StoryEditor
Rynek i trendy
17.08.2018 00:00

Na zakazie handlu w niedziele najbardziej zyskują dyskonty, sklepy internetowe i punkty usługowe

Na „zakazanych” niedzielach najbardziej zyskują punkty usługowe, sklepy internetowe oraz dyskonty – wynika z analizy kondycji polskiego sektora detalicznego, którą przeprowadził Haitong Bank.

Jak czytamy w raporcie, nastroje w tym sektorze rynku są nieco mniej optymistyczne niż rok temu, głównie z powodu niepewności związanej z konsekwencjami wprowadzonego zakazu handlu w niedzielę. Jednak większość uczestników rynku oczekuje, że zakaz będzie miał ograniczony wpływ na ogólny wzrost sektora.

Powinien jednak doprowadzić do pewnych przetasowań w strukturze rynku, ponieważ handel internetowy, punkty usługowe i małe sklepy prawdopodobnie odbiorą kawałek tortu dużym super- i hipermarketom. Według szacunków Haitong Bank w tym roku zakaz handlu w niedzielę spowoduje przyspieszenie penetracji e-commerce w Polsce o 0,5 proc., w 2019 r. o 0,9 proc., a począwszy od 2020 r. nawet o 1,2 proc.

Przedstawiciele sektora detalicznego w Polsce nieco mniej optymistycznie oceniają koniunkturę na rynku niż 12 miesięcy temu. Minął wówczas rok od wprowadzenia Programu 500+ i wciąż była nadzieja, że rząd nie zdecyduje się na wprowadzenie zakazu handlu w niedziele.

Uczestnicy rynku uważają jednak, że sytuacja makroekonomiczna jest dosyć korzystna. Rekordowo niskie bezrobocie oraz dynamiczny wzrost płac sprawiają, że nastroje konsumentów są najlepsze od dekad i korzystnie wpływają na dalszy wzrost sprzedaży detalicznej. 

Boom na promocje

Niektórzy gracze rynkowi wskazują na intensywny wzrost akcji promocyjnych od czasu wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Liderami rywalizacji promocyjnej są Biedronka i Lidl, które uruchomiły wiele kampanii, próbując przechwycić jak najwięcej ze sprzedaży utraconej w „zakazane” niedziele.

Według danych Kantar suma wydatków reklamowych pięciu graczy o największym budżecie (Lidl, Biedronka, Kaufland, Carrefour i Tesco) wzrosły w pierwszym kwartale o 20 proc. r/r, podczas gdy sprzedaż detaliczna wzrosła w tym okresie o 9 proc. Co wskazuje na zaostrzenie walki konkurencyjnej.

Sklepy internetowe zyskają na zakazie

Wśród placówek, którym przyjrzał się Haitong Bank, najbardziej popularną platformę online prowadzi Carrefour, a rynek jest zdominowany przez graczy omnichannel z hipermarketowymi korzeniami. Wyjątkami są Piotr i Paweł oraz specjalistyczne platformy frisco.pl i bdsklep.pl.

– Dyskonty nie weszły jeszcze na ten rynek. Zakaz handlu w niedzielę może z powodzeniem przyspieszyć penetrację e-commerce w Polsce, w tym w segmencie dóbr szybko zbywalnych, ponieważ część konsumentów może zdecydować się na przeniesienie swoich niedzielnych zakupów z tradycyjnych sklepów do sieci. Szacujemy, że sam zakaz handlu może zwiększyć udział rynkowy e-commerce w Polsce w latach 2018-2020 odpowiednio o 0,5, 0,9 i 1,2 proc. – zaznacza Krzysztof Kawa, analityk Haitong Bank.

Niepewność wokół kwestii prawnych

Jeżeli chodzi o kwestie prawne, najważniejszym tematem pozostaje zakaz handlu w niedzielę, który znacząco zmienia codzienną działalność firm. Filipe Rosa, analityk sektora detalicznego Haitong Bank w Portugalii, zauważa, że większość uczestników polskiego rynku nie oczekuje, by wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę miało istotny wpływ na ogólny wzrost rynku, ale uważają, że będą w tym zwycięzcy i przegrani. Wydaje się, że najbardziej poszkodowane będą super- i hipermarkety z powodu ich ponadprzeciętnego udziału w niedzielnym handlu. Wśród zwycięzców większość uczestników rynku wskazuje na punkty usługowe i sklepy internetowe – które zgodnie z prawem mogą być otwarte w niedzielę – oraz dyskonty, które dzięki swojej skali i rentowności przejmą nieproporcjonalnie duży udział sprzedaży przeniesionej z niedzieli na inne dni tygodnia.

Nie ma zgody co do tego, jakie będą konsekwencje dla tradycyjnego handlu. Niektórzy obserwatorzy uważają, że część tradycyjnych sklepów nie zdecyduje się na otwieranie w niedzielę, a nawet, że mogą one paść ofiarą intensywnych działań promocyjnych podejmowanych przez dyskonty.

Inni spodziewają się, że tradycyjne sklepy będą się starały wykorzystać przewagę, jaką daje im prawo do handlowania w niedzielę i w związku z tym będą w stanie odzyskać część sprzedaży utraconej na rzecz nowoczesnych formatów handlowych. Z kolei wiodące sieci dyskontów – sklepy których i tak są bardzo zatłoczone – mogą mieć problemy z obsługą wzmożonego ruchu w piątkowe i sobotnie godziny szczytu. To może skutkować pewną frustracją klientów i spowodować transfer części z nich do innych sąsiadujących placówek.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
15.05.2026 14:48
Dojrzałość i ostrożność: polski e-commerce w świetle danych z miliona zakupów
Średnia wartość produktu na Allegro spadła do 75 zł, co przełożyło się na koszyk o wartości 131 zł.mat.pras.

Polski rynek e-commerce wchodzi w fazę wysokiej dojrzałości. Najnowsza analiza ponad miliona transakcji przeprowadzona przez aplikację whenUbuy wskazuje na wyraźną zmianę nawyków: kupujemy częściej, ale za mniejsze kwoty, a kluczowym czynnikiem wyboru staje się wygoda płatności i elastyczność zwrotów. Kwiecień 2026 roku przyniósł korektę średniej wartości koszyka, rzucając nowe światło na rywalizację między Allegro a dynamicznie rosnącym Temu.

Mimo stabilnej liczby zakupów, polscy internauci zaczęli uważniej przyglądać się wydatkom. Średnia wartość koszyka zakupowego spadła w ujęciu miesiąc do miesiąca o 12 proc., osiągając poziom 130 zł. Jeszcze mocniejszy spadek odnotowano w średniej cenie pojedynczego produktu – wyniosła ona 58 zł (spadek o 15 proc. r/r).

Allegro vs. Temu: dwie skrajne strategie Polaków

Analiza whenUbuy pokazuje fascynujący kontrast w sposobie, w jaki Polacy korzystają z najpopularniejszych platform zakupowych:

Allegro: Racjonalizm i lojalność. Średnia wartość produktu na Allegro spadła do 75 zł, co przełożyło się na koszyk o wartości 131 zł. Najbardziej znaczącym wskaźnikiem jest jednak spadek udziału zwrotów – z 8% do zaledwie 6%. Sugeruje to, że zakupy na rodzimej platformie stają się coraz bardziej przemyślane, a klienci rzadziej popełniają błędy zakupowe.

Temu: Model „fast fashion” w wersji cross-border. Produkty na Temu są średnio trzykrotnie tańsze niż na Allegro, jednak Polacy kupują ich znacznie więcej jednorazowo. W efekcie wartość koszyka na chińskiej platformie wzrosła o 13% (do 111 zł). Wyzwaniem pozostaje jednak logistyka zwrotów – ich wskaźnik wynosi tu aż 17%, co pokazuje, że polski konsument traktuje Temu podobnie jak platformy modowe: zamawia dużo, testuje i bez obaw odsyła to, co nie spełnia oczekiwań.

Rewolucja w płatnościach: Allegro Pay wyprzedza BLIK

Obszar płatności przechodzi obecnie największą transformację. Choć BLIK pozostaje rynkowym liderem (30% transakcji ogółem), wewnątrz konkretnych platform układ sił ulega zmianie:

  • Triumf BNPL: Płatności odroczone stają się standardem. W ekosystemie Allegro usługa Allegro Pay zanotowała skok z 21% do 27%, detronizując BLIK-a na pozycji najpopularniejszej metody płatności.
  • Temu stawia na odroczenie: Na platformie Temu płatności typu Buy Now, Pay Later (BNPL) odpowiadają już za 17% transakcji, stając się drugą najpopularniejszą formą zapłaty.
  • Zmierzch Apple Pay? Dane wskazują na odpływ części użytkowników od portfeli mobilnych na rzecz zintegrowanych systemów odroczonych oferowanych bezpośrednio przez sprzedawców.
    image

    Chińskie platformy nie osłabiają polskiego e-commerce. Nowe dane z 22,5 tys. zamówień pokazują odwrotny trend

Okiem eksperta: liczy się jakość i kontrola

„Dane z ponad miliona zakupów pokazują, że polski e-commerce wchodzi w etap większej dojrzałości konsumenckiej, w którym użytkownicy kupują bardziej świadomie i ostrożniej zarządzają wydatkami. Coraz wyraźniej widać również, że konsumenci przyzwyczaili się do wygody związanej ze zwrotami oraz elastycznymi metodami płatności, traktując je dziś jako naturalny element doświadczenia zakupowego. Rynek stopniowo przesuwa się więc z etapu dynamicznego wzrostu w kierunku jakości, wygody i większej kontroli nad zakupami” – mówi Ewa Kraińska, właścicielka whenUbuy.

WhenUbuy to inteligentna platforma agregująca historię zakupową z najpopularniejszych sklepów online (Allegro, Temu, Media Expert i inne). Aplikacja automatycznie rozpoznaje szczegóły zamówień, formy płatności oraz daty zwrotów, oferując użytkownikom pełną kontrolę nad ich cyfrowym portfelem i statusami przesyłek w jednym miejscu.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
15.05.2026 12:21
Konsultantki beauty jako influencerki. Mary Kay rusza z globalnym programem
Mary Kay rozwija social commerce i stawia na beauty creatorówShutterstock

Mary Kay rozwija strategię social-first i uruchamia nowy program Global Social Squad Pilot Program, którego celem jest zwiększenie zaangażowania online, rozpoznawalności marki oraz sprzedaży poprzez media społecznościowe.

W tym artykule przeczytasz:

  • Mary Kay chce mocniej wykorzystać potencjał social mediów
  • Na czym polega program Mary Kay?
  • Beauty advisorzy stają się dziś creatorami
  • Bez TikToka i short-form video nie ma dziś retailu beauty
  • Creator economy coraz mocniej wpływa na kosmetyki

Program pilotażowy obejmie wybrane rynki w Ameryce Północnej, Europie, Azji i Ameryce Łacińskiej, a marka zapowiada już jego globalne rozszerzenie w 2027 roku.

Mary Kay chce mocniej wykorzystać potencjał social mediów

Nowa inicjatywa ma pomóc firmie budować silniejszą obecność w digitalu i lepiej odpowiadać na zmieniające się zachowania konsumentów beauty.

Mary Kay podkreśla, że w środowisku "social-first” autentyczne rekomendacje i storytelling stają się dziś jednym z najważniejszych narzędzi budowania relacji z klientami.

Program zakłada aktywizację niezależnych konsultantek beauty, które mają pełnić rolę cyfrowych ambasadorek marki.

image

Pokolenie Z ignoruje filtry SPF. Branża kosmetyczna walczy z mitami o opalaniu

Na czym polega program Mary Kay?

Do programu wybrano 73 członkinie Global Social Squad z 15 rynków na świecie. Uczestniczki będą brały udział w globalnych kampaniach marketingowych, tworzyły content do social mediów oraz dzieliły się strategiami budowania społeczności online. Marka chce w ten sposób zwiększać odkrywalność produktów, wzmacniać postrzeganie brandu i rozwijać edukację peer-to-peer opartą na realnych doświadczeniach użytkowniczek.

Beauty advisorzy stają się dziś creatorami

Jak podkreśla Tara Eustace, chief opportunity and sales officer Mary Kay, największymi influencerami marki pozostają jej niezależne konsultantki beauty. Firma chce pomóc im rozwijać kompetencje cyfrowe i budować silniejszą obecność w mediach społecznościowych poprzez szkolenia, wyzwania contentowe oraz działania community-driven.

Uczestniczki programu otrzymają również dostęp do ekskluzywnych materiałów, merchandisingu i działań edukacyjnych realizowanych przez markę przez cały rok.

image

Fragrance przyciąga kolejne marki beauty. Huda Beauty i PlusOne wchodzą do gry

Bez TikToka i short-form video nie ma dziś retailu beauty

Działania Mary Kay nie są odosobnione, branża beauty przechodzi transformacje w kierunku creator economy, social commerce i community marketingu. Coraz więcej marek odchodzi dziś od tradycyjnej komunikacji reklamowej na rzecz autentycznych rekomendacji twórców internetowych, UGC oraz edukacyjnego contentu publikowanego w mediach społecznościowych.

Szczególnie ważne stają się dziś TikTok, Instagram i short-form video, które coraz mocniej wpływają na decyzje zakupowe konsumentów beauty.

Creator economy coraz mocniej wpływa na kosmetyki

Mary Kay pokazuje również, że klasyczny model direct selling przechodzi dziś cyfrową transformację. Konsultanci beauty coraz częściej funkcjonują równocześnie jako creatorzy, edukatorzy i ambasadorzy lifestyle’owi, budując własne społeczności wokół marki.

To kierunek, który może coraz mocniej definiować przyszłość sprzedaży kosmetyków, szczególnie w kategorii skincare, makijażu i wellness beauty.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. maj 2026 15:14