StoryEditor
Prawo
19.09.2016 00:00

Jak sprzedawać kosmetyki zgodnie z prawem?

Zarówno firmy długo działające w branży kosmetycznej, jak i te, które dopiero zamierzają w niej zaistnieć, zadają sobie pytanie: jak sprzedawać kosmetyki, by działać zgodnie z prawem? Pytanie to wydaje się zasadne również z tego powodu, iż minister zdrowia wraz z głównym inspektorem sanitarnym zapowiedzieli na 2016 r. opracowanie ustawy, która ma zwiększyć nadzór nad kosmetykami, w tym m.in. wyznaczyć organy odpowiedzialne za nadzór nad produktami kosmetycznymi oraz ustalić sankcje za nieprzestrzeganie dotyczących ich przepisów.

Podstawowe znaczenie dla branży kosmetycznej będą miały regulacje odnoszące się stricte do produktów kosmetycznych. Będą to przede wszystkim wymogi określone w rozporządzeniu nr 1223/2009 z 30 listopada 2009 r. dotyczącym produktów kosmetycznych. Jak spełnić te wymogi? Trzeba zacząć od odpowiedzi na poniższe pytania.

Czy mój produkt to kosmetyk?

Niezależnie od tego, czy jesteśmy producentem danego produktu, czy tylko jego importerem lub dystrybutorem, konieczne jest ustalenie, czy jest on produktem kosmetycznym. Zadanie w praktyce może okazać się niełatwe. Produktem kosmetycznym jest wyłącznie taki, który odpowiada definicji zawartej w rozporządzeniu nr 1223/2009, czyli spełniający łącznie trzy kryteria. Pierwsze kryterium odnosi się do charakteru produktu (substancja czy mieszanina), drugie do części ciała, do której jest przeznaczony, trzecie zaś dotyczy celu zastosowania produktu. Jeśli dany produkt nie odpowiada kryteriom określonym w tej definicji, może się okazać, iż jest on lekiem, środkiem spożywczym, wyrobem medycznym lub np. produktem biobójczym, których wprowadzenie na rynek wymaga spełnienia szeregu nieraz bardzo restrykcyjnych wymogów prawnych. Przykładowo, za produkt leczniczy uznaje się nie tylko produkt mający właściwości lecznicze, ale również ten, który jest przedstawiany jako mający właściwości zapobiegania lub leczenia chorób. Oznacza to, że już samo oznakowanie produktu jako mającego właściwości lecznicze może wpływać na jego kwalifikację i w konsekwencji wystarczy do ingerencji ze strony Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i sankcji określonych w prawie farmaceutycznym.

Jaka jest moja rola, czyli pytanie o model biznesowy?

Jeśli ustalimy, że mamy do czynienia z produktem kosmetycznym, kluczową kwestią jest odpowiedź na pytanie, na czym opiera się wybrany przez nas model biznesowy? Firma, która wytwarza w oparciu o własne receptury szampony do włosów, będzie producentem. Zgodnie z definicją jest nim każda osoba fizyczna lub prawna, która wytwarza produkt kosmetyczny lub zleca jego zaprojektowanie lub produkcję i wprowadza produkt do obrotu pod własną nazwą lub znakiem towarowym. Jeśli natomiast będziemy chcieli wyłącznie sprzedawać kremy do twarzy kupione uprzednio w Stanach Zjednoczonych, będziemy ich importerem. Jest nim każda osoba fizyczna lub prawna, która ma siedzibę na terenie UE i wprowadza do obrotu w UE produkt kosmetyczny z kraju trzeciego, czyli spoza UE. Wreszcie, jeśli zajmujemy się sprzedażą w Polsce produktów, które uprzednio zostały wprowadzone na rynek np. we Francji przez ich producenta, będziemy mieli status dystrybutora. Jest nim każda osoba fizyczna lub prawna w łańcuchu dostaw, niebędąca producentem ani importerem, która udostępnia produkt kosmetyczny na rynku Wspólnoty. Warto zauważyć, iż udostępnianie produktu na rynku Wspólnoty to również nieodpłatne dostarczanie produktu kosmetycznego. Oznacza to, że przekazując bezpłatne próbki towarów, stajemy się ich dystrybutorem.

Jakie mam obowiązki?

Zależnie od tego, czy jesteśmy producentem, importerem, czy dystrybutorem, różny będzie zakres ciążących na nas obowiązków. Każdy kosmetyk udostępniany w UE musi być bezpieczny. Dla każdego kosmetyku musi być wyznaczona tzw. osoba odpowiedzialna. Status taki ma przede wszystkim producent, w przypadku importu osobą odpowiedzialną będzie podmiot, który dokonał importu do państwa UE. Dystrybutor będzie miał status osoby odpowiedzialnej wówczas, gdy wprowadza do obrotu produkt pod własną marką lub znakiem towarowym lub zmienia produkt już wprowadzony na rynek w sposób mogący mieć wpływ na zgodność z obowiązującymi przepisami, czyli np. przepakowuje. Samo natomiast tłumaczenie etykiety nie jest za taką zmianę uważane. Od tych zasad rozporządzenie przewiduje wyjątki.

Osoba odpowiedzialna musi zapewnić zgodność kosmetyku ze wszystkimi wymogami wskazanymi w rozporządzeniu nr 1223/2009. Przed wprowadzeniem na rynek jest zobowiązana przede wszystkim:

  • Dokonać oceny bezpieczeństwa produktu i sporządzić raport bezpieczeństwa. Zarówno ocena bezpieczeństwa, jak i sam raport muszą być dokonane zgodnie z rozporządzeniem nr 1223/2009. Do spełnienia tego obowiązku konieczne jest skorzystanie z pomocy osób, którzy legitymują się odpowiednim dyplomem. Przepisy określają bowiem, iż niektóre z obowiązków w tym zakresie może wykonać tylko specjalista.
  • Zgromadzić dokumentację produktu, uaktualniać ją i przechowywać przez kolejne 10 lat. Dokumentacja taka zawiera m.in. opis produktu kosmetycznego, raport bezpieczeństwa, opis metod produkcji i oświadczenie o ich zgodności z GMP, dowód działania produktu, jeśli jest wymagany, i dane dotyczące testów na zwierzętach.
  • Oznaczyć produkt zgodnie z rozporządzeniem nr 1223/2009. Zawiera ono szereg szczegółowych wytycznych dotyczących elementów, które muszą znaleźć się na opakowaniu kosmetyku. Co więcej, przepisy określają nie tylko, jakie informacje obligatoryjnie muszą znaleźć się na opakowaniach, ale również zasady dotyczące dozwolonej komunikacji, w tym reklamy. Zasady te zawarte są m.in. w rozporządzeniu Komisji UE nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 r. określającym wspólne kryteria dotyczące uzasadniania oświadczeń stosowanych w związku z produktami kosmetycznymi.

Czy zarejestrowałem produkt w CPNP?

Osoba odpowiedzialna musi dokonać drogą elektroniczną zgłoszenia informacji dotyczących swojego produktu do internetowego Portalu Zgłaszania Produktów Kosmetycznych (CPNP). Obecnie obowiązują ujednolicone w całej UE zasady notyfikacji kosmetyków.

Na dystrybutorze ciąży mniej obowiązków. Dystrybutor dokonuje zgłoszenia do CPNP wówczas, gdy dokonuje tłumaczenia etykiety w celu zapewnienia zgodności z przepisami krajowymi. Będzie to zatem miało miejsce w bardzo wielu przypadkach.

Czy zbadałem i zarejestrowałem znak towarowy?

Warto pamiętać, iż zgłoszenie do bazy CPNP nie gwarantuje zgodności bezpieczeństwa kosmetyku, w tym prawidłowości w zakresie jego składu czy oznakowania. Nie zapewnia również wyłączności na używanie nazwy czy znaków towarowych umieszczonych na opakowaniu produktu. Żeby uzyskać taką wyłączność, konieczne jest ich zarejestrowanie w odpowiednim urzędzie patentowym. Przed dokonaniem rejestracji należy sprawdzić w odpowiednich bazach, czy nazwa kosmetyku lub wybrany znak towarowy są bezpieczne i nie naruszają praw innych podmiotów.

Niestety nie można powiedzieć, iż po spełnieniu wskazanych wymogów przedsiębiorca może odetchnąć z ulgą. Każda firma z branży kosmetycznej powinna zapewnić zgodność swojej działalności z przepisami, które każdy przedsiębiorca musi brać pod uwagę, prowadząc biznes w Polsce, czyli prawem podatkowym, cywilnym, handlowym, karnym, konkurencji i własności intelektualnej.

Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk, radca prawny, partner w kancelarii Kondrat i Partnerzy

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
22.09.2026 13:11
Ponad 904 mln zł kar dla największych hurtowni farmaceutycznych. UOKiK: przez ponad dekadę ograniczały konkurencję
Kaboompics

UOKiK uznał, że największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce przez ponad 10 lat wymieniały się informacjami o cenach i warunkach handlowych oferowanych aptekom. Łączna wartość kar nałożonych na Neucę, Farmacol-Logistykę, Farmacol i Świat Zdrowia wyniosła 904,97 mln zł. Sprawa pokazuje również znaczenie danych handlowych pozyskiwanych za pośrednictwem cyfrowych programów partnerskich.

Grupy Neuca, Farmacol oraz Polska Grupa Farmaceutyczna należą do największych hurtowych sprzedawców produktów farmaceutycznych w Polsce. Według ustaleń UOKiK ich łączny udział w rynku sprzedaży hurtowej leków w latach 2015–2022 przekraczał 70 proc. Skala działalności tych podmiotów ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania rynku aptecznego, ponieważ hurtownie są jednym z kluczowych ogniw łańcucha dostaw produktów leczniczych.

Według UOKiK przedsiębiorcy przez ponad dekadę wymieniali między sobą informacje mające wartość gospodarczą, w tym dotyczące cen leków, wielkości sprzedaży oraz warunków handlowych oferowanych poszczególnym aptekom. Mechanizm wykorzystywał narzędzia informatyczne funkcjonujące w ramach programów partnerskich dla aptek. Hurtownie, oferując aptekom m.in. rabaty, szkolenia czy wsparcie marketingowe, uzyskiwały dostęp do danych dotyczących ich zakupów. Następnie informacje te były udostępniane innym uczestnikom porozumienia i wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji handlowych.

Dane z tysięcy aptek elementem mechanizmu

Istotne było to, że nie chodziło o publicznie dostępne cenniki konkurentów. UOKiK wskazuje, że przedsiębiorcy uzyskiwali informacje o cenach, po których konkretne produkty były sprzedawane konkretnym aptekom, a także o innych warunkach transakcji. Dzięki temu uczestnicy porozumienia mogli obserwować zachowania konkurentów na znacznie bardziej szczegółowym poziomie, niż byłoby to możliwe na podstawie informacji dostępnych publicznie.

Z ustaleń Urzędu wynika, że z mechanizmu od października 2015 r. korzystały Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, natomiast od stycznia 2017 r. dołączyły do niego również spółki z grupy Farmacol. Dane pochodzące z aptek pozwalały przedsiębiorcom ustalać, jakie produkty kupował dany odbiorca, od którego dostawcy, po jakiej cenie i na jakich warunkach.

image

Czy Żabka może zostać apteką? Blisko 13 tys. punktów zmienia układ sił na rynku zdrowia i kosmetyków

W ocenie UOKiK taka wymiana ograniczała przestrzeń do niezależnego konkurowania o apteki. Hurtownia mogła bowiem dostosować własną ofertę do warunków, jakie znała z oferty konkurenta. W materiałach postępowania znalazła się również korespondencja pracowników jednej z hurtowni, w której pojawiło się określenie „nie wywołać wojny cenowej”. Według Urzędu wymiana informacji pozwalała uczestnikom porozumienia unikać intensywnej rywalizacji cenowej.

UOKiK wskazuje, że konsekwencją mechanizmu było ograniczenie konkurencji pomiędzy największymi hurtowniami oraz utrwalanie istniejącego układu sił. W komunikacie Urząd zwraca uwagę, że skutki były odczuwalne również przez apteki, które mogły otrzymywać mniej konkurencyjne warunki zaopatrzenia. Ostatecznym odbiorcą leków jest natomiast pacjent.

Ponad 904 mln zł kar

Decyzja Prezesa UOKiK z 21 września 2026 r. zakwalifikowała opisane działania jako praktykę ograniczającą konkurencję polegającą na wymianie informacji handlowych mających wartość gospodarczą. Urząd zastosował przepisy polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Decyzja została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską, która potwierdziła kwalifikację praktyki i argumentację UOKiK w świetle zgromadzonego materiału dowodowego.

Łączna wysokość kar wyniosła 904 969 744,47 zł. Na Neucę nałożono 499 037 763,85 zł, na Farmacol-Logistykę 400 532 440 zł, na Farmacol 3 488 520 zł, a na Świat Zdrowia 1 911 020,62 zł. Maksymalna kara, jaka może zostać nałożona za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję, wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

image

Po 14 latach zakaz znika. Apteki będą mogły walczyć o klientów reklamą

Sankcji finansowej uniknęła Polska Grupa Farmaceutyczna. Spółka skorzystała z programu łagodzenia kar, przekazała UOKiK informacje i dowody oraz współpracowała z Urzędem w toku postępowania. Według UOKiK to właśnie jej wniosek pomógł w wykryciu i udokumentowaniu mechanizmu.

Decyzja nie jest prawomocna

Postępowanie ma również wymiar istotny dla innych sektorów wykorzystujących dane sprzedażowe. Programy partnerskie i lojalnościowe pozwalają przedsiębiorstwom uzyskiwać szczegółową wiedzę o zachowaniach klientów, a dane te mogą mieć wysoką wartość gospodarczą. Granica między wykorzystaniem informacji do poprawy oferty a działaniem ograniczającym konkurencję jest szczególnie istotna na rynkach, na których kilka podmiotów kontroluje znaczącą część sprzedaży.

Znaczenie sprawy wykracza więc poza sam rynek farmaceutyczny. Dotyczy również sposobu wykorzystywania danych handlowych w sektorach o wysokiej koncentracji, w tym w handlu detalicznym i hurtowym produktami zdrowotnymi, kosmetycznymi czy FMCG. W przypadku kosmetyków szczególne znaczenie mogą mieć dane o cenach, rabatach, sprzedaży i warunkach handlowych przekazywane w ramach programów dla detalistów i partnerów biznesowych.

image

DM umacnia się w segmencie aptecznym. Aplikacja dm-med rozszerza ekosystem drogerii

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Neuca poinformowała, że nie zgadza się z zarzutami i zamierza skorzystać z prawa do odwołania. Grupa podkreśliła, że ostateczna wysokość ewentualnej kary oraz termin jej zapłaty zostaną ustalone po zakończeniu postępowania odwoławczego i wydaniu prawomocnego wyroku.

Dane dotyczące zwłaszcza aktualnej pozycji Neuki pokazują skalę podmiotów objętych sprawą. Grupa jest liderem krajowego rynku hurtowej sprzedaży leków, a średnioroczny udział spółek z grupy Neuca w krajowym rynku hurtu aptecznego wyniósł w 2024 r. 29,5 proc. W przypadku rynku o takiej koncentracji sposób gromadzenia, udostępniania i wykorzystywania danych handlowych może mieć istotne znaczenie dla warunków konkurencji w całym łańcuchu dostaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. październik 2026 08:33