StoryEditor
Rynek i trendy
24.08.2026 15:43

Zapachowy luksus czy trik z TikToka? Marki niszowe i arabskie zmieniają zasady gry na rynku perfum [RAPORT WK]

Zapach Mahd Al Dhahab Arabiyat Prestige / mat. prasowe

Rynek perfum przechodzi transformację. Segment, który jeszcze dekadę temu nazywano „niszą”, dziś rośnie najszybciej ze wszystkich kategorii zapachowych na świecie — w dwucyfrowym tempie. To zjawisko globalne, ale w Polsce przybiera unikalne formy — od ewolucji handlu wyspowego, przez modę na arabskie perfumy, aż po wejście rodzimych marek, także modowych, w świat zapachów. Czy ten boom to trwały trend, czy tylko marketingowa iluzja ekskluzywności?

 

Rynek zapachów nie dzieli się już wyłącznie na produkty masowe sprzedawane w drogeriach oraz luksusowe marki dostępne w perfumeriach, na lotniskach i w kanałach selektywnych. Pomiędzy tymi biegunami rośnie segment rozwijany przez krajowych producentów kosmetyków wprowadzających własne linie zapachowe, sprzedawców odpowiedników znanych perfum, rodzime firmy modowe tworzące autorskie kolekcje, artystyczne domy oferujące spersonalizowane kompozycje na zamówienie, a przede wszystkim dystrybutorów perfum orientalnych, którzy coraz częściej wprowadzają na rynek także własne, oryginalne marki.

Zapach luksusu czy sprytny trik?

Pojęcie „niszy” uległo rozmyciu – dawniej oznaczało rzemieślniczą produkcję, dziś to często po prostu marka o ekskluzywnym pozycjonowaniu i wyższej marży. Marki niszowe, które kiedyś ukrywały się w mrocznych butikach w bocznych uliczkach Paryża czy Mediolanu, dziś stoją w otwartych strefach duty-free obok Chanel i Diora.

Sytuacja dynamicznie się zmienia — segment ten jest coraz szerzej dystrybuowany w perfumeriach selektywnych, sieciach premium oraz w kanałach travel retail.

- Globalnym symbolem zmiany stał się zapach „Baccarat Rouge 540” od Maison Francis Kurkdjian, który dzięki mediom społecznościowym stał się kulturowym viralem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów segmentu. Jego sukces pokazał, że nisza może jednocześnie pozostawać artystyczna i osiągać masową rozpoznawalność, redefiniując granice kategorii — mówi Małgorzata Soboń-Barca, Senior Category Manager w Lagardère Travel Retail w Polsce.

Na szczycie tego niszowego rynku znajdują się obecnie znane domy perfumeryjne, takie jak Maison Francis Kurkdjian, Creed, Xerjoff, Amouage, Kilian Paris czy Atkinsons. Ich pozycję premium budują autorskie kompozycje, wysokie ceny i narracja oparta na kunszcie perfumiarza. Część tych marek, które zaczynały jako niezależne przedsięwzięcia, została z czasem przejęta przez globalne koncerny kosmetyczne i luksusowe. Pokazuje to, że nisza ne jest już marginesem rynku, lecz atrakcyjnym obszarem inwestycji dla największych grup kapitałowych.

Niżej na cenowej drabinie rośnie segment określany jako "affordable luxury". Należą do niego przede wszystkim marki z Bliskiego Wschodu, m.in. Lattafa, Armaf, Afnan, Paris Corner, Arabiyat Prestige czy Fragrance World. Marki te sprawnie wykorzystują TikTok, e-commerce i rekomendacje społeczności skupionych wokół perfum, dzięki czemu docierają do odbiorców, którzy chcą pachnieć oryginalnie, ale płacić mniej niż za ofertę luksusowych domów.

Nisza wyprzedza mainstream. Rynek perfum przechodzi cichą rewolucję

Kategoria niszowa i perfumy orientalne stały się głównym motorem napędowym i źródłem marży dla całego rynku beauty.

– Segment, który jeszcze dekadę temu nazywano niszą, dziś rośnie najszybciej ze wszystkich kategorii zapachowych, a konsument coraz świadomiej wybiera kompozycje autorskie, trwałe i opowiadające historię. Tempo wzrostu segmentu niszowego szacuje się na kilkanaście procent rocznie (różne raporty wskazują od 9 do 14,5 proc. CAGR w perspektywie do lat 30.), podczas gdy rynek masowy stabilizuje się w okolicach kilku procent. Innymi słowy: nisza rośnie kilkukrotnie szybciej niż mainstream — mówi Mateusz Ćwiek, Marketing Manager w firmie Beauty Care Global — właściciela platformy ScentCorner.pl i dystrybutora marek arabskich w Polsce, powołując się na dane z raportów Statista, Ken Research, Future Market Insights czy Fortune Business Insights. Aby przybliżyć kontekst rynkowy, zajrzeliśmy do wymienionych raportów.

Cały światowy rynek zapachów osiągnie w 2026 roku wartość ok. 64 mld dol. — szacują Statista Market Insights i Grand View Research. Według prognoz GVR do 2033 roku globalna sprzedaż przekroczy 96 mld dol., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6 proc.

Rynek perfum na Bliskim Wschodzie ma wzrosnąć z 4,05 mld dol. w 2025 roku do 7,52 mld dol. w 2034 roku, a więc niemal podwoić swoją wartość.

Z analiz branżowych (m.in. Ken Research, „Scents of the Future”) wynika, że linie niszowe i rzemieślnicze generują już prawie 20 proc. przychodów branży perfumeryjnej. Największą część rynku, ok. 45 proc., nadal stanowi segment premium, a ok. 35 proc. przypada na marki masowe.

W pierwszej połowie 2025 roku analitycy Circana odnotowali wzrost sprzedaży perfum masowych o 17 proc. i prestiżowych o 6 proc., ze wskazaniem, że to właśnie kompozycje inspirowane Bliskim Wschodem stanowiły główną lokomotywę całego rynku.

Choć Europa wciąż pozostaje największym regionem rynku zapachów, z udziałem wynoszącym od 30,4 proc. (Fortune Business Insights) do nawet 35,4 proc. (Grand View Research), obok tradycyjnych francuskich i włoskich ośrodków na kluczowe źródło innowacji kompozycyjnych wyrasta Bliski Wschód.

Rosnącą rolę bliskowschodnich kompozycji oudu, ambry, kadzidła i szafranu oraz ich wpływ na zachodnie premiery można jednak opisywać jako trend, nie zaś jako element regionalnego udziału w rynku.

Polski konsument chce pachnieć Orientem

W zależności od przyjętej definicji i zakresu kanałów sprzedaży wartość polskiego rynku perfum v 2026 roku można szacować na ok. 3,5–4 mld zł. Rynek nadal rośnie. Z raportu KPMG „Luxury in the Midst of Change 2025” wynika, że od końca 2019 roku ceny wiodących produktów luksusowych, w tym perfum, wzrosły średnio o 54 proc. Podobnie jak na świecie, jednym z najbardziej spektakularnych zjawisk w Polsce jest gwałtowny wzrost popularności marek orientalnych i pochodzących z Bliskiego Wschodu.

Zainteresowanie to przyspieszyło w drugiej połowie 2024 roku i eksplodowało w latach 2025–2026, co pokazują chociażby dane Google Trends. Liczba wyszukiwań frazy „perfumy arabskie” wzrosła o ponad 100 proc., natomiast wyszukiwania hasła „perfumy z Dubaju” odnotowały skok o 796 proc. rok do roku. W sezonach handlowych, takich jak Walentynki 2026 na Allegro, kategoria ta stała się jednym z głównych hitów sprzedażowych. Widać to również w oficjalnych statystykach — wartość importu perfum zwiększyła się o ok. 20 proc.

– Cały polski rynek FMCG wszedł w ostatnim czasie w fazę dojrzałego pragmatyzmu — wartość koszyka rośnie o około 5 proc., ale wolumen sprzedaży spada o niecałe 2 proc. To oznacza, że Polacy kupują rzadziej, lecz bardziej świadomie — wybierają produkty o wyższej jakości, trwałości i tożsamości. Perfumy niszowe idealnie trafiły w tę potrzebę — zamiast kilku przypadkowych wód toaletowych z sieciówki polski konsument woli zainwestować w jeden flakon o wysokiej koncentracji olejków, który utrzymuje się na skórze przez cały dzień — zauważa Mateusz Ćwiek, Manager ds. Marketingu Beauty Care Global.

Wydatki na zapachy są w Polsce niższe niż w Europie Zachodniej, ale polscy konsumenci coraz swobodniej poruszają się pomiędzy segmentem masowym, premium, niszą i markami orientalnymi. Poszukują nie tylko rozpoznawalnego logo, lecz także wysokiej koncentracji, trwałości oraz kompozycji wyróżniającej się na tle popularnej oferty. Na polskim rynku wyraźnie rośnie zainteresowanie intensywnymi zapachami orientalnymi. Konsumentów przyciągają przede wszystkim wysoka trwałość, mocna projekcja oraz charakterystyczne nuty wanilii, ambry, oudu, przypraw, kawy i słodkich akordów gourmand.

– Marki arabskie zajmują odmienną, komplementarną pozycję — dostarczają „niszowe doświadczenie” w cenie dostępnej — trwałość i złożoność kompozycji bez bariery cenowej domów artystycznych. Rosną głównie kanałem online i w social commerce, gdzie odkrywanie zapachu jest tańsze i szybsze, i odpowiadają na trend gourmand i unisex, który przyciąga pokolenie Z i młodych millenialsów — mówi Ćwiek. — Dla ScentCorner.pl oznacza to też jasny kierunek rozwoju: model sprzedaży omnichannel (sklep online, showroom w Warszawie, próbki i miniatury) oraz portfolio pokrywające wszystkie gorące kategorie — od gourmand po oud.

Jak marki arabskich perfum podbiły Polskę?

Niekwestionowanym liderem rynku w Polsce i marką mającą status absolutnego wyznacznika kategorii jest Lattafa (oraz linia Maison Alhambra). Bestsellery takie jak Yara (damski hit TikToka), Khamrah (gourmand) oraz Asad sprzedają się w Polsce w setkach tysięcy sztuk. Jednocześnie w przypadku Lattafy oraz większości największych gigantów wolumenowych z Dubaju, takich jak Armaf czy Afnan, nie ma w Polsce jednego wyłącznego dystrybutora.

Struktura dystrybucji opiera się na kilku wyspecjalizowanych importerach B2B oraz dojrzałych podmiotach omnichannel. Kluczowym graczem jest Parfum Company, importująca perfumy bezpośrednio ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Firma odpowiada za wprowadzanie na polski rynek marek takich jak Arabiyat Prestige (My Perfumes Group) oraz dystrybucję do drogerii, perfumerii i sklepów internetowych marek Lattafa, Armaf i Al Haramain.

image
Zapach Marva Arabiyat Prestige
mat. prasowe

Inny duży importer — firma The Rich Supplements — wyspecjalizował się we wprowadzaniu marek z ZEA do sieci detalicznych Hebe oraz Super-Pharm i jest wyłącznym dystrybutorem marki Gulf Orchid.

Do czołówki należy wspomniana wcześniej firma Beauty Care Global — dystrybutor i importer rozwijający sprzedaż w modelu omnichannel. Prowadzi platformę e-commerce ScentCorner.pl oraz showroom w Warszawie. W portfolio ScentCorner.pl, należącego do Beauty Care Global, znajdują się m.in. Lattafa, Armaf, Afnan, Paris Corner, Fragrance World, Al Haramain i Maison Alhambra. Firma rozwija również sprzedaż marki Aurora Scents — domu perfumeryjnego z Dubaju. Część produktów tej marki jest dostępna zarówno w standardowych flakonach o pojemności 100 ml, jak i w dziewięciomililitrowych miniaturach.

– Miniaturyzacja nie jest przy tym wyłącznie zabiegiem promocyjnym. Mniejsze formaty obniżają próg wejścia do marki, ułatwiają testowanie zapachów i odpowiadają na rosnącą popularność budowania „garderoby zapachowej”, zamiast pozostawania przy jednej kompozycji przez wiele lat — wyjaśnia Ćwiek.

Dodaje, że o rosnących ambicjach marek z Dubaju świadczy również polska premiera zapachu ARMAF Club de Nuit Intense Overdose, zaprezentowanego przez Beauty Care Global podczas wydarzenia Vault Night w Warszawie. Produkt pokazuje strategię, dzięki której marki orientalne zwiększają udziały poza swoim rodzimym regionem: oferują wysokie stężenie, trwałość i efektowną oprawę w cenie niższej niż tradycyjne domy luksusowe.

image
Club de Nuit Intense Overdose, najnowsza odsłona kultowej serii ARMAF
Beauty Care Global

Na rynku działają również duże hurtownie B2B, np. Wukong Hurtownia, czyli importerzy zaopatrujący sklepy internetowe, lokalne punkty sprzedaży oraz sprzedawców z Allegro. Podmioty te funkcjonują na dużą skalę, utrzymując w polskich magazynach po kilkadziesiąt tysięcy flakonów gotowych do natychmiastowej wysyłki.

Arabska gorączka — od TikToka do półek w Polsce

Internet — co potwierdzają czołowi polscy dystrybutorzy — jest głównym kanałem sprzedaży marek niszowych i orientalnych, a jego silnikiem stały się platformy społecznościowe: TikTok oraz Instagram.

– Instagram, TikTok i live commerce stały się nie tylko witryną, ale i miejscem sprzedaży. Viralowe wideo potrafi wyprzedać produkt w kilka godzin. E-commerce odpowiada już za ok. jedną trzecią sprzedaży zapachów i jest głównym kanałem wzrostu marek niszowych — bo pozwala budować markę bez kosztownej obecności w tradycyjnym retailu. Model omnichannel (sklep online + showroom + próbki/testery) to dziś standard, który ScentCorner realizuje w praktyce — mówi Mateusz Ćwiek.

To, że pojedynczy viral potrafi opróżnić magazyny dystrybutora w kilka godzin, pokazuje historia zapachu Nyla marki Arabiyat Prestige (My Perfume Company). Kompozycja zyskała viralową popularność na TikToku i Instagramie, podsycaną niepotwierdzoną plotką, jakoby był to ulubiony zapach Rihanny. Efekt? Całkowite wyprzedanie zapasów. Z kolei inny zapach tej samej grupy — Marwa — osiągnął sprzedaż na poziomie 1 mln sztuk w zaledwie osiem miesięcy od premiery.

 – Na tym rynku nie wystarczy już sama dobra oferta — trzeba do niej dołożyć szybkość reakcji. Gen Z nie czeka na rekomendację z butiku — decyzję zakupową podejmuje w kilkanaście sekund, oglądając recenzję na TikToku. My budowaliśmy relacje z producentami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zanim ten trend w ogóle nabrał rozpędu, dlatego dziś nie gonimy viralowej fali — jesteśmy na nią gotowi, zanim jeszcze ruszy. To różnica między dystrybutorem, który zamawia towar, a partnerem, który ma go w magazynie, zanim klient zdąży kliknąć „dodaj” do koszyka — uważa Szymon Żelazek, CEO i właściciel Parfum Company.

Także marka Gulf Orchid, dystrybuowana przez The Rich Supplements, w rok od debiutu zyskała status viralowej, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych brandów w swojej kategorii. Zajęła nawet pierwsze miejsce w jednym z ogólnopolskich sondaży konsumenckich.

image
Marka Gulf Orchid, dystrybuowana przez The Rich Supplements
The Rich Supplements

 – Wyniki plebiscytu odzwierciedlają realne preferencje zakupowe konsumentów i pozwalają precyzyjnie uchwycić aktualne trendy rynkowe. Dla nas to bardzo ważne potwierdzenie, że obrany kierunek był właściwy. Perfumy arabskie przestały być niszą — stały się realnym segmentem rynku. To wyróżnienie traktujemy jako impuls do dalszego rozwoju tej kategorii w Polsce — skomentował wyróżnienie Łukasz Fabisiak, CEO firmy The Rich Supplements, która oprócz Gulf Orchid wprowadziła ponad 80 zapachów do największych sieci drogeryjnych w Polsce.

Szymon Żelazek, zwraca jeszcze uwagę na zmianę pokoleniową.

– Model affordable luxury — czyli dostęp do wysmakowanego, orientalnego zapachu w cenie wielokrotnie niższej niż klasyczne perfumy niszowe — trafia dziś w Polsce na wyjątkowo podatny grunt, zwłaszcza wśród młodszych konsumentów, dla których zapach stał się formą ekspresji równie ważną jak ubiór — podkreśla prezes Parfum Company.

Lotniska nową mekką niszy rynku perfum

Jednym z najbardziej dobitnych dowodów na to, że perfumy niszowe opuściły kameralne butiki i weszły do głównego strumienia konsumpcji, są twarde dane z kanału podróżniczego (travel retail). Analizy firmy Lagardère Travel Retail, zarządzającej m.in. punktami sprzedaży Aelia Duty Free na lotniskach, potwierdzają, że w ostatnim roku sprzedaż marek niszowych w kanale lotniskowym, odpowiadającym za ok. 15 proc. światowej sprzedaży zapachów, wyraźnie wzrosła.

– Na przestrzeni ostatniego roku sprzedaż marek niszowych w transporcie lotniczym wzrosła o ponad 30 proc., a ich udział w całej kategorii zapachów zwiększył się o blisko 4 punkty procentowe. Przekłada się to bezpośrednio na wzrost średniej wartości koszyka oraz błyskawiczny rozwój segmentu formatów podróżnych i zestawów prezentowych (gift & travel sizes). Lotniska stały się naturalnym miejscem odkrywania niszy ze względu na czas, jakim dysponuje podróżny, oraz aspiracyjny charakter strefy duty-free — wyjaśnia Małgorzata Soboń-Barca, Senior Category Manager w Lagardère Travel Retail w Polsce.

Soboń-Barca podkreśla, że segment ten staje się jednym z głównych motorów wzrostu rynku zapachów:

— Klienci stref duty-free traktują lotnisko jako strefę eksploracji marek premium, szukając „podpisu zapachowego” (scent signature), który wyróżni ich z tłumu. Okazuje się też, że klienci Aelia Duty Free zakup zapachu niszowego najczęściej łączą z… innym zapachem niszowym. Wpisuje się to w jeden z ważnych trendów w kategorii, tzw. fragrance layering — łączenie kilku zapachów w celu stworzenia indywidualnej kompozycji. Domy takie jak Jo Malone London czy Maison Margiela aktywnie edukują klientów w zakresie budowania „zapachowych kolaży wspomnień” — mówi.

Niszowe marki perfumeryjne — Diptyque, Jo Malone, Trudon czy Byredo — tworzą dziś całe zapachowe uniwersa. Poza flakonem perfum w obrębie tego samego zapachu lub motywu dostępne są niejednokrotnie świece i dyfuzory do wnętrz, balsamy do ciała, żele, mydła, mgiełki do ciała i pościeli, a nawet zawieszki do szafy czy perfumy samochodowe.

 – W efekcie rośnie nie tylko sprzedaż pojedynczych produktów, ale także liczba powtórnych zakupów oraz koszyków wieloproduktowych — klienci kupują równolegle kilka zapachów, miniatury oraz produkty komplementarne. Nisza przestaje być segmentem peryferyjnym, a staje się jednym z kluczowych kierunków strategicznych rozwoju kategorii beauty w kanałach podróżnych — dodaje Małgorzata Soboń-Barca.

Polskie firmy też wchodzą do zapachowej niszy

Orientalny boom nie oznacza jednak, że polski konsument bezwarunkowo odwraca się od znanych marek. Zmienia się raczej sposób postrzegania wartości produktu. Na tę zmianę odpowiadają nie tylko wyspecjalizowani dystrybutorzy marek arabskich i niszowych. Także polscy producenci obecni w segmencie masowym zwiększają koncentrację kompozycji i rozwijają linie pozycjonowane wyżej niż ich podstawowa oferta. Przykładem jest Made in Lab, które wprowadziło do Rossmanna kolekcję PRIVÉ obejmującą 20 kompozycji: dziesięć przeznaczonych dla kobiet oraz dziesięć dedykowanych mężczyznom.

– Dynamika sprzedaży perfum w Polsce wynosi ok. 2–3 proc. rocznie, a konkurencja wyraźnie przesuwa się w kierunku jakości i wartości produktu. Konsument coraz rzadziej kupuje zapach „dla marki”, a coraz częściej „dla efektu”. Liczy się trwałość, projekcja i to, jak zapach pracuje na skórze w ciągu dnia. To właśnie jakość i doświadczenie użytkownika stają się dziś najważniejszym wyróżnikiem. Dlatego zdecydowaliśmy się na wprowadzenie pierwszej linii perfum w portfolio Made in Lab. PRIVÉ i zwiększyliśmy naszą obecność w kategorii zapachów — mówił, ogłaszając wprowadzenie do drogerii Rossmann linii perfum PRIVÉ, Bartosz Jonas, wiceprezes zarządu firmy Błysk, do której należy marka Made in Lab.

Cena referencyjna za 50 ml wynosi 79,99 zł. Zapachy utrzymują się na skórze przez wiele godzin, odpowiadając na rosnące oczekiwania konsumentów. To obecność, a nie chwilowe wrażenie.

– Wyjątkowość kolekcji PRIVÉ podkreśla również design flakonów. Postawiliśmy na minimalizm oraz naturalne elementy, które wzmacniają przekonanie, że to, co najważniejsze, kryje się w środku. Kluczowa pozostaje dla nas jakość i dopracowanie każdej kompozycji — mówi Izabela Bednarczyk-Wiktor, Head of Marketing Made in Lab.

Jak dodaje przedstawicielka marki, rynek zapachów wchodzi w nową fazę rozwoju, opartą nie na logotypach, lecz na jakości doświadczenia, trwałości, intensywności i dopasowaniu do codziennych potrzeb użytkowników.

Moda wchodzi w perfumy

Innym kierunkiem rozwoju rynku jest wchodzenie marek modowych w kategorię zapachową. Przykładem takiego ruchu jest Balagan. Polska marka, znana dotąd przede wszystkim z autorskiego obuwia i akcesoriów, po 12 latach działalności stworzyła pierwszą kolekcję czterech perfum: SASKA, SAWA, TELIMENA i FRYDERYK. Każda kompozycja opowiada inną historię. Zapachy zostały wyprodukowane w Polsce i opracowane we współpracy ze szwajcarskim domem perfumeryjnym. Punktem wyjścia stała się Warszawa — nie jako pocztówkowy obraz miasta, lecz zbiór osobistych wspomnień, miejsc i nastrojów.

– Stworzenie perfum było naszym marzeniem od dawna. Przez wiele miesięcy pracowaliśmy nad zamknięciem w szkle tego, co dla nas najważniejsze: czułości do Warszawy, naszych osobistych wspomnień i unikalnej miejskiej estetyki, którą na co dzień wyrażamy poprzez design. Tak powstała nasza pierwsza, autorska kolekcja zapachów — intymny i zmysłowy portret miasta, które nas inspiruje. To połączenie warszawskiej tożsamości z najwyższą sztuką perfumiarstwa — podkreśla Daria Czarnynoga, PR Manager Balagan.

Ten debiut pokazuje, że polskie firmy modowe nie muszą ograniczać się do licencjonowanych produktów czy prostych rozszerzeń asortymentu. Mogą budować autorskie koncepty zapachowe, wykorzystując własny język wizualny, relacje ze społecznością i lokalną historię.

Dlaczego konsument chce odpocząć od marek Chanel, Gucci czy Lancome?

- Być moze szuka po prostu innych kompozycji, takich które stanowią o cichym luksusie i głębokiej wrażeniowości odnoszącej się bezpośrednio do naszego życia. Ten rodzaj intymności wciąż uchodzi za niszowy i luksusowy, a jest potrzebą nas wszystkich, coraz częściej wyrażaną w przedmiotach, którymi się otaczamy, i w designie, z którym obcujemy na co dzień. Łatwość łączenia składników dobrej jakości daje swobodę eksperymentowania, zachęcając do budowania własnych, niezwykle osobistych skojarzeń. Niszowe perfumy często pozwalają nam ubrać  ulotne kadry - w naszym przypadku z Warszawy -  w zapach i nosić je ze sobą - ocenia trend i popyt na niszę Daria Czarnynoga.

image
Perfumy marki polskiej odzieżowej Balagan
Balagan

 

Ewolucja handlu wyspowego – od podróbek do autorskich kreacji

Specyficznym elementem polskiego rynku pozostają wyspy perfumeryjne w galeriach handlowych. Jeszcze dekadę temu wiele z nich opierało działalność na sprzedaży tanich odpowiedników reklamowanych hasłami „pachnie jak…”. Cena była najważniejszym argumentem, a komunikacja nawiązywała bezpośrednio do najbardziej rozpoznawalnych perfum światowych marek.

Obecnie ten model stopniowo się zmienia. Część przedsiębiorców inwestuje we własny branding, autorskie flakony i nazwy kompozycji, a także rozszerza ofertę o oryginalne zapachy, w tym orientalne. Przykładem jest polska firma Sorvella Perfumy, która od 2017 roku produkuje i sprzedaje zapachy inspirowane znanymi, ekskluzywnymi markami oraz perfumami niszowymi. Konsument wybiera z listy ulubiony markowy zapach i otrzymuje tańszy odpowiednik w jednym z kilku dostępnych formatów. Od pewnego czasu firma rozwija i promuje również własne linie perfumeryjne Signature i Mountain.

W ofercie ma ponadto całą gamę produktów zapachowych do wnętrz: dyfuzory, spraye, świece oraz perfumy do samochodu. W ten sposób stara się wypełnić lukę pomiędzy bardzo drogimi, niedostępnymi cenowo dla wielu klientów perfumami a tanimi zapachami. Wyspy są więc nie tylko kanałem dystrybucji, ale stają się także przestrzenią do testowania lokalnych konceptów perfumeryjnych.

Za tą zmianą stoi ewolucja oczekiwań konsumentów. Niska cena nadal ma znaczenie, ale coraz częściej liczą się także trwałość, projekcja i poczucie odkrycia zapachu, którego nie używają wszyscy. Marki arabskie dobrze odpowiadają na te potrzeby, ponieważ oferują wyraziste kompozycje i efektowne opakowania, pozostając v bardziej dostępnych przedziałach cenowych.

 

image
Zapach Arabiyat Prestige
mat. prasowe

 

Detal selektywny broni się ikonami i opowieścią

Tradycyjne perfumerie selektywne także wzmacniają swoją pozycję poprzez rozwijanie oferty marek niszowych i ekskluzywnych kolekcji. Ich przewagą pozostaje możliwość poznania zapachu na miejscu, skorzystania z porady konsultanta oraz wejścia w świat historii budowanej wokół kompozycji.

Z okazji 25-lecia działalności Douglasa w Polsce sieć zwraca uwagę m.in. na zapachowe ikony, które wykraczają poza klasyczne podziały płciowe. Przykładem jest KILIAN PARIS Angels’ Share – kompozycja inspirowana koniakowym dziedzictwem rodziny Hennessy, oparta na nutach koniaku, cynamonu, dębu, fasoli tonka i wanilii. Z kolei Atkinsons Reserve Collection Shine Despite Everything, inspirowany postacią Sarah Bernhardt, łączy kurkumę, kadzidło, karmel i bursztyn.

Takie zapachy pokazują, że w segmencie selektywnym coraz ważniejsza jest nie tylko rozpoznawalność logo. Klient oczekuje historii, charakterystycznych składników i kompozycji, której nie ogranicza tradycyjna etykieta „dla niej” lub „dla niego”.

 

KOMENTARZ REDAKCJI: Co już zmieniło polski rynek, a co dopiero nadejdzie?

Anita Leowska-Skiba, redaktor prowadząca Wiadomości Kosmetyczne

Polski rynek perfumeryjny przestaje być jednolicie masowy. Jego rozwój napędzają dziś dwa pozornie przeciwstawne zjawiska: poszukiwanie indywidualnych i niszowych kompozycji oraz chęć płacenia mniej za poczucie luksusu.

Lukę pozostawioną przez drogą niszę artystyczną, oferującą flakony w cenie 1000–1500 zł, zapełniają nie marki mainstreamowe reklamowane przez znane gwiazdy (Zendaya promuje nowy zapach Prady), lecz dynamiczne marki z Bliskiego Wschodu, oferujące perfumy w cenie 100–250 zł za 100 ml. Półka sklepowa ustępuje jednak miejsca algorytmom. Przykład marek takich jak Lattafa, Armaf czy Aurora Scents pokazuje, że o sukcesie w dystrybucji decydują zapasy pozwalające szybko odpowiedzieć na virale oraz sprawny e-commerce. Wyspy handlowe w galeriach także przechodzą transformację: z punktów oferujących „zamienniki” stają się pełnoprawnymi salonami marek orientalnych i zapachów do wnętrz — przykładem jest firma Sorvella. Zapach przestał być kategorią zamkniętą. Case study marki Balagan ilustruje, jak polski detal modowy wykorzystuje autorskie perfumy do zwiększania wartości koszyka, a koncepcja „zapachowych uniwersów” — obejmujących świece, kosmetyki pielęgnacyjne i mgiełki — zwiększa wskaźnik powracalności klientów (retention rate).

W kolejnych latach można spodziewać się dalszego rozwoju miniaturek, formatów podróżnych oraz zestawów próbek (discovery sets). Ułatwiają one konsumentom kolekcjonowanie zapachów, a markom — zdobywanie nowych klientów bez konieczności obniżania ceny pełnowymiarowego produktu.

Patrząc na znudzenie konsumentów masowością i rewolucję narzędzi AI w branży beauty można przypuszczać, że rosnąć będzie także znaczenie neuroperfumiarstwa, badań nad wpływem zapachu na emocje oraz narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję do rekomendowania kompozycji. Prawdopodobnie pojawi się więcej autorskich projektów łączących perfumy z modą, designem i lokalną tożsamością.

Patrząc na rynek z persektywy finansowej na pewno segment niszowy będzie podlegał dalszej konsolidacji. Największe koncerny poszukują marek z wyrazistym DNA, lojalną społecznością i potencjałem międzynarodowym. W rezultacie granice pomiędzy niszą, luksusem i rynkiem masowym będą coraz mniej oczywiste. O sukcesie marki zadecyduje nie sama przynależność do określonego segmentu, lecz umiejętność połączenia oryginalnej kompozycji, właściwej ceny, dostępności oraz komunikacji zdolnej przebić się zarówno w perfumerii, jak i na TikToku.

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
04.10.2026 14:17
Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]
Beauty napędzi także rozwój  AI, TikToka i personalizacjaShutterstock

Sztuczna inteligencja, diagnostyka, naukowe dowody skuteczności, wellness, zrównoważony rozwój oraz longevity – to właśnie te obszary będy dą coraz mocniej definiować przyszłość rynku beauty i wg DOUGLAS i Huge Thing to 6 trendów, które ukształtują rynek do 2030 roku. Najważniejsza zmiana jest jednak szersza: branża odchodzi od sprzedaży samego produktu i zmierza w stronę mierzalnego rezultatu, personalizacji oraz długoterminowej relacji z konsumentem.

image
Wg raportu DOUGLAS i Huge Thing branża odchodzi od sprzedaży samego produktu -  liczy się długoterminowa relacja z konsumentem.
mat. prasowe Douglas
Rynek kosmetyczny w Europie nadal rośnie. Jego wartość zwiększyła się ze 104 mld euro w 2024 r. do 110 mld euro w 2025 r. Jednocześnie zmienia się sposób konkurowania. Jak wskazuje raport „Trends in Beauty Industry”, przygotowany przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, w kolejnych latach przewagi marek nie będą już budowane przede wszystkim liczbą nowych produktów czy wysokością budżetów reklamowych.

Coraz większego znaczenia będą nabierać zaufanie, wiarygodność, dowody skuteczności, wygoda i umiejętność dopasowania oferty do rzeczywistych potrzeb konsumenta.

To właśnie autorzy raportu nazywają „erą rezultatów”. Konsument chce dziś wiedzieć nie tylko, co kupuje, ale przede wszystkim jaki efekt może osiągnąć, dlaczego dany produkt lub zabieg jest odpowiedni dla niego i czym można potwierdzić jego skuteczność.

image

Rhode w Polsce. Wielki hype Hailey Bieber czy realne zagrożenie dla rynku kosmetycznego?

Zmiana dotyczy więc całego modelu zakupowego. W przyszłości proces może coraz częściej wyglądać nie jak: produkt → zakup, lecz: diagnoza - rekomendacja - pielęgnacja - monitorowanie efektów - modyfikacja rutyny.

Polska rośnie, ale przede wszystkim dzięki obecnym konsumentom

Ta transformacja nie jest wyłącznie wizją odległej przyszłości. Widać ją już na polskim rynku.

W 2025 r. wydatki na produkty i usługi beauty w Polsce wzrosły o 7,8 proc. rok do roku. Sprzedaż produktów zwiększyła się o 7,5 proc., a usług – o 8,8 proc. Jednocześnie liczba klientów rosła znacznie wolniej niż wartość rynku. W przypadku produktów liczba kupujących zwiększyła się o 2,4 proc., częstotliwość zakupów o 3,4 proc., a średnia wartość transakcji o 1,6 proc. W usługach liczba klientów wzrosła o 0,7 proc., częstotliwość korzystania z nich o 1,7 proc., natomiast średnia wartość transakcji aż o 6,2 proc.

image

Polski rynek kosmetyczny urósł do 6,4 mld euro. Awans w rankingu eksporterów [RAPORT PZPK]

- Branża beauty wchodzi w etap, w którym przewagi nie można już budować wyłącznie kolejnym produktem i większym budżetem marketingowym. Konsumenci oczekują dziś, że marka pomoże im dokonać właściwego wyboru, pokaże mierzalny efekt i będzie towarzyszyć im dłużej niż do momentu zakupu. Nasz najnowszy raport, przygotowany wspólnie z Douglas Polska, pokazuje, jak technologia, nauka i zmieniające się zachowania klientów wpływają na cały rynek oraz gdzie pojawia się przestrzeń do wdrażania innowacji. - komentuje Monika Synoradzka, CEO Huge Thing. - Coraz więcej dużych organizacji otwiera się na współpracę ze startupami. Wyzwaniem pozostaje jednak nie sam dostęp do nowych technologii, lecz wybór rozwiązań, które odpowiadają na realne potrzeby i mogą przynieść mierzalne efekty biznesowe. W Huge Thing obserwujemy to na co dzień, pomagając firmom lepiej poruszać się w świecie innowacji i przekładać nowe technologie na konkretne wdrożenia. - dodaje Synoradzka.

Premiumizacja nie kończy się na cenie

Zmienia się również struktura wydatków. W 2025 roku rosła liczba klientów dokonujących zakupów o wartości przekraczającej 300 zł, ale najmocniejszą dynamikę widać w grupie wydającej jednorazowo ponad 500 zł. Liczba takich klientów zwiększyła się o 8,3%. w przypadku produktów beauty i aż o 12,1%. w usługach.

Nie oznacza to, że cena przestała mieć znaczenie. Dane pokazują jednak, że część konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za zaawansowany produkt, spersonalizowaną usługę, eksperckie doradztwo lub rozwiązanie oferujące konkretny i możliwy do zweryfikowania efekt. Usługi beauty rosną przy tym szybciej niż sprzedaż produktów, co wpisuje się w szerszą zmianę: kosmetyki coraz częściej łączą się z diagnostyką, wellness, profilaktyką i długoterminową troską o kondycję skóry.

- Wraz z wartością zakupu rosną także oczekiwania klientów. Polacy nie szukają dziś kolejnego generycznego produktu, lecz rozwiązań, które dają mierzalne efekty. Z naszych obserwacji i danych zawartych w raporcie jasno wynika, że przyszłość retailu beauty leży w eksperckim doradztwie, nowoczesnej diagnostyce i personalizacji wspieranej przez AI. Niezależnie od tego, czy klient odwiedza naszą perfumerię stacjonarną, kupuje online, czy korzysta z naszego cyfrowego asystenta ANNA, oczekuje rekomendacji opartej na twardych danych i realnych potrzebach swojej skóry. - podkreśla Grzegorz Gęsik-Rudnicki, Dyrektor Marketingu DOUGLAS Polska.

1. AI przestaje być dodatkiem. Staje się warstwą całego doświadczenia

Pierwszym z sześciu trendów jest hiperpersonalizacja wykorzystująca sztuczną inteligencję.

Do tej pory AI w beauty kojarzyło się przede wszystkim z rekomendacją produktu, wirtualnym przymierzaniem czy wyszukiwaniem. Raport wskazuje jednak na znacznie głębszą zmianę: sztuczna inteligencja ma stopniowo stawać się infrastrukturą całego doświadczenia zakupowego i pielęgnacyjnego.

Algorytmy mogą łączyć informacje o produktach z danymi dotyczącymi potrzeb skóry, stylu życia, środowiska czy wcześniejszych zachowań zakupowych. Dzięki temu rekomendacja przestaje być jednorazową podpowiedzią, a może stać się usługą, która zmienia się wraz z konsumentem.

Według danych przywołanych w raporcie już dziś 58 proc. kupujących sięga po narzędzia AI w pierwszej kolejności, gdy szuka informacji lub rekomendacji. Kolejnym etapem będzie przejście od AI reagującej na pytania konsumenta do AI, która będzie potrafiła przewidywać jego potrzeby i wcześniej dostosowywać rekomendacje.

image

AI zmienia rynek kosmetyczny od laboratorium po półkę. Eksperci: firmy muszą produkować skuteczne produkty, a nie idealne twarze

Dla marek oznacza to również zmianę podejścia do lojalności. Zamiast jednorazowej sprzedaży coraz większe znaczenie będą miały systemy, które pomagają klientowi przez dłuższy czas – od wyboru kosmetyku, przez budowanie rutyny, aż po jej uzupełnianie i modyfikowanie.

2. Najpierw diagnoza, potem kosmetyk

Drugi kierunek to rozwój diagnostyki i urządzeń połączonych z cyfrowym ekosystemem beauty.

Konsument coraz częściej nie chce już samodzielnie zgadywać, czego potrzebuje jego skóra. Chce otrzymać informację, która pozwoli mu podjąć bardziej świadomą decyzję.

Technologie analizy obrazu, komputerowego rozpoznawania obrazu czy urządzenia monitorujące kondycję skóry mogą zmienić kolejność całego procesu zakupowego. Zamiast zaczynać od półki z produktami, konsument może zaczynać od diagnozy. Dopiero później pojawi się rekomendacja konkretnej rutyny.

Raport zakłada, że pierwsza fala masowej adopcji technologii diagnostycznych przypadnie na lata 2026–2027, a do 2030 r. ciągłe monitorowanie kondycji skóry może stać się standardem.

To oznacza także nowe zadanie dla retailerów. Sklep przyszłości nie będzie wyłącznie miejscem, w którym klient ogląda produkty. Może stać się przestrzenią diagnozy, konsultacji, edukacji i monitorowania rezultatów.

3. Koniec ery samych obietnic. Liczyć się będą dowody

Trzecim trendem jest rozwój beauty opartego na dowodach naukowych.

Konsumenci coraz lepiej rozumieją składniki, mechanizmy działania kosmetyków i sposoby weryfikowania deklaracji producentów. W efekcie sama obietnica marketingowa przestaje wystarczać.

Większego znaczenia nabierają badania kliniczne, transparentność formulacji, wiarygodne dane dotyczące skuteczności oraz eksperckie rekomendacje. Raport wskazuje, że do 2030 r. naukowa wiarygodność może przestać być wyróżnikiem najbardziej zaawansowanych czy premium marek i stać się jednym z podstawowych elementów konkurencji w całej kategorii beauty.

To ważna zmiana także z perspektywy komunikacji. Marki będą musiały nie tylko mówić „ten produkt działa”, ale coraz częściej odpowiadać na pytania: dlaczego działa, dla kogo działa i jak można potwierdzić jego skuteczność.

4. Beauty coraz bliżej wellness

Granica pomiędzy urodą, zdrowiem i dobrostanem stopniowo się zaciera.

Pielęgnacja skóry coraz częściej jest postrzegana jako część szerszego stylu życia obejmującego sen, odżywianie, stres, aktywność fizyczną czy zdrowe starzenie. W konsekwencji kosmetyki przestają funkcjonować jako całkowicie odrębna kategoria.

Raport wskazuje, że do 2030 r. mogą rozwijać się ekosystemy łączące produkty stosowane na skórę, suplementację, cyfrowe doradztwo i technologie monitorujące zdrowie. Dane z urządzeń ubieralnych – dotyczące m.in. snu, stresu czy odżywiania – mogą w przyszłości wspierać tworzenie bardziej dopasowanych rekomendacji.

Zmienia się także rola zapachu. Fragrance coraz częściej jest traktowany nie tylko jako element wyglądu czy stylu, ale również jako narzędzie związane z emocjami i dobrostanem.

Dla rynku oznacza to potencjalne przesunięcie od sprzedaży pojedynczych kategorii do tworzenia kompleksowych rytuałów i usług wspierających dobre samopoczucie.

image

Suplementy beauty & wellness - nowy silnik wzrostu branży kosmetycznej. Koncerny FMCG i Big Pharma konsolidują rynek

5. Zrównoważony rozwój przestaje być hasłem marketingowym

Piąty trend dotyczy zrównoważonego i efektywnego wykorzystania zasobów.

Raport zwraca uwagę na zmianę charakteru tego obszaru. Zrównoważony rozwój coraz mniej przypomina dodatkowy element komunikacji marki, a coraz bardziej staje się wymogiem operacyjnym.

Firmy będą musiały uwzględniać kwestie środowiskowe już na etapie projektowania produktu, opakowania i łańcucha dostaw. Znaczenia nabiorą rozwiązania ograniczające zużycie zasobów, modele refill, obieg opakowań, transparentność łańcucha dostaw czy składniki pozyskiwane dzięki biotechnologii.

Jednocześnie konsumenci oczekują, że bardziej zrównoważone rozwiązania nie będą oznaczały kompromisu w zakresie skuteczności, wygody czy estetyki.

To oznacza, że przyszłość zrównoważonego beauty będzie zależała nie tylko od tego, co marka deklaruje, ale przede wszystkim od tego, jak projektuje produkt i jak zarządza jego całym cyklem życia.

6. Od anti-aging do preventive beauty i longevity

Szósty trend zmienia sposób, w jaki branża myśli o starzeniu się skóry.

Model koncentrujący się na korygowaniu widocznych oznak starzenia stopniowo ustępuje miejsca podejściu prewencyjnemu. Zamiast czekać na pojawienie się problemu, konsumenci coraz częściej chcą wcześniej działać na rzecz długoterminowego zdrowia skóry.

Rozwój biotechnologii, diagnostyki i sztucznej inteligencji może w przyszłości umożliwić tworzenie rozwiązań wykorzystujących dane dotyczące biologii organizmu, stylu życia i środowiska. Raport wskazuje również na możliwość rozwoju ekosystemów łączących diagnostykę, AI, pielęgnację i suplementację.

W takim modelu skincare staje się nie tyle reakcją na pojawiające się zmarszczki, ile długoterminową praktyką wspierającą zdrowe starzenie się skóry.

To również potencjalnie zmienia model biznesowy. Zamiast jednorazowej sprzedaży kosmetyku mogą rozwijać się usługi oparte na ciągłej opiece, subskrypcjach, monitorowaniu zmian i regularnym dostosowywaniu rutyny.

Nie chodzi o więcej kosmetyków. Chodzi o lepsze doświadczenie Choć sześć opisanych trendów dotyczy różnych obszarów – od AI, przez naukę i diagnostykę, po wellness i zrównoważony rozwój – łączy je jedna fundamentalna zmiana.

Beauty odchodzi od modelu opartego na produkcie na rzecz modelu opartego na rezultacie.

image

Miliony zysku w dzień. Tak TikTok Shop i discover commerce rewolucjonizują rynek kosmetyków

Największą przewagą nie musi być już największy asortyment. Może nią być umiejętność uproszczenia konsumentowi wyboru, dostarczenia wiarygodnej wiedzy, dobrania właściwego rozwiązania i pokazania, że ono rzeczywiście działa.

Właśnie dlatego raport przewiduje, że do 2030 r. liderzy rynku będą konkurować przede wszystkim jakością tworzonych ekosystemów, a nie liczbą wprowadzanych produktów. AI, diagnostyka, produkty poparte badaniami, wellness, rozwiązania cyrkularne i longevity mają działać razem, tworząc ciągłą wartość w całej relacji z konsumentem.

Polska jako europejski poligon innowacji

Na tym tle Polska ma szczególnie interesującą pozycję.

Według raportu wartość polskiego rynku beauty w 2025 r. wyniosła około 6,4 mld euro. Polska jest wskazywana jako piąty największy rynek kosmetyczny w Unii Europejskiej po wyłączeniu Wielkiej Brytanii, a jego skala, rosnące wydatki konsumentów i silne zaangażowanie w kanały cyfrowe tworzą dobre warunki do testowania nowych rozwiązań.

To może być szczególnie ważne dla Beauty Tech. Polska łączy dużą bazę konsumentów z szybko rosnącym rynkiem i otwartością na rozwiązania cyfrowe. W praktyce może więc stać się miejscem testowania technologii związanych z personalizacją, diagnostyką czy sprzedażą omnichannel.

Nieprzypadkowo raport powstał w ramach współpracy dużego gracza retailowego ze środowiskiem startupowym. Female Fundraising Academy, której towarzyszyła współpraca DOUGLAS i Huge Thing, miała łączyć founderki, inwestorów, ekspertów i duży biznes oraz ułatwiać młodym firmom wejście w świat skalowania i współpracy z korporacjami.

Agnieszka Mosurek-Zava: „Przyszłość beauty jest kształtowana właśnie teraz”

W raporcie szczególnie mocno wybrzmiewa perspektywa Agnieszki Mosurek-Zava, CEO DOUGLAS Poland & CEE. Jej zdaniem rola współczesnego retailera wykracza już daleko poza oferowanie produktów.

„Branża beauty rozwija się dzięki pasji, świeżemu spojrzeniu i nowym pomysłom. Obok kultowych marek, które od pokoleń cieszą się zaufaniem naszych klientów, z dumą wspieramy również innowacyjne przedsięwzięcia tworzone przez wschodzące liderki branży w ramach programu Female Fundraising Academy.

Tempo zmian jest dziś szybsze niż kiedykolwiek, a w Douglas postrzegamy naszą rolę jako znacznie szerszą niż samo oferowanie wyjątkowych produktów. Chcemy być miejscem, w którym przyszłość branży beauty jest kształtowana i wcielana w życie. Wraz ze zmianą oczekiwań konsumentów – rosnącą potrzebą prawdziwej personalizacji, eksperckiego doradztwa i autentycznego zaufania – nasze perfumerie i platformy cyfrowe naturalnie ewoluują w kierunku przestrzeni, które oferują jeszcze bardziej kompleksową troskę, wiedzę i wsparcie.

Dlatego właśnie nasze partnerstwo z Huge Thing przy tworzeniu tego raportu ma dla nas tak duże znaczenie. Nie jest to jedynie spojrzenie na trendy rynkowe z zewnątrz, lecz odzwierciedlenie naszego sposobu myślenia i działania. Polska jest dynamicznym, szybko rozwijającym się rynkiem i jestem niezwykle dumna z tego, że nie tylko podążamy za zmianami, ale aktywnie wyznaczamy kierunek tych rozmów.

Prawdziwe przywództwo w naszej branży nie polega na wprowadzaniu największej liczby produktów. Chodzi o łączenie właściwych ludzi, budowanie wartościowych partnerstw i odwagę, by działać krok przed innymi. Mam nadzieję, że ten raport będzie źródłem świeżej inspiracji i pozwoli lepiej zobaczyć, w jakim kierunku zmierza nasza branża.”

Ta wypowiedź dobrze podsumowuje zmianę, którą opisuje raport. Retailer przyszłości nie będzie tylko selekcjonerem produktów. Będzie również przewodnikiem po coraz bardziej skomplikowanym świecie beauty – łączącym produkty, wiedzę, technologię, diagnostykę i doświadczenie.

Beauty 2030: mniej zgadywania, więcej wiedzy

Jeśli prognozy raportu się potwierdzą, za kilka lat pytanie „który kosmetyk kupić?” będzie miało znacznie mniejsze znaczenie niż dziś.

Konsument będzie chciał wiedzieć: czego potrzebuje moja skóra, jakie rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze, jakie są na to dowody i czy rzeczywiście widzę efekt?

To właśnie dlatego przyszłość beauty może należeć do firm, które najlepiej połączą naukę, technologię, personalizację i wygodę.

Era kolejnych produktów jeszcze się nie skończyła. Ale coraz wyraźniej zaczyna się era, w której produkt jest dopiero początkiem relacji, a nie jej końcem.

*Artykuł opracowany na podstawie raportu „Trends in Beauty Industry”, przygotowanego przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, oraz informacji prasowej z 1 października 2026 r. Raport zaznacza, że przedstawione kierunki rozwoju i tzw. słabe sygnały mają charakter obserwacji kierunkowych, a nie prognoz rynkowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. październik 2026 08:52