StoryEditor
Eksport
05.06.2018 00:00

Polskie kosmetyki wyrastają na światowego lidera

Średnie globalne tempo wzrostu rynku kosmetycznego w najbliższych latach sięgnie 4-6 proc. W podobnym tempie rozwija się polska branża kosmetyczna. Duży w tym udział sprzedaży eksportowej. Polskie produkty docierają do coraz odleglejszych zakątków świata. Polskie firmy cieszą się renomą wśród zagranicznych kontrahentów. Teraz – jak twierdzą sami przedsiębiorcy – czas na promocję polskich marek wśród konsumentów na eksportowych rynkach.  

Do 2021 r. wartość polskiego rynku kosmetycznego ma wynieść około 20 mld zł. Branża będzie umacniała swoją pozycję dzięki wzrostom sprzedaży i rozwojowi eksportu – wynika z danych zebranych przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego w „Raporcie o stanie branży kosmetycznej w Polsce 2017” opracowanym z okazji 15-lecia organizacji, przy współpracy z firmami Deloitte Polska i Polityką Insight. Przez ostatnich 15 lat polski rynek kosmetyczny stale notował wzrosty. Wartość rynku w cenach bieżących od 2002 do 2016 r. wzrosła z 9 mld do 16 mld zł. Spośród szóstki największych europejskich rynków kosmetycznych Polska rosła (pod uwagę wzięto realne ceny) najszybciej. To spektakularny skok branży. W tym samym czasie np. rynek francuski skurczył się o 0,19 proc., a włoski o 1,09 proc.

­– Polska branża kosmetyczna wyrasta na światowego lidera kosmetyków – mówi Katarzyna Olędzka, dyrektor marketingu firmy Verona Products Professional. Znajduje to potwierdzenie w liczbach. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z 2016 roku kosmetyki z Polski są eksportowane do ponad 160 krajów, w tym do tak odległych jak Meksyk, Indonezja czy Australia. Zdecydowanie najważniejszy dla krajowych firm jest jednak rynek wewnętrzny Unii Europejskiej. W latach 2004-2016 dodatni bilans Polski w handlu kosmetykami w Unii wzrósł prawie dziewięciokrotnie – z 231 mln zł do 2,04 mld zł. Głównymi kierunkami eksportowymi kosmetyków z Polski są Niemcy, Wielka Brytania i Rosja. W 2016 roku eksport do tych krajów wyniósł odpowiednio 1,77 mld zł, 1,59 mld zł i 1,38 mld zł.

Dwucyfrowe wzrosty

W dużej mierze swój dynamiczny rozwój polska branża kosmetyczna zawdzięcza właśnie sprzedaży eksportowej. Świat otworzył się na polskie kosmetyki, a producenci mierzący się z olbrzymią konkurencją na wewnętrznym rynku, skrupulatnie korzystają z nowych możliwości. – Kilka lat temu nasze obroty w eksporcie były bliskie zeru, a teraz stanowią 17 proc. sprzedaży. Jesteśmy obecni na blisko 40 światowych rynkach. Wartość sprzedaży realizowanej poza granicami Polski rośnie w naszej firmie w tempie około 30 proc. rocznie. To pokazuje, że mamy duży potencjał. Najważniejsze rynki dla naszej firmy to Daleki i Bliski Wschód – mówi Katarzyna Furmanek, współwłaścicielka Laboratorium Kosmetycznego Floslek.

Eksport stanowi około 15 proc. sprzedaży polskiej firmy Bielenda, jej produkty docierają już do 50 krajów. – Rozwijanie eksportu jest jednym z głównych założeń strategii naszej marki na przyszłe lata. Najbardziej interesujące dla nas kierunki to Bałkany, Bliski Wschód oraz niezmiennie od lat – Azja, w szczególności region południowo-wschodni – mówi Adrian Winiarz, export manager w firmie Bielenda Kosmetyki Naturalne. – Dla kobiet wywodzących się z tamtego regionu uroda jest bardzo ważnym elementem nie tylko danej sfery ich życia, ale stanowi wręcz o ich statusie społecznym i roli, jaką odgrywają w społeczeństwie. Jest tam bardzo szeroko rozwinięta branża chirurgii plastycznej. Sporą popularnością cieszą się także salony kosmetyczne, drogerie i perfumerie. Z naszą ofertą możemy więc nawiązywać współpracę zarówno na rynku profesjonalnym, jak też detalicznym – podkreśla.

Dywersyfikacja kontrahentów

Rozwój eksportu jest też priorytetowy dla krakowskiej firmy Hean specjalizującej się w kosmetykach do makijażu, które zostały zauważone na rynkach międzynarodowych. – Doświadczenie zebrane ze współpracy z dotychczasowymi partnerami zagranicznymi w ostatnich 2-3 latach oraz bezpośrednie poznanie potrzeb na innych rynkach geograficznych pozwoliły nam stworzyć elastyczną strategię rozwoju sprzedaży w wymiarze międzynarodowym – podkreśla Monika Latosińska, dyrektor ds. handlu i marketingu firmy Hean. Na razie eksport nie przekroczył 20 proc. całościowej sprzedaży firmy, ale cały czas słupki idą w górę. – Intensywny rozwój produktowy, wdrożenie innowacyjnych technologii, elastyczne podejście do projektów partnerów biznesowych – to wszystko wzmocniło naszą pozycję konkurencyjną w stosunku do firm, które mają mocno rozwinięty eksport. Mamy oczywiście jeszcze dużo wyzwań przed sobą w tym zakresie. Wszystkie kierunki zagraniczne są interesujące, w pierwszej kolejności planujemy wzmocnić naszą obecność w Europie i na Bliskim Wschodzie – dodaje Monika Latosińska. Podkreśla, że rozwój eksportu jest kosztowny, ale pozwala uzyskać rozmach rozwojowy firmy w wymiarze międzynarodowym oraz bezpiecznie różnicuje portfolio kontrahentów.

Eksport stanowi około 40 proc. sprzedaży ogólnej firmy Venita. – Nasza oferta jest adresowana głównie do klientów z krajów Unii Europejskiej i naszym celem jest umocnienie rozpoznawalności marki w tym regionie oraz zwiększenie sprzedaży w interesujących nas kategoriach produktowych, takich jak koloryzacja i pielęgnacja włosów – mówi Jarosław Pawelec, dyrektor eksportu firmy Venita.

Do większości krajów Unii Europejskiej, a także m.in. do Rosji, Turcji czy Szwajcarii swoje lakiery hybrydowe eksportuje firma Cosmo Group. – Eksport stanowi ważny element naszej działalności handlowej. Ciągle powiększamy sieć sprzedaży, a plany na 2018 r. przewidują dalszą ekspansję na rynki pozaeuropejskie – mówi Artur Vonau, dyrektor handlowy Cosmo Group.

Dziesiątki krajów w portfolio

Dla niektórych firm przygoda z eksportem trwa od lat. Dziś umacniają swoją pozycję za granicą i szukają nowych rejonów do zdobycia. Specjalizująca się w kosmetykach do makijażu firma Pierre René z Ustki już w 2006 r. wyszła ze swoją ofertą poza Polskę. – Od tego czasu nieustannie rozwijamy tę część naszej sprzedaży. Eksport stanowi dziś 40 proc. obrotu firmy. Jesteśmy obecni w 50 krajach całego świata, a nasz apetyt na rozwój jest coraz większy – podkreśla Jolanta Korniluk, dyrektor eksportu w Pierre René. – W czasach rosnącej konkurencji dążymy do utrzymania pozycji na rynku, przywiązując wagę do jakości oferowanych produktów i usług, a także zabiegając o stały kontakt z klientami. Idealne do tego celu okazują się targi branżowe, w szczególności najważniejsze targi kosmetyczne Cosmoprof w Bolonii – dodaje.

W przypadku firmy Verona Products Professional eksport to podstawa biznesu – stanowi prawie 70 proc. całego obrotu. – Nieustannie, od 2003 roku, stawiamy przede wszystkim na sprzedaż eksportową, dzięki czemu możemy poszczycić się współpracą z ponad 60 krajami na całym świecie. Nasze produkty są szeroko dostępne w Europie, mamy silną pozycję w północnej Afryce oraz w krajach Bliskiego Wschodu – mówi Katarzyna Olędzka z Verony. – Od niedawna intensywnie rozwijamy także sprzedaż na rynku krajowym. Otworzyliśmy w Warszawie nowy oddział, biuro handlowe. Naszym celem jest podwojenie obrotów poprzez rozwój asortymentu oraz równoległe pozyskanie nowych klientów, również z krajów, w których nadal nas nie ma. W najbliższym czasie będziemy stawiać na Azję: Indonezję, Tajwan, Malezję, chcemy wykorzystać potencjał tej części świata – zapowiada.

Na korzyści z przyłączenia do międzynarodowego koncernu Rohto-Mentholatum liczy firma Dax Cosmetics. Obecnie eksport stanowi ponad 10 proc. w całościowej sprzedaży firmy, potencjał rynków zagranicznych nie został do tej pory wykorzystany. – Nasz rozwój chcemy głównie opierać o rynki europejskie, bliskie logistycznie oraz kulturowo dla nas. Dodatkowo bycie częścią międzynarodowej grupy Rohto-Mentholatum niesie wiele pozytywnych rozwiązań i właśnie także w ramach grupy planujemy się rozwijać – zapowiada Anna Rygliszyn, dyrektor działu eksportu w Dax Cosmetics.

Szansa dla nowych firm

Szczególnie ciekawe jest obserwowanie strategii nowych, polskich firm, które wchodzą na rynek kosmetyczny. Często to małe przedsiębiorstwa, składające się z zaledwie kilkuosobowych zespołów. Trudno im się przebić z ofertą na bardzo konkurencyjnym i przeładowanym nowościami polskim rynku. Niektóre zaznaczają w kraju swoją obecność tylko symbolicznie, inne mocniej, ale od razu uderzają na rynki zagraniczne. Eksport już stanowi znaczną część sprzedaży marki Quiskin, która pojawiła się na rynku niespełna dwa lata temu. – Nasza polityka sprzedaży polega na otwieraniu tzw. National Distributors, czyli dystrybutorów narodowych, którzy w ramach umowy z marką reprezentują ją pod każdym względem na podległych im terytoriach, z reguły pokrywających się z granicą kraju. Tak też jest w Polsce – tłumaczy Marcin Małysz, współwłaściciel marki Quiskin. – Interesuje nas każdy kierunek sprzedaży, o ile proces legislacji w kraju docelowym nie jest mocno ograniczający. Z pewnością Afryka jest nowym, ciekawym kierunkiem – dodaje Marcin Małysz.

W 2017 roku eksport nie przekraczał 10 proc. sprzedaży w spółce Allverne (dziś Allvernum), która dostarczała swoje produkty do 10 krajów. Szybko się to zmieniło. Już w pierwszym kwartale tego roku udział ten wzrósł do 20 proc. sprzedaży ogółem. Firma, jak większość polskich producentów, mogła rozwinąć skrzydła dzięki dotacjom unijnym. – Intensywnie pracujemy nad rozwojem eksportu, jesteśmy beneficjentem programu „Go to brand”, który w znacznym stopniu to ułatwia. Każdy nowy rynek jest dla nas ważny. Nasi obecni odbiorcy to: Czechy, Węgry, Litwa, Estonia, Ukraina, Rosja, ale też Włochy, Grecja, Serbia, Azerbejdżan, Kanada. Trwają rozmowy z potencjalnymi zainteresowanymi z krajów Bliskiego Wschodu – mówi Urszula Pierzchała, prezes zarządu firmy Allvernum.

W tym roku po raz pierwszy na największych targach kosmetycznych we włoskiej Bolonii pokazała się młoda marka lakierów hybrydowych Provocater. Chodziło o pozyskanie dystrybutorów na światowe rynki. – Trwają poważne rozmowy – przyznaje Bartosz Jonas, współwłaściciel marki Provocater. – Eksport stanowi stosunkowo niewielką część naszej sprzedaży, ponieważ dotychczas skupialiśmy się głównie na rozwoju w Polsce. Produkty naszej marki można kupić w kilku krajach, ale w najbliższym czasie najprawdopodobniej rozszerzymy dystrybucję. W planach mamy m.in. Rosję, Włochy i Hiszpanię – zdradza Bartosz Jonas.

Swój sukces w Polsce zamierza przekuć na sukces na rynkach zagranicznych firma Reisbo działająca w segmencie kosmetyków naturalnych. – Stawiamy na rozwój – podkreśla Małgorzata Kawalec, export key account manager w firmie Resibo. – Nie selekcjonujemy klientów pod kątem geograficznym czy „łatwości wejścia”, ponieważ priorytetem jest dla nas współpraca z partnerami biznesowymi z całego świata, którzy będą rozumieli Resibo i wspólnie z nami będą tworzyć brand, rozpoznawalność i budować sukces na arenie międzynarodowej – dodaje.

Siła wspólnych działań

Od kilku lat branża kosmetyczna korzysta z dotacji na działania eksportowe i znakomicie wykorzystuje środki z kolejnych programów rządowych przeznaczone na promocję polskiej gospodarki na świecie. – Polski sektor kosmetyczny jest 6. potęgą kosmetyczną w Europie. To jest sukces wszystkich, ale przede wszystkim małych i średnich firm, które dominują w branży kosmetycznej – mówiła Elżbieta Bieńkowska, komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP w Komisji Europejskiej, podczas jubileuszowej konferencji Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. Dodała, że ogromne znaczenie ma to, że branża kosmetyczna zrzesza się w ramach krajowych organizacji, ale także na poziomie europejskim w takich organizacjach jak Cosmetics Europe. Faktycznie, przemysł kosmetyczny może być przykładem dla innych branż, jak skuteczne mogą być wspólne działania lobbingowe oraz jak można w ciągu kilku lat podnieść wartość marki „Polska” oraz marek swoich przedsiębiorstw. Doskonale było to widać podczas tegorocznych największych targów kosmetycznych na świecie Cosmoprof w Bolonii – oprawa graficzna nie pozostawiała wątpliwości, skąd wywodzą się firmy na najbardziej okazałych stoiskach i z bardzo ciekawą ofertą.

– Nasze rodzime marki rosną coraz bardziej w siłę i Cosmoprof pokazał, że jako Polska mamy
ogromny potencjał, wyczucie smaku i stajemy się bardzo ważnym graczem w branży kosmetycznej – stwierdza Beata Kawalec z Resibo.

– Zawsze podkreślamy siłę polskiego przemysłu kosmetycznego i olbrzymi skok jakościowy polskich kosmetyków w stosunku do produktów światowych potentatów kosmetycznych – mówi Monika Latosińska z firmy Hean. – Uznajemy zdrową konkurencję, rekomendujemy swoim dystrybutorom świetną jakość innych polskich kosmetyków w asortymencie, który nie stanowi bezpośredniej konkurencji i w zamian otrzymujemy podobne rekomendacje. Czasem pomagamy sobie wzajemnie, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem w sprawach logistycznych, rejestracji na danych rynkach zagranicznych itd., bo teoria teorią, a realia handlowe czasem są odmienne – dodaje.

– Polskie kosmetyki spotykają się z bardzo dobrym odbiorem na świecie – mam na myśli przede wszystkim kontakty B2B, kontrahenci wiedzą, że przemysł kosmetyczny w Polsce jest wysoko rozwinięty. To jest wspólny sukces całej branży. Teraz nadchodzi czas na intensyfikację działań skierowanych do konsumenta, chodzi o to, by zwiększać rozpoznawalność marki – podsumowuje Adrian Winiarz z Bielendy.

Perspektywiczne kierunki

Czy polskim firmom kosmetycznym uda się utrzymać w kolejnych latach tak wysoką dynamikę sprzedaży na rynkach zagranicznych? Wielu uważa, że to zależy od dotacji. Bez zewnętrznych środków część firm prawdopodobnie będzie musiała się pożegnać z zagraniczną ekspansją. W jakie rynki warto inwestować? Zdaniem ekspertów motorem wzrostu kosmetyków pozostaną kraje azjatyckie, szczególnie rynek chiński. Coraz ważniejszy będzie rynek indyjski. Do najbardziej perspektywicznych rynków zaliczana jest Indonezja i najbardziej rozwinięte kraje afrykańskie, w tym Maroko, Tanzania czy RPA. W raporcie „Branża kosmetyczna” opracowanym w 2017 roku przez firmę badawczą Polityka Insight dla BZ WBK wśród rynków o sporym potencjale wymieniana jest część nowych krajów Unii Europejskiej oraz większość biedniejszych krajów afrykańskich, które jednak borykają się z niestabilnym otoczeniem ekonomicznym oraz konfliktami politycznymi. Najwolniej będą się rozwijały nasycone kosmetykami kraje wysoko rozwinięte, szczególnie europejskie, jak Francja, Włochy czy państwa skandynawskie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
27.01.2026 13:33
Indonezja rozszerza obowiązkową certyfikację halal na kosmetyki, towary konsumenckie i opakowania
Muzułmanki przeglądają ofertę kosmetyczną halal.ahmad.faizal

Indonezja potwierdziła, że od października 2026 roku obowiązkowa certyfikacja halal obejmie znacznie szerszą grupę produktów niż dotychczas. Nowe przepisy będą dotyczyć nie tylko żywności i napojów, lecz także kosmetyków, produktów higieny osobistej, wyrobów chemicznych, biologicznych oraz towarów powstałych z użyciem inżynierii genetycznej. Zmiany wpisują się w długofalową strategię regulacyjną państwa, które jest największym krajem muzułmańskim na świecie pod względem liczby ludności.

Decyzja rządu oznacza formalne rozszerzenie zakresu systemu halal na segmenty, które dotychczas w wielu przypadkach funkcjonowały poza ścisłym reżimem certyfikacyjnym. Nowe regulacje obejmą również opakowania, co ma znaczenie dla producentów kosmetyków i dóbr konsumenckich, ponieważ wymogi będą dotyczyć całego łańcucha wartości, a nie wyłącznie samej formuły produktu. W praktyce oznacza to konieczność weryfikacji surowców, procesów produkcyjnych oraz komponentów pomocniczych.

Za wdrażanie przepisów odpowiadać będzie kilka instytucji. Koordynację działań interesariuszy przejmie Ministerstwo ds. Religijnych, natomiast egzekwowaniem przepisów zajmie się Halal Product Assurance Agency (BPJPH). Kluczową rolę w interpretacji zgodności produktów z zasadami religijnymi odegra Indonesian Ulema Council (MUI), który będzie wydawał oficjalne orzeczenia (fatwy) dotyczące poszczególnych kategorii wyrobów.

image

Indonezja tworzy listę produktów objętych obowiązkową certyfikacją halal: eksporterze, przeczytaj!

Równolegle władze zapowiadają intensyfikację działań edukacyjnych, których celem jest podniesienie poziomu tzw. halal literacy wśród producentów i konsumentów. BPJPH rozszerzyło także program bezpłatnej certyfikacji halal, w ramach którego wydawanych jest ponad 1 mln certyfikatów rocznie. Znaczna część tego wolumenu dedykowana jest mikro-, małym i średnim przedsiębiorstwom (MSME), które mogą skorzystać z uproszczonej ścieżki tzw. self-declare certification.

Rozszerzenie obowiązkowej certyfikacji halal ma wzmocnić pozycję Indonezji jako globalnego hubu przemysłu halal oraz zwiększyć zaufanie konsumentów do produktów obecnych na rynku. Dla marek kosmetycznych i producentów dóbr konsumenckich oznacza to wyraźne podniesienie progu regulacyjnego wejścia na rynek Indonezja, liczący ponad 270 mln mieszkańców. Jednocześnie rządowe wsparcie dla sektora MSME ma ograniczyć koszty dostosowania się do nowych wymogów i zmniejszyć ryzyko wykluczenia mniejszych podmiotów z rynku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. luty 2026 01:16