StoryEditor
Producenci
21.09.2021 00:00

Kamilla i Marcin Stańczyk, Eco and More: Kto stanie w miejscu, zostanie w tyle

Nie jesteśmy optymistami, jeżeli chodzi o rozwój całej branży w najbliższym czasie – widzimy, że raczej następują przetasowania niż rozwój rynku. Cięcie kosztów i cen mogą doprowadzić do upadku wielu firm, które postawiły na bogate składy, ekologiczne opakowania i wymagającego konsumenta – mówią Kamilla i Marcin Stańczyk właściciele Eco and More.

Z jakimi nastrojami wchodzicie w drugą połowę roku? Optymistycznie czy z obawami o gospodarkę, biznes kosmetyczny i zachowania konsumentów?

Marcin Stańczyk: Nastroje mamy mieszane. Duża niepewność – rynkowa, podatkowa, legislacyjna – powoduje stres i w związku z tym poważne decyzje są trudniejsze. Biznes nie lubi zaskakujących zmian w trudnym do przewidzenia kierunku. Inwestycje wymagają przewidywalności, bo podejmowane dzisiaj działania mają dawać efekty za parę lat. Przy mało przewidywalnym otoczeniu, takie inwestycje zyskują miano spekulacji. Dlatego wiele długoterminowych projektów jest odkładanych w czasie, a firmy koncentrują się na patrzeniu pod nogi, żeby się nie potknąć na trudnej ścieżce, na której nie wiadomo co pojawi się za zakrętem. Jednak, nie chcemy stawać w miejscu i nie stajemy. Nie jesteśmy optymistami, jeżeli chodzi o rozwój całej branży w najbliższym czasie – widzimy, że raczej następują przetasowania niż rozwój rynku. Ale ci co staną w miejscu, zostaną w końcu z tyłu.

Czy konsumenci są skłonni do wydawania pieniędzy czy raczej ostrożni? Czy handel otworzył się na zamówienia, czy nadal jest to bardzo ostrożne planowanie i niechęć do zakupów na zapas?

MS: Zarówno wśród konsumentów, jak i wśród firm widzimy chwiejność nastrojów. Mieliśmy okres bardzo dużego stresu na początku pandemii – konsumenci zaczęli kupować na zapas, obawiając się przede wszystkim zamknięcia w domach bez dostępu do zakupów. Do tego problemy z łańcuchem dostaw, zwłaszcza zza granicy, rozchwiały rynek. Handel próbował się zatowarować za wszelką cenę na dłuższy okres, żeby nie stracić sprzedaży przez braki towaru. Większość z nas wierzyła, że to krótkotrwały problem bardziej związany z logistyką niż ze strukturalną zmian rynku.

Jak więc wygląda to teraz?

Dzisiaj jest trochę inaczej. Zaczynamy działać tak, jakby to była nowa norma – konsumenci już nie planują zakupów na duży zapas i wydaje się, że nawet wprowadzanie kolejnych lockdown’ów tego nie zmienia, bo dostrzegli m.in. opcję w zakupach przez internet. W konsekwencji również handel już nie tylko mógł zmniejszyć poziomy zapasów do tych sprzed pandemii, ale zaczął nawet mocno optymalizować rotację towarów i ciąć wielkość zapasów, żeby poprawić przepływy pieniężne.

Wszystko wróciło do normy?

Ciągłość produkcji i dostaw wróciły w dużej mierze do normy, chociaż drastycznie wzrosły koszty transportu międzynarodowego, co napędza dodatkowo inflację. Ale jedną z istotnych strukturalnych zmian jest ograniczanie przez konsumentów liczby miejsc regularnych zakupów – wygranymi są przede wszystkim dyskonty, inne duże formaty wielobranżowe i internet. Bardzo wzrosła konsumpcja produktów marek własnych. Przekłada się to też na priorytety sieci detalicznych – widzimy, że znacznie chętniej szukają one teraz producentów marek własnych. To również efekt obciętych znacząco wydatków producentów markowych produktów na reklamę i rozwój nowości.

Czy pandemia zmieniła jakoś Wasze plany inwestycyjne?  

MS: Planujemy dalszy rozwój zgodnie z obraną strategią firmy. Nie planujemy istotnych zmian. Pandemia, sytuacja rynkowa, prawna, podatkowa – wszystko to wprowadza sporo utrudnień, ale jako mała firma nie zbaczamy z drogi – idziemy ścieżką profesjonalizacji i inwestycji w zespół i infrastrukturę. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu, mimo tych nowych wyzwań, nadal będziemy w stanie realizować nasze długoterminowe cele.

Rozwijamy kanały dystrybucji, w tym eksport, rozwijamy e-commerce, w tym ten B2B, wprowadzamy nowe marki i produkty, wycofujemy te, które nie spotkały się z sympatią czy zrozumieniem rynku. Ale to są normalne działania, na które pandemia nie wpłynęła znacząco. Także zachęcamy do obserwowania naszych działań i oceny, czy są słuszne :-).

Jak oceniacie rozwój kanału e-commerce, czy staje się dominujący, czy po powrocie klientów do sklepów jego dynamika słabnie?

MS: W początkowej fazie pandemii, wszyscy dotychczas obecni w internecie, zyskali. Z jednej strony e-commerce to bardzo otwarty rynek, ale z drugiej – tu jeszcze szybciej i znacznie wyraźniej widać, że duży może więcej. Przyciąganie uwagi konsumentów kosztuje dużo, a im więcej graczy, tym jest to droższe. Jednocześnie przy braku ograniczeń geograficznych w internecie, cena jest jeszcze ważniejsza niż w handlu offline. Dlatego to przede wszystkim ci duzi gracze, mający większe budżety, dalej idącą automatyzację i lepsze ceny zakupu wygrywają grę o konsumenta.

Prawdą jest jednak, że spora część dużych detalistów bardzo późno zabrała się na poważnie za e-commerce, co dało szansę kilku nowym graczom na rozwój. Jednak moim zdaniem będziemy obserwować bardzo szybko rosnącą konsolidację rynku handlu internetowego w rękach tych największych. Duża część z tych dużych będzie też pracowała na zasadzie omni channel czy multi channel.

Jakie trendy będą dominujące na rynku kosmetycznym w najbliższej przyszłości – jakich kosmetyków szukają klienci?

Kamilla Stańczyk: Jesteśmy przesyceni ofertą kosmetyczną. Codziennie na facebooku śledzą nas reklamy kosmetyków naturalnych, wegańskich, najlepszych i najpiękniejszych. Sieci wymieniają ofertę na półkach co najmniej dwa razy w roku. To jest szaleństwo, w którym wszyscy bierzemy udział. Na to wszystko nakłada się cena produktu. Musi być tanio. I moim zdaniem to właśnie cena będzie w najbliższym czasie głównym trendem rynku kosmetycznego. Natomiast z drugiej strony rośnie świadomość, że skuteczny kosmetyk musi zawierać najwyższej jakości składniki aktywne, których pozyskanie jest kosztowne. Do tego opakowanie musi być ekologiczne, a to też nie jest tanie. Także widzę wyraźnie silną polaryzację postaw i trendów.

Tak jest również w obszarze, w którym Wy się poruszacie?  

My specjalizujemy się w produktach dla dzieci. Rodzice to dość lojalna grupa odbiorców. Jeżeli coś działa, rozwiązuje dylemat rodzica, to będą się tego trzymać. I ja to szanuję. Pielęgnacja dziecka to po karmieniu największe wyzwanie macierzyństwa. Tutaj nie ma kompromisów. Jako rodzice też tak uważamy i dlatego wszystko sprawdzamy, testujemy, wspieramy się ekspertami i wierzymy w intuicję.

Co budzi Pani największe obawy w odniesieniu do przyszłości branży kosmetycznej?

KS: Martwi mnie zalanie rynku produktami jednorazowymi, niebiodegradowalnymi. Pandemia zrujnowała wiele inicjatyw i programów edukacyjnych na temat ekologii. Powróciliśmy do jednorazówek, plastiku, tanich składników, wszędobylskiego alkoholu do dezynfekcji. Jestem przerażona maseczkami leżącymi w rowach, rękawiczkami z plastiku, a przede wszystkim nieświadomością konsumentów.

Jak to się odbija na Waszych ekologicznych propozycjach produktowych?  

Patrzymy na wprowadzone przez nas nowości – biodegradowalne, kompostowalne – i zaskakuje nas niechęć klientów do stosowania rozwiązań ekologicznych. Tak silnie utkwiła im w głowach komunikacja o „bezpieczeństwie" jednorazowych, plastikowych produktów, że my zaczynamy z wieloma tematami zupełnie od zera. Ewentualne dalsze perturbacje w gospodarce również wpłyną na rozwój nowych produktów, receptur i inwestycje w infrastrukturę, bez których postęp będzie znacznie trudniejszy, jeżeli w ogóle możliwy. Cięcie kosztów i cen mogą doprowadzić do upadku wielu firm, które postawiły na bogate składy, ekologiczne opakowania i wymagającego konsumenta.

To dość niepokojące. Jak zamierzacie się w tym odnaleźć?

Zabieramy się za pracę u podstaw, samokształcenie i obalanie mitów o ekologii. Będziemy na pewno kontynuować pracę ze specjalistami w zakresie pielęgnacji dziecka, ograniczania produktów potrzebnych do opieki nad zdrową skórą. Widzimy ogromny potencjał wśród młodzieży, która chce zdobywać wiedzę, a przy tym chce być modna i na czasie. To się da połączyć. Z pomocą influencerów chcemy zachęcić młodych ludzi do świadomych wyborów, a jako rodzice nastolatek wiemy, jak ważne są dla nich media społecznościowe, z których czerpią wiedzę. Ma być wygodnie, modnie, łatwo i ekologicznie. Niezłe wyzwanie, ale dlatego w to wchodzimy!

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
16.04.2026 16:04
Rekordowy rok Dr. Miele Cosmed. Ponad 500 mln zł przychodów
Rekord Dr. Miele Cosmed. Ponad 500 mln złDr Miele Cosmed Group

Dr. Miele Cosmed po raz pierwszy w swojej historii przekroczyła poziom 500 mln złotych przychodów. Spółka utrzymała jednocześnie stabilną rentowność, mimo rosnących kosztów i wymagającego otoczenia rynkowego.

W tym artykule przeczytasz:

  • Jakie wyniki osiągnęła spółka w 2025 roku?
  • Stabilna pozycja Dr. Miele Cosmed
  • Eksport rośnie, ale pod presją rynku
  • ESG wchodzi do raportowania finansowego

Jakie wyniki osiągnęła spółka w 2025 roku?

Grupa Dr. Miele Cosmed po raz pierwszy w swojej historii przekroczyła poziom 0,5 mld złotych przychodów ze sprzedaży. To wynik osiągnięty w warunkach rosnących kosztów surowców i nasilonej konkurencji w segmencie FMCG.

Spółka utrzymała jednocześnie stabilną rentowność — EBITDA wyniosła 45 mln złotych, a zysk netto zbliżył się do 20 mln złotych.

Dane za pierwsze trzy kwartały 2025 roku potwierdzają tę tendencję: przychody sięgnęły 380,7 mln złotych, a zysk netto 17,4 mln złotych.

Stabilna pozycja Dr. Miele Cosmed

Pomimo trudnego otoczenia makroekonomicznego spółka utrzymuje stabilne wyniki finansowe w kolejnych okresach.

Znajduje to odzwierciedlenie w regularnie wypłacanej dywidendzie, co podkreśla zdolność Grupy do generowania gotówki i utrzymywania równowagi między inwestycjami a zwrotem dla akcjonariuszy.

image

Zmiany w zarządzie Dr. Miele Cosmed Group S.A.: Szlaga i Czajka odchodzą

Eksport rośnie, ale pod presją rynku

Jednym z kluczowych motorów wzrostu pozostaje eksport. Produkty Grupy trafiają obecnie do 43 krajów, a największym rynkiem zagranicznym pozostają Niemcy.

Jednocześnie działalność międzynarodowa funkcjonuje w coraz bardziej wymagającym środowisku, szczególnie w kontekście zmienności kosztów i presji cenowej.

ESG wchodzi do raportowania finansowego

W 2025 roku spółka po raz pierwszy przedstawiła pełne wyliczenia śladu węglowego (Scope 1, 2 i 3), zgodnie z dyrektywą CSRD. Raporty niefinansowe zaczynają być obecnie traktowane na równi z wynikami finansowymi.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
15.04.2026 15:04
Luksus pod presją. Hermès odczuwa skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie
Wojna wpływa na Hermès. Wyniki poniżej prognoz (Shutterstock)Shutterstock

Choć Hermès nadal notuje wzrosty, tempo sprzedaży wyraźnie spowolniło. Dane za pierwszy kwartał 2026 roku pokazują, że konflikt na Bliskim Wschodzie i ograniczenia w ruchu turystycznym zaczynają realnie wpływać na sektor luksusowy.

Hermès poniżej prognoz

Francuska grupa luksusowa Hermès odnotowała słabsze od oczekiwań wyniki sprzedaży w pierwszym kwartale. Powodem były m.in. skutki konfliktu z Iranem, które wpłynęły na wydatki konsumentów na Bliskim Wschodzie oraz w Europie – szczególnie we Francji, gdzie spadek liczby turystów przełożył się na niższą sprzedaż dóbr luksusowych.

Jakie produkty zanotowały wzrost a jakie spadek?

Sprzedaż produktów takich jak torby Birkin i Kelly, jedwabne apaszki czy perfumy wzrosła o 6 proc. w ujęciu porównywalnym (po wyeliminowaniu wpływu kursów walutowych). Wynik ten okazał się niższy od prognoz analityków Visible Alpha, którzy zakładali wzrost na poziomie 7,1 proc.

Wahania kursowe obniżyły przychody Hermès o 290 mln euro, co przełożyło się na spadek raportowanej sprzedaży o 1 proc. – do 4,07 mld euro (wobec 4,13 mld euro rok wcześniej).

image

LVMH podało wyniki za IV kwartał – akcje spółek luxury poszły w dół

Spadek ruchu turystycznego uderza w sprzedaż dóbr luksusowych

Hermès, którego oferta skierowana jest do zamożnych klientów (ceny toreb zaczynają się od ok. 13 tys. dolarów), wskazuje, że spadek liczby turystów (będący efektem napięć geopolitycznych) – negatywnie wpłynął na sprzedaż w sklepach koncesyjnych na lotniskach oraz w regionie Bliskiego Wschodu, a także w Wielkiej Brytanii, Włoszech i Szwajcarii, gdzie klienci z krajów Zatoki Perskiej odgrywają istotną rolę.

Jak tłumaczy dyrektor finansowy Eric du Halgouet – W styczniu i lutym odnotowaliśmy bardzo dobre, dwucyfrowe wzrosty, natomiast marzec przyniósł gwałtowne zatrzymanie sprzedaży – 

Bliski Wschód też na minusie

Dodał, że sprzedaż w luksusowych centrach handlowych w Dubaju i innych kluczowych lokalizacjach w regionie Zatoki spadła w marcu aż o 40 proc.

W całym kwartale sprzedaż na Bliskim Wschodzie spadła o 6 proc. (w ujęciu porównywalnym), do 160 mln euro, wobec 185 mln euro rok wcześniej. Choć region ten odpowiada jedynie za 4,4 proc. przychodów grupy, był najszybciej rosnącym rynkiem Hermès w 2025 roku.

– Bliski Wschód, ze spadkiem na poziomie 6 proc., został wyraźnie dotknięty wydarzeniami geopolitycznymi w marcu – podkreślił du Halgouet.

image

Kolejna duża inwestycja Givaudan powstanie w światowej stolicy pefumiarstwa

Amerykański rynek stabilizuje sprzedaż

We Francji sprzedaż spadła o 2,8 proc., głównie z powodu ograniczonego ruchu turystycznego.

W Azji (największym rynku Hermèsa) wzrost wyniósł jedynie 3,5 proc. (w ujęciu porównywalnym), na co wpłynęły zakłócenia w ruchu lotniczym, szczególnie w Singapurze i Tajlandii.

Na tym tle wyróżnia się rynek amerykański, gdzie sprzedaż wzrosła o 17,2 proc.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. kwiecień 2026 23:15