StoryEditor
Prawo
19.08.2019 00:00

Rzeczywiście naturalne, faktycznie organiczne 

Coraz większej liczbie konsumentów nie jest obojętne, co nakładają na skórę. Stąd popularność trendu eko we wszystkich kategoriach kosmetycznych. Czy jednak wszyscy producenci mówiący o naturalności czy organiczności swoich produktów uczciwie dbają o składy. Nie obowiązują ich przecież żadne regulacje.

Żadne przepisy (ani krajowe, ani unijne) nie regulują tego, który kosmetyk może być nazywany naturalnym czy organicznym, a który nie. Nie ma takiego prawa, które obligowałoby producentów do przestrzegania konkretnych reguł. Są jednak wytyczne Komitetu Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy (wrzesień 2000 r.).

Zgodnie z nimi za kosmetyk naturalny można uznać produkt otrzymany ze składników pochodzenia roślinnego, zwierzęcego lub mineralnego, uzyskany przy pomocy metod fizycznych – tłoczenia, destylacji, ekstrakcji, filtracji, suszenia – zachowujących w jak największym stopniu wartości odżywcze, pielęgnacyjne czy utrwalające. Unijni eksperci zwracają też uwagę, że w przypadku pozyskiwania komponentów od zwierząt (wosk pszczeli, lanolina, śluz ślimaka) musi się to odbywać bez szkody dla zwierząt.

Wytyczne nie wskazują jednak, jak dużo takich naturalnych składników powinno znaleźć się w kosmetyku, by był on naturalny. Stąd na rynku można spotkać produkty, które próbują załapać się na trend eko, nie będąc de facto naturalnymi. Choć w ich składzie znajdziemy naturalne wyciągi i ekstrakty, poza nimi na liście INCI nawet mniej wprawne oko odnajdzie syntetyczne konserwanty, barwniki czy substancje zapachowe. Przyglądanie się składom to jedna z metod odróżniania prawdziwie naturalnych produktów od tych, które jedynie „stylizują się” na naturę.  

Jest też norma ISO 16128, która umożliwia obliczanie indeksów naturalności, naturalnego pochodzenia, organiczności i organicznego pochodzenia dla składników oraz całych receptur produktów kosmetycznych. Jej zastosowanie pozwala na wdrożenie sześciu kryteriów rozporządzenia 655/2013, którym podlega każda deklaracja marketingowa dotycząca produktu kosmetycznego. Nie jest jednak obowiązkowa.

Warto czytać INCI

W internecie można odnaleźć listy substancji, które nie powinny występować w kosmetyku naturalnym (również i my zamieszczamy taki wykaz), a sami producenci zachęcają konsumentów, by zawsze sprawdzali składy produktów przed ich zakupem. Coraz więcej osób rzeczywiście tak robi, a niektóre firmy (np. Garnier) zaczęły odchodzić od drobnej czcionki list INCI i dumnie prezentują zastosowane składniki łącznie z informacją o miejscu ich pochodzenia.

Niestety, jak czytamy w broszurze pt. „Czy potrafisz rozpoznać kosmetyk naturalny” wydanej przez markę Naturativ, nazwy INCI nie są jednoznaczne. Jest bardzo wiele składników kosmetycznych, które mogą być naturalne lub syntetyczne. Przykłady takich substancji to np. Sodium Lauryl Sulftate, Amonium Lauryl Sulftae, Propanodiol, Tocopherol, Glycerin, Dihydroxyacetone, Citric Acid, Parfume. Z tego wynika, że nawet cieszący się złą sławą SLS nie dyskwalifikuje naturalności kosmetyku.

Co zatem może być gwarantem, że kosmetyk został wyprodukowany ze składników pochodzących z natury? Otóż są to certyfikaty. Jest ich w Europie kilka, ale te najbardziej popularne to Cosmos,  wprowadzony przez kilka wiodących organizacji certyfikujących: Ecocert i Cosmebio z Francji, BDIH z Niemiec, Soil Association z Wielkiej Brytanii i ICEA z Włoch; a także Natrue stworzony przez stowarzyszenie największych producentów kosmetyków naturalnych w Europie (Weleda, Primavera, Lavera, Dr. Hauschka).

Certyfikat prawdę powie

Wymagania stawiane producentom i produktom przez różne jednostki certyfikujące są podobne. Podstawą jest to, że kosmetyk nie może zawierać w składzie substancji syntetycznych. Ważny jest również proces produkcji, który powinien być przeprowadzony z poszanowaniem środowiska naturalnego. Opakowanie kosmetyku powinno być ekologiczne, czyli pozbawione zbędnych warstw i szybkodegradowalne. I choć certyfikaty nie oznaczają, że produkt jest skuteczny, bo nie normują ilości użytego składnika czynnego, są potwierdzeniem przyzwoitego składu bez określonych substancji.

Do niedawna certyfikatami mogły pochwalić się nieliczne marki i z reguły znajdowało to odbicie w cenach ich produktów. Prawdą jest, że proces certyfikacji jest długi i kosztowny. Wiąże się nie tylko z okazaniem dokumentacji związanej z wykorzystywanymi surowcami, ale i z poddaniem się audytowi w miejscu produkcji i siedzibie firmy. Kontroli podlega m.in. sposób przechowywania komponentów i metody mycia urządzeń produkcyjnych. Jednak greenwashing (zjawisko podszywania się pod produkty naturalne) spowodował, że coraz więcej marek decyduje się na certyfikację, by usankcjonować swoją naturalną lub organiczną deklaracje marketingową.

Pamiętajmy jednak, że brak certyfikatu nie przekreśla produktu. Uzyskanie certyfikatu może trwać nawet dwa lata, więc wiele firm wprowadza na rynek produkty, zanim uzyska certyfikat. Dla innych, które dbają o przystępność cenową swoich kosmetyków, jego uzyskanie jest zbyt kosztowne, więc celowo rezygnują ze starań o dokument.

Organiczność – wyższy poziom naturalności

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na różnice miedzy produktami naturalnymi i organicznymi. Certyfikat Cosmos różnicuje je w ten sposób, że wersję Natural przyznaje kosmetykom ze składnikami pochodzenia naturalnego, a dodatek syntetycznych dopuszcza tylko pod pewnymi warunkami (np. tylko w produktach spłukiwanych albo tylko w określonym stężeniu), które wykluczają powodowanie alergii, podrażnień czy stanów zapalnych skóry. Kosmetyki  naturalne nie mogą natomiast zawierać substancji ropopochodnych oraz pochodzących od zabitych zwierząt. Natomiast Cosmos Organic stawia dodatkowe wyzwania – brak jakichkolwiek substancji syntetycznych, a dodatkowo produkty w 95 proc. muszą być wytwarzane ze składników pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych. Ponadto rośliny i zwierzęta, od których pochodzą składniki, nie mogą być modyfikowane genetycznie, a produkcja i opakowania nie mogą w żaden sposób niekorzystnie oddziaływać na środowisko. 

Jakich substancji nie powinny zawierać kosmetyki naturalne i organiczne:

Substancja

INCI

Syntetyczne konserwanty, m.in. parabeny, formaldehyd, donory formaldehydu

xxx-paraben, Formaldehyde, DMDM Hydantoin, 2-Bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Metyloisotia-solinon, Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, 5-Bromo-5-nitro-1,3-dioxane, Quanternium-15

Syntetyczne barwniki 

Naturalne są tylko CI 75100-CI 77947, pozostałe CI są syntetyczne

Olej mineralny, syntetyczna wazelina, parafina

Mineral Oil, Paraffinum Liquidum, Paraffin, Isopa-raffin, Petroleum, Cera Microcristallina, Vaseline

Glikol propylenowy i inne glikole

Propylene glycol, butylene glycol

PEG 

Substancje z przedrostkiem PEG (glikol polietylenowy) i PPG (glikol polipropylenowy)

Silikony 

Dimethicone, Trirnethicone i inne methicone, Cyclohexasiloxane, Cyclopentasiloxane, trimethyl-siloxysiticates, cyclopentasiloxane

SLES

Sodium Laurethyl Sulfate

EDTA

EDTA

Butylohydroxytoluen, butylohydroxyanizol (przeciwutleniacze)

BHT, BHA

Etanoloaminy

Triethanolamine=TEA, Babassuamide DEA, Cocamide DEA, Cocamidopropylamine Oxide, Coramine, Diethanolamine DEA, Dimethylamine, Lauramide DEA, Linoleamide DEA, Oleamide DEA, Soy Amide DEA, Stearamide MEA, Undecylena-mide DEA

Karbomery

Carbomer

Pochodne syntetycznych kwasów lub alkoholi tłuszczowych

Isostearyl alcohol

Syntetyczne, identyczne z naturalnymi i chemicznie modyfikowane substancje zapachowe

Parfum (niestety naturalna kompozycja też jest określana w INCI nazwą Parfum. Zatem tylko wtedy, gdy produkt ma certyfikat, możemy mieć pewność naturalności. Jeśli nie – pozostaje zadać pytanie producentowi)

 

Źródło: materiały marki Naturativ

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
05.08.2026 11:49
Czy drogerie znów będą otwarte w niedziele? Związkowcy chcą rewolucji
Rossmann, Hebe i dm wrócą do niedziel? Jest nowa propozycja zmianShutterstock

Obowiązujące przepisy dotyczące handlu w niedziele coraz częściej wracają do publicznej debaty. Związkowa Alternatywa uważa, że obecny model nie spełnia swojej roli i proponuje całkowitą zmianę zasad. W praktyce mogłoby to oznaczać możliwość otwierania w niedziele także dużych drogerii, ale pod jednym warunkiem – pracownicy musieliby otrzymywać nawet 2,5 razy wyższe wynagrodzenie niż w dni powszednie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Zakaz, który przestał działać?
  • Co oznaczałoby to dla drogerii?
  • Związkowcy proponują wyższe stawki zamiast zakazu
  • Nie tylko handel. Kto jeszcze powinien skorzystać ze zmian?

  • Na razie bez zmian w przepisach

Choć od wprowadzenia ograniczeń w handlu minęło już osiem lat, dyskusja na temat przyszłości niedziel handlowych nie cichnie. Tym razem głos zabrała Związkowa Alternatywa, która ocenia obowiązujące przepisy jako niespójne i wymagające gruntownej zmiany.

Zakaz, który przestał działać?

Zdaniem organizacji obecna ustawa nie realizuje celów, dla których została wprowadzona. Związkowcy zwracają uwagę, że w niedziele niehandlowe nadal działa wiele sklepów korzystających z licznych wyjątków przewidzianych w przepisach.

Według Związkowej Alternatywy zamknięte pozostają przede wszystkim największe sieci handlowe i galerie, natomiast funkcjonują mniejsze placówki, często prowadzone przez właścicieli lub członków ich rodzin.

Organizacja krytykuje również przepisy umożliwiające nieodpłatną pracę członków rodziny właściciela sklepu, które zostały wprowadzone w 2021 roku. W jej ocenie prowadzi to do nierównego traktowania przedsiębiorców i pracowników.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

Co oznaczałoby to dla drogerii?

Choć stanowisko Związkowej Alternatywy odnosi się do całego handlu, dla branży beauty oznaczałoby przede wszystkim możliwość powrotu do niedzielnej działalności dużych sieci drogerii.

Obecnie sklepy takie jak Rossmann, Hebe, dm czy Super-Pharm pozostają zamknięte podczas większości niedziel niehandlowych, podczas gdy część mniejszych punktów sprzedaży funkcjonuje dzięki obowiązującym wyjątkom.

Ewentualna zmiana przepisów mogłaby więc ponownie otworzyć drogę do niedzielnej sprzedaży także dla największych graczy rynku drogeryjnego.

Związkowcy proponują wyższe stawki zamiast zakazu

Zamiast obecnego modelu Związkowa Alternatywa proponuje całkowite odejście od zakazu handlu i zastąpienie go znacznie wyższym wynagrodzeniem za pracę w niedziele.

Według organizacji każda godzina pracy w tym dniu powinna być wynagradzana 2,5 razy wyżej niż w dni powszednie.

Przy obecnej minimalnej stawce godzinowej oznaczałoby to wynagrodzenie na poziomie 78,50 złotych za godzinę, a minimalna płaca za ośmiogodzinną zmianę wyniosłaby 628 złotych.

Zdaniem autorów propozycji tylko te sklepy, które byłyby gotowe zaoferować pracownikom takie warunki, decydowałyby się na otwarcie w niedziele.

image

Niemiecki gigant goni Hebe. Rossmann bezpieczny na szczycie drogeryjnego podium

Nie tylko handel. Kto jeszcze powinien skorzystać ze zmian?

Organizacja podkreśla, że nowe zasady nie powinny dotyczyć wyłącznie sklepów. Według przedstawionej propozycji wyższe wynagrodzenia za pracę w niedziele powinny objąć również pracowników gastronomii, transportu, ochrony zdrowia, energetyki, policji czy pomocy społecznej.

Pracownik wykonujący obowiązki w niedzielę miałby jednocześnie otrzymywać dodatkowy dzień wolny w innym terminie.

Na razie bez zmian w przepisach

Związkowa Alternatywa przypomina, że obecny rząd zapowiadał rewizję przepisów dotyczących handlu w niedziele, jednak do tej pory nie przedstawiono konkretnych propozycji legislacyjnych ani nie rozpoczęto prac nad zmianą ustawy.

Oznacza to, że na razie sieci drogeryjne nadal muszą funkcjonować według obowiązujących zasad. Sama dyskusja pokazuje jednak, że temat niedzielnego handlu nie zniknął z agendy. Dla rynku drogeryjnego ewentualne otwarcie największych sieci w niedziele mogłoby oznaczać jedną z największych zmian organizacyjnych od czasu wejścia w życie ograniczeń w 2018 roku.

 

Źródło: Za.org.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
21.07.2026 13:28
Najnowszy przegląd regulacyjnej aktualizacji Komitetu SCCS dla: Hydroxycitronellalu, Acetophenone, Heliotropiny, CBD i srebra
fot. shutterstock

Przełom wiosny i lata to wyjątkowo intensywny okres dla Komitetu ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS). W ostatnich tygodniach Komitet otrzymał nowy mandat dotyczący oceny bezpieczeństwa Hydroxycitronellalu, opublikował wstępne opinie dla Acetophenonu i heliotropiny, a także przedstawił ostateczne opinie dotyczące kannabidiolu (CBD) oraz srebra.

Hydroxycitronellal - ponowna analiza ryzyka uczulenia skóry

Hydroxycitronellal (numer CAS: 107-75-5, numer WE: 203-518-7) to substancja zapachowa szeroko stosowana w kosmetykach ze względu na charakterystyczny kwiatowy aromat. Można ją znaleźć również w innych produktach codziennego użytku, takich jak środki czystości czy odświeżacze powietrza. Substancja ta jest dobrze poznana pod względem bezpieczeństwa i od lat wiadomo, że może wywoływać uczulenie skóry, dlatego też zaliczana jest do grupy tzw. sensybilizatorów. Jej profil bezpieczeństwa był już wcześniej oceniany przez Komitet SCCS w opiniach o numerach SCCP/1153/08 oraz SCCS/1459/11.

Aktualnie Hydroxycitronellal podlega regulacjom wynikającym z Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 jako alergen zapachowy wymieniony w pozycji 72 do załącznika III. Oznacza to, że po przekroczeniu określonych progów stężeń w produktach spłukiwanych (leave-on) i niespłukiwanych (rinse-off), jego obecność musi zostać wskazana w wykazie składników (INCI) na opakowaniu.

30 kwietnia 2026 roku do Komitetu SCCS wpłynął nowy mandat z prośbą o ponowną ocenę potencjału uczulającego Hydroxycitronellalu, ze względu na potrzebę weryfikacji, czy aktualne dane potwierdzają bezpieczeństwo jego stosowania w produktach kosmetycznych.

W ocenie ryzyka alergenów zapachowych znaczenie ma nie tylko sama toksykologia substancji, ale także rzeczywista ekspozycja konsumenta, wynikająca często z korzystania kilku produktów kosmetycznych jednocześnie. Stąd coraz częściej stosuje się metodologię QRA2 (Quantitative Risk Assessment 2), która uwzględnia m.in. łączną ekspozycję z różnych źródeł.

Komitet SCCS uznaje, że QRA2 stanowi ważny krok naprzód w ocenie ryzyka alergenów zapachowych, ale jednocześnie zwraca uwagę, że metoda ta nadal wiąże się z pewnymi ograniczeniami i niepewnościami. Komitet zaznacza, że jej zastosowanie powinno być oceniane indywidualnie dla każdej substancji. Potwierdza to m.in. niedawna opinia Komitetu SCCS numer SCCS/1666/24 dotycząca Citralu, w której metodologia QRA2 została wykorzystana jako studium przypadku.

W przedłożonej dokumentacji (dossier) dla Hydroxycitronellalu zastosowana została opisana wyżej metodologia QRA2. Obejmuje ona m.in. wyznaczenie NESIL (ang. No Expected Sensitisation Induction Level) — poziomu, przy którym nie oczekuje się indukcji uczulenia — oraz określenie odpowiadających mu bezpiecznych poziomów stosowania dla różnych kategorii produktów.

W ramach przedstawionego mandatu Komisja Europejska zwróciła się do Komitetu SCCS o odpowiedź na dwa kluczowe pytania:

1.     Czy Hydroxycitronellal można uznać za bezpieczny pod względem potencjału uczulającego, gdy jest stosowany jako składnik zapachowy w stężeniach zaproponowanych w dossier?

2.     Czy Komitet SCCS dostrzega dodatkowe zastrzeżenia naukowe dotyczące stosowania metodologii QRA2, zarówno dla Hydroxycitronellalu, jak i dla alergenów zapachowych ogólnie?

Niniejsza ocena może mieć istotne znaczenie dla przyszłych wymagań regulacyjnych dotyczących substancji zapachowych w kosmetykach, szczególnie w kontekście rosnącego nacisku na ochronę konsumentów przed alergiami kontaktowymi.

Heliotropina i Acetofenon - Nowe wstępne opinie Komitetu SCCS

W ostatnich tygodniach Komitet ds. Bezpieczeństwa Konsumentów opublikował dwie ważne, wstępne opinie dotyczące składników zapachowych, które mogą w przyszłości podlegać istotnym ograniczeniom regulacyjnym — heliotropiny oraz acetofenonu. W obu przypadkach wspólnym elementem oceny jest możliwa klasyfikacja tych substancji jako toksycznych dla rozrodczości kategorii 1B (Repr. 1B) zgodnie z Rozporządzeniem CLP.

Heliotropina (Piperonal)

Wstępna opinia numer SCCS/1688/26 Komitetu SCCS dla heliotropiny została opublikowana 15 kwietnia 2026 roku. Heliotropina (numer CAS: 120-57-0, numer WE: 204-409-7) to aromatyczny związek zapachowy, znany również jako piperonal, szeroko stosowany w perfumach, kremach, balsamach, szamponach i dezodorantach. Charakteryzuje się słodkim, kwiatowym zapachem, a dodatkowo może działać jako fine fragrances tzn. utrwalacz kompozycji zapachowej oraz substancja maskująca niepożądane zapachy innych składników.

We wrześniu 2024 roku Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) działający przy Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) zarekomendował klasyfikację heliotropiny jako substancji toksycznej dla rozrodczości kategorii 1B (Repr. 1B; H360Fd). Zgodnie z art. 15 ust. 2 Rozporządzenia kosmetycznego (WE) nr 1223/2009 substancje CMR (rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość) kategorii 1A i 1B są co do zasady zakazane w kosmetykach, chyba że spełnią restrykcyjne warunki bezpieczeństwa i zostaną pozytywnie ocenione przez SCCS.

W czerwcu 2025 roku Komisja otrzymała dossier mające wykazać bezpieczeństwo stosowania heliotropiny jako składnika fine fragrances przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych, w stężeniu do 1,8%. Stąd Komisja Europejska zwróciła się więc do Komitetu SCCS o przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa tej substancji na podstawie dostarczonych danych, a tym samym o odpowiedź na poniższe pytania:

 

1.     Czy heliotropina jest bezpieczna przy stosowaniu w fine fragrances dla dorosłych do 1,8%?

2.     Jeśli nie, jakie maksymalne stężenie można uznać za bezpieczne?

3.     Czy istnieją dodatkowe zastrzeżenia naukowe dotyczące jej stosowania w produktach kosmetycznych?

 

Termin konsultacji publicznych dla tej opinii minął 15 czerwca 2026 roku, dlatego publikacji ostatecznego opiniowania można spodziewać się w najbliższym czasie.

Acetofenon

4 maja 2026 roku opublikowana została także wstępna opinia dla Acetofenonu (numer CAS: 98-86-2, numer WE: 202-708-7), który jest związkiem aromatycznym powszechnie stosowanym w kosmetykach głównie jako składnik zapachowy o słodko-kwiatowym profilu. Naturalnie występuje również w tzw. natural complex substances (NCS) — złożonych naturalnych mieszaninach, takich jak olejki eteryczne, ekstrakty czy rezynoidy.

Acetofenon jest również dopuszczony jako substancja aromatyzująca w żywności, a JECFA (Joint FAO/WHO Expert Committee on Food Additives) uznał, że przy obecnych poziomach spożycia nie stwarza zagrożenia dla zdrowia.

W marcu 2025 roku Komitet RAC zarekomendował klasyfikację acetofenonu jako substancji działającej szkodliwie na rozrodczość kategorii 1B. Europejski przemysł kosmetyczny nie zdecydował się bronić jego stosowania jako samodzielnego składnika kosmetycznego, jednak przedłożone zostało dossier dotyczące jego obecności jako składnika NCS, pod warunkiem, że stężenie w gotowym produkcie nie przekroczy 100 ppm (0,01%).

W związku z tym Komisja Europejska zwróciła się do Komitetu SCCS o przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa tej substancji na podstawie dostarczonych danych. We wstępnej opinii SCCS uznał, że acetofenon jest bezpieczny, jeśli:

·       występuje wyłącznie jako składnik NCS,

·       jego stężenie w gotowym kosmetyku nie przekracza 100 ppm (0,01%),

Przy ocenie bezpieczeństwa uwzględnione zostały taże inne źródła narażenia, takie jak żywność i palenie tytoniu.

Komitet SCCS podkreślił jednocześnie, że ocena dotyczy wyłącznie samego acetofenonu, a nie bezpieczeństwa całych naturalnych substancji złożonych (NCS).

Uwagi do projektu niniejszej, wstępnej opinii można zgłaszać do 6 lipca 2026 roku.

Srebro i kannabidiol – opublikowano ostateczne opiniowania przez Komitet SCCS

24 kwietnia 2026 roku Komitet SCCS opublikował dwie ostateczne opiniowania dla Srebra (opinia numer SCCS/1687/25) oraz Canabidiolu (opinia numer SCCS/1685/25).

24 kwietnia 2026 roku Komitet SCCS opublikował dwie ostateczne opiniowania dotyczące srebra (opinia numer SCCS/1687/25) oraz kannabidiolu (CBD) (opinia numer SCCS/1685/25). Obie przeprowadzone oceny bezpieczeństwa mają duże znaczenie dla branży kosmetycznej, ze względu na budzące zainteresowanie rynku i regulatorów składników.

Srebro (Silver)

Silver (Numer CAS: 7440-22-4, Numer WE: 231-131-3) jest składnikiem stosowanym w kosmetykach przede wszystkim jako barwnik (CI 77820), nadający recepturom srebrzysty, metaliczny odcień. Można je znaleźć m.in. w cieniach do powiek, rozświetlaczach, lakierach do paznokci czy pudrach do ciała. Dodatkowo w zgłoszonej dokumentacji srebro oceniano również jako substancję kondycjonującą w produktach rinse-off i leave-on.

Historia regulacyjna srebra jest dość złożona. W lutym 2023 roku Komitet RAC zarekomendował klasyfikację srebra jako substancji toksycznej dla rozrodczości kategorii 2 (Repr. 2). W 2024 roku Komitet SCCS w swojej opinii numer SCCS/1665/24 uznał, że mikrometryczne srebro nie jest bezpieczne przy stosowaniu do 0,2% w produktach rinse-off oraz 0,3% w produktach leave-on, z wyjątkiem niektórych zastosowań, takich jak cienie do powiek czy produkty narażające na ekspozycję oralną, takich jak balsamy do ust, pasty do zębów i płyny do płukania jamy ustnej,

Po przedłużeniu nowych danych, obejmujących badania penetracji skórnej ex vivo oraz z udziałem ochotników, Komisja Europejska zwróciła się do Komitet SCCS o ponowną ocenę bezpieczeństwa.

W ostatecznej opinii Komitet SCCS uznał, że mikrometryczne srebro (100 nm – 1 mm) nie przenika przez skórę, a tym samym jest bezpieczne, gdy stosowane jest:

 

·       do 0,2% w produktach spłukiwanych (rinse-off),

·       do 0,3% w produktach pozostających na skórze (leave-on),

·       do 0,2% w produktach do higieny jamy ustnej,

·       do 0,3% w produktach do paznokci.

 

W przypadku produktów dla dzieci Komitet SCCS także uznał srebro za bezpieczne przy zastosowaniu tych samych poziomów stężeń, z wyjątkiem płynów do płukania jamy ustnej, gdzie bezpieczny poziom wynosi maksymalnie 0,05%.

Warto zwrócić uwagę, że opinia nie obejmuje produktów w sprayu opartych na propelencie, ponieważ takie zastosowania nie były objęte przedłożoną dokumentacją.

Kannabidiol (CBD)

Kannabidiol (CBD) (Numer CAS: 13956-29- 1, Numer WE: 689-176-3) jest jednym z około stu naturalnie występujących kannabinoidów obecnych w roślinach. W przeciwieństwie do składnika THC, CBD uznawany jest za substancję niepsychoaktywną, niewykazującą potencjału uzależniającego.

W bazie składników kosmetycznej CosIng, CBD opisywany jest jako składnik o funkcjach:

·       kondycjonujących skórę,

·       ochronnych,

·       przeciwutleniających,

·       regulujących wydzielanie sebum.

Choć samo CBD nie jest bezpośrednio wymienione w Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009, jego status prawny przez długi czas budził wątpliwości ze względu na przepisy dotyczące substancji odurzających. Punktem zwrotnym był wyrok Court of Justice of the European Union z 19 listopada 2020 roku w sprawie C-663/18, w którym uznano, że CBD będące przedmiotem postępowania nie powinno być traktowane jako narkotyk w rozumieniu Jednolitej konwencji ONZ z 1961 roku.

Ze względu na rosnącą popularność kosmetyków z zawartością CBD oraz ograniczoną ilość danych bezpieczeństwa, Komisja Europejska uruchomiła proces call for data (2023 – 2024) służący zebraniu istotnych danych naukowych, aby zebrać dane niezbędne do pełnej oceny.

Na podstawie dostępnych — choć nadal ograniczonych — danych Komitet SCCS uznał, że CBD jest bezpieczny przy stężeniach do 0,19% w:

 

·       kosmetykach stosowanych na skórę,

·       kosmetykach do stosowania w jamie ustnej,

 

zarówno przy stosowaniu pojedynczym, jak i łącznym.

Komitet ocenił również dopuszczalny poziom substancji THC jako zanieczyszczenia w preparatach CBD. Za bezpieczne stężenie uznano poziom do 0,00025% THC, zarówno w produktach dermalnych, jak i oralnych.

Komitet SCCS zwrócił jednak uwagę, że obecna ocena ma istotne ograniczenia wynikające z niewystarczającej ilości danych, a w przyszłości może zostać zaktualizowana po przedłożeniu bardziej kompleksowych badań.

Opublikowane opiniowanie nie obejmuje produktów prowadzących do narażenia inhalacyjnego, takich jak spraye i aerozole, dlatego bezpieczeństwo CBD w tego typu zastosowaniach pozostaje nadal bez przeprowadzonej oceny przez Komitet SCCS.

Kluczowe wnioski od Komitetu SCCS dla branży kosmetycznej

Przełom wiosny i lata 2026 roku przyniósł kilka istotnych informacji co do bezpieczeństwa stosowania niektórych substancji chemicznych w produktach kosmetycznych. Komitet SCCS nieprzerwanie prowadzi nowe oceny bezpieczeństwa składników zapachowych, publikuje wstępne opinie dla substancji o potencjalnej klasyfikacji CMR oraz finalizuje długo wyczekiwane stanowiska dotyczące składników, które są w kręgu zainteresowania rynku kosmetycznego, takich jak srebro i kannabidiol (CBD).

Dla branży kosmetycznej nowe opiniowania Komitetu SCCS to kolejny sygnał, że należy nieustannie monitorować zmiany legislacyjne oraz aktywnie i regularnie prowadzić audyty dokumentacji produktowej. W najbliższych miesiącach szczególną uwagę warto poświęcić końcowym opiniom dla heliotropiny i acetofenonu, a także dalszym pracom nad oceną Hydroxycitronellalu, ponieważ mogą one przełożyć się na przyszłe ograniczenia w recepturach kosmetycznych i wymusić przegląd oraz wymianę stosowanych surowców.

Autor: Aleksandra Kondrusik, AK Beauty Insights

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. sierpień 2026 04:01