StoryEditor
Prawo
10.02.2026 09:17

Twórca odchodzi, marka zostaje. Prawa do nazwiska w branży kosmetycznej

Spór dotyczący projektanta Jeana-Charles’a de Castelbajaca i jego nazwiska oparł się o TSUE / jcdecastelbajac_IG

Co dzieje się z nazwiskiem projektanta, założyciela marki lub głównego wspólnika przedsiębiorstwa, używanym w nazwie marki kosmetycznej po zakończeniu współpracy, zbyciu jego udziałów lub całego przedsiębiorstwa, albo po zamknięciu działalności prowadzonej pod dotychczasową nazwą? W branży fashion i beauty, gdzie nazwisko często stanowi kluczowy element tożsamości marki, pytanie to pojawia się coraz częściej. Czy i na jakich zasadach przedsiębiorca może nadal używać takiego nazwiska jako znaku towarowego?

Stanowisko TSUE: odejście twórcy to za mało

W wyroku z 18 grudnia 2025 r. (C-168/24) Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził dotychczasową zasadę, że samo zakończenie współpracy z projektantem nie jest wystarczającą podstawą do unieważnienia znaku towarowego zawierającego jego nazwisko.

Zdaniem Trybunału przeciętny, dobrze poinformowany konsument ma świadomość, że towary oznaczone nazwiskiem projektanta nie muszą być przez niego osobiście projektowane. W realiach rynku kosmetycznego nazwisko pełni często funkcję identyfikującą markę, a nie faktycznego autora produktu.

image

Od Audrey Hepburn po Barbie. Czy można wykorzystać wizerunek ikony popkultury na opakowaniach kosmetyków?

Kiedy znak może wygasnąć? Wyjątkowe sytuacje

Scenariusze możliwości wygaszenia cudzego znaku są trzy:

1. brak używania znaku towarowego w obrocie,

2. dopuszczenie przez właściciela znaku do stania się przez znak nazwą powszechnie używaną (np. czekolada dubajska, aspiryna),

3. jeśli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd np. co do charakteru, jakości lub pochodzenia geograficznego towarów (jak w niniejszej sprawie).

TSUE dopuścił więc możliwość wygaszenia znaku przez byłego projektanta czy twórcę marki w wyjątkowych okolicznościach. Dotyczy to sytuacji, w których rzeczywisty sposób używania znaku (np. poprzez stylistykę produktów, używanie charakterystycznych elementów stylu lub przekaz marketingowy, kampanie marketingowe) może wywoływać u konsumentów fałszywe przekonanie, że projektant rzeczywiście bierze udział w nadzorze artystycznym i nadal aktywnie uczestniczy np. w projektowaniu odzieży czy tworzeniu formuł kosmetyków.

Trybunał doprecyzował, że znaczenie ma więc nie samo używanie nazwiska, lecz sposób prezentowania w obrocie takiego oznaczenia.

image

Inglot, Ziaja, Bielenda, Eris: gdy nazwisko staje się marką w branży beauty

Sprawa Castelbajaca: granica między marką a osobą

Spór dotyczył Jeana-Charles’a de Castelbajaca – projektanta m.in. perfum o designie inspirowanym pop-artem i estetyką kreskówek – który sprzedał spółkę wraz ze znakiem towarowym zawierającym jego nazwisko. Po kilku latach zakończył współpracę kreatywną z nabywcą praw, a następnie zakwestionował dalsze używanie swojego nazwiska przez spółkę PMJC.

Projektant argumentował, że sposób korzystania ze znaków towarowych stwarzał wrażenie, że nadal uczestniczy on w projektowaniu oferowanych towarów. W szczególności wskazywał na używanie przez PMJC znaków dla odzieży zawierających wzory, do których przysługiwały mu autorskie prawa majątkowe. Ustalono przy tym, że spółka PMJC dwukrotnie naruszyła te prawa.

W ocenie Castelbajaca praktyka ta mogła wprowadzać konsumentów w błąd co do jego rzeczywistego zaangażowania w działalność marki. Francuski sąd krajowy częściowo podzielił tę argumentację i wygasił niektóre znaki towarowe, uznając istnienie ryzyka dezinformacji odbiorców.

Komentarz ekspercki: brak jasnych kryteriów to zaproszenie do sporów

Choć zasadnicza teza TSUE zasługuje na aprobatę, problemem pozostaje brak precyzyjnych kryteriów pozwalających jednoznacznie ocenić, kiedy sposób używania znaku z nazwiskiem projektanta uzasadnia jego wygaszenie. 

Dość ogólne wytyczne mogą prowadzić do częstszego kwestionowania znaków towarowych w oparciu o szczegółowe okoliczności faktyczne, zamiast ocenę ich podstawowej funkcji jako oznaczeń pochodzenia handlowego. 

Dodatkowo niejasna rola naruszeń praw autorskich w tej sprawie utrudnia przewidywanie skutków podobnych sytuacji w przyszłości. W efekcie orzeczenie może zwiększyć niepewność prawną marek, zwłaszcza w branżach mody i kosmetyków, oraz sprzyjać dalszym sporom przed sądami krajowymi i TSUE.

Co to oznacza dla branży beauty?

Dla producentów kosmetyków, których nazwa marki jest oparta na nazwiskach rodowych twórców czy nazwisku głównego projektanta wyrok ten jest jasnym sygnałem: znak towarowy może być chroniony dłużej niż relacja z projektantem, jednak sposób jego dalszego używania wymaga ostrożności. Wizerunek i komunikacja marketingowa stają się tu potencjalnym źródłem ryzyka prawnego.

Zasadą pozostaje, że używanie nazwiska projektanta jest dopuszczalne także po jego odejściu z przedsiębiorstwa. Takie podejście chroni ciągłość i dziedzictwo marki, a w wielu przypadkach jest również zgodne z interesem samego twórcy, którego nazwisko w przeciwnym razie mogłoby utracić ochronę znaku towarowego.

Natalia Basałaj - radca prawny, Kancelaria Hansberry Tomkiel

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
07.09.2026 11:27
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente. Zawierają niezadeklarowany składnik
Produkt zawiera niezadeklarowany na etykiecie alkohol benzylowy (fot. tesoridoriente.pl)tesoridoriente.pl

Produkt kosmetyczny Tesori d‘Oriente został wycofany z rynku w związku z niezgodnością z unijnymi przepisami. Perfumy zawierają alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Substancja może powodować reakcje alergiczne lub uczulenie skóry.

Jakiego produktu dotyczy alert?

Alert dotyczy perfum Tesori d‘Oriente, Fior di Loto – Lotus Flower, Profumo Aromatico o pojemności 100 ml. Produkt marki z Włoch i został oznaczony numerem partii 21393A07C. W zgłoszeniu jako sprzedawca internetowy wskazany został Beauty Corner.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

image
Wycofują perfumy Tesori d‘Oriente (fot. tesoridoriente.pl)
tesoridoriente.pl

Dlaczego perfumy zostały wycofane?

Powodem wycofania jest ryzyko chemiczne. Produkt zawiera alkohol benzylowy, którego nie wskazano na etykiecie. Oznacza to, że konsumenci nie są informowani o obecności tego składnika. Jak wynika z alertu, składnik może prowadzić do wystąpienia reakcji alergicznych lub uczulenia skóry.

Produkt nie spełnia tym samym wymagań określonych w unijnym rozporządzeniu dotyczącym produktów kosmetycznych. W związku z tym nakazano wycofanie perfum z rynku. Decyzja w tej sprawie obowiązuje od 26 czerwca 2026 r.

Kto zgłosił perfumy?

Zgłoszenie zostało przekazane przez Grecję za pośrednictwem unijnego systemu Safety Gate. Alert dotyczący produktu ma numer SR/02417/26 i został opublikowany 3 września 2026 r.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.09.2026 10:49
Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań
Shutterstock

Sejmowe komisje przyjęły projekt przepisów wdrażających unijną dyrektywę EmpCo, która ma zaostrzyć zasady stosowania deklaracji środowiskowych. Po burzliwej dyskusji posłowie poparli jednak poprawkę przesuwającą stosowanie nowych regulacji o rok – z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. Dla branży kosmetycznej, intensywnie wykorzystującej komunikację opartą na „naturalności”, zrównoważonym rozwoju i neutralności klimatycznej, oznacza to więcej czasu na dostosowanie opakowań i marketingu, ale nie zwalnia z obowiązujących już dziś zasad zakazujących wprowadzania konsumentów w błąd.

Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę 2024/825, określaną jako EmpCo, ma przede wszystkim ograniczyć zjawisko greenwashingu. Chodzi o sytuacje, w których produkt lub marka są przedstawiane jako bardziej przyjazne środowisku, niż wynika to z dostępnych i możliwych do zweryfikowania dowodów.

Nowe przepisy mają istotne znaczenie dla producentów kosmetyków, ponieważ deklaracje środowiskowe od lat stanowią jeden z ważnych elementów komunikacji marketingowej sektora beauty. Na etykietach i opakowaniach pojawiają się określenia takie jak „eko”, „ekologiczny”, „zrównoważony”, „przyjazny dla planety” czy „neutralny klimatycznie”. Po wdrożeniu nowych zasad stosowanie ogólnych twierdzeń tego rodzaju będzie znacznie bardziej ograniczone.

Certyfikat zamiast ogólnego hasła

Zgodnie z założeniami regulacji deklaracje środowiskowe będą musiały być odpowiednio uzasadnione. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się ogólnymi hasłami sugerującymi pozytywny wpływ produktu na środowisko, jeśli nie będą w stanie poprzeć ich wiarygodnymi dowodami lub uznanym systemem certyfikacji.

Podczas prac połączonych komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pojawiły się jednak pytania o praktyczne stosowanie nowych przepisów. Biuro Legislacyjne Sejmu zwracało uwagę na brak szczegółowych kryteriów pozwalających określić, jakie systemy certyfikacji powinny być uznawane przez przedsiębiorców.

Daniel Mańkowski, wiceprezes UOKiK, wskazywał, że sama dyrektywa nie zawiera zamkniętego katalogu takich systemów, a Komisja Europejska przyjęła otwarty charakter definicji.

Dla branży kosmetycznej problem ma wymiar szczególnie praktyczny. Rynek wykorzystuje bowiem wiele różnych oznaczeń i certyfikatów odnoszących się do składników, pochodzenia surowców, opakowań, śladu węglowego czy wpływu produkcji na środowisko. Firmy będą musiały więc nie tylko zweryfikować same deklaracje marketingowe, ale również przeanalizować, czy stojące za nimi dowody i certyfikaty spełniają wymagania nowych regulacji.

Kosmetyki i opakowania pod presją zmian

Choć podczas sejmowej debaty najwięcej emocji wywołała kwestia żywności i unijnego „zielonego listka”, problem opakowań jest równie istotny dla sektora kosmetycznego. To właśnie packaging jest jednym z kluczowych obszarów, w których marki beauty budują obecnie swoją narrację środowiskową.

Komunikaty dotyczące plastiku z recyklingu, możliwości ponownego napełniania opakowania, ograniczenia zużycia materiałów czy zmniejszenia śladu środowiskowego stają się standardowym elementem strategii marketingowych. Jednocześnie przedsiębiorcy muszą przygotowywać się również do innych regulacji unijnych, w tym PPWR, czyli rozporządzenia dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

W efekcie producenci kosmetyków stoją przed koniecznością równoległego dostosowania receptur komunikacyjnych, etykiet, opakowań oraz wewnętrznych procedur compliance. Problem dotyczy nie tylko nowych produktów. Szczególne kontrowersje wzbudziła kwestia towarów, które zostały już wyprodukowane i znajdują się w magazynach, dystrybucji lub na półkach sklepowych.

Biznes apelował o okres przejściowy

Przedstawiciele przedsiębiorców argumentowali podczas prac komisji, że brak odpowiedniego okresu przejściowego może prowadzić do konieczności wycofywania i niszczenia produktów, których jedynym problemem byłoby oznakowanie niezgodne z nowymi wymaganiami.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, przekonywał, że regulacje nie powinny prowadzić do marnowania pełnowartościowych produktów. Pracodawcy RP postulowali wprowadzenie dwuletniego okresu przejściowego, natomiast przedstawicielka resortu rolnictwa wskazywała, że właściwym rozwiązaniem mógłby być okres roczny.

Ostatecznie połączone komisje przyjęły projekt stosunkiem głosów 22 za, 11 przeciw i przy 2 głosach wstrzymujących się. Jednocześnie zaakceptowano poprawkę przewidującą przesunięcie stosowania przepisów wdrażających EmpCo z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r.

Dla producentów kosmetyków dodatkowe 12 miesięcy może mieć znaczenie biznesowe. Zmiana etykiety czy opakowania nie jest bowiem jedynie korektą projektu graficznego. Oznacza często konieczność przeprowadzenia audytu komunikacji, zmianę materiałów, zamówienie nowych komponentów, wykorzystanie istniejących zapasów oraz aktualizację opisów produktów w e-commerce i materiałach marketingowych.

Czy roczne odroczenie jest zgodne z prawem UE?

Przesunięcie terminu budzi jednak poważne wątpliwości prawne. Dyrektywa EmpCo przewidywała, że państwa członkowskie powinny przyjąć przepisy niezbędne do jej wykonania do 27 marca 2026 r., natomiast ich stosowanie miało rozpocząć się 27 września 2026 r. Polska nie dotrzymała pierwszego z tych terminów – rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu dopiero 10 lipca 2026 r.

image

Czy w twojej "zielonej" firmie klienci myją ręce plastikiem?

Wobec Polski zostało już wszczęte postępowanie naruszeniowe związane z brakiem terminowej transpozycji. Eksperci wskazują, że państwo może mieć przestrzeń do wprowadzania precyzyjnych przepisów przejściowych dotyczących konkretnych zapasów lub produktów już wprowadzonych do obrotu, jednak generalne przesunięcie stosowania całej ustawy o rok może być trudniejsze do pogodzenia z harmonogramem określonym w unijnej dyrektywie.

Sam UOKiK podkreślał w odpowiedzi przekazanej posłom, do której dotarła Rzeczpospolita, że już obecnie każde twierdzenie środowiskowe powinno być prawdziwe, weryfikowalne i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Projektowane regulacje mają przede wszystkim doprecyzować istniejące zasady i rozszerzyć katalog praktyk zakazanych.

Branża beauty zyskuje czas, ale nie „wakacje” od compliance

Dla sektora kosmetycznego najważniejszy wniosek jest więc taki, że ewentualne przesunięcie stosowania przepisów do września 2027 r. nie powinno oznaczać wstrzymania przygotowań. Producenci i marki nadal muszą analizować, czy komunikaty dotyczące ekologiczności, neutralności klimatycznej, zrównoważonego rozwoju czy wpływu opakowań na środowisko są możliwe do udowodnienia.

Dodatkowy rok może natomiast zostać wykorzystany na audyt opakowań i deklaracji marketingowych, uporządkowanie dokumentacji oraz stopniowe wycofywanie komunikatów, które w przyszłości mogą zostać uznane za zbyt ogólne. Przy milionach jednostek kosmetyków wprowadzanych każdego roku na rynek koszt nieprzygotowania się do zmian może być znacznie większy niż koszt wcześniejszego dostosowania strategii komunikacyjnej.

Ostateczny kształt ustawy nie został jeszcze przesądzony. Jedno jest jednak pewne: walka z greenwashingiem będzie coraz silniej wpływać na sposób, w jaki branża kosmetyczna projektuje nie tylko swoje kampanie reklamowe, ale również same opakowania i informacje przekazywane konsumentom.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. wrzesień 2026 07:17