StoryEditor
Rynek i trendy
27.07.2013 00:00

Błyskotki są na topie

Drogerie coraz intensywniej poszukują oferty uzupełniającej do standardowego asortymentu, jakim są preparaty i akcesoria kosmetyczne. Wiele z nich już się przekonało, że biżuteria działa jak wabik nie tylko na kobiety.

 

Kolczyki, zawieszki, bransoletki i pierścionki ze stali szlachetnej oraz kolorowe ozdoby dla dziewczynek wprowadziła do swojego sklepu w Lublinie Anna Nowak działająca w sieci Kosmeteria. – Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji i muszę przyznać, że chyba nie ma klientki, która nie zatrzymałaby się przy ekspozytorze z biżuterią. Wybór jest duży, a wzory na tyle atrakcyjne, że z reguły taki postój kończy się zakupem – mówi Anna Nowak. Zwykle jest to jakiś drobiazg, ale trafiają się też panie zdecydowane na wydatek nawet przekraczający 100 zł. Nie jest dla nich problemem, że biżuterię kupiły w drogerii – produkty są ładnie zaprezentowane, mają szykowne kartonowe zawieszki, a pakowane są w eleganckie pudełka. Przyjemnie więc kupuje się ją dla siebie i na prezent.

Kobiety są jak sroki
Biżuteria to świetny wabik na klientki. – Panie, które raz kupiły nawet jakiś drobiazg, zaglądają, aby sprawdzić, co jeszcze mamy ciekawego. Są zaskoczone, jak często pojawiają się nowe wzory. Doszło do tego, że niektóre wpadają do nas co drugi poniedziałek, wiedząc, że wtedy właśnie mamy dostawę – mówi zadowolona właścicielka Kosmeterii „Anna”. Podkreśla również, że dzięki biżuterii w sklepie zaczęli pojawiać się klienci, na których wcześniej zbytnio nie liczyła. Są nimi mężczyźni, których przyciągają tu ich kilkuletnie córki, by pokazać z jakiej bransoletce lub spince marzą. Tu również bardzo istotna jest ekspozycja – jej umiejscowienie i atrakcyjność oferty. Małe dziewczynki, tak samo jak dorosłe kobiety, kupują oczami – jak im się coś spodoba, to muszą to mieć. Warto więc zadbać by zauważyły skierowaną do siebie ofertę. Do lubelskiej Kosmeterii elegancką biżuterię ze stali szlachetnej dostarcza firma Darex, a ozdoby dla nastolatek i dzieci firma Trendy.
Maria Dwojak, właścicielka drogerii A-Z w Polkowicach, działającej w sieci Jasmin mówi: – Kobiety są jak sroki. – Ciągnie je do błyskotek, dlatego elegancka, ładnie podświetlona witryna z pięknie wyeksponowaną srebrną biżuterią stoi przy samych drzwiach, zachęcając do wejścia.
Biżuteria w sklepie pani Marii pojawiła się na próbę przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy zawsze można liczyć na większą sprzedaż. Jednak zainteresowanie tym asortymentem nie minęło także po świętach, dlatego właścicielka – po trzymiesięcznym okresie próbnym – zdecydowała się na stałą współpracę z dostawcą. Na pytanie, dlaczego zdecydowała się na wprowadzenie do oferty biżuterii srebrnej, dość rzadko spotykanej w drogeriach, odpowiada, że każdy asortyment dodatkowy musi współgrać z ofertą całościową. – Oferuję kosmetyki marek ekonomicznych, ale też selektywnych, nawet takich jak Chanel. Musiałam więc dopasować propozycję do klienta, który do mnie przychodzi. Certyfikowane srebrne wyroby spełniają oczekiwania klientek z najbardziej zasobnym portfelem, ale ceny pierścionków czy skromniejszych kolczyków pozwalają też na niewymagające wyrzeczeń zakupy tym paniom, które zwykle przychodzą po kosmetyki tańszych marek, jak Bell, Miyo czy Pierre René. Chodziło z to, aby zadowolić i jedne, i drugie. W dzisiejszych czasach należy bowiem wychodzić naprzeciw zarówno klientowi z tzw. głęboką, jak i płytką kieszenią – mówi Maria Dwojak. Przyznaje też, że wprowadzenie srebrnej biżuterii pozwoliło jej na wyróżnienie się pośród konkurencji. Do tego nie musi obawiać się naśladowców, gdyż dostawca, firma Ada-Plus gwarantuje wyłączność na danym terenie. Popularność asortymentu spoza tradycyjnej oferty przekonała też właścicielkę drogerii, że warto realizować kolejne pomysły. Niedawno wprowadziła więc pasmanterię, już rozmawiała z dostawcą bielizny i rajstop. Myśli też z parasolach, apaszkach itp. – Bardzo lubię zaskakiwać moje klientki wyjątkowymi nowościami – podkreśla.
Proszę z więcej!
Na poszerzanie asortymentu, m.in. z biżuterię, decyduje się coraz więcej drogerii. Mariola Dumanowska, właścicielka firmy Malolka pokonuje miesięcznie 6 tys. kilometrów odwiedzając swoich klientów. Dostarcza bowiem biżuterię do wielu drogerii działających pod szyldami Koliber na Śląsku, Vica w województwie wielkopolskim, Sekret Urody na Podkarpaciu, a także do kilku sklepów z logo Drogerii Polskich i Laboo. – Zgodnie z umowami dostawy odbywają się raz w miesiącu, tymczasem drogerie już po dwóch tygodniach dzwonią, że nie mają czym handlować – mówi i zapewnia, że na taki sygnał wsiada z towarem do samochodu i jedzie. – Kluczem do sprzedaży jest bowiem ekspozycja. Nie można dopuścić, by stojak wyglądał jak po wyprzedaży. Uzupełniam więc ekspozytor, a to, co się nie sprzedaje, wymieniam na bardziej chodliwe egzemplarze – zapewnia właścicielka Malolki. Dodaje, że ładna, starannie wykonana sztuczna biżuteria w modnych wzorach i niewygórowanych cenach znajduje nabywców wśród młodzieży, ale i dorosłych, czasem nawet bardzo dojrzałych, kobiet.
– Dzisiaj, gdy każda drogeria szuka pomysłu na to, by przy tych samych kosztach stałych prowadzenia sklepu i wygospodarowaniu niewielkiej powierzchni handlowej uzyskać dodatkowy dochód, warto zastanowić się właśnie nad biżuterią – zachęca również Marzena Łyszcz, dyrektor handlowa w firmie Ada-Plus. Wielkość gablotek do ekspozycji srebrnej biżuterii tej firmy zaczyna się już od 45 x 45 cm w podstawie (przy 1,5 m wysokości od podłogi lub 70 cm, gdy chcemy ją postawić na ladzie), a prestiżowy asortyment w znaczący sposób może wpłynąć na większą częstotliwość odwiedzin odwiedzin klientów. Wzory i modele są zaś tak zróżnicowane, żeby zainteresować panią, którą zachwyci okazały komplet z naszyjnikiem, a także klientkę, która może sobie pozwolić jedynie na skromne kolczyki.
Drogerie coraz częściej oferują biżuterię. Od profilu asortymentu i klienta docelowego zależy to, na jaki jej rodzaj się decydują. Marzena Łyszcz zwraca jednak uwagę, że srebro znakomicie pasuje do drogerii, z uwagi na panujące trendy. – Klienci poszukują kosmetyków antyalergicznych i podobnie jest z pierścionkami, bransoletkami, a w szczególności z kolczykami – mówi. – Wiele pań zdążyło się przekonać, że tylko metale szlachetne są nieuczulające. Dlatego na wprowadzenie naszej oferty zdecydowało się już wiele drogerii z sieci Jasmin, Koliber i Drogerie Polskie – dodaje. 

 

ANNA NOWAK,
właścicielka kosmeterii „ANNA” w Lublinie:
Chyba nie ma klientki, która nie zatrzymałaby się przy ekspozytorze z biżuterią. Panie, które raz kupiły choćby jakiś drobiazg, zaglądają, aby sprawdzić, co jeszcze mamy ciekawego. Pojawili się też mężczyźni, których przyciągają tu ich kilkuletnie córki, by pokazać, z jakiej bransoletce lub spince marzą.

MARIA DWOJAK,
właścicielka drogerii JASMIN „A-Z” w Polkowicach:
Wprowadzenie srebrnej biżuterii pozwoliło mi na wyróżnienie się pośród konkurencji. Sama oferta kosmetyczna nie jest już wystarczająca. Trzeba nieustannie poszukiwać nowych sposobów na przyciągnięcie klientów, dlatego wprowadzam dodatkowy asortyment, budując bardziej butikowy charakter swojego sklepu. 

Pakiety startowe asortymentu biżuteryjnego wynoszą od ok. 1 tys. zł (sztuczna biżuteria od firmy Malolka) do 2,5 tys. zł  lub 4 tys. zł (w zależności od wielkości zamówionej gabloty) w przypadku certyfikowanej biżuterii ze srebra (firma Ada-Plus). Za tę kwotę dostajemy ozdoby we wzorach tak dobranych, aby jak najlepiej pasowały do profilu klienta, a równocześnie, by ekspozycja prezentowała się atrakcyjnie i różnorodnie. Koszty stojaków, dystrybutorów czy nawet eleganckich gablot z podświetleniem pokrywają dostawcy. Na swój koszt wymieniają też towar zniszczony czy zaśniedziały, a także wzory, które nie znalazły nabywców, na bardziej atrakcyjne i chętniej kupowane. Warto wiedzieć, że biżuteria to towar, w przypadku którego pracuje się na 30-60-procentowych marżach.  

 

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.08.2026 13:08
Peptydy w kosmetykach – czy nadchodzą zmiany regulacyjne po aktualnych doniesieniach z USA?
Kaboompics

Tegoroczne regulacyjne lato w FDA jest gorące. Komitet Doradczy ds. Compoundingu Aptecznego FDA zarekomendował dopuszczenie sześciu peptydów, które wcześniej znajdowały się na liście substancji zakazanych. Decyzja ta ponownie wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa stosowania peptydów, zasad ich regulacji, a także konsekwencji, jakie mogą za sobą nieść dla dostępu pacjentów do preparatów funkcjonujących dotychczas w regulacyjnej „szarej strefie”.

Nadchodzi zmiana podejścia FDA do peptydów? Pozytywne rekomendacje dla sześciu substancji

23 i 24 lipca 2026 roku, podczas posiedzenia panelu ekspertów FDA, sześć z siedmiu ocenianych peptydów otrzymało pozytywną rekomendację. Wcześniej te substancje zostały objęte ograniczeniami dotyczącymi stosowania u ludzi, stąd stanowisko panelu wskazuje na istotną zmianę w podejściu amerykańskich regulatorów do tej grupy substancji.

Na liście pozytywnie ocenionych substancji znalazły się BPC-157 oraz TB-500, znane szerzej pod inną nazwą jako tzw.,,Wolverine stack” popularne m.in. w środowisku biohakingowym. Panel pozytywnie odniósł się również do KPV w kontekście chorób zapalnych skóry, MOTS-c w zaburzeniach metabolicznych, emideltide w zastosowaniach związanych ze snem oraz Semaxu w leczeniu migreny. Negatywną rekomendację otrzymał natomiast Epitalon, który rozpatrywany był pod kątem łagodzenia bezsenności.

Nowe stanowiska panelu FDA mogą mieć duże znaczenie na rozwój i tak już dynamicznie rozwijającego się rynku amerykańskiego, a tym samym również na inne kraje. Warto pamiętać, że pozytywna rekomendacja panelu nie jest jednak równoznaczna z dopuszczeniem peptydów do obrotu, ani zatwierdzeniem ich przez FDA jako produktów leczniczych. Stanowi ona jeden z etapów procesu regulacyjnego, a dalsza dostępność tych substancji będzie zależała od kolejnych decyzji FDA oraz warunków, na jakich mogłyby być stosowane i wprowadzane na rynek.

image

Zjedz sobie urodę: shoty, soki, słodkie suplementy

Kolejnym etapem będzie analiza stanowiska ekspertów przez FDA i podjęcie właściwych decyzji regulacyjnych. Proces ten może potrwać od kilku miesięcy do nawet kilku lat, dlatego ewentualne zmiany w dostępności tych substancji mogą nastąpić dopiero w 2027 roku lub później. Choć FDA często uwzględnia rekomendacje swoich paneli doradczych, nie jest nimi formalnie związana i w przeszłości zdarzało się, że podejmowała decyzje odmienne od stanowiska ekspertów.

Kolejnego posiedzenia Pharmacy Compounding Advisory Committee (PCAC) możemy spodziewać się przed końcem lutego 2027 roku. Ocenie ma zostać poddanych pięć kolejnych peptydów: LL-37, GHK-Cu, melanotan II, octan Dihexa oraz PEG-MGF. Szczególnie interesujący z perspektywy branży kosmetycznej może być GHK-Cu, szeroko wykorzystywany i promowany w produktach do pielęgnacji skóry.

Na tle działań amerykańskich regulacji warto pamiętać, że przyjęta w grudniu 2022 roku ustawa Modernization of Cosmetics Regulation Act (MoCRA) znacząco rozszerzyła kompetencje organizacji FDA w zakresie nadzoru nad rynkiem kosmetycznym. Biorąc pod uwagę rosnące zainteresowanie peptydami oraz coraz śmielszymi deklaracjami dotyczącymi ich działania można spodziewać się, że status regulacyjny peptydów będzie jednym z ważniejszych zagadnień dla amerykańskiej branży kosmetycznej w najbliższych latach.

Między rekomendacją a zatwierdzeniem, czyli problemy z interpretacją statusu peptydów

W ciągu zaledwie kilku godzin od pierwszego głosowania w sieci pojawiły się hasła sugerujące, że „FDA zatwierdziła peptydy". Takie sformułowanie jest dość dużym uproszczeniem i wprowadziło wielu odbiorców w błąd. Termin,,zatwierdzenie” oznacza, że sponsor przeprowadził badania kliniczne, przedłożył je, a agencja FDA uznała lek za bezpieczny i skuteczny dla określonego zastosowania.

image

Peptydy peptydom nierówne. Dlaczego sama obecność składnika w INCI nie mówi wszystkiego o kosmetyku?

W rzeczywistości panel ekspertów wydał rekomendację dotyczącą możliwości umieszczenia ocenianych substancji na liście składników, które mogą być wykorzystywane przez apteki do sporządzania leków recepturowych w ramach tzw. compounding. Oznacza to, że przedmiotem oceny nie było dopuszczenie gotowych produktów leczniczych zawierających te peptydy ani zatwierdzenie ich skuteczności w określonych wskazaniach terapeutycznych.

Warto mieć na uwadze, że to, co się rzeczywiście wydarzyło, to wyłącznie rekomendacja komitetu doradczego, by dodać substancje do listy składników, które apteki mogą przygotowywać leki recepturowe w ramach tzw. compounding, co jest kwestią praktyki aptecznej, a nie tego, czy dany związek działa.

Dyrektorka farmaceutyczna wyraziła się w tym temacie dość bezpośrednio: „Głosowania nie sprawiają, że peptydy stają się lekami zatwierdzonymi przez FDA, zamiast tego stanowią rekomendację, że związki te zostaną dodane do listy substancji, które apteki wykonujące compounding mogą przygotowywać dla pacjentów na receptę”.

Głosowania mają wyłącznie charakter doradczy. Ostateczna decyzja należy do FDA, która nie jest formalnie związana rekomendacją ekspertów. Dlatego na obecnym etapie nie można mówić ani o „zatwierdzeniu peptydów przez FDA”, ani o uzyskaniu przez nie statusu leków zatwierdzonych przez Agencję.

Peptydy w USA a rynek europejski – czy decyzje FDA mają znaczenie dla UE?

Z perspektywy Unii Europejskiej rekomendacje amerykańskiego FDA nie mają bezpośredniego wpływu na zmiany regulacyjne peptydów na terenie UE. Sekcja 503A amerykańskiej ustawy Federal Food, Drug and Cosmetic Act określa zasady, na jakich apteki w Stanach Zjednoczonych mogą sporządzać leki recepturowe w ramach tzw. compoundingu. Przepisy te nie mają wpływu na status prawny ani klasyfikację omawianych peptydów na rynku unijnym.

W tym samym czasie w Unii Europejskiej pojawiły się natomiast nowe wytyczne naukowe Europejskiej Agencji Leków (EMA) dotyczące rozwoju i wytwarzania syntetycznych peptydów, obowiązujące od 1 czerwca 2026 roku. Dokument ten dotyczy jednak odrębnego zagadnienia i nie odnosi się ani do amerykańskiego systemu compoundingu, ani nie jest bezpośrednią reakcją na ocenę substancji w ramach sekcji 503A.

image

Syntetyczne peptydy sprzedawane online zagrożeniem dla zdrowia – GIS i GIF ostrzegają

Znaczenie wydarzeń w Stanach Zjednoczonych dla europejskiego rynku ma więc obecnie przede wszystkim charakter naukowy, rynkowy i informacyjny, a nie prawny. Decyzje FDA same w sobie nie determinują statusu danego peptydu na terenie UE – jest on oceniany na podstawie obowiązujących przepisów unijnych oraz w określonych przypadkach, regulacji krajowych.

Nie oznacza to jednak, że rozwój sytuacji w USA pozostaje bez znaczenia dla Europy. Ewentualne zmiany w dostępności i wykorzystaniu peptydów na rynku amerykańskim mogą pośrednio wpływać na zainteresowanie badawcze, dostępność surowców, globalny popyt oraz działania dostawców. Z tego względu dalsze decyzje FDA warto obserwować również z perspektywy europejskiej, choć nie należy ich utożsamiać ze zmianami regulacyjnymi w UE.

Peptydy w kosmetykach pod lupą regulatorów

Rosnąca popularność peptydów w pielęgnacji skóry coraz częściej zwraca uwagę regulatorów. W przypadku substancji takich jak GHK-Cu (peptyd miedziowy), Matrixyl czy inne peptydy stosowane w produktach kosmetycznych istotne znaczenie ma nie tylko ich skład i sposób działania, ale również deklarowane przeznaczenie produktu oraz sposób komunikacji dotyczące jego działania.

To właśnie sposób komunikowania jego właściwości może zdecydować, czy w świetle amerykańskich przepisów pozostanie on kosmetykiem, czy zostanie zakwalifikowany jako produkt leczniczy podlegający znacznie bardziej rygorystycznym wymaganiom. Kosmetyk, któremu przypisywane jest działanie związane z leczeniem, zapobieganiem chorobom lub wpływem na funkcje organizmu, może zostać zakwalifikowany jako produkt leczniczy, a tym samym podlegać znacznie bardziej rygorystycznym wymaganiom FDA.

Wzmożone zainteresowanie FDA tą kategorią może nieść za sobą konsekwencje dla dynamicznie rozwijającego się rynku kosmetyków peptydowych. Dla producentów i marek oznacza to przede wszystkim konieczność uważnej oceny deklaracji marketingowych, sposobu prezentowania działania produktów oraz zgodności komunikacji z ich statusem prawnym tak, aby komunikacja pozostawała zgodna z jego statusem prawnym.

image

Ingredion: Konsumenci domagają się kosmetyków czystych, zrównoważonych i wielofunkcyjnych

W kosmetologii peptydy stosowane miejscowo zazwyczaj klasyfikowane są ze względu na kategorię swojej funkcjonalności m.in. na peptydy sygnałowe, peptydy nośnikowe, peptydy hamujące neuroprzekaźnictwo oraz peptydy hamujące enzym.

Aby można mówić o skutecznym działaniu miejscowym produktu zawierającego peptydy, powinny one mieć masę cząsteczkową poniżej 500 Daltonów, co znacznie ułatwia przenikanie przez barierę skóry. Nie oznacza to jednak, że masa cząsteczki poniżej 500 Da automatycznie gwarantuje skuteczne przenikanie peptydu – jest to wyłącznie jeden z kilku czynników wpływających na jego biodostępność miejscową.

GHK-Cu – jeden z najlepiej poznanych peptydów kosmetycznych

GHK-Cu, szerzej znany na rynku kosmetycznym jako peptyd miedziowy jest kompleksem miedzi z tripeptydem glicylo-L-histydylo-L-lizyną. Cząsteczka GHK naturalnie występujące w organizmie człowieka, m.in. w osoczu, a jej charakterystyczną cechą jest jej wysokie powinowactwo do dwuwartościowych jonów miedzi (Cu²⁺), prowadzące do powstania biologicznie aktywnego kompleksu chelatowego GHK-Cu. Stężenie GHK w osoczu zmienia się wraz z wiekiem – najwyższe wartości obserwowane są u młodych osób dorosłych, natomiast z upływem lat jego poziom stopniowo się obniża. W literaturze dla osób około 20. roku życia opisywane są stężenia rzędu około 200 ng/mL.

GHK-CU należy do jednych z najwcześniej odkrytych i najlepiej poznanych bioaktywnych peptydów. Może on pełnić funkcję zarówno peptydu sygnałowego, jak i nośnikowego, przyczyniając się do przebudowy macierzy zewnątrzkomórkowej oraz uwalniając miedź w miejscach, gdzie pojawiają się uszkodzenia tkanek lub stany zapalne. W badaniach opisywano jego wpływ m.in. na syntezę kolagenu, elastyny, proteoglikanów i glikozaminoglikanów, a także właściwości przeciwzapalne i antyoksydacyjne.

Od lat 80 XX wieku, GHK-Cu jest ceniony medycynie estetycznej. Szczególne zainteresowanie budzi jego wykorzystanie w produktach kosmetycznych przeciwstarzeniowych, co wynika przede wszystkim z wcześniej wspomianych właściwości związanych z procesami regeneracyjnymi, przebudową skóry oraz działaniem przeciwzapalnym.

Interesującym kierunkiem badań jest również połączenie GHK-Cu z kwasem hialuronowym (HA). W badaniach eksperymentalnych obserwowano synergistyczne działanie tych składników, przy czym najsilniejsze efekty zaobserwowane zostały przy zastosowaniu stosunku GHK-Cu do niskocząsteczkowego kwasu hialuronowym wynoszącym 1:9. Takie synergistyczne działanie może wspierać integralność połączenia skórno-naskórkowego, a tym samym przyczyniając się do zwiększenia jędrności skóry oraz jej odporności mechanicznej.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Potencjał kosmetologiczny GHK-Cu nie ogranicza się jednak wyłącznie do skóry. Peptyd ten jest również badany pod kątem jego wpływu na mieszki włosowe i wzrost włosów. W modelach eksperymentalnych, w tym badaniach ex vivo na ludzkich mieszkach włosowych, dość intensywną stymulację wydłużania ludzkich mieszków włosowych już przy bardzo niskich stężeniach, co świadczy o jego bardzo wysokiej aktywności biologicznej.

Palmitoyl Pentapeptide-4 (Matrixyl)

W ostatnich latach obserwowany znaczący rozwój technologii opartych na białkach i peptydach w obszarze pielęgnacji przeciwstarzeniowej skupił uwagę kosmetologów również na palmitoyl pentapeptide-4 (Matrixyl). Zainteresowanie tym peptydem sygnałowym wynika przede wszystkim z jego potencjału do stymulacji fibroblastów, zwiększając syntezę kolagenu, elastyny, fibronektyny i kwasu hialuronowego poprzez szlaki TGF-β, co może przekładać się na poprawę właściwości skóry oraz zmniejszenie widoczności oznak starzenia.

Jednym z głównych wyzwań związanych z wykorzystaniem peptydów w kosmetykach pozostaje jednak ich skuteczne dostarczenie do miejsca działania. Bariera warstwy rogowej ogranicza przenikanie wielu substancji aktywnych, dlatego też nauka skupia się również na rozwijaniu systemów mających poprawiać stabilność peptydów, chronić je przed degradacją oraz zwiększać ich biodostępność.

Palmitoyl Pentapeptide-4 (Matrixyl) po przeniknięciu przez warstwę rogową do skóry właściwej, wiąże się z receptorami na powierzchni komórek i aktywuje szlaki zwiększające produkcję kolagenu typu I i III. Może także ograniczać degradację kolagenu, przyspieszać produkcję prokolagenu, a także regulować syntezę kwasu hialuronowego w fibroblastach.

Jednym z badanych rozwiązań systemów dostarczania substancji są ethosomy – elastyczne pęcherzyki fosfolipidowe zawierające stosunkowo wysokie stężenie etanolu, sięgające nawet 45% stężenia. Alkohol etylowy zwiększa płynność lipidów warstwy rogowej, a deformowalna struktura pęcherzyków może ułatwiać ich przenikani.

Innym rozwiązaniem są liposomy, które są pęcherzykami zbudowanymi z jednej lub wielu dwuwarstw fosfolipidowych otaczających fazę wodną. Dzięki swojej budowie mogą enkapsulować substancje o różnych właściwościach fizykochemicznych, a w przypadku peptydów przede wszystkim chronić je przed degradacją, poprawiać ich stabilność oraz zwiększać kontakt z warstwą rogową.

Jaka przyszłość czeka peptydy na rynku kosmetycznym?

Peptydy stanowią jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się grup substancji aktywnych, znajdujących zastosowanie zarówno w obszarze farmaceutycznym, jak i kosmetycznym. Rosnące zainteresowanie peptydami oraz ostatnie działania FDA pokazują, że grupa ta będzie coraz częściej skupiać swoją uwagę regulatorów. Choć decyzje podejmowane w USA nie wpływają bezpośrednio na status prawny peptydów w Unii Europejskiej, mogą wyznaczać kierunki rozwoju rynku, badań i nowych technologii.

Decyzje FDA dla europejskiej branży kosmetycznej oznaczają przede wszystkim konieczność uważnego śledzenia oceny bezpieczeństwa i skuteczności działania peptydów. Na dziś w sprawie stosowania peptydów w produktach kosmetycznych nic się nie zmienia. Więcej informacji w tej sprawie można spodziewać się po kolejnym posiedzeniu Pharmacy Compounding Advisory Committee (PCAC), które planowane jest przed końcem lutego 2027 roku.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.08.2026 11:10
Chemia gospodarcza i higiena osobista drożeje. Koszty produkcji przekładają się na ceny detaliczne
Agata Grysiak

Chemia gospodarcza znalazła się w lipcu 2026 r. wśród kategorii produktów codziennego użytku, które drożały najszybciej. Ceny w tej grupie były średnio o 5,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Wyższe wzrosty odnotowano jedynie w przypadku napojów bezalkoholowych, które podrożały o 5,6 proc. Dane pochodzą z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito obejmującego ponad 103 tys. cen z przeszło 47,3 tys. sklepów.

Chemia gospodarcza wśród liderów podwyżek

W lipcu 2026 r. chemia gospodarcza była drugą kategorią z najwyższą dynamiką cen rok do roku. Produkty z tego segmentu podrożały średnio o 5,4 proc. W tym samym czasie ceny codziennych zakupów, liczonych dla wszystkich 17 analizowanych kategorii, wzrosły średnio o 1,9 proc. 

Oznacza to, że dynamika cen chemii gospodarczej była niemal trzykrotnie wyższa niż średni wzrost cen całego badanego koszyka. Jeszcze wyższy wzrost odnotowano w kategorii napojów bezalkoholowych – 5,6 proc. rok do roku. Kolejne miejsca zajęły pieczywo ze wzrostem o 5,2 proc. oraz słodycze i desery, które podrożały o 5,1 proc.

Energia, surowce i praca pod presją kosztową

Zdaniem dr. Piotra Araka, głównego ekonomisty VeloBanku, który wypowiedział się dla Monday News, wzrosty przekraczające 5 proc. są efektem połączenia kilku czynników: kosztów produkcji, energii, pracy oraz surowców. Znaczenie ma również efekt bazy, czyli odniesienie aktualnych cen do poziomu obserwowanego w analogicznym okresie poprzedniego roku.

W przypadku chemii gospodarczej szczególne znaczenie ma energochłonność procesu produkcyjnego. Wytwarzanie części produktów wymaga wykorzystania energii zarówno na etapie produkcji, jak i przygotowania oraz przetwarzania surowców. Wzrost kosztów energii może więc bezpośrednio wpływać na koszty wytwarzania, a następnie na ceny oferowane konsumentom.

Jednocześnie na poziomie całego rynku widoczne jest wyraźne wyhamowanie dynamiki wzrostu cen. W czerwcu 2026 r. codzienne zakupy były średnio o 2,7 proc. droższe niż rok wcześniej, natomiast w maju wzrost wynosił 3,4 proc. Lipcowy wynik na poziomie 1,9 proc. był zatem niższy odpowiednio o 0,8 pkt proc. i 1,5 pkt proc. 

Higiena osobista droższa o 3,9 proc.

Wysoką dynamikę cen odnotowano także w kategorii środków higieny osobistej. W lipcu produkty z tego segmentu kosztowały średnio o 3,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Wzrost cen był więc niższy niż w przypadku chemii gospodarczej o 1,5 pkt proc., ale nadal znacząco przewyższał średnią dla całego analizowanego koszyka.

Ponad 103 tys. cen z 47,3 tys. sklepów

Raport „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” przygotowywany jest cyklicznie od ponad dziewięciu lat. W najnowszej edycji porównano ceny z lipca 2026 r. z cenami z lipca 2025 r. Analiza objęła 17 kategorii oraz ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku.

Łącznie zestawiono ponad 103 tys. cen regularnych i promocyjnych z przeszło 47,3 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. W badaniu uwzględniono dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sklepy convenience oraz placówki cash&carry. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
21. sierpień 2026 21:28