StoryEditor
Surowce
09.02.2022 00:00

Za sprzedaż niedozwolonych kosmetyków odpowiedzialność spada także na hurtownie i sklepy

Przypadek lilialu – składnika, którego stosowanie w kosmetykach zostało zakazane – pokazuje, że detaliści, sieci handlowe, hurtownie i dystrybutorzy będą musieli zacząć śledzić kosmetyczne prawo i zmiany w nim, oraz analizować składy produktów, by nie ponosić strat związanych z wycofywaniem produktów ze sprzedaży. A bieżący rok będzie pod tym względem wyjątkowy. Zmian szykuje się tak dużo, jak nigdy dotąd. Wszystkie one dotkną nie tylko producentów.

Bezpieczeństwo kosmetyków jest szczegółowo analizowane a europejskie prawo kosmetyczne należy do wyjątkowo restrykcyjnych. Procedura dopuszczania kosmetyków i ich składników do stosowania przez konsumentów jest wieloetapowa.

Jak podaje kosmopedia.org pierwszym poziomem weryfikacji bezpieczeństwa kosmetyku jest ocena jego składników. "Oceny dokonuje Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów działający przy Komisji Europejskiej. Zarówno tych komponentów, których użycie jest regulowane przepisami prawa oraz takich, których bezpieczeństwo budzi wątpliwości. Drugi poziom stanowi ocena gotowego produktu kosmetycznego przez wykwalifikowanego eksperta (safety assessora). Dopiero później można wprowadzić kosmetyk do sprzedaży".

Lista składników dopuszczonych do stosowania w kosmetykach jest aktualizowana na bieżąco

Pomimo że składniki kosmetyków są poddawane bardzo wnikliwej kontroli, a może właśnie dlatego – ich lista jest co jakiś czas rewidowana. Zdarza się, że surowce niegdyś uważane za bezpieczne, dziś już nie mają takiej opinii. To zrozumiałe – metody badawcze są nieustannie udoskonalane, na skutek niezwykle szybkiego rozwoju technologii mamy do dyspozycji nowe narzędzia. Więcej też wiemy. Nauka nie jest dziedziną zamkniętą. Wprost przeciwnie – jej ogromna siła i znaczenie polega na tym, że jest nieustannie otwarta na zmiany i na rozwój.

W odniesieniu do surowców kosmetycznych znów bardzo przejrzyście tłumaczą to eksperci kosmopedia.org. "Wraz z postępem nauki coraz więcej wiemy o działaniu poszczególnych substancji chemicznych na organizm. Co jakiś czas pojawiają się nowe badania, które wskazują, że pewna substancja wykazuje działanie szkodliwe w określonych warunkach, np. gdy jest stosowana w wysokim stężeniu. W takich przypadkach instytucje, a także sami producenci mogą przestać ją stosować lub ograniczyć jej ilość. A jeśli to konieczne – wprowadzany jest całkowity zakaz używania danego składnika. Czuwa nad tym Komisja Europejska oraz organ doradczy – Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (Scientific Committee on Consumer Safety – SCCS). SCCS to zespół ekspertów złożony z niezależnych toksykologów z instytucji naukowych i organów administracji. Komitet ocenia bezpieczeństwo wszystkich składników, co do których istnieją wątpliwości (np. wynikające z postępu badań toksykologicznych), ale także bezpieczeństwo składników regulowanych przepisami prawa, w tym konserwantów, barwników, filtrów UV i innych, które są stosowane w ograniczonym zakresie".

Lilial i pirytionian cynku wpisane na listę składników zakazanych

To właśnie Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (Scientific Committee on Consumer Safety – SCCS) wydał decyzję, że Butylphenyl Methylpropional, powszechnie znany jako lilial występujący w kompozycjach zapachowych perfum, kosmetyków oraz detergentów, a także pirytionian cynku – składnik szamponów przeciwłupieżowych zostały włączone w poczet listy substancji zakazanych do stosowania w produktach kosmetycznych.

Czytaj: 

Lilial i pirytionian cynku zakazane. Kosmetyki z ich zawartością musza zniknąć z półek

Tylko do 28 lutego masz czas na wycofanie ze sprzedaży produktów z lilialem

Do 1 marca 2022 r. wszystkie produkty z tymi składnikami mają zostać wycofane ze sprzedaży. Prawo jest na tyle restrykcyjne, że po 1 marca br. kosmetyków z tymi składnikami nie będzie można nawet bezpłatnie rozdać. Oczywiście nadal będą one w użytku, bo przez lata jako konsumenci ich używaliśmy i na pewno znajdują się w niejednym domu, natomiast firmy nie będą mogły już produkować nowych partii kosmetyków z tymi składnikami.

Skala zjawiska jest zdecydowanie większa w przypadku lilialu, ponieważ to popularny aromat stosowany w wielu kosmetykach – perfumach, produktach pielęgnacyjnych i higienicznych. Nadaje im kwiatowy zapach. To, że nie będzie mógł być stosowany w produktach nie powinno być dla branży kosmetycznej zaskoczeniem.

Zakaz wprowadzony został rozporządzeniem Komisji (UE) 2021/1902 z dnia 29 października 2021 r. zmieniającym załączniki II, III i V do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 w odniesieniu do stosowania w produktach kosmetycznych niektórych substancji sklasyfikowanych jako rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość (tzw. OMNIBUS IV) poprzez włączenie lilialu do załącznika II (poz. 1666) ze względu na klasyfikację substancji jako CMR (rozporządzenie Komisji (UE) 2020/1182 z dnia 19 maja 2020 (15 ATP do rozporządzenia CLP). Już od 2020 r. wiadomo więc było, że lilial nie utrzyma się w kompozycjach produktów, a branżowe stowarzyszenia informowały producentów o tym znacznie wcześniej.  

Potwierdza to Aleksandra Matusewicz, executive director w firmie TAAT, która wypowiedziała się w dyskusji na temat tego składnika w mediach społecznościowych. – TAAT wiedziało w 2018 roku o możliwości wycofania składnika. Nawet mieliśmy z tą sytuacją duże zawirowanie w firmie, zmieniając zapach w naszych kremach, aby uniknąć niepotrzebnych problemów. Dzięki Polskiemu Związkowi Przemysłu Kosmetycznego mamy zawsze bieżące informacje i dokładnie analizujemy nasze składniki otrzymane od dostawców. Uważam, że za sprzedawanie produktu kosmetycznego po czasie kiedy informacja była przekazana medialnie, odpowiedzialność powinien ponieść producent.   

Kto za to zapłaci?

Dyskusja na biznesowym portalu społecznościowym wywołana została przez Teresę Stachnio, właścicielkę internetowego sklepu dobradrogeria.com i stacjonarnej drogerii, a wcześniej przez lata członka zarządu i wiceprezes sieci Drogerie Jasmin, która napisała m.in.: – Zamawiałam produkty w styczniu i lutym tego roku, wszystkie dotarły na czas. Sprawdzam skład i ... jest BUTYLPHENYL METYLOPROPIANOL.

Jak to możliwe? Jak mówią przedstawiciele hurtowni kosmetycznych, którzy również nadal mają kosmetyki z lilialem (Butylphenyl Methylpropional) w magazynach i potwierdzają, że masowo znajdują się one w sklepach, po pierwsze to wina tego, że przepisy wprowadzające zakaz to bubel prawny (kosmetyki z lilialem można udostępniać na rynku do 28 lutego br., a od 1 marca br. absolutnie nie), po drugie – nie zostali powiadomieni przez producentów o tym, że takich produktów ani hurtownie ani sklepy nie będą mogły sprzedawać ani nawet rozdawać po 1 marca 2022.

Czytaj także: Marcin Bartoszyński, PGD Polska: Lilial? Jeszcze nigdy nie widziałem takiego chaosu na rynku.

– Dowiedzieliśmy się o sytuacji z lilialem w połowie stycznia. Mamy niestety dość sporo towaru z tym składnikiem. Wszystko co się nie sprzeda trzeba będzie wrzucić w koszty, bo w UE nie będzie można tych produktów już będzie sprzedawać – mówi Janina Karasek, dyrektor marketingu i współwłaścicielka potężnej firmy dystrybucyjnej Primavera Parfum. – Największa skala jest w zapachach, w pielęgnacji i makijażu dużo mniej. Konieczne było spore obniżenie cen, aby wyprzedać jak najwięcej towaru. Niektórzy dostawcy zaoferowali refundacje na poziomie 30 proc., ale są to pojedyncze przypadki. Bardzo mało czasu zostało na wyprzedaż tych produktów, podejrzewam że wielu detalistów ale też producentów ma z tym problem – dodaje.

Co więcej, produkty z tym składnikiem jeszcze na początku roku trafiały od producentów do hurtowni. A z hurtowni do sklepów.

W zasadzie wszystko zgodnie z prawem, ale… – Nie wolno nawet za darmo oddać produktu z zakazanym składnikiem komukolwiek. Będziemy utylizować? Jak? Kto? Za ile? A co z ochroną środowiska i planety? To jakaś farsa jest! Realizowane nowe dostawy nie mają zmienionego składu. Jeśli producenci od dwóch lat wiedzą o rozporządzeniu, to dlaczego do sklepów jest dostarczany „trefny” towar?  Rozumiem, jest zakaz, ale chyba jakiś okres na rozwiązanie problemu musi być. Lilia był, jest, najpopularniejszym komponentem zapachowym. Naprawdę połowa asortymentu w drogerii zawiera ten składnik. Teraz mamy wszystko wyrzucić? Gdzie, kto to będzie utylizował? A co z ofertą w handlu nowoczesnym? Tam dopiero jest ilość! – denerwuje się Teresa Stachnio.

Rossmann i kupcy w największych sieciach analizują składniki kosmetyków, które sprzedają  

Jak się jednak okazuje, handel nowoczesny się zabezpiecza i nie zdaje się na dostawców. Przynajmniej taki przekaz płynie od Rossmanna, największej sieci drogeryjnej działającej na polskim rynku.  – Na bieżąco kontrolujemy składy produktów oferowane przez naszych dostawców i mając świadomość nadchodzących zmian zwracaliśmy szczególną uwagę na występowanie tego składnika. Dzięki temu udało nam się zapobiec wprowadzeniu nowych produktów, które go zawierają. Pod koniec stycznia b.r. wysłaliśmy do wszystkich dostawców informację przypominającą o zbliżającym się terminie 1 marca 2022 r. i związanymi z tym konsekwencjami – odpowiedziała na nasze pytanie o procedurę postępowania z produktami zawierającymi lilial Agata Nowakowska, rzecznik prasowy sieci Rossmann. Czytaj: Rossmann kontroluje składy produktów, które wprowadza na półki  

Taką samą procedurę obrała sieć Super-Pharm. – Temat w sieci naszej jest pod kontrolą, od kilku tygodni wraz z dostawcami monitorujemy stoki i planujemy zwroty przed datą obowiązywania zakazu. Dodatkowo wysłaliśmy maila przypominającego do dostawców, by zgłaszali do nas produkty z zakazanym składnikiem. Produkty takie wycofamy ze sprzedaży przed datą, zwrócimy dostawcom – informuje nas Beata Dąbrowska, marketing communication manager w Super-Pharm.

Potwierdzają to to także inne nasze rozmowy z producentami i wyłącznymi dystrybutorami marek na polski rynek, albo producentami marek własnych dla nowoczesnego kanału (czyli np. największych sieci drogerii, czy dyskontów). Jak mówią dostawcy, kupcy wiodących sieci bardzo wnikliwie analizują składy produktów, ich wpływ na środowisko, całą strategię marki i przekaz kierowany do konsumenta (nawet to, kto ma być ambasadorem marki lub z jakimi influencerami marka zamierza pracować).

Hurtownie i detaliści muszą być na bieżąco z przepisami prawa kosmetycznego

To dobitnie pokazuje, że już nie tylko producenci muszą na bieżąco śledzić zmiany w prawie kosmetycznym i listy składników dozwolonych do stosowania w produktach, ale muszą to robić także hurtownie, które na zlecenie producentów organizują dystrybucję do sklepów detalicznych.

Polski rynek drogeryjny (i nie tylko, rynek detaliczny w ogóle), nie jest tak mocno usieciowiony jak w innych krajach europejskich. Nadal wiele sklepów kosmetycznych jest prowadzonych przez prywatnych właścicieli, którzy występują pod swoimi szyldami, albo szyldami sieci franczyzowych. Takie franczyzowe sieci drogeryjne są organizowane właśnie przez największe hurtownie, które są głównymi dostawcami dla danej grupy sklepów. I z  towar, który nie spełnia wymogów prawnych, właściwie nie powinien trafić z hurtowni do sklepów detalicznych. Będąc na bieżąco z przepisami hurtownia nie przyjęłaby po prostu na magazyn kosmetyków zawierających zakazany składnik (choć teoretycznie producent może je sprzedawać do 28 lutego br.), bo wiadomo, że w ciągu kilku tygodni żaden hurtownik ani sklep detaliczny nie będzie w stanie wysprzedać zapasów lub wycofać produktów bez strat (a przed takim wyzwaniem właśnie rynek hurtowy i detaliczny stanął).

U kogo szukać informacji i gdzie przystąpić?

Producenci, którzy chcą być zawsze na bieżąco z prawem na rynku kosmetycznym, i którzy chcą mieć szansę zareagowania na zmiany, zrzeszają się w organizacjach branżowych. Na polskim rynku działają dwie silne organizacje tego typu: Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego kosmetyczni.pl oraz Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego kosmetyki-detergenty.pl  

Obie organizacje monitorują na bieżąco dla swoich członków zmiany w prawie na poziomie europejskim i krajowym, analizują je, omawiają i rekomendują rozwiązania. Organizują seminaria, konferencje i webinary. Rozsyłają newslettery z alarmami o zmieniających się przepisach lub mogących wystąpić zagrożeniach dla biznesu. Również dla dystrybutora, hurtownika czy sieci drogeryjnej to najlepsze źródła, aby pozyskiwać wiedzę i nie zderzyć się z takimi problemami, jak dziś ma to miejsce przy wycofywaniu kosmetyków z lilialem z rynku. Hurtownia, która zarządza siecią franczyzową, będąc na bieżąco z legislacją, jest w stanie w porę uprzedzić właścicieli sklepów, że muszą pozbyć się danego towaru (np. zorganizować wyprzedaże), bo jeśli tego nie zrobią, wszyscy zostaną z poważnym problemem.

A bieżący rok będzie wyjątkowo intensywny w sektorze kosmetycznym i zmian, które dotkną zarówno producentów, jak i dystrybutorów, będzie mnóstwo Warto posłuchać i przeczytać na ten temat więcej. To nie jest tylko problem dostawców. To wszystko będzie miało konsekwencje także dla dystrybutorów, hurtowni i sklepów.

Czytaj: 

Blanka-Chmurzyńska-Brown, PZPK: Na rynku kosmetycznym zmieni się wszystko 

Blanka Chmurzyńska-Brown, KosmetyczniPL: Nadchodzący rok będzie miał kolor zielony [Prognozy na 2022 rok]

Warto wziąć to pod uwagę i skorzystać z wiedzy, która jest przez lata gromadzona i na bieżąco aktualizowana przez fachowców i przystąpić do wybranej organizacji (odbywa się to na zasadzie płatnego członkostwa).

Każdy detalista, właściciel nawet najmniejszego sklepu kosmetycznego, może również bezpłatnie skorzystać z wiedzy zgromadzonej na portalu kosmopedia.org, który prowadzi Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, gdzie w sposób przystępny są opisane przepisy prawa dotyczące kosmetyków, wymagania dotyczące oznakowania kosmetyków, zebrane zostały fakty i mity na temat kosmetyków i ich składników oraz znajduje się baza składników kosmetyków, gdzie można znaleźć opis działania danej substancji .

Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego uruchomiło natomiast bazę Cosmile, w której również można wyszukać opis i działanie konkretnego składnika kosmetyku.

To jest wiedza i narzędzia, których żaden detalista ani hurtownik działający na rynku kosmetycznym nie może już dziś bagatelizować. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
12.02.2026 07:29
Justyna Żerańska, PZPK: Przed nami 12 pracowitych miesięcy, w tym m.in. wyzwania regulacyjne
Dr inż. Justyna Żerańska, dyrektor generalna, Polski Związek Przemysłu KosmetycznegoMarcin Kontraktewicz

W 2026 roku mój zespół – wspólnie z rosnącym systematycznie gronem firm członkowskich Polskiego Związek Przemysłu Kosmetycznego – planuje koncentrować swoje wysiłki wokół trzech kluczowych obszarów, odzwierciedlających zarówno największe wyzwania regulacyjne, jak długofalowe potrzeby branży – zapowiada Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Na poziomie europejskim naszym absolutnym priorytetem będzie agenda uproszczeniowa. Deregulacja i racjonalizacja obowiązujących przepisów są dziś jeszcze pilniejsze niż kilka lat temu. Europa, a więc również i Polska, funkcjonuje w zmiennym i wymagającym otoczeniu geopolitycznym. Obserwujemy jednocześnie rosnącą konkurencję ze strony takich dynamicznych rynków jak Chiny, Korea Południowa czy inne państwa, w których koszty pracy są istotnie niższe niż na Starym Kontynencie. Bez bardziej proporcjonalnych i przewidywalnych regulacji nasz przemysł kosmetyczny nie dogoni obecnego lidera, a wręcz straci pozycję względem tych, którzy dotychczas utrzymywali się w stawce za nami. Zatem praca związana z Omnibusem VI i Omnibusem Środowiskowym będzie naszym oczkiem w głowie przez najbliższe miesiące.

Z powyższego wynika między innymi drugi ważny filar naszych działań, czyli sprawne rozpoczęcie etapu wdrażania regulacji wynikających z zielonego ładu. Mam na myśli np. PPWR. Aktualnie Komisja Europejska pracuje nad przewodnikiem (Commission Notice) zawierającym wytyczne interpretacyjne do PPWR. Choć nie będą one prawnie wiążące, w praktyce mogą kształtować sposób stosowania rozporządzenia przez organy krajowe, wpływać na interpretacje przy kontrolach i egzekwowaniu przepisów i stać się punktem odniesienia dla sądów i administracji. Będziemy zatem pilnować tego i innych ważnych dla sektora tematów.

image

Przyjęcie PPWR – co oznacza dla branży kosmetycznej

Za trzeci ważny cel stawiamy sobie dalsze pogłębianie współpracy z instytucjami nadzoru nad rynkiem kosmetycznym w Polsce. Zależy nam na budowaniu partnerskich relacji, które z jednej strony będą wspierać przedsiębiorców, a z drugiej – realnie pomagać urzędnikom w interpretacji przepisów i ich egzekwowaniu. Dialog i wymiana wiedzy są kluczem do tworzenia stabilnego i bezpiecznego otoczenia regulacyjnego, dlatego jeszcze w lutym zapraszamy wszystkich zainteresowanych do udziału w Okrągłym Stole Przemysłu i Nadzoru.

Jeśli dodać do tego długą listę wewnętrznych zadań, na której znajduje się m.in. przygotowanie naszej organizacji i całej branży do okrągłego jubileuszu związku w 2027 roku, widać wyraźnie, że zapowiada się kolejne pracowite 12 miesięcy – podsumowuje Justyna Żerańska.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
09.02.2026 14:12
Açaí, biopiractwo i PR: jak Brazylia postanowiła „zaklepać” sobie owoc i składnik kosmetyczny
Zbliżenie na kiść świeżych owoców açaí na farmie w amazońskiej dżungli w Brazylii.PARALAXIS

Brazylia oficjalnie uznała jagodę açaí za owoc narodowy, przyjmując ustawę mającą chronić kulturowe i gospodarcze prawa kraju do jednego z najbardziej rozpoznawalnych „superfoods” świata. Nowe przepisy, po raz pierwszy zaproponowane w 2011 roku, zostały podpisane na początku lutego 2026 r. i formalnie definiują açaí jako produkt jednoznacznie brazylijski.

Açaí od setek lat stanowi podstawowy element diety mieszkańców regionu Amazonii, gdzie tradycyjnie spożywane było w formie wytrawnej. Globalną popularność zdobyło na początku XXI wieku, gdy na rynkach Ameryki Północnej i Europy zaczęto promować je jako słodki produkt bogaty w przeciwutleniacze. Wraz z tym wzrostem zainteresowania pojawiło się zaangażowanie międzynarodowych firm spożywczych i kosmetycznych, które zaczęły komercyjnie wykorzystywać zarówno nazwę, jak i składniki aktywne owocu.

Jednym z najbardziej znanych sporów był przypadek z 2003 roku, gdy japońska firma zarejestrowała nazwę „açaí” jako znak towarowy. Brazylia prowadziła działania prawne przez cztery lata, zanim udało się unieważnić to zgłoszenie. Jagody açaí i ich ekstrakty można znaleźć w szerokim spektrum formuł — od produktów do oczyszczania i masek, przez serum anti-aging i kremy, aż po kosmetyki do włosów i olejki pielęgnacyjne. Ich obecność w składzie ma wspierać pielęgnację przeciwutleniającą, nawilżającą i ekspozycyjną skóry oraz włosów. Açaí znalazło się w składzie kosmetyków marki Ziaja, Cantu, OGX czy Eminence.

Choć eksperci podkreślają, że nowa ustawa ma głównie charakter symboliczny i nie wprowadza bezpośrednich mechanizmów handlowych czy patentowych, brazylijskie Ministerstwo Rolnictwa wskazuje na jej znaczenie systemowe. Według danych resortu produkcja açaí stanowi źródło utrzymania dla tysięcy rodzin w regionie Amazonii, a kraj odpowiada za zdecydowaną większość światowych zbiorów tego surowca.

Biopiractwo to zjawisko polegające na pozyskiwaniu i wykorzystywaniu zasobów biologicznych — takich jak rośliny, mikroorganizmy czy ich składniki aktywne — oraz związanej z nimi tradycyjnej wiedzy lokalnych społeczności bez ich zgody i bez zapewnienia sprawiedliwego udziału w korzyściach ekonomicznych. 

W odpowiedzi na te praktyki wprowadzono międzynarodowe ramy prawne, m.in. Konwencję o różnorodności biologicznej oraz Protokół z Nagoi, które mają regulować dostęp do zasobów genetycznych i zasady podziału korzyści, jednak ich egzekwowanie w praktyce wciąż pozostaje ograniczone.

Decyzja wpisuje się w szerszą strategię walki z tzw. biopiractwem, czyli wykorzystywaniem zasobów genetycznych oraz tradycyjnej wiedzy bez zgody i rekompensaty dla krajów pochodzenia. Brazylia od lat zwraca uwagę, że globalny rynek surowców naturalnych, w tym składników dla przemysłu spożywczego i kosmetycznego, rozwija się szybciej niż międzynarodowe regulacje dotyczące podziału korzyści.

Na poziomie międzynarodowym biopiractwo nie jest zdefiniowane jako odrębne przestępstwo w wiążących traktatach. Konwencja o różnorodności biologicznej (CBD) oraz Protokół z Nagoi nie penalizują biopiractwa wprost, lecz wprowadzają obowiązki dotyczące dostępu do zasobów genetycznych (Access and Benefit-Sharing, ABS) oraz sprawiedliwego podziału korzyści. Naruszenie tych zasad skutkuje odpowiedzialnością dopiero wtedy, gdy państwa członkowskie przeniosą je do prawa krajowego — i zrobiły to w bardzo różnym zakresie.

W praktyce biopiractwo bywa ścigane pośrednio, poprzez inne kategorie naruszeń: nielegalny eksport zasobów biologicznych, naruszenie prawa własności intelektualnej, brak wymaganych zezwoleń administracyjnych, oszustwo lub bezprawne pozyskanie materiału genetycznego. Przykładowo kraje takie jak Brazylia, Indie czy Peru wprowadziły krajowe przepisy penalizujące nieautoryzowany dostęp do zasobów genetycznych oraz brak umów benefit-sharingowych, przewidując kary administracyjne, finansowe, a w niektórych przypadkach także odpowiedzialność karną. W Unii Europejskiej obowiązuje rozporządzenie (UE) nr 511/2014, które nie tworzy przestępstwa biopiractwa, ale nakłada na firmy obowiązek należytej staranności — a ich naruszenie podlega sankcjom określanym w prawie krajowym państw członkowskich.

W efekcie biopiractwo funkcjonuje dziś bardziej jako pojęcie polityczne i etyczne niż jednolita kategoria prawna, choć jego elementy składowe są coraz częściej regulowane i sankcjonowane. Trend legislacyjny jest wyraźny: państwa bogate w bioróżnorodność dążą do tego, by praktyki określane dotąd mianem biopiractwa były wprost penalizowane lub przynajmniej kosztowne ekonomicznie dla podmiotów naruszających zasady dostępu i podziału korzyści.

Uznanie açaí za owoc narodowy ma wzmocnić pozycję Brazylii w międzynarodowych negocjacjach dotyczących ochrony bioróżnorodności i zasad benefit-sharingu. Choć sama ustawa nie blokuje eksportu ani zagranicznych inwestycji, sygnalizuje rosnącą determinację kraju w egzekwowaniu suwerenności nad zasobami Amazonii, które odgrywają coraz większą rolę w globalnych łańcuchach wartości.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. luty 2026 08:17