StoryEditor
Producenci
04.03.2019 00:00

Dr Adrianna Lewandowska, Instytut Biznesu Rodzinnego: Sukcesja po polsku

Prawidłowo przeprowadzony proces biznesowej sukcesji trwa nawet 7-8 lat. By nie ucierpiała na nim rodzina, należy spisać specjalną konstytucję firmy rodzinnej. Co taki dokument zawiera i dlaczego w Polsce tylko 8 proc. dzieci chce przejąć firmy po swoich rodzicach, opowiada dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego. Po raz pierwszy i jedyny będzie obecnie następowało w Polsce tak dużo procesów sukcesyjnych. 30-letnie firmy będą przechodziły w nowe ręce.

W jednym z wywiadów na pytanie „Co to jest firma rodzinna?” odpowiedziała Pani: „To stan umysłu”. Dlaczego?

Dlatego że moim zdaniem do stworzenia definicji firmy rodzinnej nie wystarczą „twarde” i obiektywne kryteria, czyli to, że musi być przynajmniej dwoje członków rodziny zaangażowanych w biznes, oraz to, że przedsiębiorstwo musi należeć do rodziny. Ja dodaję jeszcze trzeci, „miękki” czynnik – myślenie o firmie musi być długowieczne – „chcę, żeby ta firma trwała”.

Marek Piechocki, właściciel gigantycznego polskiego koncernu modowego LPP, powiedział, że nie traktował swojej firmy jako rodzinnej, aż do momentu, kiedy zaczął się zastanawiać co dalej, „kto po mnie przejmie nie majątek, tylko odpowiedzialność za tę firmę?”. I właśnie ten moment przejścia w świadomości od „tu i teraz” do „na zawsze” to są narodziny firmy rodzinnej. Trzeba wejść w pewien stan umysłu, żeby móc planować dalej.

Wspomina Pani również o emocjach towarzyszących prowadzeniu firm rodzinnych. Wydaje mi się, że to one właśnie odgrywają największą rolę, kiedy do świadomości właścicieli dociera, że muszą zacząć myśleć o przekazaniu sterów komuś innemu. Nie zawsze dzieciom, a nawet jeśli, to i tak jest to bardzo trudne. Tak ciężko jest odejść?

O tak… Sukcesja to taka sztafeta pokoleń. I jest dokładnie tak jak w tej dyscyplinie. Kiedy jeden z biegaczy przekazuje drugiemu pałeczkę, to ten przejmujący ją musi się rozpędzić i biec ile sił. Ale żeby mógł to zrobić, pierwszy musi się przesunąć, zrobić mu miejsce. Tymczasem bardzo często obserwuję, że choć właściciel mówi o przekazaniu firmy, nawet rozpoczyna ten proces i już wprowadził następcę, i tak nadal dzierży władzę. Młody próbuje szybko biec, już złapał pałeczkę w sztafecie, ale ktoś nadal trzyma ją mocno z drugiej strony. To jest szalenie trudne – puścić ją i dać następcy pobiec dalej.

I jeszcze trzeba dobrze podać… Podobno bardzo mały procent firm przechodzi pozytywnie przez proces sukcesji?

Fakt, nie wygląda to najlepiej. Statystyki wskazują, że w Polsce tylko 8 proc. dzieci chce przejąć biznesy po swoich rodzicach, prowadzić nadal firmę i wziąć za nią odpowiedzialność. To ważne, bo gdybyśmy zapytali, kto chce po prostu dostać majątek, pewnie byłby las rąk. Jest niewielu naturalnych sukcesorów. Bo wolą wybrać swoją własną drogę, nie chcą wchodzić w cudze buty, czasem nie chcą tak ciężko pracować. Jest szereg czynników.

Czyli u młodych emocje nie są tak silne jak u starszych, którzy kochają swoje firmy? Młodzi podchodzą do tego bardziej pragmatycznie? „Nie chcę, bo to nie jest moje życie”. I już?

Chyba nie jest to takie proste. Niewielu stać na to, żeby oznajmić: „nie chcę, bo mam swój pomysł na życie”. Trzeba pamiętać, że są to emocje skierowane nie do firmy, a do rodziców. Szczególnie ciężko mają dzieci będące jedynakami, to nad nimi zawsze wisi ta perspektywa przejęcia firmy. Nie ma alternatywy. Czasami wchodzą w „nieswoje buty” i to po prostu nie może się udać. Gdybyśmy wróciły do statystyk – z pierwszego do drugiego pokolenia udaje się przekazać firmę tylko w 30 proc. przypadków, a z drugiego do trzeciego – tylko w 7-8 proc. I mówimy cały czas o tej niewielkiej grupie przedsiębiorstw, w których w ogóle dzieci podjęły próbę objęcia sterów po rodzicach.

  • 8% - tylko tyle dzieci z firm rodzinnych chce przejąć biznes
  • 30% - tylko tyle jest firm rodzinnych, które pomyślnie przejdą sukcesję
  • 36% - tylko tyle jest firm rodzinnych świadomych swojej rodzinności 

Źródło: Instytut Biznesu Rodzinnego

Dlaczego tak się dzieje?

Dlatego że w Polsce proces sukcesji sprowadził się głównie do przepisywania majątku i wprowadzania następców do firmy na poziomie formalnym, prawnym. A to jest znacznie bardziej skomplikowane. Według mojej autorskiej definicji sukcesja biznesu to cztery „W”.

Wiedza – najpierw muszę wszystkiego nauczyć następcę firmy, przekazać mu informacje o klientach, pokazać, jakie mają potrzeby konsumenckie, wytłumaczyć, jakie wartości wnosimy na rynek, pokazać, jaka jest nasza konkurencja, kim są nasi pracownicy, jakie są ich kompetencje i w czym tkwi nasza siła. Dodatkowo musimy myśleć o tym, jaką chcemy widzieć naszą firmę w przyszłości. To zdobywanie wiedzy przez następcę trwa. Szwajcarzy mówią: 7-8 lat, tyle potrzeba na przeprowadzenie sukcesji.

Kolejne „W” to władza. Władza przekazywana stopniowo. Najpierw odpowiedzialność za jakiś projekt, może za jedną linię produktową, potem za kolejne odcinki. Nauka to również prawo do zarządzania budżetami. Tymczasem 80 proc. sukcesorów wprowadzanych do firm deklaruje, że mogą podejmować decyzje budżetowe do… tysiąca złotych miesięcznie. To o jakiej odpowiedzialności mówimy?

Tu znów na pierwszy plan wysuwa się majątek, strach, że niewłaściwie zainwestują, że coś stracą.

To jest ryzyko wpisane w proces sukcesji. Jak inaczej młodzi mają się nauczyć zarządzania biznesem, majątkiem? Lepiej, żeby pomylili się raz, w bezpiecznej asyście rodziców. Prawdopodobnie więcej nie popełnią tego samego błędu.

Kolejne „W”?

Własność. Dopiero tu wchodzą aspekty prawne, formalny podział firmy. Komu ją przekazać? Jednemu dziecku, które najbardziej się angażuje? A może wszystkim dać udziały po równo? To są bardzo trudne decyzje. Dlatego podstawą, wspólnym mianownikiem w tym procesie jest kolejne „W” – wspólne wartości. Ustalenie, jak podchodzimy do rozwoju, ryzyka, do pieniądza. Jak rozumiemy te pojęcia. Ojciec jest wizjonerem, dla niego przyszłość to inwestycje, otwarcie nowej fabryki, linii produkcyjnej. Syn widzi to zupełnie inaczej – uważa, że trzeba wstrzymać się z inwestycjami, ewentualnie dywersyfikować ryzyko. Jeśli wcześniej nie wypowiedzą na głos swoich poglądów, nie przedstawią swojego punktu widzenia, nie będzie można mówić o dalszym rozwoju firmy.

Czasami już zaczęty proces sukcesji trzeba wstrzymać i najpierw rozplątać życiowe supły, bo ktoś komuś musi coś przebaczyć.

Kiedy Pani o tym opowiada, zaczyna wydawać się jasne, dlaczego na przekazanie władzy w firmie potrzeba aż 7-8 lat.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematem sukcesji, doradzam firmom i wiele widziałam. Na pewno nie jest to zmiana, którą można przeprowadzić z dnia na dzień, bo nagle uznaliśmy, że już nie mamy dość sił, aby prowadzić firmę. Co więcej, czasami już zaczęty proces sukcesji trzeba wstrzymać i najpierw rozplątać życiowe supły, bo ktoś komuś musi coś przebaczyć. Na przykład to, że taty nigdy nie było w domu, mówił, że wróci, a nie wracał. Dziś jego dorosły syn pyta: „Dlaczego mam uwierzyć, że będziesz słownym człowiekiem? Dlaczego mam zająć się twoją firmą, skoro ty nie opiekowałeś się mną?”.

Na ten proces składa się tak wiele kroków. Na przykład to, że właściciel firmy wraz z jej przekazaniem oddaje następcy atrybuty władzy. Dosłownie. Do kogo będzie należał fotel prezesa? Bardzo dbam o ustalenie każdego najdrobniejszego szczegółu. Są przypadki, kiedy lepiej, aby gabinet dotychczasowego prezesa pozostał nietknięty, aby jako np. członek rady nadzorczej mógł od czasu do czasu do niego przychodzić, a nowy prezes urządza swój własny gabinet. Jedno jest pewne – jeśli nestor nie ma prawa wejść do firmy, to znaczy, że to nie była dobra sukcesja.

Lepiej przepisać firmę dzieciom czy odsprzedać? Słyszę ostatnio, że przybywa zwolenników tego drugiego rozwiązania. Rodzice boją się, że nie będą mieli z czego żyć. Boją się też, że jeśli oddadzą firmę, dzieci nie będą jej szanować i szybko się jej pozbędą.

To ekstremalne przypadki, chyba nie słyszałam, żeby w Polsce dziecko sprzedało firmę, którą dostało od rodziców. A odpowiadając na pytanie, jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że rodzice oddają dzieciom majątek i w powszechnej opinii dawać znaczy kochać. Nie bez znaczenia jest też to, że w Polsce nie ma podatku od darowizny. W Wielkiej Brytanii jest to np. 50 proc., w Niemczech 20 proc.

Kiedyś też nie mieściło mi się w głowie, że można byłoby dzieciom sprzedać firmę, a nie ją podarować. Z biegiem lat zweryfikowałam swoje poglądy i przyznam, że jestem gorącą orędowniczką częściowej partycypacji dzieci w koszcie firmy. Oczywiście nie chodzi o to, żeby to była cena rynkowa, jednak konieczność wyłożenia swoich pieniędzy, które wcześniej trzeba pozyskać np. z kredytu albo od zewnętrznych inwestorów, których potem trzeba spłacić, bardzo szybko weryfikuje, kto naprawdę chce zaangażować się w firmę, komu na niej zależy.

Ważniejsze jednak w tym modelu jest to, że młodzi, którzy mają swój wkład finansowy w firmę, od razu stają – jak mówią Niemcy „auf Augenhöhe” – na wysokości wzroku, czyli stają się partnerami w biznesie. Słabsze staje się poczucie wdzięczności, uzależnienia, a także niemocy, bo „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”. Mają śmiałość wyrażać swoje poglądy i wcielać w życie swoje pomysły, zgodnie z zapisami umowy sukcesyjnej. Relacje stają się czyste, partnerskie.

Sukcesor, kiedy wchodzi do rodzinnej firmy, absolutnie nie powinien być wprowadzany od razu na eksponowane stanowisko, bo wtedy jemu robimy największą krzywdę. W odczuciu pracowników jest to nepotyczne zachowanie, które jest niczym nieuzasadnione.

Czy myśląc o tym, że kiedyś przekażemy biznes dziecku, lepiej wprowadzać je od najmłodszych lat do firmy, czy wprost przeciwnie – pozwolić mu najpierw nabrać doświadczenia gdzie indziej?

Tu znów moje poglądy ewoluowały na przestrzeni lat. Najpierw wydawało mi się, że najlepiej jest, kiedy dziecko od razu wchodzi do firmy, poznaje od początku wszystkie szczeble i nie potrzebuje pracować gdzie indziej, bo i tak będzie zarządzać tą firmą. Ale rewiduję moje myślenie. Od ludzi mających po 40-45 lat, którzy przejęli rodzinne biznesy, najczęściej słyszę: „Gdybym mógł cofnąć czas, poszedłbym pracować jeszcze gdzie indziej, teraz jest już za późno”.

Również na podstawie rozmów z wieloma edukatorami z obszaru family business rekomendowałabym, aby potencjalny sukcesor przepracował przynajmniej 2-3 lata poza firmą, gdzie jego nazwisko nic nie znaczy, gdzie ktoś, kto nie jego tatą, powie mu, w czym jest dobry, a w czym słaby. Potem, kiedy wchodzi do rodzinnej firmy, również absolutnie nie powinien być wprowadzany od razu na eksponowane stanowisko, bo wtedy jemu robimy największą krzywdę. W odczuciu pracowników jest to nepotyczne zachowanie, które jest niczym nieuzasadnione. Powinien krok po kroku dojść od najniższego do najwyższego szczebla. Jeśli się do zarządzania nadaje, a co najważniejsze chce.

A jeśli nie chce?

Nic na siłę. Dzieci zmuszone do przejęcia zarządzania firmą nigdy nie zostają liderami.

Całe życie harowałem, a dzieci nie chcą zostać w firmie – to musi być przykre doświadczenie dla rodzica. I często nie do zaakceptowania.

Wie pani co jest gorsze? Poczucie, że sprawiłem, że moje dziecko jest nieszczęśliwe. Często dostaję zlecenia pod hasłem „Sprawdź, czy się nadaje”. Odpowiadam: „Sprawdzę gdzie, w jakiej roli będzie szczęśliwy”. Po chwili kłopotliwego milczenia następuje zgoda, bo szczęście dziecka jest priorytetem każdego rodzica. Dziecko wcale nie musi być następcą w biznesie. W Polsce 70 proc. właścicieli zakłada, że nastąpi sukcesja wewnątrzrodzinna, a na Zachodzie jest dokładnie odwrotnie – sukcesje są zewnątrzrodzinne. To znaczy, że zarządzać firmą może na przykład pracownik, który jest młodszy od właściciela, związany z firmą od lat, lojalny, oddany. Dużo trudniejsze jest ściąganie menedżerów z zewnątrz.

Jeśli oczekuje się, że osoba z zewnątrz będzie się troszczyć o firmę jak o własną, musi poczuć się częścią rodziny.

Bo rzadko naprawdę identyfikują się z firmą? Traktują swoją funkcję zadaniowo, nie ma tu miejsca na emocje?

Nie chciałabym, aby to tak radykalnie zabrzmiało, choć faktycznie jest w tym część prawdy. Żeby uniknąć rozczarowań, szalenie istotne jest ustalenie wspólnych celów – czego chce właściciel firmy od menedżera i jakie założenia ma menedżer, wchodząc do firmy. Ważne jest też zrozumienie, że rodzina gra długookresowo, a menedżer z założenia od kwartału do kwartału i trzeba mu po prostu wyjaśnić, że oczekuje się od niego długofalowej strategii. I co najważniejsze – jeśli oczekuje się, że osoba z zewnątrz będzie się troszczyć o firmę jak o własną, musi poczuć się częścią rodziny. Musi mieć świadomość, że jest szanowana, lubiana i akceptowana. Wtedy reprezentuje biznesowo rodzinę, a nie tylko firmę.

A sprzedaż firmy?

Myślę, że jest to jedna z najtrudniejszych decyzji. Kiedy po rodzinnej naradzie dochodzimy do wniosku, że firmę należy sprzedać, to też trzeba to zrobić mądrze, w odpowiednim momencie, kiedy właściciel ma jeszcze na to siły.

Polskie firmy są łakomym kąskiem dla funduszy, które tego wcale nie ukrywają – bardzo intensywnie poszukują biznesów do przejęcia. Czy to dobry kierunek dla myślących o sprzedaży firmy?

Odpowiem tak: na pewno najlepszym przejmującym jest ten, który ma kompetencje do rozwoju firmy, nie ten, kto da więcej. Solange Olszewska, sprzedając swoją firmę Solaris hiszpańskiej grupie CAF, podjęła tę decyzję, wiedząc, że są kompetentni, że mają doświadczenie w produkcji trolejbusów, autobusów od wielu lat. Kazimierz Pazgan sprzedał firmę Konspol amerykańskiemu koncernowi Cargill. To globalna firma, która zarazem jest szóstą co do wielkości firmą rodzinną na świecie. Ponad 150 lat tradycji, ogromne doświadczenie, od 70 lat przeprowadza konsolidacje, co – jak podkreślał – gwarantowało, że jego brand, rozwijany od 40 lat, nie zniknie.

Ten fakt przetrwania marki ma ogromne znaczenie. W odczuciu właściciela firmy jego „dziecko” przechodzi do takiej duchowej adopcji: „weź je, opiekuj się, daj mu to, czego ja nie mogłem”. W wielu przypadkach nie jest to kwestia pieniędzy, tylko świadomości, że ktoś się o tę firmę zatroszczy.

Wystąpił starszy pan, pracownik produkcji i powiedział: „Ty nigdy nie będziesz taki jak twój tata, ale my w ogóle tego nie oczekujemy. Wiemy, że masz być sobą i chcemy, żebyś był pewny tego, że jesteś sobą. Jak zobaczymy, że się angażujesz, tak jak się angażował twój tata, choć po swojemu, to będziemy cali twoi. Weź tę robotę i po prostu ją pokochaj”. Był to naprawdę niezwykły moment w mojej karierze.

Wróćmy więc do naturalnych sukcesorów. Dlaczego jest tak ważne, żeby czuli, że przejmują odpowiedzialność za firmę, a nie po prostu majątek?

Posłużę się przykładem. Przyjeżdżałam na konsultacje do pewnej firmy już od roku. Podczas którejś z wizyt podeszła do mnie asystentka prezesa i zapytała wprost, kiedy porozmawiam o zmianach w firmie również z pracownikami. Przyznam, że kompletnie mnie zamurowało. Uzmysłowiłam sobie, że nie przewidziałam w tym procesie głosu pracowników, którzy przecież mają swoje obawy, swoje nadzieje, czują, że ta zmiana może pociągnąć zmiany kadrowe.

Zorganizowaliśmy więc takie spotkanie. Syn właściciela czuł, że nie ma takiego poparcia jak ojciec, którego pracownicy bardzo szanowali, natomiast jego traktowali jak celebrytę. Sami zresztą o tym powiedzieli, że dla ojca byli gotowi pracować dzień i noc, bo z nim tworzyli firmę, on pracował tak samo ciężko jak oni, ale dla syna, który wpada do firmy i wypada z niej, tego nie zrobią. Syn przyjął ten trudny komunikat i starał się zmienić, ale cały czas targały nim emocje. Bał się, że ludzie go nie zaakceptują.

Na tym spotkaniu wystąpił przed pracownikami i powiedział, że naprawdę zależy mu na firmie, że bardzo się stara, ma inne metody pracy, nie przyjeżdża na siódmą rano i nie wychodzi ostatni, jak robił to ojciec, ale że firma jest dla niego bardzo ważna. „Co mogę zrobić, żeby was przekonać do siebie?” – zapytał. Wystąpił starszy pan, pracownik produkcji i powiedział: „Ty nigdy nie będziesz taki jak twój tata, ale my w ogóle tego nie oczekujemy. Wiemy, że masz być sobą i chcemy, żebyś był pewny tego, że jesteś sobą. Jak zobaczymy, że się angażujesz, tak jak się angażował twój tata, choć po swojemu, to będziemy cali twoi. Weź tę robotę i po prostu ją pokochaj”. Zapadła zupełna cisza. Był to naprawdę niezwykły moment w mojej karierze.

Proces sukcesji, choć niezwykle trudny, powinien być poprowadzony tak, aby rodzina się nie rozpadła.

Wyjątkowa historia. Myślę, że niewielu właścicieli bierze pod uwagę rozmowę z pracownikami przy przekazywaniu władzy swojemu następcy, nie mówiąc już o braniu pod uwagę ich zdania.

To jest trudne do samodzielnego przeprowadzenia, dlatego warto pracować nad sukcesją z doradcami, specjalistami w swoich dziedzinach, mediatorami, moderatorami, psychologami, bo jak już wspominałam, czasem wymaga to dokopania się do tych najgłębszych pokładów z przeszłości, poruszenia najbardziej czułych strun. Kiedy wchodzę do firmy, by przeprowadzić proces sukcesji, mam dwa podstawowe cele. Po pierwsze robimy to po to, żeby firma rosła.

Drugi wymiar, który jest dla mnie bardzo ważny, to harmonia rodziny. Proces sukcesji, choć niezwykle trudny, powinien być poprowadzony tak, aby rodzina się nie rozpadła. A bywa i tak, jak w jednej z firm, w której potencjalnymi następcami było troje dzieci – dwóch synów i córka, że córka musiała z tego procesu wyjść, aby on się udał. I wszyscy członkowie rodziny musieli to zrozumieć i z tym się pogodzić. Dlatego, zanim zabierzemy się za działanie, siadamy z całą rodziną i spisujemy tzw. konstytucję rodzinną. Jest to dla mnie święty dokument, jestem wielką fanką ładu rodzinnego.

Co znajduje się w takiej konstytucji?

Tak jak mamy corporate governance, tak samo mamy family governance. Taki dokument ma kilkadziesiąt stron, tworzę go przez dwa lata. W ramach konstytucji zapisujemy reguły ważne dla tej konkretnej rodziny, np. według jakiego klucza podejmujemy decyzje – family first czy business first?

Jeśli priorytetem jest biznes, to na stanowisko prezesa mogą wejść wyłącznie osoby, które mają odpowiednie kompetencje. Jeśli będą to członkowie rodziny – wspaniale. Ale jeśli pojawi się ktoś z zewnątrz, kto będzie lepiej zarządzał firmą – wpuszczamy właśnie jego. Czy możemy zatrudniać swoje małżonki lub mężów? Kto może ich potem zwalniać? Jakie będą mieć wynagrodzenia – takie jak wszyscy pracownicy, czy powinni mieć jakieś benefity wynikające z tego, że należą do rodziny? Czy chcemy konsolidować majątek? Czy będą dziedziczyć wszyscy spadkobiercy? Czy tylko rodzina nuklearna, czyli po krwi, czy może też np. małżonka, która weszła do rodziny?

Wszystkie tematy dyskutujemy na forum, każdy także zwrotnie przysyła swoje indywidualne uwagi do danego zagadnienia. Wszystko jest poddawane dyskusji i omawiane są plusy i minusy danych rozwiązań. Jak choćby to, że jeśli zatrudniamy członków rodziny, to może mamy do nich większe zaufanie, poczucie stabilności, ale też trudniej jest kogoś zwolnić i wszelkie nieporozumienia przekładają się na relacje rodzinne.

Przede wszystkim obowiązkiem właściciela jest zabezpieczenie majątku firmowego przed rozproszeniem. A jeśli tak, to oznacza, że najlepiej, jeśli dziedziczenie przebiega po linii nuklearnej, czyli po krwi.

No właśnie, co się dzieje, kiedy do firmy rodzinnej wchodzi bliska osoba z zewnątrz, np. żona, partnerka? I czasem wchodzi przebojem, czyli od razu na eksponowane stanowisko.

Jeżeli celem założycieli jest, aby firma trwała, to muszą dbać o harmonię w firmie i w rodzinie. Przede wszystkim obowiązkiem właściciela jest zabezpieczenie majątku firmowego przed rozproszeniem. A jeśli tak, to oznacza, że najlepiej, jeśli dziedziczenie przebiega po linii nuklearnej, czyli po krwi. Jeśli np. właściciel dzieli majątek między dwóch synów, to ich współmałżonki powinny podpisać intercyzę wskazującą, że udziały w firmie nie przechodzą na nie. Jest to powszechnie stosowany element procesu sukcesyjnego i dotyczy wyłącznie majątku firmowego.

Jednocześnie jednak musimy znaleźć rekompensatę, czyli inne elementy majątku wspólnego, które można przepisać tylko żonie. Często jest to np. dom czy mieszkanie. Skądinąd rozwiązanie korzystne, bo w razie jakichkolwiek problemów z firmą ten majątek nie przepadnie. Jest to tzw. kapitał bezpieczny. Zakładam oczywiście, że małżeństwo jest zgodnie i obie strony rozumieją, dlaczego pewne zapisy są konieczne.

Czy zna Pani przypadki, kiedy brak takich zapisów wpłynął na dalsze losy firmy?

Niestety tak. Rodzice dość wcześnie przepisali cały majątek na jedynego syna. Obawiali się wejścia podatku od darowizny, a byli pewni, że syn i tak wszystko będzie dziedziczył, zwłaszcza że już pracował w firmie. Niestety, syn w wieku zaledwie 40 lat zginął w wypadku. A wcześniej cały majątek zapisał w testamencie żonie, nie mieli dzieci. Doszło do tego, że rodzice dostali eksmisję nawet z własnego mieszkania. To oczywiście ekstremalny przypadek, ale przemawia do wyobraźni.

Czy jesteśmy obecnie w Polsce w szczególnym momencie, jeśli chodzi o firmy rodzinne?

Powiedziałabym, że jest to moment historyczny. Po raz pierwszy i jedyny będzie następowało tak dużo procesów sukcesyjnych. Eksplozja przedsiębiorczości lat 90. skutkuje tym, że mamy tak dużo 30-letnich firm, które będą przechodziły w nowe ręce.

Dr Adrianna Lewandowska. Wizjonerka polskiej przedsiębiorczości rodzinnej, strateg, doradca, architekt sukcesu wielu polskich firm rodzinnych. Partner zarządzający w firmie Lewandowska i Partnerzy, od lat wspiera firmy rodzinne w zakresie strategii rozwoju, procesów sukcesyjnych oraz zarządzania zmianą. Członek IFERA, wykładowca MBA oraz licznych studiów podyplomowych. Autorka książki „Narodziny firmy rodzinnej. Jak mądrze zaplanować sukcesję i przekazać biznes następcom”. Dzieląc się wiedzą i doświadczeniem, oprócz publikacji, wystąpień kongresowych i tworzenia praktycznych narzędzi dla biznesu rodzinnego, stworzyła unikalną w skali kraju platformę wymiany myśli i doświadczeń biznesowych, jaką jest Międzynarodowy Kongres Firm Rodzinnych 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
21.07.2026 13:28
Najnowszy przegląd regulacyjnej aktualizacji Komitetu SCCS dla: Hydroxycitronellalu, Acetophenone, Heliotropiny, CBD i srebra
fot. shutterstock

Przełom wiosny i lata to wyjątkowo intensywny okres dla Komitetu ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS). W ostatnich tygodniach Komitet otrzymał nowy mandat dotyczący oceny bezpieczeństwa Hydroxycitronellalu, opublikował wstępne opinie dla Acetophenonu i heliotropiny, a także przedstawił ostateczne opinie dotyczące kannabidiolu (CBD) oraz srebra.

Hydroxycitronellal - ponowna analiza ryzyka uczulenia skóry

Hydroxycitronellal (numer CAS: 107-75-5, numer WE: 203-518-7) to substancja zapachowa szeroko stosowana w kosmetykach ze względu na charakterystyczny kwiatowy aromat. Można ją znaleźć również w innych produktach codziennego użytku, takich jak środki czystości czy odświeżacze powietrza. Substancja ta jest dobrze poznana pod względem bezpieczeństwa i od lat wiadomo, że może wywoływać uczulenie skóry, dlatego też zaliczana jest do grupy tzw. sensybilizatorów. Jej profil bezpieczeństwa był już wcześniej oceniany przez Komitet SCCS w opiniach o numerach SCCP/1153/08 oraz SCCS/1459/11.

Aktualnie Hydroxycitronellal podlega regulacjom wynikającym z Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 jako alergen zapachowy wymieniony w pozycji 72 do załącznika III. Oznacza to, że po przekroczeniu określonych progów stężeń w produktach spłukiwanych (leave-on) i niespłukiwanych (rinse-off), jego obecność musi zostać wskazana w wykazie składników (INCI) na opakowaniu.

30 kwietnia 2026 roku do Komitetu SCCS wpłynął nowy mandat z prośbą o ponowną ocenę potencjału uczulającego Hydroxycitronellalu, ze względu na potrzebę weryfikacji, czy aktualne dane potwierdzają bezpieczeństwo jego stosowania w produktach kosmetycznych.

W ocenie ryzyka alergenów zapachowych znaczenie ma nie tylko sama toksykologia substancji, ale także rzeczywista ekspozycja konsumenta, wynikająca często z korzystania kilku produktów kosmetycznych jednocześnie. Stąd coraz częściej stosuje się metodologię QRA2 (Quantitative Risk Assessment 2), która uwzględnia m.in. łączną ekspozycję z różnych źródeł.

Komitet SCCS uznaje, że QRA2 stanowi ważny krok naprzód w ocenie ryzyka alergenów zapachowych, ale jednocześnie zwraca uwagę, że metoda ta nadal wiąże się z pewnymi ograniczeniami i niepewnościami. Komitet zaznacza, że jej zastosowanie powinno być oceniane indywidualnie dla każdej substancji. Potwierdza to m.in. niedawna opinia Komitetu SCCS numer SCCS/1666/24 dotycząca Citralu, w której metodologia QRA2 została wykorzystana jako studium przypadku.

W przedłożonej dokumentacji (dossier) dla Hydroxycitronellalu zastosowana została opisana wyżej metodologia QRA2. Obejmuje ona m.in. wyznaczenie NESIL (ang. No Expected Sensitisation Induction Level) — poziomu, przy którym nie oczekuje się indukcji uczulenia — oraz określenie odpowiadających mu bezpiecznych poziomów stosowania dla różnych kategorii produktów.

W ramach przedstawionego mandatu Komisja Europejska zwróciła się do Komitetu SCCS o odpowiedź na dwa kluczowe pytania:

1.     Czy Hydroxycitronellal można uznać za bezpieczny pod względem potencjału uczulającego, gdy jest stosowany jako składnik zapachowy w stężeniach zaproponowanych w dossier?

2.     Czy Komitet SCCS dostrzega dodatkowe zastrzeżenia naukowe dotyczące stosowania metodologii QRA2, zarówno dla Hydroxycitronellalu, jak i dla alergenów zapachowych ogólnie?

Niniejsza ocena może mieć istotne znaczenie dla przyszłych wymagań regulacyjnych dotyczących substancji zapachowych w kosmetykach, szczególnie w kontekście rosnącego nacisku na ochronę konsumentów przed alergiami kontaktowymi.

Heliotropina i Acetofenon - Nowe wstępne opinie Komitetu SCCS

W ostatnich tygodniach Komitet ds. Bezpieczeństwa Konsumentów opublikował dwie ważne, wstępne opinie dotyczące składników zapachowych, które mogą w przyszłości podlegać istotnym ograniczeniom regulacyjnym — heliotropiny oraz acetofenonu. W obu przypadkach wspólnym elementem oceny jest możliwa klasyfikacja tych substancji jako toksycznych dla rozrodczości kategorii 1B (Repr. 1B) zgodnie z Rozporządzeniem CLP.

Heliotropina (Piperonal)

Wstępna opinia numer SCCS/1688/26 Komitetu SCCS dla heliotropiny została opublikowana 15 kwietnia 2026 roku. Heliotropina (numer CAS: 120-57-0, numer WE: 204-409-7) to aromatyczny związek zapachowy, znany również jako piperonal, szeroko stosowany w perfumach, kremach, balsamach, szamponach i dezodorantach. Charakteryzuje się słodkim, kwiatowym zapachem, a dodatkowo może działać jako fine fragrances tzn. utrwalacz kompozycji zapachowej oraz substancja maskująca niepożądane zapachy innych składników.

We wrześniu 2024 roku Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) działający przy Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) zarekomendował klasyfikację heliotropiny jako substancji toksycznej dla rozrodczości kategorii 1B (Repr. 1B; H360Fd). Zgodnie z art. 15 ust. 2 Rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009 substancje CMR (rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość) kategorii 1A i 1B są co do zasady zakazane w kosmetykach, chyba że spełnią restrykcyjne warunki bezpieczeństwa i zostaną pozytywnie ocenione przez SCCS.

W czerwcu 2025 roku Komisja otrzymała dossier mające wykazać bezpieczeństwo stosowania heliotropiny jako składnika fine fragrances przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych, w stężeniu do 1,8%. Stąd Komisja Europejska zwróciła się więc do Komitetu SCCS o przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa tej substancji na podstawie dostarczonych danych, a tym samym o odpowiedź na poniższe pytania:

 

1.     Czy heliotropina jest bezpieczna przy stosowaniu w fine fragrances dla dorosłych do 1,8%?

2.     Jeśli nie, jakie maksymalne stężenie można uznać za bezpieczne?

3.     Czy istnieją dodatkowe zastrzeżenia naukowe dotyczące jej stosowania w produktach kosmetycznych?

 

Termin konsultacji publicznych dla tej opinii minął 15 czerwca 2026 roku, dlatego publikacji ostatecznego opiniowania można spodziewać się w najbliższym czasie.

Acetofenon

4 maja 2026 roku opublikowana została także wstępna opinia dla Acetofenonu (numer CAS: 98-86-2, numer WE: 202-708-7), który jest związkiem aromatycznym powszechnie stosowanym w kosmetykach głównie jako składnik zapachowy o słodko-kwiatowym profilu. Naturalnie występuje również w tzw. natural complex substances (NCS) — złożonych naturalnych mieszaninach, takich jak olejki eteryczne, ekstrakty czy rezynoidy.

Acetofenon jest również dopuszczony jako substancja aromatyzująca w żywności, a JECFA (Joint FAO/WHO Expert Committee on Food Additives) uznał, że przy obecnych poziomach spożycia nie stwarza zagrożenia dla zdrowia.

W marcu 2025 roku Komitet RAC zarekomendował klasyfikację acetofenonu jako substancji działającej szkodliwie na rozrodczość kategorii 1B. Europejski przemysł kosmetyczny nie zdecydował się bronić jego stosowania jako samodzielnego składnika kosmetycznego, jednak przedłożone zostało dossier dotyczące jego obecności jako składnika NCS, pod warunkiem, że stężenie w gotowym produkcie nie przekroczy 100 ppm (0,01%).

W związku z tym Komisja Europejska zwróciła się do Komitetu SCCS o przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa tej substancji na podstawie dostarczonych danych. We wstępnej opinii SCCS uznał, że acetofenon jest bezpieczny, jeśli:

·       występuje wyłącznie jako składnik NCS,

·       jego stężenie w gotowym kosmetyku nie przekracza 100 ppm (0,01%),

Przy ocenie bezpieczeństwa uwzględnione zostały taże inne źródła narażenia, takie jak żywność i palenie tytoniu.

Komitet SCCS podkreślił jednocześnie, że ocena dotyczy wyłącznie samego acetofenonu, a nie bezpieczeństwa całych naturalnych substancji złożonych (NCS).

Uwagi do projektu niniejszej, wstępnej opinii można zgłaszać do 6 lipca 2026 roku.

Srebro i kannabidiol – opublikowano ostateczne opiniowania przez Komitet SCCS

24 kwietnia 2026 roku Komitet SCCS opublikował dwie ostateczne opiniowania dla Srebra (opinia numer SCCS/1687/25) oraz Canabidiolu (opinia numer SCCS/1685/25).

24 kwietnia 2026 roku Komitet SCCS opublikował dwie ostateczne opiniowania dotyczące srebra (opinia numer SCCS/1687/25) oraz kannabidiolu (CBD) (opinia numer SCCS/1685/25). Obie przeprowadzone oceny bezpieczeństwa mają duże znaczenie dla branży kosmetycznej, ze względu na budzące zainteresowanie rynku i regulatorów składników.

Srebro (Silver)

Silver (Numer CAS: 7440-22-4, Numer WE: 231-131-3) jest składnikiem stosowanym w kosmetykach przede wszystkim jako barwnik (CI 77820), nadający recepturom srebrzysty, metaliczny odcień. Można je znaleźć m.in. w cieniach do powiek, rozświetlaczach, lakierach do paznokci czy pudrach do ciała. Dodatkowo w zgłoszonej dokumentacji srebro oceniano również jako substancję kondycjonującą w produktach rinse-off i leave-on.

Historia regulacyjna srebra jest dość złożona. W lutym 2023 roku Komitet RAC zarekomendował klasyfikację srebra jako substancji toksycznej dla rozrodczości kategorii 2 (Repr. 2). W 2024 roku Komitet SCCS w swojej opinii numer SCCS/1665/24 uznał, że mikrometryczne srebro nie jest bezpieczne przy stosowaniu do 0,2% w produktach rinse-off oraz 0,3% w produktach leave-on, z wyjątkiem niektórych zastosowań, takich jak cienie do powiek czy produkty narażające na ekspozycję oralną, takich jak balsamy do ust, pasty do zębów i płyny do płukania jamy ustnej,

Po przedłużeniu nowych danych, obejmujących badania penetracji skórnej ex vivo oraz z udziałem ochotników, Komisja Europejska zwróciła się do Komitet SCCS o ponowną ocenę bezpieczeństwa.

W ostatecznej opinii Komitet SCCS uznał, że mikrometryczne srebro (100 nm – 1 mm) nie przenika przez skórę, a tym samym jest bezpieczne, gdy stosowane jest:

 

·       do 0,2% w produktach spłukiwanych (rinse-off),

·       do 0,3% w produktach pozostających na skórze (leave-on),

·       do 0,2% w produktach do higieny jamy ustnej,

·       do 0,3% w produktach do paznokci.

 

W przypadku produktów dla dzieci Komitet SCCS także uznał srebro za bezpieczne przy zastosowaniu tych samych poziomów stężeń, z wyjątkiem płynów do płukania jamy ustnej, gdzie bezpieczny poziom wynosi maksymalnie 0,05%.

Warto zwrócić uwagę, że opinia nie obejmuje produktów w sprayu opartych na propelencie, ponieważ takie zastosowania nie były objęte przedłożoną dokumentacją.

Kannabidiol (CBD)

Kannabidiol (CBD) (Numer CAS: 13956-29- 1, Numer WE: 689-176-3) jest jednym z około stu naturalnie występujących kannabinoidów obecnych w roślinach. W przeciwieństwie do składnika THC, CBD uznawany jest za substancję niepsychoaktywną, niewykazującą potencjału uzależniającego.

W bazie składników kosmetycznej CosIng, CBD opisywany jest jako składnik o funkcjach:

·       kondycjonujących skórę,

·       ochronnych,

·       przeciwutleniających,

·       regulujących wydzielanie sebum.

Choć samo CBD nie jest bezpośrednio wymienione w Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009, jego status prawny przez długi czas budził wątpliwości ze względu na przepisy dotyczące substancji odurzających. Punktem zwrotnym był wyrok Court of Justice of the European Union z 19 listopada 2020 roku w sprawie C-663/18, w którym uznano, że CBD będące przedmiotem postępowania nie powinno być traktowane jako narkotyk w rozumieniu Jednolitej konwencji ONZ z 1961 roku.

Ze względu na rosnącą popularność kosmetyków z zawartością CBD oraz ograniczoną ilość danych bezpieczeństwa, Komisja Europejska uruchomiła proces call for data (2023 – 2024) służący zebraniu istotnych danych naukowych, aby zebrać dane niezbędne do pełnej oceny.

Na podstawie dostępnych — choć nadal ograniczonych — danych Komitet SCCS uznał, że CBD jest bezpieczny przy stężeniach do 0,19% w:

 

·       kosmetykach stosowanych na skórę,

·       kosmetykach do stosowania w jamie ustnej,

 

zarówno przy stosowaniu pojedynczym, jak i łącznym.

Komitet ocenił również dopuszczalny poziom substancji THC jako zanieczyszczenia w preparatach CBD. Za bezpieczne stężenie uznano poziom do 0,00025% THC, zarówno w produktach dermalnych, jak i oralnych.

Komitet SCCS zwrócił jednak uwagę, że obecna ocena ma istotne ograniczenia wynikające z niewystarczającej ilości danych, a w przyszłości może zostać zaktualizowana po przedłożeniu bardziej kompleksowych badań.

Opublikowane opiniowanie nie obejmuje produktów prowadzących do narażenia inhalacyjnego, takich jak spraye i aerozole, dlatego bezpieczeństwo CBD w tego typu zastosowaniach pozostaje nadal bez przeprowadzonej oceny przez Komitet SCCS.

Kluczowe wnioski od Komitetu SCCS dla branży kosmetycznej

Przełom wiosny i lata 2026 roku przyniósł kilka istotnych informacji co do bezpieczeństwa stosowania niektórych substancji chemicznych w produktach kosmetycznych. Komitet SCCS nieprzerwanie prowadzi nowe oceny bezpieczeństwa składników zapachowych, publikuje wstępne opinie dla substancji o potencjalnej klasyfikacji CMR oraz finalizuje długo wyczekiwane stanowiska dotyczące składników, które są w kręgu zainteresowania rynku kosmetycznego, takich jak srebro i kannabidiol (CBD).

Dla branży kosmetycznej nowe opiniowania Komitetu SCCS to kolejny sygnał, że należy nieustannie monitorować zmiany legislacyjne oraz aktywnie i regularnie prowadzić audyty dokumentacji produktowej. W najbliższych miesiącach szczególną uwagę warto poświęcić końcowym opiniom dla heliotropiny i acetofenonu, a także dalszym pracom nad oceną Hydroxycitronellalu, ponieważ mogą one przełożyć się na przyszłe ograniczenia w recepturach kosmetycznych i wymusić przegląd oraz wymianę stosowanych surowców.

Autor: Aleksandra Kondrusik, AK Beauty Insights

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
20.07.2026 23:17
Komisja Europejska publikuje wytyczne do PPWR – kluczowe interpretacje dla rynku opakowań kosmetycznych
(fot. Shutterstock)Shutterstock

10 czerwca 2026 r. w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej opublikowano polskojęzyczną wersję wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących rozporządzenia (UE) nr 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych tzw. PPWR (ang. Packaging and Packaging Waste Regulation). Dokument wyjaśnia wątpliwości, które pojawiły się w branży opakowaniowej związanych ze stosowaniem nowych przepisów i stanowi źródło wskazówek dla przedsiębiorców przygotowujących się do wdrożenia wymagań PPWR.

Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną obowiązywać nowe przepisy rozporządzenia (UE) nr 2025/40, które obejmą także branżę kosmetyczną. W związku z nadchodzącymi zmianami Komisja Europejska opublikowała wytyczne mające na celu wsparcie przedsiębiorców i państw członkowskich we wdrażaniu przepisów PPWR.

Wytyczne Komisji Europejskiej – wsparcie we wdrażaniu PPWR

Wdrażanie nowych aktów prawnych zawsze związane jest z pojawieniem się wątpliwości co do interpretacji przepisów. W odpowiedzi na pojawiające się pytania, Komisja Europejska (KE) opracowała wytyczne dotyczące stosowania rozporządzenia PPWR, których celem jest zapewnienie jednolitej interpretacji i stosowania przepisów we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej (UE).

Celem rozporządzenia PPWR jest stworzenie bardziej zrównoważonego i konkurencyjnego sektora opakowań, a tym samym wzmocnienie rynku dzięki wspólnym oraz ujednoliconym regulacjom. Pierwszy pakiet wytycznych opublikowany został na wiosnę i obejmował on przede wszystkim wytyczne interpretacyjne, a także dokument FAQ, zawierający odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania dotyczące stosowania nowych przepisów. Pierwsze wytyczne wskazywały również obszary wymagających doprecyzowania, co jest szczególnie ważne dla przedsiębiorstw przygotowujących się do wdrożenia nowych obowiązków.

Komisja Europejska doprecyzowuje PPWR

W czerwcu 2026 r., KE opublikowała polską wersję językową wytycznych do rozporządzenia (UE) nr 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Nowy pakiet koncentruje się przede wszystkim na wyjaśnieniu definicji oraz ról i obowiązków poszczególnych uczestników łańcucha opakowaniowego. Z perspektywy branży kosmetycznej szczególnie ważne są wyjaśnienia dotyczące statusu wytwórcy opakowania oraz podziału odpowiedzialności pomiędzy poszczególnymi podmiotami.

Mimo aktualizacji wytycznych, dokument nadal nie odpowiada na pytania, które obecnie najczęściej zgłaszają przedsiębiorcy przygotowujący się do stosowania rozporządzenia PPWR. W wytycznych wciąż brakuje praktycznych wskazówek dotyczących przygotowania dokumentacji technicznej, przeprowadzania oceny zgodności czy sporządzania deklaracji zgodności UE – dokumentów, które będą podstawą wykazania zgodności opakowań z wymaganiami rozporządzenia.

Jest to szczególnie istotne w aktualnej sytuacji, gdy na rynku coraz częściej pojawiają się oczekiwania dotyczące potwierdzania „pełnej zgodności z PPWR” jeszcze przed wejściem w życie obowiązków. Wiele wymagań rozporządzenia zacznie obowiązywać dopiero od 12 sierpnia 2026 r., a sposób ich praktycznej realizacji wciąż jest przedmiotem interpretacji. Niedoprecyzowanie zagadnień powoduje, że przedsiębiorcy pozostają w niepewności regulacyjnej i muszą podejmować decyzje bez jednoznacznych wytycznych organów.

Kto jest wytwórcą, a kto producentem opakowania?

Jednym z najważniejszych zagadnień poruszonych wytycznych KE jest rozróżnienie pomiędzy wytwórcą, a producentem opakowania. Mimo, iż w życiu te pojęcia są stosowane zamiennie, w rozporządzeniu PPWR odnoszą się one do dwóch różnych ról oraz odmiennych obowiązków.

Zgodnie z wytycznymi wytwórcą nie jest podmiot fizycznie produkujący opakowanie, lecz podmiot, który zleca jego wykonanie i decyduje o specyfikacji projektu. Wytwórca odpowiada za zapewnienie zgodności opakowania z wymaganiami PPWR, w szczególności w zakresie wymogów projektowych oraz oznakowania. Co ważne, dla danego opakowania występuje wyłącznie jeden wytwórca na terenie i UE.

Za producenta zaś uznawany jest podmiot gospodarczy – wytwórca, importer lub dystrybutor – udostępniający po raz pierwszy opakowanie lub produkt w opakowaniu na rynku państwa członkowskiego, który finalnie zgodnie z przewidywaniami stanie się odpadem. To właśnie na producencie spoczywają obowiązki, które wynikają z rozszerzonej odpowiedzialności producenta (EPR), w tym także obowiązek finansowania systemu gospodarowania odpadami opakowaniowymi w danym państwie członkowskim.

Przepisy PPWR mają na celu stosowanie zasady „jeden producent dla każdej jednostki opakowania”, niezależnie od tego, czy jest to puste opakowania (np. transportowe lub usługowe), czy o opakowania zawierające produkt. Ważne jest ustalenie państwa członkowskiego, w którym opakowanie jest po raz pierwszy udostępniane na rynku i w którym planowo stanie się ono odpadem. W przypadku opakowań jednostkowych produktów będzie to najczęściej państwo, w którym następuje ich napełnienie.

Warto pamiętać, że wytwórca i producent nie zawsze są tym samym podmiotem gospodarczym. To, który z nich zostanie uznany za producenta w rozumieniu przepisów PPWR, zależy od poniższych czynników:

- rodzaju opakowania wprowadzanego do obrotu,

- państwa członkowskiego, w którym opakowanie jest po raz pierwszy udostępniane,

- sposobu dystrybucji produktu, czyli tego, czy trafia on bezpośrednio do użytkownika końcowego, czy jest przedmiotem dalszego obrotu.

PFAS w świetle PPWR – obowiązki przedsiębiorców

Jednym z najważniejszych, nowych obowiązków, które wynikają z wprowadzanych przez przepisy PPWR są ograniczenia dotyczące zawartości substancji per- i polifluoroalkilowych (PFAS) w opakowaniach przeznaczonych do kontaktu z żywnością. Od 12 sierpnia 2026 r. na terenie UE nie dozwolone będzie wprowadzanie tego typu opakowań, jeżeli zawartość PFAS będzie przekraczać wartości określone w rozporządzeniu. Odpowiedzialność za zapewnienie zgodności z prawem spoczywać będzie na wytwórcy lub importerze, którzy powinni posiadać dokumentację techniczną potwierdzającą spełnienie wymagań.

Wyzwanie jakie pojawia się związane z wdrożeniem nowych przepisów to brak zharmonizowanej, unijnej metody oznaczania PFAS w opakowaniach. W związku z tym KE rekomenduje tymczasowe, trzystopniowe podejście do oceny zgodności. Według wytycznych, w pierwszej kolejności należy oznaczyć całkowitą zawartość fluoru. Jeżeli wynik ten nie przekroczy 50 mg/kg, opakowanie uznawane będzie za zgodne z wymaganiami PPWR. Dopiero w przypadku przekroczenia tej wartości konieczne jest przeprowadzenie bardziej szczegółowych analiz, pozwalających ustalić, czy źródłem fluoru są związki PFAS oraz czy zostały przekroczone obowiązujące limity.

Co ważne, rozporządzenie PPWR nie przewiduje okresu przejściowego, który umożliwiałaby dalszą sprzedaż zapasów opakowań niespełniających nowych wymagań. Oznacza to, że wszystkie opakowania przeznaczone do kontaktu z żywnością wprowadzane do obrotu od 12 sierpnia 2026 r. muszą spełniać wymagania dotyczące PFAS. Jednocześnie opakowania legalnie wprowadzone do obrotu przed tą datą, nadal mogą pozostawać na rynku i nie podlegają one obowiązkowi wycofania.

Komisja Europejska w dokumencie wyjaśnia również, kiedy opakowanie uznawane jest za „wprowadzone do obrotu”. W przypadku większości opakowań handlowych i zbiorczych moment ten następuje po napełnieniu opakowania produktem, ponieważ końcowe etapy produkcji, takie jak zamknięcie lub zgrzanie, mogą wpływać na jego zgodność z wymaganiami PPWR. Z kolei opakowania transportowe i usługowe są co do zasady wprowadzane do obrotu jako puste. Jeśli zaś mowa o produktach importowanych to za moment wprowadzenia do obrotu uznaje się natomiast dopuszczenie ich do obrotu po zakończeniu procedury celnej.

Wymagania dotyczące recyklowalności opakowań

Jednym z kluczowych wymogów przepisów PPWR jest obowiązek stosowania minimalnej zawartości tworzyw sztucznych pochodzących z recyklingu w opakowaniach., jednak przewidywane są wyjątki od tej zasady. Dotyczą one przede wszystkim opakowań, które przeznaczone są do kontaktu z żywnością, jeżeli zastosowanie recyklatu mogłoby stwarzać zagrożenie dla zdrowia lub nie spełniać wymagań rozporządzenia (WE) nr 1935/2004 dotyczącego materiałów do kontaktu z żywnością. Zwolnione są również elementy z tworzyw sztucznych stanowiące mniej niż 5% całkowitej masy opakowania.

Komisja wyjaśnia, że zwolnienia te mają stosowane są automatycznie – nie wymagają uzyskania dodatkowej zgody organów. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorca może powołać się na nie bez uzasadnienia. Wytwórca musi udokumentować spełnienie warunków zwolnienia w dokumentacji technicznej, wykazując m.in., że dla danego rodzaju tworzywa nie istnieje dopuszczona przepisami UE technologia recyklingu lub nie jest ona dostępna na skalę przemysłową.

Jednocześnie zapowiedziana została ponowna ocena dostępności technologii recyklingu dla opakowań z tworzyw sztucznych innych niż PET. Do 1 stycznia 2028 r. ma zostać przeanalizowane, czy aktualne technologie pozwalają na spełnienie wymogów PPWR. Jeżeli okaże się, że dla niektórych rodzajów opakowań – zwłaszcza dla tych przeznaczonych do kontaktu z produktami wrażliwymi, takimi jak żywność – technologie wciąż nie będą odpowiednie, Komisja będzie mogła wprowadzić kolejne aktualizacje.

Minimalizacja opakowań

Przepisy PPWR wprowadzają również wymagania, które dotyczą ograniczenia nadmiernej ilości materiału opakowaniowego. Od 1 stycznia 2030 r. opakowania będą musiały być projektowane w taki sposób, aby ich masa i objętość były ograniczone do niezbędnego minimum. Oznacza to koniec tzw. „nadmiernego pakowania” – na rynku nie powinny pojawiać się w przyszłości opakowania zawierające zbędne elementy, takie jak podwójne ścianki, podwójne dna czy dodatkowe warstwy, których jedynym celem jest sprawienie wrażenia większego produktu.

Dodatkowe wymagania dotyczą opakowań zbiorczych, transportowych oraz wykorzystywanych w e-commerce. W ich przypadku od 2030 r. maksymalny udział pustej przestrzeni wewnątrz opakowania będzie wynosił 50%. Szczegółowa metodologia obliczania tego wskaźnika powinna zostać określona przez KE w akcie wykonawczym, który planowo ma zostać przyjęty do 12 lutego 2028 r.

 

Jeśli zaś mowa o opakowaniach handlowych to przepisy nie wskazują konkretnego dopuszczalnego poziomu pustej przestrzeni. Zamiast tego każdy projekt opakowania będzie oceniany indywidualnie pod kątem spełnienia wymagań dotyczących minimalizacji masy i objętości oraz zgodności z odpowiednimi normami. Za wykazanie zgodności z tymi wymaganiami będzie odpowiadał wytwórca, który będzie zobowiązany przygotować dokumentację techniczną, przeprowadzić ocenę zgodności oraz sporządzić deklarację zgodności UE.

Spójne i praktyczne podejście do oznakowania opakowań w całej UE

Organizacje reprezentujące producentów dóbr konsumpcyjnych zwróciły się do KE i państw członkowskich o wprowadzenie bardziej spójnego i praktycznego systemu oznakowania opakowań w całej UE. Ich zdaniem nowe oznakowanie powinno opierać się przede wszystkim na uniwersalnych piktogramach niewymagających tekstu, wykonanych w czerni i bieli lub w jednym kolorze dopasowanym do opakowania. Organizacje apelują także, aby oznakowanie cyfrowe mogło stanowić podstawową formę przekazywania części informacji.

W ocenie przedstawicieli branży liczba obowiązkowych oznaczeń umieszczanych na opakowaniach wciąż rośnie, a część z nich jest powielana, nakłada się na siebie lub różni się pomiędzy państwami członkowskimi. Prowadzi to nie tylko do dezorientacji konsumentów, lecz także utrudnia przedsiębiorcom stosowanie jednego projektu opakowania na całym rynku UE.

Konieczność przygotowywania wielu wersji etykiet nie tylko zwiększa koszty, ale także obniża efektywność procesów produkcyjnych oraz generuje dodatkowe odpady, co jest w sprzeczności z głównym celem rozporządzenia PPWR, jakim jest ograniczenie ilości materiałów opakowaniowych. Szacuje się, że obowiązek stosowania nowych oznaczeń wymagających dodatkowych tekstów i kolorów może zwiększyć koszty produkcji opakowań nawet o 30%. W opinii branży dóbr konsumpcyjnych, znacznie bardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby wdrożenie jednolitego systemu piktogramów, które miałyby być wspierane kampaniami edukacyjnymi dla konsumentów. Jednocześnie apelują, aby wraz z wdrożeniem unijnych zasad państwa członkowskie zniosły krajowe wymagania dotyczące oznakowania, co ułatwiłoby przedsiębiorcom dostosowanie projektów opakowań do nowych przepisów.

Co czeka branżę kosmetyczną i opakowaniową najbliższej przyszłości

Opublikowane wytyczne stanowią wsparcie dla branży kosmetycznej oraz opakowaniowej przygotowujących się do wdrożenia PPWR i wyjaśniają część zagadnień interpretacyjnych. Nadal jednak nie odpowiadają na wiele praktycznych pytań dotyczących dokumentowania zgodności opakowań z wymaganiami rozporządzenia.

Można oczekiwać, że a KE będzie sukcesywnie publikować kolejne wytyczne oraz aktualizować dokument FAQ. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność bieżącego monitorowania sytuacji legislacyjnej i dostosowywania procesów, ponieważ to właśnie kolejne interpretacje będą w najbliższych miesiącach wyznaczały praktykę stosowania PPWR.

 

Autor: Aleksandra Kondrusik, AK Beauty Insights

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
21. lipiec 2026 23:17