StoryEditor
Sieci i centra handlowe
04.03.2026 12:48

Lidl, Biedronka i wojna cenowa 2.0. Tym razem w kategoriach higieny i baby care

Na rynku zauważalny jest spadek ilości promocji w sieciach handlowych w dotychczasowym modelu  / ai

W odpowiedzi na zaostrzającą się walkę o portfele polskich konsumentów, Lidl Polska ogłosił „Rewolucję cenową”. Sieć zapowiedziała trwałe obniżenie cen regularnych kluczowych produktów, odchodząc od modelu opartego wyłącznie na czasowych promocjach. Praktycznie w tym samym czasie o zbliżonej strategii poinformowała Biedronka, a chwilę wcześniej nową bogatą ofertą drogeryjną pochwalił się też Carrefour. Czy te ruchy są sygnałem rozpoczęcia nowej fazy walki cenowej w segmentach o wysokiej rotacji: artykułach higienicznych oraz produktach dla dzieci? A może to początek wzmożenia rywalizacji na rynku kosmetyczno-drogeryjnym – tym razem z dyskontami po jednej stronie i drogeriami po drugiej?

Kategorie drogeryjne i higieniczne pod lupą

Lidl, podobnie jak jego największy konkurent czyli Biedronka, identyfikuje w swoim najnowszym komunikacie kategorię higieny jako ważny element budowania lojalności klienta. Obniżki cen regularnych w tym segmencie sięgają blisko 30 proc., co wymusić może na dostawcach marek własnych i producenckich rewizję dotychczasowych strategii marżowych. W ramach nowej polityki cenowej klienci Lidla znajdą m.in. papier toaletowy 3-warstwowy Floralys, którego cena regularna spadła o 27 proc., osiągając poziom 13,99 zł za opakowanie.

Baby care: agresywne cięcia w segmencie pieluszek i żywności

Kategoria produktów dla dzieci (baby care) to dla Lidla tzw. destination category – produkty, które przyciągają klientów do sklepu na duże zakupy rodzinne. Skala obniżek w tym obszarze jest konkretna:

  • pieluszki Premium 4 Maxi Lupilu: rekordowa obniżka o 39 proc. (nowa cena regularna: 19,99 zł).
  • mleko następne Bebilon Advance 2: cena zredukowana o 24 proc. do poziomu 67,99 zł.
  • mleka, kaszki i pozostałe produkty spożywcze dla najmłodszych: cała kategoria została objęta nowym systemem wyceny, co ma zneutralizować wpływ inflacji w tym wrażliwym sektorze.

Lidl: fokus na budżet domowy

Strategia Lidla „Twoje niskie ceny” ma na celu uproszczenie procesu zakupowego i wyeliminowanie konieczności „polowania na okazje” przez konsumentów. 

– W Lidl Polska nieustannie analizujemy potrzeby naszych klientów i szukamy najlepszych rozwiązań, które realnie wpływają na ich codzienne oszczędności. To właśnie z myślą o domowych budżetach podjęliśmy decyzję o obniżeniu cen regularnych wybranych artykułów – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych w Lidl Polska.

Ruch Lidla to klasyczny przykład strategii EDLP (Every Day Low Price), która w marcu 2026 r. staje się dominującym narzędziem walki z konkurencją formatu discount (chwilę wcześniej podobną strategię dla podobnych kategorii produktów ogłosiła Biedronka). Warto zauważyć, że szeroką i bogatą ofertą kosmetyczno-drogeryjną pochwalił się kilka dni temu Carrefour, a nad rozbudową oferty kosmetyków (w tym marki własnej) oraz suplementów konsekwentnie pracuje też Kaufland.

image

Carrefour wita wiosnę nowym katalogiem kosmetycznym – stawia na promocje, modne trendy i akcesoria

Dla producentów z branży kosmetyczno-higienicznej ruch Lidla może oznaczać:

  • zwiększoną presję na koszty produkcji: sieci będą oczekiwać od dostawców wsparcia w utrzymaniu niskich cen bazowych
  • zmianę komunikacji marketingowej: akcent przesuwa się z „okazji tygodnia” na „stałe oszczędności”.
  • wzmocnienie marek własnych: produkty takie jak Floralys czy Lupilu zyskują potężny argument sprzedażowy w starciu z markami markowymi (A-brands).

To, co ogłosił 2 marca Lidl („Rewolucja cenowa”) jest bardzo zbliżonym komunikatem do zapowiedzi ruchu Biedronki („Obniżka cen regularnych”). Wydaje się, że z perspektywy biznesowej obie sieci dyskontowe dokonały właśnie fundamentalnego zwrotu w sposobie walki o klienta w kategoriach drogeryjnych i higienicznych. 

Wydaje się to być potwierdzeniem opublikowanych niedawno wyników badań UCE Research, z których wynikało, że na rynku spadła ilość promocji w sieciach handlowych – także jeśli chodzi o drogerie i apteki. Analitycy wskazywali również, że konsumenci mogą oczekiwać w związku z tym zmian w strategiach promocji produktowych – odejście od dotychczasowych i zastąpienie ich nowymi koncepcjami.

image

Drogerie i apteki ze spadkiem liczby promocji. Eksperci: sieci nie zrezygnują z promocji, lecz będą je sprytniej konstruować

Dlaczego to model DM, a nie Rossmanna?

W pierwszych dniach marca obydwie sieci, czyli Biedronka i Lidl, zakomunikowały oficjalnie swoje strategie cenowe. Wydają się one zbliżone do modelu, od lat stosowanego przez sieć drogerii DM, która konsekwentnie trzyma się swojej własnej filozofii – zamiast szybkich promocji DM stawia na stałe ceny. Wszystkie produkty, zarówno te marek własnych, jak i znanych producentów, objęte są gwarancją trwałej ceny, która nie wzrasta przez minimum cztery miesiące od daty ostatniej podwyżki. W tym czasie cena może spaść, ale nie zostanie podniesiona. Dodatkowo każda zmiana cen jest jasno oznaczona na etykietach z cenami na półkach.

– Wiemy, że Polacy kochają promocje, i choć nasza polityka cenowa od początku wywoływała dużo pytań, jesteśmy przekonani, że obraliśmy właściwy kierunek. Wierzymy, że „atrakcyjność ceny” to coś więcej niż tylko szybka promocja. To jakość, od której nie ma odstępstw. Chcemy, by nasi klienci mieli pewność, że w DM zrobią zakupy po uczciwych cenach, bez polowania na okazje i sztucznych rabatów, które ostatecznie są finansowane wyższymi cenami innych produktów. W ten sposób łączymy zalety sklepów specjalistycznych z korzyściami, jakie daje model dyskontowy – wyjaśniają Barbara Schmehl i Grzegorz Gerus, dyrektorowie obszaru marketingu i zakupów DM w Polsce.

Jak dodają dyrektorzy, dzięki temu klienci mogą robić zakupy w swobodnej atmosferze, wybierać dokładnie swój ulubiony produkt w żądanej ilości, wtedy, kiedy potrzebują – bez presji czasu, jaka towarzyszy ofertom specjalnym i bez konieczności robienia zapasów.

– Zakorzenienie idei stałej niskiej ceny jest trudne wśród polskich klientów przyzwyczajonych do agresywnych promocji. Jednak my pozostaniemy jej wierni. We wszystkich innych krajach, gdzie działa DM, też obowiązuje ta zasada i doświadczenie pokazuje, że potrzeba kilku lat, żeby utrwalić taki model sprzedaży w umysłach konsumentów – podkreślał w rozmowie z “Wiadomościami Kosmetycznymi” w 2024 roku Hubert Iwanowski, ówczesny dyrektor obszaru marketingu i zakupów sieci DM.

DM wkraczając na polski rynek blisko cztery lata temu (pierwsza drogeria tej sieci została otwarta we Wrocławiu w kwietniu 2022) miało świadomość, że w środowisku retailowym w Polsce dominuje zasada high-low – czyli cena regularna plus częste promocje.

– My pojawiliśmy się z naszym innowacyjnym konceptem trwałej ceny. Ja tak podkreślam dyskontujący charakter naszych drogerii, bo w dyskoncie tkwi korzeń stałych cen, bez promocji – dyskonty kiedyś promocji nie stosowały, one pojawiły się z czasem. Drogeria DM od 30 lat – odkąd istnieje, od 1994 roku jest wierna tej idei – utrzymuje stałe ceny. Dziś takie podejście to podjęcie walki z inflacją. To jest jedna rzecz. Z drugiej strony – ściągamy z konsumenta balast polowania na promocje, ciągłego sprawdzania, gdzie i kiedy jest taniej. U nas ceny są zawsze niskie, na nas możesz polegać. Chcemy, żeby klient podczas zakupów skupił się na swoich potrzebach, na tym co chce kupić, czego naprawdę potrzebuje, a nie na tym, co akurat jest w promocji – wyjaśniał dwa lata temu w rozmowie z “Wiadomościami Kosmetycznymi” Hubert Iwanowski.

Cierpliwość i konsekwentna strategia cenowa

Jak dziś widać, cierpliwość i konsekwencja opłaciły się, a rynek (konkurencja) i klienci docenili zalety tej strategii cenowej. Podejście DM do promocji i cen było na polskim rynku trudne do wytłumaczenia konsumentowi – szczególnie na początku. Sieć miała świadomość, że wymaga to czasu i cierpliwości. Na wszystkich rynkach, gdzie DM prowadzi swoje sklepy, sieć stosuje ten sam model cenowo-promocyjny. – Doświadczenie pokazuje, że potrzeba kilku lat, żeby zakorzenić taki model sprzedaży w umysłach konsumentów – wskazywał w rozmowie z naszym portalem Iwanowski.

Model stałych niskich cen (wdrażany obecnie, w marcu 2026 roku, przez Biedronkę i Lidla) jest z punktu widzenia klienta i retailera bardziej stabilny: zakłada, że cena na półce jest niska każdego dnia przez długi czas (minimum kilka miesięcy). To buduje większe zaufanie do marki i poczucie bezpieczeństwa budżetowego u klienta – szczególnie w czasach inflacji i zwiększania oszczędności.

Jest to model odbiegający od tego, który był stosowany do tej pory przez Rossmanna (oraz dyskonty, w tym Lidl i Biedronkę) – czyli opierającego się na częstych, głębokich, ale krótkotrwałych promocjach (typu „3+2”, „-50% na drugi produkt”). Ten sposób promocji buduje nawyk „polowania na okazje”, ale sprawia, że ceny regularne są postrzegane jako wysokie. A klient kupuje często nie to, po co faktycznie przyszedł do drogerii, ale to, co danego dnia jest w promocji “2+2”.

image

Listonic: Rossmann dynamizuje oferty promocyjne i przyspiesza tempo – mimo dominacji na rynku

Co dalej z branżą kosmetyczno-higieniczną?

Czy to już koniec „szczytów promocyjnych”, królujących do tej pory na półkach dyskontów? Dla producentów zmiana taka oznacza zapewne stabilniejsze, ale niższe marże. Znika też problem gwałtownych skoków sprzedaży podczas promocji na rzecz stałego, przewidywalnego popytu.

Wydaje się więc, że mamy do czynienia z wojną cenową, ale na nowych zasadach. Lidl nie mógł pozwolić Biedronce na przejęcie na wyłączność narracji o „niskich cenach bez promocji” i dołączył do strategii cenowej, zapoczątkowanym na polskim rynku przez drogerie DM. Widać wyraźnie, że obecnie rynek retail w Polsce przechodzi największą od lat korektę polityki cenowej w kategoriach higieny i produktów dla dzieci, a także w podejściu do promocji i cen. Która z sieci spożywczych zaskoczy nas jako kolejna nową-starą strategią stałych, niskich cen?

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Sieci i centra handlowe
05.10.2026 14:47
Zobacz strefę beauty w Søstrene Grene; duńska sieć już w Polsce! [GALERIA]
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia. / Agata Grysiak
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia. / Agata Grysiak
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia. / Agata Grysiak
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia. / Agata Grysiak
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Sklep Søstrene Grene w centrum handlowym Westfield Arkadia.
Gallery

Duńska Søstrene Grene, założona w 1973 r. w Aarhus, w ciągu ponad pięciu dekad przekształciła się z rodzinnego sklepu w międzynarodową sieć liczącą ponad 400 placówek. W roku finansowym 2025/26 jej przychody sięgnęły 3,322 mld koron duńskich, a firma w 2026 r. rozpoczęła ekspansję m.in. w Polsce. Choć podstawą oferty pozostają produkty do domu, hobby i lifestyle, sieć rozwija również kategorię beauty i produktów pielęgnacyjnych.

Søstrene Grene jest rodzinną duńską firmą handlową, której historia rozpoczęła się w 1973 r. w Aarhus. Pierwszy sklep otworzyli małżonkowie Inger Grene i Knud Cresten Vaupell Olsen. Placówka znajdowała się na pierwszym piętrze, w trudno dostępnej lokalizacji. Aby przyciągnąć klientów, właściciele stworzyli sklep, który miał być nie tylko miejscem zakupów, ale również doświadczeniem sensorycznym. Ten element pozostał jednym z fundamentów konceptu marki.  

Nazwa sieci odwołuje się do fikcyjnych sióstr Anny i Clary. To właśnie ich historia jest wykorzystywana w komunikacji marki i budowaniu charakterystycznego świata Søstrene Grene. Obecnie firmą zarządza drugie pokolenie rodziny: Mikkel Grene pełni funkcję CEO i współwłaściciela, a Cresten Grene odpowiada za obszar kreatywny i koncept marki.  

Ponad 400 sklepów

Międzynarodowa ekspansja Søstrene Grene rozpoczęła się w 2005 r., gdy sieć otworzyła pierwszy sklep poza Danią – w Islandii. Rok później pojawiły się placówki w Norwegii i Szwecji, a w kolejnych latach firma weszła m.in. do Niemiec, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Finlandii. W 2025 r. sieć miała już ponad 350 sklepów w 17 rynkach. W marcu 2026 r. otworzyła 400. sklep.  

image

Nowy gracz na polskim rynku drogeryjnym? Duński Normal może rzucić wyzwanie gigantom.

Skala biznesu szybko rośnie. W roku finansowym zakończonym 30 kwietnia 2025 r. przychody grupy wyniosły 2,856 mld DKK, wobec 2,184 mld DKK rok wcześniej, co oznaczało wzrost o 31 proc. Rok finansowy 2025/26 przyniósł kolejny rekord – według danych spółki przychody wzrosły o 16,3 proc., do 3,322 mld DKK. W tym okresie sieć otworzyła 72 nowe sklepy. Firma zapowiedziała też, że w latach 2025–2027 przeznaczy ponad 1 mld DKK na inwestycje w sklepy i infrastrukturę.  

Ważnym elementem rozwoju logistycznego jest centrum dystrybucyjne w holenderskim Venlo o powierzchni 45 tys. mkw. Obiekt ma obsługiwać dalszą ekspansję sieci, której celem jest osiągnięcie 500 sklepów.  

Lifestyle zamiast klasycznej drogerii

Model Søstrene Grene opiera się na szerokim, zmiennym asortymencie. W sklepach znajdują się m.in. dekoracje wnętrz, meble, produkty hobbystyczne, artykuły papiernicze, akcesoria kuchenne, zabawki, produkty sezonowe, opakowania prezentowe i artykuły spożywcze. Nowości pojawiają się regularnie, co ma skłaniać klientów do częstszych wizyt.  

Z punktu widzenia rynku kosmetycznego interesująca jest obecność kategorii beauty, choć nie stanowi ona głównego filaru biznesu. W wybranych krajach oferta obejmuje m.in. mydła do rąk, kremy do rąk, produkty do pielęgnacji ciała, akcesoria kosmetyczne, płatki wielorazowe czy produkty do pielęgnacji zębów. W asortymencie znajdują się również kosmetyczki i organizery na kosmetyki.  

To podejście wpisuje Søstrene Grene w szerszy trend łączenia beauty z lifestyle’em. Kosmetyk czy akcesorium pielęgnacyjne jest tu częścią szerszego świata produktów związanych z domem, relaksem, estetyką i codziennymi rytuałami, a nie elementem klasycznego modelu drogerii.

Polska kolejnym rynkiem

W 2026 r. Søstrene Grene rozpoczęła ekspansję w Polsce. 30 marca uruchomiła polski sklep internetowy, a 29 maja otworzyła pierwszy sklep stacjonarny w Westfield Arkadia w Warszawie. Był to jednocześnie pierwszy fizyczny sklep marki w Europie Środkowo-Wschodniej.  

We wrześniu 2026 r. sieć miała już trzy warszawskie placówki – w Westfield Arkadia, Blue City i Galerii Młociny. Kolejne lokalizacje są planowane m.in. poza stolicą. Polska jest dla Søstrene Grene jednym z nowych kierunków ekspansji obok Włoch, a firma traktuje rozwój sieci jako jeden z głównych motorów dalszego wzrostu.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Sieci i centra handlowe
28.09.2026 19:52
Primark otworzy sklep w Białymstoku. To kolejny etap ekspansji marki w Polsce
Oferta kosmetyczna sieci Primark.Anna Zawadzka

Primark wybrał Białystok jako jedną z lokalizacji kolejnego etapu rozwoju swojej sieci w Polsce. W centrum handlowym G City Biała trwają prace aranżacyjne przed otwarciem salonu o powierzchni blisko 3,5 tys. mkw. Będzie to pierwszy sklep marki w województwie podlaskim, a jego oferta obejmie m.in. kosmetyki, modę oraz produkty lifestyle’owe.

Białystok znalazł się w wąskim gronie lokalizacji wybranych przez Primark do dalszej rozbudowy sieci w Polsce. Nowy sklep powstanie w centrum handlowym G City Biała, gdzie obecnie prowadzone są prace związane z przygotowaniem powierzchni do otwarcia. Salon będzie miał blisko 3,5 tys. mkw., co oznacza, że marka wchodzi na kolejny regionalny rynek z dużym formatem handlowym.

Będzie to pierwszy sklep Primark w województwie podlaskim. Oferta obejmie odzież damską, męską i dziecięcą, kosmetyki, akcesoria, artykuły lifestyle’owe, wyposażenie domu oraz produkty codziennego użytku. Z perspektywy rynku kosmetycznego istotne jest więc to, że beauty będzie jednym z segmentów obecnych w asortymencie kolejnego dużego sklepu sieciowego.

Kolejny etap ekspansji

Primark rozwija swoją obecność w Polsce etapowo, koncentrując się na kolejnych lokalizacjach o potencjale pozwalającym na obsługę dużej liczby klientów. Białostocki sklep będzie kolejnym punktem na mapie ekspansji marki w Polsce, ale jednocześnie elementem szerszej strategii rozwoju w Europie Środkowo-Wschodniej.

– Rozwój naszej sieci sklepów w Polsce jest częścią szerszej strategii dla Europy Środkowo-Wschodniej. Obecnie mamy w regionie 20 sklepów Primark, a do końca tego roku ich liczba wzrośnie do 24 – mówił niedawno w rozmowie z redakcją OmnichannelNews.pl Maciej Podwojski, Sales Director CEE w Primark.

image

K-Beauty w formule „mini mart”. Pureseoul wprowadza ekskluzywną ofertę do Primark

Jak zapowiadał, ekspansja obejmuje nie tylko Polskę. Marka planuje kolejne otwarcia w Czechach i Rumunii, a jednocześnie analizuje możliwości wejścia na rynek węgierski. – Zdecydowanie będziemy kontynuować ekspansję. Nadal widzimy bardzo duży potencjał rozwoju Primark w Polsce i wiele możliwych kierunków dalszego wzrostu – deklarował Maciej Podwojski.

Otwarcie w Białymstoku zwiększy dostępność oferty Primark dla klientów z północno-wschodniej Polski. Jednocześnie wejście marki do kolejnego regionu może wpłynąć na strukturę konkurencji w segmencie value fashion, w którym firmy coraz częściej wykorzystują szeroki asortyment do zwiększania częstotliwości wizyt i wartości koszyka.

Kosmetyki obok mody i home

Dla rynku beauty znaczenie ma przede wszystkim multi-segmentowy model działania Primark. Kosmetyki nie funkcjonują w nim jako osobny, specjalistyczny koncept, lecz jako część szerokiej oferty obejmującej modę, akcesoria, produkty lifestyle’owe i wyposażenie domu. Dzięki temu produkty beauty trafiają do klientów odwiedzających sklep również w innych celach zakupowych.

Nowy salon w Białymstoku będzie miał blisko 3,5 tys. mkw. powierzchni. Wraz z kolejnymi otwarciami liczba sklepów Primark w Europie Środkowo-Wschodniej ma zwiększyć się z 20 do 24 do końca 2026 r. Skala planowanej rozbudowy pokazuje, że marka nadal traktuje region jako jeden z obszarów wzrostu.

image

Gymshark, Beckhamowie i Primark. Kto zarabia dziś najwięcej na modzie i lifestyle’u?

Ekspansja nie ogranicza się przy tym do Europy. W 2026 r. Primark rozpoczął działalność w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, otwierając pierwszy sklep w Dubai Mall, a następnie dwa kolejne salony w Dubaju. W kolejnych miesiącach marka planuje wejście do Bahrajnu i Kataru.

Ważnym punktem międzynarodowej ekspansji było również otwarcie nowego flagowego sklepu Primark na Manhattanie, w nowojorskiej dzielnicy Herald Square. Lokalizacja należy do najbardziej rozpoznawalnych obszarów handlowych w Stanach Zjednoczonych.

Rozwój sieci oznacza dla Primark możliwość zwiększania sprzedaży w kolejnych kanałach stacjonarnych, ale także poszerzania bazy klientów dla kategorii innych niż odzież. W przypadku Białegostoku jednym z takich segmentów będą kosmetyki. Otwarcie sklepu w regionie może więc zwiększyć konkurencję nie tylko między sieciami odzieżowymi, lecz także w szerszym obszarze zakupów lifestyle’owych i beauty.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 06:41