W tym modelu kosmetyk ma być nie tylko funkcjonalny, ale również sensoryczny i emocjonalny.

Największą szansę na wykorzystanie tego trendu mają marki, które nie ograniczą się do umieszczenia dyni na etykiecie. Potencjał biznesowy tkwi w budowaniu spójnego doświadczenia – od zapachu i konsystencji, przez opakowanie, aż po sposób prezentacji produktu w punkcie sprzedaży.

Dla drogerii oznacza to możliwość tworzenia sezonowych kategorii zakupowych i zwiększania sprzedaży produktów komplementarnych. Dla producentów – okazję do testowania limitowanych serii i szybszego reagowania na trendy. Z kolei dla marek własnych może to być stosunkowo prosty sposób na wprowadzenie do oferty produktu o wyraźnym, sezonowym pozycjonowaniu.

Dane Yelp, wskazujące na wzrost wyszukiwań „pumpkin spice latte” o 301 proc. oraz „pumpkin latte” o 256 proc. rok do roku, pokazują, że zainteresowanie kulturowym fenomenem PSL nie słabnie. Dla sektora beauty kluczowe pytanie nie brzmi więc już, czy trend inspirowany jedzeniem może sprzedawać kosmetyki. Coraz ważniejsze staje się to, które marki i detaliści potrafią najszybciej przełożyć sezonowe emocje konsumentów na konkretną ofertę, ekspozycję i doświadczenie zakupowe.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
04.10.2026 14:17
Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]
Beauty napędzi także rozwój  AI, TikToka i personalizacjaShutterstock

Sztuczna inteligencja, diagnostyka, naukowe dowody skuteczności, wellness, zrównoważony rozwój oraz longevity – to właśnie te obszary będy dą coraz mocniej definiować przyszłość rynku beauty i wg DOUGLAS i Huge Thing to 6 trendów, które ukształtują rynek do 2030 roku. Najważniejsza zmiana jest jednak szersza: branża odchodzi od sprzedaży samego produktu i zmierza w stronę mierzalnego rezultatu, personalizacji oraz długoterminowej relacji z konsumentem.

image
Wg raportu DOUGLAS i Huge Thing branża odchodzi od sprzedaży samego produktu -  liczy się długoterminowa relacja z konsumentem.
mat. prasowe Douglas
Rynek kosmetyczny w Europie nadal rośnie. Jego wartość zwiększyła się ze 104 mld euro w 2024 r. do 110 mld euro w 2025 r. Jednocześnie zmienia się sposób konkurowania. Jak wskazuje raport „Trends in Beauty Industry”, przygotowany przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, w kolejnych latach przewagi marek nie będą już budowane przede wszystkim liczbą nowych produktów czy wysokością budżetów reklamowych.

Coraz większego znaczenia będą nabierać zaufanie, wiarygodność, dowody skuteczności, wygoda i umiejętność dopasowania oferty do rzeczywistych potrzeb konsumenta.

To właśnie autorzy raportu nazywają „erą rezultatów”. Konsument chce dziś wiedzieć nie tylko, co kupuje, ale przede wszystkim jaki efekt może osiągnąć, dlaczego dany produkt lub zabieg jest odpowiedni dla niego i czym można potwierdzić jego skuteczność.

image

Rhode w Polsce. Wielki hype Hailey Bieber czy realne zagrożenie dla rynku kosmetycznego?

Zmiana dotyczy więc całego modelu zakupowego. W przyszłości proces może coraz częściej wyglądać nie jak: produkt → zakup, lecz: diagnoza - rekomendacja - pielęgnacja - monitorowanie efektów - modyfikacja rutyny.

Polska rośnie, ale przede wszystkim dzięki obecnym konsumentom

Ta transformacja nie jest wyłącznie wizją odległej przyszłości. Widać ją już na polskim rynku.

W 2025 r. wydatki na produkty i usługi beauty w Polsce wzrosły o 7,8 proc. rok do roku. Sprzedaż produktów zwiększyła się o 7,5 proc., a usług – o 8,8 proc. Jednocześnie liczba klientów rosła znacznie wolniej niż wartość rynku. W przypadku produktów liczba kupujących zwiększyła się o 2,4 proc., częstotliwość zakupów o 3,4 proc., a średnia wartość transakcji o 1,6 proc. W usługach liczba klientów wzrosła o 0,7 proc., częstotliwość korzystania z nich o 1,7 proc., natomiast średnia wartość transakcji aż o 6,2 proc.

image

Polski rynek kosmetyczny urósł do 6,4 mld euro. Awans w rankingu eksporterów [RAPORT PZPK]

- Branża beauty wchodzi w etap, w którym przewagi nie można już budować wyłącznie kolejnym produktem i większym budżetem marketingowym. Konsumenci oczekują dziś, że marka pomoże im dokonać właściwego wyboru, pokaże mierzalny efekt i będzie towarzyszyć im dłużej niż do momentu zakupu. Nasz najnowszy raport, przygotowany wspólnie z Douglas Polska, pokazuje, jak technologia, nauka i zmieniające się zachowania klientów wpływają na cały rynek oraz gdzie pojawia się przestrzeń do wdrażania innowacji. - komentuje Monika Synoradzka, CEO Huge Thing. - Coraz więcej dużych organizacji otwiera się na współpracę ze startupami. Wyzwaniem pozostaje jednak nie sam dostęp do nowych technologii, lecz wybór rozwiązań, które odpowiadają na realne potrzeby i mogą przynieść mierzalne efekty biznesowe. W Huge Thing obserwujemy to na co dzień, pomagając firmom lepiej poruszać się w świecie innowacji i przekładać nowe technologie na konkretne wdrożenia. - dodaje Synoradzka.

Premiumizacja nie kończy się na cenie

Zmienia się również struktura wydatków. W 2025 roku rosła liczba klientów dokonujących zakupów o wartości przekraczającej 300 zł, ale najmocniejszą dynamikę widać w grupie wydającej jednorazowo ponad 500 zł. Liczba takich klientów zwiększyła się o 8,3%. w przypadku produktów beauty i aż o 12,1%. w usługach.

Nie oznacza to, że cena przestała mieć znaczenie. Dane pokazują jednak, że część konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za zaawansowany produkt, spersonalizowaną usługę, eksperckie doradztwo lub rozwiązanie oferujące konkretny i możliwy do zweryfikowania efekt. Usługi beauty rosną przy tym szybciej niż sprzedaż produktów, co wpisuje się w szerszą zmianę: kosmetyki coraz częściej łączą się z diagnostyką, wellness, profilaktyką i długoterminową troską o kondycję skóry.

- Wraz z wartością zakupu rosną także oczekiwania klientów. Polacy nie szukają dziś kolejnego generycznego produktu, lecz rozwiązań, które dają mierzalne efekty. Z naszych obserwacji i danych zawartych w raporcie jasno wynika, że przyszłość retailu beauty leży w eksperckim doradztwie, nowoczesnej diagnostyce i personalizacji wspieranej przez AI. Niezależnie od tego, czy klient odwiedza naszą perfumerię stacjonarną, kupuje online, czy korzysta z naszego cyfrowego asystenta ANNA, oczekuje rekomendacji opartej na twardych danych i realnych potrzebach swojej skóry. - podkreśla Grzegorz Gęsik-Rudnicki, Dyrektor Marketingu DOUGLAS Polska.

1. AI przestaje być dodatkiem. Staje się warstwą całego doświadczenia

Pierwszym z sześciu trendów jest hiperpersonalizacja wykorzystująca sztuczną inteligencję.

Do tej pory AI w beauty kojarzyło się przede wszystkim z rekomendacją produktu, wirtualnym przymierzaniem czy wyszukiwaniem. Raport wskazuje jednak na znacznie głębszą zmianę: sztuczna inteligencja ma stopniowo stawać się infrastrukturą całego doświadczenia zakupowego i pielęgnacyjnego.

Algorytmy mogą łączyć informacje o produktach z danymi dotyczącymi potrzeb skóry, stylu życia, środowiska czy wcześniejszych zachowań zakupowych. Dzięki temu rekomendacja przestaje być jednorazową podpowiedzią, a może stać się usługą, która zmienia się wraz z konsumentem.

Według danych przywołanych w raporcie już dziś 58 proc. kupujących sięga po narzędzia AI w pierwszej kolejności, gdy szuka informacji lub rekomendacji. Kolejnym etapem będzie przejście od AI reagującej na pytania konsumenta do AI, która będzie potrafiła przewidywać jego potrzeby i wcześniej dostosowywać rekomendacje.

image

AI zmienia rynek kosmetyczny od laboratorium po półkę. Eksperci: firmy muszą produkować skuteczne produkty, a nie idealne twarze

Dla marek oznacza to również zmianę podejścia do lojalności. Zamiast jednorazowej sprzedaży coraz większe znaczenie będą miały systemy, które pomagają klientowi przez dłuższy czas – od wyboru kosmetyku, przez budowanie rutyny, aż po jej uzupełnianie i modyfikowanie.

2. Najpierw diagnoza, potem kosmetyk

Drugi kierunek to rozwój diagnostyki i urządzeń połączonych z cyfrowym ekosystemem beauty.

Konsument coraz częściej nie chce już samodzielnie zgadywać, czego potrzebuje jego skóra. Chce otrzymać informację, która pozwoli mu podjąć bardziej świadomą decyzję.

Technologie analizy obrazu, komputerowego rozpoznawania obrazu czy urządzenia monitorujące kondycję skóry mogą zmienić kolejność całego procesu zakupowego. Zamiast zaczynać od półki z produktami, konsument może zaczynać od diagnozy. Dopiero później pojawi się rekomendacja konkretnej rutyny.

Raport zakłada, że pierwsza fala masowej adopcji technologii diagnostycznych przypadnie na lata 2026–2027, a do 2030 r. ciągłe monitorowanie kondycji skóry może stać się standardem.

To oznacza także nowe zadanie dla retailerów. Sklep przyszłości nie będzie wyłącznie miejscem, w którym klient ogląda produkty. Może stać się przestrzenią diagnozy, konsultacji, edukacji i monitorowania rezultatów.

3. Koniec ery samych obietnic. Liczyć się będą dowody

Trzecim trendem jest rozwój beauty opartego na dowodach naukowych.

Konsumenci coraz lepiej rozumieją składniki, mechanizmy działania kosmetyków i sposoby weryfikowania deklaracji producentów. W efekcie sama obietnica marketingowa przestaje wystarczać.

Większego znaczenia nabierają badania kliniczne, transparentność formulacji, wiarygodne dane dotyczące skuteczności oraz eksperckie rekomendacje. Raport wskazuje, że do 2030 r. naukowa wiarygodność może przestać być wyróżnikiem najbardziej zaawansowanych czy premium marek i stać się jednym z podstawowych elementów konkurencji w całej kategorii beauty.

To ważna zmiana także z perspektywy komunikacji. Marki będą musiały nie tylko mówić „ten produkt działa”, ale coraz częściej odpowiadać na pytania: dlaczego działa, dla kogo działa i jak można potwierdzić jego skuteczność.

4. Beauty coraz bliżej wellness

Granica pomiędzy urodą, zdrowiem i dobrostanem stopniowo się zaciera.

Pielęgnacja skóry coraz częściej jest postrzegana jako część szerszego stylu życia obejmującego sen, odżywianie, stres, aktywność fizyczną czy zdrowe starzenie. W konsekwencji kosmetyki przestają funkcjonować jako całkowicie odrębna kategoria.

Raport wskazuje, że do 2030 r. mogą rozwijać się ekosystemy łączące produkty stosowane na skórę, suplementację, cyfrowe doradztwo i technologie monitorujące zdrowie. Dane z urządzeń ubieralnych – dotyczące m.in. snu, stresu czy odżywiania – mogą w przyszłości wspierać tworzenie bardziej dopasowanych rekomendacji.

Zmienia się także rola zapachu. Fragrance coraz częściej jest traktowany nie tylko jako element wyglądu czy stylu, ale również jako narzędzie związane z emocjami i dobrostanem.

Dla rynku oznacza to potencjalne przesunięcie od sprzedaży pojedynczych kategorii do tworzenia kompleksowych rytuałów i usług wspierających dobre samopoczucie.

image

Suplementy beauty & wellness - nowy silnik wzrostu branży kosmetycznej. Koncerny FMCG i Big Pharma konsolidują rynek

5. Zrównoważony rozwój przestaje być hasłem marketingowym

Piąty trend dotyczy zrównoważonego i efektywnego wykorzystania zasobów.

Raport zwraca uwagę na zmianę charakteru tego obszaru. Zrównoważony rozwój coraz mniej przypomina dodatkowy element komunikacji marki, a coraz bardziej staje się wymogiem operacyjnym.

Firmy będą musiały uwzględniać kwestie środowiskowe już na etapie projektowania produktu, opakowania i łańcucha dostaw. Znaczenia nabiorą rozwiązania ograniczające zużycie zasobów, modele refill, obieg opakowań, transparentność łańcucha dostaw czy składniki pozyskiwane dzięki biotechnologii.

Jednocześnie konsumenci oczekują, że bardziej zrównoważone rozwiązania nie będą oznaczały kompromisu w zakresie skuteczności, wygody czy estetyki.

To oznacza, że przyszłość zrównoważonego beauty będzie zależała nie tylko od tego, co marka deklaruje, ale przede wszystkim od tego, jak projektuje produkt i jak zarządza jego całym cyklem życia.

6. Od anti-aging do preventive beauty i longevity

Szósty trend zmienia sposób, w jaki branża myśli o starzeniu się skóry.

Model koncentrujący się na korygowaniu widocznych oznak starzenia stopniowo ustępuje miejsca podejściu prewencyjnemu. Zamiast czekać na pojawienie się problemu, konsumenci coraz częściej chcą wcześniej działać na rzecz długoterminowego zdrowia skóry.

Rozwój biotechnologii, diagnostyki i sztucznej inteligencji może w przyszłości umożliwić tworzenie rozwiązań wykorzystujących dane dotyczące biologii organizmu, stylu życia i środowiska. Raport wskazuje również na możliwość rozwoju ekosystemów łączących diagnostykę, AI, pielęgnację i suplementację.

W takim modelu skincare staje się nie tyle reakcją na pojawiające się zmarszczki, ile długoterminową praktyką wspierającą zdrowe starzenie się skóry.

To również potencjalnie zmienia model biznesowy. Zamiast jednorazowej sprzedaży kosmetyku mogą rozwijać się usługi oparte na ciągłej opiece, subskrypcjach, monitorowaniu zmian i regularnym dostosowywaniu rutyny.

Nie chodzi o więcej kosmetyków. Chodzi o lepsze doświadczenie Choć sześć opisanych trendów dotyczy różnych obszarów – od AI, przez naukę i diagnostykę, po wellness i zrównoważony rozwój – łączy je jedna fundamentalna zmiana.

Beauty odchodzi od modelu opartego na produkcie na rzecz modelu opartego na rezultacie.

image

Miliony zysku w dzień. Tak TikTok Shop i discover commerce rewolucjonizują rynek kosmetyków

Największą przewagą nie musi być już największy asortyment. Może nią być umiejętność uproszczenia konsumentowi wyboru, dostarczenia wiarygodnej wiedzy, dobrania właściwego rozwiązania i pokazania, że ono rzeczywiście działa.

Właśnie dlatego raport przewiduje, że do 2030 r. liderzy rynku będą konkurować przede wszystkim jakością tworzonych ekosystemów, a nie liczbą wprowadzanych produktów. AI, diagnostyka, produkty poparte badaniami, wellness, rozwiązania cyrkularne i longevity mają działać razem, tworząc ciągłą wartość w całej relacji z konsumentem.

Polska jako europejski poligon innowacji

Na tym tle Polska ma szczególnie interesującą pozycję.

Według raportu wartość polskiego rynku beauty w 2025 r. wyniosła około 6,4 mld euro. Polska jest wskazywana jako piąty największy rynek kosmetyczny w Unii Europejskiej po wyłączeniu Wielkiej Brytanii, a jego skala, rosnące wydatki konsumentów i silne zaangażowanie w kanały cyfrowe tworzą dobre warunki do testowania nowych rozwiązań.

To może być szczególnie ważne dla Beauty Tech. Polska łączy dużą bazę konsumentów z szybko rosnącym rynkiem i otwartością na rozwiązania cyfrowe. W praktyce może więc stać się miejscem testowania technologii związanych z personalizacją, diagnostyką czy sprzedażą omnichannel.

Nieprzypadkowo raport powstał w ramach współpracy dużego gracza retailowego ze środowiskiem startupowym. Female Fundraising Academy, której towarzyszyła współpraca DOUGLAS i Huge Thing, miała łączyć founderki, inwestorów, ekspertów i duży biznes oraz ułatwiać młodym firmom wejście w świat skalowania i współpracy z korporacjami.

Agnieszka Mosurek-Zava: „Przyszłość beauty jest kształtowana właśnie teraz”

W raporcie szczególnie mocno wybrzmiewa perspektywa Agnieszki Mosurek-Zava, CEO DOUGLAS Poland & CEE. Jej zdaniem rola współczesnego retailera wykracza już daleko poza oferowanie produktów.

„Branża beauty rozwija się dzięki pasji, świeżemu spojrzeniu i nowym pomysłom. Obok kultowych marek, które od pokoleń cieszą się zaufaniem naszych klientów, z dumą wspieramy również innowacyjne przedsięwzięcia tworzone przez wschodzące liderki branży w ramach programu Female Fundraising Academy.

Tempo zmian jest dziś szybsze niż kiedykolwiek, a w Douglas postrzegamy naszą rolę jako znacznie szerszą niż samo oferowanie wyjątkowych produktów. Chcemy być miejscem, w którym przyszłość branży beauty jest kształtowana i wcielana w życie. Wraz ze zmianą oczekiwań konsumentów – rosnącą potrzebą prawdziwej personalizacji, eksperckiego doradztwa i autentycznego zaufania – nasze perfumerie i platformy cyfrowe naturalnie ewoluują w kierunku przestrzeni, które oferują jeszcze bardziej kompleksową troskę, wiedzę i wsparcie.

Dlatego właśnie nasze partnerstwo z Huge Thing przy tworzeniu tego raportu ma dla nas tak duże znaczenie. Nie jest to jedynie spojrzenie na trendy rynkowe z zewnątrz, lecz odzwierciedlenie naszego sposobu myślenia i działania. Polska jest dynamicznym, szybko rozwijającym się rynkiem i jestem niezwykle dumna z tego, że nie tylko podążamy za zmianami, ale aktywnie wyznaczamy kierunek tych rozmów.

Prawdziwe przywództwo w naszej branży nie polega na wprowadzaniu największej liczby produktów. Chodzi o łączenie właściwych ludzi, budowanie wartościowych partnerstw i odwagę, by działać krok przed innymi. Mam nadzieję, że ten raport będzie źródłem świeżej inspiracji i pozwoli lepiej zobaczyć, w jakim kierunku zmierza nasza branża.”

Ta wypowiedź dobrze podsumowuje zmianę, którą opisuje raport. Retailer przyszłości nie będzie tylko selekcjonerem produktów. Będzie również przewodnikiem po coraz bardziej skomplikowanym świecie beauty – łączącym produkty, wiedzę, technologię, diagnostykę i doświadczenie.

Beauty 2030: mniej zgadywania, więcej wiedzy

Jeśli prognozy raportu się potwierdzą, za kilka lat pytanie „który kosmetyk kupić?” będzie miało znacznie mniejsze znaczenie niż dziś.

Konsument będzie chciał wiedzieć: czego potrzebuje moja skóra, jakie rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze, jakie są na to dowody i czy rzeczywiście widzę efekt?

To właśnie dlatego przyszłość beauty może należeć do firm, które najlepiej połączą naukę, technologię, personalizację i wygodę.

Era kolejnych produktów jeszcze się nie skończyła. Ale coraz wyraźniej zaczyna się era, w której produkt jest dopiero początkiem relacji, a nie jej końcem.

*Artykuł opracowany na podstawie raportu „Trends in Beauty Industry”, przygotowanego przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, oraz informacji prasowej z 1 października 2026 r. Raport zaznacza, że przedstawione kierunki rozwoju i tzw. słabe sygnały mają charakter obserwacji kierunkowych, a nie prognoz rynkowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. październik 2026 02:29