StoryEditor
Biznes
17.01.2024 12:22

Dr Adrianna Lewandowska, Instytut Biznesu Rodzinnego: Dzieci nie chcą powtarzać modeli biznesowych swoich rodziców

Dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego / fot. IBR
Jesteśmy w przełomowym momencie, gdy przedsiębiorcy, którzy zakładali swoje biznesy w latach 90. XX wieku podejmują decyzję o ich przyszłości. Część sprzedaje firmy, niektórzy je zamykają, inni przekazują je następcom, choć chętnych do przejęcia biznesów rodzinnych nie ma wielu. Dlaczego firmy rodzinne są ważne w gospodarce? Jak na prowadzenie firm patrzy młode pokolenie? - o tym rozmawiamy z dr Adrianną Lewandowską, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego.

Jak sytuacja gospodarcza, polityczna i społeczna w Polsce wpływa na firmy rodzinne? Czy ich ubywa? Z jakimi największymi problemami się borykają? 

 

Sytuacja gospodarcza, polityczna i społeczna w Polsce ma ogromny wpływ na firmy rodzinne i na ich funkcjonowanie, widzę to na każdym etapie współpracy z rodzinami biznesowymi.

W 2023 roku weszła w życie ustawa, która umożliwia założenie fundacji rodzinnej. Nowy narzędzie w polskim prawie wywołało bardzo duże zainteresowanie i jeszcze bardziej niż dotychczas zwiększyło zainteresowanie sukcesją i zainicjowało działania przedsiębiorców w tym temacie. Należy jednak pamiętać o tym, że fundacja rodzinna nie jest równoznaczna z sukcesją, jest to tylko jedno z narzędzi, które można wykorzystać do dobrego zaplanowania strefy majątkowej. Jednak wielu właścicieli na początku procesu nie ma określonych kluczowych założeń, takich jak np. co powinno znaleźć się w statucie, kto powinien być beneficjentem, a kto powinien zarządzać fundacją. Nie ustalona też jest wciąż kwestia zarządzania firmą – założenie fundacji nie rozwiązuje tego niezwykle istotnego aspektu. Fundacja rodzinna nie zapewni firmie trwania, ten obszar może zabezpieczyć tylko sukcesja zarządcza. Dlatego niezwykle ważne jest, aby rozważyć i przeanalizować obydwa wątki wspólnie.

W Instytucie Biznesu Rodzinnego patrzymy na sukcesję w sposób holistyczny, czyli zgodnie z metodyką Modelu Diamentu Sukcesyjnego, zabezpieczając nie tylko majątek, czyli własność, ale również biznes, z zachowaniem rodzinnej harmonii i indywidualnych wartości każdego z członków procesu sukcesyjnego. Mogłoby się wydawać, że o sukcesji mówimy już od lat, ale pomiędzy mówieniem o niej, a realnym wdrażaniem rozwiązań sukcesyjnych w firmach rodzinnych wciąż pozostaje przestrzeń do aktywnej pracy.

 

Z jakimi największymi wyzwaniami firmy rodzinne będą mierzyć się w najbliższej przyszłości? Co jest kluczowe dla poczucia stabilizacji i opłacalności prowadzenia biznesu?

 

Największe wyzwania, z jakimi firmy rodzinne będą się mierzyć w przyszłości w mojej opinii dotyczą sukcesji, ponieważ to czy będzie ona udana i jak będzie przebiegała, wpłynie w sposób bezpośredni na przyszłość przedsiębiorstw oraz w sposób pośredni na ich bieżące funkcjonowanie.

Dodam jeszcze jeden bardzo wyraźny trend, który pokazuje, że młode pokolenie nie chce powtarzać modeli biznesowych rodziców, ale idzie w kierunku zrównoważonego rozwoju. Sukcesorzy chcą wprowadzać innowacje i rozwijać biznesy, lecz w sposób świadomy uwzględniając obecne potrzeby i zrównując szanse w różnych aspektach, ale z myślą o przyszłości, społeczeństwie, ziemi i tym, jaki biznes, i jaki świat przekaże swoim dzieciom.

Młode pokolenie buduje nowe modele w oparciu o bliskie relacje, tworząc społeczności takie jak Pokolenie RE, zainicjonowane przez sukcesorów na Kongresie Next Generation Instytutu Biznesu Rodzinnego. Pokolenie RE to wyłaniająca się społeczność osób, które definiuje postawa i czas, w którym przyszło jej członkom i odpowiadać na uniwersalne wyzwania pojawiające się niezależnie od miejsca zamieszkania czy statusu społecznego.

Czytaj także: Dr Adrianna Lewandowska, IBR: Nadeszła wielka fala sukcesji w polskich firmach rodzinnych

Pokolenie RE wzięło swoją nazwę od przedrostka rozpoczynającego najpilniejsze potrzeby i zadania, które stawia przed nami XXI wiek – REthink, REgenerate, REdesign. Jest to zupełnie nowy i obcy kierunek dla ich rodziców, którzy w latach 90.  zakładali firmy w zupełnie innych okolicznościach, przez lata je rozwijali i dziś mierzą się z ogromnym wyzwaniem, jakim jest przekazanie przedsiębiorstwa swoim następcom, którzy bardzo często mają zupełnie inną wizję rozwoju.

I jest jeszcze jeden niezwykle ważny obszar związany z mentalnością założyciela. Założyciele firm rodzinnych muszą się teraz nauczyć oddawania decyzyjności i zarządzania ze świadomością, że następca będzie działał „po swojemu”, i że może popełniać błędy. A równocześnie znaleźć sobie nowy obszar zainteresowania poza firmą, który będzie dla nich na tyle ciekawy, warty zaangażowania i nowych wyzwań, by mogli przenieść energię, którą do tej pory wkładali w rodzinny biznes. Dlatego właśnie powstała Akademia Założyciela, by wspierać założycieli w tych wyzwaniach, zupełnie innych niż dotychczasowe związane z bieżącym zarządzaniem rodzinnym biznesem.  

 

Czy i dlaczego jest ważne, aby firmy rodzinne działały w gospodarce?

 

Firmy rodzinne w Polsce stanowią ok. 70 proc. PKB i odgrywają kluczową rolę w gospodarce z wielu powodów, a ich obecność i sukces mają ogromny wpływ zarówno na biznes, społeczeństwo, środowisko i wiele innych obszarów. Przedsiębiorstwa rodzinne charakteryzują się tym, że myślą i planują w perspektywie długofalowej, co przyczynia się do stabilności gospodarki.

To, co wyróżnia firmy rodzinnej, to przede wszystkim określone wartości, którymi się kierują i dzięki temu budują trwałe relacje zarówno z pracownikami, klientami kontrahentami jak i otoczeniem. Bardzo często przedsiębiorstwa rodzinne mają korzenie lokalne, co sprawia, że są bardziej skłonne do inwestowania w lokalną społeczność. Wprowadzają więc innowacje, wspierają regionalne projekty i przyczyniają się do rozwoju regionów. A biorąc pod uwagę to, że firmy rodzinne działają w różnych branżach i sektorach, to ich obecność przyczynia się również do dywersyfikacji gospodarki, co z kolei pomaga w lepszym radzeniu sobie z ewentualnymi trudnościami w konkretnej branży. Niezwykle ważna jest obecność firm rodzinnych w gospodarce i należy je wspierać, zarówno w rozwoju, jak i w wyzwaniach z jakimi się mierzą, a tymi wyzwaniem jest sukcesja, sukcesja i jeszcze raz sukcesja.    

 

image

Specjalne e-wydanie Wiadomości Kosmetycznych z prognozami dla branży beauty na 2024 r.

wiadomoscikosmetyczne.pl
Aby przeczytać więcej tak interesujących treści pobierz bezpłatnie specjalne e-wydanie Wiadomości Kosmetycznych tutajPoznaj opinie ekspertów. Dowiedz się więcej o trendach, prognozach i wyzwaniach na 2024 rok. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
22.07.2026 15:12
Nawet milion funtów za kampanię. Marki beauty coraz więcej inwestują w influencerów
Dlaczego marki beauty płacą influencerom fortunę? Wild ujawnia kulisy współpracInstagram

Jeszcze kilka lat temu influencer marketing był dla wielu marek dodatkiem do tradycyjnych kampanii reklamowych. Dziś staje się jednym z najważniejszych kanałów sprzedaży i budowania świadomości. Skala wydatków pokazuje, że branża beauty nie zamierza oszczędzać – za współpracę z największymi gwiazdami mediów społecznościowych firmy są gotowe zapłacić nawet milion funtów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wild inwestuje miliony w influencerów
  • Budżet na influencerów sięga 10 mln funtów
  • Dziś liczy się autentyczność
  • Najlepsze kampanie zaczynają się przed podpisaniem umowy
  • Reklama coraz trudniejsza do rozpoznania
  • Nie każdy post ma sprzedawać od razu
  • Influencerzy stają się pełnoprawnymi mediami

Influencerzy od dawna są nieodłącznym elementem strategii marketingowych marek kosmetycznych, jednak coraz częściej nie pełnią już jedynie roli ambasadorów. Stają się długoterminowymi partnerami, współtworzą produkty i budują wokół marek zaangażowane społeczności.

Dobrym przykładem jest brytyjska marka naturalnych dezodorantów Wild, która uczyniła influencer marketing jednym z filarów swojego rozwoju.

Wild inwestuje miliony w influencerów

Charlie Bowes-Lyon, współzałożyciel Wild, nie ukrywa, że współpraca z twórcami internetowymi była jednym z najważniejszych czynników sukcesu firmy. Nazywa ją wręcz "sekretnym składnikiem" rozwoju marki.

Wild, przejęty w ubiegłym roku przez Unilever, współpracuje z takimi osobowościami jak Emma Raducanu, Molly-Mae Hague czy Stacey Solomon.

Jak ujawnia Bowes-Lyon, partnerstwo z Emmą Raducanu kosztowało markę miliony funtów, natomiast kampanie z Molly-Mae Hague i Stacey Solomon pochłonęły setki tysięcy funtów każda. W przypadku największych gwiazd wartość współpracy może sięgać nawet 1 mln funtów.

image

Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów

Budżet na influencerów sięga 10 mln funtów

Influencer marketing jest dziś na tyle istotnym elementem działalności Wild, że firma zatrudnia ponad 20-osobowy zespół zajmujący się wyłącznie współpracą z twórcami.

Roczny budżet marki przeznaczony na ten obszar wynosi obecnie blisko 10 mln funtów, a jak zapowiada współzałożyciel firmy – w przyszłym roku może zostać nawet podwojony.

Koszty pojedynczych kampanii są bardzo zróżnicowane. W zależności od skali współpracy marka może wydać od około 100 tys. funtów do nawet kilku milionów.

– Jednorazowy post kosztuje znacznie mniej, ale zarówno marki, jak i influencerzy chcą dziś budować długofalowe relacje – tłumaczy Bowes-Lyon.

Dziś liczy się autentyczność

Rosnące budżety nie oznaczają jednak, że każda współpraca zakończy się sukcesem.

Zdaniem ekspertów konsumenci stają się coraz bardziej świadomi tego, że rekomendacje influencerów są płatne. Dlatego kluczowe znaczenie ma dopasowanie ambasadora do marki.

Jak podkreśla Hannah Campbell, założycielka agencji One Twelve Agency, influencerzy skutecznie sprzedają produkty, ponieważ zbudowali wokół siebie społeczności oparte na zaufaniu.

– Ludzie kupują od ludzi. Zwłaszcza młodsze pokolenia znacznie częściej śledzą swoich ulubionych twórców niż tradycyjne reklamy – zauważa.

Podobnego zdania jest Katy Howell z agencji Rethink Social. Jej zdaniem płatna współpraca nie przekreśla wiarygodności rekomendacji, ale zmienia kontekst, w jakim odbiorcy powinni ją oceniać.

Najważniejsze pozostaje to, czy twórca rzeczywiście korzysta z promowanego produktu i zachowuje pewną swobodę wypowiedzi.

image

Kendall Jenner nową twarzą Anua. To pierwsza globalna ambasadorka marki K-beauty

Najlepsze kampanie zaczynają się przed podpisaniem umowy

To właśnie autentyczność była jednym z powodów rozpoczęcia współpracy Wild z Molly-Mae Hague.

Jak opowiada Bowes-Lyon, marka zauważyła influencerkę dopiero wtedy, gdy spontanicznie pokazała żel pod prysznic Wild w jednym ze swoich materiałów.

– Nie mieliśmy z nią wcześniej żadnego kontaktu. Po prostu używała naszego produktu, więc postanowiliśmy się odezwać – wspomina.

Podobnie wygląda współpraca z Emmą Raducanu. Tenisistka nie ogranicza się do publikowania sponsorowanych postów – bierze udział w sesjach zdjęciowych, współtworzy treści do mediów społecznościowych, a nawet uczestniczyła w opracowaniu autorskiego zapachu dezodorantu.

Reklama coraz trudniejsza do rozpoznania

Choć przepisy wymagają oznaczania płatnych współprac, eksperci zwracają uwagę, że konsumenci nadal mają problem z odróżnieniem reklamy od zwykłej rekomendacji.

Badanie brytyjskiego regulatora reklam ASA pokazuje, że 74 proc. badanych bez problemu rozpoznaje klasyczną reklamę marki. W przypadku materiałów publikowanych przez influencerów odsetek ten spada do 54 proc.

Zdaniem Katy Howell oznaczenie #ad spełnia wymogi prawne, ale często nie dostarcza odbiorcom wystarczających informacji o charakterze współpracy.

image

Nowa era beauty marketingu? Prawne aspekty współpracy z AI influencerami

Nie każdy post ma sprzedawać od razu

Co ciekawe, nie wszystkie kampanie influencerów mają prowadzić do natychmiastowego wzrostu sprzedaży.

Bowes-Lyon przyznaje, że część współprac służy przede wszystkim budowaniu świadomości marki. Ich efekty widać dopiero po kilku miesiącach w postaci większego zainteresowania produktami lub lepszych wyników sprzedaży w handlu detalicznym.

Inaczej wyglądało to w przypadku Molly-Mae Hague, która udostępniła obserwującym kod rabatowy. Marka odnotowała wówczas gwałtowny wzrost sprzedaży, jednak – jak przyznaje współzałożyciel Wild – efekt utrzymywał się jedynie przez kilka dni, do momentu wygaśnięcia relacji na Instagramie.

Dlatego firma coraz częściej stawia na wielomiesięczne partnerstwa zamiast pojedynczych publikacji. Pozwalają one influencerom stopniowo opowiadać o marce i budować bardziej wiarygodną narrację niż jednorazowa reklama.

Influencerzy stają się pełnoprawnymi mediami

Zmienia się również sposób mierzenia efektywności takich współprac. Jednorazowe posty z kodem rabatowym nadal potrafią wygenerować krótkotrwały wzrost sprzedaży, jednak marki coraz częściej oczekują od influencerów czegoś więcej – długofalowego budowania rozpoznawalności i zaufania. To dlatego współczesny influencer marketing coraz bardziej przypomina klasyczne partnerstwa ambasadorskie niż krótkie akcje promocyjne.

 

Źródło: BBC

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
22.07.2026 12:13
Refille miały zrewolucjonizować rynek beauty. Dlaczego konsumenci wciąż kupują je zbyt rzadko?
Czy kosmetyki refill naprawdę się przyjęły? Branża inwestuje, ale bariery pozostająShutterstock

Kosmetyki w opakowaniach uzupełniających miały stać się jednym z filarów zrównoważonego rozwoju branży beauty. W ostatnich latach niemal wszyscy najwięksi producenci inwestowali w rozwój refilli, a ich liczba na sklepowych półkach systematycznie rośnie. Mimo to konsumenci wciąż nie zmieniają swoich nawyków zakupowych tak szybko, jak oczekiwały marki. Problemem okazują się nie brak zainteresowania, lecz dostępność, cena i wygoda użytkowania.

W tym artykule przeczytasz:

  • Konsumenci deklarują zainteresowanie refillami
  • Ekologia wygrywa z modą
  • Co stanowi problem?
  • L‘Oréal zwiększa skalę inwestycji
  • Potrzebna jest współpraca całego rynku
  • Refille przechodzą pierwszy poważny test

Refille są dziś jednym z najczęściej komunikowanych kierunków rozwoju w branży kosmetycznej. Stawiają na nie zarówno globalni gracze, tacy jak np. L‘Oréal, jak i mniejsze marki. Chcą one ograniczać ilość odpadów opakowaniowych i odpowiadać na rosnące oczekiwania konsumentów dotyczące zrównoważonej konsumpcji.

Pojawia się jednak pytanie, czy coraz szersza oferta rzeczywiście przekłada się na zmianę zachowań zakupowych?

Konsumenci deklarują zainteresowanie refillami

Badanie przeprowadzone przez francuską organizację branżową Febea pokazuje, że zainteresowanie refillami systematycznie rośnie. W 2025 roku już 59 proc. Francuzek zadeklarowało zakup kosmetyku w opakowaniu uzupełniającym. Co istotne, większość osób, które raz zdecydowały się na takie rozwiązanie, wraca do niego przy kolejnych zakupach.

Najsilniejszą grupę odbiorców stanowią konsumenci kierujący się względami środowiskowymi oraz osoby aktywnie śledzące trendy beauty i nowości promowane w mediach społecznościowych. Dla pierwszej grupy kluczowe znaczenie ma ograniczenie ilości odpadów, dla drugiej – atrakcyjna forma produktu i innowacyjność.

image

Novvia Group przejmuje APC Packaging. Rynek opakowań beauty dalej się konsoliduje

Ekologia wygrywa z modą

Najważniejszym argumentem przemawiającym za zakupem refilli pozostaje troska o środowisko.

Według badania Febea wskazało ją 70 proc. respondentek. Na drugim miejscu znalazły się oszczędności finansowe (64 proc.), a następnie wygoda użytkowania (39 proc.) oraz atrakcyjny design systemów uzupełniających (21 proc.).

Jednocześnie konsumenci jasno określają swoje oczekiwania cenowe. Większość badanych uważa, że refill powinien kosztować przynajmniej 10–20 proc. mniej od standardowego produktu. Co więcej, aż 63 proc. respondentek deklaruje, że kupowałoby opakowania uzupełniające częściej, gdyby różnica cen była większa.

Co stanowi problem?

Choć zainteresowanie refillami rośnie, ich popularyzacja napotyka na kilka istotnych barier.

Najczęściej wskazywaną jest ograniczona dostępność produktów, zwraca na nią uwagę 44 proc. uczestniczek badania. Konsumenci nadal nie znajdują opakowań uzupełniających dla wielu kosmetyków, z których korzystają na co dzień.

Drugim problemem pozostaje edukacja. Niemal jedna trzecia respondentów przyznaje, że nie do końca wie, jak działają systemy refill i jakie przynoszą korzyści. Pojawiają się również obawy dotyczące wygody korzystania z opakowań uzupełniających oraz kwestii higienicznych.

L‘Oréal zwiększa skalę inwestycji

Największym promotorem tego rozwiązania pozostaje obecnie L‘Oréal.

W czerwcu, z okazji World Refill Day, koncern rozpoczął trzecią odsłonę globalnej kampanii #JoinTheRefillMovement, obejmującej już 18 marek ze wszystkich czterech dywizji firmy. W Polsce oferta L‘Oréal obejmuje obecnie blisko 100 produktów dostępnych w formacie refill, od kosmetyków do pielęgnacji skóry, przez pielęgnację włosów, po perfumy.

Jednocześnie skala inwestycji systematycznie rośnie. W latach 2019–2025 liczba rozwiązań refill w portfolio Grupy zwiększyła się 3,7-krotnie. Firma rozwija także produkcję opakowań uzupełniających w swoich europejskich zakładach oraz inwestuje w technologie związane z gospodarką obiegu zamkniętego, takie jak bioplastiki, opakowania z alg czy papierowe butelki nadające się do recyklingu.

image

Dove rozwija antyperspiranty typu refill. Ambitne plany Unilevera

Potrzebna jest współpraca całego rynku

Rosnąca oferta producentów to tylko jeden z elementów układanki. L‘Oréal podkreśla, że upowszechnienie refilli wymaga zaangażowania całego łańcucha wartości – od projektowania opakowań i produkcji, przez logistykę, aż po współpracę z sieciami handlowymi.

To właśnie detal odgrywa kluczową rolę w popularyzacji opakowań uzupełniających. Jeśli refill jest trudny do znalezienia na półce lub różnica cen względem standardowego produktu okazuje się niewielka, konsumenci najczęściej wybierają tradycyjne opakowanie.

Refille przechodzą pierwszy poważny test

Jeszcze kilka lat temu opakowania uzupełniające były domeną luksusowych perfum i wybranych kosmetyków premium. Dziś pojawiają się już w niemal wszystkich kategoriach.

Branża beauty traktuje refille jako jeden z kluczowych kierunków rozwoju. Jednocześnie dostępne dane wskazują, że rynek wszedł w kolejny etap. Wyzwaniem nie jest już przekonanie producentów do inwestycji w nowe formaty, ale sprawienie, by konsumenci rzeczywiście zmienili swoje codzienne nawyki zakupowe.

O tym, czy refill stanie się standardem, zdecyduje więc nie liczba nowych premier, lecz to, czy opakowania uzupełniające będą łatwo dostępne, wyraźnie tańsze od tradycyjnych produktów i na tyle wygodne, by na stałe wpisać się w codzienną rutynę użytkowników.

 

Źródło:Cosmeticbusiness.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. lipiec 2026 20:36