StoryEditor
Rynek i trendy
05.02.2018 00:00

Kosmetyki dla sportowców. Zwróć uwagę na ten trend!

Popyt na kosmetyki dla osób aktywnych fizycznie, regularnie uprawiających sport, również sporty ekstremalne, to jeden z globalnych trendów rozwoju branży kosmetycznej, na które wskazują największe agencje badawcze.

Wellness – styl życia będący receptą na dłuższe życie, młodszy wygląd oraz antidotum na pośpiech i stres. Szerokie pojęcie, pod którym kryje się zdrowa równowaga umysłu, ciała i ducha.  Coraz więcej osób jest jego zwolennikami. Za tym idzie powrót do aktywności fizycznej leżącej u podstaw zdrowia i dobrego samopoczucia (sport znalazł się także u podstaw obowiązującej obecnie piramidy żywieniowej). To zjawisko wpływa na inne dziedziny życia, produkty i usługi, które są dopasowywane do nowych potrzeb konsumentów. Również znajduje odzwierciedlenie w kosmetyce i kosmetologii.

39 proc. amerykańskich kobiet używających kosmetyków do makijażu jest sfrustrowanych tym, że nie są trwałe, rozmazują się, spływają z twarzy pod wpływem potu, gdy one uprawiają sport.

Jakie są perspektywy?

Aktywne piękno (active beauty, athleisure beauty, athbeauty) to jeden z najważniejszych trendów na rynkach kosmetycznych na całym świecie. Konsumenci chcą produktów komfortowych w użyciu, wygodnych w aplikacji, które będą odpowiednio działać i zachowywać się na skórze podczas ćwiczeń, korzystnie wpływać na kondycję ciała i wygląd. I nie tylko mowa tu o preparatach pielęgnacyjnych.  Np. 39 proc. amerykańskich kobiet używających kosmetyków do makijażu jest sfrustrowanych tym, że nie są trwałe, rozmazują się, spływają z twarzy pod wpływem potu, gdy one uprawiają sport. – Firmy mogą dostosowywać się do zainteresowania konsumentów zdrowym stylem życia poprzez oferowanie kosmetyków, których będą mogli używać podczas aktywności fizycznej – wskazują eksperci agencji badawczej Mintel w swoim raporcie poświęconym trendom na rynku kosmetycznym. Produkty dla osób aktywnych to rynek, który według nich będzie się rozwijał najbardziej dynamicznie.

 – W Stanach Zjednoczonych narodził się trend w modzie athletic & leisure – będący hybrydą stylu casual i sportowego. Jest już wart 44 mld dol. Active beauty – aktywne piękno, jest jego kolejną odsłoną. W Unii Europejskiej ponad 90 proc. ludzi deklaruje, że są aktywni fizycznie. W Polsce nieco ponad 60 proc. – to pokazuje, w jakim kierunku będziemy zmierzać i jakie perspektywy otwiera to przed firmami z różnych branż, również z kosmetycznej – mówi Dorota Kornaszewska-Skrzyszowska, prezes firmy BeBrave, która wprowadziła na polski rynek linię kosmetyków dla osób prowadzących aktwny styl życia. – Active beauty to nie może być jednak tylko marketing. To preparaty, które dają gwarancję, że naprawdę będą działać w trakcie szeroko rozumianej aktywności fizycznej i zmiennych warunków pogodowych – podkreśla.

Kosmetyki dla sportowców mają ułatwić trening. Powinny przygotować organizm do wzmożonego wysiłku fizycznego, a także zrelaksować mięśnie po ćwiczeniach. Ważna jest ochrona skóry przed zanieczyszczeniem powietrza, nadmiernym promieniowaniem UV, ale także uszkodzeniami mechanicznymi (preparaty przeciw otarciom i przyspieszające ich gojenie się). Wśród takich kosmetyków warto także wymienić relaksujące kosmetyki do kąpieli np. o dodatkowym działaniu przeciwzapalnym i detoksykującym, żele odświeżające i olejki do masażu, a także szereg innych produktów, dzięki którym podczas uprawiania sportu można nie tylko dobrze się czuć, ale i dobrze wyglądać. 

62 proc. Polaków przebadanych przez agencję TNS deklaruje, że przynajmniej raz w miesiącu go uprawia, w tym 30 proc. co najmniej trzy razy w tygodniu, a 20 proc. minimum raz w tygodniu.

Tusz do rzęs na ekstremalne warunki

Jak marki kosmetyczne realizują ideę active beauty w praktyce? Mintel przytacza kilka przykładów marek z różnych rejonów świata. Mineralne kosmetyki Sweat Cosmetics reklamują się jako „makijaż, który porusza się z Tobą”. Wodoodporny tusz do rzęs Eyeko Sport „pozostaje na rzęsach podczas treningu na siłowni, na pływalni, w pracy i podczas zabawy czy spotkań po pracy”, a wodoodporny eyeliner „nie rozmazuje się nawet w ekstremalnych warunkach”.

Maureen Kelly, twórczyni marki Tarte Cosmetics, założyła, że jej kosmetyki mają wyglądać jak druga skóra – twarz nawet na siłowni ma być naturalna, świeża, ma na niej nie być widać wysiłku. Nawilżający, rozświetlający fluid do twarzy w rozmiarze „podróżnym”, również przystosowany do noszenia w podręcznej torbie wegański dezodorant – to przykłady produktów, które promuje jako athleisure.

Marka Stowaway reklamuje się hasłem „Makijaż na podróż, siłownię i życie”. Kosmetyki są trwałe, w minirozmiarach, by nie zabierały miejsca, np. w treningowej torbie, a najlepiej nakładać je palcami, bez tych wszystkich kojarzących się z make-upem gąbeczek, pędzli i szczoteczek.

W Azji produkty athbeauty są pozycjonowane raczej jako ochronne niż typowo kosmetyczne. Mają chronić twarz i ciało przed promieniowaniem UV. Również brazylijskie firmy kosmetyczne Pink Cheeks i Lola Cosmetics wprowadziły kosmetyki dla biegaczy i pływaków chroniące ich włosy przed słońcem.

Włoska marka kosmetyków Leriem Sport opracowała produkty dla mężczyzn, którym zależy na wysokiej wydajności organizmu. W1 – Extreme Warm-Up to rozgrzewająca emulsja przygotowująca do uprawiania sportów w niskich temperaturach, w deszczu, na wietrze, we mgle. W2 Active Warm-Up – również ma działanie rozgrzewające, ale używa się go, gdy temperatury są umiarkowane. Up Fast to z kolei emulsja o działaniu przeciwzmęczeniowym, którą nakłada się na ciało po ćwiczeniach. Formuły preparatów są oparte na olejkach eterycznych i naturalnych substancjach. Nakłada się je, wykonując lekki masaż ciała. 

Marka Jeewin proponuje kosmetyki dla zwolenników sportów ekstremalnych, np. snowboardzistów, bobsleistów, uprawiających wspinaczkę. Przygotowują ciało do wysiłku fizycznego i mają regenerować po nim. Ich formuły są naturalne, bez konserwantów, a opakowania poddają się recyklingowi. 

Popularne w sieci

W Polsce kosmetyki dla sportowców to ciągle nisza. Na importowane produkty z tego segmentu można trafić w internecie, na stronach poświęconych aktywności fizycznej i w sklepach online z artykułami dla sportowców. Na rynku dostępne są kosmetyki marki Sportique, m.in. balsam o działaniu regeneracyjnym i przeciwzapalnym wspierający gojenie się ran i otarć, chłodzący krem, który może być stosowany na obolałe mięśnie, krem zapobiegający powstawaniu otarć podczas treningu z dodatkiem antybakteryjnych składników czy ochronna pomadka – wodoodporna i z filtrami UV, „idealna dla biegaczy, kolarzy i innych osób uprawiających dyscypliny sportowe na świeżym powietrzu”.

Pod znaną marką Sportsbalm (korzystają z niej zawodowi kolarze) można dostać szereg produktów podzielonych na specjalistyczne linie. Czerwona to preparaty rozgrzewające mięśnie i ścięgna, umożliwiające ich wydajne funkcjonowanie nawet w bardzo wilgotnych i zimnych warunkach. Żółta – pomaga w przygotowaniu i ochronie mięśni i ścięgien, a także w utrzymaniu ich optymalnej wydajności podczas uprawiania sportów w łagodnych i ciepłych warunkach pogodowych. Zielona linia wspomaga szybką regenerację organizmu po wysiłku. Produkty do pielęgnacji zmęczonych i wrażliwych mięśni są przeznaczone do stosowania w każdych warunkach pogodowych. Produkty z linii niebieskiej chronią skórę przed otarciami o odzież, jak również zapobiegają podrażnieniom, które mogą się zdarzyć podczas uprawiania sportu. Kosmetyki z tej linii chronią najbardziej narażone części ciała.

Marki, które chcą wykorzystać „aktywny” trend piękna, powinny bardzo wyraźnie informować, w jaki sposób ich kosmetyki realizuję tę ideę i czym różnią się od innych, tradycyjnych.

Warto stworzyć nową kategorię w drogerii

Producenci marek masowych zaczynają interesować się tą kategorią, a niektórzy polscy producenci nawet wyprzedzili trendy. Od kilu lat firma Floslek ma w swoim portfolio żele rozgrzewający i chłodzący Arnica Active. Preparaty przynoszą ulgę przeciążonym, naciągniętym i przetrenowanym mięśniom. Są polecane do stosowania przy obrzękach, stłuczeniach, skręceniach. Każdy z produktów zawiera 14 ekstraktów ziołowych o potwierdzonych właściwościach wspomagających krążenie oraz regenerujących skórę. – Zmienia się rola kosmetyków – dziś muszą spełniać szereg innych wymagań użytkowników. Powinny być nie tylko skuteczne, ale również przyjazne środowisku, wpisywać się w ideę higienicznego, zdrowego trybu życia. Powinny również gwarantować bezpieczeństwo uprawiania sportów na świeżym powietrzu, piękny wygląd podczas zajęć sportowych, zapewniać relaks – mówi Katarzyna Furmanek, prezes Laboratorium Kosmetycznego Floslek. 

Marka Ziaja w swojej linii Multimodeling proponuje m.in. żel o właściwościach rozgrzewających, idealny przed ćwiczeniami. Drugi w tej serii to żel chłodzący polecany do stosowania po ćwiczeniach. Oba preparaty wspomagają wyszczuplanie i redukcję cellulitu. 

Całą linię kosmetyków odpowiadających wymaganiom kobiet aktywnych zawodowo i fizycznie oferuje wspomniana już firma BeBrave. Żel rozgrzewająco-ochronny rozgrzewa mięśnie i stawy, poprawia ukrwienie, działa też lekko przeciwbólowo. Żel chłodząco-regenerujący schładza mięśnie i stawy, wspomaga drenaż limfatyczny, jest polecany przy zasinieniach, obrzękach, stanach zapalnych. Oba preparaty mają działanie antycellulitowe. Krem nawilżający do twarzy dodatkowo regeneruje i rozświetla skórę, niweluje podrażnienia i zaczerwienienia, zapobiega stanom zapalnym. To tylko przykłady, firma ma w ofercie szereg preparatów do pielęgnacji twarzy i ciała przygotowanych z myślą o osobach chcących połączyć aktywność fizyczną ze zdrowiem i urodą skóry. Do tej pory były one dostępne w internecie. Teraz właściciele Dorota i Jarosław Skrzyszowscy – pasjonaci sportu, wykształceni w tym kierunku – chcą je wprowadzić do drogerii. Rozmowy handlowe są w toku.

– Zachowania konsumentów i światowe trendy wskazują na to, że zdecydowanie warto stworzyć w drogerii kategorię kosmetyków dla osób aktywnych – przekonuje Dorota Kornaszewska-Skrzyszowska. Kosmetyki BeBrave testuje i promuje Angelika Cichocka, mistrzyni Europy w biegu na 1500 m. 

Trend aktywne piękno będzie napędzany przez innowacyjne produkty i rozwój technologii. Można oczekiwać, że marki będą się bawić temperaturą i tworzyć kosmetyki, które będą się uaktywniać pod wpływem ciepła, rozgrzanej skóry i mięśni. Poszukają także partnerów do analizy DNA, by tworzyć produkty spersonalizowane, idealnie dopasowane do potrzeb danej osoby.

Jak odnieść sukces?

Marki, które chcą wykorzystać „aktywny” trend piękna, powinny bardzo wyraźnie informować, w jaki sposób ich kosmetyki realizuję tę ideę i czym różnią się od innych, tradycyjnych – podkreślają eksperci Mintela. Wskazują, że należy zwrócić uwagę np. na takie właściwości produktów jak ich wielozadaniowość, wygodne i aseptyczne opakowania, trwałe i odpowiedniej wielkości. Ich działanie ochronne powinno być większe niż zwykłych produktów – powinny chronić przed zanieczyszczeniem środowiska, promieniowaniem UV, ale także promieniowaniem HEV emitowanym przez urządzenia, np. ekrany monitorów, komputerów, smarftonów, które występuje także w siłowaniach.

– Patrząc w przyszłość, zobaczymy wiele innych, nowych możliwości. Trend aktywne piękno będzie napędzany przez innowacyjne produkty i rozwój technologii. Można oczekiwać, że marki będą się bawić temperaturą i tworzyć kosmetyki, które będą się uaktywniać pod wpływem ciepła, rozgrzanej skóry i mięśni. Poszukają także partnerów do analizy DNA, by tworzyć produkty spersonalizowane, idealnie dopasowane do potrzeb danej osoby – przewidują analitycy firmy badawczej.

Z ubiegłorocznego badania „Aktywność fizyczna Polaków” agencji TNS wynika, że sportem interesuje się blisko dwie trzecie Polaków. 62 proc. badanych deklaruje, że przynajmniej raz w miesiącu go uprawia, w tym 30 proc. co najmniej trzy razy w tygodniu, a 20 proc. minimum raz w tygodniu. Najbardziej popularne dyscypliny to jazda na rowerze (31 proc.) i bieganie (29 proc.). Biega niemal tyle samo kobiet, co mężczyzn. Więcej młodszych, ale już 14 proc. to osoby po sześćdziesiątym roku życia. Już 7 proc. biegaczy bierze udział w masowych zawodach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
27.07.2026 16:43
Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki
Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabitadobe stock

Jeszcze niedawno obecność w Sephorze, Douglasie, Rossmannie czy Boots była dla młodej marki przepustką do rozpoznawalności. Dziś ta kolejność coraz częściej się odwraca. Najpierw marka zdobywa popularność na TikToku, buduje własną społeczność, testuje produkty i rozwija sprzedaż bezpośrednią w social commerce (direct-to-consumer). Dopiero później wchodzi do tradycyjnego retailu – już nie jako nieznany start-up, ale biznes z potwierdzonym popytem, gotową bazą klientek i milionowymi wynikami finansowymi.

Najnowszym przykładem jest FlutterHabit. Marka rzęs DIY, która rozwijała się przez własny e-sklep, Amazon i TikTok Shop. Właśnie kilka dni temu po sprzedaży ponad 18 mln par produktów w ciągu ostatniego roku zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach Sephora w USA.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek, ale część większej zmiany w strategii sieci kosmetycznych. Handel coraz uważniej śledzi to, co sprzedaje się i angażuje użytkowników na TikToku, a następnie przenosi "internetowe fenomeny" do sklepów stacjonarnych.

Trend ten widać także w Polsce, chociaż nie zawsze jest to klasyczna droga od DTC (direct-to-consument) do retailu. Np. w segmencie rzęs dyi (czyli do samodzielnego założenia) marka Stars from the Stars została stworzona przy udziale twórców TikToka i od początku rozwijana we współpracy z Rossmannem. Everybody London, dostępne w Rossmannie, oraz debiutująca szerzej w Hebe Poppy Head posługują się sferą wizualną, częstotliwością premier i modelem komunikacji charakterystycznym dla marek projektowanych pod social media.

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

- Coraz częściej to właśnie zdolność produktu do wywołania reakcji na TikToku decyduje, czy otrzyma on miejsce w ofercie dużej sieci. Sephora, Ulta czy Boots nadal potrzebują marek o ugruntowanej pozycji, ale coraz częściej szukają również brandów, które przyciągną do sklepów młodszych konsumentów wychowanych w mediach społecznościowych.​- wskazują eksperci. 

Droga od virala na TikToku, przez sprzedaż we własnym e-sklepie i social commerce, aż po debiut w Sephorze, Ulcie, Boots czy Rossmannie stała się dziś Świętym Graalem młodych firm kosmetycznych.

Nie jest już pojedynczym fenomenem, lecz dojrzałym mechanizmem rynkowym, którego przykłady widać również w Polsce.

TikTok staje się laboratorium sprzedażowym marek

Dla sieci handlowej popularność na TikToku jest czymś więcej niż zasięgiem. Platforma pozwala obserwować, które produkty przyciągają uwagę, jak konsumenci ich używają, jakie pytania zadają i czy zainteresowanie przekłada się na sprzedaż. TikTok Shop dokłada do tego twarde informacje o konwersji, wartości koszyka i częstotliwości ponownych zakupów.

Marka wchodząca do retailu po kilku latach sprzedaży DTC ma już przetestowaną ofertę, rozpoznawalne bestsellery i własną sieć twórców. Retailer nie musi od początku budować zainteresowania. Przejmuje produkt, którego klientki już szukają, a następnie zwiększa jego dostępność i skalę sprzedaży.

image

Niezależne marki podbijają TikTok Shop. W rok sprzedały kosmetyki za 500 mln dolarów

Ten model dobrze pokazuje brytyjska marka P.Louise, która zbudowała silną pozycję dzięki mediom społecznościowym i transmisjom sprzedażowym na TikTok Shop. W 2025 r. osiągnęła 2,71 mln dolarów GMV w ciągu jednego dnia sprzedaży na platformie. W maju 2026 r. zadebiutowała w 36 sklepach Boots oraz na boots.com. - Było to jej pierwsze duże wejście na brytyjskie ulice handlowe. Marka podkreślała, że po latach budowania społeczności online klientki mogą wreszcie dotknąć, przetestować i zobaczyć produkty na żywo - tak opisał to portal BeautyMatter.

Podobną drogę przeszła Rhode Hailey Bieber. Marka rozpoczęła działalność w 2022 r. jako biznes DTC, oparty na limitowanych dropach, społeczności i produktach błyskawicznie zdobywających popularność w social mediach. Przed wejściem do Sephory generowała już ponad 200 mln dolarów rocznej sprzedaży. Jej przejęcie przez e.l.f. Beauty za kwotę mogącą sięgnąć 1 mld dolarów pokazało, jaką wartość mogą osiągnąć marki zbudowane bez tradycyjnej dystrybucji. 

W kategorii rzęs podobnym przykładem jest Glamnetic. Marka powstała w 2019 r. i zdobyła rozpoznawalność dzięki magnetycznym rzęsom oraz komunikacji prowadzonej w mediach społecznościowych. Dziś jej produkty są dostępne m.in. w Sephorze, Ulcie, Target i na Amazonie. FlutterHabit wchodzi więc na drogę, którą przeszły już inne cyfrowe marki beauty: od internetowego rozwiązania konkretnego problemu do szerokiej, wielokanałowej dystrybucji.

Po sprzedaży 18 mln par rzęs DYI marka FlutterHabit trafia do Sephory

Markę FlutterHabit założyli Kasey i Tim Jacksonowie w 2019 r., inwestując około 12 tys. dolarów w pierwszą partię produktów. Chcieli zaproponować klientkom tańszą i mniej czasochłonną alternatywę dla profesjonalnego przedłużania rzęs w salonach kosmetycznych. W ciągu niespełna roku sprzedaż przekroczyła 1 mln dolarów.

FlutterHabit rozwijał się przede wszystkim w modelu direct-to-consumer, a następnie za pośrednictwem Amazona i TikTok Shop. W 2023 r. marka została przejęta przez Performance Beauty Group, do której należą również m.in. Grande Cosmetics, Lilly Lashes, Velour Lashes, Babe Original i Bondi Boost.

image

Paryski Haute Couture Fashion Week 2026 wyznacza nowe trendy beauty. Co z wybiegów trafi do kosmetyczek konsumentów?

Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabit. Marka zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach w USA oraz na sephora.com. To pierwszy brand z segmentu domowych przedłużeń rzęs DIY w ofercie sieci. Produkty są aplikowane od spodu naturalnych rzęs, a efekt może utrzymywać się przez kilka dni.

Do sprzedaży trafiły najpopularniejsze zestawy rzęs STICKtionary i PrepTECH, pianka do mycia rzęs Foam a Friend wraz ze szczoteczką oraz nowy preparat do usuwania rzęs Lash Off. Ceny wynoszą od 16 do 28 dolarów.

Marka przetestowana przez własną społeczność

Za decyzją Sephory stoją nie tylko zasięgi FlutterHabit, ale także wyniki potwierdzające powtarzalność biznesu:

  • wzrost przychodów w 2026 r. o 50 proc. rok do roku;
  • jedna trzecia sprzedaży bezpośredniej pochodząca z subskrypcji;
  • ponad 30 modeli i premiery wprowadzane co trzy–sześć miesięcy;
  • społeczność ponad 30 tys. osób na Facebooku, wykorzystywana jako panel konsumencki;
  • ceny produktów od 16 do 28 dolarów.

Szczególnie istotny jest udział subskrypcji. Pokazuje, że FlutterHabit nie opiera się wyłącznie na jednorazowych, viralowych zakupach. Jedna trzecia sprzedaży we własnym kanale pochodzi od klientek regularnie uzupełniających zapasy. Marka chciałaby w przyszłości dołączyć także do programu automatycznego odnawiania zamówień Sephory.

FlutterHabit ma ponad 30 modeli rzęs i wprowadza kolejne co trzy–sześć miesięcy. Ważnym źródłem informacji o potrzebach klientek jest grupa na Facebooku skupiająca ponad 30 tys. osób. Marka pyta jej członkinie o oczekiwane nowości, ulubione produkty oraz elementy wymagające poprawy. Pod wpływem opinii społeczności część limitowanych modeli została włączona do stałej oferty.

Social media pełnią więc jednocześnie funkcję kanału komunikacji, sprzedaży, obsługi klienta, badania konsumenckiego oraz laboratorium rozwoju produktów. To właśnie ten pakiet – a nie sam viral – staje się dla sieci handlowych najcenniejszy.

Polskie marki: kilka różnych dróg z internetu do dużej sieci

W Polsce zmiana również jest widoczna, ale warto rozdzielić kilka modeli. Nie każda młoda marka obecna dziś w Rossmannie czy Hebe zaczynała na TikToku i nie każda najpierw zbudowała duży biznes DTC. Wspólne jest to, że cyfrowa społeczność i zdolność tworzenia angażujących treści coraz częściej wspierają negocjacje z retailem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Your KAYA: od subskrypcji i edukacji do Rossmanna

Your KAYA jest jednym z najczytelniejszych polskich przykładów. Zaczynała jako start-up e-commerce z produktami higienicznymi oferowanymi m.in. w modelu subskrypcyjnym. Marka budowała społeczność wokół edukacji, ciałopozytywności i przełamywania tabu. Następnie weszła do Rossmanna, najpierw z artykułami higienicznymi, a później z coraz szerszą ofertą pielęgnacji i makijażu. Retail dał jej zasięg poza grupą odbiorców możliwych do efektywnego pozyskania we własnym e-commerce.

Resibo, Miya Cosmetics i Veoli Botanica: różne drogi do szerokiej dystrybucji

Resibo wyrosło z jednego produktu stworzonego z osobistej potrzeby założycielki, a we wczesnym etapie rozwijało sprzedaż i rozpoznawalność bez wsparcia masowej dystrybucji. Dziś marka jest obecna stacjonarnie i online w Hebe.

Miya Cosmetics także należy do pokolenia młodych polskich marek rozwijanych przy silnym wsparciu internetu, ale nie jest czystym przykładem przejścia DTC–retail: od początku budowała model omnichannel, łącząc własny sklep z obecnością w sieciach drogeryjnych.

Veoli Botanica przez lata budowała pozycję w internecie i specjalistycznym kanale beauty, a w 2025 r. rozszerzyła dystrybucję na wszystkie sklepy stacjonarne Hebe. W tych przypadkach szeroki retail jest etapem skalowania marek, które wcześniej miały już rozpoznawalność i wyrazistą tożsamość.

BasicLab: edukacja składnikowa i social commerce

BasicLab reprezentuje model marki zbudowanej na eksperckiej edukacji o składnikach aktywnych i świadomej pielęgnacji. Firma rozwinęła własny e-commerce i obecność m.in. w Super-Pharm oraz DOZ. W 2026 r. znalazła się wśród pierwszych marek kosmetycznych korzystających z polskiej wersji TikTok Shop, gdzie postawiła na transmisje LIVE, edukację i bezpośredni kontakt ze społecznością. Nie ma natomiast podstaw, by przypisywać jej obecność jednocześnie w Rossmannie, Hebe i Sephorze.

Nanolash: polski punkt odniesienia w rzęsach DIY

W samej kategorii rzęs najbliższym polskim punktem odniesienia jest Nanolash, marka związana ze spółką Trendmarkt. Oferuje pełny system DIY: kępki, bonder, sealer, aplikator i remover. Produkty można znaleźć m.in. w ofercie internetowej Douglasa i DOZ oraz u partnerów marketplace Hebe. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać obecności w serwisie Hebe z szeroką dystrybucją na półkach wszystkich drogerii stacjonarnych.

Drogeria sama wchodzi na TikToka

Zmieniają się nie tylko marki. Sieci coraz mocniej organizują ofertę wokół produktów popularnych w social mediach. Hebe prowadzi internetowe sekcje Instashop i Viral Shop, w których łączy asortyment z trendami z Instagrama i TikToka. Rossmann wykorzystuje viralowe produkty w komunikacji, materiałach inspiracyjnych i premierach skierowanych do młodszych klientów.

W 2026 r. TikTok Shop wystartował w Polsce, a wśród pierwszych partnerów i marek znalazły się podmioty z branży beauty. BasicLab rozpoczął transmisje LIVE, a Rossmann i Hebe zostały wskazane jako sieci przygotowujące sprzedaż na platformie. Granica pomiędzy oglądaniem krótkiego filmu, zakupem w social commerce i wizytą w drogerii zaczyna się zacierać.

Retail nie jest już końcowym, odseparowanym etapem ścieżki zakupowej. Może pojawić się jednocześnie jako konto na TikToku, sklep na platformie, aplikacja lojalnościowa, marketplace i fizyczna półka. Wygrywa ten podmiot, który najszybciej zamienia cyfrowy sygnał zainteresowania w dostępny produkt, nie tracąc przy tym jakości selekcji.

 

Komentarz redakcji: Odwrócony model ryzyka

Wejście FlutterHabit do Sephory pokazuje, że TikTok i tradycyjny handel nie muszą ze sobą konkurować. Pełnią inne funkcje na ścieżce zakupowej. TikTok pozwala marce szybko dotrzeć do odbiorców, pokazać działanie produktu i wygenerować zainteresowanie. Użytkownicy SM oraz TikTok Shop sprawdzają, czy zainteresowanie przekłada się na zakup. Sklep stacjonarny zwiększa dostępność, pozwala przetestować produkt i dociera do klientek, które nie kupują bezpośrednio w social mediach.

Kiedyś wprowadzenie nieznanej marki było przede wszystkim ryzykiem detalisty.

Dziś młody brand może przyjść do sieci z historią sprzedaży, retencją, danymi o bestsellerach, społecznością i gotowym ekosystemem treści.

Dla handlowców stacjonarnych i online współpraca z marką wykreowaną w sieci oznacza więc mniejsze ryzyko. Zmienia to również sposób, w jaki sieci wybierają marki. O sukcesie na półce nie decydują już wyłącznie historia producenta, budżet marketingowy i tradycyjne badania rynku. Coraz większe znaczenie mają dynamika wzrostu w social mediach, sprzedaż na platformach społecznościowych, siła społeczności i zdolność marki do regularnego dostarczania nowych treści oraz premier.

Nie oznacza to, że każdy viral zasługuje na półkę. Popularność może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła, a gwałtowny wzrost ujawnia problemy z dostawami, jakością i obsługą klienta. Dlatego dla sieci najcenniejsze nie są same wyświetlenia, lecz połączenie kilku sygnałów: sprzedaży, powtarzalności zakupów, jakości produktu, zdolności operacyjnej i lojalności społeczności.

FlutterHabit spełnia te warunki: ma 18 mln sprzedanych par, rosnące przychody, znaczący udział subskrypcji i aktywną grupę klientek wykorzystywaną do rozwoju produktów. Dlatego jego wejście do Sephory jest czymś więcej niż historią o rzęsach. To ilustracja nowego porządku w beauty, w którym TikTok może stworzyć popyt, DTC udowodnić jego wartość, a retail zamienić cyfrowy fenomen w markę masową.

Polskie przykłady pokazują, że lokalny rynek podąża w podobnym kierunku. Różnica polega na tym, że w Polsce duże sieci często uczestniczą w budowaniu marek już na etapie premiery. Model FlutterHabit pokazuje kolejny etap: marka może najpierw samodzielnie udowodnić swoją siłę w social commerce, a dopiero później negocjować wejście do retailu z dużo mocniejszej pozycji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Praca
27.07.2026 16:31
Gdzie branża beauty chce pracować? L‘Oréal, Dior i Charlotte Tilbury na czele rankingu BoF
Gdzie branża beauty chce pracować? L‘Oréal, Dior i Charlotte Tilbury na czele rankingu BoFShutterstock

L‘Oréal Paris został uznany za najbardziej pożądanego pracodawcę w branży beauty w 2026 roku – wynika z rankingu przygotowanego przez BoF Careers. W pierwszej dziesiątce znalazły się zarówno globalne koncerny, jak i marki założone przez celebrytów czy niszowe domy perfumeryjne. O wyborze kandydatów decydowały nie tylko prestiż i wynagrodzenie, ale również możliwości rozwoju zawodowego oraz kultura organizacyjna.

W tym artykule przeczytasz:

  • L‘Oréal liderem dzięki skali i możliwościom rozwoju
  • Dior i Charlotte Tilbury na podium
  • Rhode i Victoria Beckham pokazują siłę marek założycielskich
  • Niszowe perfumy przyciągają talenty
  • Kandydaci wybierają prestiż, niekoniecznie najwyższe pensje
  • Employer branding staje się przewagą konkurencyjną

Ranking powstał na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród 296 obecnych, byłych i przyszłych pracowników branży beauty z 53 krajów. Respondenci wskazywali trzy marki, w których najbardziej chcieliby pracować, oraz uzasadniali swój wybór.

L‘Oréal liderem dzięki skali i możliwościom rozwoju

Pierwsze miejsce zajął L‘Oréal Paris, który uczestnicy badania wskazywali przede wszystkim ze względu na międzynarodową skalę działalności, inwestycje w innowacje oraz stabilność zatrudnienia.

Pracownicy zwracali uwagę na rozbudowane możliwości rozwoju kariery w ramach całej Grupy L‘Oréal, dostęp do nowoczesnych technologii, badań i rozwoju (R&D), a także wykorzystanie sztucznej inteligencji i działań z zakresu zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie osoby zatrudnione w firmie wskazywały, że praca wiąże się z dużym tempem, złożonymi procesami decyzyjnymi i wysokimi wymaganiami.

Dior i Charlotte Tilbury na podium

Drugie miejsce przypadło Dior Beauty, należącemu do grupy LVMH. Respondenci docenili przede wszystkim prestiż marki, jej dziedzictwo oraz silną pozycję w segmencie luksusowych perfum i kosmetyków.

Pracownicy wskazywali również na atrakcyjne programy rozwojowe oraz inicjatywy takie jak Women@Dior, wspierające rozwój zawodowy kobiet. Jednocześnie zwracali uwagę na wymagające środowisko pracy i wysokie cele sprzedażowe.

Na trzecim miejscu znalazła się Charlotte Tilbury. O atrakcyjności marki decydują zarówno produkty, jak i silna pozycja jej założycielki. Ankietowani wskazywali na innowacyjność, skuteczny marketing oraz możliwości rozwoju międzynarodowego w ramach właściciela marki – hiszpańskiej grupy Puig. Z drugiej strony pracownicy sygnalizowali wysokie obciążenie obowiązkami oraz wynagrodzenia, które nie zawsze odpowiadają poziomowi oczekiwań.

image

Szef Amazona i Charlotte Tilbury wyróżnieni przez króla Karola III

Rhode i Victoria Beckham pokazują siłę marek założycielskich

W pierwszej dziesiątce znalazły się również marki zbudowane wokół rozpoznawalnych osobowości.

Rhode, należąca do Hailey Bieber, zajęła czwarte miejsce. Respondenci ocenili ją jako jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się marek kosmetycznych, wyróżniającą się nowoczesnym marketingiem i atrakcyjnymi premierami produktowymi.

Szóste miejsce przypadło Victoria Beckham Beauty. Uczestnicy badania wskazywali zarówno na wizję samej projektantki, jak i wysoką jakość produktów oraz potencjał dalszego rozwoju marki.

Niszowe perfumy przyciągają talenty

W rankingu znalazły się również marki kojarzone przede wszystkim z segmentem perfum luksusowych.

Piąte miejsce zajął Diptyque, doceniany za silną tożsamość marki i status kultowej firmy perfumeryjnej.

Na siódmym miejscu uplasował się Byredo, którego pracownicy postrzegają jako markę łączącą niszowy charakter z możliwościami rozwoju oferowanymi przez grupę Puig.

Ósme miejsce przypadło Yves Saint Laurent Beauté, dziewiąte Aesop, a pierwszą dziesiątkę zamknął Lancôme.

image

Puig i Estée Lauder kończą rozmowy o fuzji. Rynek zareagował natychmiast

Kandydaci wybierają prestiż, niekoniecznie najwyższe pensje

Jednym z ciekawszych wniosków raportu jest rozbieżność pomiędzy deklaracjami respondentów a ich wyborami.

Choć uczestnicy badania wskazywali wynagrodzenie jako jeden z najważniejszych czynników przy wyborze pracodawcy, najczęściej wybierali marki oferujące przede wszystkim prestiż, stabilność oraz rozpoznawalność na rynku. Zdaniem autorów raportu pokazuje to, że w branży beauty reputacja pracodawcy i możliwości rozwoju zawodowego nadal odgrywają większą rolę niż same kwestie finansowe.

Employer branding staje się przewagą konkurencyjną

Autorzy raportu podkreślają, że rywalizacja o specjalistów w branży beauty będzie w kolejnych latach coraz silniejsza, zwłaszcza w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji i nowych kompetencji cyfrowych. Wyniki badania pokazują również, że kandydaci zwracają coraz większą uwagę na kulturę organizacyjną, możliwości awansu, szkolenia oraz autentyczność marek jako pracodawców. Dla firm oznacza to, że employer branding staje się dziś nie tylko narzędziem rekrutacji, ale jednym z elementów budowania przewagi konkurencyjnej na rynku pracy.

 

Źródło: Businessoffashion.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. lipiec 2026 03:54