StoryEditor
Surowce
22.01.2024 14:42

Ewa Starzyk, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego: Niebezpieczne kosmetyki w systemie Safety Gate (dawniej RAPEX). Konsekwencje dla producentów i dystrybutorów

Dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego / Marcin Kontraktewicz
Podróbki legalnych produktów kosmetycznych lub produkty niespełniające wymagań w zakresie bezpieczeństwa, traktowane są na rynku UE jako produkty niebezpieczne. Zgodnie z przepisami rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów zgłasza się je do publicznej bazy Safety Gate (dawniej RAPEX). W ostatnich latach do systemu trafia więcej kosmetyków. Największe fale zgłoszeń dotyczyły produktów niespłukiwanych zawierających metylochloroizotiazolinon i metyloizotiazolinon oraz produktów zawierających lilial. Obecność danego produktu w systemie oznacza najczęściej, że produkt nie powinien być udostępniany na rynku - pisze dla wiadomoscikosmetyczne.pl dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

W dobie powszechnej chemofobii często spotykamy we mediach doniesienia o „niebezpiecznych” kosmetykach, które mogą zagrażać zdrowiu. Zdecydowana większość takich doniesień to oczywiście mity konsumenckie, które nie znajdują oparcia w wiedzy. „Czarne listy” składników, doniesienia, jak to ktoś przytył po użyciu balsamu do ciała... Takiej „wiedzy” można „w internetach” znaleźć wiele. Kosmetyczni od lat starają się walczyć z mitami za pośrednictwem Kosmopedii. Czy możliwe jest więc, że na unijnym rynku znajdują się produkty niebezpieczne? Niestety tak, choć nie są to najczęściej produkty opisywane przez blogerki urodowe.

Produkty nielegalne, tj. podróbki legalnych produktów kosmetycznych lub produkty niespełniające wymagań w zakresie bezpieczeństwa, traktowane są na rynku UE jako produkty niebezpieczne. Zgodnie z przepisami rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów zgłasza się je do publicznej bazy Safety Gate (dawniej RAPEX).

 

Co to jest system Safety Gate (RAPEX)?

 

Safety Gate to unijny system wczesnego ostrzegania dotyczący niebezpiecznych produktów nieżywnościowych. Zgłaszane są do niego min. urządzenia elektryczne, zabawki, kosmetyki, środki chemiczne i wiele innych. System jest publiczny, ale służy przede wszystkim wymianie informacji między krajami członkowskimi UE o działaniach podjętych dla zarządzania ryzykiem (np. wycofaniu produktów z rynku) oraz działaniach naprawczych.

Istnienie i funkcjonowanie systemu Safety Gate regulowane jest rozporządzeniem 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów. Szczegółowe wytyczne dotyczące funkcjonowania tego systemu określa zaś decyzja wykonawcza (UE) 2019/417.

 

Jak działa baza Safety Gate?

 

Po stwierdzeniu istotnej niezgodności produktu konsumenckiego wyznaczone organy krajowe dokonują oceny ryzyka. Jeśli niezgodność ma wpływ na bezpieczeństwo, czyli produkt niezgodny może zagrażać zdrowiu ludzi – krajowe organy wysyłają ostrzeżenia do systemu Safety Gate. Każdy wpis w bazie Safety Gate zawiera informacje na temat rodzaju produktu wykrytego jako niebezpieczny, opis zagrożenia oraz środków podjętych przez podmiot gospodarczy lub zarządzonych przez organ. Każde ostrzeżenie jest też monitorowane przez organy nadzoru z innych krajów, podejmujące własne działania w przypadku wykrycia tego samego produktu na swoich rynkach krajowych. Inne kraje mają obowiązek monitorowania tych informacji i jeśli znajdą ten sam produkt na swoich rynkach, również muszą udostępnić te informacje w systemie Safety Gate.

 

Do bazy Safety Gate już na początku 2024 r. trafiło szereg produktów, w tym zaliczanych do kategorii chemicznej. Szczególnie dużo jest produktów zapachowych - wód toaletowych. Zobacz produkty zgłoszone do Safety Gate w 2024 roku: tutaj

 

Producenci mają też obowiązek składać zgłoszenia, jeśli mają uzasadnione powody uznać, że ich produkt jest niebezpieczny. Wynika to z przepisów wspomnianego już rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Producenci zgłaszają produkty poprzez odrębny portal – Safety Business Gateway, który nie jest publiczny. Jeżeli Komisja ma informacje, że zgłoszenie producenta ma na celu ostrzeżenie konsumentów – udostępnia zgłoszenie poprzez publiczny portal Safety Gate.

Składanie zgłoszeń za pośrednictwem portalu jest jednocześnie zastrzeżone wyłącznie dla producentów/dystrybutorów danego zgłaszanego produktu lub ich upoważnionego przedstawiciela. Składanie powiadomień przez osoby trzecie z kolei jest surowo zabronione.

 

Postępowanie wobec niebezpiecznych kosmetyków

 

W odniesieniu do produktów stwarzających ryzyko mogą zostać podjęte różne decyzje o wstrzymaniu lub ograniczeniu obrotu:

  • oznakowanie produktu ostrzeżeniami o ryzyku;
  • uzależnienie wprowadzenia produktu do obrotu od warunków;
  • ostrzeganie konsumentów i użytkowników końcowych przed zagrożeniami;
  • tymczasowy zakaz dostarczania lub ekspozycji produktu;
  • zakaz wprowadzania produktu do obrotu;
  • wycofanie produktu z rynku;
  • wycofanie produktu od konsumentów;
  • zniszczenie wycofanego lub wycofanego produktu.

 

Działania te mogą być podejmowane dobrowolnie przez producentów lub dystrybutorów, albo na zlecenie władz państwa członkowskiego. 

W przypadku Polski krajowym punktem kontaktowym jest Departament Nadzoru Rynku w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Dlaczego kosmetyki trafiają do Safety Gate?

 

Produkty kosmetyczne nie są tymi najczęściej zgłaszanymi do Safety Gate. W 2021 r. znalazły się poza podium 5 najczęściej zgłaszanych kategorii, ale w 2022 r. zajęły 3 pozycję z 10% liczby wszystkich zgłoszeń. Dlaczego tak się stało? Komisja komentuje to jednoznacznie – z powodu zmian regulacyjnych składników. Wchodzą one w życie szybko, często z krótkim, kilkumiesięcznym terminem przejściowym. Ponadto dotyczą również dystrybutorów (handlu) – którzy nie zawsze mają odpowiednią ekspertyzę do monitorowania zamian prawnych. W 2022 r. wiele zgłoszeń dotyczyło produktów zawierających lilial (butylphenyl methylpropional - BMHCA) i hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde (HICC).

 

Najczęściej występujące powody zgłaszania produktów kosmetycznych do Safety Gate to:

  • zakażenie mikrobiologiczne,
  • obecność substancji zakazanych do stosowania w kosmetykach (np. metale ciężkie, hydrochinon, składniki rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość, wycofane konserwanty, filtry UV, składniki zapachowe, jak np. lilial),
  • podobieństwo do żywności i ryzyko pomylenia z produktem spożywczym.

 

Co jakiś czas mamy do czynienia z dużą „falą” zgłoszeń produktów kosmetycznych do Safety Gate, spowodowaną wejściem w życie zakazu stosowania jakiegoś składnika kosmetyków. Oczywiście nie oznacza to, że produkty z dnia na dzień stały się niebezpieczne. Przepisy dotyczące składników zmieniają się dość dynamicznie. Dystrybutorom trudno jest kontrolować te częste zmiany. Ale Komisja Europejska wprowadza niektóre ograniczenia tak szybko, że nawet producentom nie jest łatwo nadążyć. Zmiana statusu prawnego składnika powoduje jednak automatyczną zmianę statusu prawnego produktu gotowego z produktu zgodnego z wymaganiami na produkt niezgodny i niebezpieczny.

Czytaj także: Coraz więcej produktów do rozjaśniania skóry zgłaszanych do Safety Gate RAPEX

Dlatego w obszarze zmian prawnych dotyczących składników warto współpracować blisko z safety assessorami lub wiarygodnymi organizacjami branżowymi, takimi jak Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Związek opracował dla firm członkowskich przydatny przewodnik dotyczący monitorowania składników kosmetycznych w zmiennym otoczeniu prawnym. Wielu firmom ułatwił on „życie”.

W ostatnich latach największe fale zgłoszeń dotyczyły dwóch kategorii produktów. W 2018 r. nastąpił „wysyp” produktów niespłukiwanych zawierających metylochloroizotiazolinon i metyloizotiazolinon, bo stosowanie tej mieszaniny zostało ograniczone wyłącznie do produktów spłukiwanych. Z kolei po 1 marca 2022 r. obserwujemy falę zgłoszeń produktów zawierających wspominany już lilial, bo od tego dnia obowiązuje zakaz obrotu produktami zawierającymi ten składnik. Ale nawet teraz, na początku 2024 r. wciąż zgłoszeń produktów zawierających lilial jest dużo. 

 

UWAGA! Główny Inspektorat Sanitarny apeluje o weryfikację portfolio i podjęcie działań zapobiegających przez przedsiębiorców, ponieważ produkty zawierające lilial identyfikowane są podczas kontroli również na rynku polskim. Takie produkty – zawierające substancje niedozwolone do stosowania w kosmetykach – są w myśl obowiązujących przepisów traktowane jako produkty niebezpieczne i zgłaszane są do systemu Safety Gate.

 

Jeśli chodzi o zanieczyszczenia mikrobiologiczne, to zgłoszenia produktów kosmetycznych do Safety Gate najczęściej spowodowane są obecnością mikroorganizmów chorobotwórczych, np. Pseudomonas aeruginosa, albo przekroczeniem poziomu zanieczyszczenia mikroorganizmami (np. tlenowe mezofilne, pleśnie), ale takich zgłoszeń jest niewiele w porównaniu z tymi, które spowodowane są zmianami prawnymi dotyczącymi składników.

W Safety Gate w ostatnich latach pojawiło się również klika zgłoszeń produktów ochrony przeciwsłonecznej, których rzeczywisty stopień ochrony przeciwsłonecznej był znacznie niższy, niż deklarowany (np. SPF 4,8 zamiast deklarowanego 22) oraz produktów pielęgnacyjnych, sugerujących ochronę przeciwsłoneczną, mimo że nie zawierały filtrów UV (zmierzony SPF 0,8).

Zaniżony stopień ochrony przeciwsłonecznej to jeden z tematów, na które uwrażliwia naszą branżę Główny Inspektorat Sanitarny, zarządzający regularne kontrole produktów ochrony przeciwsłonecznej.

Kolejną częstą przyczyną, z powodu której produkty kosmetyczne są zgłaszane do systemu Safety Gate, jest ryzyko pomylenia z żywnością. Zgodnie z rozporządzenie kosmetycznym, ale również przepisami dotyczącymi innych produktów – charakterystyka produktów nieżywnościowych (wygląd, kształt opakowania, deklaracje, szata graficzna) nie może powodować ryzyka pomylenia z produktami spożywczymi. Produkty kosmetyczne, stwarzające ryzyko pomylenia z żywnością, to produkty niebezpieczne.

 


Produkty kosmetyczne, które stwarzają ryzyko pomylenia z żywnością, tzw. food imitating products - to produkty niebezpieczne.[ES2] 

 

Ponieważ Główny Inspektorat Sanitarny regularnie zwraca się do Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego z prośbą o wspólne informowanie nt. problemu obecności food imitating products na polskim rynku – apelujemy o uważność w tym zakresie podczas importu i opracowywania nowych produktów.

 

Obecność w systemie Safety Gate - konsekwencje dla firm

 

Na ile konsumenci i dystrybutorzy powinni traktować obecność produktu w Safety Gate jako sygnał alarmowy?

Z perspektywy formalnej – jeśli zgłoszenie do systemu Safety Gate jest uzasadnione, czyli produkt rzeczywiście jest produktem niebezpiecznym – to jego sprzedaż jest niedozwolona i nie powinna być kontynuowana. Takich produktów nie należy kupować, sprzedawać, ani stosować. Uzasadniona notyfikacja produktu w systemie RAPEX to sygnał dla dystrybutora, że należy zaprzestać obrotu produktem i/lub wycofać produkt z obrotu.

Czy w związku z obecnością produktów w Safety Gate na przedsiębiorcach ciążą szczególne odpowiedzialności?

Generalnie Safety Gate nie generuje dodatkowych odpowiedzialności poza tymi, które wynikają z rozporządzenia kosmetycznego i poza tymi, które wynikają z rozporządzenia o ogólnym bezpieczeństwie produktów (które dotyczą przede wszystkim zgłoszenia i dostosowania się do nałożonych przez krajowe organy zadań).

Rozporządzenie kosmetyczne nakłada na osobę odpowiedzialną oraz dystrybutorów określone obowiązki – między innymi to, że produkty zawierające substancje niedozwolone, produkty zanieczyszczone mikrobiologiczne czy stwarzające ryzyko pomylenia z żywnością – nie mogą być wprowadzane do obrotu i udostępniane na rynku, bo są niezgodne z wymaganiami rozporządzenia.

To z rozporządzenia kosmetycznego wynika odpowiedzialność przedsiębiorcy, a nie z obecności produktu w systemie Safety Gate. System jest jednak przydatnym źródłem informacji – obecność danego produktu w systemie oznacza najczęściej, że produkt nie powinien być udostępniany na rynku.

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
30.09.2026 16:36
El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?
Kapsułki z omega-3.Gpkp, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Rosnące ryzyko niedoboru oleju rybiego, zaostrzająca się unijna kontrola składników botanicznych oraz wymagania dotyczące opakowań zmuszają producentów suplementów do podejmowania decyzji już na etapie projektowania produktu. Podczas Innovation for the Future Summit w Amsterdamie branża wskazywała m.in. na dywersyfikację źródeł omega-3, rozwój alternatywnych form suplementacji oraz konieczność uwzględniania stabilności składników od początku prac nad recepturą.

Jak donosi portal Personal Care Insights, tegoroczna sytuacja na rynku omega-3 pokazuje, jak szybko czynniki środowiskowe mogą przełożyć się na dostępność surowców dla branży suplementów. Jak wskazywał Rafael Hinojosa, director of Specialty Sales EMEA w KD Pharma, zjawiska związane z El Niño zakłócają połowy anchovety peruwiańskiej, jednego z kluczowych źródeł oleju wykorzystywanego do produkcji suplementów zawierających kwasy EPA i DHA.

Według danych przedstawionych podczas siódmej edycji eventu Innovation for the Future Summit, zorganizowanej przez Sirio, sezon połowowy 2026 r. nie odbudował się po zawieszeniu połowów w czerwcu. Problem dodatkowo pogłębia 12–18-miesięczne opóźnienie w łańcuchu dostaw. W tegorocznych połowach aż 65 proc. stanowiły młode osobniki, podczas gdy wydajność pozyskiwania oleju spadła do 1,6 proc., wobec typowego poziomu 3–4,5 proc. Według Hinojosy zagrożonych jest także ponad 100 tys. miejsc pracy.

Omega-3 potrzebują alternatyw

Konsekwencją problemów z podażą jest zmiana znaczenia ceny surowca. Przedstawiciele branży wskazywali, że kluczowym parametrem staje się obecnie jego dostępność. Ograniczona podaż może również zwiększać ryzyko pojawienia się na rynku olejów niespełniających wymagań dotyczących zastosowania w żywności.

Problem nie dotyczy wyłącznie branży suplementów. Na olej rybi konkurują m.in. producenci pasz dla akwakultury, a popyt zwiększa także rozwój produktów towarzyszących terapiom z wykorzystaniem leków GLP-1.

image

Zuzanna Dziewiela, Herbapol: Słowo „naturalny” przestało być dla świadomego konsumenta wystarczającym argumentem zakupowym

Michael Hempel, business development director human health ingredients w Aker BioMarine, zwracał uwagę, że konsumenci są przywiązani do kategorii omega-3, ale niekoniecznie do oleju rybiego jako jego źródła. Wśród alternatyw wymieniano m.in. kryl, algi, tuńczyka, dorsza i łososia, a także olej pozyskiwany z zooplanktonu Calanus.

Jednym z kierunków jest rozwój źródeł algowych. Marie-Jane Fallourd, Marketing & Products director w Fermentalg, wskazywała na możliwość pozyskiwania omega-3 poprzez fermentację, z pominięciem części łańcucha pokarmowego. Według przedstawionych przez nią danych 1 tona algowego DHA Origins pozwala zaoszczędzić 44 tony anchovety. Produkt posiada oświadczenia zdrowotne dopuszczone przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

Dywersyfikacja źródeł ma znaczenie nie tylko środowiskowe. W warunkach niestabilnej podaży może stać się elementem zarządzania ryzykiem zakupowym i przewidywalnością kosztów.

Tabletka traci monopol

Zmiany dotyczą także sposobu podawania suplementów. Akhil Aiyar, senior consultant w Innova Market Insights, ocenił, że tabletka pozostaje najpopularniejszą formą suplementacji, ale stopniowo traci swoją dominującą pozycję. Produkty mają być coraz częściej wpisywane w codzienne sytuacje i nawyki konsumentów, zamiast funkcjonować wyłącznie jako preparaty przyjmowane w określonym celu zdrowotnym.

Jednym z przykładów jest funkcjonalne nawodnienie, w którym składniki suplementacyjne są łączone z codziennie spożywanym napojem. Równolegle rozwijają się żelowe tabletki, żelki, cukierki do żucia czy inne formaty mające ułatwiać regularne stosowanie.

Dane Innova pokazują przy tym wyraźne różnice w dynamice poszczególnych segmentów. W Europie w latach 2020–2025 liczba premier produktów związanych ze zdrowiem psychicznym rosła średnio o 19 proc. rocznie, podczas gdy dla całej kategorii suplementów było to 5 proc. Z kolei segment women’s health rósł w latach 2021–2025 o 12 proc. rocznie, wobec 6 proc. dla całego rynku suplementów.

image

Konsultacje SEAC i RAC dla PFAS – czy nadchodzą kolejne restrykcje dla branży kosmetycznej?

Rozwój nowych formatów wymusza jednak również wcześniejsze decyzje technologiczne. Chris Mare Agenbag, Technical Solutions and Commercial Formulation manager w Sirio Europe, podkreślał, że stabilność substancji aktywnych powinna być uwzględniana już podczas projektowania receptury. Samo zwiększanie poziomu składnika ponad deklarowaną zawartość nie zawsze rozwiązuje problem stabilności.

W przypadku suplementów testy stabilności mogą trwać 24–36 miesięcy, co oznacza, że decyzje dotyczące receptury, technologii produkcji i opakowania mają bezpośredni wpływ na harmonogram wprowadzenia produktu.

Substraty botaniczne pod lupą UE

Drugim źródłem presji jest otoczenie regulacyjne. Livia Menichetti, director general w European Federation of Associations of Health Product Manufacturers (EHPM), wskazywała na rosnącą uwagę państw członkowskich wobec składników botanicznych oraz poziomów witamin i minerałów w suplementach.

Szczególne znaczenie ma art. 8 rozporządzenia (WE) nr 1925/2006, który umożliwia unijną ocenę substancji innych niż witaminy i składniki mineralne pod kątem potencjalnego ryzyka zdrowotnego i może prowadzić do ograniczenia lub zakazu ich stosowania.

Przykładem są monakoliny z czerwonego ryżu drożdżowego, wobec których państwa członkowskie opowiedziały się w maju 2026 r. za pełnym zakazem. W przypadku katechin z zielonej herbaty procedura pozostawała we wrześniu przed decyzją, której oczekiwano do 21 grudnia 2026 r. Na liście 12 substancji priorytetowych wskazywanych przez Heads of Food Safety Agencies znajdują się m.in. ashwagandha i kurkumina.

Jednocześnie EFSA przesunęła opinię naukową dotyczącą herbaty z kopru włoskiego na listopad 2026 r. Dyskusje obejmują również kwas alfa-liponowy, dla którego rozważane są rozwiązania alternatywne wobec pełnego zakazu, w tym ostrzeżenie na etykiecie.

Opakowania i stabilność

Kolejnym terminem, który już dziś wpływa na decyzje projektowe, jest 2030 r. i wymagania wynikające z unijnego rozporządzenia PPWR dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych. Według informacji przedstawionych podczas konferencji suplementy w blistrach mają podlegać wymaganiom od 2030 r., podczas gdy dla niektórych opakowań farmaceutycznych przewidziano okres przejściowy do 2035 r.

image

Czy biotechnologia uratuje branżę beauty przed kryzysem surowcowym?

W efekcie producent, który dziś projektuje suplement z myślą o kilkuletnim cyklu życia, musi jednocześnie analizować dostępność surowców, stabilność substancji aktywnych, format produktu i przyszłe wymagania opakowaniowe.

Presja regulacyjna nie oznacza przy tym wyłącznie ograniczeń. Aiyar zwracał uwagę, że europejski rynek suplementów może wykorzystywać wysokie wymagania regulacyjne jako element budowania zaufania i przewidywalności rynku. Dla producentów oznacza to jednak konieczność przesunięcia części decyzji z końcowych etapów procesu rozwoju produktu na jego początek. W warunkach zmienności klimatycznej, rosnącego popytu na składniki oraz zmian legislacyjnych odporność łańcucha dostaw, zgodność regulacyjna i stabilność produktu stają się częścią samego projektu suplementu, a nie etapem następującym po jego opracowaniu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
17.09.2026 16:57
99% przychodów zależy od natury. Dlaczego bioróżnorodność staje się nowym ryzykiem biznesowym?
Roślina wykorzystywana jako źródło składnika aktywnego – jak awokado, marakuja, maca czy len – nie jest zwykłą pozycją w arkuszu zakupowym. Jej dostępność, jakość i cena zależą od kondycji gleby, dostępności wody, stabilności klimatu i odporności lokalnego ekosystemu.Enrique Castro-Mendivil

Biznes nauczył się już liczyć ślad węglowy. Kolejnym obszarem twardych analiz zarządczych staje się jednak znacznie trudniejsza do zmierzenia zależność modeli biznesowych od żywych ekosystemów. W przypadku Laboratoires Expanscience, właściciela m.in. marki Mustela, wynik takiej analizy jest wyjątkowo jednoznaczny: 99% obrotu firmy zależy od bioróżnorodności.

Dla francuskiej firmy farmaceutyczno-kosmetycznej działającej na blisko stu rynkach nie jest to marketingowa deklaracja CSR. To rezultat analizy zależności od bioróżnorodności i pomiaru jej śladu bioróżnorodnościowego. Wnioski pokazują skalę powiązania biznesu z naturą: 98% zależności Expanscience wiąże się m.in. z jakością gleby i regulacją klimatu, a 98% wpływu firmy na bioróżnorodność powstaje na etapie zakupów.

Koniec ery „taniego surowca z katalogu”

Roślina wykorzystywana jako źródło składnika aktywnego – jak awokado, marakuja, maca czy len – nie jest zwykłą pozycją w arkuszu zakupowym. Jej dostępność, jakość i cena zależą od kondycji gleby, dostępności wody, stabilności klimatu i odporności lokalnego ekosystemu.

Utrata bioróżnorodności przestaje więc być wyłącznie problemem ekologicznym. Przekłada się na konkretne ryzyka operacyjne: dostępność i cenę surowców, ciągłość produkcji, stabilność formulacji, a w konsekwencji rentowność portfolio.

Przez dekady działy zakupów pytały: ile kosztuje surowiec, czy spełnia normy i czy dostawca zapewni odpowiedni wolumen? Dziś pojawia się czwarte pytanie: czy ekosystem, z którego czerpiemy ten surowiec, będzie zdolny dostarczać go również za 10 czy 20 lat?

Od pomiaru ryzyka do przebudowy łańcucha dostaw

Samo zmierzenie zależności od natury nie zmniejsza ryzyka. Kluczowe jest przełożenie danych na sposób pozyskiwania surowców i inwestowania w produkcję. Expanscience robi to na kilku poziomach:

  • Bezpieczeństwo surowcowe u źródła: W Peru firma od ponad 20 lat rozwija transparentne łańcuchy dostaw, współpracując z ponad 350 lokalnymi producentami.
  • Rolnictwo chroniące glebę: Przykładem jest Gaïaline – składnik z lnu uprawianego 32 km od zakładu w Épernon, z wykorzystaniem zasad rolnictwa konserwującego: stałego pokrycia gleby, ograniczenia jej naruszania oraz rotacji upraw.
  • Transformacja przemysłowa: W Épernon firma realizuje w latach 2025–2027 inwestycje przekraczające 30 mln euro, łącząc rozwój możliwości produkcyjnych z ograniczeniem zapotrzebowania na gaz i wodę.

Natura jako infrastruktura biznesowa

Doświadczenie Expanscience pokazuje zmianę istotną dla całej branży kosmetycznej i farmaceutycznej. Ochrona gleb, bardziej regeneracyjne praktyki upraw czy długoterminowa współpraca z lokalnymi producentami przestają być wyłącznie kosztem ESG. Stają się inwestycją w odporność modelu biznesowego.

Firmy od lat wyceniają aktywa, maszyny, zapasy i ryzyka walutowe. Znacznie rzadziej wyceniają coś, bez czego część tych aktywów może stracić wartość: dostęp do funkcjonujących ekosystemów.

Jeżeli 99% przychodów firmy zależy od bioróżnorodności, natura przestaje być „otoczeniem biznesu”. Staje się częścią jego infrastruktury. A kondycja tej infrastruktury – ryzykiem, którym trzeba zarządzać.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. październik 2026 06:59