StoryEditor
E-commerce
10.07.2023 00:00

Sławomir Siergiejczyk, Glosel: Ponad 30 proc. klientów kupujących żywność dokłada do e-koszyka kosmetyki

Sławomir Siergiejczyk, dyrektor handlowy w spółce Glosel, do której należą internetowe sklepy Bee.pl, TaniaKsiazka.pl, CzaryMary.pl / fot. materiały prasowe
Spółka Glosel, łączy w e-commerce biznesy z różnych kategorii szukając pomiędzy nimi synergii. Sklep Bee.pl specjalizuje się w żywności, do której co roku dobudowuje kolejne kategorie. Obecnie rozbudowuje kategorie kosmetyczną, suplementów diety i detergentów oraz produktów dla domu i ogrodu. W pełnej ofercie sklepu znajduje się ponad 250 tys. produktów. O ekscytującym ale niełatwym biznesie e-commerce i o tym, jak Bee.pl chce układać współpracę z producentami kosmetyków opowiada nam Sławomir Siergiejczyk, dyrektor handlowy w spółce Glosel.

Od kiedy działa spółka Glosel? Czy TaniaKsiazka.pl była projektem, od którego zaczął się biznes?

W e-commerce działamy 20 lat, nieprzerwanie z tym samym właścicielem – Łukaszem Kierusem. Jego pasją od dzieciństwa jest czytanie, stąd pomysł na biznes – sprzedaż książek w internecie. Pierwszy, działający do dziś sklep, to CzaryMary.pl, który oferuje książki ezoteryczne, przedmioty związane z duchowością, magią, ale też zdrowym trybem życia, m.in. zdrowe suplementy, olejki do aromaterapii czy produkty ekologiczne. Kolejnym sklepem była otwarta w 2006 r. TaniaKsiazka.pl, obecnie jedna z największych księgarni internetowych w Polsce.

Co skłoniło Was do uruchomienia kolejnego sklepu – Bee.pl?

Bee.pl powstał w 2018 roku, to wtedy dołączyłem do spółki Glosel, gdzie od początku przedstawiłem wizję zaimplementowania produktów FMCG, w celu dywersyfikacji ryzyka biznesowego opartego głównie na książkach. Tak naprawdę domena Bee.pl w wizji prezesa miała być przeznaczona na wdrożenie sprzedaży zabawek w spółce, a moje dołączenie do firmy naturalnie spowodowało przekierowanie sklepu na produkty FMCG. Kategoria zabawki wpisuje się w dalszą strategię rozwoju sklepu i została przesunięta w czasie.

Od początku obserwowaliśmy rynek i widzieliśmy, że jest potencjał i miejsce na rynku e-commerce dla sklepu ze zdrową żywnością. Już wtedy coraz więcej osób zwracało uwagę na ekologiczne, naturalne i etycznie pozyskiwane produkty oraz składniki pochodzące z czystych terenów. Klienci podczas zakupów zaczęli kierować się zarówno dbaniem o siebie i najbliższych, jak i o środowisko. Mieliśmy wtedy już kilkunastoletnie doświadczenie w biznesie internetowym, więc dużo zagadnień było prostszych niż na początku. Poza tym rynek był dużo lepiej rozwinięty niż w 2000 roku, a mieliśmy już wdrożone procesy obsługi klienta, potrzebne narzędzia, magazyn i – co najważniejsze – doświadczonych pracowników. Początkowo działaliśmy lokalnie, ale dość szybko rozszerzyliśmy działalność. Nawiązaliśmy współpracę z dostawcami, którzy dostarczają nam artykuły ekologiczne, organiczne i certyfikowane.

Kiedy w Bee.pl znalazły się produkty z kosmetycznych kategorii?

Zbudowaliśmy Bee.pl najpierw koncentrując się na produktach spożywczych – tych zdrowszych, a dalej szliśmy w kierunku komplementarności wyboru i dołączyliśmy kolejne kategorie. Od zawsze działaliśmy w strategii stawiającej klienta w centrum.

Na początku był to bardzo niszowy sklep. Skupiliśmy się na dwóch grupach target-klientów – osobach chcących odżywiać się zdrowo oraz na rodzicach, a głównie na mamach, bo to one w większości kupują online. Przez ponad rok rozwijaliśmy przede wszystkim asortyment produktów spożywczych oraz kategoriach żywności i pielęgnacji dla dzieci. Mówiąc o pielęgnacji mam na myśli pieluszki i podstawowe artykuły higieniczne. Dopiero później poszliśmy o krok dalej. Widzieliśmy bardzo duże nasycenie rynku w e-drogeriach, mimo to kategorie urodowe były dostępne w sklepie od początku, ale to produkty spożywcze były i są koniem pociągowym. Podsumowując – dobrze wiedzieliśmy, gdzie jest miejsce dla nas na rynku.

Przeniósł Pan do firmy swoje doświadczenie w FMCG. Gdzie wcześniej Pan pracował?

Moje wieloletnie doświadczenie zawodowe zarówno w obszarze e-commerce, handlu nowoczesnym jak i hurtowym związane jest przede wszystkim z zarządzaniem oraz sprzedażą asortymentu FMCG. Przez kilkanaście lat pracowałem głównie w branży spożywczej, co najważniejsze – znam każdą kategorię FMCG od produktów świeżych, suchych, alkoholi po detergenty i chemię i mam nowoczesne podejście do procesów zakupu i sprzedaży.

Kompetencje zdobywałem w sieciach handlowych, takich jak m.in.: Stokrotka, Tradis – aktualnie Eurocash, a ponad 8-letnią karierę w sprzedaży online rozpocząłem w bdsklep.pl, gdzie pełniłem funkcję senior category managera produktów spożywczych. W obecnej spółce odpowiadam głównie za opracowanie i wdrażanie strategii dla kategorii FMCG i naturalnie rozwój sklepu Bee.pl. Moje doświadczenie zawodowe w sprzedaży online zostało docenione przez Izbę Gospodarki Elektronicznej tytułem Dyrektora e-commerce roku 2022 w kategorii FMCG.

Działanie w tzw. pure e-commerce jest trudniejsze niż w kanale e-commerce wspierającym sieć marketów?

To zależy od siły marki. Jeżeli wchodzimy z nowym brandem, to tę siłę marki ciężko zbudować. Naturalnie łatwiej jest otworzyć nowy kanał sprzedaży dla dużej marki handlowej, która też zaczyna sprzedawać online. Jednak obserwujemy sprzedaż w e-commerce takich podmiotów i to nie są jakieś fenomenalne wyniki.

Żaden duży podmiot handlowy w zasadzie nie publikuje danych sprzedażowych – chociażby ilości zamówień, czy przychodów z tego kanału. Bardziej jest pokazywana dynamika, która rośnie, ale skala działalności tych dużych marek handlowych w e-commerce nie jest jeszcze znacząca. Jest im na pewno łatwiej, bo łatwiej jest im pozyskać ruch siłą marki, jak również przekierować go z offline. My opieramy się bardziej na konwencjonalnym pozyskiwaniu ruchu w e-commerce, czyli poprzez płatne reklamy, reklamy w social mediach, poprzez budowanie zasięgu organicznego, czy też synergię z naszą księgarnią TaniaKsiazka.pl

Poproszę o garść liczb – ile grup asortymentowych i produktów oferuje Bee.pl? Ilu ma klientów? Ile realizuje przesyłek?

Na Bee.pl mamy dostępnych około 250 tysięcy produktów, z czego 30 tys. SKU z kategorii FMCG z kilku grup asortymentowych: produkty spożywcze, uroda, pupil, suplementy diety, detergenty. Ponad 10 tysięcy SKU utrzymywanych jest na stockach magazynowych, co daje nam od 90 do 95 procent pokrycia zamawianych produktów przez naszych klientów. Inaczej mówiąc 90-95 proc. produktów, które są kupowane w Bee.pl znajduje się w magazynie, dzięki czemu skracamy czas wysyłki. Jednak te 5-10 proc. jest jeszcze do poprawienia i chcemy trochę ograniczyć asortyment w tak zwanym modelu order for order. Tak duża liczba produktów dostępnych na zamówienie u dostawcy wydłuża moment wysłania paczki od nas, a dla nas szybka dystrybucja jest i była priorytetem.

Od 2021 r. posiadamy również asortyment z kategorii dom i ogród, w 2022 roku rozszerzyliśmy ofertę o kolejne kategorie, takie jak książki, zabawki, artykuły papiernicze, które są od zawsze dostępne w naszej najmocniejszej marce TaniaKsiazka.pl. Obecnie mamy więc bardzo szerokie portfolio kategorii, a najsilniejszą są produkty spożywcze, tu jesteśmy mocnym graczem na rynku e-commerce.

W 2022 roku zrealizowaliśmy ponad 300 tysięcy zamówień z samego sklepu Bee.pl. W bazie NL mamy około 160 tys. klientów.

W planach z kategorii FMCG mamy nowe opracowanie strategii sprzedaży kosmetyków, kompleksowe wdrożenie kategorii pupil – żywność, pielęgnacja dla zwierząt domowych, rozbudowę kategorii chemia i detergenty, kategorii dom oraz ogród i rośliny.

Te plany wiążą się z większym zaangażowaniem kapitału w stan magazynowy, poszerzenie aktywności marketingowej w wymienionych kategoriach oraz współprace bezpośrednie z producentami. Obecnie współpracujemy bezpośrednio z takimi korporacjami jak m.in. Nestlé, Nutricia, Reckitt Benckiser, Bio Planet, Bakalland, Inco-Veritas. Towar dostarcza nam około 250 dostawców.

Jakie zaplecze magazynowe ma firma?

Przestrzeń magazynową, podobnie jak biuro, dzielimy z TaniaKsiazka.pl. W centrum logistycznym Panattoni Park w Białymstoku wynajmujemy niemal 10 tys. mkw. powierzchni magazynu klasy A. W naszej logistyce używamy nowoczesnych narzędzi do zbierania zamówień, optymalizujemy sposób kompletowania paczek, automatyzujemy procesy.

Część magazynu przeznaczoną na produkty e-sklepu Bee.pl wyróżnia certyfikat zgodności ekologicznej wydany przez Biuro Certyfikacyjne COBICO. Co roku przechodzimy kontrolę i certyfikat jest przedłużany. Dzięki niemu jesteśmy gwarantem jakości dystrybucji produktów BIO.

Dbamy o środowisko. W 2020 roku w magazynie nastąpiła radykalna zmiana w sposobie pakowania zamówień i wyeliminowaliśmy materiały foliowe, ten impuls dali nam klienci, którzy oczekiwali, że będziemy pakować najbardziej ekologicznie jak się da. Paczki wysyłamy w biodegradowalnych kartonach z certyfikatem, wypełnione papierem bąbelkowym. Stare kartony, w których dostarczany jest do nas towar, przerabiamy na miejscu za pomocą specjalnych maszyn na wypełnienia paczek. Jedyna używana folia to odzysk z opakowań produktów, które docierają od dostawców, bo staramy się nie marnować niczego.

E-commerce przyspieszył gwałtownie w pandemii. Jakie ten okres przyniósł Państwu doświadczenia?

Pandemia była dobrym momentem, żeby zaoferować klientom coś więcej niż do tej pory. Rozszerzyliśmy wtedy ofertę o produkty massmarketowe należące do liderów z branży FMCG, nawiązaliśmy wiele współprac bezpośrednich i zaoferowaliśmy nowy asortyment. Wtedy też kategorię urody rozszerzyliśmy o produkty marek korporacyjnych. Nawiązaliśmy współpracę z jednym z największych dystrybutorów w e-commerce jeżeli chodzi o asortyment kosmetyczny, czyli z firmą Primavera Parfum.

Covid to była duża dźwignia dla nas i można powiedzieć, że znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Był moment, że przerosło nas to trochę logistycznie, tak jak wszystkich. Dlatego z uwagi na naszą klientocentryczność, postawiliśmy na porządny serwis i terminowość dostaw, automatycznie ograniczyliśmy w tym okresie sprzedaż tylko do produktów ze stanu magazynowego.

Czy po pandemii klienci, którzy wtedy przerzucili się na e-zakupy, zostali z Wami?

Tak, część klientów została z nami z tego okresu. Z naszych danych wynika, że 17 proc. klientów, którzy zrobili u nas swoją pierwszą transakcję w 2021 roku, zrobiło u nas zakupy także w 2022 roku. Zarazem z danych, które spływają z rynku, widać że Polacy lubią kupować stacjonarnie i chętnie wrócili do chodzenia po sklepach. Jednak na pewno był to duży skok dla nas, jeżeli chodzi o rozwój, a także jeśli chodzi o przełamanie mocnych oporów klientów w robieniu zakupów spożywczych online.

E-commerce się umacnia czy spowalnia po boomie covidowym?

Większość źródeł i menedżerów e-commerce ocenia, że przez najbliższe 2-3 lata dynamika e-commerce utrzyma się na niższym poziomie niż w rekordowych covidowych latach, kiedy znaczna część konsumentów została niejako przymuszona do przenosin do kanału cyfrowego, a stali klienci e-commerce zintensyfikowali swoje zakupy.

Znajdujemy się w ciężkiej sytuacji, jeżeli wziąć pod uwagę takie okoliczności, jak wojna w Ukrainie, a także spowolnienie gospodarcze, widmo kryzysu, wysoka inflacja oraz drastyczny wzrost cen energii na początku 2023 roku. W tym kontekście jednak to właśnie e-zakupy mogą wesprzeć działania konsumentów mające na celu optymalizację wydatków. Na to wskazują badania Izby Gospodarki Elektronicznej z połowy 2022 roku – „W kryzysie do e-commerce”, gdzie 7 na 10 badanych zadeklarowało, że w ciężkich czasach przenoszą swoje zakupy właśnie do kanału cyfrowego, bo jest taniej, sprawniej i mają kontrolę nad tym, gdzie wydali swoje środki.

E-commerce dynamicznie rośnie – taki przekaz mamy z raportów, badań kanałów sprzedaży. Ale koszty wchodzenia w ten biznes oraz utrzymanie jego rentowności i konkurencyjności to są już zupełnie inne kwestie. O tym raczej rozmawia się zakulisowo.

Bardzo mnie cieszy, że pani poruszyła ten wątek, bo w branży nie mówi się często o rentowności biznesu. Chociaż zauważyłem, że w 2023 roku coraz częściej zaczyna się o tym wspominać, że jest to ważny temat.

Czasy taniego pieniądza na jakiś czas się skończyły i odsetki od kapitału bardzo bolą każdy biznes. A nie ma co ukrywać, że rośnie również niepewność wśród konsumentów. Widmo trudnej sytuacji gospodarczej, rosnące koszty, spadek wartości pieniądza, czy też spadek mocy nabywczej Polaków oraz niepewność co do popytu to ważne zmienne w 2023 roku, które trzeba wkalkulować w biznes.

Trzeba też powiedzieć, że głównymi klientami e-commerce są konsumenci z dużych aglomeracji, których moc nabywcza wyraźnie osłabła. Owszem, są to ludzie, którzy mają wysokie przychody, ale pamiętajmy też, że ci ludzie mają największe kredyty, które coraz bardziej ich dociskają. Wszyscy widzimy tego efekty.

Nie ma się co okłamywać, e-commerce to w tej chwili pocovidowa bańka, która prysła. My, zarówno w poprzednim roku, jak i w obecnym, mocno skupiliśmy się na tym, aby podnieść rentowność sklepu i była to bardzo dobra decyzja biznesowa. Nadal notujemy wzrosty sprzedaży rok do roku, ale również widzimy w danych GUS, że udział sprzedaży żywności w e-commerce spadł średnio o 30 proc. rok do roku. Tym bardziej cieszy nas, że klienci zostali z nami, to też pokazuje, że dajemy im coś więcej niż cena.

Warto zwrócić uwagę na to, że stopień skomplikowania pakowania przy średnio 15 szt. różnorodnych produktów oraz dosyć niska średnia wartość produktu, szczególnie w kategoriach spożywczych podnosi poprzeczkę rentowności.

Co ważne mamy w tym doświadczenie i robimy to bardzo dobrze, dzięki temu jesteśmy klika kroków dalej od konkurencji, która nie oferuje tak szerokiego asortymentu, w atrakcyjnych cenach, dostępnego z magazynu w jednym miejscu w jednej dostawie pod drzwi lub do automatu paczkowego.

Jeśli chodzi o kosmetyki średnia wartość produktu jest dosyć wysoka, dlatego też ten asortyment rozwijamy, tak samo jak inne kategorie, zarówno FMCG jak i przemysłowe.

Czy pod wpływem czynników, które Pan wymienił klienci zmieniają nawyki zakupowe?

Zdecydowanie widzimy wpływ spadku mocy nabywczej Polaków na ich wybory konsumenckie. Jeżeli chodzi o Bee.pl, pomimo wzrostu przychodów sklepu rok do roku o ponad 17 proc., to od połowy 2022 roku zauważamy spadek liczby zamawianych produktów. Zwiększone obroty Bee.pl generowane były zwiększoną ekspozycją rozwijanych kategorii oraz zwiększaniem udziału rynkowego w kategorii wiodącej.

Co do cen – wszyscy wiemy z iloma podwyżkami spotkaliśmy się w zeszłym roku – inflacja producencka jest wyższa niż konsumencka, chociaż ostatnie dane z czerwca 2023 wskaźnika PPI dla Europy już są deflacyjne i zapowiada się, że będzie się to pogłębiać, co wpłynąć może w dalszej perspektywie na wyhamowanie inflacji konsumenckiej i być może do spadku stóp procentowych.

Jakie więc są więc wyniki Bee.pl?

Odnotowujemy co roku wzrost odwiedzin na stronie. Mimo widma kryzysu, wojny i ogólnie ciężkiej sytuacji gospodarczej, w 2022 r. odwiedziły nas 2 miliony więcej klientów niż w roku 2021. Ruch bezpośredni wzrósł nam o 20 proc., nasz sklep staje się bardziej rozpoznawalny. Klienci chętnie zapisują się na nasz newsletter – baza klientów w roku 2022 wzrosła nam prawie dwukrotnie. Mamy również wysoki poziom retencji klientów, chętnie do nas wracają.

Co do twardych danych to udział sprzedaży FMCG w spółce wynosi około 30 proc., co daje wartość bliską 100 mln zł rocznie za 2022 rok.

Czyli idzie bardzo dobrze. Sprzedajecie głównie przez swój sklep, czy większy udział ma sprzedaż za pośrednictwem Allegro? Skąd pochodzi ruch?

W spółce sprzedajemy multikanałowo – jesteśmy obecni na większości platform marketplace: Allegro, EmpikPlace, InPostFresh oraz innych. Świadczymy również usługi dla marek, oferując obsługę dystrybucji online ich produktów i oficjalnych sklepów, np. w Strefie Brand Partnera Allegro (Bakalland, BeBio, Targroch, Bonduelle, DeCare oraz inne).

Jako spółka Glosel sprzedajemy głównie przez kanały własne, udział sprzedaży na marketplace z roku na rok rosła, ale nadal to jedynie niecałe 20 proc.

Z naszych analiz wynika, że część klientów kupuje zarówno w naszym sklepie jak i przez platformy, szukając okazji. Więcej kupuje bezpośrednio u nas, widzą jak duży mamy wybór, robią zakupy uzupełniając koszyk produktami z różnych kategorii. Powiedziałbym, że marketplace’y to dla nas dodatkowy kanał sprzedaży, ale nie za wszelką cenę, bo tam zawsze znajdzie się ktoś, kto sprzeda taniej, a co najważniejsze – koszt sprzedaży na kanałach marketplace jest o wiele wyższy niż na domenach własnych. Nam na strategii „zawsze taniej” nie zależy, bo dajemy klientowi coś więcej niż tylko cenę i niebawem wdrożymy strategię „lepszego sklepu” w Bee.pl nad którą pracowaliśmy przez ostatnie 9 miesięcy.

Jaka jest wartość koszyka zakupowego i czy wiecie ilu klientów kupuje produkty z innych kategorii niż żywność?

Wartość średniego koszyka zakupowego wynosi 180 zł i to jest efekt komplementarności zakupów. Już w 2023 roku widzimy pierwsze efekty wdrożenia kolejnych kategorii i ten koszyk nadal rośnie, w ostatnich miesiącach średni koszyk przekroczył już 200 zł. Jeżeli chodzi o dystrybucję bezpośrednią przez kurierów, czyli ciężkie paczki, to 50 procent zamówień przekracza próg wartości ponad 300 zł, co daje klientowi darmową dostawę. Tak, jesteśmy miejscem na szerokie kompleksowe zakupy.

Badamy oczywiście ścieżkę zakupową klienta i zależności występujące pomiędzy kupowanymi produktami. Prawie 30 proc. klientów, którzy kupują żywność, dokłada do koszyka produkty z kategorii uroda. 50 proc. kupujących produkty z kategorii mama i dziecko, dokłada do koszyka żywność, a 25 proc. produkt z kategorii uroda.

Bardzo mocno obserwujemy od czego klient zaczyna zakupy i są to głównie produkty spożywcze. Dlatego to, co wprowadzamy do sklepu, obudowujemy wokół szeroko rozumianego żywienia, szukając komplementarności. Zauważamy, na przykład, że wzrasta liczba klientów kupujących wysokojakościowe produkty dla dzieci, bez dodatku cukru, z dużą zawartością składników odżywczych. Widzę tu synergię z klientami kupującymi kosmetyki dla dzieci – ekologicznych, naturalnych marek.

Co można powiedzieć o handlu ekologicznymi produktami w e-commerce?

Charakterystyczne dla tej kategorii jest to, że producenci często sami sprzedają w e-commerce. Obserwując rynek marketplace’ów my wszyscy, bardziej rozsądnie patrzący na biznes i na rentowność, zastanawiamy się jak to możliwe i po co to robią, że sprzedają tam w tak niskich cenach? Wiele małych marek, które opierają sprzedaż na Allegro jako producent – czyli pakują produkty, wysyłają do klientów detalicznych – ponosi sporo kosztów, które prawdopodobnie nie do końca liczą. Szczerze mówiąc uważam, że w tym roku nastąpi bardzo mocna weryfikacja tych biznesów.

My staramy się współpracować tylko z takimi producentami z kategorii zdrowej żywności, którzy nie sprzedają sami albo mają tak ułożoną strategię, że jest w niej miejsce dla sprzedawcy detalicznego. Z uwagi na nasz duży zasięg nie chcemy promować marek, które same sprzedają detalicznie, bo zazwyczaj równolegle sprzedają również na kanale marketplace czy sklepie własnym z bardzo zaniżoną ceną. Z niektórymi producentami współpracujemy bezpośrednio, z innymi przez największych dystrybutorów. Teraz, przy naszej skali, można powiedzieć, że to już my dyktujemy warunki współpracy, bo dla wielu producentów jesteśmy bardzo dużym odbiorcą, szczególnie z branży eko.

Jak to się Wam udało?

To jest know-how rynkowe, odpowiednie kompetencje w zespole, znajomość konsumenta i jego potrzeb oraz co bardzo ważne – kontakty handlowe, które znacznie skracają proces negocjacji. TaniaKsiazka.pl jest jednym z liderów na rynku księgarskim w sprzedaży e-commerce. To budzi zaufanie i pewność, że strategia dla sklepu Bee.pl będzie realizowana z sukcesem, bo również w branży e-grocery (sprzedaż żywności online) sklep Bee.pl jest już na podobnej pozycji.

Czy pozyskujecie klientów z TaniaKsiazka.pl do Bee.pl? Jak to robicie?

Przychodząc do spółki miałem ambicję pozyskania minimum 5 proc. klientów z TaniaKsiazka.pl, owszem zrobiliśmy to, ale jak się okazało, nie jest to takie proste z uwagi na to, że kupowanie żywności online nie jest jeszcze na tyle popularne, jak kupowanie książek online.

Cały czas pracujemy nad synergią naszych biznesów i w nowej strategii marki Bee.pl jest to jeden z ważniejszych elementów. Wielu klientów kupuje równocześnie w dwóch sklepach – analizujemy to. Łączymy bazy. Wysyłamy newslettery do klientów TaniaKsiazka.pl, którzy wyrazili na to zgodę. Używamy też konwencjonalnych sposobów – dystrybuujemy w książkach ulotki zapraszające do Bee.pl. Pokazujemy reklamy Bee.pl na TaniaKsiazka.pl. Dotychczas skupialiśmy się głównie na pikowych sezonach, a te przypadają w czwartym kwartale i w okresie kupowania podręczników. Tak jak mówiłem wcześniej obecnie jesteśmy na etapie wdrażania strategii marki i konsekwencji w tych działaniach.

Asortymentowo i handlowo jesteśmy w Bee.pl poukładani, ale jeśli chodzi o komunikowanie tego sklepu, chcemy być bardziej spójni i przekazywać klientowi więcej niż informację, że jesteśmy sklepem, w którym można kupić wszystko do domu. 2023 rok to duży nakład sił na rozpoczęcie budowania brandu. Przy czym chcę podkreślić, że jeśli chodzi o alokację w internecie i o zasięgi – jesteśmy praktycznie wszędzie i mamy znakomite wyniki. Budujemy markę promując się w innych kanałach sprzedaży i jesteśmy bardzo widoczni dla klientów poszukujących tych produktów, które mamy w portfolio. Celem nowej strategii marki jest uwolnienie nas od postrzegania tylko przez pryzmat asortymentu, chcemy budować wartość dodaną dla konsumenta. A nazwę Bee.pl – dość trudną, jeśli chodzi o fonetykę – wykorzystamy jako zaletę, która nas wyróżnia.

Kategorie pokrewne do kosmetycznej lub ją uzupełniające to suplementy diety, detergenty i inne produkty do domu, ale też zdrowa/bio żywność. Jak dużą część Waszego biznesu stanowi każda z tych kategorii i o której z nich można powiedzieć, że rozwija u Was się najbardziej dynamicznie?

Zdecydowanie zdrowa oraz bio żywność były najbardziej dynamicznymi kategoriami spośród wymienionych. Tutaj jesteśmy liderem w branży e-commerce. Dynamika naszej sprzedaży w żywności bio, pomimo tak ciężkiego roku 2022, jest nadal wysoka i wynosi 25 proc. – to świadczy, że jesteśmy pierwszym miejscem wyboru dla klienta w e-commerce w tej kategorii.

Co do pozostałych kategorii skala naszej działalności jest o wiele mniejsza niż produktów spożywczych, ale mogę dodać, że w 2023 roku bardzo mocno rośniemy na chemii i detergentach oraz na kategorii ogród i rośliny, gdzie efekt bazy nie jest już taki niski, a dynamika jest 3-cyfrowa rok do roku.

Jeśli chodzi o suplementy diety, po piku covidowym rozbudowaliśmy tę kategorię, nawiązując współpracę z dużym dystrybutorem suplementów. Sprzedaż w tej kategorii mamy porównywalną rok do roku 2021 vs 2022, a w 2023 widzimy już dwucyfrowy wzrost dynamiki sprzedaży.

W kategorii kosmetyków głównie sprzedajemy produkty naturalne, pomimo tego, że mamy w ofercie produkty massmarketowe. Aktualnie jesteśmy na etapie przebudowy kategorii oraz kluczowych zmian w asortymencie, jak również w dystrybucji tych produktów.

W tym roku mocno skupiamy się na chemii i detergentach. Od wielu lat sprzedawaliśmy głównie naturalną chemię, produkty z certyfikatem Ecolabel. Obecnie wprowadzamy duże koncernowe marki, podjęliśmy bezpośrednią współpracę np. z Reckitt Benckiserem i jesteśmy otwarci na kolejne partnerskie współprace, tak jak i w kategoriach kosmetycznych.

Wyszukujecie nisze?

W jakimś sensie tak, niejednokrotnie wprowadzamy nowości na szeroki rynek online, szczególnie widoczne to jest w kategoriach eko, gdzie mamy wpływ na klienta i można nas określić trendsetterem.

Analizujemy również konkurencję, wiemy kto w internecie generuje jaki ruch, jaką ma liczbę zamówień i kto w jakiej kategorii jest mocny. Wiadomo, że w każdej najmocniejsze jest Allegro. Ale kiedy jako klient online myślimy o kosmetykach, to np. o takich e-commerce`ach jak ezebra.pl, Notino, Cocolita, które specjalizują się w ich sprzedaży. Również wiodącą rolę pełnią marki offline: Rossmann, Super-Pharm, Hebe itp., które rozpoczęły ekspansję online. Dodatkowo zauważamy trend przekształcania aptek online w drogerie online, więc na rynku drogeryjnym jest już bardzo ciasno.

Chcemy sprzedawać więcej kosmetyków korporacyjnych, ale wiemy, że są marki online w tym od nas mocniejsze i to wymaga czasu oraz współprac bezpośrednich. Zarazem jestem pewien, że jeżeli klient poszukuje produktów ekologicznych online jego pierwszym wyborem jest i będzie Bee.pl

Jaki więc macie plan na urodową część biznesu? Czy budujecie asortyment tak, żeby produkty i marki wpasowały się w wasz core’owy asortyment zdrowych, ekologicznych produktów, czy jednak idziecie w stronę marek korporacyjnych?

Tak jak wcześniej zaznaczałem, jesteśmy klientocentryczni i zawsze zaczynamy od postawienia nas samych w tej roli. Do tej pory tak właśnie podchodziliśmy do budowania asortymentu i widzimy bardzo dużą synergię, jeżeli chodzi o produkty naturalne w kategoriach spożywczych i kosmetycznych.

Oczywistą potrzebą konsumentów, którzy zdrowo się odżywiają, jest sięganie po naturalne kosmetyki. Interesuje więc nas jak najbardziej współpraca z producentami takich kosmetyków. Jednak chcemy rozszerzyć asortyment i wyjść z niszy eko. Po to były nam potrzebne dystrybucje szeroko rozumianych dużych marek korporacyjnych i jesteśmy otwarci na współpracę z kolejnymi.

Zarazem współpraca z producentami musi być partnerska i dla nas rentowna. Bardzo skupiamy się na jakości produktów oraz ich jakości. Co mam na myśli? Lepsze nie zawsze znaczy, że musi to być ekologiczne. Interesują nas marki które wyróżnia jakość i zaufanie konsumenta, równolegle są to produkty droższe, ale co najważniejsze – wykonane są z dobrych surowców, nie są mocno przetwarzane i dają inną, lepszą wartość dla klienta pod każdym względem.

Na przykładzie asortymentu zabawek: sprzedajemy droższe, wysokojakościowe produkty klasy premium, np. drewniane zabawki lub lepiej wykonane produkty, które wcale nie są tanie, a mimo tego jest na nie duży popyt. Klienci tego oczekują i są w stanie zapłacić za jakość. Tym chcemy się wyróżniać na rynku. To tyczy się także kategorii uroda. Ta strategia nam się sprawdza, bo większość e-commerce skupia się na tanim mass-markecie, my chcemy wyróżniać się lepszym, bardziej unikalnym asortymentem i zostawić w głowie klienta, że u nas kupi produkty lepsze pod każdym względem. Wiem, że jeszcze wiele przed nami, aby prześwietlić każdą kategorię i dotrzymać obietnicy marki.

Obecnie w kategoriach FMCG współpracujemy z ponad 250 dostawcami, z czego 90 proc. to współprace bezpośrednie.

Kilka zdań podsumowania na temat przyszłości e-commerce i Waszego biznesu?

Wiemy, że rynek e-commerce mocno hamuje, a wręcz niektóre kategorie mają prognozy regresywne. Pomimo pogarszającej się sytuacji ekonomicznej planujemy utrzymać dwucyfrową dynamikę wzrostu przychodów w 2023 r. Rozglądamy się nad możliwościami ewentualnego zakupu sklepu lub sklepów online, szczególnie w kategoriach FMCG, w których nie jesteśmy na tyle silni, jak byśmy chcieli, np. uroda, pupil, chemia i detergenty.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
07.07.2026 09:03
Algorytmy AI polecają wybrane kosmetyki. Sprawdź jak zyskać przewagę w wyszukiwarkach
Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beautyShutterstock

Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beauty. Najnowsze dane agencji Foundation pokazują, które marki najczęściej zyskują rekomendacje algorytmów. O sukcesie decyduje zaufanie społeczności oraz silna pozycja w konkretnej kategorii.

Przemysł kosmetyczny wchodzi w zupełnie nową erę pozyskiwania lojalnych klientów. Współcześni konsumenci coraz częściej rezygnują z tradycyjnego wpisywania haseł w wyszukiwarkę Google na rzecz zadawania bezpośrednich pytań sztucznej inteligencji. Algorytmy tworzą gotowe listy zakupowe, analizując w ułamku sekundy opinie w sieci. Stąd producenci muszą błyskawicznie dostosować swoje strategie do nowych realiów cyfrowych.

Jak informuje Cosmetics Business, widoczność w algorytmach AI nie wynika z przypadku, a programy premiują konkretne podmioty. Analiza ponad 1335 wzmianek w popularnych modelach językowych pokazuje jasną zależność rynkową. Systemy polecają firmy, które zbudowały najwyższy autorytet w danej dziedzinie, zamiast promować wielkie, uniwersalne korporacje o bardzo rozmytym profilu.

Wyszukiwarki doskonale segregują asortyment w zależności od precyzyjnych potrzeb użytkowników. W kategorii produktów budżetowych najczęściej pojawiają się e.l.f., Maybelline, NYX oraz L‘Oréal Paris. Z kolei segment luksusowy zdominowały marki Giorgio Armani, Charlotte Tilbury i NARS, co odzwierciedla realne, zakorzenione podziały finansowe na rynku kosmetycznym.

Społeczność wygrywa z reklamą

Wyniki audytu całkowicie burzą dotychczasowe przekonania wielu menedżerów odpowiedzialnych za marketing. Okazuje się, że tradycyjne treści tworzone bezpośrednio przez producentów mają znikomy wpływ na decyzje sztucznej inteligencji. Jak podaje Cosmetics Business, bazy własne marek odpowiadały jedynie za 7 proc. analizowanych materiałów, z których czerpały popularne boty.

Prawdziwym zwycięzcą okazują się publikacje redakcyjne oraz niezależny cyfrowy PR. Tak zwane media zdobyte generują aż 44 proc. odnośników w rekomendacjach algorytmów. Systemy szukają potwierdzenia jakości w niezależnych artykułach, recenzjach dziennikarskich oraz eksperckich testach konsumenckich, które budują autentyczną wiarygodność.

Największą niespodzianką dla branży pozostaje jednak potęga platformy internetowej Reddit. Forum dyskusyjne stało się najczęściej cytowanym punktem odniesienia w całym zestawieniu. Jak informuje Cosmetics Business, wpisy zwykłych użytkowników oraz ich codzienne wymiany opinii wyprzedziły prestiżowe, globalne magazyny modowe i lifestyle, takie jak Vogue czy Allure.

image

Unilever stawia na algorytmy. Sztuczna inteligencja tworzy nowe kosmetyki

– Platformy AI w ogromnym stopniu opierają się na potwierdzeniu wiarygodności przez niezależne źródła. Choć publikacje redakcyjne nadal mają ogromne znaczenie, widzimy obecnie, że równie istotne stają się dyskusje prowadzone przez społeczność. Widoczność zdobywają marki, o których mówią zaufani wydawcy, sprzedawcy oraz konsumenci – a nie tylko te, które mówią same o sobie – podkreśla Olivia Ford, Performance Lead w Foundation.

Różne algorytmy to odmienne źródła

Warto zaznaczyć, że poszczególne systemy technologiczne drastycznie różnią się pod względem doboru informacji. ChatGPT chętnie wybiera renomowane magazyny modowe. Gemini sprawnie łączy oficjalne bazy produktowe z artykułami prasowymi. Perplexity stawia na oferty sklepów online, a Claude szuka mniej oczywistych, niszowych producentów z mniejszym budżetem.

Zestawienie czterech popularnych programów ujawnia zaskakujący brak spójności danych w sieci. Tylko 40 rekomendacji pokrywało się we wszystkich modelach dla tego samego zapytania. Świadczy to o pilnej potrzebie dywersyfikacji działań w sieci, budowania stałego zaangażowania konsumentów oraz pozycjonowania produktów w swojej wąskiej specjalizacji.

Źródło: Cosmetics Business

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
06.07.2026 07:00
K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym
Zapachy napędzają ekspansję K-beautyShutterstock

Koreańskie kosmetyki przeszły drogę od specjalistycznych e-sklepów i TikToka do półek Rossmanna, Hebe, Douglasa, Super-Pharmu, Allegro i Zalando. Segment wart jest już setki milionów złotych, rośnie szybciej niż cały rynek i wchodzi w kategorie, w których dotąd dominowały polskie marki – pielęgnację twarzy i włosów.

Według raportu OC&C z kwietnia 2026 r. sprzedaż koreańskich marek w masowym kanale drogeryjnym w Polsce sięga już prawie 330 mln zł, a segment w ostatnich latach rósł w tempie ponad 60 proc. rocznie. Koreańskie marki kontrolują już  aż 10 proc. rynku produktów do pielęgnacji twarzy, ale ekspansję widać też w innych kategoriach. 

- Wśród najszybciej rozwijających się kategorii obserwujemy przede wszystkim produkty do codziennej pielęgnacji, takie jak sera, kosmetyki z wysoką ochroną SPF, maseczki do twary – szczególnie hydrożelowe – oraz toner pady, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych produktów K-Beauty. Coraz większą popularnością cieszą się również formuły bazujące na składnikach aktywnych spopularyzowanych przez koreańską pielęgnację, takich jak PDRN, Centella Asiatica (Cica), ekstrakty z ryżu czy kolagen – wylicza nam ekspert sieci drogerii Douglas.

Dodatkowym sygnałem skali jest rotacja – Allegro odnotowuje wzrost sprzedaży K-beauty na poziomie plus 78 proc. rok do roku, a sieci handlowe zamiast traktować te marki jako „egzotyczną” podkategorię, tworzą dla nich dedykowane półki, landing page‘e i poradniki zakupowe.

Zdaniem eksperów choć Polscy producenci wciąż kontrolują ponad połowę rynku, to dynamika azjatyckiej konkurencji zaczyna naruszać ich dotychczasowy monopol na masową innowacyjność.

K-Beauty: Cztery kanały, jedna strategia

K-beauty funkcjonuje już równolegle w czterech typach kanałów sprzedaży:

  • drogerie masowe (Rossmann, Hebe),
  • perfumerie selektywne i apteko-drogerie (Douglas, Super-Pharm),
  • marketplace‘y np. Allegro, Amazon 
  • platformy modowe (Zalando).

Granice między nimi zacierają się jednak coraz szybciej. Widać, że to nie jest zwykły import „ładnych opakowań”, lecz nowy model konkurencji, łączący atrakcyjną cenę, estetykę premium, składniki aktywne i viralowość.

Zalando wiodąca europejska platforma technologiczna dla mody i lifestylu, ogłosiła właśnie trategiczne rozszerzenie swojej oferty K-beauty, w której trendowe marki (Beauty of Joseon, Torriden) sąsiadują z tradycyjnymi markami luksusowymi (Armani, Sunday Riley) jako równorzędni partnerzy lifestylowi. 

- Jest to odpowiedź na wyraźną zmianę w zachowaniach konsumentów, którzy coraz częściej sięgają po pielęgnację opartą na zaawansowanych składnikach, przemyślanych formułach i wieloetapowych rutynach. K-beauty, jeszcze niedawno postrzegana jako nisza, dziś jest jednym z istotnych motorów napędowych globalnego rynku kosmetycznego i wyznacza trendy w zakresie formuł i innowacji produktowych - czytamy w komunikacie Zalando. 

- Dzięki dalszemu rozwojowi kategorii K-beauty odpowiadamy na wyraźną zmianę w podejściu klientów do pielęgnacji skóry, która coraz częściej koncentruje się na rutynach, składnikach aktywnych i długoterminowych efektach. Tworzymy inspirującą przestrzeń do odkrywania nowości, wprowadzając także produkty do K-make-upu – mówi Virginie Duigou, Head of Beauty Buying w Zalando.

W ramach tej inicjatywy platforma wprowadziła m.in. zestaw startowy, K-beauty, dedykowaną strefę tematyczną oraz harmonogram premier poszukiwanych marek. Na Zalando można teraz odkryć koreańskie marki takie jak m.in. Haruharu Wonder, Torriden, RoundLab, Abib, SOME BY MI, Dr.Jart+ oraz Beauty of Joseon. Cała sekcja „K-Beauty haul” liczy już 94 produkty - tylko sama marka COSRX ma na platformie kilkanaście pozycji w cenach 55–167 zł.

Zalando komunikuje kategorię językiem „glass skin” i estetyki – bardzo podobnym do narracji TikToka i Instagrama.

- Poprzez rozwój asortymentu, nawiązywanie partnerstw na wyłączność oraz rozbudowę strefy contentowej, wzmacniamy ofertę beauty, tworząc doświadczenie zakupowe, które łączy wysokiej jakości produkty, angażujące treści i aktualne trendy kulturowe  – dodaje Virginie Duigou z Zalando.

Drogerie tworzą osobne półki z koreańskimi produktami 

Lider sprzedaży drogeryjnej, Rossmann od dawna prowadzi osobną sekcję koreańskich kosmetyków z markami takimi TIRTIR, Beauty of Joseon, Biodance, Medicube, Arencia, Anua, Dr. Althea, Eqqualberry, FWEE i ROM&ND. Ale ekspansja kosmetyków made in Korea widoczna jest w wynikach finansowych sieci za 2025 r. - w ubiegłym roku Rossmann zanotował wyraźny wzrost importu z Azji. 

Jego główny konkurent w Polsce, drogerie Hebe także ma wydzielony segment. Znajdziemy tam populrane marki tj. Beauty of Joseon, Missha czy Biodance z cenami startującymi od 14,79 zł za maskę Biodance i 49,99 zł za BB cream Missha. 

Hebe stale powiększa portfolio K-Beauty. W czerwcu sieć ogłosiła wprowadzenie do sprzedaży we współpracy z Gaboną - głównie online - kolejnych czterech marek: Colorgram, Black Rouge, Laka oraz Bring Green, które mają szansę przyciągnąć uwagę fanek lekkich tekstur, błysku, koloru i dopracowanej pielęgnacji. Podobnie jak Douglass czy Zalando - postawiła na marki makijażowe, reprezentujące najnowsze trendy. 

PureHeals to inna koreańska marka kosmetyków, która na stałe zagościła w Hebe, a krem i ampułka z seriiCentella z wąkrotką azjatycką doskonale wpasowały się w codzienne rytuały polskich konsumentek. 

- Koreanki cenią ją od lat za wyjątkowe właściwości kojące, zdolność do szybkiej regeneracji skóry i wsparcie naturalnej bariery ochronnej. Ten kultowy składnik K-Beauty pozostaje nieustannie na topie, a coraz więcej Polek włącza kosmetyki z centellą do swojej codziennej rutyny - mówią nam przedstawiciele marki. 

W sieci perfumerii Douglas dostępne są także marki droższe takie jak SKIN1004 i COSRX. 

- Segment K-Beauty pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w portfolio Douglas. Obecnie oferujemy około 40 starannie wyselekcjonowanych koreańskich marek, a ich liczba systematycznie rośnie. Co istotne, coraz więcej z nich wprowadzamy również do perfumerii stacjonarnych. Dzięki temu klienci mogą nie tylko kupić produkty, ale także przetestować je na miejscu i skorzystać z wiedzy oraz rekomendacji naszych konsultantek. W efekcie znaczenie kanału stacjonarnego w tej kategorii sukcesywnie wzrasta - mówi ekspert perfumerii DOUGLAS. 

Ekspnsja widoczna jest w sieci drogeryjno-aptecznej Super-Pharm, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży odnowowujemy w segmencie e-commerce: Notino, Cossibelle czy Allegro. 

Masstige, nie premium – mechanizm cenowy K-Beauty?

konkurentów. Koreańskie nowości w Rossmannie czy Hebe demokratyzują luksus. Polskie marki muszą konkurować już nie tylko składem, ale przede wszystkim marketingiem wizualnym. Produkty wyglądają premium dzięki minimalistycznym opakowaniom, estetyce apteczno-dermatologicznej, składnikom aktywnym i narracji „rytuału”, ale ich ceny pozostają konkurencyjne wobec marek premium. Do tego dochodzi atrakcyjny storytelling składnikowy: glass skin, wąkrota azjatycka, fermenty, PDRN, śluz ślimaka, SPF, bariera hydrolipidowa.

To zjawisko ma swoją nazwę – masstige (mass + prestige), znane też jako accessible premium.

To zagrożenie dla P-Beauty, ponieważ polskie marki długo budowały przewagę na formule „dobra jakość za rozsądną cenę” – a teraz tę przestrzeń zajmuje konkurencja z silniejszym storytellingiem.

- Koreańskość w branży beauty nie odnosi się już tylko do kraju pochodzenia, ale oznacza rutynę pielęgnacyjną utożsamianą z jakością i skutecznością. Koreańska filozofia pielęgnacji twarzy w ostatnich latach bardzo mocno zakorzeniła się w Polsce i zmieniła zachowania konsumentów, a także wymusiła na producentach zmianę podejścia do tworzenia kosmetyków – komentuje raport Agnieszka Przybył, manager w OC&C Strategy Consultants. 

Kto stoi za boomem K-beauty w Polsce?

Liderem i weteranem importu marek azjatyckich do Polski jest firma Eurus, która wprowadziła na rynek i dystrybuuje w Hebe i Rossmannie marki takie jak Mediheal (ikona masek w płachcie) oraz a także posiada koreańskie marki własne jak Kimoco (produkcja w Korei) oraz Revoss.

Co istotne – Kimoco (Kimoco Beauty), marka aktualnie podbijająca Rossmanna liniami Glass Skin, jest marką własną Eurusu. To strategiczny ruch: polski dystrybutor, bazując na latach doświadczeń z rynkiem koreańskim, stworzył brand skrojony pod europejskiego konsumenta – zakorzeniony w filozofii azjatyckiej pielęgnacji, ale zarządzany przez polski kapitał.Obecnie sprzedaje produkty także w USA. Pokazuje to, jak P-Beauty zaczyna samo adaptować logikę K-beauty, by utrzymać konkurencyjność.

Najbardziej widoczny gracz K-Beauty w Polsce to Gabona, którego portfolio obejmuje kilkanaście koreańskich marek dostępnych w Hebe (One-Day‘s You, Hidehere, Velvety), DOZ i Super-Pharm (Atopalm, Zeroid, Real Barrier, Derma-B), Douglasie (Dr. Melaxin, Barulab, Real Barrier), a także w mniejszych drogeriach jak Bio Planet, Naturze i Dr. Max.

Inni importerzy to m.in. SkinCare – europejski oficjalny importer/dystrybutor marek Purederm, Farmstay, Bergamo czy Ottie. Marki CLIV, PureHeals i Soqu będące w sprzedaży w Hebe dostarcza Merkury SA. Z kolei AMGS Investment/Shibushi to główny dystrybutor koreańskich marek luksusowych i premium.

Nowy front: koncerny farmaceutyczne wchodzą w dermokosmetyki

Co ciekawe obecnie koreańskie firmy farmaceutyczne coraz aktywniej rozszerzają działalność produkując kosmetyki dermatologiczne. Sięgają po receptury inspirowane badaniami klinicznymi napędza wzrost segmentu dermokosmetyków w Korei i ich eksport.

Przedstawiciele firmy Dongkook Pharmaceutical, Daewoong Pharmaceutical wskazują wzrostowy trend i popyt na pielęgnację skóry opartą na badaniach naukowych jako kluczową szansę rozwoju dla całej branży. Producenci leków - Daewoong Pharmaceutical, Yuhan Corporation i Hanmi Science przekładają wyniki badań farmaceutycznych, opatentowane składniki i technologie na produkty kosmetyczne dostępne w masowej sprzedaży. Wykorzystują doświadczenie w pielęgnacji ran, badaniach nad czynnikami wzrostu i witaminami, by rozwijać własne linie – każda z tych firm ma już markę kosmetyczną dostępną na rynkach globalnych.

Zdaniem autorki: Co ekspansja K-Beauty oznacza dla rynku? 

Wzrost segmentu o ponad 60 proc. rocznie przy jednoczesnej ekspansji do kolejnych kanałów (marketplace‘y modowe, perfumerie selektywne) sugeruje, że walka o półkę pielęgnacyjną w najbliższych latach będzie się zaostrzać.

Produkty kosztują w drogeriach zwykle 50–130 zł za krem/serum, są droższe od wielu dobrych polskich produktów, ale są w zasięgu portfela przeciętnego klienta. Warto jednak podkreślić, że to nie jest puste pozycjonowanie, ponieważ marki koreańskie bazują na wysokich stężeniach cenionych składników (śluz ślimaka, centella asiatica, fermenty, woda ryżowa, peptydy), a azjatycka technologia formulacji jest uznawana za jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie. 

K-beauty w Polsce przestaje być chwilową modą i staje się trwałym elementem struktury rynu. Dla polskich producentów i dystrybutorów kluczowym pytaniem nie jest, czy konkurować z K-beauty,  ale jak wykorzystać jej logikę– czego przykładem jest strategia Eurusu z marką własną Kimoco. 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
18. lipiec 2026 10:44