StoryEditor
Surowce
09.02.2022 00:00

Za sprzedaż niedozwolonych kosmetyków odpowiedzialność spada także na hurtownie i sklepy

Przypadek lilialu – składnika, którego stosowanie w kosmetykach zostało zakazane – pokazuje, że detaliści, sieci handlowe, hurtownie i dystrybutorzy będą musieli zacząć śledzić kosmetyczne prawo i zmiany w nim, oraz analizować składy produktów, by nie ponosić strat związanych z wycofywaniem produktów ze sprzedaży. A bieżący rok będzie pod tym względem wyjątkowy. Zmian szykuje się tak dużo, jak nigdy dotąd. Wszystkie one dotkną nie tylko producentów.

Bezpieczeństwo kosmetyków jest szczegółowo analizowane a europejskie prawo kosmetyczne należy do wyjątkowo restrykcyjnych. Procedura dopuszczania kosmetyków i ich składników do stosowania przez konsumentów jest wieloetapowa.

Jak podaje kosmopedia.org pierwszym poziomem weryfikacji bezpieczeństwa kosmetyku jest ocena jego składników. "Oceny dokonuje Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów działający przy Komisji Europejskiej. Zarówno tych komponentów, których użycie jest regulowane przepisami prawa oraz takich, których bezpieczeństwo budzi wątpliwości. Drugi poziom stanowi ocena gotowego produktu kosmetycznego przez wykwalifikowanego eksperta (safety assessora). Dopiero później można wprowadzić kosmetyk do sprzedaży".

Lista składników dopuszczonych do stosowania w kosmetykach jest aktualizowana na bieżąco

Pomimo że składniki kosmetyków są poddawane bardzo wnikliwej kontroli, a może właśnie dlatego – ich lista jest co jakiś czas rewidowana. Zdarza się, że surowce niegdyś uważane za bezpieczne, dziś już nie mają takiej opinii. To zrozumiałe – metody badawcze są nieustannie udoskonalane, na skutek niezwykle szybkiego rozwoju technologii mamy do dyspozycji nowe narzędzia. Więcej też wiemy. Nauka nie jest dziedziną zamkniętą. Wprost przeciwnie – jej ogromna siła i znaczenie polega na tym, że jest nieustannie otwarta na zmiany i na rozwój.

W odniesieniu do surowców kosmetycznych znów bardzo przejrzyście tłumaczą to eksperci kosmopedia.org. "Wraz z postępem nauki coraz więcej wiemy o działaniu poszczególnych substancji chemicznych na organizm. Co jakiś czas pojawiają się nowe badania, które wskazują, że pewna substancja wykazuje działanie szkodliwe w określonych warunkach, np. gdy jest stosowana w wysokim stężeniu. W takich przypadkach instytucje, a także sami producenci mogą przestać ją stosować lub ograniczyć jej ilość. A jeśli to konieczne – wprowadzany jest całkowity zakaz używania danego składnika. Czuwa nad tym Komisja Europejska oraz organ doradczy – Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (Scientific Committee on Consumer Safety – SCCS). SCCS to zespół ekspertów złożony z niezależnych toksykologów z instytucji naukowych i organów administracji. Komitet ocenia bezpieczeństwo wszystkich składników, co do których istnieją wątpliwości (np. wynikające z postępu badań toksykologicznych), ale także bezpieczeństwo składników regulowanych przepisami prawa, w tym konserwantów, barwników, filtrów UV i innych, które są stosowane w ograniczonym zakresie".

Lilial i pirytionian cynku wpisane na listę składników zakazanych

To właśnie Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (Scientific Committee on Consumer Safety – SCCS) wydał decyzję, że Butylphenyl Methylpropional, powszechnie znany jako lilial występujący w kompozycjach zapachowych perfum, kosmetyków oraz detergentów, a także pirytionian cynku – składnik szamponów przeciwłupieżowych zostały włączone w poczet listy substancji zakazanych do stosowania w produktach kosmetycznych.

Czytaj: 

Lilial i pirytionian cynku zakazane. Kosmetyki z ich zawartością musza zniknąć z półek

Tylko do 28 lutego masz czas na wycofanie ze sprzedaży produktów z lilialem

Do 1 marca 2022 r. wszystkie produkty z tymi składnikami mają zostać wycofane ze sprzedaży. Prawo jest na tyle restrykcyjne, że po 1 marca br. kosmetyków z tymi składnikami nie będzie można nawet bezpłatnie rozdać. Oczywiście nadal będą one w użytku, bo przez lata jako konsumenci ich używaliśmy i na pewno znajdują się w niejednym domu, natomiast firmy nie będą mogły już produkować nowych partii kosmetyków z tymi składnikami.

Skala zjawiska jest zdecydowanie większa w przypadku lilialu, ponieważ to popularny aromat stosowany w wielu kosmetykach – perfumach, produktach pielęgnacyjnych i higienicznych. Nadaje im kwiatowy zapach. To, że nie będzie mógł być stosowany w produktach nie powinno być dla branży kosmetycznej zaskoczeniem.

Zakaz wprowadzony został rozporządzeniem Komisji (UE) 2021/1902 z dnia 29 października 2021 r. zmieniającym załączniki II, III i V do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 w odniesieniu do stosowania w produktach kosmetycznych niektórych substancji sklasyfikowanych jako rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość (tzw. OMNIBUS IV) poprzez włączenie lilialu do załącznika II (poz. 1666) ze względu na klasyfikację substancji jako CMR (rozporządzenie Komisji (UE) 2020/1182 z dnia 19 maja 2020 (15 ATP do rozporządzenia CLP). Już od 2020 r. wiadomo więc było, że lilial nie utrzyma się w kompozycjach produktów, a branżowe stowarzyszenia informowały producentów o tym znacznie wcześniej.  

Potwierdza to Aleksandra Matusewicz, executive director w firmie TAAT, która wypowiedziała się w dyskusji na temat tego składnika w mediach społecznościowych. – TAAT wiedziało w 2018 roku o możliwości wycofania składnika. Nawet mieliśmy z tą sytuacją duże zawirowanie w firmie, zmieniając zapach w naszych kremach, aby uniknąć niepotrzebnych problemów. Dzięki Polskiemu Związkowi Przemysłu Kosmetycznego mamy zawsze bieżące informacje i dokładnie analizujemy nasze składniki otrzymane od dostawców. Uważam, że za sprzedawanie produktu kosmetycznego po czasie kiedy informacja była przekazana medialnie, odpowiedzialność powinien ponieść producent.   

Kto za to zapłaci?

Dyskusja na biznesowym portalu społecznościowym wywołana została przez Teresę Stachnio, właścicielkę internetowego sklepu dobradrogeria.com i stacjonarnej drogerii, a wcześniej przez lata członka zarządu i wiceprezes sieci Drogerie Jasmin, która napisała m.in.: – Zamawiałam produkty w styczniu i lutym tego roku, wszystkie dotarły na czas. Sprawdzam skład i ... jest BUTYLPHENYL METYLOPROPIANOL.

Jak to możliwe? Jak mówią przedstawiciele hurtowni kosmetycznych, którzy również nadal mają kosmetyki z lilialem (Butylphenyl Methylpropional) w magazynach i potwierdzają, że masowo znajdują się one w sklepach, po pierwsze to wina tego, że przepisy wprowadzające zakaz to bubel prawny (kosmetyki z lilialem można udostępniać na rynku do 28 lutego br., a od 1 marca br. absolutnie nie), po drugie – nie zostali powiadomieni przez producentów o tym, że takich produktów ani hurtownie ani sklepy nie będą mogły sprzedawać ani nawet rozdawać po 1 marca 2022.

Czytaj także: Marcin Bartoszyński, PGD Polska: Lilial? Jeszcze nigdy nie widziałem takiego chaosu na rynku.

– Dowiedzieliśmy się o sytuacji z lilialem w połowie stycznia. Mamy niestety dość sporo towaru z tym składnikiem. Wszystko co się nie sprzeda trzeba będzie wrzucić w koszty, bo w UE nie będzie można tych produktów już będzie sprzedawać – mówi Janina Karasek, dyrektor marketingu i współwłaścicielka potężnej firmy dystrybucyjnej Primavera Parfum. – Największa skala jest w zapachach, w pielęgnacji i makijażu dużo mniej. Konieczne było spore obniżenie cen, aby wyprzedać jak najwięcej towaru. Niektórzy dostawcy zaoferowali refundacje na poziomie 30 proc., ale są to pojedyncze przypadki. Bardzo mało czasu zostało na wyprzedaż tych produktów, podejrzewam że wielu detalistów ale też producentów ma z tym problem – dodaje.

Co więcej, produkty z tym składnikiem jeszcze na początku roku trafiały od producentów do hurtowni. A z hurtowni do sklepów.

W zasadzie wszystko zgodnie z prawem, ale… – Nie wolno nawet za darmo oddać produktu z zakazanym składnikiem komukolwiek. Będziemy utylizować? Jak? Kto? Za ile? A co z ochroną środowiska i planety? To jakaś farsa jest! Realizowane nowe dostawy nie mają zmienionego składu. Jeśli producenci od dwóch lat wiedzą o rozporządzeniu, to dlaczego do sklepów jest dostarczany „trefny” towar?  Rozumiem, jest zakaz, ale chyba jakiś okres na rozwiązanie problemu musi być. Lilia był, jest, najpopularniejszym komponentem zapachowym. Naprawdę połowa asortymentu w drogerii zawiera ten składnik. Teraz mamy wszystko wyrzucić? Gdzie, kto to będzie utylizował? A co z ofertą w handlu nowoczesnym? Tam dopiero jest ilość! – denerwuje się Teresa Stachnio.

Rossmann i kupcy w największych sieciach analizują składniki kosmetyków, które sprzedają  

Jak się jednak okazuje, handel nowoczesny się zabezpiecza i nie zdaje się na dostawców. Przynajmniej taki przekaz płynie od Rossmanna, największej sieci drogeryjnej działającej na polskim rynku.  – Na bieżąco kontrolujemy składy produktów oferowane przez naszych dostawców i mając świadomość nadchodzących zmian zwracaliśmy szczególną uwagę na występowanie tego składnika. Dzięki temu udało nam się zapobiec wprowadzeniu nowych produktów, które go zawierają. Pod koniec stycznia b.r. wysłaliśmy do wszystkich dostawców informację przypominającą o zbliżającym się terminie 1 marca 2022 r. i związanymi z tym konsekwencjami – odpowiedziała na nasze pytanie o procedurę postępowania z produktami zawierającymi lilial Agata Nowakowska, rzecznik prasowy sieci Rossmann. Czytaj: Rossmann kontroluje składy produktów, które wprowadza na półki  

Taką samą procedurę obrała sieć Super-Pharm. – Temat w sieci naszej jest pod kontrolą, od kilku tygodni wraz z dostawcami monitorujemy stoki i planujemy zwroty przed datą obowiązywania zakazu. Dodatkowo wysłaliśmy maila przypominającego do dostawców, by zgłaszali do nas produkty z zakazanym składnikiem. Produkty takie wycofamy ze sprzedaży przed datą, zwrócimy dostawcom – informuje nas Beata Dąbrowska, marketing communication manager w Super-Pharm.

Potwierdzają to to także inne nasze rozmowy z producentami i wyłącznymi dystrybutorami marek na polski rynek, albo producentami marek własnych dla nowoczesnego kanału (czyli np. największych sieci drogerii, czy dyskontów). Jak mówią dostawcy, kupcy wiodących sieci bardzo wnikliwie analizują składy produktów, ich wpływ na środowisko, całą strategię marki i przekaz kierowany do konsumenta (nawet to, kto ma być ambasadorem marki lub z jakimi influencerami marka zamierza pracować).

Hurtownie i detaliści muszą być na bieżąco z przepisami prawa kosmetycznego

To dobitnie pokazuje, że już nie tylko producenci muszą na bieżąco śledzić zmiany w prawie kosmetycznym i listy składników dozwolonych do stosowania w produktach, ale muszą to robić także hurtownie, które na zlecenie producentów organizują dystrybucję do sklepów detalicznych.

Polski rynek drogeryjny (i nie tylko, rynek detaliczny w ogóle), nie jest tak mocno usieciowiony jak w innych krajach europejskich. Nadal wiele sklepów kosmetycznych jest prowadzonych przez prywatnych właścicieli, którzy występują pod swoimi szyldami, albo szyldami sieci franczyzowych. Takie franczyzowe sieci drogeryjne są organizowane właśnie przez największe hurtownie, które są głównymi dostawcami dla danej grupy sklepów. I z  towar, który nie spełnia wymogów prawnych, właściwie nie powinien trafić z hurtowni do sklepów detalicznych. Będąc na bieżąco z przepisami hurtownia nie przyjęłaby po prostu na magazyn kosmetyków zawierających zakazany składnik (choć teoretycznie producent może je sprzedawać do 28 lutego br.), bo wiadomo, że w ciągu kilku tygodni żaden hurtownik ani sklep detaliczny nie będzie w stanie wysprzedać zapasów lub wycofać produktów bez strat (a przed takim wyzwaniem właśnie rynek hurtowy i detaliczny stanął).

U kogo szukać informacji i gdzie przystąpić?

Producenci, którzy chcą być zawsze na bieżąco z prawem na rynku kosmetycznym, i którzy chcą mieć szansę zareagowania na zmiany, zrzeszają się w organizacjach branżowych. Na polskim rynku działają dwie silne organizacje tego typu: Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego kosmetyczni.pl oraz Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego kosmetyki-detergenty.pl  

Obie organizacje monitorują na bieżąco dla swoich członków zmiany w prawie na poziomie europejskim i krajowym, analizują je, omawiają i rekomendują rozwiązania. Organizują seminaria, konferencje i webinary. Rozsyłają newslettery z alarmami o zmieniających się przepisach lub mogących wystąpić zagrożeniach dla biznesu. Również dla dystrybutora, hurtownika czy sieci drogeryjnej to najlepsze źródła, aby pozyskiwać wiedzę i nie zderzyć się z takimi problemami, jak dziś ma to miejsce przy wycofywaniu kosmetyków z lilialem z rynku. Hurtownia, która zarządza siecią franczyzową, będąc na bieżąco z legislacją, jest w stanie w porę uprzedzić właścicieli sklepów, że muszą pozbyć się danego towaru (np. zorganizować wyprzedaże), bo jeśli tego nie zrobią, wszyscy zostaną z poważnym problemem.

A bieżący rok będzie wyjątkowo intensywny w sektorze kosmetycznym i zmian, które dotkną zarówno producentów, jak i dystrybutorów, będzie mnóstwo Warto posłuchać i przeczytać na ten temat więcej. To nie jest tylko problem dostawców. To wszystko będzie miało konsekwencje także dla dystrybutorów, hurtowni i sklepów.

Czytaj: 

Blanka-Chmurzyńska-Brown, PZPK: Na rynku kosmetycznym zmieni się wszystko 

Blanka Chmurzyńska-Brown, KosmetyczniPL: Nadchodzący rok będzie miał kolor zielony [Prognozy na 2022 rok]

Warto wziąć to pod uwagę i skorzystać z wiedzy, która jest przez lata gromadzona i na bieżąco aktualizowana przez fachowców i przystąpić do wybranej organizacji (odbywa się to na zasadzie płatnego członkostwa).

Każdy detalista, właściciel nawet najmniejszego sklepu kosmetycznego, może również bezpłatnie skorzystać z wiedzy zgromadzonej na portalu kosmopedia.org, który prowadzi Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, gdzie w sposób przystępny są opisane przepisy prawa dotyczące kosmetyków, wymagania dotyczące oznakowania kosmetyków, zebrane zostały fakty i mity na temat kosmetyków i ich składników oraz znajduje się baza składników kosmetyków, gdzie można znaleźć opis działania danej substancji .

Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego uruchomiło natomiast bazę Cosmile, w której również można wyszukać opis i działanie konkretnego składnika kosmetyku.

To jest wiedza i narzędzia, których żaden detalista ani hurtownik działający na rynku kosmetycznym nie może już dziś bagatelizować. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
08.10.2026 08:17
L’Oréal pod presją pozwów w USA. W tle talk i ryzyko zanieczyszczenia azbestem
Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem.Shutterstock

L’Oréal powołał doradców ds. restrukturyzacji, którzy mają przeanalizować możliwości rozwiązania problemu rosnących zobowiązań prawnych w USA związanych z talkiem i innymi składnikami chemicznymi stosowanymi w części produktów kosmetycznych firmy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?
  • Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania
  • Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów
  • Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko
  • Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Jak podaje “The Wall Street Journal”, amerykańska spółka zależna L’Oréal współpracuje z kancelarią prawną specjalizującą się w restrukturyzacji Weil, Gotshal & Manges oraz bankiem inwestycyjnym Ducera Partners. Doradcy mają pomóc w zmierzeniu się z masowymi pozwami składanymi przez osoby twierdzące, że zachorowały w związku ze stosowaniem produktów zawierających talk. Jak czytamy w “The Wall Street Journal”, informacje te pochodzą od osób zaznajomionych ze sprawą.

Grupa kosmetyczna mierzy się również z odrębnymi zarzutami dotyczącymi produktów do chemicznego prostowania włosów. Ich użytkownicy twierdzą, że produkty te przyczyniły się do rozwoju nowotworów. Gazeta nie precyzuje, jakie rozwiązania restrukturyzacyjne rozważa L’Oréal.

Zaangażowanie wyspecjalizowanych doradców może wskazywać, że L’Oréal analizuje sposoby zarządzania ryzykiem związanym z postępowaniami dotyczącymi odpowiedzialności za produkty w USA. W przypadku talku problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa samego składnika, lecz także potencjalnego zanieczyszczenia go azbestem.

image

Johnson & Johnson zawiera ugodę za 5,5 mld dol. To może zakończyć spór o talk

Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?

Kontrowersje wokół talku sięgają kilkudziesięciu lat. Już w latach 60. XX wieku pojawiły się badania sugerujące możliwy związek stosowania talku w okolicach intymnych ze zwiększonym ryzykiem raka jajnika. Temat powracał w kolejnych dekadach wraz z następnymi badaniami oraz procesami sądowymi. W 2016 roku w USA zapadł jeden z głośnych wyroków w sprawie kobiety chorej na raka jajnika, która pozwała producenta talku.

Drugim ważnym wątkiem stało się ryzyko zanieczyszczenia talku azbestem. Oba minerały mogą występować w tych samych formacjach geologicznych, a azbest jest uznanym czynnikiem rakotwórczym. W przeszłości w kosmetykach zawierających talk wykrywano azbest, co stało się jednym z powodów wzrostu kontroli nad bezpieczeństwem tego surowca.

W USA sprawy dotyczące talku zaczęły przeradzać się w masowe postępowania przeciwko producentom. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest Johnson & Johnson. Koncern mierzy się z dziesiątkami tysięcy roszczeń. Podejmowane przez niego próby zakończenia sporów poprzez postępowanie upadłościowe były odrzucane przez sądy.

Problem z talkiem nie jest nowy. W 2020 roku “Wiadomości Kosmetyczne” informowały, że Chanel usunął talk z pudru do twarzy i zakończył produkcję pachnącego pudru do ciała, a Revlon usunął talk z produktów do ciała. L’Oréal miał wówczas szukać alternatywy dla tego składnika. Oznacza to, że kwestia ograniczenia stosowania talku przez producentów kosmetyków pojawiała się już wcześniej.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Kalifornii uchylił odszkodowanie karne w wysokości 950 mln dolarów zasądzone wobec Johnson & Johnson w sprawie dotyczącej międzybłoniaka. Sprawa dotyczyła użytkowniczki kosmetycznego talku, u której rozwinęła się choroba powiązana z ekspozycją na azbest.

Sędzia uznała, że nie przedstawiono wystarczających dowodów na to, iż firma świadomie ukrywała ryzyko lub działała ze złą wolą. Jednocześnie utrzymano w mocy odszkodowanie kompensacyjne w wysokości 16 mln dolarów, uznając, że istnieją podstawy do powiązania produktu z chorobą.

Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów

Sprawa jest częścią znacznie większej liczby postępowań. Johnson & Johnson mierzy się obecnie z ok. 67 tys. pozwów związanych z produktami zawierającymi talk, w których powodowie wskazują na potencjalny związek produktów z nowotworami. Dotychczasowe próby zakończenia sporów poprzez postępowania upadłościowe były odrzucane przez sądy.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Równolegle "The Lancet” wycofał komentarz naukowy z 1977 roku dotyczący bezpieczeństwa talku kosmetycznego. Powodem była ujawniona po latach współpraca autora z przemysłem kosmetycznym, która nie została wcześniej zadeklarowana. Publikacja ta była przez lata wykorzystywana jako argument wspierający bezpieczeństwo talku w sporach sądowych. Jej wycofanie ponownie zwróciło uwagę na jakość i niezależność części dowodów naukowych wykorzystywanych w sporach dotyczących bezpieczeństwa talku.

Johnson & Johnson kwestionuje zarówno zasadność wycofania artykułu, jak i argumenty przeciwników, określając je jako element strategii procesowej. Firma podkreśla, że jej produkty są bezpieczne, nie zawierają azbestu i nie powodują nowotworów. Jednocześnie część badań i opinii ekspertów wskazuje na możliwy związek między stosowaniem talku a niektórymi nowotworami, co pozostaje przedmiotem debaty naukowej i prawnej.

Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko

Talk to naturalny minerał wykorzystywany w wielu gałęziach przemysłu. W kosmetykach stosuje się go m.in. w pudrach, zasypkach i innych produktach do pielęgnacji osobistej. Odpowiada za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia. Jednym z głównych problemów związanych z talkiem jest fakt, że talk może występować w złożach znajdujących się w pobliżu minerałów zawierających azbest.

Azbest jest substancją o dobrze udokumentowanym działaniu rakotwórczym. Może powodować m.in. międzybłoniaka oraz raka płuc, krtani i jajnika, a także choroby nienowotworowe, takie jak azbestoza. Dawniej komercyjny talk był zanieczyszczony azbestem. W latach 70. XX wieku podjęto działania mające na celu zapewnienie, że talk stosowany w przemyśle – w tym w kosmetykach i farmacji – będzie wolny od azbestu.

Ówczesne metody analityczne miały jednak ograniczoną czułość i mogły nie wykrywać niewielkich ilości azbestu. Rozwój bardziej zaawansowanych technik, takich jak transmisyjna i skaningowa mikroskopia elektronowa, pozwolił na wykrywanie znacznie mniejszych ilości włókien.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zwraca uwagę, że problem zanieczyszczenia talku azbestem w produktach kosmetycznych jest znany od wielu lat. Mimo działań regulacyjnych, jeszcze w 2019 roku w niektórych produktach kosmetycznych można było wykryć włókna azbestowe.

image

Iwona Białas, Cosmetosafe Consulting: Potrzebna będzie elastyczność i zdolność adaptacji do nowych realiów regulacyjnych [SONDA: Prognozy 2025]

Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Rosnąca presja prawna i regulacyjna wokół talku może skłonić producentów do przyspieszenia prac nad jego zamiennikami. Składnik jest wykorzystywany m.in. w pudrach do twarzy i ciała, zasypkach dla niemowląt i dorosłych, dezodorantach, antyperspirantach oraz suchych szamponach.

W kosmetykach talk odpowiada m.in. za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia, dlatego jego zastąpienie może wymagać zmiany właściwości gotowego produktu. Talk znajduje zastosowanie także w farmacji, gdzie może pełnić funkcję substancji pomocniczej, czyli składnika wykorzystywanego przy produkcji leku, który nie jest substancją czynną.

Dla rynku oznaczałoby to przede wszystkim przyspieszenie reformulacji, czyli zmiany receptur produktów. Firmy musiałyby znaleźć surowce, które pozwolą zachować właściwości produktów, a następnie przeprowadzić odpowiednie testy i dostosować dokumentację. W przypadku dużych marek może to dotyczyć całych linii produktowych, natomiast dla mniejszych producentów dodatkowe koszty prac nad recepturami mogą być bardziej odczuwalne.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Zmiany mogą być szczególnie widoczne w kategorii makijażu, zasypek i produktów w proszku. To właśnie w nich właściwości talku mają duże znaczenie dla konsystencji, aplikacji i pochłaniania wilgoci. Możliwe jest więc stopniowe zwiększanie udziału produktów oznaczanych jako „talc-free”, czyli niezawierających talku, zwłaszcza jeśli obawy konsumentów będą się nasilać.

Kluczowe pozostaje jednak rozróżnienie między samym talkiem a ryzykiem jego zanieczyszczenia azbestem. Historycznie zdarzało się wykrywanie włókien azbestowych w produktach zawierających talk.

Jednocześnie nie oznacza to, że każdy współczesny kosmetyk z talkiem jest zanieczyszczony azbestem. W 2023 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) badała próbki kosmetyków zawierających talk, w tym produkty marek L’Oréal, i nie wykryła w nich azbestu.

Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem. Producenci mogą coraz częściej wybierać alternatywne składniki, aby ograniczyć ryzyko regulacyjne, prawne i reputacyjne. Jeśli presja ze strony sądów, regulatorów i konsumentów będzie się zwiększać, producenci mogą częściej sięgać po alternatywne składniki.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
01.10.2026 11:19
EUDR obejmie część gotowych kosmetyków. Od 2027 r. nowe restrykcje dla mydeł i surowców palmowych
Olej palmowy uzyskuje się z owoców palmy oleistej.Abisoye81, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Unijne rozporządzenie w sprawie produktów niepowodujących wylesiania (EUDR) obejmie od 30 grudnia 2027 r. kolejne produkty wykorzystywane w branży kosmetycznej. W zaktualizowanym załączniku I znalazły się m.in. określone pochodne oleju palmowego, surowce oleochemiczne oraz mydła zawierające palmę olejową lub wytworzone przy jej użyciu. Dla producentów kosmetyków kluczowe znaczenie ma jednak nie sama obecność składnika palmowego w recepturze, lecz klasyfikacja taryfowa konkretnego produktu.

Komisja Europejska zmieniła zakres produktowy unijnego rozporządzenia dotyczącego wylesiania. Komisja Europejska wydała rozporządzenie delegowane (UE) 2026/2102 z 13 lipca 2026 r., które zmienia załącznik I do rozporządzenia (UE) 2023/1115, czyli EUDR. Akt został opublikowany w Dzienniku Urzędowym UE 17 września 2026 r. i ma już status obowiązującego aktu prawnego.  

Z punktu widzenia branży kosmetycznej najważniejsze jest rozszerzenie katalogu o kolejne produkty powiązane z palmą olejową. Nowe pozycje będą podlegały EUDR od 30 grudnia 2027 r. Komisja wskazuje, że dodatkowy rok ma umożliwić przedsiębiorstwom przygotowanie się do nowych wymogów.  

Nowa pozycja na liście

Zmiana ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy w zakresie EUDR pojawiają się określone gotowe produkty kosmetyczne – mydła. Nie oznacza to jednak, że od 2027 r. wszystkie kosmetyki zawierające składniki pochodzenia palmowego zostaną objęte rozporządzeniem.

Nowe przepisy wskazują m.in. pozycję ex 3401 11 00, obejmującą mydła w postaci kostek, kawałków, formowanych elementów lub kształtów do stosowania toaletowego, które zawierają substraty z palmy olejowej lub zostały wytworzone przy jej użyciu. Regulacja obejmie także ex 3401 20, czyli mydła w innych postaciach, jeżeli zawierają substraty z palmy olejowej lub zostały przy jej użyciu wytworzone. Obie pozycje mają być stosowane od 30 grudnia 2027 r.  

image

Nadciąga kryzys na rynku oleju palmowego? Starzejące się plantacje zagrażają globalnym graczom na rynku kosmetycznym

To istotne rozróżnienie dla producentów kosmetyków. EUDR nie działa bowiem na zasadzie: „produkt zawiera składnik pochodzący z surowca objętego regulacją, więc cały produkt automatycznie podlega EUDR”. Zakres rozporządzenia jest określany poprzez kody CN wskazane w załączniku I.

W praktyce oznacza to konieczność przeanalizowania każdego produktu i surowca pod kątem jego klasyfikacji taryfowej. Sama nazwa INCI, informacja o wykorzystaniu oleju palmowego czy palmowego pochodzenia konkretnego składnika nie przesądza jeszcze o tym, czy dany wyrób znajduje się w zakresie EUDR.

To szczególnie istotne w przypadku kosmetyków, ponieważ olej palmowy i jego pochodne są wykorzystywane w bardzo różnych funkcjach technologicznych – od składników bazowych po substancje stosowane do produkcji surfaktantów, emolientów, alkoholi tłuszczowych czy innych składników oleochemicznych.

Więcej pochodnych oleju palmowego

Nowelizacja rozszerza katalog także o kolejne grupy surowców. Od 30 grudnia 2027 r. w załączniku I znajdą się m.in. określone produkty z pozycji 1516 20, obejmujące olej palmowy, olej z ziaren palmowych i olej babassu oraz ich frakcje częściowo lub całkowicie uwodornione, estryfikowane wewnętrznie, reestryfikowane lub elaidynizowane, jeżeli nie zostały dalej przetworzone.  

Do zakresu dodano również określone produkty z pozycji 1518 00, obejmujące m.in. chemicznie modyfikowane oleje i ich frakcje oraz niejadalne mieszaniny i produkty z tłuszczów lub olejów, które zawierają palmę olejową lub zostały przy jej użyciu wytworzone. Regulacja obejmie również ex 1520 00, czyli surowy glicerol, wody glicerolowe i ługi glicerolowe wytworzone przy użyciu palmy olejowej.  

Rozszerzono także katalog substancji oleochemicznych. Od 2027 r. w określonych przypadkach EUDR obejmie m.in. kwasy oleinowy, linolowy i linolenowy, ich sole i estry z pozycji ex 2916 15, a także określone kwasy undecylenowe z pozycji ex 2916 19 10, jeżeli zostały zsyntetyzowane przy użyciu palmy olejowej. W wykazie znalazły się również niektóre aminy, sole czwartorzędowych amoniowych, amidy, produkty chemiczne z pozycji ex 3824 99 oraz wybrane polietery z pozycji ex 3907 29, jeżeli zostały wytworzone z wykorzystaniem palmy olejowej.  

Dla przemysłu kosmetycznego oznacza to konieczność przeanalizowania nie tylko bezpośrednich zakupów oleju palmowego. Istotne będą także specyfikacje i klasyfikacje surowców oleochemicznych kupowanych od dostawców.

image

Colgate-Palmolive częściowo wymienia olej palmowy na oleje z fermentacji odpadków

Warto przy tym zwrócić uwagę na sposób sformułowania nowych pozycji. W wielu przypadkach zastosowano oznaczenie „ex”, co oznacza, że EUDR obejmuje tylko część produktów należących do danego kodu CN, określoną dodatkowym opisem w załączniku. Nie można więc utożsamiać całej pozycji taryfowej z zakresem obowiązków.

Składnik podlega, kosmetyk niekoniecznie

Dla producentów kosmetyków szczególnie ważna będzie granica pomiędzy obowiązkami dotyczącymi surowca a obowiązkami dotyczącymi gotowego wyrobu.

Jeżeli przedsiębiorstwo kupuje składnik, którego kod CN znajduje się w załączniku I, jego dostawca może podlegać obowiązkom EUDR. Nie oznacza to jednak automatycznie, że krem, balsam, szampon czy pomadka zawierające ten składnik również będą objęte rozporządzeniem.

Decydująca pozostaje klasyfikacja gotowego produktu. Jeżeli jego kod CN nie znajduje się w załączniku I, sam gotowy kosmetyk nie staje się produktem EUDR tylko dlatego, że w jego recepturze wykorzystano surowiec objęty rozporządzeniem na wcześniejszym etapie łańcucha dostaw.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku nowych pozycji dotyczących mydeł. Tutaj prawodawca wskazał już bezpośrednio określone produkty gotowe. W efekcie producent mydła, które mieści się w odpowiedniej pozycji CN i zawiera palmę olejową lub zostało z jej wykorzystaniem wytworzone, będzie musiał przeanalizować obowiązki EUDR dotyczące konkretnego produktu.

To właśnie klasyfikacja taryfowa, a nie lista składników INCI, powinna więc stać się jednym z podstawowych punktów kontroli działów zakupów, regulatory affairs i compliance.

EUDR obejmuje siedem grup surowców

EUDR to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1115 dotyczące udostępniania na rynku UE oraz eksportu z UE określonych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów. Zastąpiło wcześniejsze unijne rozporządzenie dotyczące drewna (EUTR).  

Regulacja obejmuje siedem podstawowych grup tzw. odnośnych towarów:

  • bydło,
  • kakao,
  • kawę,
  • olej palmowy,
  • kauczuk,
  • soję,
  • drewno.

Załącznik I wskazuje natomiast konkretne produkty pochodne oraz odpowiadające im kody CN. W pierwotnym zakresie dotyczącym palmy olejowej znajdowały się m.in. olej palmowy i jego frakcje z pozycji 1511, olej z ziaren palmowych z pozycji 1513, gliceryna o odpowiedniej czystości, kwas palmitynowy i stearynowy oraz przemysłowe kwasy i alkohole tłuszczowe.  

image

Olej klimatyczny zamiast oleju palmowego. L’Oréal Green Sciences Incubator wspiera innowacyjny projekt hamburskiego start-upu

Nowelizacja z 2026 r. rozszerza ten katalog, ale jednocześnie precyzuje go w wielu miejscach. Dlatego nie można przyjąć uproszczenia, zgodnie z którym każda substancja „palmowa” automatycznie podlega EUDR.

Przykładowo znaczenie może mieć również źródło, z którego otrzymano konkretną substancję. Rozporządzenie odnosi się do palmy olejowej jako określonego odnośnego towaru, a nie do wszystkich roślin oleistych. Klasyfikacja musi więc uwzględniać zarówno kod taryfowy, jak i opis produktu zawarty w załączniku.

Najpierw operator, potem dalsze ogniwa

Drugim kluczowym elementem jest ustalenie roli przedsiębiorstwa w łańcuchu dostaw. W tym zakresie istotną zmianę przyniosła nowelizacja EUDR z grudnia 2025 r., czyli rozporządzenie (UE) 2025/2650.

Wprowadzono kategorię „podmiotu na dalszych etapach łańcucha dostaw” (downstream operator) i ograniczono liczbę podmiotów zobowiązanych do składania własnych oświadczeń o należytej staranności (DDS). Podmioty downstream oraz handlowcy nie mają obowiązku ustalania, czy wcześniejszy podmiot przeprowadził należytą staranność, ani składania własnego DDS wyłącznie dlatego, że dalej obracają produktem objętym EUDR.  

Nie oznacza to jednak całkowitego zwolnienia z obowiązków. Podmioty na dalszych etapach łańcucha dostaw i handlowcy muszą gromadzić informacje dotyczące dostawców i odbiorców. Jeżeli dostawcą jest operator, informacje obejmują również numery referencyjne jego oświadczeń o należytej staranności lub identyfikatory odpowiednich deklaracji. Dokumentację trzeba przechowywać co najmniej pięć lat i udostępniać właściwym organom na żądanie.  

W przypadku dużych i średnich podmiotów downstream dochodzi obowiązek rejestracji w unijnym systemie informacyjnym. Jednocześnie pierwszy podmiot downstream lub pierwszy handlowiec w łańcuchu ma szczególną rolę w zapewnieniu identyfikowalności – musi zbierać odpowiednie numery referencyjne od wcześniejszych operatorów.  

image

Aleksandra Dziegieć, Zielone Laboratorium: przemysł surowców kosmetycznych opiera się nadal na nieetycznych olejach

Dla firm kosmetycznych oznacza to, że nawet jeżeli przedsiębiorstwo nie składa własnego DDS, powinno odpowiednio wcześniej ustalić, jakie informacje będzie musiało otrzymać od dostawców i jak będzie je przechowywać.

Trzy terminy stosowania EUDR

Zmiana dotycząca nowych produktów palmowych i mydeł nie przesuwa ogólnego terminu rozpoczęcia stosowania EUDR.

Dla dużych i średnich przedsiębiorstw podstawowy termin to 30 grudnia 2026 r. Większość mikro- i małych przedsiębiorstw rozpocznie stosowanie głównych obowiązków 30 czerwca 2027 r. Wyjątkiem są mikro- i małe podmioty, które wcześniej podlegały unijnemu rozporządzeniu dotyczącym drewna – dla nich termin przypada na 30 grudnia 2026 r.  

Natomiast produkty dodane do zakresu EUDR rozporządzeniem delegowanym 2026/2102, w tym określone pochodne oleju palmowego oraz mydła, będą objęte regulacją od 30 grudnia 2027 r.  

Dla branży kosmetycznej powstaje więc w praktyce kilka równoległych terminów. Firma, która już dziś kupuje składniki znajdujące się w obowiązującym załączniku I, nie może czekać do końca 2027 r. tylko dlatego, że część nowych produktów została odroczona do tego terminu.

Należyta staranność i dane z łańcucha dostaw

Mechanizm EUDR opiera się na zasadzie, że produkt może zostać wprowadzony na rynek UE lub wyeksportowany tylko wtedy, gdy spełnia określone warunki dotyczące braku wylesiania i degradacji lasów, legalności produkcji oraz należytej staranności.

W przypadku operatora oznacza to konieczność zebrania odpowiednich informacji o produkcie i jego pochodzeniu, przeprowadzenia oceny ryzyka oraz – jeżeli ryzyko nie jest znikome – zastosowania środków ograniczających ryzyko. Dokumentacja dotycząca DDS musi być przechowywana przez pięć lat.  

Jednym z najważniejszych elementów systemu są dane geolokalizacyjne dotyczące działek, z których pochodzą objęte regulacją towary. Dla producenta kosmetyków oznacza to, że wymagania dotyczące identyfikowalności mogą sięgać znacznie dalej niż bezpośredni dostawca surowca.

image

Olej kokosowy ekstremalnie drożeje – z codziennego produktu do luksusowego surowca

W praktyce działy zakupów będą więc musiały nie tylko sprawdzać, czy dany składnik ma odpowiednią dokumentację jakościową i regulacyjną, lecz także ustalić, czy jego dostawca potrafi zapewnić informacje wymagane przez EUDR.

„Uproszczenie” oznacza nowe zadania

Zmiany w EUDR zostały wprowadzone również w celu ograniczenia obciążeń administracyjnych. Komisja Europejska wskazywała, że nowelizacja z grudnia 2025 r. ma zmniejszyć liczbę obowiązków raportowych oraz liczbę interakcji przedsiębiorstw z systemem informacyjnym.  

Z perspektywy przemysłu kosmetycznego pojawia się jednak paradoks: jednocześnie z upraszczaniem systemu rozszerzany jest katalog produktów objętych regulacją.

Dla producenta mydeł czy firmy wykorzystującej określone surowce oleochemiczne oznacza to konieczność wykonania dodatkowej pracy: identyfikacji kodów CN, określenia roli w łańcuchu dostaw, ustalenia zakresu informacji wymaganych od dostawców oraz wdrożenia procedur przechowywania i przekazywania danych.

Nie każda firma będzie jednak realizowała pełną procedurę due diligence. Zakres obowiązków będzie zależał od tego, czy przedsiębiorstwo jest operatorem, podmiotem na dalszym etapie łańcucha dostaw czy handlowcem, a także od jego wielkości i rodzaju produktu.

Co firmy kosmetyczne powinny sprawdzić

Pierwszym krokiem powinien być przegląd portfolio surowców i produktów pod kątem kodów CN, a nie wyłącznie nazw INCI. Następnie warto zestawić wyniki z obecnym załącznikiem I oraz z nowymi pozycjami, które będą stosowane od 30 grudnia 2027 r.

W przypadku składników palmowych szczególnej uwagi wymagają m.in. oleje i ich frakcje, gliceryna, kwasy tłuszczowe, alkohole tłuszczowe oraz kolejne produkty oleochemiczne wskazane w nowelizacji. W przypadku produktów gotowych należy natomiast osobno sprawdzić ich klasyfikację. Najbardziej bezpośrednią zmianą dla kosmetyki są nowe pozycje dotyczące mydeł z kodów ex 3401 11 00 i ex 3401 20.  

image

Açaí, biopiractwo i PR: jak Brazylia postanowiła „zaklepać” sobie owoc i składnik kosmetyczny

Drugim etapem powinna być analiza łańcucha dostaw. Firma powinna wiedzieć, kto jest operatorem, kto podmiotem downstream, kto handlowcem oraz od którego ogniwa otrzyma numer referencyjny DDS.

Trzeci obszar to umowy i specyfikacje dostawców. W praktyce przedsiębiorstwa będą musiały określić, jakie informacje dotyczące pochodzenia surowca i zgodności z EUDR powinny być dostarczane wraz z produktem oraz jak będą archiwizowane.

Wreszcie należy rozdzielić dwa zagadnienia: zgodność surowca z EUDR oraz objęcie EUDR gotowego kosmetyku. To nie są tożsame kwestie. Nowe przepisy pokazują to szczególnie wyraźnie: z jednej strony rozszerzają katalog palmowych pochodnych wykorzystywanych w przemyśle oleochemicznym, z drugiej – obejmują wprost tylko określone kategorie gotowych produktów, w tym mydła.

Dla branży kosmetycznej EUDR staje się więc przede wszystkim kwestią klasyfikacji taryfowej, identyfikowalności i zarządzania informacją w łańcuchu dostaw. Najważniejszym terminem dla nowych produktów palmowych i objętych zmianą mydeł jest 30 grudnia 2027 r., ale analiza portfolio i dostawców powinna uwzględniać również wcześniejsze terminy stosowania EUDR: 30 grudnia 2026 r. oraz 30 czerwca 2027 r.  

W przypadku naruszeń EUDR sankcje mogą obejmować m.in. grzywny, konfiskatę produktów czy ograniczenia działalności. Po zmianach z 2025 r. maksymalna wysokość grzywny dla osoby prawnej ma wynosić co najmniej 4 proc. łącznego rocznego obrotu w UE w roku obrotowym poprzedzającym decyzję o jej nałożeniu, a w razie potrzeby kara może zostać podwyższona tak, aby przekraczała potencjalną korzyść ekonomiczną z naruszenia.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
10. październik 2026 22:40