StoryEditor
Prawo
10.05.2020 00:00

Praca zdalna: czy po koronawirusie zostanie z nami na dłużej?

Praca zdalna, dotąd traktowana często jako benefit pracowniczy, może przynieść firmom znaczące oszczędności. Zmuszeni do pracy w takim trybie widzimy teraz lepiej jej jasne i ciemne strony. Ma ona mnóstwo zalet, ale w dłuższej perspektywie istnieje jednak ryzyko spadku motywacji osób pracujących na odległość i problemów z psychiką.

Do niedawna temat pracy z domu, czyli tzw. pracy zdalnej albo home-office traktowany był jako przywilej. Pracodawcy oferowali często możliwość pracy z domu jako benefit pracowniczy. Niekiedy możliwość otrzymania zgody na pracę z domu była uzależniona od wyników pracy czy stażu w firmie.

Od dwóch miesięcy praca zdalna stałą się codziennością wielu firm i większości pracowników. Czy po opanowaniu epidemii zwyczaj pracy z domu pozostanie? Czy firmy zrezygnują z części biur, żeby zaoszczędzić na kosztach wynajmu powierzchni? Czy wrócimy do dawnego modelu osobistych spotkań, zebrań, wyjazdów do klientów, narad i konferencji?

Jak czytamy w dzienniku, wiele będzie zależeć od tego, jak długo restrykcje z nami zostaną, jak również od tego, czy nasze prawo, a zwłaszcza prawo pracy zostanie bardziej dostosowane do warunków zdalnych niż obecne, które przewiduje jedynie telepracę, a ta z kolei obłożona jest wieloma obostrzeniami z zakresu chociażby BHP.

Obecna sytuacja wymusza na pracodawcach działania mniej standardowe, które jednak nie mogą wykraczać poza normy kodeksu pracy. Zatem nadal należy wyposażyć pracownika w odpowiedni sprzęt, jeśli oczekujemy, że będzie pracował z domu. W razie wypadku przy pracy w domu konieczne jest zwołanie komisji i sporządzenie protokołu powypadkowego, jednak takie wypadki zdarzają się o wiele rzadziej niż w biurach. Pamiętajmy również, że niechęć pracodawców do udzielania zgody na pracę zdalną wynika też z troski o poufność danych.

Czy pracownicy wolą pracować z domu na stałe?

Badania amerykańskiej formy Buffer świadczącej usługi marketingowe on-line pokazują, że 19 proc. z 2500 współpracowników firmy skarży się na poczucie samotności, co z kolei wpływa negatywnie na ich motywację do pracy i efekty działań.

Badania przeprowadzone w USA na grupie 7 tys. pracowników stałych dowodzą, że aż 65 proc. respondentów uważa pracę z domu za bardziej wydajną, gdyż mogą się bardziej skupić, nie zajmują ich rozmowy z koleżankami i kolegami, które nie zawsze są związane z tematem pracy. Badania wskazują również na oszczędność czasu, który przeznacza się na dojazdy do biura. Mimo to jedynie 5 proc. zawodowo czynnych Amerykanów decyduje się stale pracować w formie zdalnej – podają eksperci z Uniwersytetu Stanford w Kalifornii. 

A teraz jasne strony home office: okazuje się, że wśród osób pracujących z domu wzrasta wydajność pracy, o 50 proc. zmniejsza się absencja chorobowa oraz poziom spóźnień, które są ogromnym problemem, zwłaszcza  w dużych miastach z powodu korków. 

 Praca zdalna ma też ciemniejszą stronę

- Słyszałem od wielu dyrektorów generalnych, że oczekują, że znaczna część ich pracowników będzie chciała kontynuować pracę w domu, przynajmniej w niepełnym wymiarze godzin, gdy minie pandemia. Czemu nie? Teraz, gdy nauczyliśmy się nawyku wideokonferencji, jest to okazja, aby zaoszczędzić zarówno na czasie dojazdu do pracy, jak i na kosztownym czynszu za biuro - napisał Alan Murray, prezes Fortune.

Ale jego zdaniem praca z domu ma ciemną stronę, która nie przyciąga uwagi, na jaką zasługuje. Rozmawiając z grupą prezesów zebranych wirtualnie przez Fortune, Marc Benioff z Salesforce powiedział, że 36 proc. jego pracowników zgłosiło problemy ze zdrowiem psychicznym podczas zamknięcia. To szokująca statystyka. 

Część tych problemów jego zdaniem stanowi niepokój wywołany przez pandemię. Niektóre z kolei wiążą się z opieką nad dziećmi pozbawionymi szkoły i starszymi rodzicami, często jednocześnie. ​​Psychiczny dołek jest szczególnie wyraźny wśród kobiet. „Dzieci w domu i opieka nad chorymi lub starszymi krewnymi podczas pandemii powoduje„  podwójny etat i prowadzi kobiety do punktu krytycznego.

Z przeprowadzonej w kwietniu ankiety wynika, że „jedna na cztery kobiety twierdzi, że odczuwa silny lęk wraz z objawami fizycznymi, takimi jak bicie serca. Jeden na 10 mężczyzn mówi to samo. Ponad połowa wszystkich kobiet boryka się obecnie z problemami ze snem”.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
26.02.2026 15:03
Dimethyl Imidazolidinone – intencja klasyfikacji jako substancja reprotoksyczna
W przypadku przyjęcia zharmonizowanej klasyfikacji Dimethyl Imidazolidinone jako substancji CMR, składnik ten zostanie objęty zakazem stosowania w produktach kosmetycznychshutterstock

Pod koniec 2025 roku Holandia zgłosiła weryfikację wniosku o zharmonizowaną klasyfikację Dimethyl Imidazolidinone jako substancji o działaniu reprotoksycznym (Repr. 1B). Istnieje ryzyko, że składnik ten zostanie wyłączony z listy substancji dozwolonych do stosowania w produktach kosmetycznych.

Procedura harmonizacyjna dla Dimethyl Imidazolidinone – wniosek Holandii o klasyfikację reprotoksyczną

22 grudnia 2025 r. Holandia przedłożyła do weryfikacji wniosek o zharmonizowaną klasyfikację dla substancji Dimethyl Imidazolidinone (Numer CAS: 80-73-9, Numer EC: 201-304-8) jako substancji o działaniu reprotoksycznym (Repr. 1B).

Obecnie Dimethyl Imidazolidinone nie jest objęty regulacjami wynikającymi z załączników rozporządzenia kosmetycznego 1223/2009/WE. W produktach kosmetycznych, szczególnie w odżywkach do włosów, składnik ten pełni rolę kondycjonera – ułatwia rozczesywanie włosów, pozostawia je miękkie, sprężyste i nadaje im objętość. Ponadto substancja działa jako humektant, wspomagając utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia włosów i skóry, a także pełni funkcję ogólnego kondycjonera skóry. 

Dalsze etapy procedury harmonizacyjnej dla Dimethyl Imidazolidinone można śledzić w rejestrze zamiarów i wniosków Klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji chemicznych (CLH - Classification, Labelling and Hazard), dostępnym na stronie internetowej Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA). Monitorowanie niniejszego procesu jest istotne dla producentów kosmetyków i osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo składników, ponieważ zatwierdzona klasyfikacja Repr. 1B może skutkować ograniczeniem lub całkowitym zakazem stosowania tej substancji w produktach kosmetycznych.

Zharmonizowana klasyfikacja substancji Dimethyl Imidazolidinone – potencjalny wpływ na rynek kosmetyczny

Wskutek przyjęcia klasyfikacji CMR (ang. Carcinogenic, Mutagenic, Reprotoxic) składnik zostanie zakazany do stosowania w produktach kosmetycznych zgodnie z art. 15 rozporządzenia 1223/2009/WE, chyba że zostaną spełnione wymagania umożliwiające wyłączenie składnika do dalszego stosowania. Na ten moment branża nie zakłada działań obronnych dla tego składnika.

W przypadku przyjęcia zharmonizowanej klasyfikacji Dimethyl Imidazolidinone jako substancji CMR, składnik ten zostanie objęty zakazem stosowania w produktach kosmetycznych zgodnie z art. 15 rozporządzenia 1223/2009/WE. Wyjątkiem mogą być przypadki, w których spełnione zostaną określone wymagania umożliwiające uzyskanie wyłączenia dla dalszego stosowania składnika.

Obecnie branża kosmetyczna nie planuje podejmowania działań obronnych w odniesieniu do Dimethyl Imidazolidinone. Monitorowanie dalszych decyzji organów regulacyjnych oraz aktualizacji w rejestrze CLH ECHA jest istotne dla producentów kosmetyków, ponieważ zatwierdzona klasyfikacja może bezpośrednio wpłynąć na dostępność produktów zawierających ten składnik i wymusić zmiany w formulacjach kosmetycznych.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.02.2026 13:20
Miliardy dolarów do odzyskania: L‘Oréal, Bausch + Lomb i Sol de Janeiro walczą z USA o zwrot ceł
ai

Firmy z sektora health & beauty stają na czele batalii prawnej o odzyskanie miliardów dolarów z budżetu USA. Po przełomowym wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych giganci tacy jak L‘Oréal, Bausch + Lomb oraz dynamicznie rosnąca marka Sol de Janeiro złożyli pozwy o zwrot ceł nałożonych w ramach nadzwyczajnych środków handlowych administracji Donalda Trumpa.

Przełomowy wyrok: Trump przekroczył uprawnienia

Sąd Najwyższy USA orzekł (stosunkiem głosów 6 do 3), że nakładanie ceł importowych na podstawie ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) było niezgodne z prawem. Sędziowie uznali, że prezydent nadużył przepisów dotyczących sankcji do celów polityki celnej. Według szacunków ekspertów gra toczy się o gigantyczną stawkę – potencjalny zwrot może objąć nawet 175 mld dolarów wpływów budżetowych.

Kto walczy o zwrot środków w branży Beauty i Med-Tech?

Lista firm domagających się sprawiedliwości finansowej szybko rośnie. Wśród liderów branży zdrowia i urody, którzy złożyli pozwy w Sądzie Handlu Międzynarodowego USA, znajdują się:

L‘Oréal (L‘Oréal Travel Retail Americas): Francuski gigant złożył pozew za pośrednictwem swojego kluczowego oddziału odpowiedzialnego za sektor wolnocłowy i Travel Retail. Choć kwota roszczenia nie została ujawniona, skala operacji grupy sugeruje znaczące sumy.

Bausch + Lomb: Lider branży okulistycznej i producent soczewek kontaktowych walczy o odzyskanie kosztów poniesionych w wyniku taryf IEEPA, co bezpośrednio wpłynie na rentowność ich operacji globalnych.

Sol de Janeiro: brazylijska marka kosmetyczna i perfumeryjna, znana z wiralowych produktów typu Bum Bum Cream, dołączyła do pozwu, podkreślając determinację tzw. indie brands w walce o stabilność finansową.

image

Cła Trumpa jednak niezgodne z prawem? Jak postanowienie Sądu Najwyższego wpłynie na branżę kosmetyczną?

Co to oznacza dla branży health & beauty?

Dla firm z sektora kosmetycznego i medycznego, które polegają na złożonych łańcuchach dostaw i eksporcie komponentów lub produktów gotowych, odzyskanie tych środków może oznaczać:

- zastrzyk kapitału na innowacje: miliardy dolarów z ceł mogą zostać reinwestowane w R&D oraz nowe technologie produkcyjne.

- korektę strategii cenowej: odzyskanie kosztów importowych pozwala na większą elastyczność marżową w obliczu globalnej inflacji.

- precedens prawny: wyrok osłabia możliwość nagłego wprowadzania barier handlowych w przyszłości, co stabilizuje planowanie długoterminowe.

Prawnicy specjalizujący się w handlu międzynarodowym mogą spodziewać się w obecnej sytuacji fali kolejnych pozwów (składa go m.in. brytyjski Dyson). Obecnie ponad 1400 importerów (w tym globalni giganci tacy jak Costco czy Goodyear) już podjęło kroki prawne. Mimo entuzjazmu rynkowego eksperci ostrzegają: procesy odzyskiwania należności mogą potrwać od kilku miesięcy do nawet kilku lat.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. luty 2026 12:59