StoryEditor
Surowce
22.01.2024 14:42

Ewa Starzyk, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego: Niebezpieczne kosmetyki w systemie Safety Gate (dawniej RAPEX). Konsekwencje dla producentów i dystrybutorów

Dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego / Marcin Kontraktewicz
Podróbki legalnych produktów kosmetycznych lub produkty niespełniające wymagań w zakresie bezpieczeństwa, traktowane są na rynku UE jako produkty niebezpieczne. Zgodnie z przepisami rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów zgłasza się je do publicznej bazy Safety Gate (dawniej RAPEX). W ostatnich latach do systemu trafia więcej kosmetyków. Największe fale zgłoszeń dotyczyły produktów niespłukiwanych zawierających metylochloroizotiazolinon i metyloizotiazolinon oraz produktów zawierających lilial. Obecność danego produktu w systemie oznacza najczęściej, że produkt nie powinien być udostępniany na rynku - pisze dla wiadomoscikosmetyczne.pl dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

W dobie powszechnej chemofobii często spotykamy we mediach doniesienia o „niebezpiecznych” kosmetykach, które mogą zagrażać zdrowiu. Zdecydowana większość takich doniesień to oczywiście mity konsumenckie, które nie znajdują oparcia w wiedzy. „Czarne listy” składników, doniesienia, jak to ktoś przytył po użyciu balsamu do ciała... Takiej „wiedzy” można „w internetach” znaleźć wiele. Kosmetyczni od lat starają się walczyć z mitami za pośrednictwem Kosmopedii. Czy możliwe jest więc, że na unijnym rynku znajdują się produkty niebezpieczne? Niestety tak, choć nie są to najczęściej produkty opisywane przez blogerki urodowe.

Produkty nielegalne, tj. podróbki legalnych produktów kosmetycznych lub produkty niespełniające wymagań w zakresie bezpieczeństwa, traktowane są na rynku UE jako produkty niebezpieczne. Zgodnie z przepisami rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów zgłasza się je do publicznej bazy Safety Gate (dawniej RAPEX).

 

Co to jest system Safety Gate (RAPEX)?

 

Safety Gate to unijny system wczesnego ostrzegania dotyczący niebezpiecznych produktów nieżywnościowych. Zgłaszane są do niego min. urządzenia elektryczne, zabawki, kosmetyki, środki chemiczne i wiele innych. System jest publiczny, ale służy przede wszystkim wymianie informacji między krajami członkowskimi UE o działaniach podjętych dla zarządzania ryzykiem (np. wycofaniu produktów z rynku) oraz działaniach naprawczych.

Istnienie i funkcjonowanie systemu Safety Gate regulowane jest rozporządzeniem 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów. Szczegółowe wytyczne dotyczące funkcjonowania tego systemu określa zaś decyzja wykonawcza (UE) 2019/417.

 

Jak działa baza Safety Gate?

 

Po stwierdzeniu istotnej niezgodności produktu konsumenckiego wyznaczone organy krajowe dokonują oceny ryzyka. Jeśli niezgodność ma wpływ na bezpieczeństwo, czyli produkt niezgodny może zagrażać zdrowiu ludzi – krajowe organy wysyłają ostrzeżenia do systemu Safety Gate. Każdy wpis w bazie Safety Gate zawiera informacje na temat rodzaju produktu wykrytego jako niebezpieczny, opis zagrożenia oraz środków podjętych przez podmiot gospodarczy lub zarządzonych przez organ. Każde ostrzeżenie jest też monitorowane przez organy nadzoru z innych krajów, podejmujące własne działania w przypadku wykrycia tego samego produktu na swoich rynkach krajowych. Inne kraje mają obowiązek monitorowania tych informacji i jeśli znajdą ten sam produkt na swoich rynkach, również muszą udostępnić te informacje w systemie Safety Gate.

 

Do bazy Safety Gate już na początku 2024 r. trafiło szereg produktów, w tym zaliczanych do kategorii chemicznej. Szczególnie dużo jest produktów zapachowych - wód toaletowych. Zobacz produkty zgłoszone do Safety Gate w 2024 roku: tutaj

 

Producenci mają też obowiązek składać zgłoszenia, jeśli mają uzasadnione powody uznać, że ich produkt jest niebezpieczny. Wynika to z przepisów wspomnianego już rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Producenci zgłaszają produkty poprzez odrębny portal – Safety Business Gateway, który nie jest publiczny. Jeżeli Komisja ma informacje, że zgłoszenie producenta ma na celu ostrzeżenie konsumentów – udostępnia zgłoszenie poprzez publiczny portal Safety Gate.

Składanie zgłoszeń za pośrednictwem portalu jest jednocześnie zastrzeżone wyłącznie dla producentów/dystrybutorów danego zgłaszanego produktu lub ich upoważnionego przedstawiciela. Składanie powiadomień przez osoby trzecie z kolei jest surowo zabronione.

 

Postępowanie wobec niebezpiecznych kosmetyków

 

W odniesieniu do produktów stwarzających ryzyko mogą zostać podjęte różne decyzje o wstrzymaniu lub ograniczeniu obrotu:

  • oznakowanie produktu ostrzeżeniami o ryzyku;
  • uzależnienie wprowadzenia produktu do obrotu od warunków;
  • ostrzeganie konsumentów i użytkowników końcowych przed zagrożeniami;
  • tymczasowy zakaz dostarczania lub ekspozycji produktu;
  • zakaz wprowadzania produktu do obrotu;
  • wycofanie produktu z rynku;
  • wycofanie produktu od konsumentów;
  • zniszczenie wycofanego lub wycofanego produktu.

 

Działania te mogą być podejmowane dobrowolnie przez producentów lub dystrybutorów, albo na zlecenie władz państwa członkowskiego. 

W przypadku Polski krajowym punktem kontaktowym jest Departament Nadzoru Rynku w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Dlaczego kosmetyki trafiają do Safety Gate?

 

Produkty kosmetyczne nie są tymi najczęściej zgłaszanymi do Safety Gate. W 2021 r. znalazły się poza podium 5 najczęściej zgłaszanych kategorii, ale w 2022 r. zajęły 3 pozycję z 10% liczby wszystkich zgłoszeń. Dlaczego tak się stało? Komisja komentuje to jednoznacznie – z powodu zmian regulacyjnych składników. Wchodzą one w życie szybko, często z krótkim, kilkumiesięcznym terminem przejściowym. Ponadto dotyczą również dystrybutorów (handlu) – którzy nie zawsze mają odpowiednią ekspertyzę do monitorowania zamian prawnych. W 2022 r. wiele zgłoszeń dotyczyło produktów zawierających lilial (butylphenyl methylpropional - BMHCA) i hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde (HICC).

 

Najczęściej występujące powody zgłaszania produktów kosmetycznych do Safety Gate to:

  • zakażenie mikrobiologiczne,
  • obecność substancji zakazanych do stosowania w kosmetykach (np. metale ciężkie, hydrochinon, składniki rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość, wycofane konserwanty, filtry UV, składniki zapachowe, jak np. lilial),
  • podobieństwo do żywności i ryzyko pomylenia z produktem spożywczym.

 

Co jakiś czas mamy do czynienia z dużą „falą” zgłoszeń produktów kosmetycznych do Safety Gate, spowodowaną wejściem w życie zakazu stosowania jakiegoś składnika kosmetyków. Oczywiście nie oznacza to, że produkty z dnia na dzień stały się niebezpieczne. Przepisy dotyczące składników zmieniają się dość dynamicznie. Dystrybutorom trudno jest kontrolować te częste zmiany. Ale Komisja Europejska wprowadza niektóre ograniczenia tak szybko, że nawet producentom nie jest łatwo nadążyć. Zmiana statusu prawnego składnika powoduje jednak automatyczną zmianę statusu prawnego produktu gotowego z produktu zgodnego z wymaganiami na produkt niezgodny i niebezpieczny.

Czytaj także: Coraz więcej produktów do rozjaśniania skóry zgłaszanych do Safety Gate RAPEX

Dlatego w obszarze zmian prawnych dotyczących składników warto współpracować blisko z safety assessorami lub wiarygodnymi organizacjami branżowymi, takimi jak Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Związek opracował dla firm członkowskich przydatny przewodnik dotyczący monitorowania składników kosmetycznych w zmiennym otoczeniu prawnym. Wielu firmom ułatwił on „życie”.

W ostatnich latach największe fale zgłoszeń dotyczyły dwóch kategorii produktów. W 2018 r. nastąpił „wysyp” produktów niespłukiwanych zawierających metylochloroizotiazolinon i metyloizotiazolinon, bo stosowanie tej mieszaniny zostało ograniczone wyłącznie do produktów spłukiwanych. Z kolei po 1 marca 2022 r. obserwujemy falę zgłoszeń produktów zawierających wspominany już lilial, bo od tego dnia obowiązuje zakaz obrotu produktami zawierającymi ten składnik. Ale nawet teraz, na początku 2024 r. wciąż zgłoszeń produktów zawierających lilial jest dużo. 

 

UWAGA! Główny Inspektorat Sanitarny apeluje o weryfikację portfolio i podjęcie działań zapobiegających przez przedsiębiorców, ponieważ produkty zawierające lilial identyfikowane są podczas kontroli również na rynku polskim. Takie produkty – zawierające substancje niedozwolone do stosowania w kosmetykach – są w myśl obowiązujących przepisów traktowane jako produkty niebezpieczne i zgłaszane są do systemu Safety Gate.

 

Jeśli chodzi o zanieczyszczenia mikrobiologiczne, to zgłoszenia produktów kosmetycznych do Safety Gate najczęściej spowodowane są obecnością mikroorganizmów chorobotwórczych, np. Pseudomonas aeruginosa, albo przekroczeniem poziomu zanieczyszczenia mikroorganizmami (np. tlenowe mezofilne, pleśnie), ale takich zgłoszeń jest niewiele w porównaniu z tymi, które spowodowane są zmianami prawnymi dotyczącymi składników.

W Safety Gate w ostatnich latach pojawiło się również klika zgłoszeń produktów ochrony przeciwsłonecznej, których rzeczywisty stopień ochrony przeciwsłonecznej był znacznie niższy, niż deklarowany (np. SPF 4,8 zamiast deklarowanego 22) oraz produktów pielęgnacyjnych, sugerujących ochronę przeciwsłoneczną, mimo że nie zawierały filtrów UV (zmierzony SPF 0,8).

Zaniżony stopień ochrony przeciwsłonecznej to jeden z tematów, na które uwrażliwia naszą branżę Główny Inspektorat Sanitarny, zarządzający regularne kontrole produktów ochrony przeciwsłonecznej.

Kolejną częstą przyczyną, z powodu której produkty kosmetyczne są zgłaszane do systemu Safety Gate, jest ryzyko pomylenia z żywnością. Zgodnie z rozporządzenie kosmetycznym, ale również przepisami dotyczącymi innych produktów – charakterystyka produktów nieżywnościowych (wygląd, kształt opakowania, deklaracje, szata graficzna) nie może powodować ryzyka pomylenia z produktami spożywczymi. Produkty kosmetyczne, stwarzające ryzyko pomylenia z żywnością, to produkty niebezpieczne.

 


Produkty kosmetyczne, które stwarzają ryzyko pomylenia z żywnością, tzw. food imitating products - to produkty niebezpieczne.[ES2] 

 

Ponieważ Główny Inspektorat Sanitarny regularnie zwraca się do Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego z prośbą o wspólne informowanie nt. problemu obecności food imitating products na polskim rynku – apelujemy o uważność w tym zakresie podczas importu i opracowywania nowych produktów.

 

Obecność w systemie Safety Gate - konsekwencje dla firm

 

Na ile konsumenci i dystrybutorzy powinni traktować obecność produktu w Safety Gate jako sygnał alarmowy?

Z perspektywy formalnej – jeśli zgłoszenie do systemu Safety Gate jest uzasadnione, czyli produkt rzeczywiście jest produktem niebezpiecznym – to jego sprzedaż jest niedozwolona i nie powinna być kontynuowana. Takich produktów nie należy kupować, sprzedawać, ani stosować. Uzasadniona notyfikacja produktu w systemie RAPEX to sygnał dla dystrybutora, że należy zaprzestać obrotu produktem i/lub wycofać produkt z obrotu.

Czy w związku z obecnością produktów w Safety Gate na przedsiębiorcach ciążą szczególne odpowiedzialności?

Generalnie Safety Gate nie generuje dodatkowych odpowiedzialności poza tymi, które wynikają z rozporządzenia kosmetycznego i poza tymi, które wynikają z rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów (które dotyczą przede wszystkim zgłoszenia i dostosowania się do nałożonych przez krajowe organy zadań).

Rozporządzenie kosmetyczne nakłada na osobę odpowiedzialną oraz dystrybutorów określone obowiązki – między innymi to, że produkty zawierające substancje niedozwolone, produkty zanieczyszczone mikrobiologiczne czy stwarzające ryzyko pomylenia z żywnością – nie mogą być wprowadzane do obrotu i udostępniane na rynku, bo są niezgodne z wymaganiami rozporządzenia.

To z rozporządzenia kosmetycznego wynika odpowiedzialność przedsiębiorcy, a nie z obecności produktu w systemie Safety Gate. System jest jednak przydatnym źródłem informacji – obecność danego produktu w systemie oznacza najczęściej, że produkt nie powinien być udostępniany na rynku.

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
03.11.2026 13:08
Bioodpady jako surowiec dla przemysłu kosmetycznego. Technologia celuje w niższy ślad węglowy
”Kwas kapronowy jest dla przemysłu czymś w rodzaju półproduktu. Możemy z niego otrzymywać związki wykorzystywane w żywności, perfumach, kosmetykach czy środkach czystości.” - powiedział prof. Oleśkowicz-Popiel portalowi Mam Startup.Kaboompics

Resztki z przetwórstwa żywności i odpady z brązowego pojemnika mogą posłużyć do wytwarzania związków wykorzystywanych m.in. w kosmetykach, perfumach i środkach czystości. Jak donosi portal Mam Startup, zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela rozwija proces fermentacji mieszanych kultur mikroorganizmów, który ma przekształcać odpady w wartościowe półprodukty chemiczne. Według wstępnych obliczeń ich ślad węglowy może być nawet o 80 proc. niższy niż w przypadku odpowiedników pochodzących z surowców kopalnych. Technologia jest na etapie badań i przygotowań do zwiększenia skali.

Dla producentów kosmetyków i dostawców składników liczy się nie tylko funkcja surowca, lecz także jego pochodzenie, powtarzalność i wpływ środowiskowy. Rozwiązanie rozwijane przez zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela wpisuje się w poszukiwanie alternatyw dla związków wytwarzanych z ropy naftowej. W procesie wykorzystywane są społeczności mikroorganizmów, które przetwarzają bioodpady w określone związki chemiczne. Badania prowadzone są od około 10 lat, a obecnie zespół przygotowuje technologię do kolejnego etapu rozwoju.

W odróżnieniu od fermentacji wykorzystującej pojedynczy, wyizolowany szczep, proces opiera się na współpracy wielu mikroorganizmów. Ma to ułatwiać przetwarzanie surowców o zróżnicowanym składzie. Potencjalnym wsadem mogą być odpady kuchenne z frakcji bio oraz pozostałości z przemysłu rolno-spożywczego. Zespół pracował m.in. z kwaśną serwatką; rozważane są także pozostałości po produkcji soków i przetwarzaniu warzyw. Dla zakładów spożywczych takie strumienie mogą oznaczać koszt zagospodarowania, a dla procesu fermentacji – źródło związków organicznych.

Jednym z głównych produktów badań jest kwas kapronowy, zaliczany do średniołańcuchowych kwasów karboksylowych. Może odgrywać rolę związku platformowego, czyli półproduktu, z którego można otrzymywać kolejne substancje. Wśród możliwych zastosowań jego pochodnych wymieniane są kompozycje zapachowe, kosmetyki, dodatki do żywności i środki czystości. Sam kwas ma charakterystyczny, niezbyt przyjemny zapach, ale jego pochodne mogą mieć inne, m.in. owocowe nuty. Oznacza to, że dla branży kosmetycznej potencjalnym obszarem wykorzystania są dalsze produkty chemiczne, a niekoniecznie sam kwas jako gotowy składnik kosmetyku.

image

Czy kosmetyki mogą pomóc mleczarniom? Serwatka zyskuje na znaczeniu w czasie zmian na rynku nabiału

Najważniejsza liczba dotycząca wpływu środowiskowego odnosi się do wstępnych analiz zespołu: produkty otrzymywane z bioodpadów mogą mieć ślad węglowy niższy nawet o 80 proc. od odpowiedników wytwarzanych w konwencjonalnych procesach z surowców kopalnych. To szacunek, a nie wynik zweryfikowany dla każdego produktu i pełnego cyklu życia. Fermentacja oraz dalsze przetwarzanie również wymagają energii, dlatego technologia nie jest bezemisyjna.

Dla potencjalnych odbiorców przemysłowych kluczowe będzie potwierdzenie parametrów procesu przy większej skali. Obecnie zespół dysponuje reaktorem laboratoryjnym o pojemności kilkunastu litrów. Następnym krokiem ma być instalacja demonstracyjna o pojemności do 1000 litrów, czyli 1 m³. Skala pośrednia pozwoli sprawdzić, czy możliwe jest utrzymanie odpowiedniej temperatury, mieszania i pH w większej objętości. Warunki, które można kontrolować w niewielkim reaktorze, nie muszą być jednakowe w całym urządzeniu o znacznie większej pojemności, a mikroorganizmy reagują na takie różnice.

Dopiero wyniki prób w instalacji demonstracyjnej mają pomóc przygotować technologię do pierwszej niewielkiej skali komercyjnej. Z perspektywy branży kosmetycznej oznacza to, że na tym etapie rozwiązanie należy traktować jako rozwijaną technologię, a nie dostępne już źródło surowca o potwierdzonej skali dostaw. Potencjalni partnerzy będą potrzebowali danych m.in. o wydajności procesu, jakości i powtarzalności produktu, kosztach oraz wymaganiach dotyczących przygotowania surowca. 

image

Z kanalizacji do perfumerii: nowa technologia zmienia odpady tłuszczowe w luksusowe zapachy

Rozwój technologii wspiera program PRIME Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, który pomaga zespołom badawczym przygotować rozwiązania do transferu do gospodarki. W projekcie uczestniczą także opiekun transferu technologii Łukasz Łowiński oraz lider biznesowy dr Filip Brodowski. Zespół prowadzi rozmowy z uczelnią o powołaniu spółki, która mogłaby rozwijać rozwiązanie. Program ma wesprzeć m.in. rozpoznanie potrzeb rynku i przygotowanie modelu komercjalizacji.

Wykorzystanie bioodpadów nie zastąpi wszystkich surowców kopalnych ani nie oznacza, że odpady powinny być wytwarzane w celu pozyskania wsadu. Może jednak stworzyć dodatkową ścieżkę zagospodarowania pozostałości z produkcji rolno-spożywczej i ograniczyć zużycie surowców kopalnych w części łańcucha dostaw. Dla producentów kosmetyków znaczenie technologii będzie zależeć od wyników skalowania oraz potwierdzenia, że uzyskiwane związki spełniają wymagania jakościowe i ekonomiczne przemysłu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
08.10.2026 08:17
L’Oréal pod presją pozwów w USA. W tle talk i ryzyko zanieczyszczenia azbestem
Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem.Shutterstock

L’Oréal powołał doradców ds. restrukturyzacji, którzy mają przeanalizować możliwości rozwiązania problemu rosnących zobowiązań prawnych w USA związanych z talkiem i innymi składnikami chemicznymi stosowanymi w części produktów kosmetycznych firmy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?
  • Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania
  • Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów
  • Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko
  • Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Jak podaje “The Wall Street Journal”, amerykańska spółka zależna L’Oréal współpracuje z kancelarią prawną specjalizującą się w restrukturyzacji Weil, Gotshal & Manges oraz bankiem inwestycyjnym Ducera Partners. Doradcy mają pomóc w zmierzeniu się z masowymi pozwami składanymi przez osoby twierdzące, że zachorowały w związku ze stosowaniem produktów zawierających talk. Jak czytamy w “The Wall Street Journal”, informacje te pochodzą od osób zaznajomionych ze sprawą.

Grupa kosmetyczna mierzy się również z odrębnymi zarzutami dotyczącymi produktów do chemicznego prostowania włosów. Ich użytkownicy twierdzą, że produkty te przyczyniły się do rozwoju nowotworów. Gazeta nie precyzuje, jakie rozwiązania restrukturyzacyjne rozważa L’Oréal.

Zaangażowanie wyspecjalizowanych doradców może wskazywać, że L’Oréal analizuje sposoby zarządzania ryzykiem związanym z postępowaniami dotyczącymi odpowiedzialności za produkty w USA. W przypadku talku problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa samego składnika, lecz także potencjalnego zanieczyszczenia go azbestem.

image

Johnson & Johnson zawiera ugodę za 5,5 mld dol. To może zakończyć spór o talk

Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?

Kontrowersje wokół talku sięgają kilkudziesięciu lat. Już w latach 60. XX wieku pojawiły się badania sugerujące możliwy związek stosowania talku w okolicach intymnych ze zwiększonym ryzykiem raka jajnika. Temat powracał w kolejnych dekadach wraz z następnymi badaniami oraz procesami sądowymi. W 2016 roku w USA zapadł jeden z głośnych wyroków w sprawie kobiety chorej na raka jajnika, która pozwała producenta talku.

Drugim ważnym wątkiem stało się ryzyko zanieczyszczenia talku azbestem. Oba minerały mogą występować w tych samych formacjach geologicznych, a azbest jest uznanym czynnikiem rakotwórczym. W przeszłości w kosmetykach zawierających talk wykrywano azbest, co stało się jednym z powodów wzrostu kontroli nad bezpieczeństwem tego surowca.

W USA sprawy dotyczące talku zaczęły przeradzać się w masowe postępowania przeciwko producentom. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest Johnson & Johnson. Koncern mierzy się z dziesiątkami tysięcy roszczeń. Podejmowane przez niego próby zakończenia sporów poprzez postępowanie upadłościowe były odrzucane przez sądy.

Problem z talkiem nie jest nowy. W 2020 roku “Wiadomości Kosmetyczne” informowały, że Chanel usunął talk z pudru do twarzy i zakończył produkcję pachnącego pudru do ciała, a Revlon usunął talk z produktów do ciała. L’Oréal miał wówczas szukać alternatywy dla tego składnika. Oznacza to, że kwestia ograniczenia stosowania talku przez producentów kosmetyków pojawiała się już wcześniej.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Kalifornii uchylił odszkodowanie karne w wysokości 950 mln dolarów zasądzone wobec Johnson & Johnson w sprawie dotyczącej międzybłoniaka. Sprawa dotyczyła użytkowniczki kosmetycznego talku, u której rozwinęła się choroba powiązana z ekspozycją na azbest.

Sędzia uznała, że nie przedstawiono wystarczających dowodów na to, iż firma świadomie ukrywała ryzyko lub działała ze złą wolą. Jednocześnie utrzymano w mocy odszkodowanie kompensacyjne w wysokości 16 mln dolarów, uznając, że istnieją podstawy do powiązania produktu z chorobą.

Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów

Sprawa jest częścią znacznie większej liczby postępowań. Johnson & Johnson mierzy się obecnie z ok. 67 tys. pozwów związanych z produktami zawierającymi talk, w których powodowie wskazują na potencjalny związek produktów z nowotworami. Dotychczasowe próby zakończenia sporów poprzez postępowania upadłościowe były odrzucane przez sądy.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Równolegle "The Lancet” wycofał komentarz naukowy z 1977 roku dotyczący bezpieczeństwa talku kosmetycznego. Powodem była ujawniona po latach współpraca autora z przemysłem kosmetycznym, która nie została wcześniej zadeklarowana. Publikacja ta była przez lata wykorzystywana jako argument wspierający bezpieczeństwo talku w sporach sądowych. Jej wycofanie ponownie zwróciło uwagę na jakość i niezależność części dowodów naukowych wykorzystywanych w sporach dotyczących bezpieczeństwa talku.

Johnson & Johnson kwestionuje zarówno zasadność wycofania artykułu, jak i argumenty przeciwników, określając je jako element strategii procesowej. Firma podkreśla, że jej produkty są bezpieczne, nie zawierają azbestu i nie powodują nowotworów. Jednocześnie część badań i opinii ekspertów wskazuje na możliwy związek między stosowaniem talku a niektórymi nowotworami, co pozostaje przedmiotem debaty naukowej i prawnej.

Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko

Talk to naturalny minerał wykorzystywany w wielu gałęziach przemysłu. W kosmetykach stosuje się go m.in. w pudrach, zasypkach i innych produktach do pielęgnacji osobistej. Odpowiada za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia. Jednym z głównych problemów związanych z talkiem jest fakt, że talk może występować w złożach znajdujących się w pobliżu minerałów zawierających azbest.

Azbest jest substancją o dobrze udokumentowanym działaniu rakotwórczym. Może powodować m.in. międzybłoniaka oraz raka płuc, krtani i jajnika, a także choroby nienowotworowe, takie jak azbestoza. Dawniej komercyjny talk był zanieczyszczony azbestem. W latach 70. XX wieku podjęto działania mające na celu zapewnienie, że talk stosowany w przemyśle – w tym w kosmetykach i farmacji – będzie wolny od azbestu.

Ówczesne metody analityczne miały jednak ograniczoną czułość i mogły nie wykrywać niewielkich ilości azbestu. Rozwój bardziej zaawansowanych technik, takich jak transmisyjna i skaningowa mikroskopia elektronowa, pozwolił na wykrywanie znacznie mniejszych ilości włókien.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zwraca uwagę, że problem zanieczyszczenia talku azbestem w produktach kosmetycznych jest znany od wielu lat. Mimo działań regulacyjnych, jeszcze w 2019 roku w niektórych produktach kosmetycznych można było wykryć włókna azbestowe.

image

Iwona Białas, Cosmetosafe Consulting: Potrzebna będzie elastyczność i zdolność adaptacji do nowych realiów regulacyjnych [SONDA: Prognozy 2025]

Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Rosnąca presja prawna i regulacyjna wokół talku może skłonić producentów do przyspieszenia prac nad jego zamiennikami. Składnik jest wykorzystywany m.in. w pudrach do twarzy i ciała, zasypkach dla niemowląt i dorosłych, dezodorantach, antyperspirantach oraz suchych szamponach.

W kosmetykach talk odpowiada m.in. za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia, dlatego jego zastąpienie może wymagać zmiany właściwości gotowego produktu. Talk znajduje zastosowanie także w farmacji, gdzie może pełnić funkcję substancji pomocniczej, czyli składnika wykorzystywanego przy produkcji leku, który nie jest substancją czynną.

Dla rynku oznaczałoby to przede wszystkim przyspieszenie reformulacji, czyli zmiany receptur produktów. Firmy musiałyby znaleźć surowce, które pozwolą zachować właściwości produktów, a następnie przeprowadzić odpowiednie testy i dostosować dokumentację. W przypadku dużych marek może to dotyczyć całych linii produktowych, natomiast dla mniejszych producentów dodatkowe koszty prac nad recepturami mogą być bardziej odczuwalne.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Zmiany mogą być szczególnie widoczne w kategorii makijażu, zasypek i produktów w proszku. To właśnie w nich właściwości talku mają duże znaczenie dla konsystencji, aplikacji i pochłaniania wilgoci. Możliwe jest więc stopniowe zwiększanie udziału produktów oznaczanych jako „talc-free”, czyli niezawierających talku, zwłaszcza jeśli obawy konsumentów będą się nasilać.

Kluczowe pozostaje jednak rozróżnienie między samym talkiem a ryzykiem jego zanieczyszczenia azbestem. Historycznie zdarzało się wykrywanie włókien azbestowych w produktach zawierających talk.

Jednocześnie nie oznacza to, że każdy współczesny kosmetyk z talkiem jest zanieczyszczony azbestem. W 2023 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) badała próbki kosmetyków zawierających talk, w tym produkty marek L’Oréal, i nie wykryła w nich azbestu.

Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem. Producenci mogą coraz częściej wybierać alternatywne składniki, aby ograniczyć ryzyko regulacyjne, prawne i reputacyjne. Jeśli presja ze strony sądów, regulatorów i konsumentów będzie się zwiększać, producenci mogą częściej sięgać po alternatywne składniki.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. listopad 2026 15:12