StoryEditor
Handel
26.01.2024 15:00

Dobrze zarządzany biznes musi analizować każdy centymetr półki. Jak producenci kosmetyków powinni pracować z handlem?

Rynek kosmetyczny w Polsce jest nasycony i bardzo konkurencyjny. Sieci handlowe dyktują na nim warunki i decydują, co konsumenci znajdą na sklepowych półkach / fot. Shutterstock

Postawienie konsumenta w centrum uwagi oraz dostępność produktów to kluczowe warunki, od których powinno się rozpocząć myślenie o budowaniu strategii sprzedażowych, asortymentowych i marketingowych dla marek kosmetycznych na wymagającym, konkurencyjnym i stale zmieniającym się rynku. Eksperci, których zapytaliśmy o opinię są zgodni: powodzenie w realizacji tych strategii nie będzie możliwe, jeśli producenci i handel nie będą działać wspólnie i analizować ścieżek zakupowych konsumentów.

Nowe modele sprzedaży kosmetyków wymuszają na całej branży beauty nowe podejście do budowania asortymentu, zarządzania zapasami, komunikowania się z partnerami handlowymi i z konsumentami. To wymaga stworzenia strategii dla firmy, marki i produktów. Na jakich podstawach budowanie strategii powinno się opierać?

– Zdrowy biznes musi zarabiać. Strategia to jest droga do tego celu. Tylko pozostaje pytanie, którędy ona wiedzie. Czy zawsze przez zwiększanie skali działania? Zapominamy, że droga do celu powinna wieść przez serce konsumenta. Nie jest dziś sztuką wyprodukować. Pytanie, czy konsument widzi w tym wartość, czy nam za to zapłaci, czy nas wybierze – mówiła Dolores Greń, strateg marketingowy podczas debaty "Kosmetyki w handlu – strategie asortymentowe i sprzedażowe na przyszłość" prowadzonej na Forum Branży Kosmetycznej 2023 – biznesowej konferencji organizowanej przez Wiadomości Kosmetyczne.

Czego nie powinniśmy zakładać budując strategie sprzedażowe i marketingowe? – Na pewno nie powinniśmy zakładać, że konsument będzie wkładał jakikolwiek dodatkowy wysiłek w to, aby znaleźć produkt – odpowiedziała Katarzyna Konkel, CEO Omnisense, dyrektor ds. Strategii Customer Experience w Schwitzke Górski. – Dostępność jest kluczowa. Bardzo istotne jest, żeby producenci i retailerzy budowali wspólną optykę skupioną na konsumencie. Konsument Nivei może być równocześnie konsumentem Ziai, a wszystko zależy od sytuacji zakupowej, w której się znajduje.

Misje konsumenckie to są bardzo kręte ścieżki i bardzo mocno powiązane z konkretnymi przestrzeniami sprzedażowymi, e-commerce‘owymi albo fizycznymi. Musimy być tego świadomi, że w pewnych kontekstach, przestrzeniach, np. w dyskontach, w hipermarketach, konsument nie będzie eksplorował, tylko będzie szedł swoją prostą ścieżką. Przestrzenią do eksploracji są monobrandowe oraz premium beauty przestrzenie, w których dajemy konsumentom całe spektrum doświadczeń. Nie możemy zakładać, że na podstawie danych historycznych, zagregowanych danych ilościowych pozbawionych kontekstu, dobrze zaplanujemy asortyment i dobrze poukładamy relacje między producentem a retailerem – podkreśliła.

Co się opłaca sieciom handlowym a co nie?

Rynek kosmetyczny jest nasycony i bardzo konkurencyjny. Wpływa na niego sytuacja gospodarcza, która przekłada się na większą wstrzemięźliwość w zakupach. Czy w takim otoczeniu możliwe jest eksperymentowanie, zabawa asortymentem, czy przeważa twarda kalkulacja – co się opłaca a co nie?

– Dobrze zarządzany biznes musi analizować każdy centymetr półki – pod względem wolumenów sprzedaży, zyskowności, przy coraz niższych marżach i bardzo dużej konkurencyjności. Oprócz tego, że musimy patrzeć na dane również musimy analizować, czy to co stawiamy na półce jest atrakcyjne dla konsumenta – jak on realizuje wspomniane misje zakupowe, po co przychodzi do naszej drogerii.

W asortymencie nie może być nudy. Wykorzystujemy więc każdą okazję do tego, by powiększać atrakcyjność naszej sieci w oczach konsumenta a zarazem – bezdyskusyjnie – powiększać nasze zyski. Wszelkie poszukiwane przez konsumentów innowacyjne produkty muszą znaleźć się w naszej ofercie. Jednocześnie dajemy sobie przestrzeń na wdrażanie produktów, które są niszowe, mniej znanych producentów, ale dobrze rokują na przyszłość – to jest ten moment eksperymentu. Przeważa jednak twarda kalkulacja – co nam się opłaca i gdzie mamy zysk – przyznała Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu w Drogeriach Jawa

image
Debata "Kosmetyki w handlu – strategie asortymentowe i sprzedażowe na przyszłość" podczas 11. Forum Branży Kosmetycznej. Uczestnicy od lewej: Katarzyna Bochner, redaktor naczelna portalu wiadomoscikosmetyczne.pl; Łukasz Barbacki, Barbacki Consulting (moderatorzy); Rafayel Asatryan, general manager, Serpol Cosmetics; Dolores Greń, strateg marketingowy; Katarzyna Konkel, CEO Omnisense, dyrektor ds. strategii customer experience w Schwitzke Górski; Paweł Pietruszka, managing director, Europe Distribution Group; Edyta Kresińska, doradca zarządu ds. marketingu, Drogerie Jawa; Klaudia Rudewicz, dyrektor generalna, Ambra, Grupa Eurocash
Shootit Photography

Klaudia Rudewicz, dyrektor generalna firmy Ambra działającej w grupie Eurocash i będącej organizatorem m.in. partnerskiej sieci Drogerie Koliber, podkreśliła, że rynek niezależny nadal stanowi bardzo duży udział w całym rynku chemii, higieny i kosmetyków w Polsce, a w szczególności w sprzedaży produktów brandowych.

To oznacza, że we współpracy z producentami jesteśmy jednym z najlepszych kanałów, w którym można robić dystrybucję, wprowadzać nowości i rozwijać swój asortyment. Co jest dla nas ważne? Nie ma dziś dobrego hurtownika, który nie jest dobrym detalistą. Dzisiaj wszystkie rozmowy zaczynamy od tego, co Twój produkt może zaoferować w detalu konsumentowi, czym produkt może się wyróżnić, czy ma jakieś uzasadnienie versus konkurencja – a ta jest bardzo duża szczególnie w kategoriach kosmetycznych.

Istotna jest dla nas uczciwość w biznesie i rzetelność we współpracy – rola producenta nie kończy się na wyprodukowaniu i sprzedaży hurtowej, ale również rolą producenta jest wsparcie sprzedaży detalicznej i zaadresowanie faktycznie zmieniających się potrzeb konsumentów. Ważne są działania, które naprawdę wspierają rynek niezależny. Istotne są również dla nas aspekty środowiskowe, zdrowie i wellbeing, czyli rosnące trendy, które widzimy i których nie możemy wykluczać w walce o rosnącą sprzedaż – zaznaczyła Klaudia Rudewicz.

Odnosząc się do tego, że Ambra rozwija także kategorie chemiczno-higieniczno-kosmetyczne w sklepach spożywczych, podkreśliła również, że konsument kupujący te same kategorie, ale w różnych kanałach sprzedaży, ma różne potrzeby. Inaczej dokonuje wyborów konsument kupujący kosmetyki w drogerii, inaczej – kupujący w sklepach spożywczych albo w przemysłowych. – Rynek jest bardzo konkurencyjny, co powoduje, że producenci muszą bardzo konkretnie adresować swój produkt i wiedzieć, z którym dystrybutorem lub siecią współpracować i która najlepiej odnajduje się w ich produktach – dodała.

Edyta Kresińska przyznała, że wprowadzanie nowości czy niszowych marek stało się mniej ryzykowne odkąd sieć Drogerie Jawa ma własny e-sklep i możliwości testowania ich w kanale e-commerce. – To daje szanse na śmiałe, niskokosztowe wdrażanie nowości. Te, które odnoszą sukces w e-sklepie alokujemy w drogeriach stacjonarnych – zaznaczyła.

Marki własne sieci handlowych coraz silniejsze, ale ciągle jest miejsce dla dobrych brandów

Rafayel Asatrian, dyrektor generalny Serpol-Cosmetics potwierdził, że rynek kosmetyczny nie należy dziś do producentów, a do handlu. Widać to także po rosnącej sile marek własnych. – Retailerzy już mają przewagę nad producentami, bo rządzi handlem ten, kto ma półkę i dystrybucję. To oni rozdają karty. Jednak nie stawiałbym hipotezy, że marki własne i brandy producentów stoją w opozycji i wykluczają się. Uważam, że jest to oferta kompleksowa, uzupełniająca się. Konsument ma wybór – jeśli ma emocjonalny związek z danym brandem, wybierze markę producenta, natomiast sieć handlowa proponuje mu znacznie tańszy, ale wcale nie gorszy jakościowo produkt – podkreślił.

Marki własne są dziś bardzo ważnym elementem rynku kosmetycznego. Ich udział zależy od danej kategorii i od danego kraju. W markach własnych prym wiodą Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria, Belgia. Tam udział marek własnych w całej branży sięga 50 proc., ale jest bardzo zróżnicowany per kategoria, w niektórych udział marek własnych dochodzi nawet do 90 proc., a w niektórych to zaledwie 10 proc.

– Za wzrost udziału marek własnych w Polsce w dużej mierze odpowiada kanał dyskontowy – to sklepy tego typu przede wszystkim kreowały i wprowadzały marki własne, wraz z ich rozwojem na rynku polskim rósł udział marek własnych. Dziś wartościowo marki własne w branży stanowią około 20 proc., ich ilościowy udział w rynku jest znacznie większy – mówił Rafayel Asatrian.

Nie ulega wątpliwości, że dla sieci dyskontowych ich marki własne są najważniejsze i są nimi zastępowane produkty brandowe. Jednak według Pawła Pietruszki, prezesa zarządu EDG Europe Distribution Group nie oznacza to, że produkty brandowe zostaną wyparte z rynku.

– Faktycznie udział marek własnych jest wyraźnie uzależniony od kategorii. W produktach higienicznych w Polsce marki własne mają około 60-70 proc. udziałów, a w kosmetyce białej, produktach do twarzy ten udział to 6-7 proc. Trzeba więc na to patrzeć pod takim kątem, gdzie jest przestrzeń dla marki, produktu i wykorzystywać szanse. My nie narzekamy, ostatnie dwa lata są bardzo dynamiczne dla naszej firmy, rozwijamy się w tempie dwucyfrowym. Dzięki temu, że jesteśmy mniejszą organizacją możemy szybko reagować na zmieniające się warunki na rynku – mówił Paweł Pietruszka.

Nie ma zagrożenia, że marki własne wyprą brandy. Nawet na rynkach, gdzie mają 50 proc. udziału w całej kategorii beauty istnieją przecież duże i małe brandy, ciągle pojawiają się nowe. Świetnym przykładem jest rynek niemiecki. Przez wiele lat zamknięty, hermetyczny, a w ostatnich latach jest na nim wysyp nowych brandów. Zawsze jest więc szansa na wprowadzenie marki i produktu. Trzeba być zwinnym, sprytnym, operatywnym, wykorzystywać szanse, które daje otoczenie – podsumował.

Konsument naprawdę w centrum uwagi, a nie tylko w deklaracjach marketingowych

Konsument powinien być w centrum wszystkich działań producentów kosmetyków i handlu – to powtarzano jak mantrę podczas prelekcji i wykładów tegorocznego Forum Branży Kosmetycznej. Eksperci zaznaczali jednak, że chodzi o faktyczne działania, a nie deklaracje w kampaniach czy w działaniach PR.

Według Dolores Greń branża kosmetyczna, producenci, którym zależy na budowaniu marki mają do przepracowania kilka obszarów. – Markę buduje się dekadami, tymczasem wiele firm chce mieć długofalowe wyniki, ale konsumować je dziś, tu i teraz. Konsument często pozostaje z tyłu. Firmy w rzeczywistości nie starają się o konsumenta, tylko prześcigają się w rozmaitych deklaracjach, żeby być lepszymi od konkurencji. Tylko, czy te deklaracje faktycznie klienta interesują? Czy to, co robimy, ma dla niego wartość? – pytała.

Decyzja o tym, który produkt klient wrzuci do koszyka zapada zdecydowanie wcześniej niż przy półce w sklepie. – Dlatego bardzo istotne jest, aby zrozumieć dokładnie, jak dany produkt, kategoria funkcjonuje w życiu konsumenta. Analiza praktyk – dlaczego ten klient zatrzymuje się przed daną półką, dlaczego w taki a nie inny sposób ogląda produkt – jest tak samo ważna jak aspiracyjne aspekty marketingowe dotyczące marki – przekonywała Katarzyna Konkel.

Tłumaczyła jak istotna jest dostępność produktu i analiza dystrybucji, którą buduje producent. – Są takie kategorie, których brak w dyskontach spowoduje, że po prostu zginą. Produkty z tych kategorii są elementem zakupu codziennego, rutynowego, nie generują żadnej emocji po stronie konsumenta i jeśli w tych najprostszych, rutynowych zakupach nie pojawią się, to klient nigdzie indziej po nie nie sięgnie. Trzeba więc potraktować ten obszar jako przestrzeń wspólnych trosk i dokonać wielowymiarowej analizy, czyli nie tylko patrzeć z perspektywy producenta i z perspektywy retailera, tylko zweryfikować, czy klient faktycznie dokonuje zakupu danej marki w danym miejscu i być może szukać nowych touch pointów, iść tam, gdzie ten klient jest. Absolutnie kluczowe jest to, jakie znaczenie dany produkt ma dla konsumenta – podkreśliła.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
09.07.2026 14:30
Maja Popielarska ambasadorką NATURAodNOWA. Program Drogerii Natura stawia na lokalne wspólnoty
Maja Popielarska ambasadorką NATURAodNOWA. Program Drogerii Natura stawia na lokalne wspólnotyMateriał Partnera

Poczucie więzi z miejscem zamieszkania w dużej mierze zależy od tego, czy mieszkańcy mają na nie realny wpływ. Tam, gdzie ludzie współdecydują o kształcie swojego otoczenia, łatwiej o zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności za wspólną przestrzeń. Nie musi to od razu oznaczać wielkich inwestycji. Często wystarczy jeden dobrze zaplanowany projekt, by zaczęto zauważać swoje otoczenie i angażować się w jego współtworzenie. Program NATURAodNOWA, społeczna inicjatywa Drogerii Natura, powstał właśnie po to, aby lokalne impulsy przekształcić w trwałe i odczuwalne zmiany.

Ambasadorką programu została właśnie Maja Popielarska – dziennikarka, miłośniczka natury i jedna z najbardziej rozpoznawalnych propagatorek troski o zieleń w Polsce. Jej dołączenie do NATURAodNOWA to nie tylko wzmocnienie komunikacji projektu, ale też wyraźny sygnał, że inicjatywa wchodzi w nowy, intensywny etap, z konkretnymi realizacjami w lokalnych społecznościach oraz otwartym zaproszeniem do współpracy dla samorządów, organizacji i mieszkańców z całego kraju. 

Czego potrzebuje to konkretne miejsce?

Czym jest NATURAodNOWA i dlaczego warto się jej przyjrzeć? Wiele inicjatyw społecznych zaczyna się od gotowego planu i wizji autora, który następnie próbuje się „dopasować" do konkretnej miejscowości czy obszaru. NATURAodNOWA działa odwrotnie. Punktem wyjścia jest rozmowa z mieszkańcami, samorządem lub lokalną organizacją. Dopiero na tej podstawie powstaje projekt.

To podejście ma swoje uzasadnienie. Potrzeby niewielkiej gminy na Podkarpaciu są inne niż potrzeby osiedla w dużym mieście. Gdzieś brakuje miejsca, w którym seniorzy mogliby spotkać się na ławce w cieniu drzew, gdzieś problemem jest szara, zaniedbana przestrzeń przy bloku, a gdzieś jeszcze brakuje schronień dla ptaków, które od lat tracą naturalne miejsca gniazdowania w miastach. Dlatego program opiera się na kilku typach działań, które łączy jeden cel: poprawa jakości najbliższego otoczenia.

Ławki i skwery jako naturalna przestrzeń do rozmowy

Pierwszym i być może najbardziej uniwersalnym elementem programu są projekty związane z tworzeniem i odnawianiem miejsc do odpoczynku: ławek, skwerów, niewielkich zielonych zakątków. Są częścią otoczenia, traktowaną przez nas jak oczywistości. Tymczasem brak ławki na trasie codziennego spaceru seniora oznacza, że trasa staje się dla niego po prostu za długa. Brak skweru przy blokowisku oznacza, że dzieciaki będą siadać na krawężnikach albo schodach. Tego typu zmiany zaczynają się od kogoś, kto zauważy potrzebę i będzie miał motywację, żeby ją nazwać i zgłosić. W programie tę rolę odgrywają m.in. liderki społeczności związane z Drogeriami Natura. To osoby, które na co dzień prowadzą lokalne sklepy i jednocześnie znają swoją miejscowość lepiej niż ktokolwiek inny.

Sztuka z miejscem w tle 

Drugi obszar to murale inspirowane naturą, osadzone w lokalnym kontekście. Kluczowe jest tu słowo „lokalne". Proponowane projekty odnoszą się do charakteru danego miejsca: jego otoczenia, charakterystycznych elementów, a także historii. Mural na ścianie szkoły, świetlicy czy budynku spółdzielni mieszkaniowej to nie tylko zmiana wyglądu elewacji. Dla mieszkańców staje się on punktem orientacyjnym, a często również powodem do lokalnej satysfakcji. Jest realizacją, która przyciąga wzrok i jest chętnie fotografowana przez odwiedzających.

Przyroda zakorzeniona w mieście

W ramach programu powstają również bezpieczne budki dla ptaków. To element, który przypomina, że miejska przestrzeń należy nie tylko do ludzi. Wraz z postępującą termomodernizacją budynków i ubywaniem starych drzew, krzewów ptaki takie jak wróble, jerzyki, sikorki, tracą naturalne miejsca gniazdowania. Skutki tego procesu ornitolodzy obserwują każdego roku. Populacje wielu gatunków ptaków miejskich systematycznie się zmniejszają. Domki dla ptaków to jedna z odpowiedzi na ten problem. To również bardzo dobry pretekst do rozmowy z dziećmi o uważności na naturę, o tym dlaczego warto zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół nas, a (pozornie!) nas nie dotyczy. To ważny temat, który dzięki podobnym realizacjom łatwo wpleść w rozmowę rodzica z dzieckiem, w zajęcia szkolne czy spotkania w świetlicy.

„Prawdziwa zmiana zaczyna się lokalnie"

Wybór ambasadorki programu nie był przypadkowy. Maja Popielarska od lat konsekwentnie buduje swoją obecność wokół tematów związanych z naturą, zielenią i dbałością o otaczającą nas przestrzeń, zarówno w swojej pracy dziennikarskiej, jak i w prywatnych aktywnościach, które chętnie pokazuje publicznie. To połączenie wiarygodności eksperckiej z autentycznym zaangażowaniem sprawia, że jej obecność w NATURAodNOWA jest czymś więcej niż bycie twarzą kampanii.

Pokładam wielkie nadzieje w tej inicjatywie. Edukacja i mądre działanie mogą przełożyć się na poprawę jakości życia, podniesienie estetyki i przede wszystkim zbliżyć do siebie ludzi. To pewne, że takie miejsca i gesty potrafią zmienić to, jak ludzie czują się w swoim otoczeniu. NATURAodNOWA nie zatrzymuje się na deklaracjach, tu rzeczywiście dzieje się coś konkretnego i potrzebnego – mówi Maja Popielarska.

Jako ambasadorka pojawi się zarówno w komunikacji online - mediach społecznościowych i materiałach digitalowych, jak i osobiście podczas wybranych wydarzeń organizowanych w ramach programu. Te ostatnie będą ogłaszane sukcesywnie, w miarę jak kolejne realizacje będą nabierać kształtu w konkretnych miejscowościach.

Współpraca, która jest fundamentem, nie dodatkiem

Jedną z cech odróżniających NATURAodNOWA od jednorazowych akcji wizerunkowych jest sposób jej budowania. Program opiera się na trwałej współpracy z samorządami, lokalnymi instytucjami, organizacjami społecznymi oraz liderkami społeczności związanymi z Drogeriami Natura. Te ostatnie odgrywają rolę swego rodzaju „czujników" lokalnych potrzeb. Prowadząc drogerię w danej miejscowości, naturalnie znają mieszkańców, słyszą o problemach i wiedzą, gdzie konkretne działanie miałoby największy sens. Dzięki temu program może być rzeczywiście odpowiedzią na realne potrzeby, a nie projektem narzuconym z zewnątrz. Jak podkreślają twórcy inicjatywy, autentyczność, lokalny wymiar i społeczna wartość są fundamentem projektu. To właśnie one mają decydować o tym, jak program będzie się rozwijał w kolejnych miesiącach.

Pomoc trafia w konkretne miejsce

NATURAodNOWA to nie tylko inwestycje w przestrzeń publiczną. Istotnym elementem programu są również akcje charytatywne, w ramach których produkty kupowane przez klientów Drogerii Natura trafiają do lokalnie wskazanych miejsc wsparcia takich jak domy seniora, domy samotnej matki i inne organizacje pomagające osobom w trudnej sytuacji życiowej. Codzienne zakupy takie jak m. in. kosmetyki, środki czystości, produkty pierwszej potrzeby, stają się realną pomocą dla konkretnych instytucji w danej okolicy: znanych mieszkańcom osobiście albo o których słyszeli od sąsiadów. 

Stałe gesty zamiast jednorazowych akcji

Równolegle z działaniami w przestrzeni publicznej Drogerie Natura wprowadziły stałą inicjatywę skierowaną bezpośrednio do osób starszych. Każda środa to Dzień Seniora w Naturze. Otrzymują oni 5% rabatu przy kasie na produkty w cenach regularnych. Akcja ruszyła 17 czerwca 2026 roku i obowiązuje do odwołania Seniorzy są grupą, która w lokalnych społecznościach odgrywa często niedocenianą rolę. Osoby te, znają swoją miejscowość od lat. Wśród szybkich zmian to właśnie oni przypominają, jakie wartości w lokalnej przestrzeni są ponadczasowe. W cyfrowym świecie, często pozostają nieformalnymi strażnikami żywych, sąsiedzkich relacji. Stały gest ze strony Drogerii Natura to uznanie tej obecności. Szczegóły akcji dostępne są na stronie naturaodnowa.pl.

Otwarte zaproszenie do współpracy

Drogerie Natura zachęcają kolejne miasta, gminy, instytucje i organizacje do dołączenia do programu. To szczególnie ważna informacja dla osób działających w samorządach, radach osiedli, świetlicach środowiskowych czy organizacjach pozarządowych, które mają już w głowie konkretny pomysł, ale brakuje im partnera w jego realizacji. Kontakt w sprawie współpracy jest możliwy pod adresem: [email protected]. Informacje o realizowanych projektach będą pojawiać się sukcesywnie zarówno w mediach społecznościowych programu, jak i przy udziale Mai Popielarskiej, która zapowiedziała aktywne towarzyszenie inicjatywie na kolejnych etapach jej rozwoju. 

Informacje o programie i kolejnych inicjatywach są na bieżąco publikowane na stronach naturaodnowa.pl oraz drogerienatura.pl.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
07.07.2026 09:03
Algorytmy AI polecają wybrane kosmetyki. Sprawdź jak zyskać przewagę w wyszukiwarkach
Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beautyShutterstock

Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beauty. Najnowsze dane agencji Foundation pokazują, które marki najczęściej zyskują rekomendacje algorytmów. O sukcesie decyduje zaufanie społeczności oraz silna pozycja w konkretnej kategorii.

Przemysł kosmetyczny wchodzi w zupełnie nową erę pozyskiwania lojalnych klientów. Współcześni konsumenci coraz częściej rezygnują z tradycyjnego wpisywania haseł w wyszukiwarkę Google na rzecz zadawania bezpośrednich pytań sztucznej inteligencji. Algorytmy tworzą gotowe listy zakupowe, analizując w ułamku sekundy opinie w sieci. Stąd producenci muszą błyskawicznie dostosować swoje strategie do nowych realiów cyfrowych.

Jak informuje Cosmetics Business, widoczność w algorytmach AI nie wynika z przypadku, a programy premiują konkretne podmioty. Analiza ponad 1335 wzmianek w popularnych modelach językowych pokazuje jasną zależność rynkową. Systemy polecają firmy, które zbudowały najwyższy autorytet w danej dziedzinie, zamiast promować wielkie, uniwersalne korporacje o bardzo rozmytym profilu.

Wyszukiwarki doskonale segregują asortyment w zależności od precyzyjnych potrzeb użytkowników. W kategorii produktów budżetowych najczęściej pojawiają się e.l.f., Maybelline, NYX oraz L‘Oréal Paris. Z kolei segment luksusowy zdominowały marki Giorgio Armani, Charlotte Tilbury i NARS, co odzwierciedla realne, zakorzenione podziały finansowe na rynku kosmetycznym.

Społeczność wygrywa z reklamą

Wyniki audytu całkowicie burzą dotychczasowe przekonania wielu menedżerów odpowiedzialnych za marketing. Okazuje się, że tradycyjne treści tworzone bezpośrednio przez producentów mają znikomy wpływ na decyzje sztucznej inteligencji. Jak podaje Cosmetics Business, bazy własne marek odpowiadały jedynie za 7 proc. analizowanych materiałów, z których czerpały popularne boty.

Prawdziwym zwycięzcą okazują się publikacje redakcyjne oraz niezależny cyfrowy PR. Tak zwane media zdobyte generują aż 44 proc. odnośników w rekomendacjach algorytmów. Systemy szukają potwierdzenia jakości w niezależnych artykułach, recenzjach dziennikarskich oraz eksperckich testach konsumenckich, które budują autentyczną wiarygodność.

Największą niespodzianką dla branży pozostaje jednak potęga platformy internetowej Reddit. Forum dyskusyjne stało się najczęściej cytowanym punktem odniesienia w całym zestawieniu. Jak informuje Cosmetics Business, wpisy zwykłych użytkowników oraz ich codzienne wymiany opinii wyprzedziły prestiżowe, globalne magazyny modowe i lifestyle, takie jak Vogue czy Allure.

image

Unilever stawia na algorytmy. Sztuczna inteligencja tworzy nowe kosmetyki

– Platformy AI w ogromnym stopniu opierają się na potwierdzeniu wiarygodności przez niezależne źródła. Choć publikacje redakcyjne nadal mają ogromne znaczenie, widzimy obecnie, że równie istotne stają się dyskusje prowadzone przez społeczność. Widoczność zdobywają marki, o których mówią zaufani wydawcy, sprzedawcy oraz konsumenci – a nie tylko te, które mówią same o sobie – podkreśla Olivia Ford, Performance Lead w Foundation.

Różne algorytmy to odmienne źródła

Warto zaznaczyć, że poszczególne systemy technologiczne drastycznie różnią się pod względem doboru informacji. ChatGPT chętnie wybiera renomowane magazyny modowe. Gemini sprawnie łączy oficjalne bazy produktowe z artykułami prasowymi. Perplexity stawia na oferty sklepów online, a Claude szuka mniej oczywistych, niszowych producentów z mniejszym budżetem.

Zestawienie czterech popularnych programów ujawnia zaskakujący brak spójności danych w sieci. Tylko 40 rekomendacji pokrywało się we wszystkich modelach dla tego samego zapytania. Świadczy to o pilnej potrzebie dywersyfikacji działań w sieci, budowania stałego zaangażowania konsumentów oraz pozycjonowania produktów w swojej wąskiej specjalizacji.

Źródło: Cosmetics Business

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
10. lipiec 2026 01:28