StoryEditor
Eksport
18.05.2021 00:00

Pół roku Brexitu. Jak branża kosmetyczna dostosowała się do zmian regulacyjnych?

Sześć miesięcy po wygaśnięciu okresu przejściowego Alex Fotheringham, dyrektor operacyjny działu kosmetyki MSL Solution Providers analizuje na łamach Cosmetics Business zmiany regulacyjne i problemy, które powstały w wyniku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jak zmienił się rynek kosmetyczny w Europie po tym wydarzeniu? 

Pomimo oficjalnego opuszczenia Unii Europejskiej 18 miesięcy temu, dopiero w ciągu ostatnich sześciu miesięcy można było odczuć prawdziwe skutki wystąpienia Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych. W opinii eksperta, po zakończeniu okresu przejściowego stało się jasne, że duża część branży kosmetycznej i higieny osobistej zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w UE była źle przygotowana na wymogi regulacyjne po Brexicie.

Dlaczego marki i producenci nie podjęli żadnych kroków, aby się przygotować? 

Po zdecydowanym głosowaniu za „doprowadzeniem do końca Brexitu” w wyborach powszechnych w grudniu 2019 r. wyjście Wielkiej Brytanii wydawało się pewne. Jednak negocjacje i okres przejściowy były przez cały czas bardzo niepewne i pomimo ogłoszenia przez rząd planów i harmonogramów, wielu nie było przekonanych, że Brexit faktycznie się wydarzy.

Na szczęście nie było niespodzianek we wprowadzaniu zmian i tak naprawdę wszystko, co się zmieniło, było znane z dużym, co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Zapewniło to wystarczająco dużo czasu na przygotowania, a firmy, które tak zrobiły, odniosły korzyści w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

Zmiany regulacyjne: Osoba odpowiedzialna (RP)

Jedna z największych zmian w branży kosmetycznej i higieny osobistej po Brexicie dotyczy osoby odpowiedzialnej (RP). Produkty sprzedawane w Wielkiej Brytanii i UE podlegają teraz dwóm różnym wymaganiom dotyczącym RP: UE i Wielkiej Brytanii.

Od 1 stycznia 2021 r. wszystkie RP z siedzibą w Wielkiej Brytanii straciły ważność w UE. To pozostawiło firmy, które nie przygotowały na czas legalnej alternatywy, w niepewnej sytuacji, a rolę przejmuje ich importer z UE. Oznacza to, że importer ponosi związane z tym zobowiązania i może teraz zażądać wielu potencjalnie poufnych danych w celu wypełnienia swoich obowiązków. Osoba odpowiedzialna, jak nazwa wskazuje, jest odpowiedzialna za zapewnienie, że produkt jest bezpieczny w użyciu i musi być w stanie omówić kwestie techniczne i dotyczące bezpieczeństwa z odpowiednim organem. Wymaga to dostępu do potencjalnie wrażliwych informacji.

Niepokojące jest to, że importerzy często nie są świadomi swoich nowo wyznaczonych obowiązków, dopóki nie zostaną skontrolowani przez organ krajowy. Kiedy to się stanie, jest już za późno na wprowadzenie właściwego RP. Inne obowiązki obejmują wypełnienie zgłoszenia CPNP w UE (lub SCPN w Wielkiej Brytanii), sporządzenie i przechowywanie pliku informacji o produkcie (PIF) oraz umieszczenie jego nazwy i adresu na opakowaniu produktu.

Baza danych powiadomień w Wielkiej Brytanii

Kiedy brytyjskie rozporządzenie kosmetyczne weszło w życie 1 stycznia 2021 r., przyniosło ze sobą istotne zmiany w sposobie regulowania produktów kosmetycznych w Wielkiej Brytanii. Jednym z nich jest wprowadzenie nowego brytyjskiego portalu „Prześlij powiadomienia o produktach kosmetycznych” (SCPN). Zdecydowana większość branży nie miała wcześniej dostępu do systemu przed jego uruchomieniem, a następnie musiała uporać się z korzystaniem z niego po raz pierwszy podczas 90-dniowego okresu przejściowego dla powiadomień z Wielkiej Brytanii.

Jak twierdzi Alex Fotheringham, pomijając początkowe problemy, brytyjski SCPN jest dobrym systemem w użyciu, a Biuro ds. Bezpieczeństwa Produktów i Standardów (OPSS), które prowadzi portal, szybko odpowiedziało na pytania i wprowadziło zmiany w systemie, aby poprawić rozwiązywanie problemów i dodać funkcjonalności. Jednak ponieważ portal został uruchomiony jako „niekompletny” system, nadal brakuje w nim kluczowych funkcji.

Niektóre z tych problemów utrudniły korzystanie z początkowego 90-dnioweego okna wielu firmom, szczególnie tym, które były źle przygotowane na zmiany, które weszły w życie 1 stycznia 2021 roku. Z perspektywy UE oficjalne przepisy nie uległy zmianie. Jednak stosunki Wielkiej Brytanii z UE doprowadziły do ​​różnych problemów.

Powiadomienia CPNP

Pomimo poinformowania, że ​​unijny CPNP (portal powiadomień o produktach kosmetycznych) dezaktywuje brytyjskie podmioty po 31 grudnia 2020 r., niektóre firmy nie były przygotowane na dostęp do produktów zgłoszonych przez osobę odpowiedzialną z Wielkiej Brytanii do usunięcia z systemu UE. W przypadku tych produktów wymagane było pełne ponowne zgłoszenie przez podmiot z siedzibą w UE. Ponadto wystąpiły problemy z usunięciem dostępu przez administratorów CPNP. Na przykład dostęp do niektórych „pod-kategorii” w CPNP w UE został nieprawidłowo usunięty z powodu ich linku do adresu w Wielkiej Brytanii. Jednak problemy te zostały szybko rozwiązane.

Kwestie celne

Jako kraj trzeci Wielka Brytania podlega teraz wymogom celnym, co wiąże się z dużo większą biurokracją niż wcześniej. Weźmy na przykład Portugalię. Zgodnie z art. 22 dekretu z mocą ustawy 189/2008 z dnia 24 września importerzy produktów kosmetycznych na rynku portugalskim muszą dostarczyć organom celnym w Portugalii określoną dokumentację, która umożliwi odprawę towarów.

Aby złożyć wniosek prawny o dokument zgodności, istnieje grupa dokumentów / informacji, które należy przedłożyć do portugalskiego Krajowego Urzędu ds. Leków i Produktów Zdrowotnych (INFARMED). W tym:

1. Aktualny formularz żądania dokumentu zgodności, należycie wypełniony, w formacie Word;
a) Identyfikacja (nazwa, adres, telefon i e-mail) importera;
b) Identyfikacja (nazwisko) i bezpośrednie kontakty (telefon i e-mail) odpowiedzialnego technika;
c) Identyfikacja (numer CPNP, pełna nazwa i numer partii produkcyjnej) produktów kosmetycznych, które mają być importowane.

2. Pisemne upoważnienie zawierające wyraźną i jednoznaczną identyfikację importera, osoby odpowiedzialnej oraz importowanych produktów kosmetycznych, opatrzone datą i podpisem obu stron.

3. Oświadczenie, należycie opatrzone datą i podpisane przez importera i odpowiedzialnego technika, w którym importer oświadcza, że ​​jest wspomagany przez odpowiedzialnego technika, który z kolei oświadcza, że ​​niezależnie od powiązania z importerem, ponosi solidarną odpowiedzialność za przestrzeganie postanowień dekretu z mocą ustawy nr 189/2008 z dnia 24 września w jego aktualnym brzmieniu oraz przepisów mających zastosowanie do produktów kosmetycznych.

4. Curriculum vitæ odpowiedzialnego technika, należycie opatrzone datą i podpisane przez odpowiedzialnego technika, w tym: dane osobowe (imię i nazwisko, adres, telefon i e-mail), kwalifikacje akademickie, doświadczenie zawodowe oraz załączone świadectwo kwalifikacji.

Ponowne oznakowanie

Opakowania produktów sprzedawanych w Wielkiej Brytanii wymagają teraz aktualizacji, jednak marki i producenci mają czas do 31 grudnia 2022 r. na wprowadzenie niezbędnych zmian. Obejmuje to drukowanie kraju pochodzenia i odpowiedniego RP na etykietach. Produkty sprzedawane w Wielkiej Brytanii, które są produkowane w UE, będą wymagały odnotowania konkretnego kraju, np. "Wyprodukowano we Włoszech / Francji". Produkty sprzedawane w UE, które są produkowane w Wielkiej Brytanii, będą musiały być oznakowane: „Wyprodukowano w Wielkiej Brytanii”.

Co czeka branżę w przyszłości?

Jak na branżę, która była tak źle przygotowana na tak ogromne zmiany, sektor kosmetyczny radzi sobie zadziwiająco dobrze. Jednak w tej chwili Wielka Brytania jest nadal silnie związana z prawodawstwem UE - powiela wiele takich samych przepisów. Dlatego przyszłość może nie być tak prosta.

- Przed nami wiele niewiadomych. Nie wiemy, co się stanie, gdy UE wyda nowe zmiany legislacyjne, ani jak Wielka Brytania sobie z nimi poradzi. Nie rozumiemy jeszcze, jak Wielka Brytania poradzi sobie ze zmianami w zakresie ograniczeń dotyczących składników, jak bardzo będziemy dostosowywać się do UE ani jak Wielka Brytania poradzi sobie z byciem krajem trzecim - zauważa Alex Fotheringham, dyrektor operacyjny działu kosmetyki MSL Solution Providers.

.

Przegląd prasy
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
10.09.2026 14:09
Chińskie perfumy ruszają na podbój świata. Eksport rośnie w tempie ponad 30 proc.
Zestaw Breeze & Bloom Perfume Duo SetFlower Knows

Kiedy podczas tegorocznych targów Esxence w Mediolanie odwiedzający zatrzymywali się przy chińskich stoiskach, nie witały ich tanie kopie europejskich bestsellerów. Zamiast tego uderzał ich zapach świeżo parzonej herbaty, wilgotnego bambusa i rześkiej pomarańczy. Chińskie marki perfumeryjne coraz aktywniej wychodzą poza rynek krajowy. Rodzimi producenci próbują przy tym budować przewagę nie tylko ceną, ale przede wszystkim oryginalnymi kompozycjami i własnym językiem kulturowym.

Jeszcze kilka lat temu chińskie marki perfumeryjne były na światowych rynkach przede wszystkim ciekawostką. Dziś coraz częściej próbują konkurować o uwagę konsumentów w segmentach, w których od lat dominują firmy z Europy i Stanów Zjednoczonych. Jednym z miejsc, w których widać tę zmianę, jest Esxence w Mediolanie – jedno z najważniejszych wydarzeń światowej branży perfumeryjnej. Chińskie stoiska przyciągały odwiedzających kompozycjami wykorzystującymi m.in. nuty herbaty, osmantusa i agarowca. Ponad 20 rodzimych chińskich marek perfumeryjnych zaprezentowało się również wspólnie podczas Paris-Shanghai Perfume Exhibition ledwie rok temu. Dla lokalnych producentów udział w międzynarodowych targach to jednak dopiero początek drogi. Znacznie trudniejszym zadaniem pozostaje zbudowanie rozpoznawalności i emocjonalnej więzi z konsumentami poza Chinami.

Nie tylko osmantus i herbata

Jednym z wyzwań związanych z międzynarodową ekspansją jest przełożenie chińskich skojarzeń kulturowych na język zrozumiały dla odbiorców z innych rynków. W Chinach jaśmin czy gardenia od dawna kojarzą się z elegancją i wyrafinowaniem, podobnie jak herbata, bambus, osmantus czy agarowiec mogą przywoływać określone elementy tradycyjnej estetyki. Nie oznacza to jednak, że zagraniczny konsument będzie automatycznie interpretował te składniki w taki sam sposób.

Kilka najpopularniejszych chińskich marek perfumeryjnych

  • Melt Season – marka z Szanghaju, która zdobyła międzynarodową uwagę; w 2025 r. została nawet wskazana przez Jing Daily jako najważniejsza marka chińskiego boomu indie fragrance.  
  • Boitown – jeden z największych lokalnych graczy pod względem popularności konsumenckiej; w rankingu iiMedia 2025 zajęła pierwsze miejsce wśród chińskich marek perfum.
  • RECLASSIFIED – marka określana jako chiński odpowiednik „light niche fragrance”, rozwijająca także doświadczenia związane z komponowaniem zapachów.
  • Black Paw – marka wykorzystująca orientalne i kulturowe odniesienia w nowoczesnym, niszowym wydaniu.
  • ImSole – przykład nowej generacji chińskich marek, które bardzo dobrze wykorzystują kanały cyfrowe; w 2025 r. sprzedaż marki na Douyin wyniosła ok. 203 mln juanów, a więc ok. 80 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • Documents – Awangardowa marka, w którą zainwestował fundusz L’Oréal. Słynie z surowego designu i bardzo odważnych, niszowych kompozycji (np. z nutami czosnku czy popiołu).
  • To Summer – Mistrzowie orientalnego minimalizmu i poetyckiego opowiadania o zapachach. Sprzedają estetykę, z którą łatwo rezonuje zachodni millenials.
  • Scent Library – Pionierzy przekładania chińskiej codzienności na zapachy (to oni spopularyzowali zapach kultowych chińskich cukierków White Rabbit czy lokalnych napojów).

Dlatego część chińskich producentów zmienia sposób opowiadania o swoich produktach. Zamiast wymagać od odbiorcy znajomości chińskiej kultury, marki próbują odwoływać się do uniwersalnych emocji i wspomnień. Przykładem jest zapach „Summer Juice”, którego inspiracją była popularna w Chinach pomarańczowa oranżada Arctic Ocean. Kompozycję oparto na nutach pomarańczy i czerwonej pomarańczy. Na TikToku zainteresowanie zapachem wykazywali także europejscy konsumenci, którzy niekoniecznie znali historię stojącą za produktem. Dla nich istotniejsze były świeżość cytrusowej kompozycji i skojarzenie z chłodnym, gazowanym napojem podczas upalnego lata.

To podejście wskazuje na szerszą zmianę w strategii chińskich marek. Ich celem nie musi być bezpośrednie tłumaczenie zagranicznym konsumentom chińskich symboli kulturowych. Zamiast tego próbują tworzyć doświadczenia zapachowe, które są zrozumiałe niezależnie od pochodzenia odbiorcy, a dopiero później pozwalają odkrywać stojącą za nimi historię. Równolegle rozwijany jest drugi kierunek – budowanie bardziej wyrazistej tożsamości opartej na charakterystycznych dla Chin składnikach i estetyce. Oba modele mają wspólny cel: stworzenie dialogu z globalnym konsumentem, a nie jedynie dostosowanie chińskiego produktu do zachodnich gustów.

Eksport perfum rośnie o ponad 30 proc.

Rosnące ambicje marek znajdują odzwierciedlenie w danych handlowych. Według danych General Administration of Customs of China w pierwszej połowie 2026 r. wartość eksportu perfum i wód toaletowych z Chin wyniosła 2,502 mld juanów, czyli około 349 mln dolarów, i była o 31,05 proc. wyższa niż rok wcześniej. W całym 2025 r. eksport tej kategorii sięgnął 4,577 mld juanów i zwiększył się o 26,22 proc. rok do roku.

Jeszcze wyraźniej skalę zmian pokazuje dłuższa perspektywa. W ciągu pięciu lat wartość chińskiego eksportu perfum wzrosła z około 140 mln dolarów w 2020 r. do 640 mln dolarów w 2025 r. Oznacza to skumulowaną roczną stopę wzrostu przekraczającą 34 proc. Perfumy są przy tym częścią znacznie większego strumienia eksportowego chińskiej branży beauty.

W pierwszej połowie 2026 r. Chiny wyeksportowały 932,3 tys. ton produktów z kategorii beauty, kosmetyków i środków myjących, o 33,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wartość tego eksportu zwiększyła się o 28,4 proc., osiągając 4,577 mld dolarów. Jeżeli spojrzeć na Chiny nie tylko jako producenta, ale jako potencjalnego konkurenta dla zachodnich marek perfumeryjnych, ważniejsze od obecnego udziału jest jednak tempo wzrostu i zmiana modelu eksportowego.

Chińskie firmy nadal mają relatywnie niski udział w wartościowym światowym handlu – dodatkowo średnia wartość eksportowanych przez Chiny perfum wynosiła w 2025 r. zaledwie 6893 dolarów za tonę, wobec 43 207 dolarów średnio na świecie, co pokazuje różnicę w strukturze i pozycjonowaniu eksportu. Jednocześnie wzrost o ponad 25 proc. w ciągu roku sugeruje, że chińscy producenci stopniowo przesuwają się z roli dostawców dużych wolumenów w kierunku budowania własnej obecności na rynkach zagranicznych. To właśnie rozwój rodzimych marek premium i niszowych w kolejnych latach zwiększać wartość chińskiego eksportu szybciej niż jego wolumen. 

Dane pokazują więc, że zagraniczna ekspansja chińskich firm kosmetycznych nie ogranicza się do pojedynczych marek próbujących wejść do europejskich perfumerii. Obejmuje coraz większą część krajowego łańcucha wartości – od produkcji i składników po gotowe produkty konsumenckie.

Według Yan Jiangying, przewodniczącej China Association of Fragrance Flavor and Cosmetic Industries, za wzrostem zainteresowania chińskimi produktami stoją trzy czynniki: większa pewność kulturowa rodzimych przedsiębiorstw, rozwój przemysłowych i technologicznych możliwości produkcji oraz rosnące zainteresowanie orientalnymi nutami zapachowymi.

Chińskie marki szukają własnej niszy

Potencjał dalszej ekspansji jest związany m.in. z rosnącym popytem na produkty beauty w Azji Południowo-Wschodniej, Brazylii i na Bliskim Wschodzie. Chińscy producenci korzystają również z rozbudowanego krajowego zaplecza produkcyjnego i kompletnego łańcucha dostaw, co ułatwia rozwój marek i zwiększanie skali działalności.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że sama przewaga produkcyjna nie wystarczy do zbudowania globalnej marki. Zhang Yi, CEO i główny analityk iMedia Research, wskazuje, że chińskie przedsiębiorstwa nie powinny koncentrować się na zastępowaniu zagranicznych produktów tańszymi odpowiednikami. Ich przewagą mają być większa oryginalność, jakość oraz specjalizacja w niszowych segmentach.

To istotna zmiana z punktu widzenia światowego rynku perfumeryjnego. Chińskie firmy coraz częściej próbują przejść od roli producenta do roli właściciela marki, koncepcji i produktu. W tym modelu znaczenie mają nie tylko receptury, ale również storytelling, identyfikacja wizualna, media społecznościowe i umiejętność dopasowania komunikacji do lokalnych regulacji.

Kolejnym etapem ekspansji będzie zatem nie tyle zwiększanie liczby eksportowanych flakonów, ile budowanie marek, które będą rozpoznawalne poza Chinami. Dla globalnego rynku perfumeryjnego oznacza to pojawienie się kolejnego źródła konkurencji – firm dysponujących dużym zapleczem produkcyjnym, ale jednocześnie próbujących stworzyć własną, rozpoznawalną narrację zapachową. Herbata, osmantus i agarowiec mogą być jej najbardziej charakterystycznymi składnikami, ale równie skutecznym punktem wyjścia może okazać się uniwersalne wspomnienie zimnego, pomarańczowego napoju w upalny dzień.

Jedwabny czy piżmowy szlak?

Dla importera kluczowe powinno być jednak nie samo „chińskie pochodzenie”, lecz jakość marki, jej potencjał premium i gotowość do spełnienia europejskich wymogów. Chiński rynek nadal jest zdominowany przez międzynarodowych graczy, a wiele rodzimych marek pozostaje na wczesnym etapie skalowania – według analiz branżowych niewiele z nich przekraczało 100 mln juanów sprzedaży.  

Z drugiej strony właśnie ten etap rozwoju może być atrakcyjny dla polskich dystrybutorów: można pozyskać markę przed jej szerokim wejściem do Europy, ale trzeba dokładnie zweryfikować dokumentację produktu, zgodność z regulacjami UE, stabilność dostaw, zdolność produkcyjną oraz prawa do dystrybucji. Warto też pamiętać, że perfumy wymagają doświadczenia offline – konsument musi móc zapach przetestować – dlatego model selektywnej dystrybucji + e-commerce + ekspozycja w wybranych perfumeriach/drogeriach może być dla takich marek skuteczniejszy niż masowe wprowadzenie do całej sieci. Chińskie doświadczenia pokazują bowiem, że rozwój zapachu odbywa się równocześnie online i offline, a inwestorzy tacy jak L’Oréal czy Estée Lauder już dostrzegają potencjał lokalnych marek. 

I nie dziwota, bo aktualnie przez chiński rynek przelewa się trend na guochao, co można przetłumaczyć jako „chiński szyk” (China Chic) lub „narodowy trend”. To potężne zjawisko kulturowo-biznesowe polega na wplataniu tradycyjnych chińskich motywów, estetyki i mitologii do nowoczesnych produktów konsumenckich. Jest to również odpowiedź na dekady dominacji zachodnich marek. Kiedyś chiński konsument kupował produkty z Europy czy USA, by poczuć luksus i prestiż. Dzisiaj, zwłaszcza wśród pokolenia Z i milenialsów, największym powodem do dumy jest noszenie, używanie i promowanie tego, co rodzime – pod warunkiem, że jest świetnie zaprojektowane i nowoczesne.

Ikony trendu Guochao:

  • Florasis (Hua Xizi): Marka kosmetyczna, której palety cieni i szminki to dosłownie płaskorzeźby przedstawiające chińskie legendy, smoki czy feniksy. Zdetronizowali wiele zachodnich gigantów na lokalnym rynku, a dziś z sukcesem wchodzą do Europy i USA.
  • Li-Ning: Chińska marka sportowa, która z producenta tanich dresów przeobraziła się w ikonę globalnego streetwearu. Ich pokazy na New York Fashion Week, pełne nawiązań do taoizmu i chińskiej typografii, zdefiniowały na nowo azjatycką modę.
  • Chicecream (Zhong Xue Gao): Marka lodów premium z Szanghaju, która stworzyła lody w kształcie tradycyjnych chińskich dachówek, używając unikalnych lokalnych smaków (np. jaśminu czy czarnego sezamu) i sprzedając je w cenach wyższych niż zachodni giganci tacy jak Häagen-Dazs.

Guochao to nie cepelia. To kaligrafia przeniesiona na streetwear, starożytne receptury medycyny chińskiej użyte w zaawansowanych technologicznie kosmetykach czy motywy z Zakazanego Miasta na luksusowych flakonach perfum. Klienci kupują lokalne produkty z dumą, ale są bezlitośni, jeśli jakość kuleje. Marka nie przetrwa tylko dlatego, że jest chińska – musi oferować realną wartość (tzw. premiumization). Młodzi Chińczycy z pokolenia Z dorastali w kraju będącym gospodarczą i technologiczną potęgą. Nie pamiętają czasów, gdy chińskie oznaczało „tanie i gorsze”. Zamiast tego widzą marki, które jakością dorównują zachodnim, ale znacznie lepiej rozumieją ich lokalną tożsamość.

Może się więc okazać niebawem, że „chińszczyzna” przestanie być pejoratywnym określeniem na tani import z Shein czy Alibaby.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
08.09.2026 21:38
Polski rynek kosmetyczny urósł do 6,4 mld euro. Awans w rankingu eksporterów [RAPORT PZPK]
Nowa strategia marek beauty: retail + digitalShutterstock

Wartość polskiego rynku kosmetycznego wzrosła w 2025 roku o 9,3 proc., do 6,4 mld euro. Polska utrzymała pozycję piątego największego rynku w Unii Europejskiej, a w światowym rankingu eksporterów kosmetyków awansowała na ósme miejsce. Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego i Fundacja WiseEuropa przedstawili trzecią edycję raportu „Kosmetyczna Polska”.

Wartość krajowego rynku kosmetycznego zwiększyła się z 5,9 do 6,4 mld euro w 2025 r.. Jak wynika z danych przedstawionych przez PZPK, wzrost o 9,3 proc. był drugim najwyższym w Unii Europejskiej i niemal dwukrotnie przewyższał dynamikę całego unijnego rynku, która wyniosła 4,8 proc. Polska odpowiada już za 7 proc. wartości rynku kosmetycznego UE.

image

Koniec rytuałów? Jeden kosmetyk chce zastąpić trzy. Skinimalizm i hybrydyzacja zmieniają rynek beauty [RAPORT WK]

Obok wzrostu sprzedaży i eksportu autorzy raportu wskazują jednak na wyzwania związane z konkurencją spoza Europy, kosztami i nowymi regulacjami.

Polski rynek kosmetyków rośnie szybciej niż unijny

W ciągu dekady wartość rynku kosmetycznego w Polsce zwiększyła się o 85 proc., podczas gdy w całej Unii Europejskiej wzrosła o 46 proc. W latach 2015–2025 średnie roczne tempo wzrostu wynosiło w Polsce 6,4 proc., wobec 3,9 proc. w UE. Według komunikatu towarzyszącego premierze raportu wzrost w 2025 roku napędzały przede wszystkim większy wolumen sprzedaży i rosnące wydatki konsumentów.

– Branża kosmetyczna w Polsce – różnorodna, kreatywna, tak sprawnie mobilizująca się do wysiłku – przestała być rynkiem, o którym mówi się głównie w kategoriach potencjału. Ten potencjał już się materializuje. Od lat zajmujemy pozycję piątego rynku kosmetycznego w Unii Europejskiej. Od 2025 r. odpowiadamy za 7% unijnego rynku. Tempo naszego wzrostu wyraźnie przewyższyło średnią europejską. To znakomita pozycja, którą musimy umieć utrzymać w coraz bardziej wymagającym otoczeniu konkurencyjnym – mówi Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Eksport kosmetyków przekroczył 6,5 mld euro

Wartość eksportu kosmetyków z Polski przekroczyła w 2025 roku rekordowe 6,5 mld euro, przy imporcie wynoszącym około 4,3 mld euro. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o 16,7 proc. rok do roku, wyraźnie szybciej niż cały polski eksport.

Polska awansowała z dziewiątego na ósme miejsce wśród największych eksporterów kosmetyków na świecie. Jej udział w globalnym eksporcie tej kategorii zwiększył się do 4,3 proc.

image

60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku

Kosmetyki odpowiadają już za 1,8 proc. całego polskiego eksportu. Dla porównania średnia światowa wynosi 0,7 proc., co pokazuje znaczenie tej kategorii w strukturze polskiej sprzedaży zagranicznej.

Specjalizacja eksportowa obejmuje kilka segmentów. Jak wskazuje PZPK, Polska zajmuje czołowe pozycje w Unii Europejskiej m.in. w eksporcie produktów do higieny jamy ustnej, kosmetyków do golenia, dezodorantów oraz produktów do pielęgnacji skóry i włosów.

1389 producentów kosmetyków. Ponad 91 proc. to mikrofirmy

W 2025 roku w rejestrze REGON figurowało 1389 przedsiębiorstw prowadzących działalność w zakresie produkcji kosmetyków. To o 69 więcej niż rok wcześniej i o 57 proc. więcej niż w 2015 roku.

Za niemal cały ubiegłoroczny przyrost liczby firm odpowiadały mikroprzedsiębiorstwa. Podmioty zatrudniające do dziewięciu osób stanowiły 91,1 proc. wszystkich przedsiębiorstw w sektorze.

image
W ciągu dekady wartość rynku kosmetycznego w Polsce zwiększyła się o 85 proc.
PZPK/Wise Europe

Konkurencja, koszty i regulacje wyzwaniem dla branży

W komunikacie towarzyszącym raportowi PZPK wskazuje, że sektor korzysta z rosnącej siły nabywczej konsumentów, popularności produktów premium i większej świadomości pielęgnacyjnej. Jednocześnie mierzy się z nasilającą się konkurencją producentów spoza Europy, zmianami w łańcuchach dostaw, presją kosztową oraz kumulacją nowych regulacji.

– Utrzymanie przewag w takim momencie będzie wymagało jeszcze większych nakładów na inwestycje i znacznie bardziej przewidywalnego otoczenia regulacyjnego. Raport „Kosmetyczna Polska 2026” ma być jednym z narzędzi prowadzenia debaty pomiędzy przedsiębiorcami i administracją, która powinna docenić znaczenie sektora kosmetycznego dla polskiej gospodarki – dodaje Paweł Chrościcki, prezes Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i SVP CB Continental Europe/Managing Director Coty Central Eastern Europe.

image

Konsument beauty chce wartości, a nie tylko niskiej ceny. Raport McKinsey

Trzecia edycja raportu „Kosmetyczna Polska”, przygotowana przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wraz z Fundacją WiseEuropa, jest dostępna na stronie Kosmetyczni.pl w zakładce Baza wiedzy.

Źródło: informacja prasowa Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego z 8 września 2026 r.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. wrzesień 2026 03:19