Chemia gospodarcza i kosmetyki pod presją kosztów
Sektor chemii gospodarczej odnotował jeden z najwyższych wzrostów w całym zestawieniu – ceny produktów z tej kategorii poszły w górę średnio o 8,2 proc. rdr. To wynik ponad dwukrotnie wyższy od średniej rynkowej. Eksperci wskazują, że na tak silną dynamikę wpływ ma nowa struktura kosztów, z którą producenci i dystrybutorzy mierzą się od początku roku.
– Wśród czynników generujących podwyżki są głównie zwiększone koszty pracy, energii i transportu. W sklepach, magazynach i zakładach przetwórczych każda podwyżka płacy minimalnej może być przenoszona na ceny. Do tego dochodzą wyraźnie wyższe opłaty systemowe za energię – wyjaśnia dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.
Sklepowa rzeczywistość kontra wskaźnik CPI
Analiza wykazuje istotną rozbieżność między ogólnym wskaźnikiem inflacji a realnymi cenami na półkach. Zjawisko to wynika z różnic metodologicznych oraz wrażliwości poszczególnych branż na koszty operacyjne.
– Żywność i chemia są bardziej wrażliwe na zmiany opłat za energię i na presję kosztową w łańcuchach dostaw – zauważa dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. – Delikatny wzrost miesiąc do miesiąca to sygnał stabilizacji cen, ale dla konsumentów oznacza to utrzymanie umiarkowanego trendu wzrostowego.
Z kolei dr Robert Orpych zwraca uwagę na fakt, że ogólny wskaźnik CPI obejmuje szerszy koszyk (np. paliwa czy elektronikę), które w ostatnim czasie mogły hamować ogólny odczyt, podczas gdy artykuły pierwszej potrzeby, jak chemia domowa, wciąż drożeją skokowo.
Efekt opóźnienia w łańcuchach dostaw
Dla sektora B2B kluczowym wnioskiem jest występowanie tzw. opóźnienia surowcowego. Doskonale widać to na przykładzie słodyczy (+7,3 proc. rdr.), ale mechanizm ten dotyczy również branży chemicznej i kosmetycznej, gdzie kontrakty na surowce (np. tłuszcze, polimery) podpisywane są z dużym wyprzedzeniem.
– To przykład opóźnienia w łańcuchu dostaw, które potrafi być dezorientujące. Rynkowe ceny surowca spadły, a ceny na półce wciąż rosną, bo producenci zużywają surowce zakupione po historycznych cenach – dodaje dr Orpych.
Prognozy i optyka konsumencka
Mimo że tempo wzrostu spadło, eksperci ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Skumulowany wzrost cen z ostatnich trzech lat sprawił, że baza cenowa jest bardzo wysoka. Jednak, jak zauważa dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito, rosnące wynagrodzenia (średnio o 6 proc. rdr.) pozwalają części konsumentów na „przełknięcie” wyższych cen bez drastycznej rezygnacji z zakupów.
Stabilizację widać jedynie w kategoriach warzyw (-2,5 proc. rdr.) oraz produktów sypkich, co dr Piotr Arak interpretuje jako dowód na nasycenie rynku i dobrą podaż sezonową.
