StoryEditor
Producenci
23.11.2021 00:00

Polskie firmy w dobrej kondycji według raportu Coface

To już szesnasta edycja przygotowywanego przez Coface rankingu TOP 500 CEE pokazuje kondycję 500 czołowych firm z Europy Środkowo-Wschodniej mierzoną ich obrotami. Sektory, które przodowały w poprzednich rankingach, ponownie zajęły trzy najwyższe pozycje w 2020 r.: liderem jest sektor surowców mineralnych, chemikaliów, produktów ropopochodnych, tworzyw sztucznych i produktów farmaceutycznych, wyprzedzając przemysł motoryzacyjny i  transportowy, za którym plasuje się handel.

Obroty 500 największych firm spadły w 2020 r. o 3,3 proc. do 667 mld EUR. Polska przewodzi w zestawieniu, a rodzime firmy poradziły sobie najlepiej w regionie jeśli chodzi o poziom obrotów r/r. Na podium znalazły się także Czechy i Węgry.

Po raz kolejny Polska zajęła najwyższy stopień podium, 32 proc. wszystkich firm w zestawieniu pochodzi z naszego kraju (161 przedsiębiorstw – 2 mniej niż w ubiegłym roku). Chociaż pandemia miała wpływ na polskie firmy, wciąż są one największe w regionie – ze średnimi obrotami na poziomie 1,6 mld EUR. Łączne przychody zmniejszyły się tylko o 0,1 proc., do 258,2 mld EUR w 2020 r., natomiast zyski netto spadły o 20,6 proc. 

Polska jest krajem najbardziej zróżnicowanym w rankingu jeśli chodzi o strukturę sektorową. Żadna pojedyncza branża nie dominuje, chociaż przoduje sektor surowców mineralnych, chemikaliów, produktów ropopochodnych, tworzyw sztucznych i produktów farmaceutycznych, z którego pochodzi 16,8 proc. firm i który odpowiada za 21,6 proc obrotów polskich firm w zestawieniu.

Na trzecim miejscu w rankingu znalazł się handel z 70 firmami (o 3 mniej niż rok wcześniej). Polska, największy rynek konsumencki w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, ma tu największy udział (35,7 proc.), z Polski pochodzą także największe podmioty: Jeronimo Martins Polska i Eurocash. 

Wzrost w regionie Europy Środkowo-Wschodniej był napędzany przez konsumpcję gospodarstw domowych, które zaczęły regenerować się w drugiej połowie 2020 r. dzięki dobrej kondycji rynków pracy. Rosnące płace pracowników i niedobory siły roboczej powróciły, szybko wywierając presję na marże. W tych warunkach obroty największych firm w tym sektorze wzrosły do 102 mld EUR (+9,6 proc.; najwyższy wzrost spośród wszystkich sektorów), a firmy były również w stanie odnotować skromne, ale jednak wyższe zyski netto (+2,7 proc.) – mówi Jarosław Jaworski, CEO Coface w Regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. styczeń 2026 00:31