StoryEditor
Rynek i trendy
03.08.2026 10:19

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

TikTok napędza skincare dla dzieci. / Shutterstock

Pokolenie Alfa już wpływa na sprzedaż kosmetyków, ale kolejny etap walki o tę grupę nie będzie polegał na mnożeniu produktów. Wygrają marki i drogerie, które uproszczą pielęgnację, będą rekomendowały ostrożność korzystania z podpowiedzi AI i pomogą rodzicom odróżnić potrzebę od trendu.

Gen Alpha nie jest już wyłącznie przyszłym konsumentem beauty. Najstarsi przedstawiciele tego pokolenia mają w 2026 r. około 16 lat, młodsi dopiero zaczynają szkołę, a wszyscy funkcjonują w środowisku, w którym rutyna pielęgnacyjna może dotrzeć do nich wcześniej niż rzetelna wiedza o skórze. Dyskusja ekspertów portalu “Global Cosmetics News”, która odbyła się w ramach ostatniego odcinka podcastu “In Conversation With” pokazuje, że branża dochodzi do punktu zwrotnego: pytanie nie brzmi już, jak sprzedać dzieciom i nastolatkom więcej kosmetyków, lecz jak wykorzystać ich zainteresowanie nimi, ale bez podsycania nadmiernej konsumpcji i powodowania problemów zdrowotnych.

Gen Alpha to nie jeden segment

Najważniejsza korekta dotyczy samego sposobu definiowania grupy. Pod wspólną etykietą Gen Alpha mieszczą się dziś małe dzieci, osoby w wieku szkolnym i nastolatki w okresie dojrzewania. Ich potrzeby fizjologiczne, wpływ na koszyk zakupowy rodziny i samodzielność zakupowa są skrajnie różne. W przypadku najmłodszych o wyborze decydują rodzice, a priorytetem jest bezpieczeństwo. U nastolatków rośnie znaczenie skuteczności, zapachu, identyfikacji z marką oraz opinii rówieśników.

To rozróżnienie ma dla producentów praktyczny wymiar. „Młoda skóra” nie może być jedną kategorią formuły produktów ani jedynym komunikatem marketingowym. Innego produktu potrzebuje dziecko bez problemów skórnych, innego nastolatek ze zmianami związanymi z dojrzewaniem, a jeszcze innego osoba z trądzikiem wymagającym konsultacji lekarskiej. 

W panelu portalu “Global Cosmetics News”, Sam Farmer, założyciel Sam Farmer Young Adults Skin Care, marki, która została opracowana specjalnie dla młodej skóry i zmieniających się potrzeb młodszych konsumentów, stawia prostą granicę: o potrzebie pielęgnacji powinno decydować dojrzewanie i stan skóry, nie popularność danego składnika w social mediach.

Najpierw edukacja, potem produkt

To jeden z najmocniejszych i jednocześnie najmniej wygodnych dla rynku wniosków rozmowy. Dzieci i nastolatki nie potrzebują rozbudowanych rytuałów. Podstawą powinny pozostać delikatne oczyszczanie, nawilżanie, ochrona przeciwsłoneczna i umiejętność rozpoznania momentu, w którym problem przestaje być kosmetyczny. Eksperci kwestionują także mechaniczne przenoszenie do młodzieżowych linii składników znanych z pielęgnacji dorosłych tylko dlatego, że ich nazwy dobrze sprzedają produkt.

image

Nie reklama, lecz doświadczenie. Jak Gen Z i Gen Alpha zmieniają rynek beauty?

Dane naukowe pokazują, dlaczego branża nie może ignorować tego wniosku jako kolejnej fali “paniki”.  W badaniu opublikowanym w 2025 r. w czasopiśmie „Pediatrics” przeanalizowano 100 filmów z rutynami pielęgnacyjnymi twórców internetowych z social mediów w wieku od 7 do 18 lat. W przeciętnej rutynie pojawiało się sześć produktów, a jej koszt wynosił średnio 168 dolarów. Tylko 26,2 proc. rutyn dziennych uwzględniało ochronę przeciwsłoneczną. W 25 najpopularniejszych filmach zidentyfikowano średnio 11, a maksymalnie 21 potencjalnie drażniących młodą skórę składników aktywnych. Problemem nie jest więc samo zainteresowanie kosmetykami, lecz skala, kumulacja substancji i brak informowania przez koncerny i firmy kosmetyczne o hierarchii potrzeb nastolatków.

AI — mały błąd, duże ryzyko 

Nowym elementem dyskusji jest sztuczna inteligencja. Dr Tiina Meder, dermatolog i założycielka Meder Beauty, zwraca uwagę, że narzędzia do analizy skóry i rekomendacji kosmetyków nie są projektowane z myślą o skórze dziecięcej. Błędna ocena wieku lub stanu skóry może prowadzić do podpowiadania im składników i kuracji, których młody użytkownik nie tylko nie potrzebuje, ale wręcz sobie szkodzi. W tym ujęciu technologia AI ma sens jako narzędzie edukacyjne, ale staje się ryzykowna, kiedy przyjmuje rolę diagnosty albo automatycznego sprzedawcy np. kolejnego serum (red. sama przyłapałam moją 15-letnią córkę na stosowaniu serum dla skóry dojrzałej, polecone przez AI, ponieważ zawierało m.in. niacynamid i kwas glikolowy).  

Równocześnie nie da się odwrócić nowej ścieżki zakupowej. Amerykańskie badanie „Smart Beauty”, przeprowadzone przez NielsenIQ dla Ulta Beauty (opisywaliśmy je szeroko) wśród 522 przedstawicieli Gen Alpha i 500 rodziców, pokazuje, że 78 proc. młodych konsumentów odkrywa beauty online, ale 77 proc. szuka później potwierdzenia w świecie rzeczywistym — w drogerii czy perfumerii stacjonarnej. Aż 73 proc. korzysta z narzędzi personalizacji. Co istotne, użytkownicy AI częściej niż pozostali odwiedzają sklepy, aby oglądać i testować produkty — 57 wobec 36 proc. Wniosek z badania płynie taki: technologia nie wypiera więc drogerii, ale może zwiększać potrzebę kontaktu z nią.

Badanie ma charakter amerykański i nie powinno być bezpośrednio przenoszone na Polskę, ale pokazuje mechanizm ważny również dla naszego rynku. Rodzice pozostają najbardziej pomocnym źródłem wiedzy o beauty: wskazało ich 41 proc. badanych, wobec 34 proc. dla social mediów. Aż 98 proc. rodziców deklarowało aktywny udział w zakupach kosmetycznych dzieci. Dla retailerów oznacza to, że mają podwójnego odbiorcę: produkt ma zainteresować młodą osobę, ale bezpieczeństwo, skład i sens stosowania muszą być czytelne dla dorosłego.

Polskie dzieci są już w algorytmicznym lejku sprzedażowym

W Polsce nie mamy jeszcze porównywalnego badania zachowań beauty Gen Alpha, ale dysponujemy danymi pokazującymi skalę ich cyfrowej ekspozycji. Według raportu „Internet dzieci 2026” z co najmniej jednego z serwisów: TikTok, Facebook, Instagram lub Snapchat aktywnie korzysta 44 proc. dzieci w wieku 7–12 lat. Dzieci stanowią 8,7 proc. użytkowników internetu, ale generują 11 proc. czasu spędzanego w sieci. To oznacza, że formalne progi wiekowe platform nie odcinają najmłodszych od trendów, rekomendacji i reklamy.

Po drugiej stronie tej ścieżki jest już polski handel. Hebe prowadzi rozbudowaną sekcję „Nastolatki Back To School”, obejmującą m.in. pielęgnację twarzy, makijaż, mgiełki i zapachy, urządzenia oraz suplementy. Rossmann publikuje poradniki dotyczące młodej cery, a w 2026 r. przygotował także ranking koreańskich kosmetyków dla nastolatków. Wiek stał się więc kierunkiem treści oraz merchandisingu.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Dla polskich sieci to zarówno szansa, jak i odpowiedzialność. Jeżeli drogeria organizuje ofertę wokół młodego odbiorcy, nie może ograniczyć się do etykiety „dla nastolatków”. Potrzebne są selekcja według wieku i realnej potrzeby skóry, czytelne informacje o składnikach aktywnych, ostrzeżenia przed łączeniem produktów, przeszkolony personel oraz ścieżka kierująca do dermatologa, gdy problem ma charakter medyczny — tłumaczą eksperci ii dermatolodzy. 

Regulatorzy zaczynają patrzeć na młodych influencerów

Granica odpowiedzialności przesuwa się także prawnie. W marcu 2026 r. włoski urząd ochrony konkurencji wszczął postępowanie wobec Sephory i Benefit Cosmetics. Regulator bada, czy marki wykorzystywały bardzo młodych influencerów do promowania dzieciom kosmetyków dla dorosłych oraz czy nie pomijały istotnych informacji o przeznaczeniu i środkach ostrożności. Firmy zadeklarowały współpracę i utrzymują, że działają zgodnie z prawem. Sprawa jest ważna dla całej Europy, ponieważ po raz pierwszy tak wyraźnie łączy marketing beauty do nieletnich z ryzykiem kompulsywnej konsumpcji i tzw. cosmeticoreksji.

Równolegle unijny Akt o usługach cyfrowych zakazuje platformom kierowania reklam do dzieci na podstawie profilowania. W Polsce UOKiK od kilku lat egzekwuje obowiązek prawidłowego oznaczania treści reklamowych influencerów. Kolejnym krokiem będzie zapewne dokładniejsze badanie nie tylko tego, czy materiał jest oznaczony jako reklama, lecz także do kogo jest kierowany, kto w nim występuje i czy komunikat nie wykorzystuje niedojrzałości odbiorcy.

„Planet-positive” zaczyna się od mniejszej liczby produktów

W prognozie “Global Cosmetics News: zrównoważone formuły i opakowania mają być jednym z filarów kolejnej fazy beauty dla Gen Alpha. Najbardziej wiarygodna interpretacja tego hasła nie prowadzi jednak do kolejnej tzw. zielonej linii produktowej. Jeżeli branża jednocześnie promuje wieloetapowe rutyny i obiecuje ograniczać wpływ na środowisko, komunikaty te pozostają w konflikcie. Dla młodego konsumenta rozwiązaniem bardziej „planet-positive” może być krótsza rutyna, produkt wielofunkcyjny, mniej opakowań i jasna informacja, czego nie trzeba kupować.

Polski rynek ma warunki, aby wypracować własny model. Jest piątym co do wielkości rynkiem kosmetycznym w Unii Europejskiej. Duża baza producentów, silne sieci drogeryjne i rosnący kanał online dają możliwość stworzenia standardu, w którym bezpieczeństwo młodego konsumenta stanie się elementem przewagi konkurencyjnej, a nie kosztem narzuconym przez regulatora.

Kto wygra walkę o Gen Alpha? Nie same kosmetyki, a edukacja

Nie musi to być marka, która najszybciej przełoży każdy trend z TikToka na premierę. Bardziej perspektywiczny model — na co wskazują eksperci w cytowanym podcaście — opiera się na kilka kompetencjach: projektowaniu produktów dla konkretnego etapu rozwoju skóry, upraszczaniu rutyn pielęgnacyjnych, wiarygodnej edukacji, cyfrowych zabezpieczeniach uwzględniających wiek oraz współpracy z rodzicami, dermatologami i personelem drogerii.

Gen Alpha jest pierwszym pokoleniem, dla którego AI, social commerce i sklep stacjonarny nie są osobnymi kanałami. Rekomendacja może zacząć się w algorytmie, zostać zweryfikowana przez rodzica, przetestowana w drogerii i zakończyć się zakupem online. W tej ścieżce największą wartością marki nie będzie liczba bodźców, lecz zdolność do zatrzymania konsumenta przed niepotrzebnym lub niewłaściwym wyborem. To radykalna zmiana logiki rynku beauty: z maksymalizacji w stronę odpowiedzialnej selekcji. Czyli to firma ma mówić do młodego konsumenta: nie kupuj kolejnego serum, nie potrzebujesz tego czy kolejnego kosmetyku. I budować markę, której zaufają także rodzice.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.11.2026 11:45
„Farm to Face”: kosmetyka przenika do kuchni. Pinterest notuje wzrost zainteresowania domową pielęgnacją
Naturalne i inspirowane kuchnią metody dbania o urodę wracają do łask.Tatevosian Yana

Pielęgnacja skóry i włosów coraz częściej łączy się z codziennymi nawykami żywieniowymi oraz składnikami dostępnymi w domu. W danych Pinterest wzrosty wyszukiwań związanych z wybranymi produktami i przepisami sięgają od 35% do 782%. Pierwszy raport platformy poświęcony trendom urodowym wskazuje też, że użytkownicy szukają inspiracji, które pozwalają im tworzyć własne interpretacje popularnych stylizacji.

Trend określony jako „Farm to Face” opisuje przenikanie praktyk pielęgnacyjnych do innych obszarów codziennego życia. Produkty kojarzone z kuchnią — m.in. bulion kostny, rozmaryn, awokado, ryż, kurkuma i oliwa z oliwek — pojawiają się w zapytaniach dotyczących skóry i włosów. Wzrost zainteresowania hasłem „skin foods” wyniósł 35%. Równolegle rośnie widoczność domowych masek, płukanek i peelingów, przygotowywanych z prostych składników.

Największą dynamikę w zestawieniu odnotowało wyszukiwanie korzyści bulionu kostnego dla kobiet: wzrost wyniósł 782%. Zapytania o wodę rozmarynową do włosów zwiększyły się o 269%, a o przepis na maseczkę z awokado — o 141%. Wzrost dla przepisu na kawowy peeling do ciała sięgnął 129%.

image

Czy kosmetyki mogą pomóc mleczarniom? Serwatka zyskuje na znaczeniu w czasie zmian na rynku nabiału

Kolejne pozycje obejmują maseczkę do włosów z aloesem (+80%), zastosowanie oliwy z oliwek na skórę (+59%) oraz użycie wody ryżowej do twarzy (+58%). Zainteresowanie maseczką z borówek wzrosło o 57%, a przepisami na maseczki z kurkumy i jogurtu greckiego odpowiednio o 51% i 44%. Wyszukiwania dotyczące korzyści oleju kokosowego dla włosów zwiększyły się o 42%.

Zestawienie pokazuje szeroki zakres tematów: od składników spożywczych wykorzystywanych w pielęgnacji po konkretne instrukcje przygotowania domowych kosmetyków. Dane opisują wzrost zainteresowania zapytaniami, a nie wielkość sprzedaży produktów ani udział poszczególnych kategorii w rynku. W udostępnionych informacjach nie wskazano okresu porównawczego, dlatego podane wartości należy traktować jako dynamikę wyszukiwań w ujęciu raportu, a nie jako zmianę rok do roku.

Dla firm kosmetycznych i sprzedawców detalicznych istotna jest widoczność zarówno samych składników, jak i sposobów ich użycia. Użytkownik szuka nie tylko ogólnej inspiracji, lecz także odpowiedzi na konkretne pytanie: jak zastosować dany produkt lub przygotować określoną formułę. To sprawia, że znaczenie zyskują treści produktowe i edukacyjne powiązane z codzienną rutyną. Sam wzrost wyszukiwań nie przesądza jednak o zakupie ani o skuteczności danego rozwiązania.

Trend jako punkt wyjścia do indywidualizacji

Drugi wątek raportu dotyczy rosnącej specyfiki trendów i personalizacji wyglądu. Inspiracje krążą szybko, a ich popularność może wyjść poza niszę, zanim odbiorca zdąży je odtworzyć. W tym ujęciu wartością nie jest dokładne kopiowanie stylizacji, lecz wybranie jej elementów i dostosowanie do własnych preferencji. Według pierwszego raportu Pinterest poświęconego trendom urodowym 85% cotygodniowych użytkowników platformy deklaruje, że odkryło na niej nowe trendy lub pomysły kosmetyczne, zanim zobaczyło je gdzie indziej.

image

Açaí, biopiractwo i PR: jak Brazylia postanowiła „zaklepać” sobie owoc i składnik kosmetyczny

Z kolei 64% uważa Pinterest za lepsze miejsce do odkrywania aktualnych trendów beauty. Wartości te odnoszą się do opinii użytkowników platformy, a nie do całej populacji konsumentów. Dla branży dane łączą dwa kierunki: zainteresowanie składnikami i domowymi zastosowaniami oraz poszukiwanie bardziej osobistych interpretacji trendów. W pierwszym przypadku uwagę przyciągają konkretne hasła związane z produktami i recepturami; w drugim — warianty stylizacji, które można dopasować do własnego wyglądu. Raport wskazuje więc na rolę platformy jako źródła inspiracji, ale nie dostarcza danych o konwersji tej aktywności na sprzedaż.

Wartości wyszukiwań mogą pomóc w obserwacji zmieniających się zainteresowań i planowaniu tematów komunikacji. Nie zastępują jednak danych sprzedażowych ani badań konsumenckich. Zestawienie Pinterest pokazuje przede wszystkim, jakie pytania i inspiracje zyskują widoczność w obszarze urody: od bulionu kostnego i wody rozmarynowej po domowe maseczki oraz indywidualne warianty makijażu, manicure i koloryzacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
02.11.2026 10:35
Rhode pod lupą. Czy marka Hailey Bieber rzeczywiście ogranicza nadmierną konsumpcję?
Czy Rhode jest tak zrównoważone, jak deklaruje? Diet Prada wytyka marce sprzecznościRhode

Hailey Bieber deklaruje, że nie interesuje jej nadmierna konsumpcja, a marka Rhode ma koncentrować się na kosmetycznych niezbędnikach. Tymczasem jej oferta i działania promocyjne coraz częściej wykraczają poza podstawową pielęgnację. Etui na telefon, zawieszki do torebek, specjalne opakowania PR i kolejne produkty tworzą obraz marki, której komunikacja o odpowiedzialnej konsumpcji nie zawsze idzie w parze z praktyką. Na tę sprzeczność zwrócił uwagę popularny profil Diet Prada, ponownie otwierając dyskusję o ekologicznej stronie biznesu Hailey Bieber.

W tym artykule przeczytasz:

  • „Nie interesuje mnie nadmierna konsumpcja”. Co deklaruje Hailey Bieber?
  • Kosmetyki to nie wszystko. Akcesoria napędzają kolejne zakupy
  • AI stworzyło viralową współpracę Rhode x Hunter. Ale czy naprawdę?
  • Zrównoważony rozwój w deklaracjach i praktyce
  • Czy marka beauty może mówić o ograniczaniu konsumpcji?

„Nie interesuje mnie nadmierna konsumpcja”. Co deklaruje Hailey Bieber?

Podczas tegorocznego Fortune’s Most Powerful Women Summit w Santa Barbara Hailey Bieber, założycielka i dyrektorka kreatywna Rhode, mówiła o swoim podejściu do rynku beauty. Jak przytoczył profil Diet Prada na Instagramie, przedsiębiorczyni podkreśliła, że nie jest zainteresowana nadmierną konsumpcją, a przestrzeń kosmetyczna jest już bardzo nasycona.

Bieber wyjaśniała również, że filozofia Rhode opiera się na kosmetycznych podstawach – produktach, które sama uznaje za niezbędne. Inspiracją miały być jej doświadczenia zawodowe i podróże, które rozpoczęła jeszcze jako nastolatka.

Deklaracje te wpisują się w wizerunek Rhode jako marki stawiającej na prostą, przemyślaną pielęgnację i ograniczoną ofertę. Problem polega jednak na tym, że działalność marki nie ogranicza się do sprzedaży kosmetyków. Wokół produktów powstał cały ekosystem akcesoriów, gadżetów i marketingowych dodatków, które mogą zachęcać do kolejnych zakupów.

image

Rhode w Polsce. Wielki hype Hailey Bieber czy realne zagrożenie dla rynku kosmetycznego?

Kosmetyki to nie wszystko. Akcesoria napędzają kolejne zakupy

Jednym z przykładów przywołanych przez Diet Prada jest etui na telefon przeznaczone do przechowywania produktu Peptide Lip Tint. Akcesorium, które stało się rozpoznawalnym elementem estetyki Rhode, zamienia kosmetyk w modny dodatek. Krytycy zwracają jednak uwagę, że tego rodzaju przedmioty mogą szybko stać się kolejnym impulsem zakupowym, szczególnie jeśli ich funkcjonalność jest ograniczona do jednego produktu.

W poście pokazano również zawieszki do torebek i inne akcesoria promujące kosmetyki marki. Diet Prada zestawia je z deklaracją Rhode o ograniczaniu nadmiernej konsumpcji, pytając, czy kolejne gadżety rzeczywiście odpowiadają filozofii marki?

Krytyka dotyczy także opakowań promocyjnych wysyłanych influencerom i przedstawicielom mediów. Według profilu marka ma wykorzystywać rozbudowane opakowania PR m.in. duże pudełka i specjalne ekspozytory przeznaczone na pojedyncze produkty. Takie rozwiązania mogą robić wrażenie w mediach społecznościowych, ale jednocześnie rodzą pytania o ilość materiałów wykorzystywanych do promocji kosmetyków i ich dalszy los.

Diet Prada zwraca też uwagę na etui na plastry przeciw niedoskonałościom, którego cena wynosi 16 dolarów, przy czym same plastry sprzedawane są osobno. W tym przypadku pytanie o sens kolejnego akcesorium staje się szczególnie istotne. Czy produkt rzeczywiście odpowiada na potrzebę konsumenta, czy przede wszystkim rozszerza ofertę o następny przedmiot, który można kupić?

AI stworzyło viralową współpracę Rhode x Hunter. Ale czy naprawdę?

Dyskusję o nadmiernej konsumpcji w przypadku Rhode podsycił również niedawny viral związany z rzekomą współpracą marki z producentem obuwia Hunter. W sieci dużą popularność zdobyły wizualizacje przedstawiające brązowe kalosze z elementami charakterystycznymi dla kosmetyków Rhode, w tym etui inspirowanym słynnym akcesorium na telefon.

Koncepcja została przygotowana przez agencję kreatywną Clairé Studio z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Nie była to oficjalna współpraca Rhode i Hunter ani zapowiedź wprowadzenia produktu do sprzedaży. Wizualizacje okazały się jednak na tyle przekonujące, że część odbiorców uznała pomysł za wiarygodny.

 

 

Przypadek ten dobrze pokazuje, jak silna jest estetyka Rhode i jak łatwo można przenieść ją na kolejne kategorie produktów. Jednocześnie viral stał się kolejnym pretekstem do dyskusji o granicy między kreatywnym marketingiem a napędzaniem konsumpcji. Nawet jeśli hipotetyczny produkt nie powstał, sama idea kolejnego gadżetu sygnowanego przez markę wpisuje się w mechanizm, który Diet Prada poddaje krytyce.

image

Rodzinny biznes. Rhode wchodzi w nową kategorię, w planie współpraca z Justinem Bieberem

Zrównoważony rozwój w deklaracjach i praktyce

Rhode komunikuje również działania związane z ograniczaniem wpływu na środowisko. Na stronie marki przedstawia swoje zobowiązanie do redukcji nadmiernej konsumpcji, świadomego pozyskiwania składników i angażowania społeczności w bardziej odpowiedzialne podejście do pielęgnacji.

W materiałach dotyczących wysyłki marka prezentuje także opakowania Boox, które mają ograniczać wpływ transportu na środowisko nawet o 70 proc. w porównaniu z jednorazowymi pudełkami wysyłkowymi. Producent opakowań deklaruje, że można je wykorzystać ponownie do 12 razy. Marka wskazuje ponadto na brak folii bąbelkowej, ograniczenie zbędnych materiałów oraz wykorzystanie wkładek z papieru pochodzącego z recyklingu lub posiadającego certyfikat FSC.

Właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: czy ograniczanie śladu środowiskowego pojedynczych opakowań wystarczy, jeśli równolegle marka rozwija ofertę kolejnych dodatków i buduje wokół nich zainteresowanie zakupowe?

Czy marka beauty może mówić o ograniczaniu konsumpcji?

Rhode nie jest jedyną marką kosmetyczną, która musi mierzyć się z podobnym napięciem. Branża beauty od lat opiera się na premierach, limitowanych kolekcjach, zestawach promocyjnych i produktach uzupełniających. W mediach społecznościowych znaczenie zyskały również estetyczne opakowania i akcesoria, które często stają się osobnymi obiektami pożądania. W efekcie granica między kosmetykiem potrzebnym w codziennej pielęgnacji a kolejnym modnym przedmiotem bywa coraz mniej wyraźna.

Przypadek Rhode pokazuje, że deklaracje o odpowiedzialności środowiskowej są dziś oceniane nie tylko przez pryzmat składu produktów czy materiałów opakowaniowych. Konsumenci mogą przyglądać się także całemu modelowi biznesowemu: częstotliwości premier, liczbie dodatków, sposobowi prowadzenia kampanii i temu, czy marka rzeczywiście zachęca do bardziej świadomych zakupów.

 

Źródło: Instagram Diet Prada

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. listopad 2026 20:18