StoryEditor
Wywiady
30.03.2026 09:20

Ardell: od Hollywood po TikToka. Jak powstają rzęsy, które wyznaczają trendy?

Ardell: od Hollywood po TikToka. Jak powstają rzęsy, które wyznaczają trendy? / Materiał Partnera

Ardell od ponad 50 lat wyznacza kierunek w kategorii sztucznych rzęs – od kultowych Wispies po najnowsze technologie, które pozwalają osiągnąć salonowy efekt w kilka minut. O tym, jakie innowacje zmieniają zachowania konsumentek, które trendy dominują na rynku i dlaczego „effortless beauty” staje się nowym standardem opowiada Karolina Wajcht, Marketing Manager w Sentique International LLC.

Ardell działa od ponad pół wieku, stając się w tym czasie globalnym liderem w kategorii sztucznych rzęs. Co było fundamentem takiego sukcesu marki i jakie wartości przyświecają jej obecnie?

Fundamentem sukcesu Ardell od samego początku była głęboka pasja do tworzenia piękna i innowacji, która pozwalała kobietom wyrażać siebie w pełni. Marka powstała ponad 50 lat temu z inspiracji wizażystów z Hollywood, poszukujących idealnych rzęs, które dodadzą spojrzeniu głębi i ekspresji. Klucz leżał w połączeniu rzemiosła, dbałości o detale i stałego dążenia do perfekcji. Obecnie te wartości pozostają niezmienne. Cenimy sobie jakość, autentyczność i demokratyzację piękna, oferując produkty, które są dostępne dla każdej kobiety, niezależnie od jej umiejętności makijażowych czy budżetu. Wierzymy, że sztuczne rzęsy powinny być przedłużeniem naturalnego piękna, a nie jego ukryciem.

Jak od czasu powstania marki zmieniło się postrzeganie sztucznych rzęs w świecie beauty? Jakie etapy tu dostrzegacie?

Postrzeganie sztucznych rzęs przeszło fascynującą ewolucję. Początkowo, w latach 60. i 70. XX wieku, były one synonimem scenicznego blasku, często kojarzone z ekstrawagancją i profesjonalnym makijażem. Były to rzęsy na specjalne okazje, wymagające pewnych umiejętności w aplikacji.

Kolejny etap to liberalizacja – Ardell odegrał tu kluczową rolę, wprowadzając rzęsy bardziej dostępne, łatwiejsze w użyciu i naturalnie wyglądające, takie jak kultowe Ardell Wispies. Stały się one elementem codziennego makijażu, pozwalając na subtelne podkreślenie oka.

Ostatnia dekada to prawdziwa rewolucja. Dzięki social mediom i wzrastającej popularności makijażu rzęsy stały się elementem kreatywności i samoekspresji. Już nie tylko na wielkie wyjścia, ale jako integralna część wizerunku na Instagrama, TikToka oraz na co dzień. Obserwujemy również ogromny wzrost trendu "self-care" i "DIY beauty", gdzie kobiety samodzielnie, w domowym zaciszu, stają się swoimi własnymi wizażystkami. Ardell nie tylko obserwuje, ale aktywnie kształtuje te etapy, odpowiadając na zmieniające się potrzeby innowacyjnymi produktami.

Na czym polega przewaga Ardell nad innymi markami w tej kategorii?

Przewaga Ardell opiera się na kilku filarach. Po pierwsze: dziedzictwo i doświadczenie. Ponad pół wieku na rynku to dowód na to, że rozumiemy potrzeby konsumentów i potrafimy się do nich dostosować. Po drugie: ciągła innowacja. Nigdy nie spoczywamy na laurach, nieustannie poszukując nowych technologii i rozwiązań, aby ułatwić aplikację i noszenie rzęs, a także podnieść jakość makijażu. Po trzecie: szeroka gama produktów. Od klasycznych rzęs na pasku, przez kępki, „połówki” i 3/4, rzęsy magnetyczne, po innowacyjne zestawy Seamless – oferujemy coś dla każdego, niezależnie od preferencji czy poziomu zaawansowania. Po czwarte: jakość i komfort noszenia. Nasze rzęsy są lekkie, wygodne i wykonane z materiałów najwyższej jakości, co minimalizuje podrażnienia i zapewnia naturalny wygląd. Warto też podkreślić, że nasze rzęsy są wielokrotnego użytku, co jest zarówno ekonomiczne, jak i ekologiczne.

Ardell bywa określany „ekspertem od stylizacji oka”. Co to dla was oznacza w praktyce?

Bycie „ekspertem od stylizacji oka” oznacza dla nas kompleksowe podejście. To nie tylko produkcja rzęs, ale także głębokie zrozumienie anatomii oka, różnych typów urody i stylów makijażu. W praktyce przekłada się to na doradztwo w doborze odpowiedniego kształtu i długości rzęs, aby harmonijnie podkreślić urodę każdej użytkowniczki. Zapewniamy również narzędzia i akcesoria, takie jak kultowe kleje DUO czy aplikatory, które ułatwiają perfekcyjną aplikację. To oznacza również nieustanne szkolenie naszych partnerów handlowych i konsumentów, dzieląc się wiedzą i najlepszymi praktykami. Jesteśmy doradcami i przewodnikami w świecie stylizacji oka.

Jakie najczęstsze błędy popełniają konsumentki przy aplikacji rzęs? 

Najczęstsze błędy to z pewnością brak personalizacji – nieodpowiedni dobór rzęs do kształtu oka czy niedocinanie rzęs, zbyt duża ilość kleju, który może sklejać naturalne rzęsy, lub zbyt duża odległość od linii rzęs. Często zdarza się też nakładanie rzęs, zanim klej osiągnie odpowiednią konsystencję, przez co nie trzymają się one mocno.

W jaki sposób Ardell wspiera swoje konsumentki edukacyjnie?

Ardell angażuje się w intensywną edukację konsumentek. Używamy m.in.:

– Instrukcji dołączanych do produktów: Jasne i obrazowe przewodniki krok po kroku. Idziemy wręcz krok dalej – pracujemy nad tym, aby na każdym produkcie widniał kod QR kierujący do jasnych instrukcji i tutoriali w formie filmików.

– Materiałów wideo: Na naszych kanałach social media stale publikujemy tutoriale, tips & tricks, które pokazują, jak prawidłowo aplikować rzęsy i jakie triki stosują profesjonaliści.

Jakie dostrzegacie zasadnicze różnice w podejściu do stylizacji oka pomiędzy rynkami? Na przykład w USA, w Europie oraz w Polsce?

Różnice są wyraźne i wynikają z kontekstu kulturowego oraz dominujących trendów. W USA stylizacja oka często charakteryzuje się odwagą i ekspresją. Mamy do czynienia z trendami na bardzo wyraziste, dramatyczne rzęsy, duże objętości i kreatywne rozwiązania. Makijaż to tam często forma sztuki i wyróżnienia się.

W Europie Zachodniej obserwujemy większą różnorodność. Od minimalistycznych, naturalnych stylizacji po bardziej glamour. Wiele krajów europejskich skłania się ku subtelniejszemu podkreślaniu urody, ale również ceni sobie wysoką jakość i innowacyjność.

W Polsce panuje tendencja do poszukiwania złotego środka. Polki doceniają naturalność, ale jednocześnie chcą, aby makijaż był efektowny. Obserwujemy silny trend na rzęsy, które dodają objętości i długości, ale jednocześnie wyglądają autentycznie. Dowodem na to jest sukces linii Balayage, czyli rzęs w odcieniach brązu. W Stanach linia ta nie odniosła sukcesu, a na naszym rynku jest stabilnym liderem. Ważna jest też trwałość i komfort noszenia, zwłaszcza że styl życia Polek jest bardzo aktywny. Ardell, dzięki swojej szerokiej ofercie, jest w stanie dopasować się do każdego z tych rynków, oferując zarówno naturalne Wispies, jak i bardziej szałowe opcje.

Jakie są obecnie najważniejsze trendy w stylizacji oka i jak Ardell na nie odpowiada? W jakim kierunku trendy te będą zmierzać w nadchodzących miesiącach?

Obecnie w stylizacji oka dominują cztery kluczowe trendy:

1. "Clean Girl Aesthetic": makijaż ma być niewidoczny, ale jednocześnie podkreślać naturalne piękno. Ardell odpowiada na to rzęsami Wispies, Naked Lashes i kępkami, które delikatnie zagęszczają i wydłużają rzęsy, tworząc efekt "woke up like this".

2. Mocne podkreślenie linii rzęs: mocniejsze w odbiorze referencje w połączeniu z naszym klejem DUO w wersji czarnej, który sprawia, że eyeliner nie jest potrzebny.

3. Makijaż DIY i "effortless beauty": konsumentki szukają produktów łatwych w aplikacji, które pozwalają na szybki, ale efektowny makijaż w domu. Tutaj "game changerami" są zestawy Seamless Underlash Extensions, które eliminują potrzebę użycia tradycyjnego kleju i trzymają zaaplikowane kępki nawet 10 dni.

4. Kolorowe rzęsy: sukces techniki Balayage przeniesionej do świata rzęs udowodnił, że dalsze innowacje w tej kategorii są konieczne. Czarne rzęsy to już za mało, klientki oczekują rzęs bordowych, zielonych czy brokatowych.

W nadchodzących miesiącach przewiduję dalszą personalizację. Konsumentki będą szukać rzęs idealnie dopasowanych do ich kształtu oka, preferowanego stylu i okazji. Prawdopodobne jest też pojawienie się nowych, jeszcze łatwiejszych w aplikacji technologii

 

Jak pandemia i boom na makijaż DIY wpłynęły na nawyki zakupowe w kategorii rzęs? Jakie zmiany wtedy zauważyliście?

Pandemia była katalizatorem wielu zmian. Zamknięcie salonów kosmetycznych i praca zdalna sprawiły, że kosmetyka DIY z konieczności stała się normą. W kategorii rzęs zaobserwowaliśmy gwałtowny wzrost zainteresowania produktami, które umożliwiały wykonanie profesjonalnego makijażu w domu. Konsumentki zaczęły eksperymentować z różnymi stylami, kupując zestawy kępek, Seamless i inne innowacyjne produkty, które wcześniej były domeną profesjonalistów.

Zauważyliśmy również, że zmienił się sposób nauki. Wzrosło zapotrzebowanie na tutoriale online i łatwo dostępne poradniki. Efekt "Zoom-ready" stał się kluczowy – makijaż musiał dobrze wyglądać na kamerze podczas wideokonferencji. Wtedy kluczowe stały się rzęsy, które pięknie i nienachalnie podkreślają oko.

image
Materiał Partnera

 

Przewaga rynkowa Ardell wynika na pewno z wielu innowacji – od rzęs z klejem już na pasku po technologię Lift & Lock. Które rozwiązania są obecnie waszym game changerem?

Ardell zawsze był synonimem innowacji. Dziś naszymi głównymi game changerami są zdecydowanie:

1. Zestawy Seamless: to rewolucja dla wielu kobiet. Aplikacja pod rzęsami (underlash) sprawia, że rzęsy są totalnie niewidoczne, a technologia Bond & Seal sprawia, że przez proces aplikacji nie przechodzimy codziennie – rzęsy trzymają się aż do 10 dni.

image
Materiał Partnera

2. Press On Lashes: jest to absolutna nowość na rynku, stworzona z myślą o maksymalnym uproszczeniu aplikacji. Posiadają klej aktywowany naciskiem, co sprawia, że są gotowe do użycia w zaledwie kilka sekund. Idealne dla początkujących i tych, którzy cenią sobie ultra szybki makijaż. To odpowiedź na dynamiczny styl życia i potrzebę natychmiastowego efektu.

3. Technologia Wispies: pomimo lat na rynku, rzęsy Wispies wciąż są ikoną i odpowiadają na potrzeby naturalnego, ale zmysłowego spojrzenia, stanowiąc klasykę, do której wraca wielu konsumentów. Ich lekkość i efekt „piórka” są niezrównane.

Te innowacje pozwalają nam nie tylko utrzymać pozycję lidera, ale także otwierać kategorię na nowe grupy konsumentek, które wcześniej obawiały się sztucznych rzęs.

 

 

Co zainspirowało Ardell do wejścia w nowe kategorie, takie jak na przykład lakier do paznokci w formie naklejek?

Inspiracja do rozszerzenia portfolio wynika z naszej misji, aby być kompleksowym ekspertem w zakresie urody. Rzęsy są kluczowym elementem, ale rozumiemy, że spójny wizerunek to również zadbane paznokcie. Postawiliśmy na lakier w formie naklejek, ponieważ idealnie wpisuje się to w naszą strategię: prostota aplikacji, kosmetyka DIY i szybkość. Chcemy oferować rozwiązania, które pozwalają konsumentkom osiągnąć salonowy efekt w domu, bez wysiłku i w krótkim czasie. Widzimy tu ogromny potencjał, szczególnie w segmencie młodszych konsumentów ceniących sobie wygodę i ekspresję wizerunkową.

Jak wygląda proces tworzenia nowych produktów? Jak często wprowadzacie nowości do swojej oferty?

Proces tworzenia nowych produktów w Ardell jest kompleksowy i wieloetapowy. Zaczyna się od dogłębnej analizy trendów rynkowych, badań konsumenckich oraz śledzenia najnowszych technologii. Nasz zespół badawczo-rozwojowy ściśle współpracuje z wizażystami i influencerami, aby zrozumieć rzeczywiste potrzeby i oczekiwania. Następnie przechodzimy do fazy prototypowania, testów laboratoryjnych i konsumenckich, dbając o najwyższą jakość i bezpieczeństwo. Cały proces jest iteracyjny – nieustannie dopracowujemy formuły i design, aż do osiągnięcia doskonałości. Wprowadzamy nowości regularnie, co najmniej kilka razy do roku. Rynek beauty jest niezwykle dynamiczny, a my chcemy być zawsze o krok przed konkurencją, oferując innowacyjne i pożądane produkty. Naszym celem jest zaskakiwanie i inspirowanie konsumentów.

 

 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
12.05.2026 09:46
Magdalena Balicka: Mam nadzieję, że rekrutacja będzie coraz bardziej jakościowa, a mniej ilościowa
mat.pras.

Magdalena Balicka, Associate Manager LHH, specjalizuje się w rekrutacjach na stanowiska eksperckie i menedżerskie. Skupia się na projektach, w których kluczowe znaczenie ma nie tylko pozyskanie kandydatów, lecz przede wszystkim ich trafne dopasowanie do realnych potrzeb biznesowych i aktualnych warunków rynkowych. Na co dzień wspiera firmy z branż kosmetycznych oraz beauty. W rozmowie wyjaśnia nam m.in. to, dlaczego firmy nie domykają rekrutacji pomimo dostępnych kandydatów oraz jak wygląda obecnie ten rynek.

Jak zaczęła się Twoja praca w rekrutacji i co dziś najbardziej definiuje Twoje projekty?

Pewnie zabrzmi to trochę banalnie, ale moja praca jest moją pasją, co zresztą potwierdzi każdy, kto mnie zna (śmiech). Od 12 lat wspieram firmy w procesach rekrutacyjnych. Branża beauty/cosmetics stała się jednym z obszarów, w których pracuję najczęściej, ale moje doświadczenie obejmuje również inne środowiska biznesowe, w których kluczowe jest pozyskiwanie specjalistów i managerów dopasowanych do realnych potrzeb organizacji.

Na co dzień prowadzę rekrutacje na stanowiska, w których kluczowe jest coś więcej niż dopasowanie CV do ogłoszenia, liczy się zrozumienie człowieka, biznesu i momentu, w którym znajduje się firma. Z czasem odkryłam, że najlepiej odnajduję się w projektach wymagających podejścia headhunterskiego i partnerskiego – tam, gdzie kluczowe jest dotarcie do właściwych osób i zbudowanie relacji, niezależnie od tego, czy są one aktywnie otwarte na zmianę.

Na czym polega największy błąd firm w rekrutacji?

Na pewno jest to traktowanie rekrutacji jak odtwórczego procesu. Firmy bardzo często szukają „kopii” poprzedniej osoby albo idealnego CV. Tylko że biznes się zmienia, a wraz z nim potrzeby. Rekrutacja powinna odpowiadać na to, gdzie firma jest i dokąd zmierza, a nie na to, jak było kiedyś.

Czyli CV nie jest najważniejsze?

Dokładnie. CV to punkt wyjścia, nie odpowiedź. Najlepsi kandydaci często nie są najbardziej oczywistym wyborem na papierze. Mają inne ścieżki kariery, czasem mniej „książkowe” doświadczenie, ale za to mają coś kluczowego: skuteczność, wyczucie rynku, umiejętność pracy z klientem. Tego nie widać w CV. To trzeba umieć odkryć.

W praktyce bardzo często pracuję z kandydatami pasywnymi, rzadko opieram się na ogłoszeniach. Docieram bezpośrednio do osób, które nie szukają aktywnie pracy, ale są skuteczne w tym, co robią, mają dobre opinie na rynku, a ich działania realnie wpływają na rozwój biznesu.

Jak wygląda Twoja praca od kuchni?

Przede wszystkim zaczynam od biznesu, nie od profilu kandydata. Zadaję klientom pytania, nad którymi wcześniej często nawet się nie zastanawiali, na przykład:

– co ta osoba ma realnie osiągnąć w pierwszych miesiącach?

– dlaczego poprzednia osoba nie zadziałała?

– czego naprawdę potrzebuje zespół?

Dopiero potem buduję profil. Dzięki temu nie szukam „kogoś podobnego”, tylko kogoś właściwego.

Bardzo często trafiają do mnie klienci, którzy sami przez kilka miesięcy nie są w stanie zamknąć rekrutacji. W większości przypadków problem nie polega na braku kandydatów, ale na niedoprecyzowanych potrzebach albo nieskutecznych metodach dotarcia do rynku.

Firmy decydują się oddać proces na zewnątrz, żeby zyskać czas i jakość. Długie, nieskuteczne rekrutacje to realne koszty: brak wyników, przeciążony zespół i stracony potencjał biznesowy. Kiedy zmienia się podejście, nagle okazuje się, że właściwi kandydaci są dostępni.

Współpracujesz głównie z firmami czy kandydatami?

Z obiema stronami, ale zawsze patrzę na całość. Dobra rekrutacja to taka, w której wygrywają obie strony: firma i kandydat. Jeśli jedna z nich jest źle dopasowana, ten układ i tak się rozpadnie.

Jakie kompetencje są dziś kluczowe w branży beauty?

Firmy oczekują przede wszystkim elastyczności i szybkiego reagowania na zmieniające się potrzeby klienta, ale w praktyce oznacza to coś więcej niż sprawność działania, chodzi o umiejętność podejmowania decyzji w oparciu o dane, feedback i realne zachowania klientów.

Rosnące znaczenie ma głębokie rozumienie klienta końcowego, ale już nie na poziomie deklaracji, tylko analityki i obserwacji: co sprawia, że klient wraca, co wpływa na jego lojalność i jak buduje się jego doświadczenie z marką w całej ścieżce kontaktu. Coraz większą wagę mają też kompetencje operacyjne: samodzielność w działaniu, odpowiedzialność za wynik, skuteczna komunikacja nastawiona na rozwiązania oraz umiejętność pracy w środowisku, gdzie tempo zmian jest stałe, a priorytety często się przesuwają.

image

Magdalena Balicka, LHH: Ewolucja potrzeb rekrutacyjnych w sektorze beauty

Co najbardziej zaskakuje Cię w pracy z klientami?

To, jak często problem rekrutacyjny nie jest problemem rekrutacyjnym. Czasem firma mówi: „nie ma kandydatów na rynku”, a w rzeczywistości problemem jest sposób zarządzania, brak jasnych celów albo niespójna oferta. Zaskakuje mnie też długość procesów i niska decyzyjność, firmy czasem nie potrafią jasno określić, kogo i dlaczego chcą zatrudnić.

W takich sytuacjach mówisz klientowi wprost, że problem leży gdzie indziej?

Tak, i to jest moment, w którym zaczyna się prawdziwe partnerstwo. Nie zawsze jest to łatwe, ale jeśli chcemy osiągnąć efekt, trzeba być uczciwym. Moim celem nie jest „zamknąć projekt”, tylko dowieźć właściwą decyzję.

To brzmi bardziej jak rola doradcy, niż rekrutera.

Bo tak to właśnie widzę. Rekruter, który ogranicza się do przesyłania CV, nie wnosi dużej wartości. Dziś ta rola powinna wyglądać inaczej, jako wsparcie biznesu, a nie tylko HR.

Masz swoją metodę pracy?

Tak, opartą na głębokiej selekcji i weryfikacji kandydatów, nie tylko pod kątem doświadczenia, ale też dopasowania do konkretnego środowiska. Sprawdzam referencje i bardzo często pracuję na rekomendacjach oraz własnej sieci kontaktów w branży, co znacząco zwiększa trafność procesów. Dlatego też duża część moich klientów wraca po pierwszym projekcie z kolejnymi rekrutacjami. Często zaczynamy od jednego stanowiska, a kończy się na budowie większej części zespołu.

Jak widzisz przyszłość rekrutacji w branży beauty?

Mam nadzieję, że rekrutacja będzie coraz bardziej jakościowa, a mniej ilościowa. Firmy zaczynają rozumieć, że nie chodzi o to, żeby mieć dużo CV, tylko żeby mieć właściwych ludzi. Coraz większe znaczenie będzie miała specjalizacja i realne zrozumienie biznesu.

Jak można dziś zdefiniować “dobrą rekrutację”? Czym się wyróżnia? 

Dobra rekrutacja zaczyna się od bardzo precyzyjnego zrozumienia potrzeb firmy oraz realiów rynku, w którym ta firma funkcjonuje. Kluczowe jest nie tylko to, kogo firma „chce”, ale też to, kogo realnie można pozyskać i jakie kompetencje faktycznie przełożą się na wynik biznesowy.

Moją rolą jest połączenie tych dwóch perspektyw: wewnętrznej i rynkowej oraz przełożenie ich na skuteczny proces pozyskania właściwych osób.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
11.05.2026 10:19
Strategia Henkel w Polsce: Zielona misja vs. twarde realia rynku [WYWIAD WIDEO]
Aleksandra Gawlas-Wilińska, Marketing Director Henkel Consumer Brandsmat. własne

Pogodzenie ambitnych celów klimatycznych z rosnącą wrażliwością cenową to dziś największy sprawdzian dla gigantów FMCG. Aleksandra Gawlas-Wilińska, Marketing Director Henkel Consumer Brands, w rozmowie podczas warszawskiego kongresu Retail Trends 2026, analizuje „ekologiczny paradoks” polskich konsumentów i wskazuje, gdzie szukać nowych marż – od dynamicznego segmentu męskiego po rosnącą w siłę grupę „silversów” i trend longevity.

Aleksandra Gawlas-Wilińska wyróżniła kilka kluczowych obszarów, które definiują obecnie strategię producenta kosmetyków i chemii gospodarczej oraz zachowania klientów na europejskim i na polskim rynku. Pierwszym z nich jest ekologiczny paradoks, czyli rozbieżność między deklaracjami a finalną decyzją przy półce.

Zdaniem ekspertki z Henkla – choć wrażliwość na zmiany klimatyczne w Polsce systematycznie rośnie – bariera cenowa wciąż pozostaje istotnym czynnikiem. Polski konsument szuka produktów „zielonych”, ale nie jest jeszcze gotowy płacić za nie wyższej ceny; priorytetem pozostaje działanie produktu oraz jego cena.

Kolejnym ważnym filarem strategii jest holistyczne podejście do cyklu życia produktu, które wykracza poza mury fabryki. Henkel nie skupia się wyłącznie na tym, jak produkt powstaje, ale również na tym, jak jest użytkowany – podkreśla ekspertka.

Nasze fabryki dążą do bycia „net zero”, a opakowania są projektowane tak, by w 100 proc. nadawały się do recyklingu. Jednak idziemy o krok dalej i edukujemy konsumentów, by samo korzystanie z naszych produktów było jak najmniej energochłonne. Zachęcamy do prania w niskich temperaturach, używania cykli eko w zmywarkach, a nawet stosowania odżywek do włosów bez spłukiwania, co pozwala realnie oszczędzać wodę – wyjaśnia Aleksandra Gawlas-Wilińska.

Ekspertka zwraca też uwagę, że kluczem do sukcesu jest obecnie precyzyjne targetowanie i poszukiwanie wzrostów w nieoczywistych dotąd segmentach. – Henkel stara się analizować rynek pod kątem trendów przyszłości, które wykraczają poza tradycyjną segmentację – wskazuje Aleksandra Gawlas-Wilińska.

W rozmowie poruszono również kwestie nowych źródeł przychodów, takich jak:

  • dynamiczny rozwój kategorii męskiej: czy mężczyźni faktycznie kupują więcej produktów do pielęgnacji?
  • potencjał „silversów”: jak skutecznie zaadresować potrzeby starszego pokolenia, które dysponuje coraz większą siłą nabywczą?
  • trend longevity: w jaki sposób koncerny FMCG odpowiadają na potrzebę długowieczności i zdrowego starzenia się?

Obejrzyj pełny wywiad:

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. maj 2026 00:09