StoryEditor
Prawo
03.01.2022 00:00

UOKiK powinien się przyjrzeć influencerom-pseudoekspertom

Branża kosmetyczna od dawna ma narzędzia pozwalające jej zachować odpowiednie standardy współpracy z influencerami – uważa Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Organizacja nie widzi potrzeby wprowadzania twardych regulacji w tym obszarze. Działania UOKiK uznaje jednak za potrzebne. – Jako branża bardzo cieszymy się, że nadzór zaczął przyglądać się praktykom influencerów. Szczególnie warto zwrócić uwagę na rozrastającą się wśród influencerów grupa „pseudoekspertów” – komentuje dla wiadomoscikosmetyczne.pl Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Związku.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozpoczął w ubiegłym roku działania mające na celu zapobiec kryptoreklamie w mediach społecznościowych. We wrześniu prezes UOKiK poinformował, że rozpoczyna postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdzi współpracę influencerów z markami i agencjami reklamowymi. Tę reakcję wywołały niejasne, zdaniem urzędu, zasady promowania produktów przez influencerów i brak informacji, że są to działania reklamowe.   

Czytaj więcej: UOKiK bierze na cel inflencerów i współpracujące z nimi marki  

Pod koniec roku media zelektryzowała wiadomość, że prezes UOKiK rozpoczął konkretne działania w sprawie czworga influencerów Julii Kuczyńskiej „Maffashion”, Marleny Sojki „Marley”, Marcina Dubiela „MD” oraz Marka Kruszela „Kruszwila”, którzy nie udzielili wymaganych informacji na temat współpracy z markami. – Nie wykluczamy kolejnych tego rodzaju działań – zarówno względem przedsiębiorców, którzy nie udzielają informacji w postępowaniu dotyczącym kryptoreklamy, jak i tzw. scamu – zapowiedział wówczas Tomasz Chróstny, prezes UOKiK. A kary mogą być bardzo dotkliwe, bo za nieudzielenie informacji żądanych przez prezesa UOKiK w toku postępowania wyjaśniającego lub za przekazanie informacji wprowadzających w błąd grozi kara aż do 50 mln euro.

Czytaj: Pierwsze postępowania UOKiK przeciwko influencerom  

POTĘŻNE INWESTYCJE W TWORCÓW INTERNETOWYCH

Dla branży kosmetycznej influencer marketing jest obecnie najważniejszym narzędziem promocyjnym. Według działu analiz Brand24, tylko w listopadzie 2021 roku marki kosmetyczne zainwestowały ponad 5 milionów złotych netto w wynagrodzenia dla influencerów w ramach prowadzonych działań marketingowych. Najwięcej wydają na influencerów marki drogeryjne, bo aż 76,8 proc. wszystkich budżetów reklamowych.

Czytaj: Ile firmy kosmetyczne wydają na influencerów?  

Dane z rocznego raportu marketingowego Nielsena z 2021 r. pokazują, że marketerzy planują zwiększyć wydatki na media społecznościowe i wydać więcej niż na jakikolwiek inny kanał, w tym na wideo online i podcasty.

Czytaj: Wydatki na influencerów będą rosły

ZASADY WSPÓŁPRACY Z INFLUENCERAMI SĄ BRANŻY DOBRZE ZNANE

Blanka Chmurzyńska Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, przyznaje, że współpraca z influencerami w branży kosmetycznej to dziś codzienność.  

–  Producenci często korzystają z tej formy reklamy, bo marketing rekomendacji jest niewątpliwie jedną z najbardziej skutecznych metod promocji produktów – mówi. Zaznacza, że dobre praktyki współpracy z influencerami powinny być znane firmom od lat.  –  W Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego projekty takie jak „Etyczna komunikacja” i „Dobre Praktyki Reklamy Kosmetyków” realizowane są od ponad 12 lat. To jeden z obszarów, w których nasz sektor bardzo się angażuje i aktywnie działa na rzecz samoregulacji – przypomina.

Podkreśla, że branża kosmetyczna już teraz posiada szereg narzędzi, które podnoszą standardy w obszarze influencer marketingu. Jednym z nich jest KARTA I ZASADY PRZEWODNIE ODPOWIEDZIALNEJ REKLAMY I KOMUNIKACJI MARKETINGOWEJ STOWARZYSZENIA COSMETICS EUROPE. Związek jest jej sygnatariuszem. – Aktywnie pracowaliśmy przy tworzeniu tego dokumentu, jak też przy ostatniej aktualizacji w czerwcu 2020 r., w której zaadresowano problem dynamicznie rozwijającego się środowiska cyfrowego, w tym influencer marketingu właśnie. Od strony branżowej problem wydaje się być dobrze zagospodarowany. Karta wprowadza definicję influencera i influencer marketingu oraz – co najważniejsze – określa zasady i odpowiedzialności przy takiej współpracy w systemie branżowej samoregulacji. Nie widzimy potrzeby twardych regulacji w tym obszarze – podkreśla szefowa Związku.

W Karcie i zasadach przewodnich odpowiedzialnej reklamy i komunikacji marketingowej Stowarzyszenia Cosmetics Europe, w rozdziale dotyczącym rekomendacji influencerów, czytamy:

Treści tworzone przez influencerów są oglądane i śledzone przez wielu konsumentów i często stanowią integralną część codziennego życia, a także ważne źródło informacji. Ważne jest rozróżnienie między prawdziwymi, bezstronnymi opiniami wyrażanymi przez influencerów, a opiniami, które mają charakter marketingowy. Szczegółowe wytyczne można znaleźć w EASA Best Practice Recommendation on influencer marketing [Zalecenie EASA dotyczące najlepszych praktyk w zakresie influencer marketingu] (2018 r.).

Komunikat przekazywany przez influencera nie powinien być wykorzystywany przez sprzedawcę jako ukryty sposób reklamowania produktu kosmetycznego.

Komunikat taki może zostać uznany za reklamę, za którą odpowiedzialny jest sprzedawca i która podlega przepisom dotyczącym reklamy, jeżeli sprzedawca produktu kosmetycznego:

a) zapłacił influencerowi lub dokonał z nim innych wzajemnych uzgodnień; i/lub

b) miał „kontrolę” redakcyjną nad treścią, która może polegać jedynie na ostatecznym zatwierdzeniu komunikatu; i/lub

c) celowo zamieścił link, wyraził aprobatę, uwzględnił, rozpowszechniał lub promował bezpłatny komunikat influencera w celach reklamowych w swoich komunikatach marketingowych.

W takim przypadku zastosowanie będą miały ogólne wymagania dotyczące reklamy, w tym m.in.:

• konieczność zamieszczenia wyraźnej informacji o tym, że jest to reklama,

• zakaz wprowadzania w błąd (np. przedstawienie stosownych dowodów).

1. Dokonanie zapłaty/wzajemnych uzgodnień lub istotne powiązanie zdefiniowane jest jako sytuacja, w której:

• influencer otrzymuje określoną kwotę pieniędzy za stworzenie i/lub zamieszczenie treści,

• istnieją inne rodzaje relacji handlowych z influencerem, w tym otrzymywanie zapłaty za występowanie w charakterze ambasadora marki,

• influencer otrzymuje za darmo produkt kosmetyczny, który lansuje,

• influencer otrzymuje za darmo produkty kosmetyczne, prezenty, usługi itp.,

• influencer ma powiązania biznesowe, powiązania rodzinne lub inne bliskie powiązania ze sprzedawcą, który jest znany reklamodawcy, chyba że zostanie udowodnione inaczej.

Jest to więc niemal dokładnie to, czego wymaga od marek współpracujących z influencerami UOKIK. Publikowane treści, które są reklamą i promocją dla produktów czy usług, ponieważ twórca opublikował je na zlecenie i pobrał za to wynagrodzenie (niekoniecznie finansowe), muszą być wyraźnie oznaczane w zrozumiały dla konsumenta sposób.

DZIAŁANIA UOKiK SĄ POTRZEBNE

Blanka Chmurzyńska-Brown uważa jednak, że pomimo samoregulacji, jakie narzuca sobie branża kosmetyczna w zakresie influencer marketingu, działania UOKiK są potrzebne.

– Jako branża bardzo cieszymy się, że nadzór zaczął przyglądać się praktykom influencerów. Bo, jak wielu z nas wie – współpraca z nimi to miecz obosieczny. Z jednej strony generuje rzeszę nowych potencjalnych klientów, ale z drugiej to najliczniejsza grupa szerząca zbyt dobrze nam znane mity konsumenckie – stwierdza.  – W materiałach dotyczących. naszej branży często widać zupełne niezrozumienie sposobu oceny bezpieczeństwa zarówno samych składników, jak i produktu gotowego. Szerzone są niepełne lub nieprawdziwe informacje na temat składników, zupełnie pomijana jest kwestia różnic pomiędzy ryzykiem i zagrożeniem, która w toksykologii ma ogromne znaczenie. W ten sposób nierzadko influencerzy wzbudzają w konsumentach nieuzasadniony strach. Mamy nadzieję, że większa kontrola skłoni to środowisko do lepszego weryfikowania swoich treści, opierania ich na faktach i nauce – zaznacza.

Również przedstawiciele firm i marek kosmetycznych uważają, że aktywność UOKiK przyczyni się do uregulowania działań promocyjnych i reklamowych w blogosferze.  

– Wiarygodność przekazu reklamowego jest istotna nie tylko z perspektywy branży beauty, powinno to dotyczyć całego rynku i wszystkich działań reklamowych. W przypadku mediów tradycyjnych zasady te są określone i respektowane przez marketerów. Zasady współpracy pomiędzy markami i influencerami powinny być uregulowane, aby odbiorcy mediów społecznościowych mieli jasny komunikat czy jest to współpraca Influencera z daną marką czy na przykład przegląd produktów z danej kategorii. Musimy też pamiętać, że coraz częściej influencerzy  dbają o swój wizerunek w sieci i komunikując się ze swoimi odbiorcami współpracują tylko z markami, których produkty sprawdzili, przetestowali i na podstawie tego wyrażają zgodę na to, aby je zarekomendować. Odpowiedzialność za odpowiednie oznaczenie materiałów powinny ponosić obie strony – komentuje Jolanta Górska, manager ds. mediów i PR w firmie Eurus. 

– Treści tworzone przez influencerów są w obecnych czasach oglądane przez tysiące osób, będąc ważnym źródłem informacji o produktach czy usługach, mają także ogromny wpływ na decyzje zakupowe społeczności skupionej wokół profilu tej osoby. Regulacje dotyczące współpracy z influencerami uznajemy za porządek wynikający z postępu i dynamiki wzrostu tworzonych i reklamowanych w internecie treści. Odbiorca treści powinien być świadomy, że promocja odbywa się na zasadach współpracy reklamowej, a kodeks dobrych praktyk dla influencerów pomoże rozwiać wiele wątpliwości, dotyczących na przykład współpracy barterowej. Oznaczanie współprac może pozytywnie wpłynąć na autentyczność oraz transparentność działań zarówno po stronie influencera, jak i współpracującej z nim marki, na co jako NEONAIL i NEO MAKE UP bardzo zwracamy uwagę – mówi Agnieszka Dobrowolska, communication & digital manager w firmie Cosmo Group.  

PSEUDOEKSPERCI SZKODZĄ CAŁEJ BRANŻY

Według dyrektor Blanki Chmurzyńskiej-Brown, istotnym zjawiskiem, któremu nadzór powinien się przyjrzeć, jest rozrastająca się wśród influencerów grupa „pseudoekspertów”.

– Osoby podające się np. za kosmetologów czy lekarzy, które bez odpowiedniej wiedzy szerzą niestworzone teorie, podważają bezpieczeństwo dostępnych na rynku produktów, a za zaprzestanie swych działań wobec danej marki żądają umów o współpracy. Na szczęście, jak widzimy po ostatnich wyrokach sądowych – zwłaszcza w głośnej sprawie jednego z youtuberów – i ten wątek powoli jest regulowany – dodaje.

Czytaj: Sąd utrzymał wyrok dla youtubera Kacpra L za zniesławienie Skin79 

Branżową odpowiedzią między innymi na ten  problem był relaunch portalu Kosmopedia.org. Konsumenci mogą tu sprawdzić mity, z którymi spotykają się w sieci, zweryfikować informacje o składnikach i poczytać o bieżących branżowych zagadnieniach. Portal otrzymał niedawno patronat UOKiK, a wkrótce zadebiutuje także jako aplikacja mobilna, z bazą blisko 30 tys. składników dostępną w każdym telefonie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.11.2026 19:47
DSA w Polsce: nowe zasady egzekwowania obowiązków platform e-commerce i znaczenie dla branży kosmetycznej
DSA w Polsce: nowe zasady dla e-commerceShutterstock

25 września 2026 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podpisał ustawę z 4 września 2026 r. o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw[1]. W Polsce wprowadzone zostaną krajowe ramy egzekwowania unijnego Aktu o usługach cyfrowych (z ang. „Digital Services Act”, DSA).

W tym artykule przeczytasz:

  • Platformą może być także drogeria
  • Jak będzie wyglądać egzekwowanie DSA w Polsce?
  • Lekcja z dużych spraw
  • Co dalej?

Ustawa nie nakłada na platformy nowych obowiązków innych niż te wynikające bezpośrednio z DSA. Doprecyzowuje natomiast zasady ich egzekwowania oraz właściwość poszczególnych organów. Nowe przepisy wejdą w życie po upływie 30 dni od dnia ich ogłoszenia.

Dla branży kosmetycznej jest to istotna zmiana. Obowiązki wynikające z DSA mogą stanowić dodatkowy instrument ograniczania sprzedaży nielegalnych produktów, w tym podróbek np. perfum czy innych produktów kosmetycznych, za pośrednictwem platform internetowych. Dostawcy platform powinni upewnić się, że prawidłowo wdrożyli obowiązki wynikające z DSA oraz odpowiednie procedury zgodności. Ma to szczególne znaczenie w sektorze kosmetycznym, gdzie istotnym problemem pozostaje obrót produktami podrobionymi, a coraz większa część sprzedaży odbywa się za pośrednictwem platform, na których oferty zamieszczają również sprzedawcy zewnętrzni.

Platformą może być także drogeria

Ten model nie jest już domeną wyłącznie Allegro czy dużych platform marketplace. Także tradycyjne sieci drogeryjne rozwijają sprzedaż w modelu marketplace – przykładowo Hebe i Super-Pharm umożliwiają sprzedaż produktów oferowanych przez zewnętrznych partnerów.

Z perspektywy DSA znaczenie ma nie nazwa czy profil działalności przedsiębiorcy, lecz sposób działania jego serwisu internetowego. Jeżeli drogeria internetowa umożliwia zewnętrznym przedsiębiorcom oferowanie produktów konsumentom i zawieranie z nimi umów na odległość za pośrednictwem swojego serwisu, może podlegać szczególnym obowiązkom przewidzianym dla platform internetowych.

Jak będzie wyglądać egzekwowanie DSA w Polsce?

Za egzekwowanie DSA będą odpowiadać trzy organy. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) jest właściwy w szczególności w sprawach dotyczących obowiązków platform internetowych wobec konsumentów, w tym identyfikowania i weryfikowania sprzedawców oraz zapewnienia wymaganych informacji w ofertach. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) jest właściwy w sprawach dotyczących platform udostępniania wideo. Pozostałe sprawy będą należeć do Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), który będzie pełnił funkcję Koordynatora ds. usług cyfrowych.

  • Obowiązki. Platformy muszą weryfikować dane sprzedawców oraz zapewnić, by oferty zawierały wymagane informacje. Muszą również udostępniać mechanizmy umożliwiające zgłaszanie nielegalnych treści, w tym ofert produktów podrobionych. Po otrzymaniu zgłoszenia platforma powinna rozpatrzyć je i podjąć odpowiednie działania zgodnie z procedurą przewidzianą w DSA. Jeżeli platforma dowie się o nielegalnym produkcie, musi również poinformować o tym konsumentów, którzy go nabyli.
  • Sankcje. Właściwy organ może wszcząć kontrolę z urzędu i żądać dokumentów, informacji oraz danych, także zdalnie. Za naruszenie m.in. obowiązków dotyczących identyfikowalności przedsiębiorców i informacji dla konsumentów grozi kara do 6% światowego obrotu, a za utrudnianie kontroli lub nieudzielenie informacji – do 1%.

Lekcja z dużych spraw

W przypadku bardzo dużych platform internetowych (VLOP) i bardzo dużych wyszukiwarek internetowych (VLOSE) za egzekwowanie kluczowych obowiązków DSA odpowiada bezpośrednio Komisja Europejska (KE), a nie krajowe organy. Komisja Europejska prowadzi już postępowania dotyczące przestrzegania obowiązków DSA przez największe platformy.

  • 28 maja 2026 r. KE nałożyła na Temu karę 200 mln euro za niedochowanie należytej staranności przy identyfikowaniu, analizowaniu i ocenianiu ryzyk systemowych związanych z rozpowszechnianiem na platformie nielegalnych produktów. W toku postępowania Komisja przeprowadziła m.in. zakupy testowe ładowarek i zabawek dla dzieci.
  • 17 lutego 2026 r. Komisja Europejska wszczęła formalne postępowanie przeciwko Shein na podstawie DSA. Dotyczy ono m.in. systemów stosowanych przez platformę w celu ograniczania sprzedaży nielegalnych produktów oraz przejrzystości systemów rekomendacji.

Powyższe sprawy nie dotyczyły konkretnie produktów kosmetycznych, ale pokazują, że platformy mogą być rozliczane z prawidłowego identyfikowania i oceny ryzyk związanych z oferowanymi na nich produktami.

Co dalej?

W badaniu ITIF z sierpnia 2025 r.[2] spośród 51 produktów zakupionych na platformach Temu, AliExpress i SHEI 24 produkty oceniono jako prawdopodobne podróbki, w tym koszyku zakupowym znalazły się także produkty kosmetyczne. Badanie miało charakter testowy i nie pozwala określić odsetka podróbek w całej ofercie tych platform, ale ilustruje skalę i charakter problemu.

Powyższa ustawa jest pierwszym z dwóch krajowych aktów prawnych związanych z wdrożeniem DSA. Drugi projekt, dotyczący m.in. krajowej procedury wydawania nakazów uniemożliwienia dostępu do nielegalnych treści, jest obecnie procedowany w Sejmie. Warto zatem monitorować dalszy przebieg prac legislacyjnych, które mogą przynieść kolejne zmiany w sposobie egzekwowania DSA w Polsce.

Już na obecnym etapie producenci kosmetyków zyskują dodatkowe instrumenty ochrony swoich praw. Platformy internetowe muszą zapewnić skuteczne mechanizmy zgłaszania nielegalnych ofert oraz podejmować odpowiednie działania w związku z otrzymanymi zgłoszeniami. Z kolei sprzedawcy zewnętrzni powinni być przygotowani na obowiązek przekazywania platformom rzetelnych i kompletnych informacji oraz ich weryfikację w ramach procedur przewidzianych w DSA.

 

Autor: radca prawny Natalia Basałaj, Kancelaria TOMKIEL

Źródło:

[1] https://sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=2694 Niniejszą ustawą zmienia się ustawy: ustawę z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego, ustawę z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, ustawę z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ustawę z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej, ustawę z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów oraz ustawę z dnia 12 lipca 2024 r. – Prawo komunikacji elektronicznej.

[2] https://itif.org/publications/2025/08/20/itif-investigation-finds-chinese-e-commerce-sites-facilitate-counterfeits/ (ITIF, „How Chinese Online Marketplaces Fuel Counterfeits”, sierpień 2025).

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.11.2026 13:49
Sol de Janeiro pozywa MCoBeauty za naśladowanie opakowań. Chodzi o tzw. "dupes"
Sol de Janeiro pozywa MCoBeautyInstagram Sol de Janeiro

Czy tańsza alternatywa popularnego kosmetyku może zbyt mocno przypominać oryginał? Spór między Sol de Janeiro a australijską marką MCoBeauty pokazuje, jak cienka bywa granica między inspiracją a naruszeniem praw do identyfikacji wizualnej. We wrześniu 2026 roku amerykański sąd oddalił roszczenie Sol de Janeiro dotyczące naruszenia tzw. trade dress, czyli chronionego wyglądu produktu. Nie oznacza to jednak końca sprawy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Sol de Janeiro kwestionuje wygląd produktów MCoBeauty
  • Sąd oddalił roszczenie dotyczące opakowań. Dlaczego?
  • Spór dotyczy także sposobu prezentowania produktów w internecie
  • Rynek dupe‘ów rośnie, ale podobieństwo nie zawsze oznacza naruszenie prawa

Sol de Janeiro kwestionuje wygląd produktów MCoBeauty

Sol de Janeiro, marka przywodząca na myśl Brazylię i inspirowanych nią zapachów i kosmetyków do pielęgnacji ciała, zarzuciła MCoBeauty sprzedaż mgiełek zapachowych, których wygląd miał naśladować charakterystyczne flakony z linii Cheirosa. Spór dotyczy nie tylko ogólnego podobieństwa produktów, ale przede wszystkim zestawienia konkretnych elementów opakowań: kształtów butelek, kolorystyki, białych nakrętek i wyraźnie eksponowanych numerów zapachów.

Sol de Janeiro argumentuje, że połączenie tych cech stało się na tyle rozpoznawalne, że konsumenci kojarzą je bezpośrednio z marką. W konsekwencji firma chce objąć je ochroną prawną i ograniczyć możliwość wykorzystywania podobnej estetyki przez konkurentów.

image

Sol de Janeiro ma nowy cel: mężczyźni. Marka wchodzi do segmentu męskich zapachów

Sąd oddalił roszczenie dotyczące opakowań. Dlaczego?

Wrześniowe orzeczenie amerykańskiego sądu federalnego nie rozstrzygnęło, czy MCoBeauty bezprawnie skopiowała wygląd produktów Sol de Janeiro. Sąd uznał natomiast, że przedstawione przez powódkę argumenty dotyczące ochrony opakowań były niewystarczające. W szczególności zakwestionował sposób wykazania, że wskazane elementy wyglądu produktów mają charakter niefunkcjonalny.

To ważne rozróżnienie w amerykańskim prawie znaków towarowych. Ochroną typu trade dress można objąć charakterystyczny wygląd produktu lub jego opakowania, jeśli spełnia on określone warunki. Nie można jednak zastrzec na wyłączność elementów, które pełnią przede wszystkim funkcję użytkową. Sam fakt, że opakowanie jest rozpoznawalne i kojarzy się konsumentom z konkretną marką, nie wystarcza jeszcze do uzyskania pełnej ochrony prawnej.

Roszczenie Sol de Janeiro zostało oddalone bez uszczerbku dla możliwości jego ponownego zgłoszenia. Oznacza to, że firma może poprawić skargę i przedstawić dodatkowe argumenty. Orzeczenie nie jest więc ostatecznym potwierdzeniem, że MCoBeauty może legalnie wykorzystywać sporne rozwiązania.

 

 

Spór dotyczy także sposobu prezentowania produktów w internecie

Postępowanie nie ogranicza się do wyglądu flakonów. Sol de Janeiro zakwestionowało również sposób prezentowania produktów MCoBeauty w internecie. Jednym z zarzutów było to, że po wpisaniu nazwy Sol de Janeiro w wyszukiwarce na stronie konkurencyjnej marki użytkownikom wyświetlały się produkty MCoBeauty. Zdaniem powódki takie działanie mogło wprowadzać konsumentów w błąd i sugerować powiązanie między firmami. Sąd dopuścił dalsze rozpatrywanie części zarzutów związanych z nieuczciwymi praktykami handlowymi i funkcjonowaniem wyszukiwarki na stronie MCoBeauty. Jednocześnie oddalił inne roszczenia, w tym część dotyczącą wprowadzających w błąd porównań reklamowych.

W branży kosmetycznej ryzyko prawne nie dotyczy wyłącznie samego produktu. Znaczenie ma również sposób, w jaki konkurencyjne marki wykorzystują nazwy, opisy i mechanizmy wyszukiwania, by kierować konsumentów do swojej oferty. W dobie zakupów online i rekomendacji produktów w mediach społecznościowych takie działania mogą mieć bezpośredni wpływ na decyzje klientów.

image

e.l.f. wchodzi w zapachy i pielęgnację ciała. Czy ma szansę przebić liderów?

Rynek dupe‘ów rośnie, ale podobieństwo nie zawsze oznacza naruszenie prawa

Popularność kosmetycznych dupe‘ów wynika przede wszystkim z poszukiwania tańszych alternatyw dla produktów znanych marek. Konsumenci chcą uzyskać podobny efekt, zapach czy doświadczenie zakupowe, niekoniecznie płacąc cenę charakterystyczną dla produktów premium. Samo stworzenie tańszego produktu o zbliżonym zapachu, działaniu czy przeznaczeniu nie oznacza jednak automatycznie naruszenia praw konkurenta. Problem pojawia się wtedy, gdy podobieństwo obejmuje również elementy identyfikacji marki objęte ochroną prawną lub gdy sposób prezentowania produktu może wprowadzać klientów w błąd.

Sprawa Sol de Janeiro i MCoBeauty jest przypomnieniem, że ochrona marki wymaga czegoś więcej niż rozpoznawalnego opakowania. Konieczne jest precyzyjne wskazanie, które elementy wyglądu mają być chronione, wykazanie, że spełniają wymogi prawne, oraz kontrolowanie sposobu prezentowania produktów na rynku.

Wrześniowe orzeczenie nie oznacza jeszcze rozstrzygnięcia na korzyść MCoBeauty. Sol de Janeiro może zmodyfikować swoje roszczenie dotyczące opakowań, a pozostałe kwestie sporne nadal pozostają przedmiotem postępowania. Branża beauty będzie bacznie obserowawać rozwój tej sprawy.

 

Źródło: Fashion & Law Journal 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. listopad 2026 04:27