StoryEditor
Rynek i trendy
18.08.2019 00:00

Drogeryjne sieci chcą naturalnych kosmetyków

Jeszcze niedawno sieci drogeryjne, które wprowadzały na półki kosmetyki naturalne, uważały to za swoją przewagę konkurencyjną. Dziś każda z sieci ma naturalne produkty w ofercie. Większość zapowiada rozszerzenie tego asortymentu. Problemem pozostaje weryfikacja, co jest, a co nie jest kosmetykiem naturalnym. Czy same sieci, wybierając tylko certyfikowane kosmetyki, uporządkują ten rynek?

Sieci drogeryjne nie mogły zostać obojętne na pęd konsumentów ku naturze. Jedne szybciej, inne później zaczęły wprowadzać naturalne kosmetyki na półki. Wszystkie jednak to robią. Rossmann – największa sieć drogeryjna na naszym rynku, nie udziela informacji o swoich działaniach w tym zakresie. Wiadomo jednak, że już od dawna rozbudowuje asortyment o kosmetyki naturalne. Ostatnie przykłady nowości z tego segmentu wprowadzonych przez znane, masowe marki do Rossmanna to Soraya Plante (99 proc. składników naturalnych) i Botanical Flow firmy Delia Cosmetics (95 proc. składników naturalnych).

Sieć Hebe określa kosmetyki naturalne jako bardzo ważną część asortymentu. – Sukcesywnie ją rozwijamy. W ofercie znajduje się wiele uznanych i cenionych marek, z których część dostępna jest wyłącznie w naszej sieci. Dbamy o to, aby oferta Hebe była jak najbardziej kompleksowa – informuje biuro prasowe Hebe. Są to kosmetyki do twarzy, ciała i włosów, a nowością są kosmetyki do makijażu marek Ecocera, Felicea i Miya.

Patrząc na dzisiejsze trendy konsumenckie nazwa sieci drogerii Natura jest jak dar od losu, i jak mówi Grażyna Kułakowska, manager odpowiedzialna za kategorię pielęgnacji twarzy i kosmetyków naturalnych w tej sieci – zobowiązuje. – To wyjątkowo ważna dla nas kategoria, której dynamika sprzedaży jest coraz większa, niezmiennie ją rozszerzamy i uatrakcyjniamy – deklaruje. – Bazujemy głównie na popularnych, ogólnodostępnych markach, ale również tych pochodzących z niewielkich lokalnych manufaktur. Ostatnio wprowadziliśmy też naszą markę Botanic Skin Food, której powodzenie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – dodaje.

Uwzględniając obecne trendy, dla sieci Natura jej nazwa jest jak dar od losu

Zdecydowanie w stronę kosmetyków naturalnych idzie sieć sklepów Kontigo. Zdecydowanie też wybiera drogę marek własnych, ograniczając asortyment kosmetyków masowych dostępnych wszędzie.

Ten kierunek wybiera też część sklepów drogeryjnych działających na tzw. rynku tradycyjnym. – Nie wszyscy właściciele drogerii się na to decydują, ale ci świadomi z przekonaniem wprowadzają kosmetyki naturalne, w tym niszowe marki do oferty. Ja osobiście również jestem zwolenniczką takich rozwiązań, ponieważ nie jesteśmy w stanie walczyć z drogeryjnymi gigantami taką samą ofertą ani ceną – mówi Teresa Stachnio, członek zarządu franczyzowej sieci drogerii Jasmin. – W drogeriach tradycyjnych nie ma też tak dużego przepływu klientów jak w marketach czy masowych sieciach drogeryjnych. Do nas przychodzą klienci poszukujący wyjątkowych produktów, wybranych tylko dla nich i w takiej specjalizacji upatruję dla nas szansy – dodaje Teresa Stachnio.

Ekspozycja kosmetyków naturalnych w drogerii Jasmin w Wałbrzychu

Kosmetyki naturalne stały się na tyle ważne, że sieci inwestują w specjalne ekspozycje, które mają je wyróżnić na tle innych produktów i podkreślić ich wyjątkowość. Zazwyczaj używają do tego materiałów i kolorów nawiązujących stylistyki eko, dominują drewno i zieleń. W sieci Kontigo są to nie tylko oznaczenia regałów, ale cała wydzielona sekcja z roślinami i wykładziną imitującą trawę. Drogerie Natura ofertę naturalnych produktów prezentują na wydzielonych regałach, informacje o kategorii pojawiają się na szczytach regałów i na podłodze, dodatkowo kosmetyki naturalne, organiczne i wegańskie oznaczane są wobblerami.

Alejka z kosmetykami naturalnymi w Kontigo w CH Avenida w Poznaniu

W sieci drogerii Jawa kosmetyki naturalne stanowią ok. 20 proc. kategorii pielęgnacyjnych. W całym asortymencie jest to niewiele ponad 3 proc. – Posiadamy produkty certyfikowane, naturalne oraz te, których opakowania i skład nawiązują do nurtu eko. Z tego też powodu nie zdecydowaliśmy się na wyznaczenie osobnej kategorii eko w naszych sklepach. Stosujemy oznaczenia, które pozwalają klientom zidentyfikować produkt z tej grupy asortymentowej w różnych kategoriach – mówi Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu sieci Jawa.

Odpowiedzialność spoczywa na producentach

Problemem dla całego rynku kosmetycznego jest brak jasnej definicji kosmetyku naturalnego. Sieci drogeryjne różnie radzą sobie z tym problemem. Teresa Stachnio przyznaje, że sieć Jasmin nie weryfikuje dogłębnie składu kosmetyków. – Nie mamy zatrudnionych w sieci kosmetologów. To jest odpowiedzialność producentów, jeśli oferują swój kosmetyk jako naturalny, takim powinien on być. Z całą pewnością definicja naturalnego kosmetyku powinna być jasna i prawnie uregulowana, bo konsumenci nie mogą być wprowadzani w błąd – mówi.

Tego samego zdania jest Edyta Kresińska. – Zdecydowanie uważamy, że jednoznaczna definicja powinna powstać. Konsument szukający tego typu produktów nie powinien mieć wątpliwości, czy produkt, jaki wybiera jest faktycznie naturalny, czy tylko jest wpisany do tej grupy ze względu na zabiegi, jakie producent zastosował na poziomie chociażby kreacji opakowania – mówi.

Sieć Hebe deklaruje, że wśród kosmetyków naturalnych, które trafiają na jej półki są przede wszystkim produkty o zweryfikowanym składzie. – Potwierdzeniem naturalności produktów mogą być m.in. międzynarodowe certyfikaty, np. Ecocertu czy CosmeBIO. Certyfikaty przyznawane są na podstawie spełnienia wymogów danej organizacji. Z braku jednej definicji prawnej wymogi te mogą nieco się od siebie różnić. W przypadku Ecocert, aby kosmetyk otrzymał certyfikat, 95 proc. jego składu musi być pochodzenia naturalnego. Takim certyfikatem oznaczone są m.in. marki Marilu Bio, Feel Free, Only Bio, Vianek czy Natura Siberica. W ofercie posiadamy także kosmetyki odpowiednie dla wegan z międzynarodowymi oznaczeniami Vegan – informuje biuro prasowe sieci.

Ekspozycja kosmetyków naturalnych w drogerii Hebe w CH Wroclovia we Wrocławiu

W drogeriach Natura oferowane są kosmetyki naturalne, ale niekoniecznie certyfikowane. – Posiadanie certyfikatów nie jest warunkiem wprowadzenia produktu do naszej oferty – mówi Grażyna Kułakowska. – Na rynku są obecne i ciągle pojawiają się nowe kosmetyki o naprawdę dobrym, i co dla nas kluczowe, naturalnym składzie, choć nieposiadające certyfikatów. Każdy produkt poddajemy jednak wnikliwej analizie m.in. pod kątem naturalności jego komponentów. Samo opakowanie, pomimo, że dla każdego kosmetyku bardzo ważne, sugerujące naturalność, nie jest dla coraz bardziej świadomych i wyedukowanych klientów wyznacznikiem tej naturalności. Nasze klientki świetnie znają składniki stosowane w kosmetyce, doskonale radzą sobie z prawidłowym odczytem INCI – zapewnia.

Co mówią, a co robią konsumenci?

Czy sami konsumenci faktycznie potrafią odróżnić kosmetyki naturalne od tych, które wyglądają jak naturalne? Według sieci Hebe, wielu klientów ma szeroką wiedzę i z pełną świadomością wybiera kosmetyki.

Grażyna Kułakowska z sieci Natura uważa, że wyraźny podział na kosmetyki naturalne i w nurcie naturalnym jest potrzebny, ale dodaje, że duża część klientów rozumie różnicę między nimi. – Sądzę, że grupa ta będzie się sukcesywnie powiększać. Oczywiście są osoby przywiązane do swoich ulubionych marek i wrażliwe na reklamy, kupujące znane brandy, jednak konsumenci chcący korzystać z dobrodziejstw natury to grupa bardzo szybko rosnąca. Szeroko znane marki również dostrzegają ten trend i wprowadzają kosmetyki naturalne albo z dużą zawartością takich składników – mówi.

Edyta Kresińska przyznaje, że konsumenci pod wpływem ogólnych trendów rynkowych i mody na bycie eko, bardzo często pytają o produkty naturalne, ale nie oznacza to, że je kupują. – Dzieje się tak zwłaszcza w dużych miastach, gdzie to, czy produkt jest naturalny, ma większe znaczenie i klienci lepiej radzą sobie z identyfikacją takich kosmetyków oraz certyfikatów. Jednak nie zawsze przekłada się to na ostateczny wybór – podkreśla. – To może świadczyć o tym, że ostatecznie konsument nie ma w stu procentach pewności, że produkt wybrany przez niego jest ekologiczny. Albo wyższa cena produktów z tej kategorii wpływa na racjonalizm decyzji i ostatecznie kupuje tańszy kosmetyk, który nie jest eko, ale marki, do której ma zaufanie. Reasumując widzimy te deklaratywne zachowania konsumentek, ale póki co deklaracje nie przekładają się na wzrost udziału produktów ekologicznych w koszyku zakupowym – stwierdza Edyta Kresińska.

Teresa Stachnio mówi, że bywa różnie. – Powiedziałabym, że z kupującymi jest tak, jak z markami kosmetyków naturalnych – są tacy, którzy są w pełni świadomi i również używanie określonych kosmetyków to część filozofii ich życia. I są tacy, którzy oglądają produkt przy półce z każdej strony, czytają etykietę, skład, ale potem wkładają do koszyka produkt zupełnie innej, znanej marki – opowiada. – W naszych drogeriach bardzo dużo zależy też od tego, jak klient jest pokierowany przez sprzedawcę. Jeśli kosmetyk jest odpowiednio zaprezentowany – kupi go. Niezależnie od tego, z jakiego segmentu jest to produkt – dodaje Teresa Stachnio.

Szansa dla nowych marek

Menedżerowie reprezentujący sieci drogeryjne zapowiadają, że półka z kosmetykami naturalnymi będzie coraz większa. Deklarują również chęć współpracy z nowymi producentami. – Interesują nas kosmetyki o najlepszym składzie, w przyjaznej dla klienta cenie i praktycznie w każdej kategorii – zarówno artykułów pielęgnacyjnych, jak i higienicznych, a także środków czystości – tu też jest zapotrzebowanie na produkty bazujące na naturalnych ekstraktach i składnikach, bez substancji szkodliwych – mówi Grażyna Kułakowska.

Drogerie Hebe również mają miejsce na nowe produkty w tym segmencie. – Wprowadzamy wiele nowości i wspieramy rozwój obecnych już u nas marek. Poszukujemy przede wszystkim produktów wysokiej jakości ze składem zgodnym z oczekiwaniami klientów. Ekologiczne opakowania i wygląd to bardzo ważne elementy filozofii marek, ale na pierwszym miejscu jest naturalny skład produktów – informuje biuro prasowe Hebe.

Z ciekawym projektem rusza sieć Jasmin, dając szansę na wejście do masowej dystrybucji nawet „raczkującym” producentom kosmetyków naturalnych. – Zgłasza się do nas mnóstwo początkujących firm, często z interesującymi, ale zupełnie nieznanymi produktami. Postanowiliśmy otworzyć się na takie marki. Jest to dla nich szansa, by wejść szeroko do detalu – mówi Teresa Stachnio, członek zarządu sieci Jasmin. W ponad 30 wybranych drogeriach Jasmin zostaną wprowadzone specjalne ekspozytory na ekologiczne kosmetyki. Będzie to miejsce na zupełnie nowe, początkujące marki. Każda z nich zostanie opisana. – Jednorazowo do takiej akcji zaprosimy 8 do 10 firm. Zrobimy wszystko, co jest potrzebne, by ich produkty dobrze zaprezentować klientom i sprzedać, ale po kwartale będziemy weryfikować wyniki sprzedaży i z takiej akcji pozostawimy 2-3 firmy, w przypadku których obrót będzie na tyle zadowalający, żebyśmy mogli wprowadzić je do stałej sprzedaży – przedstawia koncepcję Teresa Stachnio. Produkty będą przyjmowane z prawem zwrotu.  

Testowanie nowej marki w drogerii Laboo w Galerii Siedleckiej w Siedlcach

Na co muszą zwrócić uwagę producenci kosmetyków naturalnych starający się o wejście do sieci drogeryjnych?

Grażyna Kułakowska, category manager kategorii pielęgnacja twarzy i kosmetyki naturalne, sieć drogerii Natura:

Najważniejszy jest dobry skład produktu – konsumenci szybko i bezbłędnie to weryfikują. Dobrze, kiedy ten wyjątkowy, naturalny skład włożony jest w atrakcyjne i ekologiczne opakowanie. Konsumenci, którzy szukają natury w kosmetykach, są coraz bardziej wyczuleni również na ekologiczne wykonanie opakowania, ono też musi być przyjazne dla środowiska. Ważna jest także niewygórowana cena – kosmetyków naturalnych poszukują różni klienci, dlatego każdy powinien móc znaleźć coś dla siebie w tej kategorii, niezależnie od zasobności portfela.

Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu w sieć drogerii Jasmin:

Producenci powinni w dalszym ciągu inwestować w edukację konsumentów. Powinni również pracować nad strategią ceny. Wszyscy inwestujący w tę kategorię powinni dążyć do jasnego zdefiniowania, co jest kosmetykiem naturalnym.

Zbigniew Łebed, dyrektor handlowy w sieci drogerii Laboo:

Pojawiło się ostatnio mnóstwo firm z kosmetykami naturalnymi, ekologicznymi, wegańskimi. Jednak produkcja i dystrybucja wyczerpują ich finansowe zaplecze, a konsument sam z siebie nie sięga po produkt. Musi on najpierw zostać wypromowany, najlepiej w mediach społecznościowych, ale też w samych drogeriach, poprzez szkolenia dla personelu, przekazywanie próbek produktów. Trzeba budować znajomość brandu, pokazywać atrybuty produktu – bez tego nie ma szansy na sprzedaż. Młodym producentom i dystrybutorom kosmetyków naturalnych radziłbym, aby brali przykład od funkcjonującej od lat na rynku kosmetyków naturalnych firmy Sylveco. Moda na naturę jest faktem, ale nawet najfajniejsze produkty same się nie sprzedają. Komunikacja to trzy czwarte sukcesu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
28.11.2025 13:27
Chińskie platformy nie osłabiają polskiego e-commerce. Nowe dane z 22,5 tys. zamówień pokazują odwrotny trend
Czy chińskie platformy podkradają polskim klientelę?Karolina Grabowska Kaboompics

Najnowsze dane z 22,5 tys. rzeczywistych zamówień pokazują, że rozwój chińskich platform nie tylko nie osłabia pozycji polskich sprzedawców internetowych, ale może wręcz wzmacniać ich wyniki. Analiza zamówień dokonanych przez użytkowników aplikacji When U Buy wskazuje, że klienci Temu, Shein czy Aliexpress kupują również więcej na Allegro, Zalando oraz w polskich sklepach internetowych. Zjawisko to przeczy obawom o odpływ ruchu i wydatków z lokalnych marketplace’ów – aktywni kupujący z platform chińskich okazują się także jednymi z najaktywniejszych klientów krajowych e-commerce.

Między wrześniem 2024 a sierpniem 2025 roku użytkownicy When U Buy zrealizowali 22,5 tys. zamówień obejmujących ponad 47 tys. produktów. Średni użytkownik wydał w tym czasie 4156 zł, zrealizował 27 zakupów, a przeciętna wartość koszyka wyniosła 153 zł. To twarde dane oparte na realnych transakcjach, które stały się podstawą raportu „Kupione 2025”, publikowanego w ramach portfela badawczego Polak Inwestor. Autorzy podkreślają, że analiza paragonów, a nie deklaracji, pozwala uchwycić faktyczne zachowania, skalę wydatków oraz zmieniające się nawyki polskich konsumentów.

image
When U Buy

Raport przygląda się różnicom zakupowym wynikającym z płci, wieku i indywidualnych przyzwyczajeń, ale szczególną uwagę poświęca wpływowi platform Temu, Shein i Aliexpress na polski rynek. Z zebranych danych wyłania się obraz konsumenta coraz bardziej świadomego, szybszego w płatnościach i bardziej wymagającego wobec dostaw, a jednocześnie skoncentrowanego na cenie i dostępności produktów. Dane unaoczniają rosnące znaczenie wygody oraz elastyczności w podejmowaniu decyzji zakupowych, co przekłada się na częstsze transakcje i dywersyfikację wyborów.

image
When U Buy

Jednym z kluczowych wniosków raportu jest to, że osoby kupujące na platformach z Chin częściej korzystają również z ofert europejskich i polskich sprzedawców. Ich koszyki bywają większe niż u użytkowników, którzy unikają takich platform. Oznacza to, że klient Temu czy Shein nie jest „stracony” dla polskiego handlu – wręcz przeciwnie, należy do grupy najbardziej aktywnych konsumentów, którzy jednocześnie kupują w wielu kanałach, zwiększając ogólną wartość rynku.

image
When U Buy

Jak podkreśla Ewa Kraińska, właścicielka When U Buy, celem raportu jest popularyzacja wiedzy o faktycznych zachowaniach zakupowych Polek i Polaków. Dokument ma pomóc branży e-commerce lepiej zrozumieć oczekiwania klientów wobec metod dostawy, płatności i jakości obsługi, a samym konsumentom – zwiększyć świadomość swoich decyzji zakupowych. „To narzędzie, które może wspierać zarówno biznes, jak i budowanie bardziej odpowiedzialnych nawyków zakupowych oraz lepszego zarządzania domowym budżetem” – podkreśla.

image
When U Buy
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
26.11.2025 13:00
Jaki będzie Kolor Roku 2026 wg. Pantone? Być może znamy odpowiedź na to pytanie.
Który odcień stanie się kolorem roku 2026?Canva

Pantone od 26 lat wybiera kolor, który ma symbolizować nastroje społeczne i kierunek globalnych trendów. Analiza dotychczasowych wyborów oraz tendencji w modzie, designie i kulturze pozwala wskazać pięć prawdopodobnych kandydatów na Kolor Roku 2026. Każdy z nich spełnia kryterium świeżości — nie powtarza barw, które Pantone już wcześniej ogłosił, a jednocześnie odzwierciedla to, czym żyje współczesny świat.

Pantone Color Institute od 2000 roku ogłasza odcień reprezentujący globalne emocje, przemiany i aspiracje. W dotychczasowych wyborach — od Cerulean przez Living Coral po Mocha Mousse — widać wyraźną zależność między kolorem a kontekstem społeczno-kulturowym. Pantone analizuje modę, design, sztukę, media cyfrowe, nastroje konsumenckie i kierunki rozwoju technologii, aby wybrać barwę, która będzie językiem wizualnym nadchodzących 12 miesięcy. Skoro więc historia odcieni wiele mówi o świecie, kolejne wybory mogą zdradzać kierunek zmian.

Jakie trendy mogą zdefiniować kolor 2026?

Rok 2026 nadchodzi w czasie gwałtownych transformacji: cyfryzacji przestrzeni pracy, presji ekologicznej, napięć geopolitycznych, redefinicji wellbeing, renesansu rzemiosła i poszukiwania równowagi po latach destabilizacji. To wyzwania, które zwykle popychają Pantone ku barwom symbolicznym: naturalnym, uziemiającym, uspokajającym — albo przeciwnie, dodającym energii. Jednocześnie obserwacja designu i mody na 2025/2026 pokazuje rosnące znaczenie kolorów organicznych, zgaszonych, o strukturze nawiązującej do natury i materiałów.

Moja prognoza: odcienie natury i technologii

Patrząc na dotychczasowy wybór odcieni od 2000 roku, widać wyraźną sinusoidę: po kolorach wyrazistych przychodzą neutralne, po chłodnych – ciepłe, po intensywnych – przytłumione. Po ciepłym, ziemistym Mocha Mousse ogłoszonym na 2025 rok naturalnym kierunkiem może być odcień bardziej konceptualny: łączący naturę, technologię i miękkie wyciszenie. Dlatego wśród potencjalnych kandydatów dominują barwy organiczne, spokojne, ale niepozbawione charakteru.

image

Nowe biblioteki kolorów Pantone ułatwią produkcję aluminiowych opakowań

Pięciu pretendentów do tytułu Koloru Roku 2026

1. Oliwkowa zieleń z szarym tonem

Zieleń już pojawiła się w historii jako intensywna Greenery, ale odcień oliwkowo-szary był dotąd pomijany. Symbolizuje harmonię, dojrzałość i bliskość natury, a jednocześnie pozostaje niezwykle nowoczesny. W świecie zmęczonym nadmiarem bodźców taka zgaszona zieleń może stać się metaforą równowagi i regeneracji — odpowiadając na zrównoważony styl życia, popularność „slow beauty” oraz rosnące znaczenie ekologii.

2. Błękit o nutach metalicznych

Pantone wybrał Classic Blue w 2020 roku, ale chłodny, szafirowy błękit z delikatnym połyskiem nie był dotąd nominowany. To kolor przyszłości, technologii i cyfrowych przestrzeni, ale jednocześnie uspokajający. Mógłby stać się symbolem stabilizacji i powrotu do porządku w świecie, który nadal adaptuje się do cyfrowych zmian. Pasuje do trendów UX, AI, VR, ale także lifestyle’u premium i packaging design.

3. Miedziana, rdzawa terakota

Ciepłe odcienie ziemi i rzemiosła wracają do wnętrz, mody i opakowań kosmetycznych. Odcień terakotowo-miedziany jest bardziej zmysłowy niż klasyczne brązy, a jednocześnie nowoczesny. To kolor powrotu do korzeni, rękodzieła, stabilności i surowości materiałów — wpisujący się w popularność ceramiki, raw designu i ekologicznych tekstur. Nie występował dotychczas w historii kolorów roku, co czyni go atrakcyjnym wyborem.

4. Lawendowo-szary aksamitny fiolet

Ultra Violet z 2018 roku był intensywny i futurystyczny, ale jego przygaszona, pastelowa, „wellnessowa” wersja nie została wykorzystana. Taki fiolet to kolor intymności, spokoju, aromaterapii, uważności. Wpisuje się w kulturowy zwrot w stronę zdrowia psychicznego i terapii sensorycznych — od aromatycznych świec, przez kosmetyki SPA, po barwy stosowane w relaksacyjnych przestrzeniach.

5. Beż z nutą szałwii

Miękkie, naturalne beże stały się podstawą komunikacji marek beauty i wellness. Odcień, w którym beż przełamany jest subtelnym zielonym tonem, nie był jeszcze ogłaszany przez Pantone. Łączy w sobie naturę, minimalizm i organiczny luksus, pasując zarówno do wnętrz, jak i opakowań kosmetycznych. To kolor „bezpieczny” w użyciu, ale nienudny. W czasie zmęczenia przesadą i krzykliwością może zostać bardzo dobrze przyjęty.

image
Pantone: Kontrowersje wokół nowego koloru czerwieni nazwanego od menstruacji

Co najbardziej pasuje do roku 2026?

Największe szanse mają — moim zdaniem — oliwkowy oraz terakota. Pierwszy odpowiada tęsknocie za spokojem i zrównoważeniem, drugi — potrzebie ciepła, materialności i powrotu do natury. Oba estetycznie wpisują się w prognozy dla mody, designu i stylu życia na 2026 rok i jednocześnie nie powielają wyborów z poprzednich lat.

Wybór Pantone bywa jednak zaskoczeniem, dlatego ostateczna decyzja może otworzyć zupełnie nowy kierunek w globalnej palecie. Jedno jest pewne: Kolor Roku 2026 ponownie stanie się punktem odniesienia dla całej branży kreatywnej — od kosmetyków, przez modę, po projektowanie wnętrz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
29. listopad 2025 09:36