StoryEditor
Producenci
20.01.2017 00:00

Wojciech de Lubicz Szeliski, Pierre René: Kosmetyki to serce naszego biznesu

Pierre René to polska firma kosmetyczna znana najbardziej z produktów do makijażu. Ponad 20 lat temu założył ją Henryk de Lubicz Szeliski. Dziś jego dzieło kontynuują synowie – Wojciech i Łukasz. Sercem grupy Lubicz – bo w jej skład wchodzą dziś także hotele i apartamenty – są niezmiennie kosmetyki – Pierre René Professional, Miyo, Medic. Przez ostatnie dwa lata tylko w tej części biznesu firma zwiększyła obroty o ponad 50 procent. Wojciech de Lubicz Szeliski, prezes zarządu Pierre René, opowiada o początkach swojej przygody z kosmetykami, rozwoju firmy i przyszłości, w której panować będzie kolor i natura. 

Co Pana fascynuje?

Kolory. Podobno od najmłodszych lat zbierałem kwiaty na łące. Robiłem bukiety dla babci. Dziś ma 92 lata i niezmiennie twierdzi, że jestem jej najukochańszym wnuczkiem (śmiech). I że znam się na kwiatach i na kolorach. Faktycznie czuję kolory, wiem, jak je łączyć, nie musiałem się tego uczyć, to jest we mnie.  

Jednym słowem nie ma Pan problemu z kolorem łososiowym?

Nie. Nie jest mi też obcy pudrowy pomarańcz (śmiech). Dostrzegam tzw. kolory balansujące, w przypadku których trudno jest określić dokładny odcień. Cieszę się, że moja córka też ma ten dar. Ma wyobraźnię i pięknie rysuje.

Jak to wszystko się zaczęło? Od kiedy zajmuje się Pan kosmetykami?

Gdy miałem 18 lat, ojciec zabierał mnie na pierwsze rozmowy biznesowe. Byłem jego sekretarzem i tłumaczem, bo w młodym wieku znałem już kilka języków. Zawsze prowadziłem firmową korespondencję. Gdy byłem na studiach, wracałem po wykładach i wysyłałem odpowiedzi na zapytania handlowe, robiłem zamówienia, zajmowałem się biurem. Byliśmy tylko ojciec i ja. Teraz zatrudniamy 520 osób w całej grupie Lubicz. Fabryka kosmetyków Pierre René to nasza firma-matka. Produkujemy kosmetyki od ponad 20 lat. Druga gałąź to hotele – pięciogwiazdkowy hotel Grand Lubicz Uzdrowisko Ustka i czterogwiazdkowy Lubicz Wellness & SPA. Zajmujemy się też deweloperką, budujemy apartamenty nad morzem.

Znam ten biznes od podszewki, dlatego łatwiej mi teraz nad wszystkim panować i rozumieć. Wszedłem do firmy jako prawa ręka ojca. Później dołączył do nas mój młodszy brat Łukasz. Brat zajmuje się przede wszystkim hotelarstwem, a ja kosmetykami, ale w praktyce nasze biznesy się przenikają.

Czy kosmetyki do makijażu są nadal Pana największą pasją, czy hotelarstwo zajmuje pomału ich miejsce?

Nie, jednak kosmetyki są mi dużo bliższe. Branżę kosmetyczną cechuje nieustanna zmiana. Jest dużo trudniejsza niż hotelarska, ale i bardziej dynamiczna. Wymaga większej atencji, interesowania się trendami. Branża hotelarska jest spokojniejsza. Trzeba zapewnić wysoki standard usług i go pilnować. Gdybym zajmował się tylko hotelami, chyba bym się nudził (śmiech).

Wspomniał Pan, że zatrudniacie ponad 500 osób. Czy mimo to ma Pan poczucie, że nadal jest to firma rodzinna?

Oczywiście. Zarówno jeśli chodzi o kosmetyczne Pierre René czy o nasze hotele, otrzymujemy bardzo pozytywne komentarze od klientów. Podkreślają, że czuć tu tę rękę gospodarza, że panuje u nas rodzinna atmosfera i że jest zupełnie inny nadzór niż w sieciowych hotelach. To tak jak w drogeriach – jeśli nie ma na miejscu właściciela, podejście do klienta jest proceduralne. Natomiast tam, gdzie biznes ma charakter rodzinny, klient jest „dopieszczony”, sprzedaż opiera się w dużej mierze na relacjach.

Czy to oznacza, że codziennie robi Pan obchód po fabryce, hotelach, bo musi Pan osobiście dopilnować każdego szczegółu, czy jednak jest Pan w stanie zaufać załodze?

Dobre zarządzanie to jest umiejętność delegowania zadań. Jednak problem polega na tym, żeby dobrać tych kompetentnych ludzi wokół siebie. Żeby walczyli za firmę jak za swoją własną. U nas ludzie pracują dość długo. Już podczas rozmów kwalifikacyjnych z menedżerami zastrzegamy, że trzeba niekiedy roku, dwóch lat, żeby zrozumieć firmę i móc samodzielnie na danym stanowisku pracować oraz rozwijać obszar, za który się odpowiada. Więc… ufam ludziom, ale codziennie robię obchód (śmiech).

Jakimi ludźmi lubi się Pan otaczać? Jakie cechy szczególnie ceni Pan w zawodowych kontaktach?

Przede wszystkim muszą to być osoby o otwartych umysłach. Ale nie mam jednego wzorca, którym się kieruję. Jeśli chodzi o pracowników, ważne są umiejętności, ale też muszą być odpowiednie fluidy, żebyśmy się dobrze czuli we wzajemnych relacjach. Podobnie jest w przypadku partnerów biznesowych. Czasem teoretycznie wszystko jest w porządku, ale nie nadajemy na tych samych falach i nic z zamierzonej współpracy nie wychodzi. A czasem już od pierwszego uściśnięcia dłoni wiadomo, że będziemy współpracować.

Podobno dużo Pan podróżuje?

Tak, z racji imprez targowych jeżdżę praktycznie po całym świecie. Pierre René ma 45 aktywnych krajów w portfolio, średnio miesięcznie wysyłamy kosmetyki do 20 państw. Jakbym miał odwiedzić wszystkich dystrybutorów, zajęłoby to dwa miesiące. Będę musiał nadrobić zaległości, bo niektórzy są obrażeni, że jeszcze nigdy u nich nie byłem. Staram się jednak teraz łączyć wyjazdy biznesowe z odpoczynkiem.

Wiem, że podczas tych podróży zawsze szuka Pan twórczej inspiracji i wnikliwie obserwuje architekturę, wystrój hoteli.

To prawda. Wybieram hotele w stylu, który najbardziej lubię, a jest to cosmopolitan minimalist. Szczególnie można go spotkać w stolicach państw. Jest świeży, lekki i nowoczesny. Używając ekskluzywnych materiałów, można uzyskać wytworność i poczucie, że jesteśmy w elitarnym miejscu, a jednocześnie nie przygnębia nas duch art déco czy ludwikowski.

Mieszka Pan od dziecka w Ustce?

Tak urodziłem się tutaj, jestem rodowitym ustrzaninem.

Angażuje się Pan w działalność samorządową?

Nie, nie próbuję. Wizje władz są inne niż moje, bardziej zachowawcze, bojaźliwe. Jesteśmy największym pracodawcą w Ustce, nasz hotel przyciąga tłumy turystów, którzy robią zakupy w lokalnych sklepach, zostawiają pieniądze w restauracjach. Z samej opłaty uzdrowiskowej, którą odprowadzamy, wpływają potężne pieniądze do lokalnego budżetu, ale nie czujemy wsparcia. Myślę, że powinno się to w przyszłości zmienić. Bo jeśli przychodzi inwestor z otwartą głową, to trzeba o niego dbać, a nie utrudniać mu działanie.

Słyszę trochę goryczy. Ma Pan własną wizję Ustki?

Miasto ma znakomite perspektywy rozwoju, ale wszystko musi być dalekosiężnie przemyślane i realizowane w zdecydowanie większym formacie. Ustka się zmienia, ale idzie to wolno i opornie.

Kiedy spotykaliśmy się rok temu, byliście niedługo po otwarciu hotelu-uzdrowiska i trudnym okresie, w którym wszystkie siły i środki były zaangażowane w jego budowę. Jak dzisiaj idzie ta część biznesu?

Biznesplan jest trzykrotnie przekroczony. Hotel Grand Lubicz Uzdrowisko Ustka ma tysiąc miejsc noclegowych i pełne obłożenie przez cały rok. Zbiera znakomite opinie wśród klientów. Uruchomiliśmy strefę Medical Resort, coraz więcej osób przychodzi na kąpiele borowinowe, w wodzie termalnej, pracujemy ciągle nad nowymi nośnikami i recepturami zabiegów oraz produktów, które mają przywracać ludziom zdrowie i ducha. Również nasz drugi hotel, mniejszy, na 150 miejsc, już w listopadzie miał zrobiony rekordowy wynik, a jeszcze przed nami był grudzień.

Widzę, że obrał Pan nie tylko kierunek makijaż, ale także natura i zdrowie?

Ustka została uznana za najczystsze uzdrowisko w niezależnych badaniach. Ten kierunek rozwoju naszej firmy jest więc oczywisty Zamierzamy wprowadzić produkty z borowiny, aloesu, naturalne glinki. Będą podstawą zabiegów w naszych hotelach, ale także uruchomimy ich sprzedaż. Tak jak wspomniałem, mamy dystrybutorów w 45 krajach na świecie, a w Polsce dostarczamy nasze kosmetyki do trzech tysięcy najlepszych drogerii. Nasi klienci dopytują, kiedy je wprowadzimy, bo pierwsze dermokosmetyki funkcjonują już na rynku pod serią Medic i cieszą się dużym zainteresowaniem. Na pewno widzimy, że nie kosmetyki chemiczne, ale w stu procentach naturalne mają przyszłość i tym będziemy się zajmować. Interesują nas również produkty z pogranicza kosmetologii i farmacji.

Macie zaplecze, żeby takie produkty wytwarzać?

Jak najbardziej, jesteśmy po rozbudowie fabryki, możemy powiększyć produkcję o 1000 mkw. Magazyn zwiększył się o 700 miejsc paletowych. Myślę, że to na 2-3 lata nam wystarczy. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, dysponujemy jeszcze działką o powierzchni 5 tys. mkw. bezpośrednio przy firmie, więc możemy dobudowywać kolejne moduły. Mamy też 20 hektarów plantacji z borowinami oraz opatentowane inne błota, bardziej skuteczne niż klasyczna borowina.

Nasza inwestycja w Uzdrowisko Ustka była spowodowana tym, że chcieliśmy przeczekać, aż minie wojna cenowa na rynku kosmetycznym. Widać, że niektórzy trochę się wykrwawili, a my tym czasem możemy spinać uzdrowisko w jeden biznes z kosmetykami. Możemy tu organizować konferencje, zapraszać gości zagranicznych, prowadzić szkolenia, mamy własny salon wzorcowy. Doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że już nic nie musimy. Mamy własny kapitał i pełne bezpieczeństwo finansowe. Mimo że kosmetyki są dochodowe i rozwijamy tę część biznesu, to jednak branża hotelarska notuje rekordowy wzrost, po części z powodu arabskiej wiosny jest ogromny napływ turystów nad polskie morze.

Czy to był udany rok dla kosmetycznej części biznesu, czyli Pierre René?

To był drugi rok, kiedy osiągnęliśmy dwucyfrowy wzrost sprzedaży. Dwa lata temu było to 30 proc., w tym roku około 25 proc. Pracował na to ten sam zespół, osiągnęliśmy dużo większe zyski, wyraźnie poprawiamy więc efektywność. To jest nasza siła. Myślę, że nowościami i całą ofertą przez ostatnie dwa lata udowodniliśmy, że należymy do liczących się producentów w kategorii makijażu w Polsce i nie tylko. Polski rynek jest tak trudny i konkurencyjny, że jeśli tutaj odnosi się duże sukcesy, to na pewno z podniesioną głową można wchodzić na każdy rynek zagraniczny.

Nasze plany na ten rok to agresywny marketing. O Pierre René Professional będzie głośno. Będziemy inwestować w markę i wzmacniać jej rozpoznawalność. Przygotowujemy się do kampanii reklamowych, również telewizyjnej.

Remodeling przeszła nasza młodzieżowa marka Miyo. Nastąpił bardzo duży rozwój asortymentu, wprowadziliśmy wiele nowości i promocji. Rozpoczęliśmy współpracę ze znaną blogerką Alex Mandostyle, która przyniosła świetne rezultaty.

Jesteśmy także po odnowieniu marki My Secret, którą sprzedajemy w drogeriach Natura od kilku lat. Był to całkowity remodeling marki, łącznie w wymianą szaf, trudna i kosztowna operacja, ale już widzimy efekty w cyfrach. Myślę, że wspólnie z Naturą o co najmniej 50 proc. zwiększymy sprzedaż.

Zajmując się kosmetykami do makijażu, trzeba cały czas być czujnym, obserwować trendy i na wiele miesięcy do przodu planować nowości. Niektóre kolory są bardzo ciekawe, ale nie wiadomo, czy klientka odważy się ich użyć i czy je kupi. Żeby odnosić sukcesy, trzeba umieć dokonywać właściwych wyborów.

Skoro o trendach mowa, co będzie działo się w makijażu w tym roku? Nastąpi jakiś gwałtowny zwrot, przełom?

Nie, nie widać przełomu. Modne są stonowane, przybrudzone i chłodne kolory. Cały czas na topie jest makijaż nude, teraz w zimnej tonacji.

Firma kosmetyczna, hotele, firma deweloperska. Jak spędza Pan wolny czas? Jeżeli go Pan ma.

Wierzę w słońce. Ono daje energię, optymizm. Czuję jego dobroczynne działanie. Mieszkamy nad morzem, więc po pracy czy w weekendy można zawsze wyskoczyć na plażę. Wielu naszych klientów mówi, że żyjemy tu jak na wczasach. Prawda jest jednak taka, że w ubiegłym roku byłem nad morzem   zaledwie kilka razy. Mam jednak mocne postanowienie, że to się zmieni. W końcu leżąc na leżaku, też można myśleć o strategicznych sprawach (śmiech).

Rozmawiała Katarzyna Bochner

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.08.2026 15:26
Branża beauty ostro krytykuje reformę podatkową rządu. Wyższy CIT uderzy w wiele firm kosmetycznych [LISTA]
materiał partnera

Wzrost stawki z 19% do 22% dla podmiotów o rocznych przychodach przekraczających 50 mln euro (200 mln zł). Zmiana może objąć około 4,4 tys. podatników - w tym perły polskiego eksportu oraz dziesiątki rozwijających się i zatrudniających setki tysięci osób firm z branży beauty: Ziaja, Eris, Bieledna czy Eveline Cosmetics, które ostro skrytykowały reformę.

Rząd serwuje polskiej gospodarce potężne obciążenia. Największe przedsiębiorstwa (o przychodach powyżej 50 mln euro) zapłacą podatek CIT według stawki 22 proc. zamiast dotychczasowych 19 proc. Oznacza to realny wzrost stawki aż o 16 proc. Zmiana dotknie około 4,4 tys. podmiotów – w tym perły polskiego eksportu. Firma wykazująca 100 mln zł dochodu zapłaci nawet 3 mln zł dodatkowego podatku rocznie.

Eveline Cosmetics i Ziaja: Wyższy CIT to hamulec dla inwestycji i innowacji

Ekonomiści, m.in. przedstawiciele Business Centre Club, wskazują, że choć zmiana ma być teoretycznie neutralna dla budżetu, to de facto przesuwa obciążenia na kapitał. W praktyce wyższy CIT może stać się hamulcem inwestycyjnym. Skutki reformy jako pierwsi odczują giganci produkcyjni z sektora beauty.

– Dla polskich producentów kosmetyków, którzy na co dzień ostro konkurują z zagranicznymi korporacjami na rynkach globalnych, podniesienie CIT do 22 proc. to potężny cios w budżety inwestycyjne. Zamiast reinwestować wypracowane zyski w nowoczesne laboratoria, innowacyjne formuły i zrównoważoną produkcję, będziemy musieli oddać te środki fiskusowi. To krok, który ewidentnie osłabi konkurencyjność całej branży beauty w Polsce, z której nasz kraj słynie na świecie – komentuje przedstawiciel zarządu Eveline Cosmetics.

Podobne obawy płyną z otoczenia innych dużych graczy rynkowych, takich jak Ziaja, dla których uszczuplenie kapitału na rozwój może spowolnić dynamikę rynkową i wymusić podniesienie cen produktów docelowych na półkach sklepów.

Kosmetyczne zmiany uderzą w ryczałtowców

Rząd zapowiedział zmiany w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) - ograniczają się one do podniesienia progu stawki 12 proc. ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenia nowej stawki buforowej w wysokości 24 proc. dla przedziału 130–150 tys. zł. Stawka 32 proc. będzie obowiązywać dopiero powyżej 150 tys. zł.

Jak wynika z wyliczeń ekspertów, maksymalna korzyść dla podatnika wyniesie zaledwie 3600 zł rocznie, czyli około 300 zł miesięcznie. Co kluczowe, miliony osób zarabiających poniżej 120 tys. zł nie zyskają na reformie ani złotówki. To zmiana wyłącznie dla wąskiego wycinka klasy średniej.

Drastycznemu cięciu ulega również limit przychodów uprawniający do korzystania z ryczałtu – z 2 mln euro spadnie on do zaledwie 250 tys. euro (obniżka o ponad 87 proc.). Oznacza to wypchnięcie tysięcy średnich firm usługowych do rozliczeń według skali. Dodatkowo danina solidarnościowa dla najbogatszych wzrośnie z 4 proc. do 5 proc.

Przedstawiciele biznesu oraz ekonomiści (m.in. Business Centre Club) oceniane zmiany widzą jako próbę ograniczenia tzw. arbitrażu podatkowego – czyli zmniejszenia różnic w opodatkowaniu etatu i samozatrudnienia. Wskazują jednak na poważne ryzyka:

- Hamulec inwestycyjny: Wyższy CIT dla największych graczy może bezpośrednio obniżyć ich skłonność do reinwestowania zysków, co w dłuższej perspektywie grozi spowolnieniem wzrostu gospodarczego.

- Zbytnia ciasnota nowych progów: Przedział stawki 24% (130–150 tys. zł) jest bardzo wąski (20 tys. zł), co zdaniem biznesu wymaga rozszerzenia, by stawka ta spełniała rolę trwałego bufora.

- Wypychanie z ryczałtu: Odrzucenie limitu ryczałtu do 1 mln zł uderzy w średnie przedsiębiorstwa i firmy usługowe, zmuszając je do powrotu na rozliczenie według skali lub podatku liniowego.

Czołowe firmy branży kosmetycznej i beauty w Polsce

Reforma dotknie zarówno wielkie koncerny objęte wyższym CIT-em, jak i mniejsze podmioty produkcyjne czy sieciowe z sektora beauty. Do największych polskich producentów i marek kosmetycznych należą:

  • Ziaja – jeden z liderów polskiego rynku z szerokim portfolio kosmetyków pielęgnacyjnych.
  • Bielenda Kosmetyki Naturalne – dynamicznie rozwijający się producent (właściciel m.in. marek Soraya i Dermika).
  • Dr Irena Eris – znany producent kosmetyków premium i dermokosmetyków oraz operator instytutów i hoteli SPA.
  • Eveline Cosmetics – duży producent i eksporter kosmetyków pielęgnacyjnych oraz kolorowych.
  • Oceanic – producent specjalistycznych dermokosmetyków (m.in. marka AA).
  • Inglot – międzynarodowa polska marka z sektora kosmetyków do makijażu.
  • Cosmo Group – lider rynku stylizacji paznokci (właściciel marki NEONAIL).
  • Global Cosmed – duży wytwórca kosmetyków i chemii gospodarczej (marki Apart, Bobini).
  • Torf Corporation – producent kosmetyków pielęgnacyjnych marki Tołpa.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
25.08.2026 10:56
Dr. Miele Cosmed Group z umową z dm. Wartość sprzedaży przekroczyła 10 proc. kapitałów własnych grupy
Magdalena Miele, Prezeska Dr. Miele Cosmed Group S.A.Dr Miele Cosmed Group

Dr. Miele Cosmed Group poinformowało o uzyskaniu przez umowę zawartą przez niemiecką spółkę zależną statusu umowy znaczącej. Powodem jest przekroczenie w 2026 roku obrotowym progu 10 proc. kapitałów własnych grupy w łącznej wartości sprzedaży do dm-drogerie markt. Kontrakt obejmuje kosmetyki i chemię gospodarczą produkowane w zakładach grupy.

Dr. Miele Cosmed Group S.A. przekazał 24 sierpnia 2026 r. raport bieżący nr 15/2026 dotyczący umowy zawartej przez spółkę zależną Dr. Miele Cosmed GmbH z siedzibą w Hamburgu. Drugą stroną kontraktu jest niemiecka sieć drogeryjna dm-drogerie markt GmbH + Co.KG. Umowa uzyskała w bieżącym roku obrotowym status umowy znaczącej.

O kwalifikacji kontraktu zdecydowała wartość sprzedaży zrealizowanej przez grupę na rzecz dm. W 2026 roku obrotowym jej łączna wartość przekroczyła 10 proc. kapitałów własnych Grupy Kapitałowej Dr. Miele Cosmed Group. Spółka nie podała jednak konkretnej kwoty sprzedaży ani wartości samego kontraktu.

Kosmetyki i chemia gospodarcza dla dm

Przedmiotem umowy jest sprzedaż produktów wytwarzanych w zakładach produkcyjnych należących do Grupy Kapitałowej Dr. Miele Cosmed Group. Wśród nich znajdują się kosmetyki oraz produkty chemii gospodarczej. Oznacza to, że kontrakt obejmuje dwie główne kategorie produktowe, w których działa grupa.

Dr. Miele Cosmed Group nie ujawnił szczegółowych warunków handlowych współpracy. Jak wskazano w raporcie, zarówno warunki umowy, jak i jej warunki finansowe zostały ustalone przez strony w drodze negocjacji i stanowią tajemnicę handlową. Jednocześnie spółka poinformowała, że nie odbiegają one od warunków powszechnie stosowanych dla tego typu umów.

Status umowy znaczącej nie oznacza więc zawarcia nowego kontraktu z dm. Spółka podkreśla, że umowa została zawarta wcześniej, natomiast dopiero w 2026 roku, w związku ze wzrostem skumulowanej wartości sprzedaży, spełniła kryterium pozwalające zakwalifikować ją jako znaczącą z punktu widzenia grupy.

Istotny odbiorca dla grupy

Raport pokazuje jednocześnie znaczenie współpracy z dm-drogerie markt dla działalności Dr. Miele Cosmed Group. Przekroczenie przez sprzedaż do jednego odbiorcy poziomu odpowiadającego 10 proc. kapitałów własnych całej grupy wskazuje na istotną skalę relacji handlowej.

Dr. Miele Cosmed Group jest producentem kosmetyków i produktów chemii gospodarczej, a jego działalność produkcyjna obejmuje zakłady należące do grupy kapitałowej. Niemiecka spółka zależna Dr. Miele Cosmed GmbH odpowiada za relacje z odbiorcą objętym raportem.

Informacja została przekazana przez spółkę jako informacja poufna na podstawie art. 17 ust. 1 Rozporządzenia MAR. Raport został opublikowany 24 sierpnia 2026 r. i otrzymał numer 15/2026.

Spółka nie podała prognoz dotyczących dalszego rozwoju współpracy ani nie wskazała, jaką część przychodów grupy stanowi sprzedaż realizowana do dm. Nie ujawniono również wartości kapitałów własnych, która posłużyła jako próg odniesienia dla kwalifikacji umowy. Z raportu wynika natomiast, że sprzedaż do niemieckiej sieci w 2026 roku osiągnęła poziom wystarczający do przekroczenia ustawowego dla grupy progu istotności.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. sierpień 2026 02:14