StoryEditor
Wywiady
04.04.2025 13:31

Dorota Gardias: Jestem bardzo zdyscyplinowana w dbaniu o skórę

Dorota Gardias podczas targów Retail Trends 2025 była gościem Tesori d‘Oriente / Marzena Szulc

Dorota Gardias, znana prezenterka i dziennikarka, była gościem firmy Corri i marki Tesori d’Oriente podczas kongresu Retail Trends, który odbywał się 1 kwietnia w warszawskim hotelu DoubleTree by Hilton. Skorzystaliśmy z tej okazji, aby podpytać ją o kosmetyczne i urodowe sprawy.

Dorota Gardias od września ubiegłego roku jest ambasadorką Tesori d’Oriente w Polsce i jak zdradziła w rozmowie z Wiadomościami Kosmetycznymi, wkrótce przygotowywana będzie nowa kampania reklamowa dla Tesori z jej udziałem. Prezenterka przyznała jednak, że gdy w zeszłym roku otrzymała od firmy propozycję współpracy, nie znała jej produktów. 

Czytaj też: Dorota Gardias została ambasadorką Tesori d‘Oriente

Dlaczego zdecydowała się Pani na współpracę właśnie z Tesori d’Oriente? Propozycji współprac z innymi markami na pewno nie brakowało?

Jako influencerka muszę dbać o wiarygodność, nie mogę reklamować co chwilę nowych marek, muszę je dobrze wybierać. Ale zakupiłam z ciekawością kilka produktów Tesori, o których wcześniej nie słyszałam, i muszę przyznać, że szybko je pokochałam, szczególnie te pięknie, cudownie pachnące balsamy do ciała i płyny do kąpieli. Są wspaniałe! Dlatego zdecydowałam się na współpracę z marką.

I muszę też przyznać, że pod swoimi postami na Instagramie o Tesori dostaję wyjątkowo dużo pozytywnych komentarzy od swoich obserwatorów. Ludzie wiedzą dużo o tej marce, lubią ją i lubią o niej dyskutować, omawiać ulubione produkty czy linie zapachowe. Jest więc bardzo pozytywny odzew na tę akurat współpracę.

image
Reprezentacja firmy Corri (drugi od prawej prezes zarządu Paweł Szuba) i gość specjalny: Dorota Gardias
Marzena Szulc

Co jeszcze, poza kosmetykami i pięknymi zapachami, pozwala się pani zrelaksować, wypocząć, złapać chwilę oddechu od obowiązków, pracy? Jak Pani dba o swój wellbeing?

Zaczęło się od tego, że ja po prostu byłam permanentnie zmęczona. Pędziłam, robiłam wiele rzeczy na raz. Tak można pociągnąć rok, dwa lub trzy, zwłaszcza jak człowiek jest młody. Ale przychodzi taki moment, że organizm mówi stop i nie da rady ujechać dalej. 

Najlepszy kosmetyk nie zrobi tego, co odpowiednia ilość snu. Takiego pełnego snu. Bo też przez to, że jesteśmy tacy przebodźcowani, nie możemy spać, nie możemy zasnąć, budzimy się w nocy. No i wcześnie wstajemy, bo mamy poczucie obowiązku, prawda? Żeby zarobić, żeby działać. 

Przyznam szczerze, że nie znajduję dużo takich momentów, jak masaż czy wizyta u kosmetyczki. To się zdarza, ale rzadko. Jednak ten sen w moim przypadku, przy moim trybie pracy – bez tego po prostu bym nie dała rady. Ja wstaję do pracy o 4.30, jak mam poranki…

To o której trzeba iść spać, żeby się przy takim trybie pracy dobrze wyspać?

Już około godziny 20. Normalnie staram się spać od 22, wstaję wtedy o 7 rano. Kiedyś miałam taki moment, że wstawałam bardzo wcześnie rano, i bardzo to lubiłam. Ale teraz mój organizm nie chce wstawać tak wcześnie. No jak Boga kocham, nie chce wstawać. 

image
Dorota Gardias podczas targów Retail Trends 2025 była gościem Tesori d‘Oriente
Marzena Szulc

I trochę mi tego brakuje, bo jak cały dom spał, ja sobie o tej 6 rano wstawałam – tak naturalnie. To był taki mój czas. Wtedy sobie właśnie mogłam położyć maseczkę, posłuchać muzyki na słuchawkach, zrobić kawkę, zjeść śniadanko spokojnie, zanim wszyscy wstali. Ale teraz mam taki czas, że po prostu chcę spać. I sobie na to pozwalam, śpię do 7. 

Co jeszcze dla Pani, poza snem, jest takim największym luksusem, wypoczynkiem? 

Dla mnie to obcowanie z naturą. Kocham chodzić po górach. Góry mnie zawsze resetowały, i to do takiego stopnia, że jak w górach nabieram dystansu do wszystkiego. 

Ale chodzi po prostu o samą wędrówkę po górach, czy też ambitne cele typu zdobywanie kolejnych szczytów?

Nie musi być wysoko. Nie chodzi o zdobywanie. Chociaż są tacy ludzie, sportowcy, himalaiści, którzy muszą zdobywać. Dla nich to jest... inna definicja, inny wyczyn, adrenalina. Ja mówię o takich rzeczach wyciszających. Nie to, że jesteśmy na szczycie, daje największą satysfakcję, tylko ta droga na ten szczyt. Widoki, oddychanie. Tak, to się też przekłada na życie.

Najprzyjemniejsze jest samo obcowanie z naturą. Ja mam takie swoje siedlisko na końcu wsi, przy lesie. Mam tam kawałek swojego pola, gdzie prowadzę z mamą ekologiczny ogród. I powiem pani szczerze, że ja tam najlepiej odpoczywam.

Często tam Pani bywa? 

Jak najczęściej. Jak tylko mogę – to jadę, nawet na dwa dni. To mi daje reset – gdy siedzę sobie wśród zieleni, wśród śpiewających ptaków, i słyszę, że jedzie traktor, koszą zboże, rolnicy coś tam robią. To jest takie… inne życie. 

W ogóle uważam, że przyroda, ziemia, to jest coś magicznego, wyjątkowego – naprawdę. I myślę też, że od pandemii zaczęliśmy bardziej doceniać tę możliwość, aby dobrze poczuć się ze sobą. 

Ja zawsze byłam bardzo skierowana ku naturze. Może dlatego, że spędzałam wszystkie wakacje u babci, właśnie na tej wsi, gdzie mam to swoje siedlisko. Na pewno też tam ciągni ze względu na piękne wspomnienia. Ale wszyscy mądrzy ludzie na tym świecie mówią, jaki to ma ogromny wpływ na naszą psychikę, na nasze nerwy, na nasze zdrowie. Dlatego ja z tego korzystam na maksa, kiedy tylko mogę. 

Jako Wiadomości Kosmetyczne muszę też zapytać o kosmetyki, o pani preferencje: czy jest to regularna, długofalowa pielęgnacja czy raczej zabiegi doraźne u kosmetyczki, takie “z doskoku”?

Przede wszystkim pielęgnacja. Powiem pani szczerze, że ja mam na tym punkcie może nie tyle bzika, co jestem bardzo konsekwentna, bardzo zdyscyplinowana i bardzo dbam o skórę. Bardzo. Wygląd to jest przecież moje narzędzie pracy. Ale tutaj nam sumuje się to, o czym mówiłyśmy – ważny jest sen, ale też i odżywianie, i bycie na powietrzu. To wszystko ma wpływ.

Wszystko musi być ze sobą w równowadze, prawda? Same kremy, bez snu i bez odpoczynku, nie zadziałają.

W moim zawodzie muszę dbać, żebym super wyglądała na antenie, na zdjęciach. Poza tym reklamuję różne marki i one też oczekują ode mnie dobrego wyglądu. Dlatego pielęgnacja to podstawa.

I na czym ta pielęgnacja w Pani przypadku polega? Ma pani jakieś swoje ulubione, sprawdzone rutyny? 

Przede wszystkim jest to bardzo dobre oczyszczenie twarzy. Każdego wieczoru staję przed swoim lustrem z trzema lampkami, no i przede wszystkim muszę zrobić bardzo dobre oczyszczanie skóry. Mam swoje ulubione maski, kremy...

Jak rozumiem, konkretne nazwy chyba i tak nie mogą padać?

Tak. Ostatnio znana piosenkarka powiedziała o pewnej maści z witaminą A, której używa. Ja już używam jej od lat. I to w ogóle stał się jakiś hit.

To prawda, czasem nagle powraca coś takiego znanego od lat, tradycyjnego, i staje się czymś w rodzaju virala, np. wazelina kosmetyczna…

Tak, bo nam się wydaje, że jak kupimy najdroższy krem, to on w ogóle zrobi cuda… Ale oczywiście dopóki dobrze nie oczyścimy skóry, jak nie będzie ona regularnie peelingowana, to tam się nic nie będzie tak naprawdę wchłaniać. No i… woda, woda, woda. Nie byłam kiedyś świadoma, ile ta woda naprawdę znaczy dla skóry, dla organizmu. 

Naprawdę dbam o siebie, nigdy nie chodzę spać w makijażu, bo to jest katastrofa dla skóry. No i trzeba też mieć jakąś wiedzę. Bo kiedyś spotkałam taką fajną influencerkę, która powiedział mi, że przez lata zmywała makijaż płynem micelarnym i szła spać. O nie…

Fakt, mamy teraz bardzo dużo tych kosmetyków, czasem wręcz za dużo, ale nie zawsze jest wiedza i świadomość, czego i jak używać, jak to robić dobrze…

I jeszcze wie Pani, co bym dodała? Żeby słuchać siebie. No bo co z tego, że ktoś nam powie, że dany krem to jest petarda, ale jeśli my go nałożymy i czujemy się w nim niekomfortowo? To tak, jakbyśmy założyli za ciasne ubranie. Ja muszę mieć i czuć komfort na skórze.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
19.10.2026 12:23
Paweł Wilk, swederm: Nasza aplikacja miała być intuicyjna i łatwa w obsłudze — i taka jest
Za stworzenie i całościową realizację aplikacji odpowiada Paweł Wilk, natomiast za opracowanie treści merytorycznych oraz zgodności z wiedzą kosmetologiczną — Paulina Czarnecka, kosmetolożka swederm.Swederm

Retinal należy do składników aktywnych, które wymagają odpowiedniego wprowadzenia do pielęgnacji i konsekwencji w stosowaniu. swederm rozwija ten proces o cyfrowe wsparcie – aplikację RETI•NAL, która łączy edukację, spersonalizowany harmonogram retynizacji, przypomnienia i monitoring reakcji skóry. O tym, jak powstawało rozwiązanie, czego oczekują użytkowniczki i jak aplikacja może zmieniać relację marki z klientką po zakupie, rozmawiamy z Pawłem Wilkiem ze swederm.

Jakie funkcjonalności aplikacji swederm RETI•NAL są najważniejsze z punktu widzenia użytkowniczek? W jaki sposób kalendarz retynizacji, przypomnienia czy dziennik skóry pomagają w świadomym i regularnym stosowaniu retinalu?

Rolą aplikacji jest wsparcie użytkowniczki we wprowadzaniu retinalu do swojej rutyny pielęgnacyjnej. W głowie osoby, która nie stosowała wcześniej retinalu, pojawia się masa pytań — jak dobrać odpowiednie stężenie, jaką metodę zastosować podczas aplikacji kremu z retinalem, kiedy zwiększyć częstotliwość, kiedy i czy przejść na wyższe stężenie, co zrobić, kiedy mam wrażenie, że coś jest nie tak? 

Najważniejsze są więc bieżące wsparcie oraz edukacja. Aplikacja, zadając proste pytania, sugeruje stężenie, dobiera metodę aplikacji, buduje harmonogram, okresowo kontroluje efekty stosowania i reaguje na problemy, jeśli takie się pojawią, a pod przyciskiem SOS podaje od ręki odpowiedzi na pytania, które wymagają pilnej odpowiedzi.

Konsumenci mają dziś na telefonach dziesiątki aplikacji. Jak swederm chce przekonać użytkowniczki, że aplikacja wspierająca proces retynizacji jest rzeczywiście przydatnym narzędziem, a nie kolejną aplikacją zajmującą miejsce w smartfonie?

To osobisty doradca w kwestii pielęgnacji — mówi nie tylko kiedy nałożyć retinal, ale również jakie kosmetyki stosować pomiędzy aplikacjami retinalu, żeby zadbać o skórę i jej barierę hydrolipidową, przypomina o kolejnych aplikacjach, doradzi, co zrobić, kiedy użytkowniczka pominie aplikację lub musi zrobić przerwę, np. z powodu wyjazdu na wakacje. Chcemy mieć go zawsze przy sobie, żeby mógł o nas zadbać. Żyjemy dzisiaj bardzo szybko, jesteśmy zabiegani, w tym pędzie łatwo zapomnieć o tym, że to akurat dzisiaj jest wieczór z retinalem. Aplikacja pomoże nam o tym pamiętać.

Projektując RETI•NAL przyjęliśmy jedną zasadę: aplikacja ma być intuicyjna i łatwa w obsłudze. Trzymaliśmy się przyzwyczajeń, które użytkowniczki znają z telefonu. Po otwarciu aplikacji pierwszy ekran mówi, co jest zaplanowane na ten dzień: wieczór z retinalem czy wieczór regeneracji bariery, którą metodą nałożyć retinal i co nałożyć rano. Wykonaną rutynę odhacza się jednym dotknięciem.

Podczas konfiguracji użytkowniczka odpowiada tylko na kilka krótkich pytań. Na tej podstawie aplikacja układa harmonogram, który stopniowo zwiększa częstotliwość aplikacji retinalu. Po każdym dwutygodniowym cyklu zadajemy trzy pytania kontrolne. Od odpowiedzi na nie zależy kolejny etap planu.

Jeśli aplikacja retinalu zostanie pominięta (aby tego uniknąć, stosujemy powiadomienia w telefonie), appka zapyta o to i podpowie, co zrobić. Jeśli potrzebna jest przerwa, na przykład na czas urlopu, wystarczy jedno tapnięcie palcem w ekran. Harmonogram sam się przesunie, a po powrocie aplikacja dobierze harmonogram w zależności od tego, jak długo trwała przerwa.

Zakładka Pomoc zbiera najczęstsze problemy: pieczenie, zaczerwienienie, łuszczenie, nadmiar produktu, wyjazd w słońce, zaplanowany zabieg. Odpowiadamy na każdą, maksymalnie przystępnym językiem. Appka działa na telefonach z Androidem oraz iOS. Powstała w React Native (Expo).

A co z accessibility?

Chcieliśmy zadbać także o osoby, które korzystają z ułatwień dostępu: tekst powiększa się razem z ustawieniami czcionki w telefonie, kontrast kolorów spełnia standard WCAG AA [Web Content Accessibility Guidelines w wersji 2.1 lub 2.2 na poziomie AA to międzynarodowy zestaw zaleceń dotyczących dostępności cyfrowej, którego celem jest ułatwienie korzystania ze stron internetowych, aplikacji i plików osobom z niepełnosprawnościami oraz seniorom. Poziom AA (średni z trzech: A, AA, AAA) uznawany jest za powszechny "złoty standard", który muszą spełniać nowoczesne serwisy — przyp. redakcji], wszystkie elementy mają opisy dla czytników ekranu, żadna informacja nie jest przekazywana samym kolorem, a przyciski mają duże pole dotyku.

image

Booksy zwolni około 20 proc. załogi. Firma przyspiesza wdrażanie AI

Co było największym wyzwaniem przy projektowaniu i wdrażaniu aplikacji swederm RETI•NAL? Jak udało się połączyć wiedzę kosmetologiczną z intuicyjnymi funkcjonalnościami, które mają ułatwiać codzienną pielęgnację?

Intuicyjność oraz łatwość obsługi — długo dopracowywaliśmy elementy związane z tymi obszarami. Aplikacja aż pęka w szwach od przystępnej wiedzy i ważnych informacji, a dużą ilość danych trudno jest przedstawić w sposób, który będzie przystępny. Jesteśmy zadowoleni z osiągniętego efektu. Jednocześnie słuchamy uwag naszych użytkowniczek, aby w kolejnych wersjach ulepszyć to, co wskazują — np. w najbliższej wersji poprawimy czytelność harmonogramu.

Drugim dużym wyzwaniem było uwzględnienie różnych scenariuszy przebiegu i zmian rutyny pielęgnacyjnej. Biorąc pod uwagę to, że każdy etap może przebiegać inaczej dla każdej z użytkowniczek, powstaje ogromna liczba różnych przebiegów całej rutyny. Można spokojnie powiedzieć, że każda z naszych użytkowniczek otrzymuje swój własny, spersonalizowany plan.

Aplikacja funkcjonuje na rynku dopiero od miesiąca. Jakie są Wasze pierwsze obserwacje dotyczące zainteresowania użytkowniczek? Które funkcjonalności wzbudzają największe zainteresowanie i jakie sygnały otrzymujecie od klientek?

Możemy się pochwalić, że większość osób, które zamówiły RETI•NAL, zdecydowała się też na instalację aplikacji. Cieszymy się, że tyle osób nam zaufało. Sygnały są w większości bardzo pozytywne! Otrzymujemy też dużą liczbę pytań związanych ze stosowaniem retinalu (np. czy można stosować samoopalacz lub maskę, czy można stosować retinal w okolicach oczu, czym oczyszczać twarz przed zastosowaniem retinalu),  i związanej z tym pielęgnacji skóry — to pokazuje, że warto dalej pracować nad sposobami, w jakie aplikacja przekazuje użytkowniczkom wiedzę.

image

Rossmann uruchamia „GPS” po drogerii. Aplikacja poprowadzi klienta do właściwej półki

Na ile aplikacja RETI•NAL jest dla swederm narzędziem edukacyjnym, a w jakim stopniu sposobem na budowanie długofalowych relacji z klientkami? 

Lubimy długofalowe relacje i przykładamy się do ich budowania. Zadowolona klientka nie tylko będzie chciała związać się z nami na długo, ale również znacznie chętniej sięgnie po inne produkty swederm, a także, co najważniejsze, znacznie chętniej poleci nas innym osobom. To bardzo cenna relacja, którą chcemy pielęgnować.

A jaką rolę w strategii marki odgrywa wspieranie użytkowniczek również po zakupie kosmetyku?

Aplikacja jest naszym sposobem na pokazanie klientkom, że chcemy być blisko nich także po zakupie. Wyrażamy to i poprzez edukację, i poprzez wsparcie — przy użyciu aplikacji oraz stały i łatwy kontakt z nami — w aplikacji, social mediach, czy przez tradycyjne kanały e-mail i telefon.

Planujecie rozwijać aplikację o kolejne funkcjonalności w nadchodzących miesiącach? 

Oczywiście! Chcemy przede wszystkim ułatwić planowanie rutyny pielęgnacyjnej i poprawić czytelność — żeby była jeszcze bardziej intuicyjna. Cały czas szukamy też sposobów na jeszcze bardziej przystępne dzielenie się wiedzą.

Czy RETI•NAL jest początkiem szerszego podejścia swederm do edukacji kosmetycznej i cyfrowego wsparcia klientek? Jak widzicie rolę tego typu rozwiązań w przyszłości marki?

Wiedza i wynikająca z niej świadomość w doborze pielęgnacji są z naszej perspektywy niezwykle ważne. W dzisiejszej rzeczywistości, w której każdy z nas musi wybierać spośród dziesiątek lub setek różnych kosmetyków, kluczowa jest umiejętność dobrania takich, które będą dobre dla naszej skóry. Nie chcemy eksperymentować na naszej skórze.

Wierzymy, że edukacja jest najlepszą drogą. Jako eksperci, chcemy przekazywać wiedzę naszym klientkom, a media cyfrowe są do tego najlepszą drogą — pozwalają dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Będziemy wkładać dużo wysiłku w to, żeby edukacja od swederm była zawsze przystępna, łatwa w odbiorze i maksymalnie wartościowa. To nasz obowiązek wobec wszystkich osób, które już nam zaufały lub chcą nam zaufać.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
07.10.2026 14:58
Gdyby wewnętrzne działy marketingu działały tak szybko jak my, rynek beauty wyglądałby inaczej
My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.Materiał Partnera

Rozmowa z zespołem Meet Strategy, który łączy strategię, social media i produkt w jedną maszynę wzrostu marek.

W polskiej branży beauty nie brakuje historii „nagłych wzrostów”. Pojawia się marka, na początku wygląda jak każda inna, po chwili zaczyna być widoczna, a po kilku latach ustawia kategorię. Tyle że w rzeczywistości takie wzrosty nie biorą się z przypadku. Stoją za nimi konkretne decyzje, konsekwencja, tempo działania i zespół, który potrafi połączyć produkt, komunikację i dane w jeden wspólny rytm.

Jeden z przykładów? Marka, która pięć lat temu miała skalę małego gracza, dziś jest większa o ponad 10 000 proc., ma pozycję numeru 1 w swojej kategorii i… zerową rotację. Z półek nic nie znika, na półki dochodzą kolejne produkty, i to w naprawdę dużym tempie. Ale to tylko jedna z historii, które pokazują, jak działa Meet Strategy.

To butikowy team oparty na trzech kluczowych rolach, które pełnią Dominika, Natalia i Marta. To one nadają kierunek, tempo i sens wszystkim projektom – łącząc myślenie strategiczne, decyzje marketingowe i operacyjne działanie w jednym, zwartym procesie. Taki model pracy pozwala im działać elastycznie i z prędkością, której nie ma w klasycznych strukturach agencyjnych.

image
W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.
materiał partnera

Spotykamy się z:
Dominiką Hachułą, CEO i założycielką Meet Strategy, odpowiedzialną za strategię, produkt i kierunek rozwoju marek,
Natalią Grodecką-Jany, Head of Social Media & Influencer Marketing, która zamienia komunikację w sprzedaż, a twórców w realny kanał wzrostu,
Martą Brancewicz, Content & Social Media Manager, która codziennie prowadzi rozmowę marki ze społecznością i nadaje jej „ludzki” rytm.

Skąd biorą się marki beauty, które rosną szybciej niż rynek?

Dominika Hachuła: Z odrobiny bezczelności i dużej dyscypliny. Niedawno analizowałam jeden z naszych projektów, markę, która urosła o ponad 10 000 proc. Największe zdziwienie? To nie był jeden viral, jeden produkt, jedno “wow”. To była seria setek dobrych decyzji podejmowanych konsekwentnie w tym samym kierunku.

Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
Trzeba zacząć myśleć: “bądźmy dokładnie tam, gdzie klient podejmuje decyzję”

Czyli tam, gdzie konsument scrolluje?

Natalia Grodecka-Jany: Dokładnie tak. Social media nie są już dodatkiem. Social media są dziś największym ekranem zakupowym. Jeszcze do niedawna TikTok kreował trendy i inspirował do zakupu. Dziś, dzięki TikTok Shop, skraca całą ścieżkę zakupową do kilku sekund. Konsument widzi produkt, ogląda jego działanie, słucha rekomendacji twórcy i kupuje bez opuszczania aplikacji. Granica między contentem a sprzedażą praktycznie znika. Dlatego marki muszą być tam, gdzie decyzje zakupowe zapadają w czasie rzeczywistym.

image
Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 
materiał partnera

Wiele marek mówi, że “robi social media”, a mimo to nie rosną w sprzedaży. Gdzie leży różnica?

Marta Brancewicz: W intencji. Marki, które rosną szybko, robią social media po coś. Marki, które nie rosną, robią je żeby były.

Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 

A jak powstają produkty, które są bestsellerami jeszcze zanim pojawią się w sklepach?

Dominika Hachuła: To jest pytanie, które nas zawsze bawi, bo odpowiedź jest tak prosta, że aż nieprawdopodobna: bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością. Jeśli marka ma sprawny system feedbacku, analizę pytań, moderację, insighty z realnych potrzeb, to produkt praktycznie „pisze się sam”.

W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.

image
Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
materiał partnera

Wasz zespół często działa szybciej niż duże agencje. Jak to możliwe?

Natalia Grodecka-Jany: Bo nie działamy jak klasyczna agencja. Działamy jak zewnętrzny, wyspecjalizowany dział marketingu. U nas decyzje zapadają tam, gdzie powinny – w gronie osób, które naprawdę znają markę, produkt i konsumenta. 

Nasze tempo nie wynika z bezmyślnego gonienia trendów, tylko z odpowiedzialności. Każda z nas prowadzi swój obszar end-to-end i bierze za niego pełną odpowiedzialność. Dzięki temu zamiast pięciu etapów akceptacji jest jedna decyzja, podjęta szybko i świadomie. I może dlatego jesteśmy szybsi: nie ma u nas rotacji ani przypadkowych rąk do pracy, tylko zespół, który od lat gra do jednej bramki.

image
Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.
materiał partnera

Kiedy marka powinna oddać promocję na zewnątrz?

Marta Brancewicz: Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.

My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.

Jest jeszcze coś ważnego, co widzimy w środku wielu organizacji: wewnętrzne tarcia, rywalizacja między działami, walka o projekty, o budżety, o awanse. Każdy gra do swojej bramki, a nie do bramki marki. To zabija kreatywność i tempo, bo energia idzie w utrzymanie struktury, a nie w rozwój produktu.

My jesteśmy poza tym. Dzięki temu możemy skupić się wyłącznie na tym, co najważniejsze: na wyniku, marce, produkcie i konsumentach.

Czy da się zbudować markę numer 1 bez influencerów?

Natalia Grodecka-Jany: Nie. Da się zbudować markę widoczną, ale nie markę wybieraną.
To przez twórców konsument uczy się używać produktów, porównuje efekty, ocenia wiarygodność i podejmuje decyzję zakupową.

Tyle że skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”. Zanim zaczniemy współpracę, prosimy twórców o realne przetestowanie produktów i dajemy im wolną rękę w pokazaniu tego, co rzeczywiście u nich działa, bo wiemy jedno: w beauty autentyczność jest walutą, a odbiorca widzi fałsz w trzy sekundy.

image
(...)skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”.
materiał partnera

Jakie błędy najczęściej popełniają marki beauty, zanim do Was trafią?

Dominika Hachuła: Najczęstsze błędy są powtarzalne i bardzo kosztowne.

Pierwszy to robienie contentu pod algorytm zamiast pod człowieka. Marki kopiują trendy, dźwięki i formaty, zamiast odpowiadać na realne pytania swojej społeczności. Drugi błąd to wprowadzanie produktów bez strategii i liczenie, że viral załatwi resztę. Viral daje rozgłos przez kilka dni. Strategia przez całe lata. Trzeci błąd to mówienie do wszystkich naraz. Rynek beauty rośnie nierówno, jeśli marka nie zna swojego odbiorcy, to mówi w pustkę. A pustka nie kupuje kosmetyków.

A największy błąd? Działać „jak wszyscy”.

I ostatnie: gdybyście miały wskazać jedną rzecz, która sprawia, że marka rośnie szybciej niż inni, co by to było?

Dominika Hachuła:
Konsekwencja. Nudna, nieromantyczna konsekwencja. Tak wygląda prawdziwy wzrost.

Natalia Grodecka-Jany:
Autentyczność. Jeśli produkt działa, content działa, influencer działa, sprzedaż nie ma wyboru, też działa.

Marta Brancewicz:
Bliskość. Jeśli jesteś blisko konsumenta, jesteś przed konkurencją. Zawsze.

I być może właśnie dlatego marki, które rosną najszybciej, wybierają zewnętrzne zespoły, które pracują szybko, konsekwentnie i blisko konsumenta.

Więcej: http://www.meetstrategy.pl

image
(...)bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością.
materiał partnera

Dominika Hachuła

Dominika Hachuła – CEO & Founder Meet Strategy

Strateżka marek beauty i FMCG z blisko 20-letnim doświadczeniem. W jej dorobku strategicznym znajdują się takie marki jak: Eveline Cosmetics, OnlyBio, Neboa, Apart, Bobini, Floslek, Dermedic Laboratorium, Skin Up, Petal Fresh oraz Tri.hee, a lista projektów jest stale rozwijana. Jako założycielka Meet Strategy prowadzi marki end-to-end: od insightu i strategii produktu, przez wdrożenie i sprzedaż, po komunikację w digitalu. Specjalizuje się w projektach wymagających tempa, intuicji rynkowej oraz spójnego połączenia produktu z social mediami.

Natalia Grodecka-Jany

Natalia Grodecka-Jany – Head of Social Media & Influencer Marketing

Ekspertka social mediów i influencer marketingu z ponad 10-letnim doświadczeniem. Współpracowała z markami takimi jak Coca-Cola, PLAY, Garnier, Rimmel, Foreo, NeoNail, Neboa i Sessio. W Meet Strategy odpowiada za strategie digitalowe i współpracę z twórcami, koncentrując się na autentyczności, dopasowaniu społeczności i realnym wpływie działań na sprzedaż.

Marta Brancewicz

Marta Brancewicz – Content & Social Media Manager

Specjalistka od treści i dialogu marek ze społecznościami. Współpracowała m.in. z markami Neboa, tołpa., Your KAYA, Plantule i Art Hotel Wrocław. W Meet Strategy odpowiada za content, storytelling i moderację, łącząc strategiczne podejście z wyczuciem języka i potrzeb odbiorców. Dba o to, by marki mówiły ludzkim głosem, reagowały w czasie rzeczywistym i budowały relacje oparte na zaufaniu.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
21. październik 2026 03:21