StoryEditor
Prawo
19.02.2018 00:00

Kara dla apteki za promocję wyprzedaży i reklamę obowiązkowego zakresu usług

Śląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Katowicach nałożył na jedną z aptek karę w wysokości 8 tys. zł za promocję produktów w super cenach. Kosze z produktami oznaczonymi napisami zachęcającymi do zakupu oraz plakaty ze zdjęciami produktów i ceną, opatrzone logo apteki naruszają ustawę Prawo farmaceutyczne – orzekł WIF.  

Śląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Katowicach, po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego, wszczętego w sprawie podejrzenia prowadzenia reklamy apteki ogólnodostępnej stwierdził naruszenie ustawy Prawo farmaceutyczne, poprzez wyłożenie gazetki reklamowej. Umieszczono w niej zapis: „Oferta ważna od… do… lub do wyczerpania zapasów”, a także zdjęcia produktów leczniczych, suplementów diety, wyrobów medycznych i kosmetyków wraz z krótkim opisem i ceną. Przewinieniem apteki było również to, że umieściła plakaty przedstawiające zdjęcia produktów wraz z ich krótkim opisem, ceną i logiem apteki.

– Przedmiotowa gazetka reklamowa oraz plakaty w atrakcyjny sposób podawały informacje o prezentowanych w nich różnych artykułach oraz wskazywały ceny sprzedaży. Śląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny stoi na stanowisku, że dla pacjenta (przeciętnego konsumenta otrzymującego komunikat w kontekście powszechnie stosowanych praktyk marketingowych na rynku), który znajduje gazetkę reklamową w aptece wraz z cenami produktów, naturalnym jest przyjęcie, że gazetka taka dotyczy tej apteki, a ceny w niej przedstawione są cenami obowiązującymi w aptece. W gazetce nie podano danych adresowych apteki, w której była wyłożona, jednak umieszczone zostało w niej logo apteki. To samo logo zostało umieszczone na szyldzie umieszczonym nad wejściem do apteki – komentuje WIF w orzeczeniu.

Kontrola wykazała również, że w aptece wystawione były kosze z produktami leczniczymi i innym asortymentem, oznaczone napisami „Super cena”, „Wyprzedaż”, „Ceny od 1 zł”. – Określenia te bezspornie mają charakter reklamowy, ponieważ ich celem jest zachęcenie potencjalnego odbiorcy przekazu do zainteresowania się proponowanymi artykułami, a w konsekwencji do dokonania zakupu tych towarów – czytamy w orzeczeniu WIF.

Niedozwoloną formą reklamy według inspektora było również umieszczenie w aptece plakatu, na którym widniał napis: „Wytwarzamy leki recepturowe”, „Zapytaj farmaceutę o szczegóły”. Zdaniem Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego ww. treści nie mają charakteru neutralnej informacji. Ponadto wprowadzają odbiorcę w błąd, ponieważ zgodnie z definicją sformułowaną w ustawie Prawo farmaceutyczne w aptece ogólnodostępnej leki recepturowe są „sporządzane”, a nie jak wskazano w treści plakatu „wytwarzane”. Należy też zwrócić uwagę, że sporządzanie leków recepturowych jest usługą farmaceutyczną, a obowiązek jej świadczenia dotyczy wszystkich aptek. Zatem umieszczenie plakatu o ww. treści może wprowadzać w błąd pacjentów i sugerować, że obowiązek sporządzania leków recepturowych nie dotyczy wszystkich aptek. – Niewątpliwie informacja taka reklamowała działalność właśnie tej apteki i wyróżniała ją wśród innych aptek – utrzymuje WIF.

Podobnie umieszczony przy stanowisku kasowym mały plakat, zawierający treści: „Informujemy o możliwości nabycia tańszych zamienników leków” wraz z logo apteki, wg WIF miał na celu zainteresowanie i zachęcenie potencjalnych odbiorców do skorzystania z możliwości nabycia tańszych odpowiedników w przedmiotowej aptece. – Plakatu tej treści nie można uznać za informację o realizowaniu przez stronę ustawowego obowiązku. Na plakacie użyto bowiem sformułowania reklamujące aptekę, tj. wskazujące pacjentom możliwość nabycia tańszych odpowiedników oraz gwarantujących pacjentom najniższe ceny zamienników – czytamy w orzeczeniu.

Apteka naruszyła zakaz reklamy również poprzez umieszczenie plakatu zawierającego treść: „– 20% na wybrane produkty”, a także zawieszek cenowych, które obok umieszczonej ceny zawierały hasło: „Promocja” oraz logo apteki. WIF orzekł, że powyższe sformułowania wskazują na atrakcyjność cen, sugerują, że są to ceny obniżone, korzystne dla kupującego i równocześnie promują te konkretną aptekę.   

Według Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego w Katowicach poprzez powyższe działania apteka naruszyła art. 94a ust. 1 ustawy Prawo farmaceutyczne, zakazujący prowadzenia reklamy apteki i jej działalności. Postępowania w sprawie stwierdzonych naruszeń zostało ostatecznie umorzone, ponieważ apteka dostosowała się do nakazu zaprzestania niedozwolonych praktyk. WIF nie odstąpił jednak od nałożenia na przedsiębiorcę kary pieniężnej, która wyniosła 8 tys. zł.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.06.2026 15:31
Brytyjski urząd zakazuje reklamy maski LED. Beauty Pie nie obroniło obietnic o redukcji zmarszczek
Zdjęcie poglądoweshutterstock

Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamy podważył naukowe podstawy kampanii marketingowej znanej marki kosmetycznej. Urzędnicy uznali, że deklaracje o spektakularnym działaniu przeciwstarzeniowym urządzenia nie mają odzwierciedlenia w faktach. Konsumenci nie mogą bezkrytycznie wierzyć w zapewnienia o skuteczności popartej testami.

Urzędnicy wykryli luki w badaniach

Firma Beauty Pie promowała swoją maskę C-Wave Facial LED Treatment Mask w londyńskim metrze za pomocą chwytliwych haseł. Reklamy zapewniały klientów, że sprzęt posiada klinicznie udowodnione działanie redukujące zmarszczki w cztery tygodnie. Sprawa trafiła do urzędu regulacyjnego po złożeniu oficjalnej skargi, która kwestionowała rzetelność tych zapewnień.

Przedsiębiorstwo próbowało bronić swoich racji i przedstawiło dokumentację mającą potwierdzić deklarowane efekty. Analiza objęła dwa badania kliniczne dotyczące bezpośrednio promowanego produktu oraz sześć analiz związanych ogólnie z technologią światła LED. Urzędnicy drobiazgowo zweryfikowali te materiały i uznali, że nie stanowią one wiarygodnego dowodu.

Jak donosi Global Cosmetics News, testy laboratoryjne wykonane na zlecenie producenta miały ogromne wady metodologiczne. Eksperymenty przeprowadzono bowiem na zbyt małej grupie uczestników, co uniemożliwia wyciągnięcie obiektywnych wniosków. W procedurach zabrakło także podstawowych elementów, takich jak grupy kontrolne oraz tak zwane ślepe próby.

Technologia LED pod lupą

Urząd regulacyjny zakwestionował również posiłkowanie się zewnętrznymi opracowaniami naukowymi. Publikacje te opisywały zupełnie inne urządzenia, które charakteryzowały się odmiennymi protokołami zabiegowymi i parametrami technicznymi. Z tego powodu dokumenty nie mogły poświadczać skuteczności konkretnego modelu sprzedawanego przez Beauty Pie.

W efekcie brytyjski organ wydał oficjalny zakaz dalszego rozpowszechniania reklamy w dotychczasowej formie. Warto przy tym wspomnieć, że marka nie zdołała udowodnić, że regularne używanie maski przynosi obiecane rezultaty w niespełna miesiąc. Sprawa ta pokazuje, że deklaracje o charakterze medycznym wymagają bezdyskusyjnych dowodów.

Wypada zauważyć, że rynek urządzeń do domowej pielęgnacji twarzy przeżywa obecnie ogromny wzrost. Konsumenci chętnie kupują gadżety, które mają zastąpić kosztowne wizyty w gabinetach kosmetycznych. Producenci prześcigają się w tworzeniu haseł, jednak ta sytuacja wyraźnie pokazuje, że granica między informacją a manipulacją bywa bardzo cienka.

Co decyzja oznacza dla rynku?

Nowe orzeczenie zaostrza kryteria, jakie muszą spełniać firmy kosmetyczne działające w Europie. Przedsiębiorstwa medycyny estetycznej i retailu powinny z dużą ostrożnością podchodzić do publikowania wyników własnych testów konsumenckich. Puste obietnice marketingowe stają się bowiem powodem dotkliwych kryzysów wizerunkowych i prawnych.

Eksperci podkreślają, że nowoczesny handel wymaga od podmiotów stuprocentowej transparentności. Klienci stają się coraz bardziej świadomi i potrafią samodzielnie weryfikować składy czy certyfikaty sprzętu. Urzędy antymonopolowe na całym świecie będą teraz dokładniej przyglądać się segmentowi beauty.

Źródło: Global Cosmetics News

Zobacz także:

image

Brytyjska fala innowacji. Nowe marki z UK pukają do drzwi polskich sieci handlowych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
11.06.2026 13:38
A.I.S.E. znika z rynku. Europejska organizacja detergentowa działa pod nową nazwą
Dr inż. Anna Oborska nową dyrektor generalną PSPKDmat. prasowe

Europejska organizacja reprezentująca producentów detergentów i środków czystości rozpoczyna nowy rozdział swojej działalności. A.I.S.E., działająca od ponad 70 lat organizacja branżowa, oficjalnie przyjęła nazwę Detergents Europe. Zmiana ma podkreślić znaczenie sektora dla gospodarki, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa Europy. W nowym zarządzie organizacji ponownie znalazła się także przedstawicielka Polski – dr inż. Anna Oborska.

W tym artykule przeczytasz:

  • Dlaczego A.I.S.E. zdecydowało się na zmianę nazwy?
  • Branża warta 50 miliardów euro
  • Polska z przedstawicielką w zarządzie Detergents Europe
  • O zmianach w przepisach podczas Clean & Care Forum

Europejski przemysł detergentowy i środków utrzymania czystości chce być lepiej słyszalny w debacie o przyszłości przemysłu na Starym Kontynencie. Temu właśnie ma służyć rebranding organizacji A.I.S.E. (Międzynarodowego Stowarzyszenia Mydeł, Detergentów i Środków Utrzymania Czystości), która od czerwca 2026 roku działa pod nazwą Detergents Europe.

Zmiana została oficjalnie ogłoszona 2 czerwca w Brukseli i  jak podkreślają przedstawiciele organizacji, ma pomóc w budowaniu bardziej rozpoznawalnej tożsamości sektora w Europie.

Dlaczego A.I.S.E. zdecydowało się na zmianę nazwy?

Rebranding nie oznacza zmiany zakresu działalności organizacji. Detergents Europe nadal będzie reprezentować producentów środków czystości i higieny wobec instytucji europejskich, administracji oraz innych interesariuszy.

Zmiana nazwy ma jednak lepiej komunikować rolę branży w czasie, gdy Europa coraz mocniej koncentruje się na bezpieczeństwie łańcuchów dostaw, konkurencyjności przemysłu oraz upraszczaniu regulacji.

Jak podkreśla Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego (PSPKD), będące członkiem organizacji, sektor środków czystości odgrywa istotną rolę nie tylko w codziennym życiu konsumentów, ale również w ochronie zdrowia publicznego i budowaniu odporności gospodarczej.

image

CEO Summer Fridays odchodzi po pięciu latach. Marka szuka nowego lidera

Branża warta 50 miliardów euro

Skala sektora pokazuje, dlaczego jego przedstawiciele chcą mocniej zaznaczać swoją obecność na europejskiej scenie gospodarczej.

Według danych organizacji wartość europejskiego rynku detergentów i środków higieny sięga blisko 50 mld euro. Branża zapewnia około 360 tys. miejsc pracy i obejmuje ponad 700 zakładów produkcyjnych zlokalizowanych w całej Europie.

Detergents Europe deklaruje dalszą współpracę z regulatorami w zakresie tworzenia przepisów opartych na wiedzy naukowej, które z jednej strony będą wspierać bezpieczeństwo produktów, a z drugiej umożliwią firmom inwestowanie w innowacje i rozwój nowych rozwiązań.

Polska z przedstawicielką w zarządzie Detergents Europe

Wraz z ogłoszeniem nowej marki przedstawiono także skład władz organizacji na kadencję 2026–2028.

Na stanowisku prezesa pozostaje Florian Vernay z Unilevera. Jednocześnie do zarządu ponownie wybrano dr inż. Annę Oborską, dyrektor generalną PSPKD, która reprezentuje w organizacji Polskę, Czechy i Słowację.

To kolejny dowód na aktywną rolę polskiego sektora kosmetyczno-detergentowego w europejskich strukturach branżowych.

image

Novvia Group przejmuje APC Packaging. Rynek opakowań beauty dalej się konsoliduje

O zmianach w przepisach podczas Clean & Care Forum

Tematy związane z przyszłością rynku detergentowego będą jednym z głównych punktów programu tegorocznego Clean & Care Forum organizowanego przez PSPKD w Warszawie 23 czerwca.

W wydarzeniu weźmie udział Julie Janssis, Science and Regulatory Affairs Manager w Detergents Europe, która przedstawi konsekwencje rewizji europejskiego rozporządzenia detergentowego oraz najważniejsze wyzwania regulacyjne stojące przed branżą.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. czerwiec 2026 23:26