StoryEditor
Eksport
19.06.2020 00:00

Co dalej z eksportem polskich kosmetyków?

Co drugi polski kosmetyk trafia na eksport. A właściwie trafiał, bo światowa pandemia koronawirusa wiele zmieniła w kosmetycznym biznesie. Czy polskim firmom uda się pokonać trudności i utrzymać pozycję na światowych rynkach? Sprawdził to Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego w badaniu "Branża kosmetyczna vs. COVID" – 19.

Co drugi kosmetyk produkowany w Polsce trafia na eksport. Pod tym względem zajmujemy 6. miejsce w Europie
i 5. w Unii. Regularnie podbijamy nowe rynki potwierdzając, że polskie produkty wyróżnia jakość, wieloletnia tradycja, inwestycje w badania i rozwój, które w połączeniu z konkurencyjną ofertą cenową oraz elastycznością
i profesjonalizmem w biznesie, stanowią dużą przewagę konkurencyjną. Czy marcowo-kwietniowy lockdown światowej gospodarki odbił się na eksporcie polskich kosmetyków?  

Jeszcze na początku tego roku rozwój eksportu w polskiej branży kosmetycznej był niepodważalny. Potwierdza to Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH), która przyznaje, że rodzima branża rozwijała się w ostatnich latach bardzo dynamicznie, a polskie firmy coraz śmielej i prężniej wkraczały na arenę międzynarodową. Dowodem na to były przykłady udanych ekspansji z końca ubiegłego roku na rynek węgierski, koreański, tajwański, indonezyjski czy malezyjski.

Lockdown światowej gospodarki sprawił jednak, że elastyczna i dynamicznie reagująca na zmiany rynkowe polska branża kosmetyczna zderzyła się z szeregiem problemów. Najpierw bardzo odczuwalny był brak etanolu skażonego, niezbędnego do produkcji żeli antybakteryjnych czy środków biobójczych, na których produkcję przestawiło się odpowiednio ponad 31 proc. i 11 proc. firm. Następnie we znaki dało się firmom zamknięcie granic, całkowite wstrzymanie ruchu turystycznego i obostrzenia w wywozie części produktów za granicę, a później – przerwy w dostawach surowców, opakowań czy problemy w transporcie komponentów i produktów gotowych.

źródło: badanie "Branża kosmetyczna vs. COVID", Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (KosmetyczniPL) zauważa, że sytuacja, z jaką mierzyliśmy się w marcu, pokazała przede wszystkim słabość unijnego jednolitego rynku wewnętrznego:

- Z jednej strony doskonale rozumieliśmy fakt, że rynki państw członkowskich zamykają się zaabsorbowane dbaniem o bezpieczeństwo swoich obywateli. Jednak to, co było siłą rynku wspólnotowego jeszcze dwa miesiące wcześniej, w obliczu pandemii stało się jego słabością. Odczuły to szczególnie mocno np. międzynarodowe firmy, działające w europejskich łańcuchach dostaw, które nie mogły przez jakiś czas transportować części swoich produktów np. żeli antybakteryjnych pomiędzy swoimi fabrykami w różnych częściach kontynentu. Wnioski, jakie powinniśmy z tej lekcji wyciągnąć, pokazują, że kraje UE powinny zagwarantować sprawne zarządzanie granicami dla osób i towarów oraz utrzymać funkcjonowanie jednolitego rynku wewnętrznego nawet w obliczu pandemii - mówi.

Trudności nadeszły też ze strony urzędów. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego oraz PAIH zaobserwowały, że Państwowa Inspekcja Sanitarna wstrzymała wydawanie certyfikatu lub zaświadczenia dla celów eksportu o stosowaniu przez zakład produkcyjny Dobrej Praktyki Produkcji (GMP):

– Wstrzymanie wydawania tych dokumentów może doprowadzić do załamania się eksportu polskich kosmetyków na wielu liczących się rynkach. Związek już odnotował sygnały o zablokowaniu eksportu produktów z Polski na rynki niektórych krajów trzecich. W szczególności w Chinach, Izraelu oraz Iranie, gdzie zaświadczenia o wpisie do wykazu zakładów nie są wystarczającym dokumentem na potwierdzenie stosowania przez przedsiębiorcę Dobrej Praktyki Produkcji – podkreśla dr Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

źródło: badanie "Branża kosmetyczna vs. COVID", Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

Blisko połowa badanych przez KosmetycznychPL firm prognozuje, że powrót na niektóre z dotychczas eksplorowanych rynków może być utrudniony. Obawy te najczęściej wyrażają firmy małe (58 proc.) i największe (mające powyżej 50 mln euro obrotów – 60 proc.) oraz te, które przeznaczają na eksport nie więcej niż 1/3 swoich produktów (65 proc.). 20 proc. badanych przedsiębiorstw liczy na szybki powrót do sytuacji sprzed pandemii. A 14 proc. uważa, że odbudowa eksportu będzie możliwa tylko przy pomocy agend rządowych, gwarancji finansowych i ubezpieczeń. Warto zauważyć, że na odbudowę eksportu przy pomocy tych ostatnich narzędzi najczęściej liczą firmy średnie (26 proc.).

- To, co odróżnia kryzys związany z pandemią od innych tego typu zawirowań, to na pewno nieprzewidywalność. Nie wiemy, jak zarządzać planami produkcji, zaopatrzenia czy zatrudnienia, bo nie wiadomo, co się wydarzy w najbliższych kilku miesiącach. Nie możemy tego odtworzyć na podstawie podobnych sytuacji z przeszłości. Wszyscy obawiają się też obniżenia możliwości zakupowych konsumentów, ale według niektórych naszych ekspertów nie należy tym straszyć, bo może przerodzić się to w tzw. samospełniającą się przepowiednię. Oczywiście pomiędzy marcem, a majem konsumenci wydawali mniej, ale był to proces naturalny, związany z zamknięciem nas w domach. W czerwcu liczymy, że sytuacja wróci już do normy, ale można zapomnieć o tak szybkich przyrostach jakie miały miejsce w ostatnich kilku latach – podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown.

Podobnego zdania jest Katarzyna Furmanek, prezes Laboratorium Kosmetycznego Floslek, które jest dziś obecne w blisko 50 krajach świata – od Ameryki Północnej, przez Europę, północną Afrykę po Azję:

–  W tej chwili trudno nam jest ocenić  precyzyjnie, jak pandemia i lockdown wpłyną na eksport polskich kosmetyków. Pamiętajmy, że w kwietniu i maju realizowaliśmy zlecenia pochodzące jeszcze z okresu  przed  epidemią, ze stycznia i lutego, które dość optymistycznie nastawiały nas do możliwego do realizacji wyniku
w roku bieżącym. Obecnie widzimy już, że klienci z krajów i regionów o mocno rozwiniętej turystyce, jak Egipt, Turcja czy Daleki Wschód, chcą  przesuwać zaplanowane wcześniej  dostawy i zamówienia na okres późniejszy, bo w obliczu braku odwiedzających obawiają  się zmniejszonego  popytu na kosmetyki. Niektóre rynki, jak Iran, wciąż pozostają dla nas zamknięte. Liczymy się także z tym, że część produktów, pochodzących z zamówień już zrealizowanych lub tych w drodze, będzie przez naszych dystrybutorów magazynowana i sprzedawana w późniejszym okresie, co może się przełożyć na wolumen zamówień w kolejnych kwartałach. Czas na pierwsze, realne podsumowania przyjdzie na koniec lata, bo dziś ciężko jest ocenić, jak sytuacja rozwinie się w poszczególnych krajach -
mówi Katarzyna Furmanek.

Które segmenty rynku dobrze radzą sobie eksportowo w kryzysie?

Grupą, która na pewno najsilniej odczuła spadki sprzedaży, jest tzw. „kolorówka” – kosmetyki do makijażu i produkty sezonowe. Firmy kosmetyczne spodziewają się, że jak zawsze w kryzysie nastąpi przesunięcie w stronę kosmetyków tańszych i marek selektywnych. Przewiduje się, że największe problemy mogą mieć z kolei marki z półki średniej i wyższej, z nie do końca zdefiniowanym segmentem rynku i słabą historią produktu. Marki własne powinny się rozwijać bez większych zmian, a kosmetyka profesjonalna może znacząco rozwinąć się w stronę zabiegów domowych. Dla niektórych firm, pandemia koronawirusa była okazją do zbudowania relacji na nowych rynkach – np. producent chusteczek nawilżanaych – Luba, dzięki kooperacji z PAIH, wszedł na nowy dla siebie grecki rynek.

Azja wciąż mocna, na Zachodzie widać spowolnienie

Producenci kosmetyków zgodnie przyznają, że Azja szybko poradziła sobie z kryzysem i obecnie kooperacja z tym rynkiem wygląda obiecująco. Firmy odnotowują wiele nowych zapytań ze strony tamtejszych kontrahentów, nawiązują tez nowe relacje m.in. w regionie południowo-wschodnim. Marka Inglot rozpoczęła na przykład sprzedaż w modelu cross-border na platformie online Tmall.

Obiecującym kierunkiem pozostaje Afryka, gdzie rynki właśnie się kształtują. Ci, którzy odważnie wkroczą na tamten teren i zbudują dziś swoją pozycję, mogą tam zostać na dłużej. Wymaga to jednak dużych nakładów wiedzy, finansów i doświadczenia. Firmy zwracają także uwagę, że budowanie nowych relacji z partnerami w Europie idzie zdecydowanie wolniej niż przed pandemią. I chociaż możemy się pochwalić na tym polu sukcesami - nowymi kontraktami polskich firm w Grecji, czy rozszerzaniem współpracy z retailerami, jak w przypadku firmy dr Irena Eris, która wzmocniła kooperację z siecią perfumerii Douglas, wchodząc online do Austrii.

Brak imprez targowych dużym utrudnieniem

Dotychczas kontrakty firm kosmetycznych niejednokrotnie były efektem udziału w misjach handlowych czy międzynarodowych tragach, gdzie organizowano stoiska narodowe. Dlatego jednym z dużych utrudnień jest odwołanie tegorocznych imprez targowych m.in. Cosmoprof Bologna, które dla wielu polskich firm były nie tylko okazją do prezentacji nowości produktowych, lecz także znalezienia partnerów biznesowych i kanałów sprzedaży na najbliższe miesiące. Dziś konieczne jest wypracowanie nowych rozwiązań, które będą możliwe do realizacji i finansowania przez rząd w miejsce dotychczasowych imprez targowych. Takim rozwiązaniem może być np. cyfrowy eksport, działania w digitalu. Jesienią planowana jest druga edycja WeCosmoprof, targów online, które w tym roku zastąpią tradycyjną, offlinową formę wydarzenia Cosmoprof Bologna. W pierwszej, zakończonej niedawno, udział wzięło 2829 wystawców z 70 krajów, a Polska zajęła 5. miejsce pod względem liczby wystawców, zaraz po Włoszech, Chinach, Korei, Francji.

– Polska branża kosmetyczna musi mocno i wyraźnie zaistnieć na tym i innych wydarzeniach, ale nie uda się
to bez wsparcia Ministerstw Rozwoju. Widzimy, że nasza europejska i światowa konkurencja nie czeka na rozwój wydarzeń, tylko szybko podejmuje nowe wyzwania. My również nie możemy stać w miejscu. Problemem dziś jest także sposób rozliczania przyznanego firmom kosmetycznym finansowania wydarzeń przez PARP, o czym także rozmawiamy z Ministerstwem Rozwoju
– zauważa dr Justyna Żerańska, manager ds. projektów legislacyjnych w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Polski sektor kosmetyczny stara się wspierać także Polska Agencja Inwestycji i Handlu, przenosząc część aktywności do kanałów online. Organizowane są m.in. webinaria poświęcone możliwościom wejścia na dany rynek, omawiane perspektywy eCommerce dla branży.

Jak podkreślają firmy zrzeszone w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego rozwój eksportu to gwarancja utrzymania silniej pozycji polskiego sektora kosmetycznego na arenie międzynarodowej. Impuls eksportowy
to również szansa dla polskich producentów kosmetyków, aby zminimalizować ekonomiczne skutki pandemii w kraju i zmienić obecną koniunkturę. Zatrzymanie eksportu byłoby gigantycznym krokiem do tyłu, na który dziś nie możemy sobie pozwolić. Dlatego firmy kosmetyczne liczą na dobrą i partnerską współpracę z rządem w tym zakresie.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego skupia blisko 200 firm, w tym producentów i dystrybutorów kosmetyków, laboratoria, firmy doradcze i ośrodki dydaktyczne, a także ich partnerów około branżowych – dostawców opakowań i surowców. Reprezentuje i wspiera cele strategiczne przedsiębiorców wyłącznie branży kosmetycznej. Od ponad 18 lat jest aktywnym głosem sektora w procesie stanowienia prawa. Skutecznie współpracuje na co dzień z instytucjami administracji polskiej i europejskiej, a razem z firmami członkowskimi wypracowuje i wdraża rozwiązania, które prowadzą do rozwoju polskiego rynku kosmetycznego. 

Związek należy do Cosmetics Europe – europejskiej organizacji branżowej i Konfederacji Lewiatan – najbardziej wpływowej organizacji pracodawców w Polsce. Angażuje się też w działania budujące pozycję sektora za granicą – wspiera promocję eksportu polskich kosmetyków, buduje sieć partnerstw i wspólnie z partnerami znosi bariery w handlu międzynarodowym. Organizacja pełni również funkcję platformy wymiany doświadczeń – edukuje i szkoli firmy, podnosząc jakość całego sektora. Od 13 lat prowadzi też projekt społeczny Fundacja Piękniejsze Życie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
13.10.2026 12:47
K-beauty rośnie w siłę. Eksport kosmetyków z Korei sięgnął 7 mld dolarów
Eksport kosmetyków z Korei Południowej wzrósł o 27,3% do 7 mld dolarów materiały prasowe Skin Snap

Eksport kosmetyków z Korei Południowej wzrósł o 27,3% w pierwszej połowie 2026 roku, osiągając wartość 7 mld dolarów. Największym rynkiem zbytu zostały Stany Zjednoczone, gdzie sprzedaż zwiększyła się o 41,5% rok do roku. Koreańskie marki rozwijają również dystrybucję za granicą, m.in. dzięki współpracy Olive Young z Sephorą.

W tym artykule przeczytasz: 

  • Eksport kosmetyków z Korei Południowej rośnie. USA wyprzedzają Chiny
  • USA zwiększają import koreańskich kosmetyków
  • Pielęgnacja skóry dominuje w eksporcie koreańskich kosmetyków
  • Rząd Korei Południowej wspiera branżę kosmetyczną
  • Korea Południowa umacnia pozycję w światowym eksporcie kosmetyków
  • Od czego rozpoczął się trend K-beauty?
  • Olive Young rozwija działalność w USA
  • Czy boom na K-beauty utrzyma się w kolejnych latach?

Eksport kosmetyków z Korei Południowej rośnie. USA wyprzedzają Chiny

Eksport kosmetyków z Korei Południowej osiągnął 7 miliardów dolarów w pierwszej połowie 2026 roku, co oznacza wzrost o 27,3% rok do roku, według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków. Stany Zjednoczone wyprzedziły Chiny i stały się największym rynkiem eksportowym dla południowokoreańskich kosmetyków.

Stany Zjednoczone odpowiadały za 1,45 mld USD, czyli 20,7% całkowitego południowokoreańskiego eksportu kosmetyków, odnotowując wzrost o 41,5% rok do roku. Tymczasem eksport koreańskich kosmetyków do Chin spadł o 6,6% do 1,01 mld USD w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 roku. Chiny nadal odpowiadają za 14,4% eksportu koreańskich kosmetyków i zajmują drugie miejsce. Japonia zajęła trzecie miejsce z 580 mln USD, a wartość eksportu koreańskich kosmetyków na ten rynek wzrosła o 5,9%.

Szybki wzrost eksportu kosmetyków koreańskich utrzymał się również w drugim kwartale 2026 r. Wartość eksportu wzrosła z 3,1 mld USD w pierwszym kwartale do 3,9 mld USD w drugim kwartale. Południowokoreański rynek kosmetyków osiągnął w 2025 roku rekordowy roczny eksport na poziomie 11,4 miliarda dolarów. Wynik z pierwszej połowy 2026 r. odpowiada już 61,4% wartości eksportu z całego 2025 r. Eksport koreańskich kosmetyków wzrósł z 1,07 miliarda dolarów w 2012 roku, do 11,4 mld dolarów w 2025 roku.

image

e.l.f. wchodzi w zapachy i pielęgnację ciała. Czy ma szansę przebić liderów?

USA zwiększają import koreańskich kosmetyków

Eksport koreańskich kosmetyków do Stanów Zjednoczonych wzrósł mimo wprowadzenia w poprzednim roku 15-procentowych ceł na import z Korei Południowej, obejmujących część kosmetyków. Według "Seoul Economic Daily” analitycy twierdzą, że konsumenci robili zapasy przed spodziewanymi podwyżkami cen wynikającymi z wprowadzenia ceł wzajemnych.

- Wraz z dywersyfikacją eksportu wokół marek niezależnych, zależność od jednego kraju lub dużej firmy spadła.  Globalna pozycja koreańskich kosmetyków rośnie strukturalnie – twierdzi ministerstwo, według Seoul Economic Daily.

Produkty do pielęgnacji skóry były liderem eksportu kosmetyków z Korei Południowej, osiągając wartość 5,48 miliarda dolarów i stanowiąc 78% całkowitego eksportu, według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków. Oznacza to wzrost o 25% w porównaniu z rokiem poprzednim.

image

Sprawdź jak zasada 6-2-7 porządkuje wybór w świecie K-beauty

Pielęgnacja skóry dominuje w eksporcie koreańskich kosmetyków

Według Ministerstwa Bezpieczeństwa Żywności i Leków, w USA odnotowano wzrost sprzedaży kosmetyków podstawowych o 360 mln USD (+48,6%) w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, a także wzrost sprzedaży produktów do mycia ciała o 20 mln USD (+36,4%), podczas gdy sprzedaż kosmetyków kolorowych spadła o 1 mln USD (-0,7%).

Inaczej wyglądała sytuacja na rynku chińskim. „Kosmetyki podstawowe” spadły o 60 milionów dolarów (-7,2%) w ujęciu rok do roku, kosmetyki kolorowe o 4 miliardy dolarów (-0,3%), a produkty do mycia ciała o 18 milionów dolarów (-25,0%).

Rząd Korei Południowej wspiera branżę kosmetyczną

 W zeszłym miesiącu kraj uchwalił przepisy mające na celu przekształcenie przemysłu kosmetycznego w główny motor wzrostu gospodarczego kraju. To pierwszy w historii Korei Południowej akt prawny poświęcony bezpośrednio wspieraniu rozwoju tego sektora.

Ustawa o promocji przemysłu kosmetycznego stworzy podstawę prawną wspierającą cały sektor kosmetyczny i przyzna Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej formalne uprawnienia do wspierania marek kosmetycznych, producentów i podmiotów zajmujących się badaniami i rozwojem, a także rozwoju surowców, składników, opakowań i dystrybucji.

image

Hebe i Paese z kampanią na Różowy Październik. Powstała specjalna kolekcja Pink October

W czerwcu magazyn Personal Care Insights poinformował o deklaracji ministra finansów Korei Południowej, który zapowiedział aktywne wsparcie rządu dla przemysłu kosmetycznego jako jednego z motorów wzrostu eksportu. Decyzja ta zapadła po tym, jak kraj przekroczył w pierwszym kwartale poziom eksportu na poziomie 3,1 miliarda dolarów,  wobec rosnącego globalnego popytu na koreańskie kosmetyki.

Korea Południowa umacnia pozycję w światowym eksporcie kosmetyków

W 2025 r. Korea Południowa zajęła drugie miejsce wśród światowych eksporterów kosmetyków, wyprzedzając Stany Zjednoczone, których eksport wyniósł 10,8 mld dolarów. Wyżej w zestawieniu znajduje się Francja, której eksport kosmetyków wynosi około 24 mld dolarów. Francja prowadzi z wyraźną przewagą, mając ponad dwukrotnie większy eksport niż Korea Południowa, m.in. dzięki silnej pozycji na rynku kosmetyków luksusowych.

 Ulta umieściła koreańskie marki kosmetyczne Medicube, Anua i Peach & Lily w centrum swojej kategorii premium. Tymczasem na Amazonie Medicube stanowiło 14,1% sprzedaży kosmetyków w pierwszym kwartale 2026 roku, a krem przeciwsłoneczny Beauty of Joseon stał się jednym z najchętniej kupowanych produktów.

image

Era pustych zasięgów mija. Plebiscyt "Rzetelny Influencer 2025" pokaże, komu ufają eksperci i konsumenci beauty. Ostatni dzień głosowania

Od czego rozpoczął się trend K-beauty?

Trend K-beauty zyskał międzynarodową popularność wraz z rozwojem tzw. koreańskiej fali, czyli rosnącym zainteresowaniem koreańską muzyką, filmem i kulturą. Kosmetyki stały się jednym z elementów tego zjawiska. Popularność zyskały m.in. wieloetapowa pielęgnacja skóry, maski w płachcie oraz produkty mające zapewniać efekt gładkiej, rozświetlonej cery, określany jako "glass skin”. Media społecznościowe pomogły rozpowszechnić te trendy poza Azją, a handel internetowy ułatwił dostęp do koreańskich marek na kolejnych rynkach.

K-beauty coraz mocniej zaznacza swoją obecność również w globalnym handlu kosmetykami. Według danych NielsenIQ wartość sprzedaży koreańskich kosmetyków wzrosła o 53% rok do roku i o 131% w ciągu dwóch lat. Dla detalistów rosnące zainteresowanie tą kategorią oznacza możliwość poszerzania asortymentu o koreańskie marki i rozwijania ich sprzedaży zarówno w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych.

image

Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]

Olive Young rozwija działalność w USA

Koreańskie kosmetyki zyskują również nowe kanały sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Olive Young zadebiutowało w tym kraju ze swoim pierwszym sklepem stacjonarnym w maju 2026 roku. Sklep w Pasadenie przyciągnął setki osób, które ustawiły się przed nim dzień przed oficjalnym otwarciem.

Według sprzedawcy, sklep odwiedza średnio ponad 1500 osób dziennie. Placówka o powierzchni 803 metrów kwadratowych oferuje 400 marek i około 5000 produktów. Asia Business Daily podaje, że ponad 90% marek pochodzi z Korei Południowej.

W zeszłym miesiącu CJ, spółka matka Olive Young, wyznaczyła cel osiągnięcia 12 bilionów (8,7 miliarda USD) przychodów sprzedaży w Ameryce Północnej do 2028 roku. Grupa planuje połączyć swoje biznesy związane z żywnością, treściami i kosmetykami w ramach szerszej strategii rozwoju w segmencie K-lifestyle, a Olive Young odegra kluczową rolę w ekspansji kosmetycznej. 

Rozwój sprzedaży koreańskich kosmetyków w USA wspiera również współpraca handlowa. Sephora i Olive Young nawiązały współpracę mającą na celu udostępnienie koreańskich kosmetyków klientom Sephora na całym świecie w ponad 500 sklepach.

image

Pro aging – świadoma pielęgnacja skóry zamiast walki z wiekiem

Czy boom na K-beauty utrzyma się w kolejnych latach?

Współpraca Sephory i Olive Young pokazuje, że koreańskie marki zyskują dostęp do kolejnych kanałów dystrybucji poza rynkiem azjatyckim. Włączenie ich do oferty międzynarodowej sieci perfumeryjnej może zwiększyć ich widoczność wśród klientów oraz ułatwić im dotarcie do nowych grup odbiorców. Partnerstwo wpisuje się w szerszy trend rozszerzania obecności K-beauty w handlu stacjonarnym i internetowym.

Jednocześnie rosnąca popularność koreańskich kosmetyków rodzi pytania o dalszy kierunek rozwoju rynku. Można zakładać, że w kolejnych latach konkurencja między markami K-beauty będzie się zaostrzać, a sama popularność koreańskiego pochodzenia produktów może przestać wystarczać do utrzymania wysokiej dynamiki sprzedaży. Istotne będzie to, czy producenci zdołają utrzymać zainteresowanie konsumentów, rozwijać dystrybucję poza Azją i konkurować z globalnymi koncernami kosmetycznymi. 

Możliwy jest również scenariusz, w którym po okresie szybkiego wzrostu rynek zacznie się konsolidować, a największe korzyści z ekspansji odniosą marki dysponujące rozpoznawalnością i dostępem do międzynarodowych sieci sprzedaży. Na razie trudno przesądzić, czy K-beauty utrzyma dotychczasowe tempo wzrostu, czy część obecnego zainteresowania okaże się przejściowym trendem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
23.09.2026 12:26
Indie wprowadzają nowe oznaczenia kosmetyków: eksporterze, przeczytaj
Wiadomości Kosmetyczne

Indie wprowadzają obowiązek oznaczania kosmetyków i produktów higieny osobistej symbolem wskazującym, czy zawierają składniki pochodzenia zwierzęcego. Nowe przepisy obejmują m.in. mydła, szampony i pasty do zębów. Dla producentów i importerów oznaczają konieczność weryfikacji receptur oraz pochodzenia surowców wykorzystywanych w produktach.

Jak donoszą New Delhi Television i Firstpost, Indyjskie Ministerstwo Spraw Konsumenckich wprowadziło nowe wymagania dotyczące oznakowania opakowań kosmetyków i produktów higieny osobistej. Zmiana została dokonana poprzez nowelizację Legal Metrology (Packaged Commodities) Rules, 2011, czyli przepisów regulujących m.in. informacje umieszczane na opakowaniach produktów wprowadzanych do obrotu. Nowe zasady weszły w życie w poniedziałek. Ich istotnym elementem jest obowiązek wskazania, czy produkt ma pochodzenie wegetariańskie, czy zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego.

Zgodnie z nowymi wymogami produkty sklasyfikowane jako wegetariańskie mają być oznaczane zieloną kropką, natomiast produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego – czerwoną lub brązową kropką. Symbol ma być umieszczony w górnej części głównego panelu ekspozycyjnego opakowania, czyli w miejscu, które konsument widzi podczas wyboru produktu na półce. System nawiązuje do oznaczeń funkcjonujących już od lat na indyjskim rynku żywności, gdzie kolorowe symbole informują o rodzaju wykorzystanych składników.

Pochodzenie surowców pod kontrolą

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość informacji o pochodzeniu składników stosowanych w produktach do pielęgnacji i higieny. Jest to istotne nie tylko dla konsumentów kierujących się dietą, lecz także dla osób, których wybory zakupowe wynikają z przekonań etycznych lub praktyk religijnych. W przypadku kosmetyków kwestia ta jest bardziej złożona niż w przypadku produktów spożywczych, ponieważ składniki pochodzenia zwierzęcego mogą być wykorzystywane w wielu różnych funkcjach technologicznych.

Wśród potencjalnie problematycznych surowców znajdują się m.in. gliceryna, łój, kolagen, keratyna i skwalan. Samo wskazanie nazwy składnika nie zawsze pozwala jednak ustalić jego pochodzenie. Część z tych substancji może być bowiem pozyskiwana zarówno ze źródeł zwierzęcych, jak i roślinnych lub wytwarzana syntetycznie. W praktyce oznacza to, że dla prawidłowego zaklasyfikowania produktu konieczna będzie analiza nie tylko receptury, lecz także źródła poszczególnych surowców.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Dotyczy to również komponentów wykorzystywanych w stosunkowo niewielkich ilościach. Firmy będą musiały zweryfikować pochodzenie olejów, dodatków, substancji pomocniczych oraz innych komponentów receptur. Z perspektywy producenta oznacza to konieczność zebrania i uporządkowania informacji pochodzących z całego łańcucha dostaw, a nie wyłącznie danych dotyczących głównych składników aktywnych.

Kosmetyczny łańcuch dostaw

Nowe wymagania mogą mieć konsekwencje zarówno dla dużych koncernów FMCG i firm kosmetycznych, jak i dla mniejszych producentów oraz marek DTC. W przypadku przedsiębiorstw korzystających z wielu dostawców szczególnego znaczenia nabierze możliwość udokumentowania pochodzenia surowców wykorzystanych w konkretnych recepturach. Dotyczy to także produktów importowanych, w przypadku których producent lub importer będzie musiał zapewnić zgodność oznakowania z indyjskimi regulacjami.

Zmiana może więc przełożyć się nie tylko na sam wygląd opakowań, ale również na procesy związane z zarządzaniem recepturami, dokumentacją produktową i dostawcami. Firmy będą musiały ustalić, które produkty wymagają zielonego oznaczenia, a które symbolu wskazującego na obecność składników pochodzenia zwierzęcego. W przypadku produktów o identycznej formule sprzedawanych na różnych rynkach konieczne może być także przygotowanie odmiennych wersji opakowań.

Dla branży kosmetycznej istotne jest również to, że indyjski regulator nie ograniczył nowych zasad do jednej kategorii produktów. Obowiązek obejmuje produkty określane jako kosmetyki i artykuły toaletowe, w tym mydła, szampony i pasty do zębów, a więc kategorie należące do podstawowego segmentu FMCG. Skala potencjalnych zmian zależeć będzie od liczby produktów objętych regulacją oraz od tego, w ilu recepturach wykorzystywane są surowce pochodzenia zwierzęcego.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Nieprzestrzeganie wymogów dotyczących oznakowania opakowań może skutkować działaniami organów egzekwujących przepisy Legal Metrology, w tym sankcjami przewidzianymi w indyjskich regulacjach. Dla producentów oznacza to, że weryfikacja pochodzenia składników staje się elementem nie tylko polityki informacyjnej wobec konsumentów, ale również zgodności regulacyjnej.

Indyjska zmiana wpisuje się jednocześnie w szerszy trend zwiększania transparentności dotyczącej składu i pochodzenia produktów kosmetycznych. W praktyce oznacza ona przesunięcie części odpowiedzialności za identyfikację źródeł surowców na producentów i importerów. Dla rynku beauty może to oznaczać większe znaczenie danych dotyczących łańcucha dostaw, certyfikacji surowców i możliwości prześledzenia ich pochodzenia – także w przypadku składników, które z perspektywy konsumenta pozostają niewielkim elementem gotowego produktu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. październik 2026 02:11