StoryEditor
Producenci
20.03.2019 00:00

Kto odpowiada za wybory konsumentów i powstawanie mitów na temat kosmetyków?

To głównie producenci są odpowiedzialni za to, jaki przekaz na temat ich kosmetyków trafia do konsumenta. Nie sieci handlowe, ani nie blogerzy – tak krótko można podsumować dyskusję na temat kosmetycznych mitów, do której zasiedli przedstawiciele handlu, producentów i świata nauki oraz badacze i influencerzy. Debata odbyła się podczas VI Forum Branży Kosmetycznej organizowanego przez "Wiadomości Kosmetyczne". Jej inicjatorem był Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. 

Aż 87 proc. konsumentów ankietowanych przez firmę Test Me Too uważa, że kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. Ponad 70 proc. respondentów parabeny, silikony i SLS kojarzą się źle, a 21 proc. nie kupuje kosmetyków z takim składem. W przypadku 90 proc. deklaracja „nie zawiera…” ma wpływ na decyzje o zakupie. 76 proc. szuka informacji o składnikach i ich bezpieczeństwie w internecie.

Te badania były punktem wyjścia do debaty o odpowiedzialności producentów, dystrybutorów, handlu i influencerów za umacnianie mitów o kosmetykach w społecznej świadomości. Debata odbyła się podczas VI Forum Branży Kosmetycznej 2018 w Warszawie organizowanego przez redakcję „Wiadomości Kosmetycznych”. Wzięły w niej udział wszystkie zainteresowane strony. Pomysłodawcą i gospodarzem panelu był Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego – największa organizacja skupiająca firmy kosmetyczne w Polsce i działająca na rzecz integracji oraz rozwoju branży.

Powstało podwójne prawo

Pretekstem do zorganizowania dyskusji na temat konsumenckich mitów było zjawisko wynikające ze zmieniających się trendów konsumenckich.

Chodzi o deklaracje „free from”. Konsumenci chętniej sięgają po kosmetyki, na których opakowaniu widzą np. hasło „paraben free”. W odpowiedzi na te oczekiwania coraz więcej marek oferuje takie produkty, co wśród użyt‑kowników kosmetyków pogłębia przekonanie o szkodliwości parabenów. Tymczasem, zgodnie z obowiązującym prawem, parabeny są dopuszczone do stosowania w przemyśle kosmetycznym, w związku z czym nie powinno się umieszczać na etykietach produktów deklaracji „nie zawiera”. Od 1 lipca 2019 roku w życie wejdzie zapis o kategorycznym zakazie dyskredytowania parabenów. Jest to „Dokument techniczny dotyczący oświadczeń o produktach kosmetycznych”, który precyzuje, jak należy stosować przepisy rozporządzenia Komisji Europejskiej nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 r., zgodnie z którym oświadczenia umieszczane na opakowaniach produktów powinny być uczciwe (kryterium numer 5) i nie mogą pokazywać w złym świetle konkurencji ani legalnie stosowanych składników. Dziś, obok obowiązujących regulacji prawnych, mamy „regulacje” konsumenckie.

 – Dla konsumenta synonimem pojęcia „naturalny kosmetyk” stał się „kosmetyk niekonserwowany”. Powstał równoległy rynkowy porządek prawny, który stoi w sprzeczności z twardą literą prawa – podkreślała Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i pytała, dlaczego konsumenci wierzą blogerom, którzy upraszczając obraz, utwierdzają konsumentów w strachu przed dozwolonymi i przebadanymi składnikami używanymi w kosmetykach. Nie ufają natomiast nauce i ekspertom. To ma swoje dalsze konsekwencje.

Pod wpływem konsumenckich trendów sieci handlowe budują swoją ofertę, eliminując z rynku kosmetyki ze składnikami, które nie cieszą się dobrą sławą, choć na ich szkodliwość nie ma naukowego dowodu. Zdaniem producentów tym samym sieci wchodzą w rolę regulatora rynku i umacniają szkodliwe mity na temat kosmetyków w świadomości konsumentów.

Tymczasem, zgodnie z obowiązującym prawem, parabeny są dopuszczone do stosowania w przemyśle kosmetycznym. Są gruntownie przebadanym konserwantem, o bardzo dobrym profilu dermatologicznym, z 80‑letnią historią stosowania – przypomniała Blanka Chmurzyńska‑Brown.

Producenci sami wysyłają konsumentów na poszukiwania autorytetów w internecie. 

Konsumenci wolą prosty przekaz

Influencerów podczas debaty reprezentowała Anita Bachowska-Pęczak, chemik, a zarazem twórczyni bloga „Sroka o”, która m.in. analizuje składniki kosmetyków. Zarzuciła ona producentom, że sami wysyłają konsumentów na poszukiwania autorytetów w internecie. – Wszystko przez bełkot marketingowy, jakim są etykiety kosmetyków. Odpowiedzi na ważne pytania nie daje też lista składników, bo przeciętny konsument nie ma wystarczającej wiedzy, aby wyciągnąć z niej jakieś wnioski. Dlatego woli wejść do internetu i otrzymać gotową odpowiedź, czy ten produkt spełni jego oczekiwania, czy lepiej trzymać się od niego z daleka, bo ze względu na występowanie określonych substancji może mieć np. działanie drażniące – mówiła podczas debaty.

Katarzyna Wyszyńska, digital marketing manager w sieci Super‑Pharm Poland, przyznała, że wyzwaniem dla branży są problemy komunikacyjne, zwłaszcza w temacie parabenów. – To ogromny problem etyczno‑biznesowy. Chcemy oferować takie kosmetyki, jakich oczekuje konsument, ale z drugiej strony powinniśmy zadbać o to, żeby wiedza na dany temat była transparentna. A tego obecnie brakuje – zaznaczała Katarzyna Wyszyńska. Według niej stworzyły się dwa światy komunikacyjne – świat autorytetów mówiących językiem, którego nie rozumie klient. Nie rozumiejąc, tworzy swój język, bardzo upraszczając wszelkie problemy. Nie ma nic pośrodku i warto się tą przestrzenią zająć. I to jest zadanie dla producentów i handlu. – Ktoś musi w zrozumiały sposób informować o tym, co się wydarzy, jeśli zrezygnujemy z konserwantów – apelowała przedstawicielka Super‑Pharm.

Podwójna legislacja jest problemem, bo krzywdzi niektórych producentów, a innych, którzy często nieuczciwie wykorzystują panujące trendy, promuje i pozwala bardzo szybko zdobyć udziały rynkowe, kosztem uczciwych graczy

Na razie jednak rzeczywistość jest inna. Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie, powiedział wprost: – Polscy konsumenci nie wierzą sprzedawcom. Ufają kolegom, znajomym, blogerom. Jak duży wpływ na sprzedaż mają ci ostatni? Czasem są to tysiące procent wzrostu. Szczególnie młode osoby są podatne na tego typu sugestie – przyznał przedstawiciel zarządu Drogerii Polskich. Dlatego sieciom handlowym nie pozostaje nic innego, jak poszerzyć półkę kosmetyków naturalnych, bo one stały się najmodniejsze. – Problem polega na tym, że do końca nie wiemy, które produkty tak faktycznie są naturalne. Nie wiedzą tego również konsumenci. Kierują się nazwą umieszczoną na opakowaniu, wyglądem tego opakowania i informacją o tym, czego produkt nie zawiera. Zaczyna mieć to większe znaczenie od tego, co kosmetyk zawiera i jak działa. Dlatego przychylam się do postulatu edukacji konsumentów. Podwójna legislacja jest problemem, bo krzywdzi niektórych producentów, a innych, którzy często nieuczciwie wykorzystują panujące trendy, promuje i pozwala bardzo szybko zdobyć udziały rynkowe, kosztem uczciwych graczy – podsumował Leszek Szwajcowski.

Z pewnością branża musi się nauczyć mierzyć z nową dla niej rzeczywistością, jaką jest demokratyzacja komunikacji. – Kiedyś mikrofon był po jednej stronie. W telewizji, radiu i prasie wypowiadały się autorytety, a konsument mógł tylko słuchać. Dziś dzięki platformom wideo i blogom głos może zabrać każdy i wiele osób chętnie z tego korzysta, znajdując odbiorców swojego przekazu. Najzwyczajniej trzeba się z tym liczyć i nauczyć się prowadzić z twórcami tych treści dialog – podpowiadał dr Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie, przyznała, że ludziom nauki trudno skonstruować podobnie prosty przekaz, który konsument znajduje w kanale intranetowym. – Najpopularniejszym słówkiem naukowym jest „ale…”. Nie ma więc mowy o prostych odpowiedziach na pytania o to, czy dany składnik szkodzi, czy nie szkodzi, używać go, czy nie. Potrzebna jest dyskusja, dodatkowe informacje: dla kogo to jest dobre, co dana osoba chce uzyskać. Trzeba najpierw dokładnie zdiagnozować problem, by móc doradzać. Dla wielu osób ten proces jest jednak zbyt skomplikowany i długi. Dlatego zdają się na przekaz mocno uproszczony – mówiła Katarzyna Pytkowska. Dodała, że może rzeczywiście byłoby dobrze, gdyby naukowcy nauczyli się używać prostszego języka, ale i konsumenci powinni podjąć wysiłek weryfikowania danych.

W debacie o konsumenckich mitach uczestniczyli: Anita BachowskaPęczak, chemik, twórczyni bloga „Sroka o”; Anna Frydrych, kierownik ds. naukowych i legislacyjnych, Orkla Care; Anna Luks, marketing manager, Eurus; dr Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej UW; Magdalena Piwkowska, senior client consultant, Nielsen Polska; dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia; Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie; Katarzyna Wyszyńska, Digital marketing manager, SuperPharm Poland. Dyskusję poprowadziły: Blanka ChmurzyńskaBrown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i Katarzyna Bochner, redaktor naczelna „Wiadomości Kosmetycznych”.

Producenci sami tworzą mity

Magdalena Piwkowska, senior client consultant w firmie badawczej Nielsen, przyznała, że o tym, iż parabeny, SLS i silikony są złe dowiedziała się w drogerii z kosmetycznych opakowań. Takie wrażenie odniosła, czytając etykiety z informacjami: „paraben free” czy „nie zawiera”. To pokazuje, jak ogromne znaczenie ma to z jakim przekazem do konsumenta wychodzą sami producenci. – Dopiero od niedawna, dzięki kontaktom z ludźmi z branży kosmetycznej, mam wiedzę o tym, że paraben jest najlepiej przebadanym konserwantem. A także o tym, że kosmetyki z konserwantami są najbezpieczniejsze w użytkowaniu. Nie jestem jednak pewna, czy można odwrócić bieg rzeki i przekonać konsumentów do substancji, których najzwyczajniej się boją. Być może przyszłość handlu kosmetykami to lodówki – zastanawiała się podczas debaty Magdalena Piwkowska.

Podała też przykłady z branży spożywczej, gdzie pod wpływem konsumenckich oczekiwań sprzedaż nie‑których produktów wskoczyła na inne tory. Tak stało się z gotowymi zupami. Producenci zauważyli, że ich konsumenci chcą odżywiać się zdrowo, a nie faszerować glutaminianem sodu dodawanym do zup w proszku. Dlatego produkują gotowe zupy z krótkim terminem ważności, które trzeba przechowywać w lodówkach. Być może branżę kosmetyczna czeka podobna przyszłość. – Jest już marka, która oferuje kosmetyki bez konserwantów, które wymagają przechowywania w lodówce, zarówno w sklepie, jak i w domu. Na razie wydaje się to ekstremalnym rozwiązaniem, ale to, co dziś nas dziwi, w niedalekiej przyszłości może być normą – podsumowała ekspertka z Nielsena.

Przekaz "free from" nie jest nieuczciwy, tylko rzetelny. Informacja pojawia się po to, by konsumentom umożliwić wybór

Po pierwsze etyka i edukacja

Anna Frydrych, kierownik ds. naukowych i legislacyjnych w firmie Orkla Care, zapewniła, że zarówno marka Soraya, jak i Dermika nie stosują deklaracji „bez parabenów”. Przyznała równocześnie, że do oznaczenia opakowania deklaracją „paraben free” koncern był zmuszony w przypadku innej z marek, obecnych w jednej ze szwedzkich sieci aptecznych. – Musieliśmy podjąć takie kroki, by pozostać na półkach – przyznała Anna Frydrych. Według niej w Polsce, na szczęście, jest miejsce zarówno dla marek, które budują swoją pozycję na deklaracjach „nie zawiera”, jak i takich, które się nimi nie posługują i nie dotyczy to tylko konserwantów. Podała przykład mydła. Z jednej strony są to żele pod prysznic bez mydła – mydło w tym kontekście występuje jako niepożądany składnik, z drugiej strony są marki, które na mydle budują cały swój marketing. – Trzeba zwyczajnie starać się znaleźć dla siebie miejsce na rynku, ale równocześnie być etycznym w swoim postępowaniu, w kontakcie z konsumentami, we wprowadzaniu trendów – podsumowała.

Anna Luks, marketing manager w firmie dystrybucyjnej Eurus, przyznała, że dla użytkowników kosmetyków takich marek jak Natura Siberica, które firma oferuje, brak parabenów i SLS‑ów w składzie jest kluczowy przy podejmowaniu decyzji o zakupie. To dlatego taka informacja trafia na opakowania produktów. – Przekaz nie jest nieuczciwy, tylko rzetelny. Informacja pojawia się po to, by konsumentom umożliwić wybór – powiedziała. Równocześnie zgodziła się, że potrzebna jest edukacja i to zadanie mogłyby wziąć na siebie firmy produkcyjne czy dystrybutorzy.

W dobie tak mocno zakorzenionego w konsumenckiej świadomości mitu może to być trudne, ale nie jest niemożliwe. – Można zacząć od pytania: „Konsumentko, czy zastanawiałaś się, do czego służą konserwanty?”. To daje możliwość zaprezentowania dobroczynnego działania tych składników i wyjaśnienia dlaczego bez obaw można stosować kosmetyki z parabenami – zasugerował dr Marcin Napiórkowski.

Anita Bachowska‑Pęczak prowadząca blog „Sroka o” zwróciła uwagę na to, jak głęboko nieetyczne bywają zachowania samych producentów nie tylko w kontekście deklaracji o stosowaniu określonych składników czy budowania pozycji na fałszywym przekazie marketingowym. – Producenci zaczynają się zgłaszać do blogerów z propozycjami typu „zapłacę ci, jak napiszesz źle o tej marce”. Rolą takiego blogera ma być oczernienie konkurencji poprzez różne wpisy. Rynek kosmetyczny sam sobie tworzy wroga – przestrzegała.

Jako kupcy jesteśmy zobowiązani mieć na półkach taki towar, jakiego oczekują konsumenci 

Czy sieci handlowe są odpowiedzialne za wybory konsumentów?

Katarzyna Wyszyńska na pytanie Blanki Chmurzyńskiej‑Brown, czy Super‑Pharm czuje się odpowiedzialny za kreowanie mody na produkty bez parabenów oraz na inne, które stosują nieetyczne deklaracje marketingowe, odpowiedziała, że absolutnie nie zgadza się z tą retoryką. – Ten temat to problem społeczno‑etyczno‑ biznesowy. Potrzebne jest otwarcie drzwi do dyskusji, w którą wszystkie strony będą zaangażowane – podkreśliła. – Marki będą się cały czas kierować do blogerek i influencerek, bo zmieniły się czasy, to w internecie młodzi klienci szukają informacji i to jest grupa odniesienia. Odpowiednio współpracując z tą grupą, można uzyskać efekt pozytywny, a dyskredytować działania negatywne – dodała Katarzyna Wyszyńska. – Czerpmy inspiracje z branży mody, z branży spożywczej, która jest moim zdaniem latarnią, przewodnikiem jak działać. Propagujmy wyłącznie etyczny biznes i czyste praktyki. Takie zachowania, jak np. zatrudnianie blogerów do dyskredytowania innych marek, powinny być natychmiast napiętnowane przez środowisko – dodała Katarzyna Wyszyńska.

Leszek Szwajcowski z sieci DP Drogerie Polskie również nie zgodził się założeniem, że to sieci handlowe w największym stopniu wpływają na konsumentów i podsuwają im te, a nie inne produkty. – Bardzo byśmy chcieli tworzyć trendy i mody, jednak tak naprawdę tylko możemy obserwować zachowania konsumentów i starać się na‑ dążyć za ich potrzebami – podkreślił. – Jako kupcy jesteśmy zobowiązani mieć na półkach taki towar, jakiego oczekują. Dlatego przychylam się mocno do pomysłu edukacji konsumentów i do ujednolicenia polityki opisywania produktów – podwójna legislacja jest problemem. Podstawą powinna być rzetelna komunikacja z konsumentem, umieszczanie prawdziwych opisów na produktach, gra fair play i etyka biznesowa, która dotyczy nie tylko producentów, ale też blogerów i mediów – podsumował Leszek Szwajcowski.

Czytaj także:

Mity konsumenckie szkodzą branży kosmetycznej i samym konsumentom

90 proc. konsumentów sądzi, że kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze niż pozostałe

VI Forum Branży Kosmetycznej 2018 [ZAPIS RELACJI NA ŻYWO]

Już 3 października! VII Forum Branży Kosmetycznej  Zapraszamy!

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.07.2026 22:10
Firmy kosmetyczne i handel w strachu przed PPWR. Dlaczego "pełna zgodność" wprowadza w błąd? Są wytyczne KE i stanowisko PZPK
Co faktycznie zacznie obowiązywać od 12 sierpnia 2026 r.? Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wyjaśniamateriał partnera

Sieci handlowe i właściciele marek obawiają się wejścia w życie wymogów PPWR, czyli rozporządzenia Komisji Europejskiej ws. opakowań i odpadów opakowaniowych. Pytają dostawców o pełną zgodność opakowań, dokumentację itd. Tymczasem większość regulacji zacznie obowiązywać od 2030 r. lub później. KE opublikowała polską wersję wytycznych, a Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wydał stanowisko, w którym wyjaśnia, które podmioty i jakie nowe obowiązki mają od 12 sierpnia 2026 r. oraz jakich dokumentów wymagać od siebie powinni kontrahenci.

PPWR, czyli rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, będzie stosowane etapami. Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną obowiązywać tylko te przepisy, dla których rozporządzenie nie przewiduje późniejszego terminu. Tymczasem część kluczowych wymagań środowiskowych — dotyczących m.in. recyklowalności, zawartości recyklatów, minimalizacji opakowań czy ograniczania pustej przestrzeni — zostanie uruchomiona dopiero w kolejnych latach.

Co więcej, dla wielu przyszłych obowiązków Komisja Europejska nie przyjęła jeszcze aktów wykonawczych, metodologii ani szczegółowych kryteriów technicznych. W praktyce oznacza to, że dziś nie da się rzetelnie potwierdzić zgodności opakowania z pełnym zakresem wymagań PPWR. Deklarowanie takiej zgodności może być przedwczesne i wprowadzać w błąd co do rzeczywistego statusu prawnego opakowania.

Dlatego kluczowe jest rozróżnienie między obowiązkami, które będą stosowane od 12 sierpnia 2026 r., a wymaganiami, które zaczną obowiązywać dopiero po przyjęciu przez Komisję Europejską szczegółowych zasad i w terminach wskazanych w rozporządzeniu.

image

PPWR: opublikowano pierwsze wytyczne – co oznaczają dla branży?

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, wspólnie z ekspertami Grupy Roboczej „Opakowania w Zielonym Ładzie”, opracował stanowisko, które ma uporządkować najczęściej pojawiające się wątpliwości i ułatwić przedsiębiorcom oraz ich partnerom handlowym prawidłową interpretację nowych przepisów.

Kto odpowiada za zgodność opakowania z PPWR?

W systemie PPWR kluczową rolę odgrywa wytwórca. To on odpowiada za przeprowadzenie oceny zgodności, przygotowanie dokumentacji technicznej, sporządzenie deklaracji zgodności UE oraz wykazanie, że opakowanie spełnia wymagania mające do niego zastosowanie.

Pojęcie „wytwórcy” w PPWR nie oznacza jednak automatycznie podmiotu, który fizycznie produkuje opakowanie albo wprowadza produkt w opakowaniu do obrotu. Wytwórcą jest przedsiębiorca, który decyduje o projekcie opakowania, jego właściwościach oraz zgodności z PPWR, a następnie wprowadza produkt lub opakowanie pod własną nazwą albo marką.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku marek własnych, produktów projektowanych na zlecenie sieci handlowych, właścicieli marek lub dystrybutorów. Jeżeli to zlecający decyduje o projekcie i specyfikacji opakowania, może zostać uznany za wytwórcę w rozumieniu PPWR. W praktyce oznacza to również przejęcie obowiązków związanych z oceną zgodności, dokumentacją techniczną i deklaracją zgodności UE.

Co faktycznie zacznie obowiązywać od 12 sierpnia 2026 r.?

Od 12 sierpnia 2026 r. zastosowanie będą miały przede wszystkim te wymagania PPWR, które nie zostały odroczone na późniejsze lata. Do najważniejszych należą:

- wymagania dotyczące substancji obecnych w opakowaniach,

- obowiązki wytwórców związane z identyfikowalnością opakowań,

- procedura oceny zgodności,

- przygotowanie dokumentacji technicznej,

- sporządzenie deklaracji zgodności UE,

- wymagania dotyczące deklaracji środowiskowych i zakaz komunikacji wprowadzającej w błąd,

- wybrane przepisy dotyczące opakowań wielokrotnego użytku.

Pierwszym etapem przygotowań powinno być przeanalizowanie portfolio opakowań i ustalenie roli przedsiębiorstwa wobec każdego z nich. Dopiero wtedy można prawidłowo określić zakres obowiązków wynikających z PPWR.

image

Justyna Żerańska, PZPK: Przed nami 12 pracowitych miesięcy, w tym m.in. wyzwania regulacyjne

Komisja Europejska opublikowała już polską wersję wytycznych dotyczących stosowania rozporządzenia. Pomagają one lepiej zrozumieć definicje, role uczestników rynku oraz wymagania dotyczące substancji obecnych w opakowaniach. Nie rozwiązują jednak wszystkich praktycznych pytań dotyczących dokumentacji technicznej, procedury oceny zgodności i deklaracji zgodności UE, czyli obowiązków, które od sierpnia 2026 r. będą szczególnie istotne dla przedsiębiorców.

Czego PPWR nie obejmie jeszcze w 2026 r.?

Duża część najbardziej znanych wymagań środowiskowych PPWR zacznie być stosowana dopiero od 2030 r. lub później. Dotyczy to m.in.:

  • nowych wymagań dotyczących przydatności opakowań do recyklingu i klas recyklowalności A, B i C,
  • obowiązkowej zawartości recyklatów w opakowaniach z tworzyw sztucznych,
  • części wymagań dotyczących minimalizacji opakowań i pustej przestrzeni,
  • części wymagań dotyczących oznakowania,
  • ograniczeń wybranych formatów opakowań,
  • obowiązkowych poziomów ponownego użycia opakowań.

Dla większości tych obszarów Komisja Europejska dopiero przygotowuje akty wykonawcze, metodologie oraz kryteria techniczne. Dlatego obecnie nie ma kompletnych i jednolitych zasad, które pozwalałyby formalnie potwierdzić zgodność opakowań z przyszłymi wymaganiami środowiskowymi PPWR.

Deklarowanie takiej zgodności już dziś może prowadzić do nieporozumień i ryzyk regulacyjnych, zwłaszcza w kontekście art. 14 PPWR. Od 12 sierpnia 2026 r. przepis ten będzie regulował zasady stosowania deklaracji środowiskowych i zakazywał komunikacji, która może wprowadzać odbiorców w błąd.

Największe wyzwanie: wspólne rozumienie obowiązków

Obawy związane z PPWR są dziś na rynku duże. Nowe przepisy rodzą wiele pytań zarówno po stronie producentów, jak i handlu. Problemem nie jest jednak wyłącznie poziom przygotowania firm. Wiele przedsiębiorstw jest już przygotowanych albo zaawansowanych w przygotowaniach. Największym wyzwaniem pozostaje brak jednolitego rozumienia, które obowiązki rzeczywiście zaczną obowiązywać 12 sierpnia 2026 r., czego będą wymagały i jak należy je stosować.

W praktyce pojawiają się m.in. pytania o to, kto w danym modelu współpracy jest wytwórcą, jak identyfikować opakowanie, kiedy potrzebna jest deklaracja zgodności oraz czy można już dziś wymagać zgodności z przepisami, które zaczną obowiązywać dopiero od 2030 r. lub później.

image

Nowelizacja rozporządzenia kosmetycznego nr 1223/2009 – najważniejsze zmiany po Omnibusie VIII

Zdarza się również, że uczestnicy rynku próbują przenosić do umów i procedur wymagania, które nie obowiązują jeszcze w obecnym etapie PPWR albo dla których Komisja Europejska dopiero opracuje szczegółowe kryteria. Pojawiają się także oczekiwania sporządzania deklaracji zgodności dla każdej partii produktu lub opakowania, a także próby przenoszenia roli wytwórcy na podwykonawcę, mimo że nie decyduje on o projekcie i doborze opakowania.

Takie podejście może generować nadmierne obciążenia administracyjne i niepotrzebne napięcia w łańcuchu dostaw. Dlatego PZPK rekomenduje, by w pierwszej kolejności ustalać faktyczny zakres obowiązków wynikających z PPWR, zamiast wymagać dokumentów i oświadczeń wykraczających poza obecny etap stosowania rozporządzenia.

Marki własne: producent czy sieć handlowa?

Jednym z najważniejszych zagadnień dla handlu i właścicieli marek własnych jest prawidłowe określenie, kto pełni rolę wytwórcy opakowania. W PPWR nie decyduje o tym wyłącznie fakt fizycznej produkcji opakowania lub produktu w opakowaniu. Kluczowe jest to, kto określa projekt, właściwości techniczne i wymagania dla opakowania oraz wprowadza je pod własną nazwą lub znakiem towarowym.

Jeżeli sieć handlowa zamawia produkt w opakowaniu i określa jego specyfikację, może zostać uznana za wytwórcę. Oznacza to konieczność przeprowadzenia oceny zgodności, przygotowania dokumentacji technicznej i wystawienia deklaracji zgodności UE.

Dlatego już na etapie projektowania produktu warto jasno ustalić podział odpowiedzialności między właścicielem marki a producentem kontraktowym. Jeżeli dostawca ma swobodę doboru i projektowania opakowania oraz dysponuje kompetencjami technicznymi, może odpowiadać za jego zgodność z PPWR. Jeżeli natomiast o konstrukcji i specyfikacji opakowania decyduje właściciel marki lub sieć handlowa, to ten podmiot powinien liczyć się z obowiązkami wytwórcy.

PPWR przewiduje możliwość ustanowienia autoryzowanego przedstawiciela przez wytwórcę. Może to ułatwić obsługę administracyjną, np. przechowywanie dokumentacji technicznej, udostępnianie jej organom nadzoru czy bieżące kontakty z tymi organami. Nie oznacza to jednak przeniesienia odpowiedzialności za zgodność opakowania. Ta pozostaje po stronie wytwórcy.

Identyfikacja opakowania: numer partii nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem

W wielu branżach standardowym sposobem identyfikacji produktów jest numer partii. PPWR daje jednak większą elastyczność. Identyfikacja opakowania może opierać się na typie, numerze partii, numerze seryjnym albo innym elemencie umożliwiającym identyfikację.

Wybór właściwego rozwiązania należy do wytwórcy i powinien odpowiadać organizacji procesu oraz potrzebie zapewnienia skutecznej identyfikowalności. Komisja Europejska potwierdziła w wytycznych, że to wytwórca decyduje, który identyfikator zastosuje.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

W praktyce w wielu przypadkach bardziej efektywna może być identyfikacja opakowania przez jego typ lub indeks konstrukcyjny, a nie przez numer partii. Pozwala to powiązać jedną deklarację zgodności z określonym typem opakowania, bez konieczności tworzenia odrębnej dokumentacji dla każdej kolejnej partii produkcyjnej. Takie podejście ogranicza obciążenia administracyjne, a jednocześnie pozwala zachować zgodność z PPWR.

Dokumentacja i deklaracja zgodności: obowiązek wytwórcy, nie dokument obiegowy

Od 12 sierpnia 2026 r. jednym z kluczowych obowiązków będzie przeprowadzenie procedury oceny zgodności oraz przygotowanie dokumentacji technicznej i deklaracji zgodności UE. Wytwórca będzie musiał posiadać dokumentację pozwalającą wykazać zgodność opakowania z wymaganiami mającymi zastosowanie w momencie wprowadzenia go do obrotu.

PPWR nie wprowadza jednak ogólnego obowiązku przekazywania deklaracji zgodności UE ani pełnej dokumentacji technicznej wszystkim uczestnikom łańcucha dostaw. Dokumentacja techniczna jest zasadniczo dokumentacją wytwórcy. Służy przede wszystkim przeprowadzeniu oceny zgodności i wykazaniu zgodności wobec właściwych organów nadzoru rynku.

Podobnie deklaracja zgodności UE jest formalnym oświadczeniem wytwórcy. Może odgrywać ważną rolę w relacjach biznesowych, ale PPWR nie nakazuje jej automatycznego przekazywania wszystkim kontrahentom.

Jednocześnie dostawcy opakowań i materiałów opakowaniowych powinni przekazywać wytwórcy informacje i dokumenty niezbędne do wykazania zgodności opakowania z PPWR. Z perspektywy rynku bardziej zasadne jest więc uzgadnianie zakresu potrzebnych informacji niż wymaganie dokumentów, których obieg nie został wprost określony w rozporządzeniu.

Potrzebne jest wspólne podejście rynku

PPWR będzie stopniowo zmieniać sposób projektowania, oceny i komunikowania właściwości opakowań w całej Europie. Aby wdrożenie przebiegało sprawnie, konieczne jest odróżnienie obowiązków obowiązujących od sierpnia 2026 r. od tych, które zaczną być stosowane dopiero w kolejnych latach.

Stanowisko Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego ma pomóc przedsiębiorcom i ich partnerom handlowym w prawidłowym rozumieniu nowych przepisów. Odpowiada na pytania o zakres obowiązków, dokumenty potwierdzające zgodność oraz wymagania, które będą stosowane od 12 sierpnia 2026 r.

Skuteczne wdrożenie PPWR wymaga koncentracji na obowiązkach faktycznie wynikających z prawa i unikania oczekiwań wykraczających poza obecny etap stosowania rozporządzenia. Tylko takie podejście pozwoli ograniczyć ryzyko nieporozumień w łańcuchu dostaw i przygotować rynek na kolejne wymagania środowiskowe.

Stanowisko Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego dotyczące zakresu stosowania PPWR od 12 sierpnia 2026 r. jest dostępne na stronie internetowej związku.

Opracowanie i pomoc: Dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.07.2026 21:07
Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu
Mintel: Scenariusz przyszłości maluje obraz branży kosmetycznej głęboko powiązanej z technologią, personalizacją i innowacjami napędzanymi przez potrzeby społeczeństwafot. Shutterstock

Globalny rynek produktów do pielęgnacji skóry przekroczył wartość 100 miliardów dolarów. Eksperci firmy Mintel wskazują, że konsumenci odrzucają dziś marketingowe obietnice i żądają twardych dowodów naukowych. Nowe technologie komórkowe oraz systemy dostarczania substancji aktywnych całkowicie zmieniają dotychczasowe zasady gry.

Konsumenci coraz mocniej weryfikują rynkowe deklaracje i dokładniej analizują składy kupowanych produktów. Aż trzy czwarte amerykańskich klientów uważa, że producenci powinni przedstawiać znacznie więcej dowodów naukowych. Z kolei w Chinach ponad 80 proc. kobiet twierdzi, że kosmetyki zawierające zbyt wysokie stężenia substancji aktywnych mogą uszkadzać skórę. Sam skład przestaje więc wystarczać do budowania zaufania. 

Obecne zachowania kupujących wyraźnie przyspieszają zmiany i wymuszają transformację dotychczasowych strategii. Klienci wykazują sceptycyzm wobec przesadzonych haseł reklamowych, lepiej rozumieją biologię oraz oczekują dowodów klinicznych. Przedsiębiorstwa, które zrozumieją ten kierunek zmian, będą lepiej przygotowane do budowania pozycji rynkowej. 

image

Czy konsumenci mają już dość beauty trendów? Skinimalism przejmuje rynek

Medycyna estetyczna wkracza do domowej pielęgnacji skóry

Oczekiwania konsumentów w coraz większym stopniu kształtują standardy obowiązujące w gabinetach lekarskich. Jak donosi mintel.com, niemal połowa kobiet w Korei Południowej i Brazylii uważa, że nieinwazyjne zabiegi są społecznie akceptowalne. W rezultacie rośnie popyt na substancje obiecujące regenerację skóry i rezultaty porównywalne z profesjonalnym leczeniem. 

Jednym z najszybciej zyskujących na popularności składników kosmetycznych staje się obecnie polideoksyrybonukleotyd. Substancja ta, znana szerzej jako PDRN, to element iniekcyjnego preparatu stosowanego w kultowym zabiegu Rejuran. PDRN bardzo szybko przenika z gabinetów medycyny estetycznej do produktów codziennego użytku. Dane GNPD potwierdzają, że od 2024 roku liczba premier takich kosmetyków znacząco wzrosła. 

Ważnym pomostem między gabinetami a kosmetykami do stosowania miejscowego stają się technologie inspirowane egzosomami. Zostały one zaadaptowane do formulacji, aby wspierać regenerację, skracać czas rekonwalescencji oraz odbudowywać barierę ochronną. Przykładem jest Labiotte Phytosome RX Recovery Cream z systemem Cicasome, który łączy działanie kojące, wzmacniające barierę skórną i regenerujące. 

Nowoczesne systemy dostarczania składników jako przewaga rynkowa

W miarę nasycania się rynku punkt ciężkości przesuwa się z zawartości produktu na sposób dystrybucji substancji. Zaawansowane formulacje sprawiają, że preparaty stają się bardziej wiarygodne i postrzegane jako dobra klasy premium. Dlatego producenci rozwijają metody takie jak mikroigły, spikule czy technologie enkapsulacji. Zwiększają one skuteczność preparatów poprzez precyzyjne docieranie do określonych warstw. 

image
Spersonalizowana pielęgnacja włosów – obserwacje Mintel

Dane Mintel GNPD z lat 2021–2025 pokazują systematyczny wzrost liczby produktów do twarzy i szyi wykorzystujących mikroigły. Rozwiązania łączą cechy kosmetyków i urządzeń, co potwierdza przykład produktu HA Micro Patch AX Filler. Tysiące rozpuszczalnych mikroigieł sprawia, że kwas hialuronowy dociera głębiej niż w tradycyjnych kosmetykach. Sposób aplikacji wzmacnia widoczną poprawę jędrności i elastyczności. 

Nauka o długowieczności komórkowej zmienia podejście do starzenia

Marki kosmetyczne coraz częściej opierają swoje strategie na nauce o długowieczności, czyli koncepcji longevity. Zamiast redukować powierzchowne objawy, dążą do wpływania na biologiczne przyczyny procesu starzenia i wydłużania życia skóry, czyli skinspan. Jak podaje mintel.com, w Korei Południowej 44 proc. kobiet uważa, że pojęcie longevity najlepiej opisuje odwracanie oznak starzenia, takich jak odbudowa kolagenu. 

image

Czy warto nadal wchodzić w produkcję kosmetyków dla rynku profesjonalnego i usługowego?

Warto przy tym wspomnieć, że konsumenci coraz lepiej rozumieją procesy komórkowe zachodzące w ich organizmach. W Chinach ponad jedna trzecia kobiet uważa, że ukierunkowane dostarczanie składników do mitochondriów w największym stopniu zwiększa skuteczność produktów. Mintel GNPD odnotował wyraźny wzrost premier w Europie i USA odwołujących się do longevity. Aż 65 proc. amerykańskich klientów deklaruje podejście profilaktyczne.

Przedsiębiorstwa muszą zmienić dotychczasową narrację na wpływanie na metabolizm, stany zapalne czy starzenie komórkowe, czyli senescencję. Przykładem jest firma Estée Lauder, która od ponad piętnastu lat bada sirtuiny, współpracując z instytutami MIT i Harvard. Rodzina siedmiu białek reguluje odporność komórek na stres. Liderami rynku zostaną podmioty, które stworzą zintegrowane systemy dające mierzalne efekty.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. lipiec 2026 01:17