StoryEditor
Rynek i trendy
02.11.2021 00:00

Kosmetyki to najpopularniejsze prezenty pod choinkę – najlepiej w zestawie

Kosmetyki i perfumy to najbardziej popularne upominki, które w zeszłym roku swoim bliskim sprezentowało 49 proc. ankietowanych w badaniu Payback Opinion Poll. Szczególnie lubią je kupować i dostawać kobiety. Do zakupów zachęcają rabaty i promocje.

Według najnowszych danych zebranych przez Packhelp, najwięcej firm rozpoczyna przygotowania do sezonu świątecznego w miesiącach sierpień-wrzesień (62 proc.). Około 27 proc. firm planowało rozpocząć je w okresie październik-listopad. Wśród firm, które rozpoczynają swoje przygotowania najwcześniej, czyli w miesiącach czerwiec-lipiec, dominują e-sklepy z Wielkiej Brytanii. Czy również na polskim rynku przygotowania do świątecznego handlu już trwają?

Przygotowanie sklepu do świąt rozpoczynamy już we wrześniu zamawiając odpowiednie produkty, robiąc im miejsce w sklepie, poprzez odpowiednią ekspozycję przypominamy klientom o zakupach świątecznych. Dbamy o dobre zaopatrzenie na czas świątecznych porządków, świątecznych odwiedzin, a także na wszystkie inne okazje i małe święta, które są w tym okresie jak andrzejki, mikołajki i sylwester – mówi Iwona Warcholik, właścicielka drogerii DP Drogerie Polskie w Zabrzu.

Bardzo popularną opcją, jeśli chodzi o zakup kosmetyków w tym okresie, są atrakcyjne zestawy. Wyzwaniem dla detalu jest wybór z wyprzedzeniem dobrej oferty i optymalne zatowarowanie – aby zestawów nie zabrakło, ani by nie zalegały niesprzedane w magazynach.

Wybór zestawów z myślą o okresie świątecznym i ich zamówienie następuje już w okresie wakacji. Mimo trwającej pandemii wtedy musieliśmy zdecydować, jaką ofertę zaprezentujemy klientom na Boże Narodzenie. To duże ryzyko dla każdej sieci, ponieważ trzeba z dużym wprzędzeniem trzeba podjąć decyzję o wielkości zatowarowania i przewidzieć preferencje klientów – mówi Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu sieci Jawa.

Najbardziej pracowity okres w roku

Na razie, jeśli chodzi o trendy zakupowe dotyczące Bożego Narodzenia, możemy przeanalizować zeszłoroczne zachowania konsumenckie. Badanie Payback Opinion Poll pokazało, jakie prezenty na Gwiazdkę były najpopularniejsze w zeszłym roku. Co ciekawe nie były nimi, co wydawać by się mogło oczywiste, upominki dla najmłodszych. Gry i zabawki, z wynikiem 34 proc., zajęły w tym zestawieniu dopiero drugie miejsce. Najbardziej popularne są kosmetyki i perfumy, które swoim bliskim sprezentowała prawie połowa ankietowanych (49 proc.). Dopiero na kolejnych miejscach znalazły się ubrania, słodycze, książki czy płyty.

Święta Bożego Narodzenia to dla nas niezaprzeczalnie jeden z najbardziej pracowitych okresów w roku. W tym czasie realizujemy nawet 140 tys. zamówień dziennie. W związku z tym ogromną wagę przywiązujemy do tego, by odpowiednio zaopatrzyć nasze magazyny oraz wzmocnić procesy logistyczne, tak by odpowiedzieć na wszystkie potrzeby naszych klientów. Dzięki temu, że współpracujemy z największymi światowymi markami, jak: Dior, Versace, Estée Lauder, Kérastase czy YSL, nasi klienci mogą wybierać z szerokiego asortymentu składającego się z ponad 82 tys. produktów – zapewnia Bartosz Kliś, chief commercial officer Notino.

Rossmann informuje, że w jego tegrocznej ofercie świątecznej znajdą się oryginalne zestawy upominkowe oraz smakowicie wyglądające (lecz stanowczo nie do jedzenia) muffinki, czekolady czy makaroniki do kąpieli. To także gadżety do kąpieli, akcesoria do włosów czy dla fanek domowego manicure, herbaty, słodycze, zdrowe przekąski, kosmetyki pielęgnacyjne dla mężczyzn. W przedświątecznym asortymencie znalazły się również kalendarze adwentowe, których jest aż 14 wersji.

Z raportu „Zakupy świąteczne 2020” Deloitte wynika, że dla 25 proc. badanych czynnikiem, który wpływa na zwiększenie budżetu świątecznego są rabaty i promocje. Kosmetyki i perfumy to popularna kategoria preferowana zwłaszcza przez kobiety, które lubią je kupować na prezenty oraz być nimi obdarowywane.

W okresie świątecznym i przy okazji sylwestra kosmetyki muszą się wyróżniać pięknym opakowaniem, zapachem i bardzo atrakcyjną ceną. Bardzo ważna jest właściwa ekspozycja towaru i ciekawe materiały POS wyróżniające ten konkretny produkt z kategorii – mówi Edyta Kresińska z sieci Jawa.

Ważny jest duży wybór i dobre ceny

Okres Bożego Narodzenia to wyjątkowo dobry czas dla drogerii. Warto dobrze wykorzystać ten czas na wypracowanie satysfakcjonujących obrotów. Producenci sami lub we współpracy z drogeriami dwoją się i troją, żeby świąteczna oferta jak najbardziej zachęcała klientów do zakupu.

Co roku na przełomie września i października napływają do nas oferty prawie wszystkich marek kosmetycznych na zestawy prezentowe, które w ich ofercie są praktycznie tylko raz w roku. Dokonując wyboru kieruję się dwoma rzeczami: ceną i rodzajem produktów. Osobiście bardzo lubię zestawy, w których dodane są limitowane produkty, jak kosmetyczki, skrzynki na narzędzia itp. które później, przy doradzaniu klientowi, są dodatkowym argumentem skłaniającym do zakupu – mówi Iwona Warcholik, właścicielka drogerii w Zabrzu.

Potwierdza to również największa perfumeria internetowa w Europie Środkowo-Wschodniej.

W okresie bożonarodzeniowym największą popularnością cieszą się zestawy upominkowe, perfumy, kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów. Klienci Notino coraz częściej decydują się także na zakup dekoracyjnych produktów dla domu, jak świece zapachowe, lampy katalityczne i dyfuzory, które każdego roku spotykają się z rosnącym zainteresowaniem – dodaje Bartosz Kliś z Notino.

Ewa Nowicka z drogerii Noel ma jednak nieco inne doświadczenia i spostrzeżenia w kwestii oferty zestawów świątecznych. Ta sieć obserwuje zmianę trendu.

W tym okresie stawiamy głównie na białą pielęgnację premium oraz selektywne wody. Zauważamy, że profil klienta się zmienia, klienci skłaniają się ku produktom luksusowym. Według naszych obserwacji konsumenci drogeryjni odchodzą coraz bardziej od kupowania zestawów, które można znaleźć w każdym markecie. Z tego powodu staramy się głównie zaopatrywać w takie pakiety prezentowe, których nie ma w dyskontach i które nie są najtańsze. Zauważamy, że nasi klienci mają mocno ukształtowane gusta oraz przyzwyczajenia i w okresie świątecznym zwiększają ilościowo zakupy produktów, które dobrze znają – wyjaśnia Ewa Nowicka, dyrektor handlowy w sieci Noel.

Iwona Warcholik z Zabrza również stawia na perfumy i ulubione produkty swoich klientów.

Szczególną uwagę zwracam na dobre zaopatrzenie w dziale perfum, które od lat wiodą prym w prezentach i ogólnie w ofercie całego sklepu. Zawsze dbam o dostępność ulubionych produktów klientów, a także obecność nowości, aby maksymalnie dostosować się do potrzeb wszystkich kupujących, którzy w kresie świątecznym mają największą ochotę na zakupy w skali całego roku – dodaje Iwona Warcholik.

Jak pokazuje 23. edycja międzynarodowego badania „Zakupy świąteczne 2020”, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte, w zeszłym roku na prezenty, żywność, podróże oraz spotkania z najbliższymi Polacy przeznaczyli średnio 1318 zł, czyli o 29 proc. mniej niż w roku 2019. W tym roku sytuacja jest lepsza, a pozytywne nastroje dopisują. Z pewnością ten rok będzie lepszy niż poprzedni, dlatego warto dobrze zatowarować swoją drogerię. 

Marta Kudosz
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
04.09.2026 15:56
Sinsay będzie marketplacem. Będzie sprzedawał kosmetyki
Sinsay Plus ma przyciągać klientów częściej niż tylko na zakupy (fot. Shutterstock)Shutterstock

Sinsay otwiera swój e-commerce na zewnętrznych sprzedawców. Jedną z pierwszych rozwijanych kategorii mają być kosmetyki. W 2027 roku oferta platformy ma przekroczyć 100 tys. produktów. Dane Fulfilio pokazują, że decyzja LPP wpisuje się w szerszy trend: chociaż w całym e-commerce znaczenie marketplace’ów lekko słabnie, w segmencie urody i kosmetyków nadal wyraźnie rośnie.

Należący do Grupy LPP Sinsay uruchamia marketplace i po raz pierwszy otwiera swoją platformę sprzedażową na zewnętrznych partnerów. Nowy model ma pozwolić marce poszerzyć asortyment bez ograniczania się do własnych produktów. Wśród kategorii, które mają być rozwijane w pierwszej kolejności, znalazły się kosmetyki, a także zabawki, obuwie, artykuły do domu i akcesoria.

Marketplace Sinsay ma działać w modelu zamkniętym

Oznacza to, że Sinsay będzie wybierać partnerów i kontrolować jakość wprowadzanej oferty. Do platformy mają dołączać zarówno duże marki i producenci, jak i wyspecjalizowani dystrybutorzy oraz sklepy internetowe. Według zapowiedzi spółki liczba dostępnych produktów ma przekroczyć 100 tys. w 2027 roku. Część zamówień ma być wówczas realizowana również z magazynów LPP przez LPP Logistics.

image

Inglot x Allegro? Nadchodzi nowa era współprac beauty: z marketplace‘ami.

Kosmetyki rosną na marketplace’ach szybciej niż cały e-commerce

Wejście Sinsay w model marketplace jest szczególnie interesujące z perspektywy branży kosmetycznej. Z raportu Fulfilio „Marketplace czy własny sklep?” wynika, że beauty zachowuje się inaczej niż cały polski e-commerce.

W ujęciu ogólnorynkowym 21 proc. e-sklepów odnotowało w ostatnich 12 miesiącach spadek udziału marketplace’ów w sprzedaży online. Wzrost wskazało 17 proc. badanych, a 62 proc. nie zauważyło istotnych zmian.

W kategorii uroda i kosmetyki proporcje są odwrotne: 27 proc. firm deklaruje wzrost udziału platform sprzedażowych, a tylko 9 proc. jego spadek.

– Branża beauty jest dobrym przykładem kategorii, w której marketplace i własny sklep mogą pełnić różne role. Z naszego raportu „Marketplace czy własny sklep?” wynika, że w segmencie uroda i kosmetyki tak samo silną pozycję mają Allegro i własne sklepy internetowe – z obu kanałów korzysta po 43% firm z tej kategorii. Beauty wyróżnia się też na tle całego rynku, jeśli spojrzymy na zmianę udziału marketplace’ów w łącznej sprzedaży online - mówi Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio.

image

Sinsay uruchamia marketplace. Oferta ma przekroczyć 100 tys. produktów

Ogółem 21% e-commerce’ów wskazało, że w ostatnich 12 miesiącach udział platform sprzedażowych w ich sprzedaży online spadł, a 17% mówi o wzroście. - W kategorii uroda i kosmetyki proporcje wyglądają inaczej – 27% firm deklaruje wzrost udziału marketplace’ów w łącznej sprzedaży online, a 9% wskazuje spadek. To pokazuje, że w beauty platformy nadal mają przestrzeń do wzrostu dodaje Filipowski. 

Sinsay chce zbudować ekosystem zakupowy

Marketplace ma pomóc przekształcić Sinsay z sieci kojarzonej przede wszystkim z modą w wielokategorialne miejsce zakupów dla całej rodziny. Kosmetyki mogą mieć w tym modelu szczególne znaczenie: są kupowane regularnie, dobrze uzupełniają ofertę modową i lifestylową oraz pozwalają zwiększać częstotliwość kontaktu klienta z platformą.

– Uruchomienie marketplace’u przez Sinsay dobrze wpisuje się w ten trend. Duże marki handlowe coraz częściej chcą budować nie tylko sklep, ale cały ekosystem zakupowy, w którym klient może kupić modę, kosmetyki, akcesoria czy produkty do domu w jednym miejscu. Widać to także szerzej na rynku. Rośnie znaczenie marketplace’ów branżowych i specjalistycznych, np. budowlanych, motoryzacyjnych czy lifestyle’owych – komentuje Arkadiusz Filipowski.

Przykładami takiego kierunku są m.in. platformy marketplace rozwijane przez sieci handlowe, takie jak Castorama czy Kaufland, a wcześniej także projekt VeloMarket, który był pozycjonowany jako marketplace z ofertą zielonych produktów i zdrowego stylu życia.

image

Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?

Dla producentów i dystrybutorów kosmetyków pojawia się zatem kolejny kanał dotarcia do konsumentów – i to do klientów, którzy niekoniecznie rozpoczynają zakupy od poszukiwania kosmetyków. Produkt beauty może zostać dodany do koszyka przy okazji zakupu odzieży, wyposażenia domu, akcesoriów lub produktów dla dzieci.

To jednocześnie kolejny sygnał, że marki modowe, sieci spożywcze i platformy wielokategorialne coraz mocniej konkurują z tradycyjnymi drogeriami oraz perfumeriami o część kosmetycznego koszyka.

Marketplace daje zasięg, własny sklep – dane i lojalność

Rozwój marketplace’ów nie oznacza, że marki kosmetyczne powinny rezygnować z własnego e-commerce. Dane Fulfilio pokazują, że w beauty Allegro i własne sklepy mają dokładnie taki sam zasięg wśród sprzedawców – z obu rozwiązań korzysta po 43 proc. firm z tej kategorii.

Marketplace zapewnia szybki dostęp do dużej grupy klientów i pozwala przetestować popyt bez budowania całej infrastruktury sprzedażowej. Własny sklep daje natomiast większą kontrolę nad marżą, prezentacją produktu, danymi konsumentów oraz komunikacją po zakupie.

image

TOP 10 września 2025: Sinsay buduje marketplace, Perły Rynku 2025 rozdane, Rossmann kłania się młodym

– Dla marek kosmetycznych obecność na takim marketplace może być szansą na dodatkowy zasięg i dotarcie do klienta, który nie szuka wyłącznie kosmetyków, ale kupuje przy okazji inne kategorie. Jednocześnie nie powinno to zastępować własnego sklepu. W beauty bardzo ważne są zaufanie, prezentacja produktu, skład, opinie, obsługa posprzedażowa i powtarzalność zakupów. Dlatego marketplace może wspierać sprzedaż, ale przewagę długoterminową nadal buduje się poprzez własną markę, relację z klientem i dobrze prowadzony kanał własny – podkreśla prezes Fulfilio.

Hybrydowa sprzedaż zamiast uzależnienia od jednej platformy

Z całego badania wynika, że ryzyko uzależnienia sprzedaży od marketplace’ów jest dobrze rozpoznawane przez polskie firmy. Jako średnie ocenia je 77 proc. badanych, jako wysokie – 16 proc., a jako niskie jedynie 7 proc. Tymczasem wśród sprzedawców obecnych na platformach najważniejszym graczem pozostaje Allegro, wskazywane przez 54 proc. firm.

Równolegle rośnie znaczenie własnych sklepów.

image

Paradoks polskiego e-commerce: Allegro daje skalę, ale to własny sklep przynosi największe zyski [RAPORT]

Wzrost ich udziału w sprzedaży internetowej deklaruje 28 proc. firm prowadzących taki kanał, a spadek – 11 proc. Najczęściej wykorzystywanym źródłem ruchu jest e-mail marketing, wskazywany przez 53 proc. respondentów. Ponad połowa sklepów korzysta również z programów lojalnościowych.

W praktyce najbardziej dojrzałym rozwiązaniem staje się model hybrydowy, w którym marketplace odpowiada przede wszystkim za pozyskiwanie nowych klientów i skalowanie sprzedaży, natomiast własny sklep służy budowaniu lojalności, wartości klienta oraz powtarzalności zakupów. Taki model wymaga jednak sprawnego zarządzania cenami, zapasami, dostawami i zwrotami we wszystkich kanałach.

 

Metodyka badania:Badanie „Własny sklep czy marketplace. Strategie sprzedaży e-commerce w Polsce” zostało zlecone przez Fulfilio i przeprowadzone na panelu Ariadna. Wzięło w nim udział 249 przedstawicieli polskich sklepów internetowych odpowiedzialnych za sprzedaż online, rozwój e-commerce, marketplace, marketing lub operacje. Badanie przeprowadzono metodą CAWI w dniach 4–16 marca 2026 roku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
03.09.2026 14:35
Vaseline zostało "Baseline”. Marka podchwyciła viralowy błąd influencerki
Vaseline zmienia nazwę na ”Baseline”. Viralowy żart podbija social mediaShutterstock, Instagram

Koreańska twórczyni internetowa Min Day Lee wymówiła nazwę Vaseline jako "Baseline”. Jej nagranie obejrzały dziesiątki milionów osób. Marka zamiast poprawiać influencerkę, postanowiła wykorzystać żart i sama na chwilę została "Baseline”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu
  • Twórczyni została „CEO” Baseline
  • Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Media społecznościowe potrafią w kilka godzin zamienić drobny językowy błąd w viral. Tym razem bohaterem takiej historii została Vaseline. Wszystko zaczęło się od koreańskiej twórczyni beauty Min Day Lee, która w jednym ze swoich nagrań pokazywała produkty marki i konsekwentnie wymawiała jej nazwę jako "Baseline”.

Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Według informacji przywoływanych przez Brut, publikacja na Instagramie przekroczyła 38 mln wyświetleń. Internauci zaczęli powtarzać "Baseline”, a marka dostrzegła w tym nie problem, lecz gotowy materiał na własną komunikację.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu

Lee nie próbowała celowo zmieniać nazwy marki. Jej wymowa wynikała z różnic językowych. W języku koreańskim nie występuje natywnie angielska głoska /v/, dlatego w zapożyczeniach z angielskiego może być ona odwzorowywana dźwiękiem bliższym "b”. W efekcie "Vaseline” w jej wymowie zabrzmiało jak "Baseline”.

Internet zrobił z tego jednak żart. Użytkownicy zaczęli komentować nagranie, powtarzać nową wersję nazwy i tworzyć kolejne treści.

 

 

Vaseline postanowiło nie walczyć z tym trendem. Oficjalne konto marki zaczęło angażować się w rozmowę, a następnie marka tymczasowo zmieniła swoją nazwę w mediach społecznościowych na "Baseline”.

To był oczywiście fikcyjny rebranding. Produkty nadal pozostały produktami Vaseline, a nazwa firmy nie została zmieniona. Marka wykorzystała jednak viralową sytuację, aby stworzyć własny żart i pokazać dystans do siebie.

Twórczyni została „CEO” Baseline

Na tym marka nie poprzestała. Min Day Lee została przez Vaseline żartobliwie mianowana "CEO of Baseline” – bez rozmowy rekrutacyjnej i bez konieczności przechodzenia przez korporacyjny proces wyboru nowego szefa.

Cała akcja była oczywiście elementem komunikacji w mediach społecznościowych. Jej siłą było jednak to, że marka nie próbowała przejąć kontroli nad viralem poprzez jego wygaszenie. Zamiast tego weszła w rozmowę prowadzoną przez użytkowników i wykorzystała dokładnie ten element, który wcześniej należał do społeczności.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Historia "Baseline” jest ciekawym przykładem tego, jak zmieniła się komunikacja marek beauty w social mediach. Tradycyjny model zakładał, że marka powinna kontrolować sposób, w jaki jest przedstawiana, a nietypową wymowę czy błąd należy możliwie szybko skorygować.

W mediach społecznościowych takie podejście nie zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Viral żyje własnym życiem, a próba jego zatrzymania może sprawić, że marka stanie się jego niechcianym bohaterem.

Vaseline zrobiło coś przeciwnego: zaakceptowało żart, podchwyciło język internetu i pozwoliło odbiorcom dalej się nim bawić. Tym samym sytuacja, która mogła pozostać jedynie viralem z udziałem twórczyni, stała się również elementem komunikacji samej marki.

To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy spontaniczny internetowy żart może okazać się dla brandu cenniejszy niż perfekcyjnie zaplanowana kampania. Kluczowe jest jednak wyczucie momentu. W przypadku Vaseline marka nie próbowała stworzyć mema od zera – najpierw pojawił się organiczny viral, a dopiero później marka zdecydowała się do niego dołączyć.

I właśnie ta kolejność może być najciekawszą lekcją z historii "Baseline”.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. wrzesień 2026 00:58