StoryEditor
Rynek i trendy
17.04.2023 00:00

Wegańskie lakiery do paznokci - trend czy nowy standard?

Wegańskie lakiery do paznokci są przyjazne dla zwierząt i środowiska. Bezpieczne i naturalne składniki dbają o zdrowie paznokci, nie szkodząc przy tym naszemu organizmowi. / Alexander Grey via Unsplash
Wegańskie lakiery do paznokci to coraz popularniejsze rozwiązanie w świecie kosmetyków. Są one wolne od szkodliwych substancji, takich jak formaldehyd czy toluen, a ich naturalne składniki zapewniają zdrowie i piękno paznokci. Co więcej, wegańskie lakiery do paznokci nie są testowane na zwierzętach, co przyczynia się do dbałości o dobrostan zwierząt. Dostępne są w różnych kolorach i formułach, w tym lakiery hybrydowe i bezbarwne. To idealne rozwiązanie dla osób, które chcą wyglądać pięknie, dbając jednocześnie o środowisko i zwierzęta.

W ostatnich latach coraz więcej ludzi staje się świadomych wpływu, jaki ich wybory konsumenckie mają na planetę i na innych istotach. Coraz większa liczba osób przechodzi na weganizm i zaczyna szukać produktów, które nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego. Wegańskie kosmetyki to jeden z obszarów, w którym ta zmiana jest szczególnie widoczna. W tym artykule skupimy się na wegańskich lakierach do paznokci i dowiemy się, dlaczego warto z nich korzystać.

Czym są wegańskie lakiery do paznokci?

Wegańskie lakiery do paznokci to produkty, które nie zawierają żadnych składników pochodzenia zwierzęcego. Oznacza to, że nie są testowane na zwierzętach i nie zawierają m.in. składników takich jak kolagen, keratyna, wosk pszczeli czy karmin. Wegańskie lakiery do paznokci są wytwarzane z naturalnych składników roślinnych i mineralnych, co sprawia, że są one przyjazne dla środowiska i zdrowsze dla naszych paznokci.

Kosmetyki wegańskie ogólnie to produkty, które nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego i nie są testowane na zwierzętach. Są one wytwarzane z naturalnych składników roślinnych i mineralnych, co sprawia, że są przyjazne dla środowiska i zdrowsze dla naszej skóry. Definicja ta dotyczy nie tylko lakierów do paznokci, ale wszystkich produktów kosmetycznych, takich jak kremy, szampony czy perfumy.

Wegańskie lakiery do paznokci są wytwarzane z naturalnych składników roślinnych i mineralnych, zamiast z substancji pochodzenia zwierzęcego. Niektóre z najczęściej stosowanych składników w wegańskich lakierach do paznokci to:

  1. Olejki roślinne — takie jak olej z jojoby, olej z awokado, olej z migdałów czy olejek arganowy, które nawilżają paznokcie i pielęgnują skórki.

  2. Woski roślinne — takie jak wosk sojowy czy wosk karnauba, które zapewniają trwałość lakieru i ułatwiają aplikację.

  3. Składniki mineralne — takie jak mika, tlenek cynku czy tlenek żelaza, które dodają koloru i połysku lakierowi.

  4. Naturalne pigmenty — takie jak ekstrakty z owoców czy kwiatów, które pozwalają na uzyskanie różnorodnych kolorów.

  5. Substancje utwardzające — takie jak żywice akrylowe, które zapewniają trwałość i odporność na zarysowania.

Dlaczego warto wybierać wegańskie lakiery do paznokci?

Istnieje wiele powodów, dla których warto wybierać wegańskie lakiery do paznokci. Przede wszystkim są one bardziej przyjazne dla środowiska, ponieważ nie zawierają szkodliwych chemikaliów, które są obecne w tradycyjnych lakierach do paznokci. Składniki takie jak toluen, formaldehyd czy ftalan są szkodliwe dla zdrowia i mogą powodować szereg problemów, takich jak podrażnienia skóry czy problemy z oddychaniem. Wegańskie lakiery do paznokci nie zawierają tych szkodliwych substancji, co oznacza, że są one bezpieczniejsze dla naszego zdrowia.

Wegańskie lakiery do paznokci są również bardziej przyjazne dla zwierząt. Tradycyjne lakiery do paznokci są często testowane na zwierzętach, co oznacza, że zwierzęta cierpią w wyniku produkcji kosmetyków. Wybierając wegańskie lakiery do paznokci, możemy mieć pewność, że nie przyczyniamy się do cierpienia zwierząt.

Na rynku kosmetycznym istnieje wiele marek, które oferują wegańskie lakiery do paznokci. Poniżej przedstawiam kilka przykładów popularnych i cenionych marek:

  1. Zoya — marka oferująca szeroką gamę wegańskich lakierów do paznokci, w tym lakierów klasycznych, hybrydowych i lakierów bezbarwnych. Zoya stawia na naturalne składniki i nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Marka nie jest w 100 proc. wegańska.

  2. Pacifica Beauty — marka oferująca wegańskie kosmetyki, w tym lakiery do paznokci, które są wolne od szkodliwych substancji, takich jak formaldehyd, ftalan i toluen.

  3. Butter London — marka oferująca wysokiej jakości wegańskie lakiery do paznokci, które są wolne od toksyn i szkodliwych substancji. W ofercie firmy znajdują się także lakiery hybrydowe oraz preparaty pielęgnacyjne do paznokci. Marka nie jest w 100 proc. wegańska.

  4. Ella+Mila — marka oferująca wegańskie lakiery do paznokci, które są wolne od szkodliwych substancji, takich jak formaldehyd, ftalan i toluen. W ofercie firmy znajdują się także lakiery bezbarwne, bazy i topy oraz produkty pielęgnacyjne do paznokci.

  5. Aila Cosmetics — marka oferująca wegańskie lakiery do paznokci, które są wolne od toksyn i szkodliwych substancji. W ofercie firmy znajdują się także lakiery hybrydowe oraz produkty pielęgnacyjne do paznokci.

Wady wegańskich lakierów do paznokci

Podobnie jak każdy produkt, również lakier wegański może mieć swoje wady. Jedną z nich może być mniejsza trwałość w porównaniu z tradycyjnymi lakierami, co oznacza, że może się one szybciej łuszczyć lub odpryskiwać. Może to być szczególnie uciążliwe dla osób, które potrzebują długotrwałego manicure. Inną wadą może być mniejsza różnorodność kolorów w porównaniu z tradycyjnymi lakierami, co może być problematyczne dla osób szukających bardzo specyficznego odcienia.

Często, ale nie zawsze, wegańskie lakiery do paznokci mogą być droższe od tradycyjnych. To może stanowić problem dla osób o mniejszych możliwościach finansowych lub dla osób, które nie są gotowe płacić więcej za produkt, który uważają za podstawowy.
 

Lakiery Nails.Inc

Mimo że wegańskie lakiery do paznokci nie zawierają szkodliwych substancji, mogą one zawierać alergeny, które mogą wywołać reakcję uczuleniową u niektórych osób. Dlatego ważne jest, aby przed użyciem nowego lakieru wykonać test alergiczny, a także korzystać z produktów pochodzących od renomowanych i zaufanych producentów.

Wreszcie, wady lakierów wegańskich mogą wynikać z faktu, że producenci często muszą szukać zamienników dla tradycyjnych składników, co może prowadzić do trudności w uzyskaniu takiego samego efektu, jak w przypadku tradycyjnych lakierów. Jednakże, z uwagi na rozwijające się technologie i rosnącą popularność produktów wegańskich, ta wada może z czasem stać się coraz mniej istotna.

Podsumowując, mimo pewnych wad, wegańskie lakiery do paznokci stanowią wartościową alternatywę dla tradycyjnych produktów, które są bardziej przyjazne dla środowiska i zdrowsze dla naszych paznokci.

Przyszłość wegańskich lakierów

Przyszłość lakierów do paznokci wydaje się być obiecująca i związana z trendami zrównoważonego rozwoju oraz dbałością o zdrowie. Coraz więcej marek kosmetycznych wychodzi naprzeciw potrzebom konsumentów i oferuje wegańskie, naturalne i bezpieczne lakiery do paznokci, nietestowane na zwierzętach. Rozwój nowych technologii pozwala na tworzenie coraz trwalszych, łatwych w aplikacji i odpornej formuł, jak hybrydy i lakiery bezbarwne do pielęgnacji. Również trendy kolorystyczne idą w stronę stonowanych, naturalnych odcieni, jak również kolorów ekologicznych. Wprowadzanie nowych technologii i składników, takich jak roślinne oleje i ekstrakty, a także eliminowanie szkodliwych chemikaliów i substancji, przyczyni się do jeszcze większej popularności lakierów wegańskich i naturalnych. Jednym z ważniejszych wyzwań będzie dalsza popularyzacja tych produktów i edukacja konsumentów w zakresie dbałości o środowisko, zdrowie i dobrostan zwierząt. Przyszłość lakierów do paznokci zapowiada się obiecująco, a ich rozwój w kierunku bardziej naturalnych i ekologicznych formuł jest kluczowy dla przyszłych pokoleń.

Czytaj także: Unia Europejska zakaże używania 2,4,6-trimetylobenzoilu w lakierach do paznokci

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 12:43
Koniec solariów? Wielka Brytania rozważa radykalne zmiany
Solaria a zdrowie skóry. Eksperci obalają mity o ich korzyściach. (Fot. Shutterstock)Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała solaria jako czynnik rakotwórczy z grupy 1. Wielka Brytania chce pójść w ślady innych krajów, rozważa całkowity zakaz działalność komercyjnych solariów. Eksperci ostrzegają przed negatywnymi skutkami oraz obalają mity dotyczące wątpliwych korzyści.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, sztuczne promieniowanie ultrafioletowe nie jest zdrowe dla naszej skóry. Dawki UV występujące podczas rekreacyjnego opalania się w solarium są nawet 12 razy wyższe niż w świetle słonecznym. Jak wskazują badania, ryzyko wystąpienia czerniaka wzrasta wraz z czasem spędzonym na korzystaniu z łóżek do opalania. 

Statystyki opublikowane przez ministerstwo pokazują, że częste korzystanie z solarium wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia czerniaka. Ilość sesji zwiększa prawdopodobieństwo choroby:

  • od 1 do 14 sesji ryzyko to 19 proc.
  • od 15 do 30 sesji ryzyko to 31 proc.
  • a przy 40 sesjach to 55 proc.

Ciemna strona solarium

Wizyta w solarium dla wielu konsumentów jest przyjemnym rytuałem. Czy taka forma opalania jest zdrowa? O szkodliwości tej usługi przypomina dermatolożka dr Ophelia Veraitch, która podkreśla, że WHO zakwalifikowało solaria w tej samej kategorii co papierosy i pluton. 

Analiza z 2021 roku obejmująca 14 tys. osób chorych na czerniaka — najgroźniejszą postać raka skóry — jednoznacznie wykazała zwiększone ryzyko zachorowania związane z korzystaniem z solarium. 

Warto dodać, że Brytyjski Komitet ds. Medycznych Aspektów Promieniowania w Środowisku (COMARE), działający przy Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, poinformował w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu, że korzystanie z solarium przed ukończeniem 35. roku życia zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka o 75 procent. Poza zwiększaniem ryzyka nowotworów solaria przyspieszają proces starzenia się skóry. Uszkadzają DNA komórek i prowadzą do rozpadu kolagenu.

W jakich krajach solarium jest zakazane? 

Brazylia, Iran i Australia już wcześniej zakazały działalności solariów.  Lekarz medycyny estetycznej dr Joseph Hkeik mówi, że takie rozwiązanie przyniosło bardzo dobre efekty w ograniczaniu liczby zachorowań na czerniaka. Podkreśla również, że reszta świata powinna wprowadzić taki zakaz. 

image

Doda ujawniła, że solarium doprowadziło ją do czerniaka. Branża beauty: to nagonka, ktoś jej za to zapłacił

- Ryzyko jest na tyle poważne, że w styczniu Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologów (British Association of Dermatologists — BAD) ogłosiło, iż popiera całkowity zakaz działalności komercyjnych solariów w Wielkiej Brytanii, powołując się na dobrze udokumentowany związek między korzystaniem z solarium a rakiem skóry oraz na niewystarczające egzekwowanie obowiązujących przepisów — mówi dermatolożka konsultantka dr Clare Kiely.

Solaria w social mediach. Niezdrowy marketing

Brytyjskie stowarzyszenie w czerwcu udostępniło raport “Comare”, w którym wskazano, że niektóre firmy świadczące usługi solaryjne w swoich reklamach rozpowszechniają dezinformacje.  

Fałszywe informacje i niepotwierdzone naukowo stwierdzenia o rzekomych korzyściach zdrowotnych ma wzmocnić treści publikowane w social mediach. Wielka Brytania rozważa zakaz działalności komercyjnych solarium, ale myśli również nad ograniczeniem reklamowania tego typu usług. 

Niektóre firmy oferujące usługi solaryjne mówią o nieprawdziwych korzyściach zdrowotnych tej usługi. Zastosowanie światła podczerwonego obok promieniowania UV ma wspomagać produkcję kolagenu. 

- To po prostu śmieszne. Promieniowanie UV wyrządza kolagenowi nieporównywalnie większe szkody niż jakiekolwiek korzyści, jakie mogłoby przynieść światło czerwone — komentuje specjalistka medycyny estetycznej dr Sophie Shotter

Pogarszająca się sytuacja branży solariów może być szansą biznesową dla sektora beauty. Salony kosmetyczne mogą wykorzystać ten trend, edukując klientów na temat zagrożeń związanych z opalaniem i rozwinąć ofertę bezpiecznych alternatyw. Takich jak: kosmetyki samoopalające, opalanie natryskowe czy produkty nadające skórze efekt opalenizny bez ekspozycji na promieniowanie UV.

A co z rzekomymi korzyściami?

Mimo wielu zagrożeń związanych z promieniowaniem UV,  klienci solarium często wskazują, że usługa poprawia im samopoczucie, łagodzi stany zapalne skóry oraz zwiększa poziom witaminy D. Czy faktycznie tak jest? 

Istnieją badania sugerujące, że ekspozycja na promieniowanie UV może ograniczać stan zapalny skóry i przynosić ulgę osobom cierpiącym na egzemę, łuszczycę czy trądzik. Oznacza to, że korzystanie z solarium może czasowo łagodzić objawy tych chorób, jednak nie oznacza to, że jest bezpieczną metodą leczenia.

- Każda opalenizna uzyskana pod wpływem słońca lub promieniowania UV jest oznaką uszkodzenia skóry. Ciemniejszy kolor skóry to mechanizm obronny organizmu przed dalszymi uszkodzeniami  — wyjaśnia dr Veraitch.

Światłoterapia jest wykorzystywana przez dermatologów, ale nie ma nic wspólnego z korzystaniem z solarium. Dr Clare Kiely wyjaśnia, że w terapii wykorzystuje się ściśle kontrolowane dawki promieniowania UVB pod nadzorem lekarza. Natomiast komercyjne solaria emitują głównie promieniowanie UVA, które wnika głębiej w skórę, a ekspozycja odbywa się bez kontroli medycznej. 

- To zupełnie inna sytuacja niż leczenie dermatologiczne — dodaje.

Z tego samego powodu solaria nie są dobrym źródłem witaminy D. Dr Veraitch wyjaśnia, że do jej produkcji organizm potrzebuje promieniowania UVB. Choć moda na opaleniznę nie przemija, coraz więcej dowodów wskazuje, że nie warto płacić za nią własnym zdrowiem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 11:32
Najpierw zdrowi, potem piękni: Polacy zmieniają podejście do urody
Karolina Grabowska STAFFAGE

Zdrowie, kondycja fizyczna i psychiczna oraz codzienne nawyki coraz silniej definiują sposób, w jaki Polacy postrzegają piękno. Z badania DOZ.pl wynika, że w perspektywie najbliższych pięciu lat największe znaczenie dla rozumienia urody będzie miało zdrowie i dobra kondycja fizyczna, podczas gdy medycyna estetyczna i chirurgia plastyczna pozostają na marginesie wskazań konsumentów. Jednocześnie niewielki odsetek respondentów wiąże przyszłość beauty z rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji.

Zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, zdrowie psychiczne, sen i profilaktyka coraz częściej są postrzegane nie jako elementy towarzyszące dbaniu o wygląd, ale jako jego podstawy. Taki obraz wyłania się z raportu DOZ.pl „Piękno zaczyna się od zdrowia”, przygotowanego na podstawie badania przeprowadzonego w lipcu 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków.

Wyniki wskazują na przesunięcie akcentów w sposobie definiowania piękna. Konsumenci w większym stopniu łączą atrakcyjny wygląd z ogólną kondycją organizmu i stylem życia, a w mniejszym z działaniami nastawionymi wyłącznie na zmianę wyglądu. Dla rynku kosmetycznego, farmaceutycznego i szerzej rozumianego sektora consumer health oznacza to rosnące znaczenie kategorii znajdujących się na styku urody, zdrowia i profilaktyki.

Kondycja fizyczna najważniejszym czynnikiem

Największa grupa respondentów – 51 proc. – uważa, że w ciągu najbliższych pięciu lat na sposób rozumienia piękna najbardziej wpłynie zdrowie i dobra kondycja fizyczna. Oznacza to, że ponad połowa badanych wskazuje właśnie ten obszar jako kluczowy dla przyszłości kategorii beauty.

Na drugim miejscu znalazło się zdrowie psychiczne, wskazane przez 43 proc. respondentów. Niewiele mniej, bo 42 proc., uznało za istotny czynnik zdrowe odżywianie. Kolejne miejsca zajęły odpowiednia ilość snu oraz profilaktyka. Sen wskazało 35 proc. badanych, natomiast profilaktykę – 32 proc.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Zestawienie pokazuje, że pięć najczęściej wskazywanych czynników związanych z przyszłością piękna dotyczy przede wszystkim zdrowia i stylu życia. Żaden z nich nie odnosi się bezpośrednio do zabiegów ingerujących w wygląd.

Różnica jest szczególnie widoczna w przypadku medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Zabiegi medycyny estetycznej wskazało 9 proc. respondentów, a operacje plastyczne zaledwie 6 proc. Obie odpowiedzi znalazły się na końcu zestawienia.

Oznacza to, że między najczęściej wskazywanym czynnikiem – zdrowiem i kondycją fizyczną, z wynikiem 51 proc. – a medycyną estetyczną istnieje różnica 42 punktów procentowych. W przypadku chirurgii plastycznej różnica wynosi już 45 punktów procentowych.

Dane sugerują więc, że w perspektywie pięciu lat konsumenci nie oczekują przede wszystkim dalszej eskalacji działań nastawionych na modyfikowanie wyglądu. Znacznie częściej wskazują na rozwiązania związane z utrzymaniem dobrej kondycji i zapobieganiem problemom zdrowotnym.

Piękno jako efekt codziennych nawyków

Wyniki badania wpisują się w szerszą zmianę sposobu myślenia o self-care. Dbanie o siebie coraz częściej obejmuje kilka obszarów jednocześnie: od sposobu odżywiania, przez aktywność fizyczną i sen, po zdrowie psychiczne i działania profilaktyczne.

– Obserwujemy, jak zmieniają się potrzeby i oczekiwania naszych użytkowników. Dlatego postanowiliśmy zapytać Polaków nie tylko o to, jak dziś dbają o siebie, ale także jak wyobrażają sobie przyszłość zdrowia i urody – mówi Katarzyna Majcher, Head of Commercial DOZ.pl.

image

Konsument beauty chce wartości, a nie tylko niskiej ceny. Raport McKinsey

Jak podkreśla, wyniki wskazują, że dobry wygląd jest coraz częściej traktowany jako rezultat zdrowych nawyków, a nie cel sam w sobie. Z perspektywy rynku oznacza to również zmianę oczekiwań wobec marek i sprzedawców. Sam dostęp do szerokiego portfolio produktów może być niewystarczający. Rosnące znaczenie mają również informacje pozwalające konsumentom podejmować świadome decyzje oraz rozwiązania ułatwiające codzienne dbanie o zdrowie.

Taki kierunek może mieć znaczenie szczególnie dla kategorii, które tradycyjnie funkcjonowały na pograniczu segmentów health i beauty. Suplementy diety, produkty wspierające zdrowie skóry i włosów, preparaty związane ze snem czy produkty do pielęgnacji mogą być coraz częściej oceniane przez konsumentów nie tylko przez pryzmat efektu kosmetycznego, ale także ich miejsca w szerszym modelu dbania o organizm.

Zdrowie psychiczne i sen w centrum self-care

Na uwagę zasługują również wyniki dotyczące zdrowia psychicznego i snu. 43 proc. respondentów wskazało zdrowie psychiczne jako jeden z najważniejszych czynników, które będą kształtować rozumienie piękna w perspektywie pięciu lat. To wynik o 8 punktów procentowych niższy od zdrowia i kondycji fizycznej, ale jednocześnie wyższy niż wskazania dotyczące zdrowego odżywiania, snu czy profilaktyki.

Odpowiednią ilość snu wskazało 35 proc. badanych, co plasuje ten czynnik na czwartym miejscu. W porównaniu z zabiegami medycyny estetycznej różnica wynosi 26 punktów procentowych, a w porównaniu z operacjami plastycznymi – 29 punktów procentowych.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku profilaktyki. 32 proc. respondentów uznało ją za czynnik mający istotne znaczenie dla przyszłego rozumienia piękna. Wynik ten jest ponad trzykrotnie wyższy niż wskazanie medycyny estetycznej i ponad pięciokrotnie wyższy niż wskazanie operacji plastycznych.

image

Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów

– Coraz więcej osób pyta nie tylko o leczenie, ale przede wszystkim o to, jak skutecznie dbać o zdrowie na co dzień. Coraz więcej osób rozumie, że dobra kondycja, zdrowy sen, właściwe odżywianie czy profilaktyka nie są dodatkiem do atrakcyjnego wyglądu, ale jego fundamentem – ocenia dr Michał Domaszewski, prezes Ambasadorów Zdrowia.

Jego zdaniem znaczenie mają przede wszystkim codzienne działania, a nie jednorazowe interwencje. Taka perspektywa może wpływać na sposób, w jaki konsumenci będą w kolejnych latach wybierać produkty i usługi związane zarówno ze zdrowiem, jak i urodą.

AI nie jest jeszcze motorem przyszłości beauty

Wyniki badania pokazują jednocześnie, że konsumenci nie przypisują obecnie dużego znaczenia technologiom związanym ze sztuczną inteligencją. Pomimo dynamicznego rozwoju narzędzi AI w handlu, marketingu i personalizacji oferty, rozwiązania tego typu zajęły odległe miejsca w zestawieniu.

Zaledwie 4 proc. respondentów uznało, że wsparcie AI w wyborze produktów będzie jednym z najważniejszych czynników kształtujących przyszłość piękna. Jeszcze mniej – 2 proc. – wskazało technologie umożliwiające wirtualne testowanie kosmetyków.

Oznacza to, że między zdrowiem i kondycją fizyczną, wskazanymi przez 51 proc. badanych, a wsparciem AI w wyborze produktów istnieje różnica aż 47 punktów procentowych. W przypadku wirtualnego testowania kosmetyków różnica wynosi 49 punktów procentowych.

Dane te nie oznaczają, że konsumenci odrzucają nowe technologie. Pokazują natomiast, że na poziomie deklaracji nie są one obecnie postrzegane jako najważniejszy element przyszłości beauty. Zdecydowanie większą rolę przypisuje się podstawowym elementom stylu życia i zdrowia.

Rynek beauty coraz bliżej consumer health

Raport DOZ.pl wskazuje więc na kierunek, w którym granica między rynkiem kosmetycznym a sektorem zdrowotnym może stawać się coraz mniej wyraźna. Dla konsumentów pielęgnacja wyglądu jest częścią szerszego podejścia do dobrostanu, obejmującego zarówno kondycję fizyczną, jak i psychiczną.

Znaczenie poszczególnych kategorii dobrze obrazuje rozkład odpowiedzi. 51 proc. badanych wskazało zdrowie i kondycję fizyczną, 43 proc. zdrowie psychiczne, 42 proc. zdrowe odżywianie, 35 proc. sen, a 32 proc. profilaktykę. Dla porównania, 9 proc. wybrało medycynę estetyczną, a 6 proc. chirurgię plastyczną. Jeszcze niżej znalazły się technologie: 4 proc. dla AI wspierającej wybór produktów i 2 proc. dla wirtualnego testowania kosmetyków.

W praktyce oznacza to, że największy potencjał rozwoju może być związany nie tyle z kolejnymi sposobami ingerowania w wygląd, ile z produktami i usługami odpowiadającymi na potrzebę kompleksowego dbania o siebie. Jednocześnie rośnie znaczenie edukacji konsumentów, wiarygodnych informacji i prostych rozwiązań, które można włączyć do codziennego życia.

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Raport „Piękno zaczyna się od zdrowia” został po raz pierwszy zaprezentowany podczas brunchu prasowego inaugurującego trzecią edycję Plebiscytu Znakomitość Roku DOZ.pl. Badanie ma stanowić punkt wyjścia do dyskusji o zmieniających się potrzebach konsumentów. Sam plebiscyt jest natomiast jego praktycznym uzupełnieniem – użytkownicy DOZ.pl wybierają produkty, którym ufają i które, w ich ocenie, najlepiej wspierają codzienne dbanie o zdrowie i urodę.

Badanie przeprowadzono w lipcu 2026 roku metodą ilościową na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków. Jego wyniki pokazują, że w deklaracjach konsumentów przyszłość piękna jest przede wszystkim związana ze zdrowiem i jakością życia. Technologie oraz działania skoncentrowane wyłącznie na zmianie wyglądu pozostają zdecydowanie mniej istotne.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. sierpień 2026 01:40