StoryEditor
Producenci
15.01.2020 00:00

BI-ES - tradycja i nowoczesność

Rozmowa z Beatą Piotrowską, Prezesem firmy Uroda Polska Sp. z o.o., właścicielem marki BI-ES.

Do kogo przede wszystkim kierują Państwo swoją ofertę?

Marka BI-ES, obecna na rynku od 23 lat, tworzona jest w taki sposób, aby była dostępna niemal dla każdego. Nasze doświadczenie i długa obecność na rynku perfumeryjnym pozwala na współpracę z najlepszymi perfumiarzami na świecie, co przekłada się na wysoką jakość naszych kompozycji zapachowych. Posiadamy jedną z najlepiej rozwiniętych sieci dystrybucji, przez co nasze produkty są dostępne niemal wszędzie, od największych miast, aż po najmniejsze miejscowości, w kraju i za granicą. Dzięki synergii tych czynników klienci mają możliwość używania naszych produktów nieprzerwanie od początku istnienia marki. Za granicami kraju produkty BI-ES kupić można między innymi w Japonii, na Ukrainie, w Szwecji, Norwegi, Stanach Zjednoczonych czy w tak egzotycznych miejscach, jak Reunion czy Mauritius. Jesteśmy obecni w ponad 50 krajach na świecie.


Marka BI-ES otrzymała właśnie tytuł „Dobra Marka 2019 – Jakość, Zaufanie, Renoma”. To nobilitacja czy zobowiązanie?

Jest to dla nas ogromne wyróżnienie! Cieszymy się, że nasza codzienna praca została doceniona i zauważona przez redakcję i konsumentów. Jakość, Zaufanie, Renoma – to o nie staramy się dbać każdego dnia. Ten tytuł potwierdza, że pracujemy w tym zakresie bardzo efektywnie. Jesteśmy laureatem wielu nagród w Polsce i za granicą, ale pierwszy raz trafia do nas tytuł Dobrej Marki. Traktujemy go jako nobilitację, ale jednocześnie zobowiązanie. Jesteśmy jednym z największych producentów perfum w Europie i nie możemy pozwolić sobie na spadek jakości naszych produktów i usług, tym bardziej teraz gdy trzymamy w dłoniach tytuł Dobrej Marki 2019 w segmencie „Zapachów damskich i męskich”. Każda nagroda daje satysfakcję nie tylko mi, ale także moim pracownikom, którzy codzienną ciężką pracą przyczyniają się do tego, że nagrody trafiają właśnie w nasze ręce. Widzą tym samym, że jesteśmy doceniani na rynku jako pracodawca i są z tego dumni.

Jakie są Państwa plany rozwojowe na najbliższe lata i jak będą się kształtowały kanały dystrybucji marki?

Eksport jest dla nas naturalnym kierunkiem rozwoju. Rozwijamy naszą markę w kluczowych regionach Europy Centralnej i Zachodniej. Na tym skupiamy się najbardziej. Nie zapominamy też o Azji, Krajach Zatoki Perskiej czy Japonii. Najbardziej bliski nam jest naturalnie rynek polski, choć jest on niełatwy. W Polsce nasze produkty można również kupić za pośrednictwem sklepów internetowych, sieci drogerii czy też sieci handlowych. Produkty w różnych kanałach dystrybucji są dopasowane do potrzeb klienta. Żyjemy w dobie internetu i wydawać by się mogło, że naturalnym kierunkiem rozwoju powinna być sprzedaż za pośrednictwem tego kanału, niemniej jednak zakup perfum rządzi się swoimi prawami. Kupujemy nie tylko ładne opakowanie, ale przede wszystkim kompozycję zapachową, którą klient chce przetestować. E-sprzedaż, w naszej branży, sprawdza się wtedy, kiedy klient wie, co chce dokładnie zakupić. Bezpośredni kontakt z klientem jest nadal bardzo ważny i zapewne długo się to nie zmieni. Od początku tego roku marka BI-ES jest dostępna w strefach bezcłowych największych lotnisk w Polsce, gdzie coraz mocniej zaznacza swoją obecność.


Jak kształtuje się obecnie pozycja marki w odniesieniu do rynku polskiego i  zagranicznego? Czym produkty BI-ES wyróżniają się na tle konkurencji?

Jestem przekonana, że nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że samodzielnie stworzyliśmy najbardziej innowacyjny i najszybciej rozwijający się zakład produkcji perfum w Europie. Na przestrzeni ostatnich lat przechodziliśmy kolejne etapy rozwoju. Zmieniała się sytuacja ekonomiczna w naszym kraju, otoczenie i nasz klient, wszystko to kształtowało nas i było niezwykle ważne dla rozwoju marki i firmy. Dzisiaj zakład produkcyjny o powierzchni 6 tys. m2 w niczym nie przypomina tego sprzed 23 lat. Produkujemy ponad 10 milionów perfum rocznie. Zdobywanie nowych rynków zagranicznych nie jest łatwe. Marki perfumeryjne mają wieloletnią tradycję, a klientki i klienci są przywiązani do produktów. Dlatego przyszłe zyski wymagają zawsze sporych inwestycji w budowanie marki oraz jej dystrybucji. Kluczowym jest również znalezienie właściwych dystrybutorów zagranicznych, jak również współpraca z silnymi sieciami handlowymi. Zakładanie zagranicznych oddziałów to kolejne wyzwanie, które realizujemy konsekwentnie od ponad 10 lat, rozwijając swoje spółki na Ukrainie, Czechach i Słowacji.

Czym odróżniamy się od konkurencji? Jesteśmy stabilnym brandem o ugruntowanej pozycji na świecie, wciąż kluczowym jest dla nas budowanie silnej polskiej marki, tak aby kojarzyła się z wysoką jakością produktów, a nie tylko z konkurencyjnymi cenami.


Jaka jest rola jakości surowców i innowacyjności w rozwoju marki?

Jak cała branża kosmetyczna poszukujemy innowacji, nowych nietypowych rozwiązań oraz formatów. W dzisiejszych czasach zapachy nie są już luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Perfumy, których używamy to tożsamość właściciela. Zaczynamy doceniać zapachy niszowe, stawiając na kreatywność, oryginalność i wyjątkowość. Nowe pokolenie klientów niezmiernie ceni personalizację i poczucie, że kupuje coś zupełnie wyjątkowego.

A jaką rolę w branży zapachów odgrywają walory estetyczne opakowań?

Trendy w projektowaniu opakowań są zawsze odpowiedzią na potrzeby konsumentów. To pod wpływem ich upodobań decydujemy się na opracowanie nowych rozwiązań. Wdrażanie nowych rozwiązań bez uwzględnienia oczekiwań konsumenckich nie przyniosłoby realnych korzyści ani firmie, ani odbiorcom. Nasi designerzy nie ustępują innowacyjnością projektantom zagranicznych marek, wyznaczają trendy nie tylko w kraju, ale także w Europie. Mogę zapewnić, że ostatnie linie perfum BI-ES są gwarancją innowacyjności i dobrej jakości. W firmie mamy rozbudowane zaplecze technologiczne oraz nowoczesne laboratoria, które powinna posiadać każda licząca się firma, zajmująca się produkcją perfum. Nasz zespół kreatywny codziennie tworzy nowe projekty w dbałości o najwyższą jakość, innowacyjność i zmieniające się trendy.

Coraz więcej mówi się o odpowiedzialności producentów, o poszanowaniu naturalnego środowiska. Jakie działania podejmują Państwo w tym zakresie?

Nasz zakład produkcyjny zlokalizowany jest w pobliżu Krajobrazowego Parku Pojezierza Iławskiego, obszaru objętego szczególną ochroną przyrody. Dlatego też jesteśmy zobowiązani spełniać wszystkie wymogi prawne dotyczące ochrony środowiska, tj. gospodarki odpadami i opakowaniami, wodo-ściekowej oraz emisji gazów i pyłów do powierza. Nasz profil produkcyjny nie jest uciążliwy dla otoczenia i nie generuje niebezpiecznych odpadów. Zależy nam, aby nasze produkty wytwarzane były w czystym naturalnym, nieskażonym środowisku, z dala od zakładów przemysłu ciężkiego, dlatego ekologia jest dla nas bardzo ważna.
Chętnie podejmujemy także różne rozwiązania sprzyjające ochronie środowiska. Jednym z nich jest 15-letnia współpraca z Organizacjami Odzysku, w zakresie recyklingu opakowań wprowadzanych na rynek. Corocznie otrzymujemy Certificate resources SAVED, w których podaje się wymierne korzyści dla środowiska wyrażane redukcją setek ton emisji gazów cieplarnianych.

Rozmawiała Magdalena Klimek,

artykuł pierwotnie ukazał się na portalu Dobramarka.eu

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
28.09.2026 13:37
Armani szykuje się do rozmów z L’Oréal, LVMH i EssilorLuxottica. W grze 15 proc. udziałów
Sklep Armani w centrum Mirdif w Dubaju.Challiyan, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Giorgio Armani pozostawił spadkobiercom instrukcję sprzedaży początkowo 15 proc. udziałów w grupie. Teraz firma przygotowuje się do rozmów z trzema wskazanymi przez projektanta potencjalnymi inwestorami: L’Oréal, LVMH i EssilorLuxottica. W tle są zmiany strategiczne, spadek przychodów oraz próba zwiększenia znaczenia bardziej marżowych kategorii, w tym akcesoriów.

Według Financial Times w najbliższych tygodniach przedstawiciele grupy Armani mają rozpocząć formalne rozmowy z trzema potencjalnymi inwestorami wskazanymi przez Giorgio Armaniego. Chodzi o LVMH, właściciela m.in. licznych marek luksusowych, koncern kosmetyczny L’Oréal oraz grupę EssilorLuxottica, właściciela m.in. marki Ray-Ban. Przedmiotem rozmów ma być sprzedaż mniejszościowego pakietu udziałów.

Decyzja jest następstwem testamentowych wskazań Giorgio Armaniego, który przez dekady utrzymywał ścisłą kontrolę nad założoną przez siebie grupą. Projektant zmarł we wrześniu 2025 r. w wieku 91 lat. Wcześniej, chcąc zachować niezależność firmy, przez lata odrzucał możliwość jej przejęcia przez większy koncern.

15 proc. udziałów do podziału

Zgodnie z planem pozostawionym przez Armaniego spadkobiercy mają sprzedać początkowo 15 proc. udziałów w grupie w ciągu 18 miesięcy od jego śmierci. Jednym z rozważanych scenariuszy jest podział tego pakietu pomiędzy trzy wskazane firmy: LVMH, L’Oréal i EssilorLuxottica. Jak podaje Financial Times, rozmowy na ten temat były dotąd prowadzone nieformalnie.

Żaden z potencjalnych inwestorów nie sygnalizuje jednak, według osób cytowanych przez dziennik, gotowości do przejęcia dużego pakietu udziałów. W przypadku EssilorLuxottica znaczenie ma przede wszystkim istniejąca współpraca biznesowa. Koncern ma umowę licencyjną z Armani na produkcję i dystrybucję okularów obowiązującą do 2038 r.

image

Spadkobiercy Giorgio Armani wystawią na sprzedaż część udziałów modowego giganta

Podobnie wygląda sytuacja L’Oréal. Koncern kosmetyczny posiada umowę licencyjną z Armani obowiązującą aż do 2050 r. Współpraca obejmuje biznes beauty, dlatego dla L’Oréal potencjalna inwestycja w grupę modową mogłaby być przede wszystkim sposobem na zabezpieczenie długoterminowej relacji z jedną z najważniejszych marek luksusowych.

L’Oréal ma doświadczenie w inwestowaniu w marki modowe. Koncern objął m.in. udział w Jacquemus, jednak nie zarządza bezpośrednio jego działalnością operacyjną. W przypadku Armani jego podstawowym biznesowym interesem pozostaje rozwój segmentu kosmetycznego działającego na podstawie licencji.

Armani szuka wzrostu w akcesoriach

Rozmowy z potencjalnymi inwestorami zostały opóźnione przez trwającą wewnątrz grupy reorganizację. Pierwotnie miały rozpocząć się w czerwcu, obecnie ich termin przewidywany jest na koniec września lub początek października.

Firma jednocześnie pracuje nad nową strategią z udziałem Boston Consulting Group. Jej elementem ma być uporządkowanie pozycjonowania poszczególnych marek oraz zwiększenie udziału kategorii o wyższej marży, przede wszystkim akcesoriów.

Grupa Armani obejmuje m.in. Giorgio Armani, Emporio Armani i linię haute couture Armani Privé, a także działalność hotelarską, restauracyjną i wyposażenie wnętrz. Za zmianę kierunku jednej z najważniejszych marek odpowiadać będzie Dario Vitale, który został powołany do kierowania rozwojem Emporio Armani.

Emporio odpowiada za niemal jedną trzecią rocznych przychodów grupy. Przy łącznych przychodach wynoszących w 2025 r. 2,19 mld euro oznacza to skalę około 730 mln euro rocznie, przy założeniu udziału na poziomie jednej trzeciej.

Vitale ma odświeżyć pozycjonowanie Emporio Armani i nadać marce wyraźniejszą tożsamość. Projektant wcześniej pracował przy rozwoju Miu Miu, marki należącej do Prada Group. Jednocześnie ma uczestniczyć w rozwoju segmentu akcesoriów Giorgio Armani.

Przychody spadają, EBITDA rośnie

Zmiany strategiczne zachodzą w okresie osłabienia wydatków konsumentów na dobra luksusowe. Przychody grupy Armani zmniejszyły się w 2025 r. o 2,8 proc., do 2,19 mld euro. Był to drugi kolejny rok spadku. W 2024 r. przychody obniżyły się o 5 proc.

Jednocześnie grupa poprawiła wynik EBITDA. W 2025 r. wyniósł on 153 mln euro, czyli o 3,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Według informacji Financial Times wzrost był efektem m.in. redukcji kosztów oraz lepszych wyników Armani Privé.

image

Polak trafia do centrali L’Oréal. Krzysztof Bożek obejmuje stery marek Armani i Valentino na Europę

Dla potencjalnych inwestorów istotna będzie jednak także wycena grupy. W otoczeniu Armani pojawia się wartość sięgająca około 10 mld euro, podczas gdy potencjalni inwestorzy mają oceniać wartość przedsiębiorstwa na 3–7 mld euro. Tak duża różnica może być jednym z głównych punktów spornych podczas rozmów.

Jeżeli nie uda się znaleźć inwestora zaakceptowanego przez spadkobierców, alternatywą pozostaje debiut giełdowy. Na razie priorytetem jest jednak przygotowanie grupy do funkcjonowania bez jej założyciela.

Zmiany obejmują również radę dyrektorów. Do organów zarządzających dołączyli m.in. Marco Bizzarri, były szef Gucci, oraz Federico Marchetti, założyciel Yoox. Funkcję przewodniczącego objął wieloletni współpracownik Armaniego Leo Dell’Orco.

Dla branży beauty szczególne znaczenie ma potencjalne zaangażowanie L’Oréal. Koncern jest już związany z Armani wieloletnią umową licencyjną, a ewentualne wejście kapitałowe oznaczałoby dodatkowe powiązanie producenta kosmetyków z jedną z największych włoskich grup luksusowych. Jednocześnie skala całej transakcji i przyszła struktura właścicielska Armani pozostają przedmiotem negocjacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ogłoszenia
25.09.2026 16:39
Transfer Anny Lewandowskiej do USA, sprzedaje udziały marki kosmetycznej
Anna Lewandowska Dorota Szulc

Anna Lewandowska może sprzedać udziały w marce kosmetycznej Phlov, którą współtworzy od 2019 roku. Jak podaje fashionbiznes.pl, rozmowy z potencjalnym kupcem trwają, jednak transakcja nie została dotąd oficjalnie potwierdzona. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, może wywołać to poruszenie na rynku kosmetycznym.

Phlov pod młotkiem, czy Anna Lewandowska sprzedaje udziały? 

Jak czytamy w fashionbiznes.pl, Anna Lewandowska miała zdecydować się na sprzedaż swoich udziałów w brandzie Phlov. 

Phlov to marka kosmetyczna założona przez Annę Lewandowską i Justynę Żukowską-Bodnar, które poznały się w 2016 roku i połączyły doświadczenie w branży kosmetycznej z pomysłem na naturalne, wegańskie i innowacyjne produkty. Warto dodać, że Phlov miał swój debiut na rynku w roku 2019.

Moodiphy, spółka właścicielska Phlov, odnotowała około 1,67 mln zł zysku netto (około 390 tys. euro) przy przychodach przekraczających 20,9 mln zł (około 4,85 mln euro). Według portalu branżowego rozmowy z potencjalnym kupcem mają już trwać, ale nie wiadomo, do kogo miałyby trafić udziały.

Anna Lewandowska to polska przedsiębiorczyni, trenerka i była zawodniczka karate, a także żona piłkarza Roberta Lewandowskiego. Rozwija biznesy związane m.in. z fitnessem, zdrowym stylem życia i kosmetykami, w tym markę Phlov. 

image

Koniec rytuałów? Jeden kosmetyk chce zastąpić trzy. Skinimalizm i hybrydyzacja zmieniają rynek beauty [RAPORT WK]

Lewandowscy od lat angażują się również we współprace reklamowe. Wspólnie występowali m.in. w kampaniach Huawei, Head & Shoulders i Lidla, a Anna Lewandowska współpracowała także z takimi markami jak Calzedonia, Kinga Pienińska i 4F. Robert Lewandowski w 2026 roku bierze natomiast udział m.in. w kampaniach Hot Wheels i Banku Pekao.

Rozmowy na temat kupna Phlov trwają. Jak przekazuje serwisowi fashionbiznes.pl Anna Lewandowska: “rozmowy toczą się już od jakiegoś czasu, jednak – jak to w biznesie – wymaga to czasu, żeby obie strony były zadowolone”.

Dlaczego Phlov trafił na sprzedaż?

Jak czytamy w niemieckiej gazecie Bild, powodem ma być brak czasu po przeprowadzce rodziny do Chicago. Przedsiębiorczyni chce skoncentrować się na innych projektach, takich jak studio fitness Edan i program treningowy Kick The Barre.

Fashionbiznes.pl podaje, że część biznesów Lewandowskiej nadal działa w Europie, a wśród projektów, na których chce skupić więcej uwagi.

image

Phlov wchodzi w kategorię makijażową

Według doniesień medialnych właśnie zmiana miejsca zamieszkania i związane z nią ograniczenia czasowe są jednym z powodów planowanej sprzedaży udziałów w Phlov.

Na razie nie wiadomo, kto mógłby przejąć udziały Lewandowskiej ani jak zmieniłaby się struktura właścicielska Phlov po ewentualnej transakcji. Sprzedaż udziałów nie została dotąd oficjalnie potwierdzona.

Jak sprzedaż brandu może wpłynąć na rynek kosmetyczny?

Ewentualna sprzedaż Phlov może wpłynąć na dalszy rozwój marki i jej obecność na rynku kosmetycznym. Jeśli brand trafiłby do dużego koncernu kosmetycznego, mógłby zostać włączony do jego portfolio i zyskać dostęp do szerszej sieci dystrybucji. Marka mogłaby wówczas trafić do większej liczby sklepów, a jej oferta mogłaby zostać rozszerzona.

Osobnym kierunkiem rozwoju biznesowego Anny Lewandowskiej pozostają projekty związane z fitnessem i treningiem. Jej rozpoznawalność może ułatwiać rozwój kolejnych lokalizacji siłowni w Barcelonie, a także dalsze komercyjne wykorzystanie autorskich programów treningowych. Jeśli rodzina Lewandowskich na dłużej zwiąże swoją przyszłość ze Stanami Zjednoczonymi, jednym z potencjalnych kierunków ekspansji tych projektów może być również rynek amerykański.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. wrzesień 2026 18:27