StoryEditor
Producenci
20.01.2017 00:00

Wojciech de Lubicz Szeliski, Pierre René: Kosmetyki to serce naszego biznesu

Pierre René to polska firma kosmetyczna znana najbardziej z produktów do makijażu. Ponad 20 lat temu założył ją Henryk de Lubicz Szeliski. Dziś jego dzieło kontynuują synowie – Wojciech i Łukasz. Sercem grupy Lubicz – bo w jej skład wchodzą dziś także hotele i apartamenty – są niezmiennie kosmetyki – Pierre René Professional, Miyo, Medic. Przez ostatnie dwa lata tylko w tej części biznesu firma zwiększyła obroty o ponad 50 procent. Wojciech de Lubicz Szeliski, prezes zarządu Pierre René, opowiada o początkach swojej przygody z kosmetykami, rozwoju firmy i przyszłości, w której panować będzie kolor i natura. 

Co Pana fascynuje?

Kolory. Podobno od najmłodszych lat zbierałem kwiaty na łące. Robiłem bukiety dla babci. Dziś ma 92 lata i niezmiennie twierdzi, że jestem jej najukochańszym wnuczkiem (śmiech). I że znam się na kwiatach i na kolorach. Faktycznie czuję kolory, wiem, jak je łączyć, nie musiałem się tego uczyć, to jest we mnie.  

Jednym słowem nie ma Pan problemu z kolorem łososiowym?

Nie. Nie jest mi też obcy pudrowy pomarańcz (śmiech). Dostrzegam tzw. kolory balansujące, w przypadku których trudno jest określić dokładny odcień. Cieszę się, że moja córka też ma ten dar. Ma wyobraźnię i pięknie rysuje.

Jak to wszystko się zaczęło? Od kiedy zajmuje się Pan kosmetykami?

Gdy miałem 18 lat, ojciec zabierał mnie na pierwsze rozmowy biznesowe. Byłem jego sekretarzem i tłumaczem, bo w młodym wieku znałem już kilka języków. Zawsze prowadziłem firmową korespondencję. Gdy byłem na studiach, wracałem po wykładach i wysyłałem odpowiedzi na zapytania handlowe, robiłem zamówienia, zajmowałem się biurem. Byliśmy tylko ojciec i ja. Teraz zatrudniamy 520 osób w całej grupie Lubicz. Fabryka kosmetyków Pierre René to nasza firma-matka. Produkujemy kosmetyki od ponad 20 lat. Druga gałąź to hotele – pięciogwiazdkowy hotel Grand Lubicz Uzdrowisko Ustka i czterogwiazdkowy Lubicz Wellness & SPA. Zajmujemy się też deweloperką, budujemy apartamenty nad morzem.

Znam ten biznes od podszewki, dlatego łatwiej mi teraz nad wszystkim panować i rozumieć. Wszedłem do firmy jako prawa ręka ojca. Później dołączył do nas mój młodszy brat Łukasz. Brat zajmuje się przede wszystkim hotelarstwem, a ja kosmetykami, ale w praktyce nasze biznesy się przenikają.

Czy kosmetyki do makijażu są nadal Pana największą pasją, czy hotelarstwo zajmuje pomału ich miejsce?

Nie, jednak kosmetyki są mi dużo bliższe. Branżę kosmetyczną cechuje nieustanna zmiana. Jest dużo trudniejsza niż hotelarska, ale i bardziej dynamiczna. Wymaga większej atencji, interesowania się trendami. Branża hotelarska jest spokojniejsza. Trzeba zapewnić wysoki standard usług i go pilnować. Gdybym zajmował się tylko hotelami, chyba bym się nudził (śmiech).

Wspomniał Pan, że zatrudniacie ponad 500 osób. Czy mimo to ma Pan poczucie, że nadal jest to firma rodzinna?

Oczywiście. Zarówno jeśli chodzi o kosmetyczne Pierre René czy o nasze hotele, otrzymujemy bardzo pozytywne komentarze od klientów. Podkreślają, że czuć tu tę rękę gospodarza, że panuje u nas rodzinna atmosfera i że jest zupełnie inny nadzór niż w sieciowych hotelach. To tak jak w drogeriach – jeśli nie ma na miejscu właściciela, podejście do klienta jest proceduralne. Natomiast tam, gdzie biznes ma charakter rodzinny, klient jest „dopieszczony”, sprzedaż opiera się w dużej mierze na relacjach.

Czy to oznacza, że codziennie robi Pan obchód po fabryce, hotelach, bo musi Pan osobiście dopilnować każdego szczegółu, czy jednak jest Pan w stanie zaufać załodze?

Dobre zarządzanie to jest umiejętność delegowania zadań. Jednak problem polega na tym, żeby dobrać tych kompetentnych ludzi wokół siebie. Żeby walczyli za firmę jak za swoją własną. U nas ludzie pracują dość długo. Już podczas rozmów kwalifikacyjnych z menedżerami zastrzegamy, że trzeba niekiedy roku, dwóch lat, żeby zrozumieć firmę i móc samodzielnie na danym stanowisku pracować oraz rozwijać obszar, za który się odpowiada. Więc… ufam ludziom, ale codziennie robię obchód (śmiech).

Jakimi ludźmi lubi się Pan otaczać? Jakie cechy szczególnie ceni Pan w zawodowych kontaktach?

Przede wszystkim muszą to być osoby o otwartych umysłach. Ale nie mam jednego wzorca, którym się kieruję. Jeśli chodzi o pracowników, ważne są umiejętności, ale też muszą być odpowiednie fluidy, żebyśmy się dobrze czuli we wzajemnych relacjach. Podobnie jest w przypadku partnerów biznesowych. Czasem teoretycznie wszystko jest w porządku, ale nie nadajemy na tych samych falach i nic z zamierzonej współpracy nie wychodzi. A czasem już od pierwszego uściśnięcia dłoni wiadomo, że będziemy współpracować.

Podobno dużo Pan podróżuje?

Tak, z racji imprez targowych jeżdżę praktycznie po całym świecie. Pierre René ma 45 aktywnych krajów w portfolio, średnio miesięcznie wysyłamy kosmetyki do 20 państw. Jakbym miał odwiedzić wszystkich dystrybutorów, zajęłoby to dwa miesiące. Będę musiał nadrobić zaległości, bo niektórzy są obrażeni, że jeszcze nigdy u nich nie byłem. Staram się jednak teraz łączyć wyjazdy biznesowe z odpoczynkiem.

Wiem, że podczas tych podróży zawsze szuka Pan twórczej inspiracji i wnikliwie obserwuje architekturę, wystrój hoteli.

To prawda. Wybieram hotele w stylu, który najbardziej lubię, a jest to cosmopolitan minimalist. Szczególnie można go spotkać w stolicach państw. Jest świeży, lekki i nowoczesny. Używając ekskluzywnych materiałów, można uzyskać wytworność i poczucie, że jesteśmy w elitarnym miejscu, a jednocześnie nie przygnębia nas duch art déco czy ludwikowski.

Mieszka Pan od dziecka w Ustce?

Tak urodziłem się tutaj, jestem rodowitym ustrzaninem.

Angażuje się Pan w działalność samorządową?

Nie, nie próbuję. Wizje władz są inne niż moje, bardziej zachowawcze, bojaźliwe. Jesteśmy największym pracodawcą w Ustce, nasz hotel przyciąga tłumy turystów, którzy robią zakupy w lokalnych sklepach, zostawiają pieniądze w restauracjach. Z samej opłaty uzdrowiskowej, którą odprowadzamy, wpływają potężne pieniądze do lokalnego budżetu, ale nie czujemy wsparcia. Myślę, że powinno się to w przyszłości zmienić. Bo jeśli przychodzi inwestor z otwartą głową, to trzeba o niego dbać, a nie utrudniać mu działanie.

Słyszę trochę goryczy. Ma Pan własną wizję Ustki?

Miasto ma znakomite perspektywy rozwoju, ale wszystko musi być dalekosiężnie przemyślane i realizowane w zdecydowanie większym formacie. Ustka się zmienia, ale idzie to wolno i opornie.

Kiedy spotykaliśmy się rok temu, byliście niedługo po otwarciu hotelu-uzdrowiska i trudnym okresie, w którym wszystkie siły i środki były zaangażowane w jego budowę. Jak dzisiaj idzie ta część biznesu?

Biznesplan jest trzykrotnie przekroczony. Hotel Grand Lubicz Uzdrowisko Ustka ma tysiąc miejsc noclegowych i pełne obłożenie przez cały rok. Zbiera znakomite opinie wśród klientów. Uruchomiliśmy strefę Medical Resort, coraz więcej osób przychodzi na kąpiele borowinowe, w wodzie termalnej, pracujemy ciągle nad nowymi nośnikami i recepturami zabiegów oraz produktów, które mają przywracać ludziom zdrowie i ducha. Również nasz drugi hotel, mniejszy, na 150 miejsc, już w listopadzie miał zrobiony rekordowy wynik, a jeszcze przed nami był grudzień.

Widzę, że obrał Pan nie tylko kierunek makijaż, ale także natura i zdrowie?

Ustka została uznana za najczystsze uzdrowisko w niezależnych badaniach. Ten kierunek rozwoju naszej firmy jest więc oczywisty Zamierzamy wprowadzić produkty z borowiny, aloesu, naturalne glinki. Będą podstawą zabiegów w naszych hotelach, ale także uruchomimy ich sprzedaż. Tak jak wspomniałem, mamy dystrybutorów w 45 krajach na świecie, a w Polsce dostarczamy nasze kosmetyki do trzech tysięcy najlepszych drogerii. Nasi klienci dopytują, kiedy je wprowadzimy, bo pierwsze dermokosmetyki funkcjonują już na rynku pod serią Medic i cieszą się dużym zainteresowaniem. Na pewno widzimy, że nie kosmetyki chemiczne, ale w stu procentach naturalne mają przyszłość i tym będziemy się zajmować. Interesują nas również produkty z pogranicza kosmetologii i farmacji.

Macie zaplecze, żeby takie produkty wytwarzać?

Jak najbardziej, jesteśmy po rozbudowie fabryki, możemy powiększyć produkcję o 1000 mkw. Magazyn zwiększył się o 700 miejsc paletowych. Myślę, że to na 2-3 lata nam wystarczy. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, dysponujemy jeszcze działką o powierzchni 5 tys. mkw. bezpośrednio przy firmie, więc możemy dobudowywać kolejne moduły. Mamy też 20 hektarów plantacji z borowinami oraz opatentowane inne błota, bardziej skuteczne niż klasyczna borowina.

Nasza inwestycja w Uzdrowisko Ustka była spowodowana tym, że chcieliśmy przeczekać, aż minie wojna cenowa na rynku kosmetycznym. Widać, że niektórzy trochę się wykrwawili, a my tym czasem możemy spinać uzdrowisko w jeden biznes z kosmetykami. Możemy tu organizować konferencje, zapraszać gości zagranicznych, prowadzić szkolenia, mamy własny salon wzorcowy. Doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że już nic nie musimy. Mamy własny kapitał i pełne bezpieczeństwo finansowe. Mimo że kosmetyki są dochodowe i rozwijamy tę część biznesu, to jednak branża hotelarska notuje rekordowy wzrost, po części z powodu arabskiej wiosny jest ogromny napływ turystów nad polskie morze.

Czy to był udany rok dla kosmetycznej części biznesu, czyli Pierre René?

To był drugi rok, kiedy osiągnęliśmy dwucyfrowy wzrost sprzedaży. Dwa lata temu było to 30 proc., w tym roku około 25 proc. Pracował na to ten sam zespół, osiągnęliśmy dużo większe zyski, wyraźnie poprawiamy więc efektywność. To jest nasza siła. Myślę, że nowościami i całą ofertą przez ostatnie dwa lata udowodniliśmy, że należymy do liczących się producentów w kategorii makijażu w Polsce i nie tylko. Polski rynek jest tak trudny i konkurencyjny, że jeśli tutaj odnosi się duże sukcesy, to na pewno z podniesioną głową można wchodzić na każdy rynek zagraniczny.

Nasze plany na ten rok to agresywny marketing. O Pierre René Professional będzie głośno. Będziemy inwestować w markę i wzmacniać jej rozpoznawalność. Przygotowujemy się do kampanii reklamowych, również telewizyjnej.

Remodeling przeszła nasza młodzieżowa marka Miyo. Nastąpił bardzo duży rozwój asortymentu, wprowadziliśmy wiele nowości i promocji. Rozpoczęliśmy współpracę ze znaną blogerką Alex Mandostyle, która przyniosła świetne rezultaty.

Jesteśmy także po odnowieniu marki My Secret, którą sprzedajemy w drogeriach Natura od kilku lat. Był to całkowity remodeling marki, łącznie w wymianą szaf, trudna i kosztowna operacja, ale już widzimy efekty w cyfrach. Myślę, że wspólnie z Naturą o co najmniej 50 proc. zwiększymy sprzedaż.

Zajmując się kosmetykami do makijażu, trzeba cały czas być czujnym, obserwować trendy i na wiele miesięcy do przodu planować nowości. Niektóre kolory są bardzo ciekawe, ale nie wiadomo, czy klientka odważy się ich użyć i czy je kupi. Żeby odnosić sukcesy, trzeba umieć dokonywać właściwych wyborów.

Skoro o trendach mowa, co będzie działo się w makijażu w tym roku? Nastąpi jakiś gwałtowny zwrot, przełom?

Nie, nie widać przełomu. Modne są stonowane, przybrudzone i chłodne kolory. Cały czas na topie jest makijaż nude, teraz w zimnej tonacji.

Firma kosmetyczna, hotele, firma deweloperska. Jak spędza Pan wolny czas? Jeżeli go Pan ma.

Wierzę w słońce. Ono daje energię, optymizm. Czuję jego dobroczynne działanie. Mieszkamy nad morzem, więc po pracy czy w weekendy można zawsze wyskoczyć na plażę. Wielu naszych klientów mówi, że żyjemy tu jak na wczasach. Prawda jest jednak taka, że w ubiegłym roku byłem nad morzem   zaledwie kilka razy. Mam jednak mocne postanowienie, że to się zmieni. W końcu leżąc na leżaku, też można myśleć o strategicznych sprawach (śmiech).

Rozmawiała Katarzyna Bochner

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
14.08.2026 05:19
Producent hybryd do paznokci wykorzystał grafen i trafi w dziesiątkę. Teraz zdobywa rynek sprzętów dla salonów
8belle

Highlander Enterprise S.A., właściciel marki 8belle, podsumowuje udane pierwsze półrocze 2026 roku. Spółka notuje wyraźny wzrost przychodów z O,09 do 2,3 mln zł, optymalizuje koszty i rozpycha się na profesjonalnym rynku beauty.

Głównym atutem w walce o przewagę nad konkurencją stają się innowacyjne preparaty z dodatkiem grafenu. Spółka zaczęła ekspansję zagraniczną - jej produkty trafią na rynki zagraniczne m.in. do USA i Włoch. 

Cięcie kosztów zaczyna powoli przynosić wymierne efekty. W pierwszym półroczu 2026 r. przychody Highlander Enterprise wyniosły ok. 0,23 mln zł (wobec zaledwie 0,09 mln zł rok wcześniej). 

Jak podkreśla Artur Górski, Prezes Zarządu, spółka widzi wyraźny postęp w skali sprzedaży i liczy, że na przełomie III i IV kwartału br. uda się niemal całkowicie zniwelować negatywny wpływ historycznej działalności na bieżące wyniki finansowe.

Grafen w kosmetykach: technologiczny as w rękawie 

Rynek produktów do stylizachi paznokci, rozwija się od kilku lat dynamiiecznie - jendak to było za mało dla dla Highlander Enterprise (dawniej Advanced Graphene Productsto). Spółka postanowiła wyróżnić się unikalną technologią i wykorzystaała swoje kompetencje naukowe, wprowadzając grafen do kosmetyków.

W ofercie dla profesjonalistów znajdują się obecnie takie dwa produkty: baza hybrydowa Grafen Nude Base oraz żel budujący Expert Graphene Rose Essence. Zainteresowanie tymi rozwiązaniami jest na tyle duże, że firma już zapowiada sukcesywne rozszerzanie „grafenowego” portfolio, co pozwoli mu wyprzedzić tradycyjną konkurencję.

Sprzęt i nowe rynki - strategiczne partnerstwa

W maju br. Highlander Enterprise podpisał umowę agencyjną ze spółką Aurumaris, na mocy której będzie (za wynagrodzeniem prowizyjnym) pośredniczyć w sprzedaży jej marek na terenie Polski. Celem jest budowanej sieci dystrybucji bez konieczności ponoszenia kosztów produkcji własnej.

Od początku 2026 roku firma buduje kompleksową ofertę dla salonów, wprowadzając m.in. lampy UV LED i pochłaniacze pyłu. Kategoria urządzeń ma być w nadchodzących miesiącach mocno rozwijana.

Komercjalizacja marki 8belle, rozwój innowacji grafenowych, poszerzanie oferty sprzętowej oraz konsekwentne zdobywanie nowych salonów kosmetycznych w Polsce i za granicą ma doprowadzić do osiągnięcia przez spółkę trwałej rentowności.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
12.08.2026 16:27
“Odpraw nie ma”, "pensje w ratach", mówią byli pracownicy Organique. Co poszło nie tak?
Wiadomości Kosmetyczne

Po 27 latach działalności Organique, jedna z rozpoznawalnych polskich marek kosmetyków naturalnych, przestała prowadzić sprzedaż internetową i zapowiedziała oficjalny komunikat dotyczący swojej przyszłości. Marka, która rozpoczęła działalność w 2000 r. od ręcznej produkcji glicerynowych mydeł, przez ponad dwie dekady rozwijała własną sieć sprzedaży i ofertę kosmetyków naturalnych. Z wypowiedzi byłych i obecnych pracowników publikowanych w internecie wynika, że problemy firmy miały narastać od dłuższego czasu i obejmowały m.in. ograniczenie produkcji, redukcję zatrudnienia oraz zaległości wobec pracowników.

Na stronie internetowej Organique nie można już obecnie składać zamówień. W miejsce katalogu produktów pojawił się komunikat: „Pracujemy nad planami na przyszłość! Prosimy Was o cierpliwość. Oficjalny komunikat pojawi się za jakiś czas”. Firma nie przedstawiła dotychczas publicznie szczegółowych informacji dotyczących przyczyn wstrzymania sprzedaży ani dalszych planów wobec marki.

Nieoficjalnie przedstawiciel centrali firmy przekazał, że po 27 latach obecności na polskim rynku Organique kończy działalność. Jednocześnie zaznaczono, że dla osób współtworzących historię przedsiębiorstwa jest to trudny moment. Na tym etapie nie wiadomo jednak, czy komunikat o zakończeniu działalności oznacza definitywny koniec marki, jej sprzedaż, likwidację przedsiębiorstwa czy próbę przeprowadzenia procesu restrukturyzacyjnego.

Od ręcznie robionych mydeł do własnej sieci sprzedaży

Organique powstało w 2000 r. z inicjatywy Tomasza Czarskiego. Początki firmy związane były z ręczną produkcją glicerynowych mydeł, jednak w kolejnych latach przedsiębiorstwo systematycznie poszerzało portfolio. Oferta obejmowała kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, a także produkty związane z domową i profesjonalną pielęgnacją SPA.

W portfolio znajdowały się m.in. kule do kąpieli, sole, peelingi, masła i preparaty pielęgnacyjne. Firma rozwijała również produkty przeznaczone do wykorzystania w gabinetach kosmetycznych i SPA. Tym samym Organique budowało pozycję nie tylko jako marka kosmetyczna skierowana do konsumentów, lecz także jako dostawca produktów dla sektora profesjonalnego.

Przez ponad dwie dekady działalności przedsiębiorstwo rozwijało własną sieć sprzedaży. Produkty Organique były dostępne w sklepach firmowych w największych polskich miastach. Marka prowadziła również działalność poza Polską, a jej produkty trafiały m.in. na rynki Grecji, Rumunii i Szwecji.

Długi okres obecności na rynku sprawił, że Organique stało się jedną z marek kojarzonych z rozwojem polskiego segmentu kosmetyków naturalnych. Firma działała w okresie, w którym zainteresowanie kosmetykami opartymi na składnikach pochodzenia naturalnego stopniowo przechodziło z niszy do głównego nurtu rynku beauty.

Kryzys miał narastać od miesięcy

Z dostępnych publicznie wypowiedzi byłych pracowników wynika, że problemy przedsiębiorstwa nie rozpoczęły się wraz z zamknięciem sklepu internetowego. W komentarzach pojawiają się informacje o wcześniejszym ograniczaniu działalności produkcyjnej, redukcjach zatrudnienia, zamykaniu sklepów oraz sprzedaży części majątku.

Jedna z osób przedstawiających się jako była pracowniczka wskazywała, że już około 2025 r. zwolniono znaczną część osób zatrudnionych przy produkcji i magazynowaniu w Obornikach. Według tej relacji część pracowników miała następnie odejść z własnej inicjatywy. W komentarzu pojawia się również informacja o sprzedaży maszyn wykorzystywanych do produkcji i konfekcjonowania kosmetyków.

Według tej samej relacji produkcja własnych kosmetyków miała być w coraz większym stopniu zastępowana realizacją zleceń dla innych przedsiębiorstw, a następnie również zewnętrznym outsourcingiem produkcji i konfekcji. Wskazywano także na ograniczenie działań marketingowych i reklamowych.

Kolejnym sygnałem pogłębiających się problemów miała być likwidacja części sieci sprzedaży. W komentarzach pracowników wymieniano m.in. zamknięcie sklepu w centrum handlowym Magnolia we Wrocławiu, który wcześniej był przedstawiany jako jedna z nowych lokalizacji marki.

Informacje o wniosku o upadłość

Szczególnie istotna jest data 4 maja 2026 r. W komentarzu opublikowanym przez osobę deklarującą, że jest pracownikiem Organique, pojawiła się informacja, że tego dnia przedsiębiorstwo miało złożyć dokumenty dotyczące upadłości. W tym samym wpisie wymieniono szereg działań mających świadczyć o kryzysie firmy: masowe zwolnienia, likwidację produkcji, sprzedaż majątku, zamykanie sklepów, wypowiadanie umów z dużymi kontrahentami oraz wyprzedaże.

Firma nie przedstawiła w komunikacie dotyczącym obecnej sytuacji szczegółowych informacji na ten temat. Wg. danych z Krajowego Rejestru Sądowego podmiot gospodarczy o numerze KRS 0001005430 złożył stosowny wniosek 30 kwietnia bieżącego roku.

image
Monitoring upadłości i restrukturyzacji

Jeżeli postępowanie upadłościowe rzeczywiście zostało wszczęte, dalsze losy przedsiębiorstwa zależałyby m.in. od decyzji sądu, sytuacji majątkowej spółki oraz sposobu zabezpieczenia interesów wierzycieli. Nie oznaczałoby to automatycznie, że sama marka Organique musi zniknąć z rynku. W postępowaniach dotyczących przedsiębiorstw możliwe są różne scenariusze, w tym sprzedaż części aktywów lub praw do marki.

Pracownicy zgłaszają problemy z wypłatami

Jednym z najpoważniejszych wątków pojawiających się w publicznych komentarzach są zaległości wobec pracowników. Wpisy z 2026 r. dotyczą m.in. niewypłaconych wynagrodzeń, odpraw oraz ekwiwalentów za niewykorzystany urlop.

W komentarzu z 13 lipca 2026 r. osoba przedstawiająca się jako były pracownik opisywała, że 30 czerwca pracownicy mieli otrzymać wiadomość o wysłaniu wypowiedzeń, a od 1 lipca przestać świadczyć pracę. Według tej relacji za czerwiec wypłacono około 2 tys. zł, przy czym pracownicy mieli zostać poinformowani, że firma nie wypłaci większej kwoty z powodu braku środków.

W tym samym komentarzu wskazano na brak wypłaty odpraw i ekwiwalentów za urlop oraz problemy z otrzymaniem świadectw pracy. Są to jednak relacje pracowników, a nie oficjalne stanowisko przedsiębiorstwa.

Jeszcze wcześniej, 21 maja 2026 r., były pracownik zarzucał firmie brak wypłaty należnych świadczeń i brak odpowiedzi na wezwania dotyczące zaległości. Z kolei komentarz z 16 lipca 2026 r. dotyczył niewypłaconych pieniędzy za wykonaną pracę oraz braku kontaktu ze strony przedsiębiorstwa.

Najświeższa z przytoczonych wypowiedzi pochodzi z 12 sierpnia 2026 r. Jej autor, przedstawiający się jako były pracownik, twierdzi, że do Państwowej Inspekcji Pracy miało trafić wiele skarg, a przeprowadzenie kontroli miało być utrudniane przez zarząd. Również ta informacja wymaga potwierdzenia w oficjalnych źródłach.

Koniec marki czy zmiana właściciela?

Obecna sytuacja Organique pozostawia kilka kluczowych pytań dotyczących przyszłości przedsiębiorstwa i samej marki. Nie wiadomo, czy zakończenie działalności operacyjnej będzie oznaczało likwidację marki, czy też prawa do niej mogą zostać zaoferowane potencjalnemu inwestorowi.

image

Koniec polskiej marki Organique. Po 27 latach producent kosmetyków zamyka działalność

Istotne znaczenie może mieć również majątek przedsiębiorstwa. W relacjach pracowników pojawiają się informacje o sprzedaży wyposażenia produkcyjnego oraz nieruchomości związanych z działalnością firmy, w tym zakładu w Obornikach i magazynu w Szewcach. Nie zostało jednak oficjalnie potwierdzone, jaki jest obecnie status tych aktywów.

Historia Organique pokazuje jednocześnie, jak zmienił się polski rynek kosmetyczny w ciągu ostatnich 27 lat. Marka zaczynała w 2000 r., gdy segment kosmetyków naturalnych był znacznie mniejszy niż obecnie, i przez lata budowała rozpoznawalność w oparciu o własne produkty, sklepy oraz ofertę dla sektora SPA.

Teraz działalność sprzedażowa została wstrzymana, a firma zapowiada oficjalne stanowisko. Do czasu jego publikacji przyczyny zakończenia działalności, skala zobowiązań oraz dalsze losy Organique pozostają niejasne. Z punktu widzenia rynku kosmetycznego będzie to istotny przypadek zarówno ze względu na 27-letnią historię marki, jak i skalę zmian, które według relacji pracowników miały poprzedzić obecny kryzys. 

Redakcja zwróciła się do Tomasza Czarskiego z prośbą o komentarz, nie został on jednak udzielony do momentu publikacji tekstu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. sierpień 2026 16:16