Jeden model piękna wciąż dominuje
Mimo rosnącej narracji o różnorodności, obraz beauty prezentowany w kampaniach pozostaje zaskakująco jednorodny.
Z danych wynika, że:
- 42 proc. osób występujących w reklamach to osoby białe
- 68 proc. ma mniej niż 30 lat
- 89 proc. to kobiety
- połowa prezentuje proste włosy
We wszystkich analizowanych kategoriach (od makijażu po pielęgnację) dominującą grupą pozostają osoby białe, co pokazuje, że branża wciąż opiera się na wąskim kanonie estetycznym.
Colorism – problem, który nie znika
Jednym z najbardziej trwałych wyzwań pozostaje nierówna reprezentacja odcieni skóry.
Osoby o ciemniejszej karnacji otrzymują mniej niż jedną trzecią czasu ekranowego w porównaniu do osób o jaśniejszej skórze. To nie tylko kwestia widoczności, ale również hierarchii reprezentacji, która utrwala określone standardy piękna.
Mimo postępów w komunikacji, pełne odzwierciedlenie różnorodności konsumentów wciąż pozostaje poza zasięgiem wielu marek.
Niewidzialne grupy
Raport zwraca uwagę na grupy, które wciąż pozostają niemal niewidoczne w komunikacji beauty.
Dotyczy to przede wszystkim:
- osób 55+
- osób plus size
- osób niebinarnych (spadek do 0,7 proc.)
Choć w niektórych obszarach widać stopniowe zmiany, ich skala pozostaje ograniczona – a tempo zdecydowanie wolniejsze niż sugerowałyby deklaracje branży.
Kto rzeczywiście wyznacza kierunek na rynku beauty?
Na tle rynku wyraźnie wyróżniają się marki tworzone przez czarnoskórych przedsiębiorców. To one najczęściej prezentują bardziej spójne i konsekwentne podejście do inkluzywności.
Według raportu są one:
- 2 razy bardziej inkluzywne pod względem wieku
- częściej pokazują różnorodne cechy wyglądu i typy urody
- bardziej transparentne w komunikacji produktowej
To właśnie te brandy nie tylko odpowiadają na potrzeby niedoreprezentowanych grup, ale często wyprzedzają rynek, definiując nowe standardy.
Gdzie leży problem?
Warto zauważyć, że większość marek nie ignoruje tematu inkluzywności, problem polega raczej na jego powierzchownym wdrożeniu.
Działania często ograniczają się do komunikacji, podczas gdy realna zmiana wymaga ingerencji w produkt, procesy i sposób budowania marki.
Inkluzywność wymaga zmiany struktury
Eksperci SeeMe podkreślają, że przyszłość inkluzywności w beauty będzie zależeć od jej integracji z całym modelem biznesowym.
Kluczowe będzie:
- rozwój produktów odpowiadających na różnorodne potrzeby
- transparentność w testowaniu i komunikacji
- realne działania społeczne
- spójność na wszystkich punktach styku z konsumentem
Moment weryfikacji dla branży beauty
Beauty mówi dziś językiem inkluzywności, ale w praktyce wciąż często operuje tym samym zestawem obrazów i wyborów. Różnica między deklaracją a działaniem staje się coraz bardziej widoczna – i coraz trudniejsza do zignorowania. Kolejny etap rozwoju rynku nie będzie już polegał na tym, co marki mówią, ale na tym, co faktycznie zmieniają.
Źródło: SeeMe Index
