StoryEditor
Prawo
25.06.2020 00:00

Czy klienci bez maseczek ochronnych nie będą obsługiwani w sklepach?

Klienci bez maseczek ochronnych w sklepach to coraz częstszy widok. Właściciele sklepów i sprzedawcy są bezradni, bo skutecznie egzekwować nakaz noszenia maseczek może tylko policja. Jak handel radzi sobie z samowolą klientów?

Policja może ukarać mandatem w wysokości 500 zł  klientów nieprzestrzegających nakazu noszenia maseczki w sklepie, jednak pracownicy sklepów jej nie wzywają, bo musieliby to robić co chwilę. Nie mogą też zatrzymać klientów nieprzestrzegających nakazu do czasu pojawienia się służb mundurowych, bo rozwiązanie siłowe jest nielegalne.

Z drugiej strony sklepy nie mają możliwości wymuszenia zakładania przez klientów maseczek. Teoretycznie mogą postawić przy drzwiach ochronę, która nie wpuści osób bez masek, podobnie jak jest w niektórych centrach handlowych. Takie obostrzenia nie są jednak w interesie sklepów, bo klient może do nich nie wrócić. Poza tym ochroniarz słyszałby wymówki klientów, że nie chodzą w masce a powodu choroby czy alergii. W takiej sytuacji jest bezradny, bo rząd nie stworzył narzędzi, które sklep mógłby wykorzystać w podobnej sytuacji.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji w imieniu handlowców ponownie poprosiła klientów o stosowanie się do nakazu zasłaniania nosa i ust.  – Personel placówek handlowych nie jest upoważniony do egzekwowania noszenia maseczek przez konsumentów na terenie sklepów – tłumaczy Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.Jedyną opcją pozostaje apel, aby to robili, a tym samym szanowali pracę i zdrowie pracowników handlu oraz ich rodzin.

POHiD w swoim apelu podkreśla, że branża dołożyła wszelkich starań, aby uchronić pracowników i konsumentów przed zakażeniem COVID-19. Sieci handlowe zastosowały maksymalne środki bezpieczeństwa i przestrzegają reżimu sanitarnego ponad wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Nierzadko wprowadziły też szereg własnych dobrych praktyk.

Jak podkreśla Renata Juszkiewicz, pracownicy sklepów zostali wyposażeni w środki ochrony osobistej, m.in. maseczki, przyłbice, rękawiczki, żele do dezynfekcji rąk, a ich stanowiska pracy mają osłony z pleksi. W placówkach handlowych -pojawiły się plakaty, komunikaty głosowe i oznaczenia przy kasach przypominające konsumentom o obowiązku noszenia maseczek i dezynfekcji rąk.

Jak z egzekwowaniem – obowiązku noszenia maseczek radzą sobie sieci drogeryjne? Beata Dąbrowska, marketing communication manager w sieci drogerii i aptek Super-Pharm - tłumaczy, że pracownicy mogą tylko zwracać uwagę klientom, ale nie mogą ich wypraszać, nawet z aptek.

Na obecnym etapie pandemii COVID ustawa precyzuje, iż istnieje obowiązek noszenia masek w sklepach i innych zamkniętych przestrzeniach oraz używania rękawiczek lub dezynfekcji rąk. Niestety, ta sama ustawa mówi również, że z różnych powodów, głównie chorobowych/zdrowotnych, wieku dzieci, klienci nie muszą się stosować do ich noszenia. Co więcej, ustawa mówi również jasno, że nikt nie musi przedstawiać żadnego zaświadczenia lekarskiego personelowi. Nasi pracownicy nie mogą również o takie dane prosić klientów, a weryfikować dane szczególnie wrażliwe mogą jedynie upoważnione organy – podkreśla Beata Dąbrowska.

W sieci Sephora pracownicy drogerii są odpowiedzialni za przypomnienie klientom o obowiązku noszenia maseczek.  – Zgodnie z procedurami, każdy pracownik i klient na terenie perfumerii musi nosić maseczkę ochronną lub inną osłonę zakrywającą usta i nos – mówi  -  Afrodyta Baran, commercial director w Sephora Polska.

Obserwujemy jednak, że niewielka cześć osób wchodzi bez maseczki i jest to problem, z którym się borykamy. Dlatego nasz konsultant przy wejściu do perfumerii odpowiada za sprawdzenie, czy wchodzący klienci mają osłonięte usta i nos. Klientów bez maseczek prosi o ich założenie lub osłonięcie ust i nosa w inny sposób np. szalem, chusteczką. Jedynie w przypadku przeciwwskazań zdrowotnych np. astmy, klienci nie są zobligowani do zakrywania ust i nosa –mówi Afrodyta Baran.

Dodaje też, że konsultant dba także o to, by klienci wchodząc do perfumerii dezynfekowali dłonie lub zakładali jednorazowe rękawiczki. Płyny do dezynfekcji rąk dla klientów są dostępne przy wejściu i w kilku innych punktach perfumerii.

Afrodyta Baran podkreśla, że klienci doceniają starania sieci Sephora o zachowanie higienicznych standardów. W perfumeriach wprowadzono specjalne procedury higieniczne, m.in. dotyczące możliwości testowania produktów oraz prowadzenia usług makijażowo-pielęgnacyjnych.

–  Zapytaliśmy ponad 900 naszych klientów o ocenę wprowadzonych procedur bezpieczeństwa i zmian. Z otrzymanych odpowiedzi wynika, że nasze przygotowanie jest oceniane jako dobre i bardzo dobre przez ponad 93 proc. osób. Staramy się sprostać nowej rzeczywistości najlepiej jak możemy – zapewnia Afrodyta Baran.

Kinga Furmanek -Tul, manager ds. komunikacji Drogerii Natura potwierdza, że konsumenci tej sieci również wchodzą do sklepów bez maseczek i jest to problem dla personelu.

Niestety po wcześniejszej mobilizacji nastąpiło znaczne rozprężenie. Pojawił się brak subordynacji wśród klientów, zapewne spowodowany po trosze przeciągającym się stanem pandemii, po trosze kolejnymi poluzowaniami restrykcji przez rząd. Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Jedną z nich jest coraz częstsze niestosowanie się przez klientów do zalecenia noszenia maseczek w ogólnodostępnych pomieszczeniach zamkniętych, takich jak nasze drogerie – przyznaje.

Sprzedawcy Drogerii Natura przebywając na sali sprzedaży i bezpośrednio obsługując klientów powinni nosić maseczki i takie też wytyczne otrzymali z centrali. - Pracownicy sieci mogą poprosić klienta o założenie maseczki, ale sprzeciwiającym się temu klientów nie mogą wyprosić ze sklepu, nie mogą również wymagać okazania stosownego dokumentu, zwalniającego z noszenia maseczki takiego jak np. zaświadczenie lekarskie – tłumaczy Kinga Furmanek-Tul.

Menedżer podkreśla, że zabiegi mogą zastosować jedynie organy do tego upoważnione, takie jak policja czy straż miejska. Sprzedawcy nie mogą również odmówić obsługi klienta bez maseczki deklarującego schorzenia, które to uniemożliwiają.

 - Według naszych procedur obsługa klienta w takim przypadku wymaga zachowania należytej ostrożności oraz dystansu min. 2 m. Z całą pewnością pomogłoby ogólne zaostrzenie przepisów dotyczących noszenia maseczek w zamkniętych pomieszczeniach związanych z handlem i usługami – podkreśla. 

Obowiązek noszenia maseczek i zakrywania nosa oraz ust w przestrzeniach ogólnodostępnych został zniesiony 30 maja. Minister zdrowia, Łukasz Szumowski pytany przez PAP, co musi się stać, by rząd przywrócił obostrzenie w postaci noszenia maseczek w miejscach publicznych, odpowiedział:

Proszę pamiętać, że my nie zdjęliśmy obowiązku noszenia maseczek. W sklepach, urzędach i we wszelkich pomieszczeniach, gdzie styka się ze sobą wiele osób, istnieje obowiązek zakrywania nosa i ust. Ten obowiązek jest także wówczas, gdy nie jesteśmy w stanie utrzymać bezpiecznego dystansu z innymi ludźmi. W formule, jaką mieliśmy, maski powrócą, jeśli będziemy mieli drugą falę epidemii. To rzecz, którą można łatwo wprowadzić.

Ostatnio szef resortu zdrowia wspomniał też, że obserwuje "niepokojące są zachowania Polaków choćby w sklepie". –  Duża część osób już chyba zapomniała, że wirus istnieje – powiedział w programie specjalnym WP „Newsroom" Łukasz Szumowski i podkreślił, że w sklepach powinniśmy nosić maseczki, bo jest to również kwestia ochrony pracowników.

Minister przyznał, że rozważa wprowadzenie zasady, że osoby bez maseczek nie będą obsługiwane. Choć przyznał, że prostszym rozwiązaniem byłoby, gdyby personel prosił o założenie maseczki lub wypraszał ze sklepu klientów, którzy ich nie mają.  Nie wykluczył przy tym, że jeśli obowiązujące obecnie zalecenia nie będą przestrzegane, to wrócimy do bardziej restrykcyjnych obostrzeń.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że sieć Żabka planuje tego rozwiązania dyscyplinujące niesfornych klientów. Niektórzy franczyzobiorcy (na pewno warszawscy) dostali maila z informacją, że mają nie wpuszczać do sklepów i nie obsługiwać osób bez maseczek. W skrajnym przypadku franczyzobiorcy grozi zerwanie umowy, jeśli nie zastosuje się do poleceń centrali sieci.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiła nam też sieć Żabka. - Pragniemy podkreślić, że od początku pandemii prowadzimy regularną korespondencję ze wszystkimi franczyzobiorcami, przekazując informacje o nowych zaleceniach sanitarnych, a także przypominając o tych już obowiązujących. Działania sieci Żabka są zgodne m.in. z instrukcjami przekazanymi przez NFZ i zaleceniami WHO, zapisami specustawy oraz rządowymi wytycznymi - czytamy w odpowiedzi sieci na nasz tekst. 
 
- Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 roku, w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych jest obowiązek zakrywania ust i nosa, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego. Nie ma jednak podstawy prawnej, która nakazywałaby niewpuszczanie do sklepu osób, które nie wywiązują się z tego obowiązku. Nasi kasjerzy przypominają klientom, by zgodnie z obowiązującymi przepisami zasłaniali nos i usta. Stwierdzenie jakoby wskazana w materiale korespondencja skierowana do franczyzobiorców wprowadzała „nowe reguły” jest nieprawdziwe i zwracamy się z prośbą o jego korektę. Nasze działania dotyczą wszystkich franczyzobiorców sieci Żabka, a nie jedynie tych operujących w Warszawie - podkreśliła sieć Żabka.
 

Joanna Rokicka
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
11.08.2026 13:48
PPWR wchodzi w życie. Branża kosmetyczna zaczyna nową erę obowiązków
PPWR wchodzi w życie. Nowe obowiązki dla branży kosmetycznejShutterstock

12 sierpnia 2026 rok zaczyna się stosowanie unijnego rozporządzenia PPWR dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych. Dla producentów kosmetyków oznacza to przede wszystkim nowe zasady odpowiedzialności, dokumentowania zgodności i wymiany danych w łańcuchu dostaw. Branża podkreśla jednak, że to dopiero początek wieloletniej transformacji.

W tym artykule przeczytasz:

  • 12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian
  • Producent musi wiedzieć, za co odpowiada
  • Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami
  • Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem
  • Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat
  • PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian

Po miesiącach przygotowań PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) zaczyna być stosowane na rynku europejskim. Rozporządzenie weszło w życie 11 lutego 2025 roku, a od 12 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać jego pierwsze przepisy. Kolejne wymagania będą uruchamiane etapami, a część najważniejszych zmian dla branży kosmetycznej zacznie obowiązywać dopiero od 2030 roku.

To ważne rozróżnienie, ponieważ wokół PPWR narosło wiele nieporozumień. Firmy nie muszą więc 12 sierpnia mieć wszystkich opakowań przeprojektowanych zgodnie z docelowymi wymaganiami rozporządzenia. Muszą natomiast być gotowe na obowiązki, które właśnie zaczynają obowiązywać.

– 12 sierpnia to pierwszy krok w transformacji opakowań, która potrwa jeszcze wiele lat. Firmy koncentrują się dziś na tych obowiązkach, które rzeczywiście zaczynają obowiązywać, i równolegle przygotowują się do kolejnych etapów – mówi dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

image

PPWR zmienia rynek opakowań. Branża beauty pokazuje nowe rozwiązania

Producent musi wiedzieć, za co odpowiada

Jedną z najważniejszych zmian na obecnym etapie jest uporządkowanie odpowiedzialności za opakowanie. PPWR wprowadza bardziej precyzyjne zasady dotyczące ról poszczególnych uczestników rynku. Od podmiotów projektujących i zlecających produkcję opakowania po importerów, dystrybutorów i firmy wprowadzające produkt na rynek.

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność uporządkowania m.in. dokumentacji technicznej, identyfikowalności, oceny zgodności oraz deklaracji zgodności UE. Istotny staje się również dostęp do danych od dostawców opakowań i ich komponentów.

To właśnie przepływ informacji może okazać się jednym z pierwszych praktycznych testów nowych przepisów. Producent kosmetyku nie jest bowiem w stanie samodzielnie potwierdzić zgodności opakowania, jeśli nie otrzyma odpowiednich danych od dostawców.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego zwraca przy tym uwagę na inne zjawisko: firmy w łańcuchu dostaw zaczynają oczekiwać od siebie coraz większej liczby dokumentów i deklaracji, nie zawsze wynikających bezpośrednio z przepisów.

– PPWR nie da się wdrożyć przez samo przesyłanie kolejnych oświadczeń między firmami. Potrzebna jest współpraca całego łańcucha dostaw, jasny podział odpowiedzialności i rzetelne dane o opakowaniach – podkreśla Ewa Starzyk.

Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami

Firmy kosmetyczne muszą patrzeć jednak znacznie dalej niż na 12 sierpnia. Recyklowalność, minimalizacja opakowań, zawartość recyklatu czy ograniczenia dotyczące określonych formatów będą wprowadzane w kolejnych etapach. W przypadku części wymogów kluczową datą będzie 2030 rok.

Przykładowo od 2030 roku opakowania będą musiały być projektowane tak, aby ich masa i objętość były ograniczone do niezbędnego minimum. Rozporządzenie ma tym samym ograniczyć tzw. overpackaging, czyli stosowanie zbędnych elementów zwiększających ilość materiału opakowaniowego.

To szczególne wyzwanie dla beauty, gdzie opakowanie często jest częścią pozycjonowania produktu. Pudełka, dodatkowe elementy, ciężkie szkło czy wielomateriałowe konstrukcje mają znaczenie zarówno funkcjonalne, jak i marketingowe.

Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem

Kosmetycy zwracają uwagę, że nie wszystkie rozwiązania zapisane w PPWR da się łatwo zastosować do specyfiki produktów beauty.

Problemem mogą być między innymi małe, precyzyjne elementy opakowań, takie jak pompki, aplikatory, mechanizmy szminek czy specjalistyczne zamknięcia. Wykorzystanie w nich materiałów pochodzących z recyklingu może być ograniczone przez wymagania techniczne, jakościowe i bezpieczeństwa.

Kolejną kwestią są małe opakowania. Jak wskazuje Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, nawet prawidłowo zaprojektowane niewielkie opakowania mogą nie zostać wychwycone przez system sortowania i trafić do frakcji odrzutowej.

Sama zmiana materiału opakowania nie zawsze wystarczy, aby osiągnąć rzeczywistą cyrkularność. Potrzebne są również odpowiednie technologie sortowania i recyklingu.

image

PPWR: opublikowano pierwsze wytyczne – co oznaczają dla branży?

Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat

Dla producentów kosmetyków 12 sierpnia nie jest więc dopiero początkiem prac nad opakowaniami. Firmy już od dłuższego czasu analizują swoje portfolio, zbierają dane od dostawców i przygotowują dokumentację.

W ostatnich miesiącach rynek otrzymał także dodatkowe wskazówki dotyczące interpretacji PPWR. Komisja Europejska opublikowała wytyczne, które mają pomóc państwom członkowskim i przedsiębiorcom w jednolitym stosowaniu nowych regulacji. Dokument doprecyzowuje m.in. role poszczególnych uczestników łańcucha opakowaniowego.

Nie wszystkie wątpliwości zostały jednak rozwiane. W przypadku części praktycznych kwestii przedsiębiorcy nadal czekają na dalsze wyjaśnienia i akty wykonawcze.

PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

Branża kosmetyczna deklaruje poparcie dla głównego kierunku regulacji: ograniczenia ilości odpadów, poprawy recyklingu i bardziej odpowiedzialnego projektowania opakowań. Jednocześnie wskazuje, że niektóre rozwiązania muszą uwzględniać realia technologiczne i specyfikę produktów kosmetycznych.

– PPWR musi jednak uwzględniać realne możliwości technologiczne i specyfikę opakowań kosmetycznych. Niektóre rozwiązania wymagają doprecyzowania lub korekty, aby ambitne cele środowiskowe nie prowadziły do pogorszenia bezpieczeństwa, jakości i funkcjonalności produktów – mówi Ewa Starzyk.

12 sierpnia 2026 roku jest więc ważną datą, ale nie datą końcową. Dla branży kosmetycznej rozpoczyna się okres, w którym coraz większą rolę będą odgrywały dane o opakowaniach, dokumentacja i odpowiedzialność poszczególnych podmiotów. W kolejnych latach ciężar przesunie się natomiast na sam projekt opakowania: jego materiał, masę, możliwość recyklingu, udział recyklatu i sposób funkcjonowania w gospodarce obiegu zamkniętego.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
10.08.2026 15:33
Lush obronił znak towarowy przed rejestracją „LushVibe”. EUIPO uznało ryzyko konfuzji konsumentów
Lush

Brytyjska firma kosmetyczna Lush skutecznie zablokowała próbę rejestracji znaku „LushVibe” przez chińską spółkę Enshi Qiqun E-Commerce. EUIPO uznało, że podobieństwo oznaczeń może prowadzić konsumentów do przekonania, że nowa marka jest submarką lub linią produktową Lush. Sprawa pokazuje znaczenie monitorowania znaków towarowych na międzynarodowym rynku kosmetycznym, na którym rosnąca liczba marek zwiększa ryzyko konfliktów dotyczących własności intelektualnej.

Spór o cztery pierwsze litery

Jak donosi portal Law360, przedmiotem postępowania była próba rejestracji znaku towarowego „LushVibe” przez chińską spółkę Enshi Qiqun E-Commerce Ltd. dla produktów kosmetycznych oraz powiązanych usług. Wniosek został zakwestionowany przez Cosmetic Warriors Ltd., spółkę siostrzaną Lush Cosmetics Ltd. i właściciela praw do nazwy Lush.

Sprzeciw został wniesiony w sierpniu 2025 r. Ostatecznie Opposition Division Europejskiego Urzędu ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uznał, że „LushVibe” nie może zostać zarejestrowany jako znak towarowy dla wskazanych kategorii produktów i usług.

Kluczowe znaczenie dla decyzji miało podobieństwo obu oznaczeń. „LushVibe” rozpoczyna się od dokładnie tych samych czterech liter co „Lush”. Według EUIPO element ten jest identyczny zarówno pod względem wizualnym, jak i fonetycznym. Urząd zwrócił również uwagę na sposób, w jaki konsumenci zazwyczaj odbierają znaki towarowe. Początkowa część oznaczenia może przyciągać większą uwagę niż jego dalszy człon, dlatego słowo „vibe” nie wystarczyło, aby wyeliminować ryzyko skojarzenia z istniejącą marką.

image

Lush redukuje straty i zwiększa sprzedaż, ale walczy z rosnącymi kosztami

EUIPO uznało za „wysoce możliwe”, że konsumenci potraktowaliby „LushVibe” jako submarkę albo wariant Lush stworzony z myślą o nowej linii kosmetyków.

Lush ma ponad 880 sklepów na świecie

Znaczenie decyzji jest związane również ze skalą działalności brytyjskiej marki. Lush, znany przede wszystkim z kul do kąpieli oraz kosmetyków sprzedawanych bez opakowań lub z ograniczonym wykorzystaniem opakowań, posiada prawa do nazwy „Lush” od 2001 r. Według informacji publikowanych przez firmę marka prowadzi obecnie ponad 880 sklepów na całym świecie.

Oznacza to, że nazwa Lush stanowi aktywo wykorzystywane na wielu rynkach i w różnych kategoriach produktowych. Ochrona takiego oznaczenia nie ogranicza się więc do zabezpieczenia nazwy pojedynczego produktu. Dotyczy również możliwości rozwijania kolejnych linii, submarek i formatów produktowych bez ryzyka, że podobne oznaczenie zostanie wcześniej zarejestrowane przez inny podmiot.

Właśnie ten aspekt znalazł odzwierciedlenie w argumentacji EUIPO. Urząd wskazał, że producenci często tworzą warianty istniejących znaków towarowych poprzez dodawanie kolejnych elementów słownych. Takie działanie może służyć oznaczaniu nowych linii produktowych albo nadaniu marce bardziej aktualnego czy „modnego” charakteru.

W przypadku „LushVibe” konstrukcja nazwy mogła zatem zostać odczytana jako typowy sposób rozszerzania istniejącego brandu, a nie jako całkowicie niezależne oznaczenie.

Własność intelektualna jako aktywo branży kosmetycznej

Sprawa Lush i Enshi Qiqun E-Commerce wpisuje się w szerszy problem ochrony własności intelektualnej w sektorze beauty. W branży kosmetycznej nazwa marki, logo, opakowanie czy charakterystyczne oznaczenia produktów są istotnymi elementami wartości przedsiębiorstwa. Ich rozpoznawalność jest budowana przez lata inwestycji w produkt, dystrybucję i komunikację marketingową.

image

Lush wznawia franczyzę we Francji, stawiając na model licencjonowania

Ryzyko pojawia się szczególnie w sytuacji ekspansji międzynarodowej. Marka może funkcjonować na wielu rynkach jednocześnie, podczas gdy systemy ochrony znaków towarowych mają określony zakres terytorialny. Jednocześnie rozwój e-commerce powoduje, że konsumenci mogą zetknąć się z oznaczeniami pochodzącymi z innych państw, nawet jeśli dana marka nie prowadzi tam tradycyjnej sieci sprzedaży.

Dla firm kosmetycznych oznacza to konieczność systematycznego monitorowania nowych zgłoszeń znaków towarowych. Potencjalny konflikt może dotyczyć nie tylko identycznej nazwy, ale również oznaczenia, które zawiera charakterystyczny element już istniejącego brandu.

W omawianej sprawie nie chodziło o identyczność obu nazw. „LushVibe” zawiera dodatkowy element „Vibe”. EUIPO uznało jednak, że jego obecność nie usuwa wystarczająco silnego podobieństwa wynikającego z identycznego początku oznaczenia.

Początek nazwy może przesądzać o podobieństwie

Decyzja zwraca uwagę na praktyczny aspekt oceny podobieństwa znaków. W przypadku „Lush” i „LushVibe” wspólny element znajduje się na początku obu nazw. EUIPO uznało, że konsumenci mogą przywiązywać większą wagę właśnie do pierwszej części oznaczenia, a dalszy element może być postrzegany jako dodatkowe określenie.

Z perspektywy rynku kosmetycznego ma to znaczenie szczególnie w przypadku nazw tworzonych według schematu: istniejąca marka + dodatkowe słowo opisujące produkt, kolekcję, grupę odbiorców lub charakter linii. Taka konstrukcja może być atrakcyjna marketingowo, ale jednocześnie zwiększać ryzyko kolizji z wcześniejszymi znakami.

image

Lush zamyka sklepy w Wielkiej Brytanii w geście solidarności z Gazą

W przypadku „LushVibe” dodatkowe słowo nie zostało więc potraktowane jako element wystarczający do stworzenia wyraźnie odmiennego oznaczenia. Decydujące okazało się prawdopodobieństwo, że przeciętny konsument uzna oba znaki za pozostające w relacji biznesowej.

Konflikty znaków towarowych mogą dotyczyć nowych kategorii

Dla właścicieli marek kosmetycznych szczególnie istotny jest również zakres ochrony znaków. Rozwijające się przedsiębiorstwa często rozszerzają działalność o nowe kategorie – od makijażu i pielęgnacji po produkty do kąpieli, zapachy, akcesoria czy usługi związane z beauty.

W efekcie nazwa, która pierwotnie była kojarzona z jedną kategorią, może z czasem stać się oznaczeniem szerszego portfolio. W przypadku marek o wysokiej rozpoznawalności zwiększa to wartość znaku, ale równocześnie może powodować większą liczbę potencjalnych konfliktów.

Lush jest przykładem firmy, dla której nazwa stanowi centralny element identyfikacji biznesowej. Marka posiada prawa do oznaczenia „Lush” od 2001 r.; próba rejestracji podobnego znaku może zatem mieć znaczenie nie tylko dla pojedynczego produktu, ale również dla możliwości dalszego rozwijania architektury marki.

Dla sektora kosmetycznego istotniejszy od samego sporu jest jednak jego szerszy wymiar. Przy rosnącej liczbie marek i produktów ochrona własności intelektualnej staje się elementem zarządzania ryzykiem biznesowym. Monitoring rejestracji znaków, szybkie reagowanie na potencjalnie kolizyjne oznaczenia oraz odpowiednie zabezpieczenie nazwy na kluczowych rynkach mogą ograniczać ryzyko utraty kontroli nad identyfikacją marki.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. sierpień 2026 04:44