StoryEditor
Włosy
26.07.2013 00:00

Natura na ratunek włosom

Kosmetyki do włosów suchych i zniszczonych to największy segment na rynku pielęgnacji włosów. Kobiety najpierw nie wypuszczają suszarki i prostownicy z rąk, a potem walczą z rozdwojonymi końcówkami i „sianem” na głowie. Z pomocą przychodzą im specjalistyczne serie szamponów i odżywek odbudowujących strukturę włosa, w których wykorzystuje się wyjątkowe właściwości roślinnych składników.

Cóż robimy sobie z włosami idąc za modą na proste, falowane, karbowane, farbowane, rozjaśniane (itd. itp.). Katujemy je suszarkami, prostownicami, karbownicami, lokówkami. Co miesiąc farbujemy, żeby mieć świeży kolor. Raz jesteśmy blondynkami, raz brunetkami, a czasem szatynkami ze świetlistym ombré, które wymaga rozjaśnienia końcówek o kilka tonów. Już tylko to wystarczy, żeby doprowadzić włosy do ruiny, ale do tego dochodzą jeszcze buzujące hormony, uboga dieta, zanieczyszczenie środowiska i największy wróg – stres. Wszystko kumuluje się w naszym organizmie i odbija się na naszym wyglądzie, również na włosach, które stają się szorstkie, matowe, przestają się układać. Ich końcówki rozdwajają się, włosy się łamią i zaczynają wypadać. W takiej sytuacji często niezbędna jest suplementacja diety – wzbogacenie jej w odpowiednie składniki odżywcze – ale też istotna jest pielęgnacja dobrze dobranymi preparatami pielęgnacyjnymi. Ratujemy się oddziałując na organizm od wewnątrz i z zewnątrz.
Dlaczego?
Włosy wyglądają fatalnie, gdy uszkodzona jest ich struktura. Najważniejszą ich częścią jest warstwa korowa złożona z włókien – fibryli. To właśnie ona odpowiada za odporność mechaniczną, wpływa na elastyczność oraz odporność włosów na zrywanie. Zewnętrzną część włosa chroni osłonka zbudowana z zachodzących na siebie łusek, które ułożeniem przypominają dachówki (to one rozchylają się podczas farbowania pod wpływem chemicznych składników, by pigment mógł wniknąć we włos). Jest ona odpowiedzialna za wygląd włosa, czyli: połysk, gładkość i zdolność do elektryzowania się. Dodatkowo całą powierzchnię włosa pokrywa cieniutka warstwa sebum.
Zdrowe włosy zawierają ok. 10 proc. wody i to właśnie dzięki niej są elastyczne. Wodę we włosach zatrzymują osłonka oraz sebum wydzielane przez gruczoły łojowe. Uszkodzenie któregoś z elementów struktury włosa powoduje ich szybsze wysychanie, przez co stają się sztywne, łatwo je uszkodzić i złamać. Zniszczenia włosów są najpierw wyczuwalne w dotyku (suchość i szorstkość), a dopiero potem widoczne („siano” na głowie, łamliwość, rozdwojone końcówki). Urazy zwiększają się wzdłuż długości włosa. Nawet jeśli u nasady włosy wydają się zdrowe, ich końcówki często są rozdwojone. 
Świat oszalał na punkcie olejku arganowego
W preparatach do pielęgnacji zniszczonych włosów przemysł kosmetyczny wykorzystuje najnowocześniejsze technologie, ale zarazem sięga do składników, które podsuwa nam sama natura.
Absolutnym hitem stał się olejek arganowy. Pojawia się w kolejnych liniach produktów nie tylko do włosów, bo ma niezwykle szerokie zastosowanie również w pielęgnacji ciała i twarzy. Zachwyt konsumentów nad jego właściwościami mobilizuje kolejnych producentów do wprowadzania go do swojej oferty, zarówno w czystej postaci, jak i jako składnika preparatów.
– Olejek arganowy jest bardzo popularnym składnikiem aktywnym. Stworzenie linii kosmetycznej do pielęgnacji włosów opartej na tym właśnie składniku jest przede wszystkim powodowane właściwościami olejku arganowego oraz coraz większym zainteresowaniem klientów preparatami firm konkurencyjnych, w których jest wykorzystywany – mówi Dominika Hachuła, group product manager Eveline Cosmetics. Rynek bardzo dobrze przyjmuje arganowe nowości. Zaledwie kilka miesięcy wystarczyło firmie Cosmatrade na wprowadzenie na półki linii Vital Derm z certyfikowanym olejkiem arganowym.
Cudowny specyfik
Olejek arganowy ekstrahuje się z orzechów drzewa arganowego (Argania Spinosa), które nazywane jest drzewem życia. Rośnie tylko w południowo-zachodnim Maroko, w ekologicznie czystym środowisku. Próby sadzenia i uprawy tej rośliny w innych krajach nie powiodły się. Największe skupiska drzew są w rejonie Sus, między Agadirem, Marrakeszem a As-Sawirą, zajmują obszar ok. 800 tys. ha. Obszar ten od 1998 roku posiada status „Rezerwatu Biosfery Arganeraie” przyznany przez UNESCO, a samo drzewo wpisane jest na listę Światowego Dziedzictwa. Olej arganowy jest w swoim składzie i właściwościach absolutnie wyjątkowy, szczególnie kiedy jest tłoczony metoda ręczną (na zimno). Posiada wiele cennych dla zdrowia właściwości. Wspomaga układ trawienny, oddechowy, krążenia, odpornościowy. Znajduje zastosowanie jako dodatek do potraw i składnik kosmetyczny. Ma działanie m.in. przeciwzapalne, przeciwstarzeniowe, dezynfekujące, zabija grzyby i bakterie. Jest stosowany w chorobach skórnych, przy poparzeniach, na trądzik, rozstępy i blizny. Nawilża suchą skórę, ma silne działanie regenerujące, spłyca zmarszczki. Znakomicie radzi sobie z popękaną skórą na dłoniach i zniszczonymi paznokciami. W pielęgnacji włosów jest niezastąpiony. Efekty po użyciu dobrego, naturalnego olejku arganowego są widoczne natychmiast, a wystarczy jego minimalna ilość. Wbrew obawom nie przetłuszcza włosów, stają się gładkie, lekkie i błyszczące. Regeneruje je i odżywia. Może być wcierany zarówno w skórę głowy, jak i nakładany na włosy – całe lub ich końcówki. Można go nakładać jak odżywkę (bez spłukiwania) lub maskę (w suche, nieumyte jeszcze włosy i skórę głowy wmasować olej, zawinąć włosy w foliowy czepek i ręcznik, trzymać do godziny i następnie umyć włosy szamponem).

Zaczyna się od cebulki włosa

Olejek arganowy stał się bohaterem ostatnich lat, ale nie tylko on zajmuje kosmetologów. Stale odkrywane są nowe właściwości kolejnych gatunków roślin. Pozyskiwane z nich olejki eteryczne mają działanie aromaterapeutyczne, pielęgnacyjne, stymulujące, łagodzące, przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne. Jak podaje marka apteczna Rene Furterer,  której produkty są przygotowywane na bazie wyciągów roślinnych, olejki eteryczne charakteryzują się zdolnością przenikania w głąb skóry, gdzie są natychmiast absorbowane i oddziałują bezpośrednio na cebulkę, by włosy od samego początku wyrastały zdrowe. To bardzo ważne, bo wzrost włosów trwa przez całe życie, jeśli tylko zachowane są cebulki włosowe. 


Małgorzata Cymer,
wiceprezes firmy Cosmatrade
Rynek szybko przyjmuje dobre produkty
Jesteśmy obecni z naszymi produktami już w prawie siedmiuset punktach handlowych i to udało nam się osiągnąć zaledwie w kilka miesięcy, od początku lutego bieżącego roku. Kosmetyki Vital Derm z olejkiem arganowym są już dostępne w handlu tradycyjnym, w drogeriach i w aptekach. Znakomicie układa nami się współpraca z Kosmeterią i z drogeriami Jasmin. Wchodzimy do sieci drogerii Vica, Wispol, Kama. Finalizujemy umowę z PGD, Integrą Nova na dostawy do Drogerii Laboo. Sprzedajemy nasze produkty przez apteki sieci Dr.Max, Juventa, Arnika, Sekret Zdrowia, Phoenix Pharma, Bliska, Żyj Zdrowo oraz w ponad 300 drogeriach i aptekach prywatnych.
Ciągle rozszerzamy dystrybucję i zapraszamy do współpracy kolejnych właścicieli sklepów i kolejne sieci. Ze swojej strony zapewniamy szerokie i profesjonalne wsparcie dla detalu. Kosmetyki sprzedajemy z prawem zwrotu, choć do tej pory nie zdarzyło nam się, aby ktoś je odesłał. To naprawdę produkty bardzo dobrej jakości i w korzystnej cenie. Cena jest kluczowa, ale liczy się też to, co za nią konsument otrzymuje. Nasz 100% olejek arganowy Argan Vital Skin Oil, który oferujemy, jest ręcznie ekstrahowany na zimno w kamiennych żarnach z orzechów drzewa Arganowego i pochodzi z plantacji w Agadir w Maroko położonej na obszarze „Rezerwatu Biosfery” poświadczonym przez UNESCO. Możemy się wylegitymować pięcioma certyfikatami świadczącymi o jego pochodzeniu i stuprocentowej naturalności.
Bardzo chętnie przekazujemy wszelką wiedzę o naszych produktach na szkoleniach dla personelu sklepów, a każda ekspedientka otrzymuje od nas kosmetyk do przetestowania w domu. Uważam, że to niezbędne, aby osoby, które mają polecać nasze produkty osobiście je sprawdziły. Profesjonalny, świadomy walorów produktu sprzedawca to absolutnie kluczowy czynnik dla powodzenia marki na rynku.
Do sklepów nasze produkty trafiają w ułatwiających ekspozycję displeyach, wyposażonych w ulotki i testery. Dajemy do dyspozycji próbki i miniprodukty. Inwestujemy w gazetki wydawane przez sieci. Organizujemy konkursy dla konsumentów, dermokonsultacje i wiele innych akcji na terenie drogerii i aptek. Myślę, że ważne jest to, że nawiązujemy bezpośrednie relacje z właścicielami sklepów. Do mnie zawsze można napisać, zadzwonić. „Pani Małgorzato, może zrobimy fajną wystawę albo tydzień z marką Vital Derm w naszej drogerii?” – telefony z takimi propozycjami odbieram i bardzo chętnie z nich korzystam. Współpraca, gdy producent i właściciel sklepu oraz jego pracownicy odbierają na jednakowych falach, zawsze przynosi obopólne korzyści. 

Czy wiesz, że?

Wyciągi roślinne i olejki eteryczne wykorzystywane w kosmetykach do włosów mają zbawienny wpływ na ich kondycję – zdrowie i wygląd. Oto przykłady tylko niektórych z nich:
Akant – podkreśla skręt loków
Awokado – odżywia i nawilża
Cytryna – działa przeciwzapalnie
Dynia – reguluje wydzielanie sebum
Goździki – działają antyseptycznie
Lawenda – działa przeciwzapalnie i zabliźniająco
Masło karite – odbudowuje i odżywia
Melaleuca – działa przeciwgrzybicznie i pielęgnacyjnie
Mięta – uśmierza ból, łagodzi
Oczar wirginijski – podtrzymuje i utrwala kolor w głębi warstwy keratynowej
Palma – regeneruje i odżywia
Pigwa – wzmacnia i nawilża
Sezam – nawilża i chroni
Szałwia – stymuluje porost włosa, wzmacnia zabliźnianie
Tymianek – poprawia krążenie krwi
Wyciąg z wiśni chilijskiej – nadaje blask
Żeń-szeń – wzmacnia cebulkę włosa
Źródło: Rene Furterer


(kb)


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
20.03.2026 11:32
Anna Lahey, Typebea: Brand kosmetyczny musi jasno określić, czym jest i co oferuje
Anna Lahey

O tym, jak Typebea konsekwentnie buduje swoją pozycję w segmencie haircare premium oraz o współpracy na wyłączność z siecią Douglas rozmawiałam z Anną Lahey, współtwórczynią marki – prawie dokładnie rok po premierze pierwszej linii produktów. Teraz na półkach Douglas pojawia się nowa, druga linia kosmetyków pielęgnacyjnych tego młodego, obiecującego brandu.

Ubiegłoroczna premiera Typebea w sieci Douglas była znaczącym krokiem w europejskiej ekspansji marki. Przez ostatnie miesiące Polska stała się dla brandu najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie, co – jak podkreśla Anna Lahey – wynika m.in. z wysokiej świadomości konsumentek i ich dużej wiedzy na temat pielęgnacji włosów.

W wywiadzie współtwórczyni marki (której biznesową wspólniczką jest piosenkarka Rita Ora) opowiada o strategii współpracy z Douglas, dalszych planach rozwoju portfolio oraz o tym, dlaczego przyszłość kategorii haircare należy do marek, skupionych na rozwiązywaniu ukierunkowanych, konkretnych problemów konsumentów.

Anno, minął już rok od momentu, kiedy wasza marka pojawiła się w Polsce. Jak podsumowałabyś ten czas? Czy było to spełnieniem twoich i Rity oczekiwań? 

To był niesamowity rok! W marcu 2025 zadebiutowaliśmy na wyłączność w sieci Douglas jako ich pierwsza ekskluzywna marka haircare – i właśnie mija dokładnie dwanaście miesięcy od tej pory. Kiedy otrzymujesz taką szansę od największego w Europie omnichannelowego sprzedawcy kosmetyków premium, trudno ją odrzucić. Dziś jesteśmy obecni w 22 krajach Europy i w ponad 1500 sklepach.

Douglas okazał się dla nas świetnym partnerem, szczególnie jeśli chodzi o edukację konsumentów. W Polsce jest to wyjątkowo ważne, bo tutejsi klienci są bardzo dobrze wyedukowani w zakresie pielęgnacji włosów i składników kosmetycznych. Są wymagający – ale w bardzo pozytywnym sensie. Chcą dokładnie wiedzieć, czego używają i jak działa dany produkt. Jednocześnie ufają markom obecnym w ofercie Douglas, dlatego ta współpraca jest dla nas kluczowa w budowaniu pozycji marki. 

Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na dalszym wzmacnianiu jej rozpoznawalności u boku tak ikonicznego partnera.

Czyli Typebea jest w dalszym ciągu dostępna na wyłączność w tej jednej sieci?

Tak – jesteśmy w sprzedaży stacjonarnej i online Douglas.

Co sądzisz o polskich konsumentkach?

Są fantastyczne!

Pamiętam, jak podczas ubiegłorocznego eventu Rita opowiadała, że była pod wielkim wrażeniem liczby pięknych, zadbanych kobiet, które spotkałyście w Warszawie…

To akurat bardzo oczywiste. Polacy oraz Polki są niezwykle zadbani i przywiązują dużą wagę do swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na ludzi na ulicy – wszyscy są bardzo zadbani. 

Ale jest też coś więcej, co chciałabym podkreślić. Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie w Polsce zaskoczyła, to profesjonalizm ludzi. Chciałabym zatrudniać więcej Polaków w naszej firmie. Są bardzo efektywni, pełni energii, życzliwi i zwracają ogromną uwagę na detale. Uwielbiam to.

A jeśli chodzi o konsumentów haircare, są naprawdę wyjątkowi! Zresztą, Polska jest obecnie naszym najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie.

Naprawdę? Aż tak?

Tak. Myślę, że wynika to właśnie z podejścia klientów do zakupów. Polscy konsumenci chcą dokładnie zrozumieć produkt – co robi, jak działa, jakie przynosi korzyści oraz jak skutecznie włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz rozszerzacie portfolio Typebea – stąd zresztą twoja wizyta w Warszawie. Możesz opowiedzieć więcej o nowej linii i o tym, skąd wziął się pomysł na jej stworzenie? Na jakie problemy konsumentek mają odpowiadać?

Pierwszym krokiem, rok temu, było wprowadzenie przez nas na rynek czterech produktów z linii G (Growth), której zadaniem było wspieranie wzrostu włosów. W tamtym czasie, gdy startowała marka Typebea, równolegle pracowaliśmy też nad linią naprawczą R (Repair), która właśnie teraz ma premierę. Zależało nam jednak, aby na początku jasno komunikować jeden główny obszar – wzrost włosów. Ta linia koncentruje się na zdrowiu skóry głowy, problemie wypadania włosów i ich przerzedzania, a także na wyzwaniach związanych z okresem poporodowym, perimenopauzą i menopauzą. Po roku działalności przyjrzeliśmy się głównym problemom konsumentek. Okazuje się, że 40-50 proc. kobiet doświadcza wypadania lub przerzedzania włosów. 

Z kolei aż 60 proc. zmaga się z problemem włosów zniszczonych – rozdwajającymi się końcówkami, włosami rozjaśnianymi chemicznie czy nadmiernie stylizowanymi wysoką temperaturą – stąd idea stworzenia linii R.

image

Rita Ora i Anna Lahey gościły w Warszawie, promując autorską linię kosmetyków do włosów

Wydaje się, że to bardzo uniwersalne, powszechne problemy…

Dokładnie. Do tego dochodzi jeszcze problem puszenia się włosów – dotyczy on nawet 70 proc. kobiet. Dlatego chcemy być marką, która odpowiada na konkretne potrzeby. Analizujemy najczęstsze problemy naszych klientów i tworzymy rozwiązania właśnie pod nie. W ten sposób powstała zielona linia Repair – i dlatego zdecydowałyśmy się na rozszerzenie oferty o nową kategorię.

Ile nowych produktów pojawi się na półkach w ramach linii R?

Cztery. Pierwszym z nich jest maska stosowana przed myciem włosów.

Aplikuje się ją na suche włosy?

Tak. Maskę nakłada się na włosy około 20 minut przed wejściem pod prysznic – na całej długości. Po 20 minutach można umyć włosy jak zwykle. Włosy są bardzo delikatne, gdy są mokre i wtedy łatwo się łamią. Dlatego chcemy je przygotować na proces mycia i zapewnić im optymalną ochronę.

Co ważne, jest to produkt do stosowania raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu – jest to specjalistyczna maska kuracyjna. W linii R mamy też szampon i odżywkę.

Pomysł na maskę przed myciem pojawił się, ponieważ zauważyłam, jak bardzo konsumenci lubią rytuały pielęgnacyjne. Lubią nałożyć maskę na włosy i zostawić ją na dłużej – na przykład kiedy kończą kolację albo odpowiadają na maile przed wzięciem prysznica. Nasz nowy flagowy produkt działa w trzy minuty, ale wiemy, że wielu użytkowników lubi też dłuższe zabiegi. Dlatego wprowadziliśmy nowy produkt, który można pozostawić na włosach przez 20 minut przed myciem.

Czy planujecie dalsze rozszerzanie oferty w ramach brandu, na przykład o akcesoria czy kolejne kategorie kosmetyków?

Na razie trudno powiedzieć. Oczywiście pracujemy nad kolejnymi produktami zarówno w linii Growth (czyli tej pierwszej, żółtej), jak i w ramach nowej linii Repair. Ale chcemy zachować koncentrację, nie rozdrabniać się. Typebea to bardzo młoda marka – nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Najważniejsze jest teraz, aby klienci dobrze zrozumieli, kim jesteśmy jako marka i jakie są nasze priorytety. Dlatego obecnie skupiamy się na dwóch filarach: wzroście włosów i regeneracji zniszczonych włosów.

Ile czasu zajmuje wdrożenie produktu – od pomysłu i zdefiniowania potrzeby do pojawienia się fizycznego kosmetyku na sklepowej półce?

To zależy od produktu, ale zwykle jest to od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miesięcy. Linia Repair była opracowywana przez około dwa lata przed premierą. Linia Growth powstawała około 18 miesięcy.

Nowa linia R wykorzystuje unikalną technologię RDS Bond Technology. W formule wykorzystujemy trzy mieszanki keratyny pochodzącej z hydrolizowanej wełny owiec nowozelandzkich, która w 91 proc. jest zgodna z ludzkim włosem, i dzięki temu naśladuje jego strukturę.

Technologia wiąże się z mostkami dwusiarczkowymi we włosie, naprawiając je i zapewniając konkretne efekty: zmniejszenie łamliwości o 80 proc., ograniczenie blaknięcia koloru o 67 proc., zwiększenie wytrzymałości włosa o 52 proc. oraz poprawę połysku o 40 proc. Największym wyzwaniem było stworzenie produktu typu bond, który nie będzie tak ciężki jak wiele innych dostępnych na rynku formuł, opartych głównie na białkach.

Flagowym produktem linii R jest maska bez spłukiwania. Po umyciu włosów szamponem należy je osuszyć ręcznikiem, pominąć odżywkę i nałożyć maskę od nasady aż po końce. Produkt pozostaje na włosach i działa jak zabieg salonowy. Aktywuje się w trzy minuty, a potem można stylizować włosy – jak zwykle.

Podziwiam twoje włosy przez całą naszą rozmowę i muszę o to zapytać: czy testujesz wszystkie kosmetyki Typebea właśnie na nich? 

Oczywiście, zawsze!

A czy Rita (Ora, współwłaścicielka marki - red.) też nadal ich używa?

Tak. Rita niedawno bardzo skróciła włosy i ma teraz mocno rozjaśniony blond, więc obecnie jest wręcz uzależniona od linii Repair. Bardzo angażuje się w swoje stylizacje – zarówno w karierze aktorskiej, jak i muzycznej – więc jej włosy przechodzą sporo eksperymentów.  

Hmmm, czyli wasze nowe produkty, kolejne linie nie powstają przypadkiem…

Dokładnie. Ja sama nie byłabym w stanie robić z włosami tego, co ona, ale naprawdę podziwiam jej zaangażowanie w kreowanie wizerunku [śmiech]

Myślicie już o kolejnych rynkach zbytu dla swojej marki? Na przykład o Ameryce Południowej, gdzie kategoria haircare bardzo szybko rośnie i tamtejszy rynek wręcz chłonie nowości?

Myślimy o wszystkich rynkach, bo jesteśmy marką globalną. Aktualnie jesteśmy obecni w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, w Europie – wyłącznie z Douglas. W przyszłym tygodniu startujemy w Kanadzie. Najważniejsze jest jednak zachowanie koncentracji.

Indie to także ogromny rynek kosmetyczny, z dużym potencjałem…

Zgadza się. Podobnie jak Chiny czy Bliski Wschód. Otrzymujemy dużo zapytań z Brazylii, z krajów Zatoki Perskiej czy z Chin. Ale jesteśmy młodą marką i musimy bardzo rozsądnie zarządzać zasobami. Wejście na nowy rynek to ogromne przedsięwzięcie – wymaga czasu, ludzi i dużych inwestycji. Chcemy przede wszystkim dobrze rozwijać się tam, gdzie już jesteśmy.

Anno, co sądzisz o globalnym rynku haircare? Wydaje się, że wciąż ma duży potencjał rozwoju. Czy widać gdzieś granice, horyzont tego wzrostu?

Myślę, że ten rynek będzie nadal rosnąć. Istnieje ogromna różnorodność typów włosów, a konsumenci szukają coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów. Jednocześnie obserwujemy ciekawy trend: klienci są lojalni wobec produktów, ale niekoniecznie wobec marek. Dostrzegamy to w przypadku pielęgnacji skóry czy makijażu – i podobny kierunek pojawia się w haircare. Dlatego dla nowych brandów szczególnie kluczowe jest jasne określenie: czym jest ich oferta, i w czym się specjalizują.

Do tego mamy obecny silny trend skinifikacji… 

Tak – czyli traktowanie włosów podobnie jak skóry, pielęgnowanie ich. Ja wolę mówić raczej o „wellness dla włosów”. Ludzie chcą mieć naturalnie zdrowe, rosnące włosy. Jednocześnie też wciąż lubią eksperymentować – z kolorem, przedłużaniem czy stylizacją. Dlatego marka musi bardzo jasno określić, kim jest i co oferuje. Nie da się być wszystkim dla wszystkich.

Serdecznie podziękowania dla Douglas Polska za umożliwienie przeprowadzenia tej rozmowy, która miała miejsce 16 marca w perfumerii Douglas w Westfield-Arkadia w Warszawie

image

Douglas pod presją cen, ale z jasną strategią ekskluzywności. Nowe marki jako motor odbudowy marż

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Mężczyzna
23.02.2026 10:07
Kosmetyki i pielęgnacja męska – ten trend rośnie globalnie. Ale dlaczego?
adobestock

Segment kosmetyków i pielęgnacji męskiej rozwija się dynamicznie, stając się jednym z kluczowych kierunków wzrostu w branży beauty – wskazują zgodnie eksperci i retailerzy. Coraz większa liczba mężczyzn włącza regularną pielęgnację do swojej codziennej rutyny – nie tylko w zakresie higieny, ale także pielęgnacji ciała, włosów i zarostu (grooming’u). To zmienia tradycyjne archetypy rynku kosmetycznego i stwarza nowe możliwości dla producentów, dystrybutorów i detalistów.

Dlaczego rynek pielęgnacji męskiej rośnie?

Rosnące zainteresowanie kosmetykami męskimi można wyjaśnić kilkoma kluczowymi czynnikami. Pierwszy z nich to zmiana społecznych postaw – pielęgnacja twarzy i ciała przez mężczyzn przestaje być tabu, a staje się wyrazem troski o zdrowie i wygląd. Nie bez znaczenia jest też rozwój kultury self-care i wellness – coraz więcej mężczyzn utożsamia grooming z dbaniem o siebie, zarówno w aspekcie estetycznym, jak i zdrowotnym.

W zmianie postaw dużą rolę grają media społecznościowe i edukacja produktowa – influencerzy i treści edukacyjne powszechnie obalają stereotyp „męskiej pielęgnacji jako luksusu”, co przekłada się na powszechność i popularność trendu, wzrost świadomości i zakupów. Ponadto producenci oferują cały czas coraz bardziej zaawansowane formuły i produkty, dopasowane do specyfiki męskiej skóry czy włosów. 

image

RALLS. – polska marka męskiej pielęgnacji premium, która podbija Europę

Jakie są perspektywy wzrostu dla tej kategorii?

Według najnowszych analiz rynkowych, globalny rynek produktów do pielęgnacji męskiej (men’s grooming) ma przed sobą długoterminowy wzrost. Prognozuje się, że globalny rynek kosmetyków do pielęgnacj zarostu osiągnie wartość powyżej 106 mld dolarów do 2035 r., przy średniorocznym wskaźniku wzrostu CAGR ~5,6 proc. w latach 2025–2035.

Segmenty mniej popularne do tej pory, takie jak pielęgnacja ciała dla mężczyzn, rosną jeszcze szybciej -- tu prognozy CAGR sięgają nawet 6-7 proc. w najbliższych latach. Niektóre źródła (np. futuremarketinsights.com) wskazują nawet wyższe CAGR (ok. 7-8 proc. lub więcej) dla niektórych produktów, rynków premium lub personalizowanych rozwiązań groomingowych.

Takie tempo wzrostu wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne kosmetyki męskie, zaawansowaną pielęgnację twarzy i produkty do pielęgnacji zarostu.

Pielęgnacja męska – dookoła świata

Zjawisko wzrostu popytu na kosmetyki męskie jest globalne, ale pewne regiony szczególnie mocno napędzają tę dynamikę:

  • Ameryka Północna – duża świadomość konsumencka i wysokie wydatki na grooming premium.
  • Europa Zachodnia – silna kultura self-care i rosnące zainteresowanie zaawansowanymi produktami skincare.
  • Azja i region APAC – szczególnie Korea Południowa i Japonia, gdzie pielęgnacja męska jest już głęboko zakorzeniona, a młode pokolenia dalej zwiększają ten popyt.
  • Rynki wschodzące – Indie, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu jako obszary o najszybszym CAGR dzięki urbanizacji i wzrostowi klasy średniej.

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

Najpopularniejsze kategorie produktów dla mężczyzn

Dynamika popytu różni się w zależności od segmentu:

  • Pielęgnacja twarzy (facial skincare) – to najszybciej rosnąca kategoria, obejmuje oczyszczanie, nawilżanie twarzy oraz preparaty przeciwstarzeniowe.
  • Haircare i pielęgnacja zarostu – kosmetyki do włosów, trymery, olejki do brody oraz balsamy groomingowe.
  • Produkty do pielęgnacji ciała – żele pod prysznic, balsamy i peelingi dostosowane do specyfiki męskiej skóry.
  • Zapachy i grooming luksusowy – perfumy i kosmetyki premium.

Co rozwój tego trendu oznacza dla branży?

Dla producentów, dystrybutorów i detalistów beauty obecna faza rozwoju rynku kosmetyków męskich oznacza:

  • wzmacnianie oferty produktowej dedykowanej mężczyznom, z segmentacją linii 
  • inwestycje w marketing edukacyjny i komunikację lifestyle, uwzględniającą zmieniające się postawy i aspiracje męskich konsumentów.
  • rozwój kanałów e-commerce i omnichannel – mężczyźni chętnie korzystają z zakupów online oraz personalizowanych rekomendacji.

Segment pielęgnacji męskiej to dziś nie tylko kosmetyki codzienne, ale rosnący obszar innowacji i premiumizacji, który może stać się trwałym filarem wzrostu w branży beauty na najbliższe lata.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. kwiecień 2026 07:04