StoryEditor
Prawo
16.04.2021 00:00

L‘Oréal ogłosił przychody w pierwszym kwartale. Silny wzrost i mocne odbicie

Z ostatniego raportu finansowego francuskiego giganta kosmetycznego wynika, że się mocno odbija. Obrót koncernu w wysokości 7,61 mld euro oznacza wzrost o 10,2 proc. rok do roku, 11,5 proc. przy stałych kursach wymiany, 5,4 proc. na podstawie zgłoszonych danych. Aż trzy oddziały L‘Oréala odnotowały dwucyfrowy wzrost.

Niezwykłe przyspieszenie nastąpiło w regionie Azji i Pacyfiku na poziomie 23,8 proc., napędzane przez Chiny kontynentalne na poziomie 37,9 proc. Silne ożywienie w Ameryce Północnej i wzrost w handlu elektronicznym o 47,2 proc. Komentując te liczby, Jean-Paul Agon, prezes i dyrektor generalny L'Oréal, powiedział:

- Pomimo kryzysu zdrowotnego i związanych z nim obostrzeń, które utrzymują się w niektórych krajach, zwłaszcza w Europie Zachodniej, rynek kosmetyków nadal się ożywia. W tym kontekście L'Oréal rozpoczął rok bardzo silnym wzrostem w pierwszym kwartale na poziomie  10,2 proc., znacznie przewyższając rynek. Grupa kontynuuje w ten sposób przyspieszenie zapoczątkowane w trzecim kwartale 2020 roku i wzrosła o 5 proc. w porównaniu do pierwszego kwartału 2019 roku.

- Wyniki działów produktów profesjonalnych, L'Oréal Luxe i Kosmetyków Aktywnych są imponujące, a wszystko to liczby dwucyfrowe. Dział Produktów Profesjonalnych robi duże postępy na całym świecie. Rozwój L'Oréal Luxe jest napędzany sukcesem marek do pielęgnacji skóry, takich jak Lancôme, Kiehl’s i Helena Rubinstein. Kosmetyki Aktywne kontynuowały silny wzrost, który był bardzo wyraźny już w 2020 roku. Oddział Produktów Konsumenckich był stabilny, ale wciąż hamowany przez silną ekspozycję na kategorię makijażu, która średnio sobie radzi – dodał.

Jak wskazał prezes, rozrastają się wszystkie obszary geograficzne aktywności koncernu, z wyjątkiem Europy Zachodniej, gdzie obowiązują lockdowny związane z pandemią. Ameryka Północna dobrze sobie radzi zarówno w handlu elektronicznym, jak iw punktach sprzedaży. Wszystkie strefy na nowych rynkach rosną o ponad 10 proc., zwłaszcza strefa Azji i Pacyfiku, która wraca do niezwykle dynamicznych wskaźników wzrostu sprzed pandemii, napędzanej w szczególności przez Chiny kontynentalne, które rozwijają się bardzo silnie.

Handel elektroniczny wzrósł o + 47,2 proc. i stanowił 26,8 proc. obrotów.

- W środowisku, które ulega stopniowej poprawie dzięki kampaniom szczepień oraz dzięki zaangażowaniu i determinacji zespołów na całym świecie, L'Oréal podejmuje ofensywę w zakresie wprowadzania produktów na rynek i inwestycji w pozyskiwanie zasobów wspierających rozwój swoich marek. Dlatego jesteśmy przekonani, że jesteśmy w stanie przewyższyć rynek i osiągnąć roczny wzrost sprzedaży i wyników – podkreślił.

Podsumowanie wyników według działów

Produkty Profesjonalne

Na koniec marca Dział Produktów Profesjonalnych osiągnął poziom + 21,0 proc. w ujęciu porównywalnym i + 12,9 proc. w oparciu o opublikowane dane, na rynku nadal dotkniętym kryzysem zdrowotnym. Firma umacnia swoją pozycję lidera w branży, wykorzystując trendy w biznesie: cyfryzację salonów, rozwój niezależnych fryzjerów i eksplozję e-commerce.

Wszystkie strefy geograficzne rozwijają się, osiągając rekordowe wyniki w Stanach Zjednoczonych, napędzane siłą sieci dystrybucji SalonCentric.  Oddział potwierdza również swój sukces w Chinach kontynentalnych bardzo silnym wzrostem handlu elektronicznego i targów. Europa Zachodnia kontynuuje swój wzrost, zwłaszcza w Niemczech i Francji.

Pielęgnacja włosów pozostaje głównym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu i czerpie korzyści z silnej dynamiki marki Kérastase, z sukcesem Genesis i Blond Absolu, a także z dobrym działaniem Acidic Bonding Concentrate firmy Redken. Jeśli chodzi o kolor włosów, produkt Redken's Shades EQ osiągnął kolejną czwartą silnego wzrostu.

 Produkty konsumenckie

Oddział ten odnotował za pierwszy kwartał  spadek o 0,7 proc. w ujęciu porównywalnym i - 6,2 proc. w oparciu o podane dane.

Rozszerzanie środków ochrony zdrowia ma wpływ na rynek makijażu, a tym samym na działalność oddziału, światowego lidera w tej kategorii. Jednak robi on postępy we wszystkich pozostałych głównych kategoriach, przy jednoczesnym dwucyfrowym wzroście farb do włosów. Pielęgnacja włosów nabiera rozpędu dzięki innowacjom Elseve Dream Long Wonder Water, Elseve Full Resist i dobremu startowi szamponów w postaci stałej Garnier Ultra Doux.

Postępy w pielęgnacji twarzy również się rozwijają dzięki serum L’Oréal Paris Revitalift Filler z kwasem hialuronowym, które jest numerem 1 w wielu krajach, a także franczyzie przeciw wypryskom Pure Active i maseczkom na tkaninie Garnier. W dziedzinie makijażu marki zdobywają znaczący udział w rynku, szczególnie w Europie i Stanach Zjednoczonych, dzięki spektakularnemu wprowadzeniu innowacji Sky High z Maybelline New York, Infallible Powder z L'Oréal Paris i Shine Loud z NYX Professional Makeup.

Oddział poprawia wyniki we wszystkich głównych krajach Europy Zachodniej, Brazylii i Chinach kontynentalnych. W Stanach Zjednoczonych, pomimo wagi makijażu i sporadycznych trudności logistycznych, pod koniec kwartału konsumpcja wzrosła bardzo mocno, a marki koncernu zanotowały mocne odbicie.

L'Oréal Luxe

Ten oddział zamknął kwartał z wynikiem + 14,6 proc. w ujęciu porównywalnym i + 12,4 proc. w oparciu o opublikowane dane, wyraźnie przewyższając rynek.

W kontekście zdrowotnym, który stopniowo się poprawia, L'Oréal Luxe zdobywa udział w rynku w prawie wszystkich strefach geograficznych. Warto zwrócić uwagę na bardzo dobry początek roku w regionie Azji i Pacyfiku, szczególnie w Chinach kontynentalnych, które pozostają szczególnie dynamiczne, o sile Europy i potwierdzeniu ożywienia w Ameryce Północnej.

Oddział produktów luksusowych wyraźnie przewyższył rynek w swoich trzech kategoriach, szczególnie w pielęgnacji skóry, napędzany siłą takich marek jak Lancôme, Kiehl’s i Helena Rubinstein oraz dobrymi wynikami Biotherm. Niedawno przejęta japońska marka Takami również miała bardzo dobry początek roku. W kategorii perfum Giorgio Armani, Valentino i Yves Saint Laurent osiągnęli bardzo dobre wyniki. Licencja Prada została zintegrowana 1 stycznia. Kategoria makijażu odradza się i wraca do równowagi, a wyraźne oznaki ożywienia pojawiają się w Azji i Stanach Zjednoczonych.

Aktywne Kosmetyki

Na poprawiającym się rynku oddział Kosmetyków Aktywnych odnotował silny wzrost o + 28,7 proc. w ujęciu r/r i + 21,8 proc. w oparciu o opublikowane dane i nadal zdobywa znaczący udział w rynku.

Oddział kontynuuje dynamiczny wzrost drugiej połowy 2020 r., który opiera się na bliskich relacjach z pracownikami służby zdrowia, portfolio marek odpowiadających aspiracjom zdrowotnym konsumentów oraz silnej pozycji w dziedzinie pielęgnacji skóry. Handel elektroniczny nadal dobrze sobie radzi i pozostaje głównym motorem wzrostu. Sprzedaż w sklepach również gwałtownie przyspieszyła, z dwucyfrowym wzrostem.

Dywizja ta zdobywa udział w rynku we wszystkich strefach, osiągając znakomite wyniki w Ameryce Północnej, Azji i Ameryce Łacińskiej oraz kontynuując silną działalność w Europie Zachodniej. Wszystkie główne marki rozwijają się: CeraVe podwoiła swoją wielkość, podczas gdy SkinCeuticals i La Roche-Posay nadal odnotowywały niezwykle dynamiczny wzrost, szczególnie w Ameryce Północnej i Azji. Vichy utrzymuje pozycję lidera w segmencie produktów przeciwstarzeniowych w Europie, w szczególności dzięki wzmocnieniu Liftactiv.

Podsumowanie według obszaru geograficznego

Zachodnia Europa

Strefa ta jest na poziomie -2,4 proc. r/r i -0,1 proc. na podstawie zgłoszonych danych. Na biznes po raz kolejny wpłynęły zamknięcia sklepów perfumeryjnych, domów towarowych i salonów fryzjerskich w kilku krajach oraz obostrzenia mające na celu ograniczenie interakcji społecznych. L'Oréal osiągnął lepsze wyniki niż rynek w zdecydowanej większości krajów i znacząco wzmocnił swoją pozycję lidera w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoszech, w szczególności dzięki bardzo silnemu przyspieszeniu sprzedaży online.

Dział produktów konsumenckich zdobywa udział w rynku, szczególnie w dziedzinie makijażu, a także w pielęgnacji włosów. Uwagę zwraca znaczący wzrost marki Garnier, zgodny z oczekiwaniami konsumentów w zakresie naturalności i zrównoważonego rozwoju. Chociaż na sytuację L’Oréal Luxe wpływa sytuacja zdrowotna i gwałtowny spadek aktywności detalicznej w branży turystycznej, nadal zdobywa udział w rynku perfum. Dywizja wzmacnia również makijaż i pielęgnację twarzy dzięki Biotherm. Dział Kosmetyków Aktywnych przyspiesza swój rozwój, napędzany szybkim rozwojem CeraVe w szczególności w Wielkiej Brytanii oraz dynamizmem La Roche-Posay. Wreszcie, Dział Produktów Profesjonalnych odnotował solidny wzrost pomimo zamknięć salonów w kilku krajach, dzięki silnemu wzrostowi sprzedaży online oraz markom Kérastase i Redken.

Ameryka Północna

Z kolei ta strefa odnotowała wzrost + 6,3 proc. w ujęciu r/r i -1,8 proc. w oparciu o podane dane. Początek roku upłynął pod wpływem pandemii i surowych warunków pogodowych, które zakłóciły łańcuch dostaw. W marcu działalność skorzystała z planu naprawy gospodarczej i rozpoczęcia akcji szczepień, która przywróciła zaufanie konsumentów do sklepów. Handel elektroniczny, wciąż dynamiczny, stanowi obecnie ponad 20 proc. działalności. W kategorii makijażu nastąpiło najsilniejsze odbicie, napędzane potężnymi innowacjami i powrotem do życia społecznego.

Marzec to punkt zwrotny dla działu produktów konsumenckich, który zyskuje udział w rynku dzięki makijażowi, napędzany przez zmianę NYX Professional Makeup i innowacje, takie jak Sky High Mascara od Maybelline New York i Infallible Powder od L'Oréal Paris. i pielęgnacja skóry. L'Oréal Luxe robi postępy dzięki e-commerce, poprawie makijażu i bardzo silnemu wzrostowi perfum, co znajduje odzwierciedlenie w silnym wzroście w szczególności marek Lancôme, Kiehl's i IT Cosmetics. Dział Produktów Profesjonalnych miał doskonały kwartał, napędzany przez pielęgnację i koloryzację włosów, udane wprowadzenie na rynek koncentratu wiążącego kwasowego firmy Redken oraz wzrost udziałów rynkowych SalonCentric wspierany przez niezależnych fryzjerów i ponowne otwarcie salonów. Oddział Kosmetyków Aktywnych nadal osiągał bardzo wyniki zarówno w Internecie, jak i w sklepach stacjonarnych, zwiększając swój udział w rynku.

Nowe rynki

Azja i Pacyfik

strefa wzrosła + 23,8 proc. w ujęciu r/r i + 19,1 proc. w oparciu o podane dane. Na początku roku sytuacja nadal znacznie się różniła w poszczególnych krajach. Gdy skutki pandemii w Australii, Nowej Zelandii i Wietnamie słabły, a sprzedaż rosła, nowe fale COVID uderzyły w inne kraje, takie jak Japonia i Indonezja. Tajlandia i Hongkong cierpią z powodu braku turystów, podczas gdy w Indiach sytuacja jest nadal trudna. Oddział Kosmetyków Aktywnych poczynił duże postępy w całej strefie. Oddziały Produktów Profesjonalnych i L'Oréal Luxe również odnotowały silny wzrost. Dział Produktów Konsumenckich, wciąż dotknięty spadkiem na rynku produktów do makijażu, rozwija się w dziedzinie pielęgnacji włosów i skóry, w szczególności dzięki dobrym wynikom Garniera w Azji Południowej. Warto zwrócić uwagę na dobry początek przejętej w pierwszym kwartale japońskiej marki Takami w Japonii i Chinach. Travel Retail ponownie się uruchamia, w szczególności dzięki Hainan.

Chiny kontynentalne

Na bardzo dynamicznym rynku, z silnym ożywieniem w punktach sprzedaży, L'Oréal China osiągnął bardzo silny wzrost na poziomie + 37,9% like-for-like, a wszystkie dywizje zyskały udział w rynku. L'Oréal przyspieszył w fizycznych punktach sprzedaży, w szczególności dzięki takim wydarzeniom jak wyprzedaże z okazji Chińskiego Nowego Roku i Międzynarodowego Dnia Kobiet, dodatkowo wzmacniając swoją pozycję w dystrybucji selektywnej i dystrybucji masowej. L'Oréal umacnia również swoją pozycję w handlu elektronicznym dzięki silnemu wzrostowi marek L'Oréal Paris i Lancôme odpowiednio numer 1 i numer 2 w Tmall z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Kiehl's i Helena Rubinstein również byli bardzo dynamiczni, podobnie jak Yves Saint Laurent i Giorgio Armani na szczycie rankingu marek makijażu Tmall Selective na Walentynki i Międzynarodowy Dzień Kobiet. Dział produktów konsumenckich dobrze sobie radził z L'Oréal Paris w zakresie pielęgnacji skóry i pielęgnacji włosów, podczas gdy 3CE Stylenanda nadal prowadzi rekrutację i intensywny rozwój na rynku makijażu online. Dział kosmetyków aktywnych odnotował znaczny wzrost udziału w rynku dzięki SkinCeuticals i La Roche-Posay. Dział Produktów Profesjonalnych prawie podwoił swoją sprzedaż dzięki udanej aktywacji online i ożywieniu sprzedaży w sklepie.

 Ameryka Łacińska

W przypadku tej strefy geograficznej  odnotowano + 15,1 proc. r/r i -1,8 proc. w oparciu o podane dane. Na kontynencie, który nadal jest silnie dotknięty pandemią i zamknięciami sklepów, rosną wyniki wszystkich działów i krajów, w szczególności Brazylii, Meksyku, Chile i Argentyny. Handel elektroniczny zwiększył się ponad dwukrotnie. Innowacje, marki i kultowe produkty przyczyniły się do wzrostu, szczególnie w dziedzinie pielęgnacji włosów i skóry. L'Oréal zdobywa udział w rynku kosmetyków do makijażu, nawet jeśli kategoria pozostaje negatywna w trudnym kontekście rynkowym.

Europa Wschodnia

Ta strefa plasuje się na poziomie + 10,7 proc. r/r i -2,2 proc. na podstawie zgłoszonych danych, pomimo pandemii, która nadal dotyka głównie kraje Europy Środkowej. Na ogólnie nieco ujemnym rynku wszystkie dywizje zyskały udział w rynku, zarówno w sklepach internetowych, jak i stacjonarnych. Dobre wyniki uzyskały działy produktów profesjonalnych, luksusowych i aktywnych kosmetyków L'Oréal - wszystkie rosły dwucyfrowo. Zdecydowana większość krajów rozwija się, zwłaszcza Turcja, węzeł czeski / słowacki / węgierski i Izrael.

Afryka, Bliski Wschód

Wzrost w tej strefie wyniósł + 12,7 proc. w ujęciu porównywalnym r/r i -1,5 proc. w oparciu o podane dane. Na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej sytuacja zdrowotna jest zróżnicowana. Rynek kosmetyków w strefie nie jest silny. Wszystkie dywizje rosną i ogólnie zdobywają udział w rynku napędzanym przez Maroko, Pakistan, Egipt i RPA.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
20.08.2026 12:13
Koniec z homeopatią obok sonoforezy? Lex Szarlatan trafiło na biurko prezydenta
THLT LCX

Ustawa określana jako „Lex Szarlatan” ma rozszerzyć kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta i umożliwić szybką reakcję na praktyki pseudomedyczne oraz komercyjną dezinformację zdrowotną. Projekt przewiduje kary sięgające 1 mln zł, nowe możliwości blokowania dostępu do treści internetowych oraz 6 dodatkowych etatów w Biurze RPP. Dla legalnie działającej branży beauty kluczowe pozostaje pytanie, gdzie ustawodawca wyznaczy granicę między usługą kosmetyczną, medycyną estetyczną a praktyką pseudomedyczną.

- To prezydent informuje o swoich decyzjach i wkrótce o tej decyzji, dotyczącej tej ustawy, pan prezydent poinformuje [...] W przypadku każdej z ustaw kieruje się interesem i dobrem obywateli, ale przede wszystkim realizuje swoje uprawnienia zgodnie z przepisami polskiej konstytucji. Zatem ta ustawa, jak każda inna, będzie podlegała badaniu pod kątem konstytucyjności, pod kątem zgodności z przepisami polskiego prawa i tego, w jaki sposób może oddziaływać na obywateli Rzeczypospolitej. Kierując się tymi kryteriami, pan prezydent podejmie swoją decyzję — powiedział Wirtualnej Polsce Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta Karola Nawrockiego, pytany o to, jaką decyzję głowa państwa podejmie w kwestii ustawy "Lex szarlatan". Zaznaczył, że decyzja zostanie ostatecznie podjęta jeszcze w bieżącym tygodniu.

„Lex Szarlatan” na ostatniej prostej

Ustawa o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ma stworzyć narzędzia pozwalające skuteczniej reagować na działalność osób i firm, które oferują usługi pseudomedyczne lub rozpowszechniają treści sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną. Dotychczasowe kompetencje RPP były ograniczone przede wszystkim do podmiotów funkcjonujących w oficjalnym systemie ochrony zdrowia. Tymczasem znaczna część rynku pseudomedycznego działa jako zwykła działalność gospodarcza.

Według danych wykorzystanych w ocenie skutków regulacji w Polsce funkcjonuje niemal 40 tys. podmiotów świadczących usługi związane z medycyną tradycyjną, uzupełniającą lub paramedyczną. Nie oznacza to, że wszystkie prowadzą działalność niezgodną z prawem. Szacunki wskazują jednak, że od kilku do kilkunastu tysięcy podmiotów może spełniać kryteria potencjalnie niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych.

image

Rząd wspiera branżę beauty — Lex Szarlatan pomoże oddzielić profesjonalistów od oszustów. Lekarze protestują: nowelizacja jest bezzębna.

To właśnie rozszerzenie nadzoru na działalność prowadzoną poza formalnym systemem ochrony zdrowia jest jedną z najważniejszych zmian. RPP ma otrzymać kompetencje pozwalające kontrolować również przedsiębiorców, którzy dotychczas znajdowali się poza jego bezpośrednim zasięgiem.

Proces legislacyjny budzi przy tym duże emocje. Do projektu zgłoszono ponad 4 tys. uwag, a dokument był konsultowany z ponad 120 instytucjami i organizacjami. Po przyjęciu ustawy przez Sejm i zakończeniu prac parlamentarnych dokument trafił do Prezydenta. Termin na podjęcie decyzji przypada na 21 sierpnia 2026 r.

Czym będzie praktyka pseudomedyczna?

Kluczowe znaczenie dla przedsiębiorców ma definicja praktyki pseudomedycznej. Zgodnie z projektowanymi przepisami chodzi o przypisywanie metodzie, substancji lub innemu działaniu właściwości leczniczych, które są niezgodne z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić do określonych negatywnych konsekwencji.

Ustawodawca wskazuje trzy podstawowe ryzyka: pogorszenie stanu zdrowia pacjenta, opóźnienie właściwej diagnostyki lub leczenia oraz rezygnację z terapii o potwierdzonej skuteczności.

To istotne rozróżnienie. Samo korzystanie z produktu lub metody nie będzie automatycznie oznaczało prowadzenia praktyki pseudomedycznej. Problem zaczyna się wtedy, gdy przedsiębiorca przypisuje danej metodzie działanie lecznicze, którego nie potwierdza aktualna wiedza medyczna, a jego komunikacja może wpływać na decyzje zdrowotne pacjenta.

Wśród przykładów wskazywanych przez przedstawicieli RPP znajdują się m.in. zalecanie picia płynu Lugola w celu leczenia chorób tarczycy czy nieuprawnione posługiwanie się tytułem lekarza.

Skala problemu widoczna jest także w konkretnych sprawach. Jedna z nich dotyczyła 40-letniej pacjentki z rakiem jajnika, która korzystała z usług naturopaty stosującego diagnostykę biorezonansem i zalecającego tzw. perły księżniczki, czyli tampony zawierające chińskie zioła. Podczas działań zabezpieczono dane niemal 900 potencjalnych klientów gabinetu.

Warto wspomnieć, że organizacja lobbystyczna Beauty Razem już w marcu bieżącego roku informowała o próbach ograniczenia ochrony pacjentów poprzez zmianę nomenklatury zawartej w ustawie. Cytując portal BeautyRazem,

Po zmianach przez pseudomedycynę rozumie się: „udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”.

To zawężenie względem wcześniejszej propozycji, która obejmowała wszelkie działania „na rzecz zdrowia”. Definicja brzmiała: „podejmowanie działań służących zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”. [...] do interwencji [w sprawie] Beauty Razem doszło, ponieważ rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski potwierdził w rozmowie z „Rynkiem Zdrowia”, że NIL zgłosiła poprawki do projektu ustawy mając na względzie także kosmetyczki i kosmetologów, aby uniemożliwić wykonywanie iniekcji przez osoby bez prawa wykonywania zawodu medycznego. Stwierdził, że główną intencją NIL jest, aby nie narażali oni pacjentów na powikłania po zastosowaniu wypełniaczy, botoksu czy nici liftingujących.

Kryształ na migrenę i olejek na depresję

Granica pomiędzy legalną sprzedażą produktu a działalnością pseudomedyczną może mieć znaczenie także w branży kosmetycznej, wellness i beauty. Na rynku pojawiają się bowiem produkty impulsowe, którym sprzedawcy przypisują właściwości wykraczające poza ich rzeczywiste zastosowanie.

image

Z gabinetów beauty znikną „leczące" kryształy, olejki i suplementy? Ministra Zdrowia idzie na wojnę z szarlatanami

Przykładami mogą być „magiczne” kryształy reklamowane jako sposób na migrenę, olejki eteryczne przedstawiane jako metoda leczenia depresji czy bransoletki mające poprawiać ciśnienie. Sam fakt sprzedaży takich produktów nie musi jeszcze oznaczać naruszenia nowych przepisów. Ryzyko pojawia się w momencie, gdy produkt jest przedstawiany jako środek leczniczy, a jego stosowanie może skłonić klienta do rezygnacji z właściwej diagnostyki lub terapii.

Dla gabinetów kosmetologicznych oznacza to, że istotnym obszarem ryzyka może stać się nie tylko sam zabieg, ale również sposób komunikowania jego efektów. Szczególnej uwagi będą wymagały materiały reklamowe, strony internetowe, media społecznościowe, opisy usług oraz wypowiedzi pracowników.

Obietnica poprawy wyglądu skóry będzie co do zasady czymś innym niż deklaracja leczenia konkretnej choroby. Podobnie sprzedaż produktu wspierającego relaks różni się od reklamowania go jako terapii depresji czy zaburzeń lękowych.

RPP z kompetencjami podobnymi do UOKiK

Jednym z głównych założeń ustawy jest wyposażenie Rzecznika Praw Pacjenta w instrumenty przypominające te, którymi dysponuje prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

RPP będzie mógł prowadzić postępowania w sprawie praktyk pseudomedycznych, żądać informacji i dokumentów oraz korzystać z pomocy biegłych. Otrzyma również możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń i nakazywania zaprzestania określonej działalności.

Szczególnie istotne jest rozwiązanie dotyczące sytuacji, w których dalsze prowadzenie działalności może stwarzać zagrożenie dla zdrowia lub życia. W takim przypadku Rzecznik będzie mógł wydać nakaz natychmiastowego zaprzestania praktyki, jeszcze przed formalnym zakończeniem całego postępowania.

Przedsiębiorca nie będzie mógł również łatwo uniknąć sankcji poprzez zakończenie działalności tuż przed wydaniem decyzji. Projekt przewiduje możliwość nałożenia kary także na podmiot, który zaprzestanie niedozwolonej praktyki w toku postępowania.

Nawet 1 mln zł kary

Największą zmianą z punktu widzenia przedsiębiorców będzie wysokość potencjalnych sankcji. Za naruszenie zbiorowych praw pacjentów kara może wynieść do 1 mln zł. Z kolei za brak współpracy z RPP, np. odmowę przekazania wymaganej dokumentacji lub informacji, będzie grozić kara do 100 tys. zł.

image

Krystaloterapia w gabinetach beauty: jak działa i dlaczego zyskuje na popularności?

Dla porównania, łączna wartość kar nakładanych przez RPP w latach 2023–2025 wyniosła odpowiednio około 978 tys. zł, 608 tys. zł i 1,16 mln zł. Średnia z tych trzech lat to około 917 tys. zł. Po wejściu nowych przepisów maksymalna pojedyncza kara będzie więc porównywalna z roczną wartością wszystkich kar nakładanych wcześniej przez urząd.

Ocena skutków regulacji zakłada, że w kolejnych latach wartość nakładanych sankcji może sięgać co najmniej 2 mln zł rocznie, natomiast w pierwszym roku obowiązywania nowych regulacji szacowana jest na około 1,2–1,5 mln zł.

Rozbudowa kompetencji RPP wymaga także zwiększenia zasobów instytucji. Biuro Rzecznika ma otrzymać 6 nowych etatów, a roczna pracochłonność zadań związanych z nowymi kompetencjami została oszacowana na 9240 godzin. Koszt dodatkowego zatrudnienia ma wynieść około 979 tys. zł w pierwszym roku i około 1,3 mln zł rocznie w kolejnych latach.

Dezinformacja także w internecie

Ustawa ma objąć nie tylko działalność prowadzoną stacjonarnie, lecz także komercyjne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w internecie. To istotne, ponieważ media społecznościowe stały się jednym z podstawowych kanałów promocji terapii alternatywnych, suplementów i produktów, którym przypisuje się właściwości lecznicze.

Według danych przywoływanych w toku prac nad regulacją najpopularniejsze osoby promujące pseudomedyczne treści mogą docierać do setek tysięcy obserwujących. W jednym z analizowanych przypadków łączna liczba obserwujących na różnych platformach wynosiła około 370 tys.

RPP ma otrzymać możliwość prowadzenia publicznego i jawnego rejestru podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną. Projekt przewiduje także możliwość występowania do operatorów telekomunikacyjnych o przekierowanie użytkowników z określonej domeny na stronę RPP zawierającą ostrzeżenie przed fałszywymi treściami.

Dla rynku beauty oznacza to zwiększenie znaczenia komunikacji cyfrowej. Instagram, TikTok, Facebook, YouTube czy własna strona internetowa mogą stać się nie tylko kanałami sprzedaży i marketingu, ale również materiałem analizowanym w ramach postępowania.

Czy „Lex Szarlatan” obejmie kosmetologów?

Największe emocje w branży beauty dotyczą tego, czy nowe przepisy mogą wpłynąć na działalność kosmetologów, linergistów czy innych specjalistów wykonujących zabiegi estetyczne.

Sama ustawa nie ma na celu zakazania legalnych usług kosmetycznych. Przedstawiciele RPP podkreślają, że regulacja nie jest wymierzona w ziołolecznictwo, masaże, akupunkturę czy medycynę chińską jako takie. Kluczowe będzie natomiast to, czy dana metoda jest przedstawiana jako leczenie oraz czy sposób jej stosowania może szkodzić pacjentowi lub prowadzić do rezygnacji z terapii o potwierdzonej skuteczności.

W praktyce oznacza to, że legalnie działający gabinet kosmetyczny nie powinien automatycznie utożsamiać nowych przepisów z zakazem swojej działalności. Jednocześnie przedsiębiorcy wykonujący zabiegi znajdujące się na granicy usług kosmetycznych i medycznych muszą liczyć się z większą kontrolą.

image

Anna Zawistowska, Słomiana Pracownia: Aromaterapia to nie magia, ale czysta nauka

Szczególnie istotny jest w tym kontekście spór dotyczący zabiegów iniekcyjnych. Naczelna Izba Lekarska postuluje zaostrzenie przepisów wobec osób bez uprawnień medycznych wykonujących m.in. zabiegi z użyciem botoksu, wypełniaczy i nici liftingujących. Samorząd lekarski argumentuje, że procedury te mogą wiązać się z realnym ryzykiem dla zdrowia i życia pacjenta i dlatego powinny być wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje.

To właśnie ten obszar może okazać się najbardziej konfliktowy po wejściu ustawy w życie. Spór nie dotyczy bowiem wyłącznie pseudomedycyny, lecz także granic pomiędzy kosmetologią, medycyną estetyczną i świadczeniami zdrowotnymi. List protestacyjny opublikowało m.in. Do Rzeczy:

Zarówno w wielu krajach europejskich, np. w Niemczech jak i w Stanach Zjednoczonych obok medycyny opartej na produktach koncernów farmaceutycznych, z powodzeniem rozwija się medycyna oparta na ziołolecznictwie, zdrowej diecie, suplementach diety, witaminach, antyoksydantach. Takie leczenie stosują też wykwalifikowani do tego specjaliści ziołolecznictwa czy dietetycy. Niestety w Polsce lekarze mają zawieszane prawa wykonywania zawodu za leczenie inne niż to narzucane przez lobbing farmaceutyczny oraz za ujawnianie konfliktu interesów w skorumpowanym systemie medycznym. Przyjęta przez sejm ustawa betonuje ten proceder oraz idzie dużo dalej – likwiduje wolność Polaków do wyboru określonej metody leczenia a nawet do przekazywania w mediach informacji o nowych skutecznych metodach leczenia, czyli zabrania wolności słowa i wszelkiej publicznej debaty na ten temat. (pisownia oryginalna)

Protestują także Ordo Iuris, denialistka wakcynologiczna Justyna Socha, oraz prawomocnie skazany naturopata Jerzy Zięba, znany z wypromowania mody na lewoskrętną witaminę C, która już utrwaliła się w memicznej formie w polskiej popkulturze.

W przestrzeni publicznej pojawiają się także głosy krytykujące zarówno ustawę, jak i jej zawetowanie, np. Kacpra Góreckiego na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego:

Debata nad tzw. lex szarlatan łatwo wpada w koleiny politycznej polaryzacji. Z jednej strony pojawia się obraz państwa, które wreszcie staje w obronie pacjentów przed bezwzględnymi oszustami. Z drugiej – wizja urzędnika wyposażonego w arbitralną możliwość rozstrzygania, co jest prawdziwą medycyną, a co niedopuszczalnym odstępstwem zasługującym na surową karę. [...] Sprzedawanie człowiekowi z nowotworem kosztownej „terapii”, której skuteczności nigdy nie wykazano, przekonywanie go do rezygnacji z leczenia czy podszywanie się pod osobę posiadającą kompetencje medyczne nie jest zwykłym korzystaniem z wolności gospodarczej. W skrajnych przypadkach ceną za brak skutecznej reakcji państwa jest zdrowie lub życie.

Spór o oficjalne klasyfikowanie medycyny alternatywnej

NIL krytykuje także zmiany w klasyfikacjach działalności gospodarczej. Od 1 stycznia 2025 r. obowiązuje kod PKD 86.96.Z, obejmujący działalność w zakresie medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej.

Z kolei w PKWiU 2025 wyodrębniono grupowanie 86.96.00.0, obejmujące usługi w zakresie medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej. W ramach tej kategorii znajdują się m.in. usługi związane z homeopatią, akupunkturą czy irydologią.

Zdaniem samorządu lekarskiego obecność takich usług w oficjalnych klasyfikacjach może być odczytywana jako ich instytucjonalne uznanie. Ministerstwo Zdrowia wskazuje natomiast, że zmiany klasyfikacyjne wynikają z dostosowania polskiego systemu do standardów międzynarodowych i same w sobie nie przesądzają o skuteczności medycznej określonych metod.

Ustawa nie kończy dyskusji

„Lex Szarlatan” ma przede wszystkim zamknąć lukę prawną dotyczącą działalności pseudomedycznej prowadzonej poza formalnym systemem ochrony zdrowia. 40 tys. podmiotów działających w obszarze medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i paramedycznej pokazuje, że potencjalny zakres nadzoru jest bardzo szeroki.

Jednocześnie skuteczność regulacji będzie zależeć nie tylko od wysokości kar. RPP otrzyma 6 dodatkowych etatów, podczas gdy skala działalności prowadzonej w internecie, liczba przedsiębiorców oraz ogromna liczba publikowanych codziennie treści oznaczają konieczność stworzenia sprawnego systemu monitoringu i analizy.

Dla rynku beauty najważniejsza będzie praktyka stosowania nowych przepisów. Rzetelne wykonywanie usług kosmetycznych nie jest równoznaczne z pseudomedycyną. Ryzyko pojawia się przede wszystkim tam, gdzie działalność kosmetyczna zaczyna być przedstawiana jako leczenie, a przedsiębiorca przypisuje produktom lub zabiegom właściwości zdrowotne niepotwierdzone dowodami naukowymi.

Dlatego dla profesjonalnych gabinetów kluczowe będzie precyzyjne określanie zakresu usług, unikanie nieuzasadnionych obietnic terapeutycznych oraz kontrolowanie komunikacji marketingowej. W przypadku wejścia ustawy w życie granica między legalną usługą a praktyką pseudomedyczną będzie miała nie tylko znaczenie etyczne, ale również bezpośrednie konsekwencje finansowe – do 1 mln zł za naruszenie zbiorowych praw pacjentów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.08.2026 10:56
AI Act od 2 sierpnia 2026 r. Jakie treści AI marki beauty muszą oznaczać?
shutterstock

Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują w Polsce przepisy AI Act dotyczące przejrzystości korzystania ze sztucznej inteligencji. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorca musi oznaczać wszystkie teksty, zdjęcia czy nagrania przygotowane z pomocą AI.

Obowiązki zależą od tego, czy przedsiębiorstwo tworzy i udostępnia własny system AI, czy jedynie korzysta z gotowego narzędzia. Są sytuacje, w których to przedsiębiorca — producent kosmetyków czy dystrybutor — powinien oznaczyć publikowany materiał AI. Dotyczy to przede wszystkim realistycznych obrazów, nagrań głosowych i filmów wygenerowanych lub zmodyfikowanych przez AI (deepfake‘ów) oraz niektórych tekstów dotyczących spraw leżących w interesie publicznym.

Dostawca systemu AI oznacza treści technicznie

Takim dostawcą jest przede wszystkim przedsiębiorstwo, które tworzy lub zleca stworzenie systemu AI i udostępnia go pod własną nazwą m.in. OpenAI (ChatGPT), Google (Gemini), Microsoft (Copilot), czy xAI (Grok). Przedsiębiorca korzystający z gotowego narzędzia będzie najczęściej podmiotem stosującym AI.

A to dostawca systemu generującego tekst, obraz, dźwięk lub film powinien zapewnić, aby wygenerowane treści były oznaczane w sposób umożliwiający rozpoznanie, że zostały wygenerowane lub zmienione przez jego narzędzie AI. Może to nastąpić np. za pomocą metadanych, znaku wodnego albo innego rozwiązania technicznego.

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

Przykład: producent programu do generowania zdjęć powinien technicznie oznaczać pliki tworzone przez ten program.  

Kiedy to przedsiębiorca musi oznaczyć materiał wygenerowany przez AI?

Widoczne oznaczenie jest wymagane przede wszystkim w dwóch sytuacjach.

1. Deepfake

Jeżeli publikujesz obraz, nagranie głosowe lub film wygenerowany albo zmieniony przez AI, który przedstawia istniejącą osobę, przedmiot, miejsce lub zdarzenie i może zostać uznany za autentyczny, powinieneś poinformować, że materiał został wygenerowany lub zmieniony przez AI.

Przykłady: 

- przedsiębiorca publikuje realistycznego avatara prezentującego makijaż wykonany jego kosmetykami; 

- film wygenerowany przez AI, w którym celebryta lub influencerka sprawiają wrażenie, jakby polecali jej produkty; 

- zdjęcie wyglądające jak fotografia z paryskiego pokazu mody, mimo że cała scena została stworzona przez sztuczną inteligencję i takie wydarzenie nigdy nie miało miejsca;

- podmiana tła zdjęcia prawdziwego kosmetyku na realistyczną scenerię wygenerowaną przez AI, np. dno oceanu z rafą koralową, górski szczyt lub kwiecisty ogród, choć w rzeczywistości produkt sfotografowano w studiu.

Taki materiał powinien zostać wyraźnie oznaczony jako wygenerowany lub zmodyfikowany przez AI – najlepiej za pomocą widocznej ikonki AI oraz odpowiedniego podpisu (np. „zdjęcie wygenerowane przez AI” czy „materiał zmodyfikowany przez AI”).

2. Tekst dotyczący spraw publicznych

Oznaczenia może wymagać również tekst wygenerowany lub zmieniony przez AI, jeżeli jest publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym. Może to dotyczyć np. artykułu czy postu o zmianach prawnych, zdrowiu publicznym czy polityce.

Przykład: zmodyfikowane przez AI fragmenty artykułu na stronie internetowej poświęconej stylowi życia, porównującego wpływ różnych diet na określoną chorobę u kobiet w średnim wieku.

Oznaczenie nie jest jednak konieczne, jeżeli tekst został merytorycznie sprawdzony przez człowieka, objęty rzeczywistą kontrolą redakcyjną, a konkretna osoba lub przedsiębiorstwo ponosi odpowiedzialność za jego publikację.

Oznaczenia nie będzie wymagał także tekst zmodyfikowany przez AI, który stanowi część reklamy przedsiębiorcy lub opisów produktów kosmetyków (ale z wyłączeniem twierdzeń związanych np. ze zdrowiem, bezpieczeństwem konsumenta lub zrównoważonym rozwojem).

A co ze zwykłymi treściami marketingowymi?

Jeśli przedsiębiorca prowadzący drogerię internetową korzysta z AI, aby przygotować opis produktów, post o weekendowej promocji czy grafikę reklamową, co do zasady nie musi oznaczać takich treści. Warunkiem jest, aby materiał nie stanowił wspomnianego deepfake‘u ani tekstu dotyczącego spraw leżących w interesie publicznym.

Niezależnie od obowiązków wynikających z AI Act należy pamiętać, że reklama nie może wprowadzać klientów w błąd, a publikowane materiały nie mogą naruszać cudzych praw, w szczególności praw autorskich, praw do wizerunku czy znaków towarowych.

Podsumowanie

Nie każda treść przygotowana z pomocą AI wymaga oznaczenia. W większości przypadków obowiązki wynikające z AI Act dotyczą dostawców systemów AI, a nie przedsiębiorców korzystających z gotowych narzędzi. Opis produktu, post o promocji czy newsletter przygotowany z pomocą AI co do zasady nie wymagają oznaczenia.

Przedsiębiorca powinien oznaczyć przede wszystkim deepfake‘i oraz niektóre teksty dotyczące spraw publicznych, np. wspomniany wpływ na zdrowie, które nie zostały zweryfikowane przez człowieka.

autorka: radczyni prawna Natalia Basałaj, Kancelaria TOMKIEL

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. sierpień 2026 12:29