StoryEditor
Rynek i trendy
10.08.2026 09:35

Summerween wkracza do beauty. Halloween zaczyna się już w środku lata

Halloween coraz wcześniej wychodzi poza październikowy kalendarz, a wraz z nim przesuwa się sezonowość produktów kosmetycznych. Zjawisko określane jako „Summerween” łączy estetykę Halloween z letnimi kolorami, zapachami i aktywnościami. Dla branży beauty oznacza to przede wszystkim wcześniejsze premiery kolekcji limitowanych, rozwój sezonowych produktów do ciała i zapachów oraz nowe możliwości wykorzystania trendów takich jak summer goth czy dark manicure.

Halloween od kilku lat przestaje być wydarzeniem ograniczonym do ostatnich dni października. W handlu i mediach społecznościowych coraz wcześniej pojawiają się produkty, dekoracje i treści związane ze „spooky season”. Jednym z określeń opisujących to zjawisko jest Summerween – połączenie słów summer i Halloween. Termin został spopularyzowany przez serial animowany „Gravity Falls”, w którym mieszkańcy fikcyjnego miasteczka obchodzą Halloween również latem. Od początku lat 20. XXI wieku określenie zaczęło funkcjonować jako internetowy i handlowy trend, szczególnie na rynku amerykańskim.  

W 2026 r. Summerween coraz wyraźniej widoczny jest również w kategorii beauty. Nie chodzi przy tym wyłącznie o wprowadzanie produktów z dyniami, duchami czy pajęczynami na opakowaniach. Trend przenosi się na kolorystykę makijażu, manicure, zapachy oraz kosmetyki do kąpieli i pielęgnacji ciała. W efekcie granica pomiędzy letnią a jesienną ofertą kosmetyczną staje się mniej wyraźna.

Halloween w środku lata

Summerween jest przede wszystkim przykładem postępującego wydłużania sezonów zakupowych. W tradycyjnym modelu Halloween rozpoczynało się wraz z nadejściem jesieni, a oferta kosmetyczna związana z tym wydarzeniem pojawiała się przede wszystkim we wrześniu i październiku. Obecnie pierwsze kolekcje mogą trafiać do sprzedaży już w czerwcu lub lipcu.

W 2026 r. dobrze ilustruje to przykład Lush. Marka uruchomiła swoją kolekcję halloweenową 2026 już w połowie lipca, określając ją bezpośrednio jako Summerween. W ofercie znalazły się m.in. kule do kąpieli, mydła, żele pod prysznic i zestawy prezentowe. Według informacji firmy w 2025 r. sprzedała ona globalnie ponad 3,2 mln produktów związanych z Halloween.  

Jeszcze wcześniej z sezonem zaczęła pracować Bath & Body Works. W 2025 r. marka uruchomiła swoją kolekcję Summerween online dla członków programu lojalnościowego 30 czerwca, a pełny asortyment – obejmujący ponad 70 produktów z kategorii body care i home fragrance – trafił do sklepów 7 lipca. Jednym z nowych zapachów był I Scream Float, wpisujący halloweenową estetykę w popularny kierunek gourmand.  

W 2026 r. Bath & Body Works ponownie przesunęło premierę. Kolekcja pojawiła się 29 czerwca i obejmowała m.in. produkty do mycia i pielęgnacji ciała, mgiełki zapachowe oraz mydła w płynie. Wśród zapachów znalazły się Vampire Blood i Ghoul Friend, a także kolejne produkty wykorzystujące motywy Halloween.  

Nie tylko dynia i pomarańcz

Z punktu widzenia branży kosmetycznej istotne jest jednak to, że Summerween nie oznacza prostego przeniesienia klasycznej estetyki Halloween na wcześniejszy termin. Trend łączy charakterystyczne dla święta motywy z letnią kolorystyką i sezonowymi kodami wizualnymi.

W dekoracjach widoczne są pastelowe duchy, różowe i fioletowe szkielety czy motywy łączące Halloween z plażą i tropikalnymi wzorami. Podobny mechanizm można zaobserwować w beauty. Klasyczne czernie, bordo i głębokie fiolety mogą być zestawiane z różem, neonami, błyskiem czy transparentnymi wykończeniami.  

Jednocześnie część konsumentów wybiera bardziej klasyczną, mroczną interpretację trendu. W 2026 r. jednym z wyraźnych kierunków w manicure jest tzw. summer goth. Czerń, black cherry, głębokie bordo i granat pojawiają się w środku lata zamiast typowych dla tego okresu pasteli, mlecznych róży czy jasnych chromów. Według obserwacji cytowanych przez Who What Wear takie zestawienia pojawiają się m.in. u Dua Lipy, Suki Waterhouse i innych rozpoznawalnych postaci świata mody i popkultury.  

Dla producentów lakierów i produktów do manicure jest to istotne, ponieważ Summerween może działać jako uzasadnienie dla całorocznej obecności ciemniejszych kolorów w ofercie. Nie muszą one być komunikowane wyłącznie jako produkty „jesienne” czy „halloweenowe”. Mogą funkcjonować jako element letniego stylu.

Manicure jako najbardziej widoczny nośnik trendu

To właśnie paznokcie są obecnie jednym z obszarów, w których Summerween najłatwiej przełożyć na produkt. Powód jest prosty: manicure pozwala wykorzystać sezonowy motyw bez konieczności zmiany całego wyglądu. Konsument może zdecydować się na czarny lakier, bordowy french, pajęczynę, małe duchy czy bardziej abstrakcyjny wzór, zachowując letni charakter stylizacji.

Magazyn Scratch wskazuje Summerween jako osobny kierunek nail artu, w którym klasyczne halloweenowe motywy zostają przeniesione do letniego otoczenia. Wśród przykładów pojawiają się m.in. duchy w strojach kąpielowych, motywy arbuzów czy zestawienia elementów kojarzonych z Halloween z wakacyjnymi symbolami.  

W 2026 r. trend jest dodatkowo wzmacniany przez szerszą popularność ciemnego manicure. Who What Wear zalicza summer goth do sześciu istotnych europejskich trendów paznokciowych tego lata. Jednocześnie obserwowane są efekty cat-eye, velvet nails, mismatched manicure oraz przezroczyste, żelkowe wykończenia.  

Dla rynku oznacza to możliwość łączenia dwóch trendów zamiast budowania osobnej, bardzo wąskiej kategorii Summerween. Produkty w kolorze czarnym, wiśniowym czy śliwkowym mogą być sprzedawane zarówno jako element letniego „goth glam”, jak i przygotowanie do Halloween.

Zapachy i body care korzystają z wcześniejszego sezonu

Drugim obszarem szczególnie podatnym na Summerween są zapachy oraz kosmetyki do pielęgnacji ciała. Wynika to z charakteru tych kategorii. Produkty zapachowe łatwo powiązać z określoną porą roku, nastrojem lub wydarzeniem, a limitowane edycje pozwalają producentom tworzyć kolejne punkty kontaktu z konsumentem.

Przykład Bath & Body Works pokazuje, że halloweenowa oferta nie musi oznaczać wyłącznie ciężkich, jesiennych kompozycji. W 2025 r. I Scream Float łączył motyw Halloween z gourmandowym profilem zapachowym, natomiast w kolejnych kolekcjach pojawiały się zestawienia owocowych, kwiatowych i słodkich nut z mroczną nazwą i oprawą wizualną.  

Jeszcze bardziej niszowy kierunek reprezentuje Black Phoenix Alchemy Lab. Marka perfumeryjna przygotowała w 2026 r. limitowaną serię Summerween inspirowaną makabrycznymi wersjami letnich słodyczy, wykorzystując m.in. motywy lodów, waty cukrowej czy deserów.  

To pokazuje szerszą zmianę w komunikacji sezonowej: „mroczny” produkt nie musi być pozycjonowany wyłącznie za pomocą jesiennych składników i zapachów. Można połączyć estetykę Halloween z typowo letnimi skojarzeniami – owocami, lodami, napojami, plażą czy nocnymi imprezami.

Dla producentów to także kwestia zarządzania sezonowością

Summerween może być atrakcyjny dla branży nie tylko jako kolejny trend komunikacyjny, ale również jako narzędzie zarządzania kalendarzem sprzedażowym. Wprowadzenie kolekcji halloweenowej wcześniej daje producentom więcej czasu na sprzedaż produktów limitowanych i pozwala wykorzystać zainteresowanie konsumentów jeszcze przed właściwym sezonem.

Jednocześnie wcześniejsza premiera zwiększa ryzyko kanibalizacji kolejnych kolekcji. Jeżeli produkty Halloween pojawiają się w czerwcu lub lipcu, marka musi zdecydować, jak długo utrzymywać je w sprzedaży i kiedy zastąpić je kolejną ofertą – jesienną, bożonarodzeniową lub inną sezonową. Dyskusje konsumenckie wokół wcześniejszych premier pokazują zresztą, że część odbiorców postrzega przyspieszanie sezonów jako pozytywną możliwość wcześniejszego zakupu, a część jako efekt nadmiernej komercjalizacji.  

image

Jak salony kosmetyczne mogą przygotować się na nadchodzące Halloween?

Z perspektywy retailerów istotne staje się również odpowiednie zatowarowanie. W przypadku produktów limitowanych wcześniejsze rozpoczęcie sprzedaży może zwiększać dostępność kolekcji, ale jednocześnie wydłuża okres, w którym należy zarządzać zapasem. Dla marek beauty oznacza to konieczność dokładniejszego prognozowania popytu i rozdzielenia oferty między produkty stricte halloweenowe a te, które mogą funkcjonować również poza wydarzeniem.

Trend, który może rozszerzyć sezon Halloween

Summerween nie jest jeszcze samodzielną kategorią produktową porównywalną z klasycznymi sezonami sprzedażowymi. Jest natomiast przykładem szerszej zmiany w sposobie funkcjonowania trendów beauty. Media społecznościowe skracają dystans między momentem pojawienia się estetyki a jej komercjalizacją, a konsumenci coraz częściej nie czekają na formalny początek sezonu.

W przypadku kosmetyków Summerween szczególnie dobrze łączy się z produktami o wysokiej częstotliwości zakupów i dużym potencjale wizualnym: lakierami do paznokci, makijażem kolorowym, mgiełkami zapachowymi, kosmetykami do kąpieli, produktami do ciała czy zestawami prezentowymi. Dodatkowym atutem jest możliwość tworzenia krótkich, limitowanych kolekcji bez konieczności całkowitego przebudowywania portfolio.

Dla producentów najważniejszym sygnałem nie musi być więc samo Halloween w lipcu. Bardziej istotna jest zmiana w postrzeganiu sezonowości. Summerween pokazuje, że kod estetyczny przypisany dotychczas do konkretnego miesiąca może zostać oderwany od kalendarza i połączony z innym kontekstem. W beauty oznacza to większą elastyczność w wykorzystaniu kolorów, zapachów, opakowań i limitowanych edycji – a także możliwość budowania popytu na produkty związane z Halloween na długo przed 31 października.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
07.10.2026 14:39
„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?
Dlaczego beauty kocha popkulturę? ”Twilight” to przykładScentbird

Filmy, seriale, muzyka i beauty coraz częściej spotykają się przy jednym produkcie. Nie chodzi już tylko o kosmetyki z nadrukiem popularnego bohatera. Marki próbują przełożyć całe światy popkultury na zapachy, makijaż czy pielęgnację. Najnowszym przykładem jest kolejna współpraca Scentbird i Lionsgate wokół kultowej sagi „Twilight”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Fandom jest gotową społecznością konsumentów
  • "Kupuję, bo pamiętam”
  • Kolekcjonowanie zamiast jednego produktu
  • Dlaczego właśnie zapach?
  • Od gadżetu do doświadczenia

Po sukcesie pierwszych perfum inspirowanych „Zmierzchem” Scentbird wprowadza drugi zapach związany z serią – „The Twilight Saga: New Moon Eau de Parfum”. Limitowana kompozycja ma być zapachową interpretacją drugiej części historii. To kwiatowo-ambrowa kompozycja z nutami kwiatu imbiru, wanilii tahitańskiej, karmelu, ambry i drzewa sandałowego. Perfumy są dostępne wyłącznie za pośrednictwem Scentbird.

Dla marki jest to kolejny etap współpracy z Lionsgate i próba stworzenia wokół „Twilight” całego świata zapachowego, a nie jednorazowego produktu. Jak podkreśla Scentbird, reakcja na pierwszą kompozycję pokazała, że fani chcą nie tylko wracać do historii, ale także "wchodzić” w nią za pomocą nowych doświadczeń.

Kosmetyk przestaje być tylko kosmetykiem

To właśnie ten mechanizm jest dziś znacznie ciekawszy niż sam zapach „New Moon”. Beauty od dawna wykorzystuje popkulturę, ale skala i sposób prowadzenia takich współprac wyraźnie się zmieniają.

Jeszcze kilka lat temu licencjonowana kolekcja często oznaczała przede wszystkim zmianę opakowania. Na palecie pojawiała się postać z filmu, na szmince logo zespołu, a na butelce perfum nazwisko gwiazdy. Dziś coraz częściej marka próbuje przełożyć na produkt estetykę, narrację i emocje związane z konkretnym uniwersum.

To ważna różnica. Konsument nie kupuje wyłącznie kosmetyku. Kupuje możliwość posiadania czegoś, co jest częścią historii, którą zna i z którą ma własne skojarzenia.

Dobrym przykładem jest choćby współpraca Lancôme z „Emily in Paris”. Marka nie ograniczyła się do umieszczenia tytułu serialu na opakowaniu. Kolekcja obejmowała makijaż, pielęgnację i zapach, a jej estetyka została podporządkowana paryskiemu światu przedstawionemu w produkcji.

Podobny mechanizm widać w makijażu. MAC przez lata budował swoją pozycję dzięki współpracom z artystami i postaciami ze świata kultury. Kolekcja z Aaliyah powstała między innymi w odpowiedzi na silne zainteresowanie fanów, a jej estetyka odwoływała się do charakterystycznego stylu piosenkarki z lat 90. i początku lat 2000.

Z kolei kolekcje inspirowane takimi zjawiskami jak „Pac-Man” pokazały, że beauty może czerpać nie tylko z aktualnych premier, ale również z nostalgii za popkulturą sprzed dekad.

image

Zapachowy luksus czy trik z TikToka? Marki niszowe i arabskie zmieniają zasady gry na rynku perfum [RAPORT WK]

Fandom jest gotową społecznością konsumentów

Z punktu widzenia marki największą wartością takiej współpracy jest to, że nie musi ona budować zainteresowania od zera.

Film, serial czy gra mają już własną społeczność. Fani znają bohaterów, estetykę, symbole i historię. Wiedzą, dlaczego określony kolor, zapach albo detal opakowania ma znaczenie. W przypadku dużych franczyz marka otrzymuje więc coś, o co w tradycyjnym marketingu jest coraz trudniej – gotową grupę ludzi emocjonalnie zaangażowanych w dany świat.

Analizy rynku beauty wskazują właśnie na tę przewagę współprac z popkulturą: rozpoznawalne uniwersum zapewnia natychmiastowy kontekst, a limitowany charakter produktów dodatkowo wzmacnia poczucie pilności zakupu.

To szczególnie istotne w czasach, gdy konkurencja o uwagę konsumenta jest ogromna. Nowy krem czy paleta muszą przebić się przez setki innych premier. Produkt związany z popularnym serialem nie startuje jednak od zera. Wraz z nim marka dostaje gotową historię, bohaterów i język wizualny.

"Kupuję, bo pamiętam”

W przypadku współprac beauty z popkulturą bardzo mocno działa również nostalgia. I nie jest to przypadek.

Rynek coraz częściej wraca do estetyki lat 90. i 2000., dawnych seriali, muzyki czy produktów, które konsumenci pamiętają z dzieciństwa. W perfumach nostalgia jest szczególnie silnym narzędziem, ponieważ zapach sam w sobie jest mocno związany z pamięcią i emocjami. Trend ten jest widoczny także w 2026 roku. Eksperci rynku zapachowego wskazują na rosnące zainteresowanie kompozycjami, które przywołują konkretne okresy i wspomnienia.

„Twilight” jest pod tym względem wyjątkowo dobrym materiałem. Pierwszy film pojawił się w 2008 roku, a więc osoby, które jako nastolatki śledziły historię Belli i Edwarda, są dziś dorosłymi konsumentami z własną siłą nabywczą. Powrót marki do Forks nie jest więc wyłącznie próbą zainteresowania obecnych nastolatków.

To również gra na wspomnieniach osób, dla których „Twilight” był częścią dorastania.

Pierwszy zapach Scentbird powstał właśnie wokół tej emocjonalnej warstwy historii. Marka opisywała go jako zapach inspirowany romansem Belli i Edwarda, a kampania wykorzystywała także aktorów znanych z filmowej sagi.

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Kolekcjonowanie zamiast jednego produktu

Współprace z popkulturą mają jeszcze jedną przewagę... mogą zachęcać do kolekcjonowania.

Limitowana paleta, specjalna butelka perfum czy produkt związany z konkretnym sezonem serialu przestają funkcjonować wyłącznie jako kosmetyki. Stają się przedmiotami związanymi z określonym momentem kulturowym.

Vogue zwracał uwagę na rosnącą rolę kolekcjonerskiego charakteru beauty. Limitowane produkty mogą być kupowane nie tylko po to, by ich używać, ale również po to, by je posiadać, eksponować i gromadzić. W przypadku jednej z limitowanych kolekcji MAC z Mariah Carey część produktów po wyprzedaniu pojawiła się nawet na rynku wtórnym po znacznie wyższych cenach.

Dlaczego właśnie zapach?

Perfumy mają w tym wyścigu szczególną pozycję. Kosmetyk kolorowy może nawiązywać do wyglądu bohatera, a krem – do jego stylu życia. Zapach pozwala natomiast stworzyć abstrakcyjną interpretację całego świata. Nie trzeba przecież stworzyć perfum, które dosłownie „pachną jak Bella Swan”. Można zbudować kompozycję wokół lasu, deszczu, nocy, romantycznego napięcia, wanilii czy drewna. Zapach staje się więc narzędziem worldbuildingu.

To podejście widać również poza „Twilight”. W 2025 roku Xyrena rozpoczęła współpracę z Universal Products & Experiences przy serii zapachów inspirowanych filmowymi klasykami, zaczynając od „Jaws”. W tym przypadku marka również postawiła na kolekcjonerski charakter i próbę odtworzenia atmosfery filmu za pomocą zapachu.

W 2026 roku sam Scentbird rozszerza zresztą podobny model na kolejne franczyzy. Firma współpracowała z Lionsgate także przy zapachu inspirowanym „John Wick”, a „Twilight” stał się kolejnym światem, który można przełożyć na doświadczenie zapachowe.

image

„Lalka” miała wszystko, by stworzyć beauty collab. Netflix nie wykorzystał tej szansy

Od gadżetu do doświadczenia

Współpraca z filmem czy serialem daje marce dostęp do fandomu, a fandomowi – możliwość przeniesienia czegoś z ekranu do codzienności. Perfumy można nosić, makijaż można wykorzystać, a opakowanie można zachować. Granica między merchandisingiem, kosmetykiem i kolekcjonerskim obiektem zaczyna się zacierać.

Nie każda współpraca działa jednak automatycznie. Sam nadruk z logo popularnego filmu nie wystarczy, jeśli produkt nie ma związku z jego estetyką albo odbiorcą. Eksperci rynku podkreślają, że najlepsze projekty powstają tam, gdzie obie strony mają coś do zaoferowania. Marka beauty daje produkt i dostępność, a popkulturowa franczyza – świat, historię i społeczność.

W przypadku „Twilight” Scentbird próbuje pójść właśnie w tę stronę. Drugi zapach nie jest pojedynczym gadżetem, lecz kolejnym elementem większego świata zapachowego budowanego wokół sagi. A skoro pierwsza odsłona spotkała się z mocną reakcją fanów, pojawia się przestrzeń na kolejne.

 

Źródło: Happi.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
07.10.2026 09:35
Aleksandra Kulińska: Social commerce to szansa, ale też odpowiedzialność branży beauty [WYWIAD]
Social commerce to szansa, ale też odpowiedzialność branży beuaty - uważa Aleksandra Kulińska, Senior Strategic Insights Manager w infuture.institute (fot. Shutterstock)shutterstock

Media społecznościowe znacznie zwiększają skalę społecznego charakteru zakupów, także na rynku kosmetycznym. Dają także dostęp do szerokiego grono potencjalnych konsumentów. – To daje markom dostęp do bardzo młodej grupy, ale też nakłada na nie odpowiedzialność – zastrzega Aleksandra Kulińska z infuture.institute. Więcej na temat social commerce i trendach rynkowych ekspertka powie podczas Forum Branży Kosmetycznej.

O szansach i zagrożeniach związanych z social commerce i sztuczną inteligencją oraz zmianami demograficznymi rozmawiamy z Aleksandrą Kulińską, Senior Strategic Insights Manager w infuture.institute.

Social commerce to duże możliwości, ale też odpowiedzialność firm kosmetycznych

Coraz większe znaczenie na rynku zaczyna odgrywać zarówno pokolenie Zet, jak i Alfa. Jak młodzi konsumenci będą wpływać na branżę kosmetyczną? 

– Po pierwsze, zachęcam do zadania sobie pytania o to, czy każdy młody człowiek w ogóle musi zostać konsumentem kategorii beauty. Dzieci coraz wcześniej trafiają na treści dotyczące pielęgnacji, w tym pielęgnacji przeciwstarzeniowej. To daje markom dostęp do bardzo młodej grupy, ale też nakłada na nie odpowiedzialność. Branża będzie musiała nauczyć się stawiać granice – mówić, że nie każdy produkt jest dla każdego wieku i że czasem najlepszą rekomendacją jest brak produktu. Zaufanie może się tu okazać ważniejsze niż sprzedaż.

Młodzi konsumenci kojarzą się także z poszukiwaniem trendów na Instagramie czy TikToku. Ale social media to także coraz ważniejszy kanał sprzedaży. Co powinni robić producenci i dystrybutorzy, aby odnaleźć się w social commerce?

– Social commerce warto traktować szerzej niż jako kolejny kanał sprzedaży. Zakupy zawsze były społeczne – pytaliśmy znajomych, podpatrywaliśmy innych, chcieliśmy przynależeć do określonej grupy. TikTok czy Instagram po prostu radykalnie zwiększają skalę tego mechanizmu. Dlatego marki powinny bardziej zastanawiać się nad mechanizmami podejmowania decyzji i mądrze przenosić je do kanałów cyfrowych.

Szanse i zagrożenia dla branży kosmetycznej związane z AI

Warto także zwrócić uwagę na zmiany demograficzne i fakt, że polskie społeczeństwo coraz szybciej się starzeje. W jaki sposób marki mogą jednocześnie zadbać o potrzeby i doświadczenia Silversów i Zetek?

– Punktem wyjścia powinien być design uniwersalny. Najprościej mówiąc, to projektowanie produktów, przestrzeni i usług w taki sposób, aby mogły być używane przez możliwie najszerszą grupę osób, bez potrzeby późniejszej adaptacji lub tworzenia osobnych rozwiązań dla konkretnych grup. Produkt, opakowanie, sklep czy przestrzeń cyfrowa mają być po prostu łatwe i wygodne w użyciu, niezależnie od wieku.

Na ile sztuczna inteligencja może ułatwić markom dotarcie do konsumentów? Jakie tu są szanse i jakie zagrożenia? 

– AI może pełnić funkcję porządkującą i rekomendacyjną. Ryzyko zaczyna się wtedy, gdy pomoc zamienia się w sterowanie decyzją. Im lepiej system zna nasze potrzeby, kompleksy czy słabości, tym łatwiej może je wykorzystać. Dlatego przewagą nie będzie samo AI, ale umiejętność używania go w sposób transparentny i odpowiedzialny.

Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze trendy rynku beauty podczas Forum Branży Kosmetycznej

Ekspertka Infuture.Institute znacznie więcej o aktualnych trendach rynkowych opowie na Forum Branży Kosmetycznej. W trakcie swojej prezentacji pt. „Map of Beauty Trends. Sektor kosmetyczny w czasach niepewności” zaprezentuje m.in.:

  • globalne trendy redefiniujące beauty i retail,
  • przyszłość konsumenta w czasach przeciążenia wyborem,
  • emocje, technologia i doświadczenie jako nowe filary wzrostu,
  • demografia i nowe pokolenia redefiniują przemysł kosmetyczny i sektor retail.

Podczas Forum będzie można usłyszeć jeszcze więcej aktualnych trendów i prognoz rynkowych. Tegoroczna edycja Forum Branży Kosmetycznej odbędzie się już 15 października w Arche Hotel Krakowska w Warszawie (Al. Krakowska 237/U1, 02-180 Warszawa).

Już teraz zachęcamy do:

Zapisz się już dziś na Forum Branży Kosmetycznej 2026!

Paweł Mikos
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. październik 2026 11:49