StoryEditor
Rynek i trendy
23.11.2013 00:00

Udany skok na głęboką wodę

Niecałe 30 mkw. powierzchni sprzedaży. Duża przeszklona witryna zapraszająca do jasnego, uporządkowanego wnętrza, w którym półki zastawione są polskimi kosmetykami oraz profesjonalnymi produktami do pielęgnacji włosów. I nie byle jakie miejsce – przejście podziemne pod Rotundą, przez które codziennie przechodzą tysiące osób pracujących i uczących się w Warszawie. To Momo – drogeria prowadzona przez dwie optymistki, które śmiało postawiły na własny biznes.

Niewielka drogeria w przejściu podziemnym to dla jej właścicielek, dwóch pań Monik – stąd nazwa Momo – pierwsze doświadczenie z branżą kosmetyczną, a także z handlem. – Był to klasyczny skok na głęboką wodę – mówi Monika Kołbuk. – Wykonałyśmy go śmiało, właściwie bez jakichkolwiek obaw o powodzenie przedsięwzięcia. Uznałyśmy bowiem, że wybrana przez nas lokalizacja i przemyślany dobór asortymentu dają nam prawo do optymistycznego patrzenia w przyszłość – dodaje Monika Sitek. Trzeba przyznać, że po pół roku od otwarcia (sklep Momo Kosmetyki ruszył w kwietniu tego roku) uśmiechy nie znikają z twarzy właścicielek. To dowód, że pokładane w drogerii nadzieje się spełniły.
Elementy sukcesu
Trzeba przyznać, że ścisłe centrum Warszawy – skrzyżowanie ulicy Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich, tuż przy stacji Metro Centrum – to jedno z najbardziej ruchliwych obszarów w stolicy, miejsce przesiadek dla tysięcy osób pracujących lub uczących się w Warszawie. Wiele z nich dwa razy dziennie przemieszcza się przejściem podziemnym pod Rotundą, która sama w sobie jest popularnym punktem spotkań. To właśnie w podziemnych korytarzach swoje lokalizacje znalazły liczne sklepy i bary szybkiej obsługi, a także dwie drogerie. Ta druga – a właściwie pierwsza, biorąc pod uwagę staż funkcjonowania – specjalizuje się w kosmetyce kolorowej i akcesoriach do makijażu. – Dlatego, gdy zauważyłyśmy lokal do wynajęcia uznałyśmy, że to szansa właśnie dla nas. Szybko podjęłyśmy decyzję, bo już wcześniej rozmawiałyśmy o tym, że chciałybyśmy prowadzić sklep z kosmetykami pielęgnacyjnymi – mówi jedna z właścicielek. – A właśnie takiej drogerii tu brakowało. Przejście pod Rotundą działa bowiem jak centrum handlowe i powinno mieć ofertę komplementarną – dodaje druga.
Jednym z elementów sukcesu jest więc lokalizacja. O tym, że sklep został zauważony przez klientów, zdecydowała z pewnością także jego duża przeszklona witryna ukazująca jasne, uporządkowane wnętrze oraz sama oferta produktowa. Sprytnym posunięciem okazało się umieszczenie na najbardziej widocznych półkach kosmetyków polskich marek. Do wejścia zachęcają więc produkty marki Ziaja z jednej strony i Bielenda z drugiej. W drogerii obie marki są obecne w pełnym asortymencie. Ofertę polskich firm uzupełnia pielęgnacja Eveline oraz wybrane produkty Delii, Flosleku, Urody, Barwy, Joanny i Polleny Ostrzeszów (Biały Jeleń). To czym jeszcze przyciąga Momo to ogromy wybór produktów profesjonalnych do pielęgnacji włosów. Na szerokiej, dobrze oświetlonej półce na wprost wejścia wystawione zostały preparaty takich marek, jak Alfaparf, Chi, Goldwell, Joico, Kerastase, L’Oréal Professionel, Matrix, Osis+, Schwarzkopf Professional, Semi Di Lino czy Wella Professionals.

Według własnych reguł

Trzeba przyznać, że właścicielki sklepu, choć mają dość elastyczne podejście do jego oferty, od samego początku wiedziały czego chcą. Dlatego nie po drodze im było z żadną drogeryjną siecią.
– Wygodniej jest prowadzić biznes samodzielnie, według własnych reguł. I jak na razie nam się to sprawdza. Dajemy radę – mówią ze śmiechem. Przyznają jednak, że przez te pół roku od otwarcia dużo się musiały nauczyć i wciąż pogłębiają swoją wiedzę. – Klientki są bardzo wymagające, oczekują, że będziemy im doradzać, podpowiadać, za każdym razem mają mnóstwo pytań – wyjawia Monika Sitek. – Dlatego oprócz rozległej wiedzy teoretycznej musiałyśmy zdobyć także liczne doświadczenia praktyczne. Niezbędne okazało się testowanie kosmetyków na sobie, by zdobyć odpowiedzi na pytania nurtujące klientki – dodaje.
W testowaniu, ale także w odsprzedaży dla konsumenta, bardzo pomocne są próbki kosmetyków dostarczane przez firmy. Niestety tego typu wsparcie ze strony polskich marek – według oceny naszych rozmówczyń – jest niewystarczające. Wzorem dla innych może tu być jednak Ziaja. Natomiast Bielenda przoduje w szkoleniach. Panie Moniki stały się więc ekspertkami, szczególnie jeśli chodzi o te dwie marki.

Odnaleźć swoje miejsce

Na pytanie, co myślą o branży i swoim w niej miejscu, właścicielki odpowiadają, że mają pełną świadomość otoczenia konkurencyjnego. – Nie zmienimy tego, że na każdym rogu jest Rossmann, a w ekspansji gonią go drogerie Hebe i Natura – mówią. – Z pewnością jesteśmy bez szans w konkurowaniu cenami. Mamy natomiast nadzieję, że naszą ofertą asortymentową zaskarbimy sobie przychylność klientów, tak by odwiedzali nas na tyle często, by sklep mógł funkcjonować i coraz lepiej spełniać ich potrzebę dostępu do polskich, często niszowych marek oraz kosmetyków profesjonalnych, których próżno szukać na półkach innych sklepów.
Tekst i zdjęcia:
Anna Zawadzka-Szewczyk


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Katarzyna Warzecha, Gabona: K-Beauty zmienia tradycyjne kategorie kosmetyczne. Na czym polega jej siła? [FBK 2026]
Katarzyna Warzecha, Gabonawiadomoscikosmetyczne.pl

K-Beauty przestało być niszowym trendem i coraz mocniej wpływa na ofertę marek kosmetycznych. Koreańskie podejście do pielęgnacji, wielofunkcyjne formuły, innowacyjne opakowania i nowe spojrzenie na makijaż inspirują również europejskich producentów. O tym, jak przenosić te rozwiązania na polski rynek i dlaczego kluczowe pozostaje dopasowanie oferty do lokalnego konsumenta, mówiła Katarzyna Warzecha, General Manager w Gabona, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-Beauty wychodzi poza niszę
  • Najpierw pielęgnacja, później makijaż
  • Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji
  • Europejskie marki inspirują się Koreą
  • Lokalny konsument wyznacza granice trendu

K-Beauty wychodzi poza niszę

Koreańskie kosmetyki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a ich znaczenie wykracza poza zainteresowanie pojedynczymi produktami czy sezonowymi trendami. K-Beauty staje się kategorią, która realnie sprzedaje się i wpływa na kierunki rozwoju branży. Jej siła wynika między innymi z wielofunkcyjności produktów oraz podejścia do pielęgnacji, które nie ogranicza się do tradycyjnego podziału na kosmetyki dla kobiet i mężczyzn.

– K-Beauty przestało być niszową ciekawostką. Stało się kategorią, która dobrze się sprzedaje i wyznacza trendy. Między innymi dzięki multifunkcjonalności i zdjęciu ograniczeń, które na polskim rynku były, na przykład, związane z genderowaniem, gdyż K-beauty nie ma płci – podkreślała Katarzyna Warzecha podczas debaty „Hybrid Beauty. Trendy, które zmieniają tradycyjne kategorie kosmetyczne”.

Najpierw pielęgnacja, później makijaż

Jedną z cech wyróżniających koreańskie podejście do urody jest traktowanie pielęgnacji jako podstawy całego efektu. Makijaż nie stanowi odrębnego etapu, lecz uzupełnia pracę nad kondycją skóry.

– Tu liczy się, żeby ta "baza”, skóra, była zadbana. Dopiero do tego dochodzi makijaż – mówiła Warzecha.

Podobne podejście widać w produktach do makijażu, które coraz częściej łączą funkcje upiększające z pielęgnacyjnymi. Przykładem jest kategoria produktów do ust, na którą koreańskie marki zwracają szczególną uwagę.

– K-Beauty bardzo skupia się na ustach. W Korei usta są ważniejsze od oczu. I faktycznie te usta są ogrywane tam na wiele sposobów. To, co jest innego w tych markach, to to, że wszystkie konsystencje są pielęgnujące. Nawet tinty matowe w tych markach odżywiają i nawilżają – wskazywała przedstawicielka Gabona.

image

Łukasz Matyński, Media Choice: Sama świadomość marki nie zapełni koszyka klienta [FBK 2026]

Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji

Łączenie kilku właściwości w jednym kosmetyku to kolejny ważny element strategii produktowej. Sama liczba deklarowanych korzyści nie przesądza jednak o sukcesie. Z perspektywy marketingowej istotne pozostaje wskazanie jednej, najważniejszej obietnicy, którą konsument zrozumie już w miejscu sprzedaży.

– Nawet jeżeli mamy produkty multifunkcjonalne, to na koniec dnia marketer powinien wybrać korzyść kluczową, którą można zakomunikować już przy półce. Na koniec dnia klient jest tak wyedukowany, że nie oczekuje jednego efektu, tylko tego, że produkt, którego szuka, będzie obładowany wartościami – zaznaczyła Warzecha.

Europejskie marki inspirują się Koreą

Wpływ K-Beauty jest widoczny nie tylko w rosnącym zainteresowaniu koreańskimi produktami. Z koreańskich rozwiązań korzystają również marki europejskie, które próbują przenieść na własne produkty elementy charakterystyczne dla tego segmentu.

– Ten trend koreański jest tak silny, że europejskie marki starają się w niego wbić. Wiele marek czerpie z tego, co jest najlepszego w K-Beauty, czyli między innymi szybkość innowacji czy opakowania, które są inne i ciekawe – mówiła przedstawicielka Gabona.

Wśród przykładów wskazała markę colorgram, której tinty do ust mają opakowania inspirowane piankami marshmallow. Takie rozwiązania pokazują, że konkurencja nie dotyczy wyłącznie składu i działania kosmetyku. Znaczenie ma również forma produktu, sposób jego prezentacji i wyróżnienie go na półce.

image

Bartosz Woźnicki, Inglot: P-beauty to nie mrzonka, ale wykreowanie tego trendu wymaga wsparcia rządu [FBK 2026]

Lokalny konsument wyznacza granice trendu

Koreańskie kosmetyki mogą inspirować producentów, ale nie wszystkie rozwiązania sprawdzą się na każdym rynku. Różnice dotyczą między innymi oczekiwań wobec efektów pielęgnacji, preferencji kolorystycznych i podejścia do wyglądu skóry.

– Istotny jest dobór asortymentu tak, żeby pasował do lokalnego odbiorcy. W Azji popularne jest rozjaśnienie cery, co niekoniecznie by się u nas przyjęło. Kolorystykę trzeba dopasować do lokalnego rynku – podkreślała Warzecha.

Oznacza to konieczność selekcji asortymentu, a nie bezpośredniego kopiowania oferty popularnej w Korei. Produkt, który odnosi sukces na jednym rynku, może wymagać innej gamy kolorystycznej lub odmiennego sposobu komunikacji w Polsce.

K-Beauty pokazuje tym samym, jak zmieniają się granice tradycyjnych kategorii kosmetycznych. Pielęgnacja łączy się z makijażem, jeden produkt może odpowiadać na kilka potrzeb, a inspiracje z rynków azjatyckich wpływają na działania europejskich marek. Ostatecznie o powodzeniu tych rozwiązań decyduje jednak to, czy producent potrafi przełożyć globalny trend na konkretną potrzebę lokalnego konsumenta.

O Forum Branży Kosmetycznej

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]
Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division L‘Orealwiadomoscikosmetyczne.pl

Polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a konsumenci coraz wyraźniej poszukują produktów, które zapewniają nie tylko jakość, lecz także wyjątkowe doświadczenie. O kierunkach wzrostu sektora beauty, zmianach na rynku luksusowym i wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji mówił Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku
  • Rynek luksusowy się polaryzuje
  • Więcej selektywnych perfumerii w Polsce
  • Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku

Niepewność gospodarcza nie przekreśla perspektyw rozwoju branży kosmetycznej. Zdaniem Łukasza Bobińskiego beauty pozostaje kategorią, w której decyzje zakupowe w dużym stopniu wynikają z emocji. To właśnie ten aspekt, w połączeniu z rosnącym zainteresowaniem produktami premium, może wspierać dalszy rozwój rynku.

– Ja uważam, że tak naprawdę przed branżą beauty jest cały czas optymistyczna perspektywa. Wierzymy, że beauty jest kategorią, którą kupujemy emocjami. Jeżeli chodzi o kategorię kosmetyków premium, to w Polsce rozwija się ona dwucyfrowo, więc ta dynamika jest i będziemy ją utrzymywać. Wierzę, że ta premiumizacja to jest coś, co będzie się przyczyniało do jakościowego wzrostu sektora – podkreślał przedstawiciel L’Oréal.

Premiumizacja oznacza dla branży szansę na budowanie wartości nie tylko przez zwiększanie sprzedaży, ale również przez rozwijanie oferty odpowiadającej na wyższe oczekiwania klientów. Istotne pozostaje przy tym uzasadnienie ceny. Konsumenci muszą dostrzegać wartość, która wykracza poza sam produkt.

Rynek luksusowy się polaryzuje

Segment kosmetyków luksusowych przez lata uchodził za stosunkowo odporny na kryzysy. Obecne otoczenie rynkowe stawia jednak przed nim nowe wyzwania. Jak zauważył Łukasz Bobiński, zmienia się zarówno struktura wydatków konsumentów, jak i sposób, w jaki wchodzą oni w świat luksusu.

– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie. Widzimy, że społeczeństwo się polaryzuje i rozkład pieniędzy w nim również. W samej kategorii luksusowej przyrosty są największe w segmencie ultra-luxury – mówił.

Oznacza to, że szczególnie dynamicznie rozwija się najwyższy poziom rynku luksusowego. Jednocześnie nie znika zainteresowanie konsumentów, którzy aspirują do tej kategorii, ale dysponują mniejszym budżetem. Marki muszą więc odpowiadać na potrzeby różnych grup: zarówno klientów gotowych wydawać coraz więcej na najbardziej ekskluzywne produkty, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z luksusem.

– Mamy też większą aspiracyjność. Konsumenci chcą wejść do tej kategorii. Stąd produkty z tej kategorii również o niższej cenie – wskazywał Bobiński.

image

Katarzyna Waszek, NielsenIQ: Są wartości, które skłaniają Polaków do większych wydatków na kosmetyki [FBK 2026]

Więcej selektywnych perfumerii w Polsce

Jednym z obszarów, w których L’Oréal dostrzega potencjał dalszego rozwoju, jest rozbudowa sieci selektywnej dystrybucji. W przypadku kosmetyków luksusowych znaczenie ma bowiem nie tylko dostępność produktu, lecz także miejsce zakupu i związane z nim doświadczenie.

– Widzimy duży potencjał w tym, żeby pokryć Polskę jeszcze bardziej selektywnymi perfumeriami – zapowiedział przedstawiciel L’Oréal.

Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Podczas debaty poruszono również temat starzenia się społeczeństwa. Zmiany demograficzne będą istotnym kontekstem dla rozwoju branży beauty.

Za jedno z najważniejszych wyzwań nadchodzących lat uznał natomiast rozwój sztucznej inteligencji i jego konsekwencje dla sektora kosmetycznego.

– Największym wyzwaniem na najbliższe lata będzie zrozumienie wpływu AI na branżę kosmetyczną i wpływu tych zmian – podsumował.

Obok premiumizacji i zmieniających się oczekiwań klientów branża będzie musiała zmierzyć się także z technologiczną transformacją. Dla producentów i sprzedawców kluczowe stanie się zrozumienie, w jaki sposób AI wpłynie na funkcjonowanie rynku i relacje z konsumentami.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 06:00