StoryEditor
Rynek i trendy
18.08.2019 00:00

Drogeryjne sieci chcą naturalnych kosmetyków

Jeszcze niedawno sieci drogeryjne, które wprowadzały na półki kosmetyki naturalne, uważały to za swoją przewagę konkurencyjną. Dziś każda z sieci ma naturalne produkty w ofercie. Większość zapowiada rozszerzenie tego asortymentu. Problemem pozostaje weryfikacja, co jest, a co nie jest kosmetykiem naturalnym. Czy same sieci, wybierając tylko certyfikowane kosmetyki, uporządkują ten rynek?

Sieci drogeryjne nie mogły zostać obojętne na pęd konsumentów ku naturze. Jedne szybciej, inne później zaczęły wprowadzać naturalne kosmetyki na półki. Wszystkie jednak to robią. Rossmann – największa sieć drogeryjna na naszym rynku, nie udziela informacji o swoich działaniach w tym zakresie. Wiadomo jednak, że już od dawna rozbudowuje asortyment o kosmetyki naturalne. Ostatnie przykłady nowości z tego segmentu wprowadzonych przez znane, masowe marki do Rossmanna to Soraya Plante (99 proc. składników naturalnych) i Botanical Flow firmy Delia Cosmetics (95 proc. składników naturalnych).

Sieć Hebe określa kosmetyki naturalne jako bardzo ważną część asortymentu. – Sukcesywnie ją rozwijamy. W ofercie znajduje się wiele uznanych i cenionych marek, z których część dostępna jest wyłącznie w naszej sieci. Dbamy o to, aby oferta Hebe była jak najbardziej kompleksowa – informuje biuro prasowe Hebe. Są to kosmetyki do twarzy, ciała i włosów, a nowością są kosmetyki do makijażu marek Ecocera, Felicea i Miya.

Patrząc na dzisiejsze trendy konsumenckie nazwa sieci drogerii Natura jest jak dar od losu, i jak mówi Grażyna Kułakowska, manager odpowiedzialna za kategorię pielęgnacji twarzy i kosmetyków naturalnych w tej sieci – zobowiązuje. – To wyjątkowo ważna dla nas kategoria, której dynamika sprzedaży jest coraz większa, niezmiennie ją rozszerzamy i uatrakcyjniamy – deklaruje. – Bazujemy głównie na popularnych, ogólnodostępnych markach, ale również tych pochodzących z niewielkich lokalnych manufaktur. Ostatnio wprowadziliśmy też naszą markę Botanic Skin Food, której powodzenie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – dodaje.

Uwzględniając obecne trendy, dla sieci Natura jej nazwa jest jak dar od losu

Zdecydowanie w stronę kosmetyków naturalnych idzie sieć sklepów Kontigo. Zdecydowanie też wybiera drogę marek własnych, ograniczając asortyment kosmetyków masowych dostępnych wszędzie.

Ten kierunek wybiera też część sklepów drogeryjnych działających na tzw. rynku tradycyjnym. – Nie wszyscy właściciele drogerii się na to decydują, ale ci świadomi z przekonaniem wprowadzają kosmetyki naturalne, w tym niszowe marki do oferty. Ja osobiście również jestem zwolenniczką takich rozwiązań, ponieważ nie jesteśmy w stanie walczyć z drogeryjnymi gigantami taką samą ofertą ani ceną – mówi Teresa Stachnio, członek zarządu franczyzowej sieci drogerii Jasmin. – W drogeriach tradycyjnych nie ma też tak dużego przepływu klientów jak w marketach czy masowych sieciach drogeryjnych. Do nas przychodzą klienci poszukujący wyjątkowych produktów, wybranych tylko dla nich i w takiej specjalizacji upatruję dla nas szansy – dodaje Teresa Stachnio.

Ekspozycja kosmetyków naturalnych w drogerii Jasmin w Wałbrzychu

Kosmetyki naturalne stały się na tyle ważne, że sieci inwestują w specjalne ekspozycje, które mają je wyróżnić na tle innych produktów i podkreślić ich wyjątkowość. Zazwyczaj używają do tego materiałów i kolorów nawiązujących stylistyki eko, dominują drewno i zieleń. W sieci Kontigo są to nie tylko oznaczenia regałów, ale cała wydzielona sekcja z roślinami i wykładziną imitującą trawę. Drogerie Natura ofertę naturalnych produktów prezentują na wydzielonych regałach, informacje o kategorii pojawiają się na szczytach regałów i na podłodze, dodatkowo kosmetyki naturalne, organiczne i wegańskie oznaczane są wobblerami.

Alejka z kosmetykami naturalnymi w Kontigo w CH Avenida w Poznaniu

W sieci drogerii Jawa kosmetyki naturalne stanowią ok. 20 proc. kategorii pielęgnacyjnych. W całym asortymencie jest to niewiele ponad 3 proc. – Posiadamy produkty certyfikowane, naturalne oraz te, których opakowania i skład nawiązują do nurtu eko. Z tego też powodu nie zdecydowaliśmy się na wyznaczenie osobnej kategorii eko w naszych sklepach. Stosujemy oznaczenia, które pozwalają klientom zidentyfikować produkt z tej grupy asortymentowej w różnych kategoriach – mówi Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu sieci Jawa.

Odpowiedzialność spoczywa na producentach

Problemem dla całego rynku kosmetycznego jest brak jasnej definicji kosmetyku naturalnego. Sieci drogeryjne różnie radzą sobie z tym problemem. Teresa Stachnio przyznaje, że sieć Jasmin nie weryfikuje dogłębnie składu kosmetyków. – Nie mamy zatrudnionych w sieci kosmetologów. To jest odpowiedzialność producentów, jeśli oferują swój kosmetyk jako naturalny, takim powinien on być. Z całą pewnością definicja naturalnego kosmetyku powinna być jasna i prawnie uregulowana, bo konsumenci nie mogą być wprowadzani w błąd – mówi.

Tego samego zdania jest Edyta Kresińska. – Zdecydowanie uważamy, że jednoznaczna definicja powinna powstać. Konsument szukający tego typu produktów nie powinien mieć wątpliwości, czy produkt, jaki wybiera jest faktycznie naturalny, czy tylko jest wpisany do tej grupy ze względu na zabiegi, jakie producent zastosował na poziomie chociażby kreacji opakowania – mówi.

Sieć Hebe deklaruje, że wśród kosmetyków naturalnych, które trafiają na jej półki są przede wszystkim produkty o zweryfikowanym składzie. – Potwierdzeniem naturalności produktów mogą być m.in. międzynarodowe certyfikaty, np. Ecocertu czy CosmeBIO. Certyfikaty przyznawane są na podstawie spełnienia wymogów danej organizacji. Z braku jednej definicji prawnej wymogi te mogą nieco się od siebie różnić. W przypadku Ecocert, aby kosmetyk otrzymał certyfikat, 95 proc. jego składu musi być pochodzenia naturalnego. Takim certyfikatem oznaczone są m.in. marki Marilu Bio, Feel Free, Only Bio, Vianek czy Natura Siberica. W ofercie posiadamy także kosmetyki odpowiednie dla wegan z międzynarodowymi oznaczeniami Vegan – informuje biuro prasowe sieci.

Ekspozycja kosmetyków naturalnych w drogerii Hebe w CH Wroclovia we Wrocławiu

W drogeriach Natura oferowane są kosmetyki naturalne, ale niekoniecznie certyfikowane. – Posiadanie certyfikatów nie jest warunkiem wprowadzenia produktu do naszej oferty – mówi Grażyna Kułakowska. – Na rynku są obecne i ciągle pojawiają się nowe kosmetyki o naprawdę dobrym, i co dla nas kluczowe, naturalnym składzie, choć nieposiadające certyfikatów. Każdy produkt poddajemy jednak wnikliwej analizie m.in. pod kątem naturalności jego komponentów. Samo opakowanie, pomimo, że dla każdego kosmetyku bardzo ważne, sugerujące naturalność, nie jest dla coraz bardziej świadomych i wyedukowanych klientów wyznacznikiem tej naturalności. Nasze klientki świetnie znają składniki stosowane w kosmetyce, doskonale radzą sobie z prawidłowym odczytem INCI – zapewnia.

Co mówią, a co robią konsumenci?

Czy sami konsumenci faktycznie potrafią odróżnić kosmetyki naturalne od tych, które wyglądają jak naturalne? Według sieci Hebe, wielu klientów ma szeroką wiedzę i z pełną świadomością wybiera kosmetyki.

Grażyna Kułakowska z sieci Natura uważa, że wyraźny podział na kosmetyki naturalne i w nurcie naturalnym jest potrzebny, ale dodaje, że duża część klientów rozumie różnicę między nimi. – Sądzę, że grupa ta będzie się sukcesywnie powiększać. Oczywiście są osoby przywiązane do swoich ulubionych marek i wrażliwe na reklamy, kupujące znane brandy, jednak konsumenci chcący korzystać z dobrodziejstw natury to grupa bardzo szybko rosnąca. Szeroko znane marki również dostrzegają ten trend i wprowadzają kosmetyki naturalne albo z dużą zawartością takich składników – mówi.

Edyta Kresińska przyznaje, że konsumenci pod wpływem ogólnych trendów rynkowych i mody na bycie eko, bardzo często pytają o produkty naturalne, ale nie oznacza to, że je kupują. – Dzieje się tak zwłaszcza w dużych miastach, gdzie to, czy produkt jest naturalny, ma większe znaczenie i klienci lepiej radzą sobie z identyfikacją takich kosmetyków oraz certyfikatów. Jednak nie zawsze przekłada się to na ostateczny wybór – podkreśla. – To może świadczyć o tym, że ostatecznie konsument nie ma w stu procentach pewności, że produkt wybrany przez niego jest ekologiczny. Albo wyższa cena produktów z tej kategorii wpływa na racjonalizm decyzji i ostatecznie kupuje tańszy kosmetyk, który nie jest eko, ale marki, do której ma zaufanie. Reasumując widzimy te deklaratywne zachowania konsumentek, ale póki co deklaracje nie przekładają się na wzrost udziału produktów ekologicznych w koszyku zakupowym – stwierdza Edyta Kresińska.

Teresa Stachnio mówi, że bywa różnie. – Powiedziałabym, że z kupującymi jest tak, jak z markami kosmetyków naturalnych – są tacy, którzy są w pełni świadomi i również używanie określonych kosmetyków to część filozofii ich życia. I są tacy, którzy oglądają produkt przy półce z każdej strony, czytają etykietę, skład, ale potem wkładają do koszyka produkt zupełnie innej, znanej marki – opowiada. – W naszych drogeriach bardzo dużo zależy też od tego, jak klient jest pokierowany przez sprzedawcę. Jeśli kosmetyk jest odpowiednio zaprezentowany – kupi go. Niezależnie od tego, z jakiego segmentu jest to produkt – dodaje Teresa Stachnio.

Szansa dla nowych marek

Menedżerowie reprezentujący sieci drogeryjne zapowiadają, że półka z kosmetykami naturalnymi będzie coraz większa. Deklarują również chęć współpracy z nowymi producentami. – Interesują nas kosmetyki o najlepszym składzie, w przyjaznej dla klienta cenie i praktycznie w każdej kategorii – zarówno artykułów pielęgnacyjnych, jak i higienicznych, a także środków czystości – tu też jest zapotrzebowanie na produkty bazujące na naturalnych ekstraktach i składnikach, bez substancji szkodliwych – mówi Grażyna Kułakowska.

Drogerie Hebe również mają miejsce na nowe produkty w tym segmencie. – Wprowadzamy wiele nowości i wspieramy rozwój obecnych już u nas marek. Poszukujemy przede wszystkim produktów wysokiej jakości ze składem zgodnym z oczekiwaniami klientów. Ekologiczne opakowania i wygląd to bardzo ważne elementy filozofii marek, ale na pierwszym miejscu jest naturalny skład produktów – informuje biuro prasowe Hebe.

Z ciekawym projektem rusza sieć Jasmin, dając szansę na wejście do masowej dystrybucji nawet „raczkującym” producentom kosmetyków naturalnych. – Zgłasza się do nas mnóstwo początkujących firm, często z interesującymi, ale zupełnie nieznanymi produktami. Postanowiliśmy otworzyć się na takie marki. Jest to dla nich szansa, by wejść szeroko do detalu – mówi Teresa Stachnio, członek zarządu sieci Jasmin. W ponad 30 wybranych drogeriach Jasmin zostaną wprowadzone specjalne ekspozytory na ekologiczne kosmetyki. Będzie to miejsce na zupełnie nowe, początkujące marki. Każda z nich zostanie opisana. – Jednorazowo do takiej akcji zaprosimy 8 do 10 firm. Zrobimy wszystko, co jest potrzebne, by ich produkty dobrze zaprezentować klientom i sprzedać, ale po kwartale będziemy weryfikować wyniki sprzedaży i z takiej akcji pozostawimy 2-3 firmy, w przypadku których obrót będzie na tyle zadowalający, żebyśmy mogli wprowadzić je do stałej sprzedaży – przedstawia koncepcję Teresa Stachnio. Produkty będą przyjmowane z prawem zwrotu.  

Testowanie nowej marki w drogerii Laboo w Galerii Siedleckiej w Siedlcach

Na co muszą zwrócić uwagę producenci kosmetyków naturalnych starający się o wejście do sieci drogeryjnych?

Grażyna Kułakowska, category manager kategorii pielęgnacja twarzy i kosmetyki naturalne, sieć drogerii Natura:

Najważniejszy jest dobry skład produktu – konsumenci szybko i bezbłędnie to weryfikują. Dobrze, kiedy ten wyjątkowy, naturalny skład włożony jest w atrakcyjne i ekologiczne opakowanie. Konsumenci, którzy szukają natury w kosmetykach, są coraz bardziej wyczuleni również na ekologiczne wykonanie opakowania, ono też musi być przyjazne dla środowiska. Ważna jest także niewygórowana cena – kosmetyków naturalnych poszukują różni klienci, dlatego każdy powinien móc znaleźć coś dla siebie w tej kategorii, niezależnie od zasobności portfela.

Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu w sieć drogerii Jasmin:

Producenci powinni w dalszym ciągu inwestować w edukację konsumentów. Powinni również pracować nad strategią ceny. Wszyscy inwestujący w tę kategorię powinni dążyć do jasnego zdefiniowania, co jest kosmetykiem naturalnym.

Zbigniew Łebed, dyrektor handlowy w sieci drogerii Laboo:

Pojawiło się ostatnio mnóstwo firm z kosmetykami naturalnymi, ekologicznymi, wegańskimi. Jednak produkcja i dystrybucja wyczerpują ich finansowe zaplecze, a konsument sam z siebie nie sięga po produkt. Musi on najpierw zostać wypromowany, najlepiej w mediach społecznościowych, ale też w samych drogeriach, poprzez szkolenia dla personelu, przekazywanie próbek produktów. Trzeba budować znajomość brandu, pokazywać atrybuty produktu – bez tego nie ma szansy na sprzedaż. Młodym producentom i dystrybutorom kosmetyków naturalnych radziłbym, aby brali przykład od funkcjonującej od lat na rynku kosmetyków naturalnych firmy Sylveco. Moda na naturę jest faktem, ale nawet najfajniejsze produkty same się nie sprzedają. Komunikacja to trzy czwarte sukcesu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.08.2026 11:10
Chemia gospodarcza i higiena osobista drożeje. Koszty produkcji przekładają się na ceny detaliczne
Agata Grysiak

Chemia gospodarcza znalazła się w lipcu 2026 r. wśród kategorii produktów codziennego użytku, które drożały najszybciej. Ceny w tej grupie były średnio o 5,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Wyższe wzrosty odnotowano jedynie w przypadku napojów bezalkoholowych, które podrożały o 5,6 proc. Dane pochodzą z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito obejmującego ponad 103 tys. cen z przeszło 47,3 tys. sklepów.

Chemia gospodarcza wśród liderów podwyżek

W lipcu 2026 r. chemia gospodarcza była drugą kategorią z najwyższą dynamiką cen rok do roku. Produkty z tego segmentu podrożały średnio o 5,4 proc. W tym samym czasie ceny codziennych zakupów, liczonych dla wszystkich 17 analizowanych kategorii, wzrosły średnio o 1,9 proc. 

Oznacza to, że dynamika cen chemii gospodarczej była niemal trzykrotnie wyższa niż średni wzrost cen całego badanego koszyka. Jeszcze wyższy wzrost odnotowano w kategorii napojów bezalkoholowych – 5,6 proc. rok do roku. Kolejne miejsca zajęły pieczywo ze wzrostem o 5,2 proc. oraz słodycze i desery, które podrożały o 5,1 proc.

Energia, surowce i praca pod presją kosztową

Zdaniem dr. Piotra Araka, głównego ekonomisty VeloBanku, który wypowiedział się dla Monday News, wzrosty przekraczające 5 proc. są efektem połączenia kilku czynników: kosztów produkcji, energii, pracy oraz surowców. Znaczenie ma również efekt bazy, czyli odniesienie aktualnych cen do poziomu obserwowanego w analogicznym okresie poprzedniego roku.

W przypadku chemii gospodarczej szczególne znaczenie ma energochłonność procesu produkcyjnego. Wytwarzanie części produktów wymaga wykorzystania energii zarówno na etapie produkcji, jak i przygotowania oraz przetwarzania surowców. Wzrost kosztów energii może więc bezpośrednio wpływać na koszty wytwarzania, a następnie na ceny oferowane konsumentom.

Jednocześnie na poziomie całego rynku widoczne jest wyraźne wyhamowanie dynamiki wzrostu cen. W czerwcu 2026 r. codzienne zakupy były średnio o 2,7 proc. droższe niż rok wcześniej, natomiast w maju wzrost wynosił 3,4 proc. Lipcowy wynik na poziomie 1,9 proc. był zatem niższy odpowiednio o 0,8 pkt proc. i 1,5 pkt proc. 

Higiena osobista droższa o 3,9 proc.

Wysoką dynamikę cen odnotowano także w kategorii środków higieny osobistej. W lipcu produkty z tego segmentu kosztowały średnio o 3,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Wzrost cen był więc niższy niż w przypadku chemii gospodarczej o 1,5 pkt proc., ale nadal znacząco przewyższał średnią dla całego analizowanego koszyka.

Ponad 103 tys. cen z 47,3 tys. sklepów

Raport „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” przygotowywany jest cyklicznie od ponad dziewięciu lat. W najnowszej edycji porównano ceny z lipca 2026 r. z cenami z lipca 2025 r. Analiza objęła 17 kategorii oraz ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku.

Łącznie zestawiono ponad 103 tys. cen regularnych i promocyjnych z przeszło 47,3 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. W badaniu uwzględniono dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sklepy convenience oraz placówki cash&carry. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.08.2026 10:23
Arabia Saudyjska nowym eldorado dla beauty? Rynek wart 8,1 mld dolarów
Rynek beauty przenosi uwagę z Dubaju na Arabię SaudyjskąInstagram Moonglaze

Przez lata Dubaj był naturalnym pierwszym skojarzeniem z beauty na Bliskim Wschodzie. To tam globalne marki testowały swoją obecność w regionie i budowały wizerunek. Dziś coraz więcej uwagi przyciąga jednak Arabia Saudyjska. Większy rynek wewnętrzny, młoda populacja i dynamicznie rozwijający się sektor beauty sprawiają, że dla branży zaczyna być równie ważna jak Zjednoczone Emiraty Arabskie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Ulta wchodzi do Arabii Saudyjskiej
  • Młody konsument napędza beauty
  • Jakie produkty cieszą się największą popularnością w Arabii Saudyjskiej?
  • Lokalne marki zyskują na wartości
  • Arabia Saudyjska szuka własnego języka beauty
  • To może być szansa dla polskich marek

Jeszcze kilka lat temu, gdy mówiło się o ekspansji beauty na Bliski Wschód, jednym z pierwszych skojarzeń był Dubaj. To właśnie Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się dla wielu międzynarodowych marek bramą do regionu. Głównie dzięki rozwiniętemu handlowi, turystyce, obecności luksusowych galerii i dużej liczbie zagranicznych konsumentów.

Dziś środek ciężkości powoli przesuwa się jednak w stronę Arabii Saudyjskiej. Skala tamtejszego rynku, młoda populacja i transformacja społeczno-gospodarcza sprawiają, że królestwo coraz częściej pojawia się na radarze globalnych firm kosmetycznych.

Jak pisze WWD, wartość saudyjskiego rynku beauty i personal care wynosi już 8,1 mld dolarów, a w 2025 roku zwiększyła się o 8 proc. To największy rynek kosmetyczny wśród państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Dla porównania rynek Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest wart około 3,3 mld dolarów, a Kuwejtu – 1,2 mld dolarów.

Ulta wchodzi do Arabii Saudyjskiej

Jednym z najbardziej wymownych sygnałów rosnącego znaczenia Arabii Saudyjskiej jest ekspansja Ulta Beauty. Amerykański gigant, który rozwija międzynarodową działalność we współpracy z Alshaya Group, przygotowuje otwarcie pierwszego sklepu w Arabii Saudyjskiej – w Red Sea Mall w Dżuddzie. Kolejna lokalizacja ma powstać w Riyadh Park.

To kolejny etap ekspansji Ulty na Bliski Wschód po wejściu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru.

Nie jest to jednak rynek, na którym globalne sieci dopiero zaczynają budować swoją pozycję. Sephora działa w Arabii Saudyjskiej od 2007 roku we współpracy z Chalhoub Group i ma tam około 30 sklepów. Obecne są również takie marki i sieci jak Harvey Nichols, Bloomingdale’s czy należąca do Chalhoub Group Faces, która ma w kraju około 45 lokalizacji.

image

Pełne półki mimo wojny. Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek beauty?

Młody konsument napędza beauty

Jednym z największych atutów Arabii Saudyjskiej jest demografia. Według danych przywoływanych przez WWD około 60 proc. Saudyjczyków ma mniej niż 30 lat.

To pokolenie funkcjonuje w zupełnie innym środowisku niż wcześniejsze generacje. Jest mocno obecne w mediach społecznościowych, szybko przejmuje globalne trendy i jest przyzwyczajone do odkrywania produktów w internecie.

Nie oznacza to jednak, że saudyjscy konsumenci bezrefleksyjnie kopiują zachodnie trendy. Wręcz przeciwnie. Jak zwracają uwagę przedstawiciele rynku cytowani przez WWD, są coraz bardziej świadomi składników, technologii i działania produktów.

To ważna zmiana dla marek. Nie wystarczy już stworzyć "wersji na Bliski Wschód” produktu zaprojektowanego pierwotnie dla europejskiego czy amerykańskiego konsumenta. Lokalny odbiorca oczekuje produktów odpowiadających na jego rzeczywiste potrzeby, klimat i styl życia.

Jakie produkty cieszą się największą popularnością w Arabii Saudyjskiej?

Wśród kategorii o największym potencjale znajdują się zapachy, ochrona przeciwsłoneczna, pielęgnacja skóry i włosów oraz dermokosmetyki.

Szczególną rolę odgrywa perfumeria. Zapach jest w Arabii Saudyjskiej nie tylko elementem codziennej pielęgnacji, ale również częścią kultury i tradycji. Oud, piżmo, kadzidło czy róża są związane z lokalnym dziedzictwem i społecznym rytuałem używania perfum.

Jednocześnie tradycyjna perfumeria spotyka się z globalnym trendem premiumizacji. Konsumenci są zainteresowani zarówno lokalnymi kompozycjami, jak i światowymi markami niszowymi oraz luksusowymi.

Na znaczeniu zyskują również rozwiązania odpowiadające na warunki klimatyczne. Produkty muszą dobrze funkcjonować w wysokich temperaturach, a pielęgnacja coraz częściej łączy skuteczność z ochroną skóry i komfortem użytkowania.

image

Bella Hadid rozwija Ôrəbella. Marka perfum pozyskała inwestora i nowego CEO

Lokalne marki zyskują na wartości

Ciekawym elementem saudyjskiego rynku jest rozwój marek tworzonych lokalnie. I to właśnie ten segment może w kolejnych latach szczególnie zmienić układ sił.

Jednym z przykładów jest Asteri Beauty, założona w 2023 roku przez Sarę Al Rashid. Marka rozwija ofertę makijażową i pielęgnacyjną, ma już dziewięć sklepów w Arabii Saudyjskiej oraz jest obecna w innych krajach regionu. Produkty Asteri są również dostępne w Ulta Beauty na Bliskim Wschodzie.

Innym przykładem jest Moonglaze, założona przez makijażystkę Yarę Alnamlah. Marka pojawiła się w Sephora Middle East jako pierwsza saudyjska marka w ofercie tej sieci, a jej produkty są dostępne również w londyńskim Selfridges..

 

 

Ich przewagą jest lokalna znajomość konsumenta. Produkty powstają z myślą o specyfice regionu, ale jednocześnie nie muszą już wpisywać się w stereotypowy obraz arabskiego piękna.

To szczególnie istotne dla młodych konsumentek, które doskonale wiedzą, co dzieje się w Korei, Japonii, Stanach Zjednoczonych czy Europie. Chcą produktów odpowiadających ich potrzebom, ale niekoniecznie takich, które narzucają jeden model wyglądu.

Arabia Saudyjska szuka własnego języka beauty

Transformacja rynku jest częścią większego procesu. W ramach Vision 2030 Arabia Saudyjska rozwija sektory związane m.in. z kulturą, turystyką, modą i urodą. Rośnie również aktywność zawodowa kobiet, co wpływa na ich udział w konsumpcji i zwiększa znaczenie kategorii związanych z pielęgnacją, makijażem i stylem życia.

Jednocześnie państwo inwestuje w rozwój lokalnego przemysłu kreatywnego. Beauty staje się więc nie tylko rynkiem sprzedaży zagranicznych produktów, ale również przestrzenią dla powstawania własnych marek.

To odróżnia dzisiejszą Arabię Saudyjską od obrazu rynku sprzed kilkunastu lat. Konsument nie jest już wyłącznie odbiorcą produktów zachodnich. Coraz częściej jest również współtwórcą trendów.

image

Coty wraca do gry… ale czy na długo? Bliski Wschód uderza w sprzedaż

To może być szansa dla polskich marek

Na tym rynku mają czego szukać również polscy producenci kosmetyków. Polska branża ma już doświadczenie w eksporcie na Bliski Wschód, a część marek jest obecna w regionie od lat. Wśród nich można wymienić m.in. Inglot, Dr Irena Eris, Eveline Cosmetics, Ziaję, Miraculum, Yope, Clochee, GLOV czy HiSkin.

Polski potencjał wynika przede wszystkim z połączenia europejskich standardów jakości, konkurencyjnej ceny, szerokiego portfolio i elastyczności produkcyjnej. Polska branża może odpowiadać zarówno na potrzeby mass marketu, jak i segmentów premium czy dermokosmetycznych. Polskie firmy przygotowują również produkty dostosowane do specyfiki konsumentów z Bliskiego Wschodu, w tym formuły zgodne z wymaganiami halal.

Dubaj przestaje być jedynym adresem

Zmiana zachodząca na Bliskim Wschodzie nie oznacza oczywiście, że Dubaj czy szerzej Zjednoczone Emiraty Arabskie tracą znaczenie. To nadal jeden z najważniejszych hubów beauty w regionie, a obecność międzynarodowych marek, rozwinięta infrastruktura handlowa i turystyka sprawiają, że ZEA pozostają naturalnym punktem wejścia na rynek.

Ale coraz trudniej mówić o Bliskim Wschodzie wyłącznie przez pryzmat Dubaju.

Arabia Saudyjska ma znacznie większy rynek wewnętrzny, młodszą populację i coraz bardziej rozwinięty ekosystem lokalnych marek. Do tego dochodzą inwestycje w retail, e-commerce, kulturę i sektor beauty.

To właśnie dlatego wejście Ulta do Arabii Saudyjskiej jest czymś więcej niż kolejnym otwarciem sklepu. Jest sygnałem, że globalny handel beauty coraz wyraźniej patrzy na Rijad i Dżuddę. Nie jako na odległe, przyszłościowe kierunki, ale jako rynek, o który warto walczyć już teraz.

I dla polskich producentów może to być moment, by spojrzeć na Arabię Saudyjską nie jako dodatek do ekspansji w Dubaju, lecz jako osobny, strategiczny kierunek rozwoju.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
21. sierpień 2026 13:16