StoryEditor
Rynek i trendy
11.06.2020 00:00

Lakiery i odżywki do paznokci hitem pandemicznych zakupów

Lakiery, odżywki i akcesoria do paznokci to produkty, po które w czasie pandemii nie straciły na popularności. Wprost przeciwnie. Kiedy kobiety nie mogły robić manicure’u w salonach kosmetycznych przerzuciły się na domowe metody i na zakupy przez internet, a tu wiele sklepów notowało gigantyczne wzrosty na tym asortymencie.

Można powiedzieć, że zadbane paznokcie to wizytówka Polek. Podobno trudno znaleźć drugi taki rynek, gdzie tak dobrze sprzedawałyby się przez cały rok lakiery do paznokci i gdzie kobiety z taką chęcią robiłyby manicure hybrydowy zarówno w salonach kosmetycznych, jak i w warunkach domowych.

Polki zakręcone na punkcie paznokci

Koronawirus, który spowodował konsumencką izolację i sparaliżował handel oraz usługi nic tu nie zmienił – kobiety nadal chciały mieć zadbane paznokcie. Nie mogły skorzystać z profesjonalnych zabiegów, więc niemal natychmiast przerzuciły się na kupowanie kosmetyków i akcesoriów do paznokci. Same musiały poradzić sobie ze odrostami po akrylu, żelu czy hybrydzie. Porad szukały w internecie. Jak pokazują analizy firmy SentiOne przygotowane dla wiadomoscikosmetyczne.pl to właśnie wokół paznokci toczy się najwięcej dyskusji w internecie, biorąc pod uwagę kategorie kosmetyczne. Ten trend utrzymał się niezależnie od pandemii. Czytaj więcej: Paznokcie ważniejsze od papieru toaletowego  

Lakiery tradycyjne powróciły do łask, na hybrydowe niezmiennie szał

Lakiery do paznokci znalazły się wśród kategorii typowo kosmetycznych, które najszybciej „odżyły” w stacjonarnych sklepach po pierwszym szoku wywołanym ogłoszeniem stanu epidemii. Pisaliśmy o tym już na początku kwietnia: Sprzedaż kosmetyków ruszyła, już nie tylko żele antybakteryjne  

Prawdziwy boom sprzedażowy lakiery i inne produkty do pielęgnacji paznokci przeżywały w sklepach internetowych. – Od momentu wybuchu pandemii mamy 4-krotny przyrost jeśli chodzi o sprzedaż lakierów klasycznych, a sprzedaż internetowa na stronie allepaznokcie.pl przeszła nasze oczekiwania – mówi Anna Karolak, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju w firmie Allepaznokcie – największej profesjonalnej hurtowni kosmetyczno-fryzjerskiej, ale także spółce zajmującej się produkcją lakierów do paznokci. – Zarówno lakiery hybrydowe, jak i klasyczne przeżywały renesans. Przede wszystkim lakiery klasyczne, których wcześniej nie mieliśmy ich w ofercie, ale teraz się ona powiększyła. Panie, które wiedziały, że nie będą mogły zrobić manicure u kosmetyczki poprzerzucały się na lakiery klasyczne, a te, które miały styczność z robieniem lakierów hybrydowych w domu dosłownie rzuciły się na zestawy startowe – opowiada Anna Karolak.

Nie tylko lakiery stały się przedmiotem pożądania. To samo dotyczyło akcesoriów do stylizacji paznokci. – Lampy, frezarki, szczególnie tańsze, wyprzedały nam się do zera. Dwa tygodnie po zamknięciu salonów zaczęło się takie poruszenie. Pewnie kobiety robiące hybrydę zaczęły mieć odrosty na paznokciach – śmieje się Anna Karolak. Nasz internetowy sklep przeżywał oblężenie. Nie zanotowaliśmy takiej sprzedaży w kwietniu i w marcu nigdy wcześniej, wysyłaliśmy po 2 tys. paczek dziennie – dodaje Anna Karolak.

Odżywki do paznokci – częsty wybór w czasie lockdown

W związku z pandemią nastąpił wzrost zainteresowania także produktami do pielęgnacji paznokci. Dla niektórych kobiet był to dobry moment, żeby zdjąć żele, akryle, czy trwałe lakiery i zregenerować paznokcie. Czytaj więcej: Paznokcie - czas na regenerację 

Kobiety pod presją tego, że nie mogą iść do kosmetyczki, od razu zaczęły kupować produkty, które można użyć w domu, również odżywki, oliwki do paznokci. Szybko wprowadziliśmy nową odżywkę z pipetą, żeby aplikacja była bardziej higieniczna, a także nowe zapachy odżywek perfumowanych. To wszystko się fajnie zazębiało, bo ci, którzy nie znali naszej marki lakierów hybrydowych, mogli ją poznać dzięki pielęgnacji, którą mamy w ofercie – stwierdza Anna Karolak

Odżywki wielofunkcyjne – pierwszy wybór

Barbara Grzymała, marketing coordinator w firmie Coloris zauważa jednak, że wzrost zainteresowania produktami pielęgnacyjnymi do paznokci można obserwować już mniej więcej od dwóch lat.

 – Bardzo wiele kobiet zrezygnowało z klasycznych lakierów na rzecz hybrydowych. Nie zawsze były one perfekcyjnie nakładane i zmywane, dlatego w wielu przypadkach kończyło się to zniszczeniem płytki paznokcia. Równocześnie długotrwała koloryzacja lakierami hybrydowymi, nawet bardzo dobrze wykonana, osłabia płytkę. Stąd też silny wzrost popytu na wszelkiego rodzaju odżywki do paznokci, zwłaszcza te specjalistyczne, przygotowane z myślą o osłabionych, przesuszonych i kruchych paznokciach po stosowaniu lakieru hybrydowego. Wzrosła też bardzo popularność odżywek niekonwencjonalnych, w formie oliwek czy balsamów, bez lakierowej bazy, zdecydowanie efektywniejszych i zdrowszych dla płytki paznokci – wymienia Barbara Grzymała. – Patrząc na naszą ofertę, zdecydowanie największą popularnością cieszą się odżywki wielofunkcyjne – kobiety wybierają jedną, która pomaga na wszelkie problemy z płytką – nawilża, odbudowuje i utwardza, a ta ostatnia cecha jest chyba najbardziej poszukiwana. Drugim trendem są odżywki naturalne, bez substancji ropopochodnych, bezpieczne dla środowiska, najchętniej bez plastikowych elementów opakowania – dodaje.

Powrót do domowych zabiegów?

Czy koronawirus na stałe zmieni nawyki konsumentów? Tego spodziewa się wielu badaczy, a także przedstawicieli firm kosmetycznych. Pierwsze analizy wskazują na to, że najważniejsze staną się zdrowie, dobre psychiczne samopoczucie i bezpieczeństwo. Prawdopodobnie w zakupach będzie przeważał rozsądek nad impulsowością. Również można się spodziewać, że część zabiegów pielęgnacyjnych z salonów przeniesie się do domów.

Wydaje mi się, że przynajmniej na razie kobiety częściej niż dotychczas będą robiły różne zabiegi pielęgnacyjne w domu. Po pierwsze w czasie pandemii odkryły, że można samemu zrobić manicure, nałożyć farbę do włosów czy się wydepilować. A być może również z powodów ekonomicznych będą się tego trzymały. Przynajmniej przez jakiś czas, dopóki widmo powtórnej pandemii będzie nad nami krążyło lub do czasu, kiedy wszyscy będą już zaszczepieni – stwierdza Barbara Grzymała.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.02.2026 13:02
Dagmara Gołek, Allegro: Sektor beauty dynamicznie adaptuje się do cyfrowej rzeczywistości [ROCZNIK WK 2025/26]
Dagmara Gołek (Allegro) była jedną z prelegentek podczas Forum Branży Kosmetycznej 2025WK

Allegro jako lider e-commerce znajduje się w samym centrum transformacji sektora beauty, który dostosowuje się do cyfrowej rzeczywistości. Analizując 2025 rok i prognozy na przyszłość dostrzegamy, że konsumenci w kategorii Uroda stawiają na kluczowe wartości: wygodę, opłacalność i naukowo potwierdzoną skuteczność produktu. Globalne trendy, takie jak ewolucja K-Beauty i rosnące zapotrzebowanie na spersonalizowane rozwiązania, redefiniują oczekiwania zakupowe, co znajduje odzwierciedlenie w aktywności użytkowników na naszej platformie – komentuje dla Rocznika Wiadomości Kosmetycznych Dagmara Gołek, group category manager beauty w Allegro.

Polscy konsumenci są praktyczni i świadomi. Badania "Customer Journey 2025", które przeprowadziliśmy wspólnie z Minds&Roses jasno pokazują, że aż 72 proc. respondentów rozpoczyna poszukiwania kosmetyków bezpośrednio na platformach handlowych, a Allegro dominuje w tym procesie. Aż 76 proc. osób, które rozpoczęło tu poszukiwania, finalizuje transakcję na naszej platformie. Najważniejszym motywatorem zakupu online jest lepsza cena (44 proc.), ale zaraz za nią plasują się wygoda (27 proc.) i szybkość dostawy (26 proc.). 

Planowanie zakupów kontra impuls, czyli w poszukiwaniu wzrostu

Dogłębna analiza zachowań konsumentów pokazuje, że zakupy kosmetyków w sieci mają wyraźnie dwoisty charakter, co stwarza różne możliwości dla strategii handlowych i marketingowych. 

Zdecydowana większość, bo aż 68 proc. transakcji, to zakupy planowane. Ten segment jest napędzany przez misję uzupełnienia zapasów (49 proc.) lub intencjonalny, planowany od dłuższego czasu zakup konkretnego produktu (34 proc.). To segment wymagający od marek zapewnienia korzystnych zestawów produktowych.

Jednocześnie fakt, że jedna trzecia transakcji to zakupy spontaniczne, stanowi ogromny, wciąż nie w pełni wykorzystany potencjał dla marketerów. Konsumenci dokonują ich przy okazji, szukając inspiracji lub chcąc kupić "coś dla poprawy nastroju" (5 proc.). 

image

Trendy, które zdefiniowały branżę beauty w 2025 [ROCZNIK WK 2025/26]

Kluczowe kategorie i dominacja K-beauty

W 2025 roku obserwowaliśmy stabilny popyt na kluczowe kategorie. Największa i dynamicznie rozwijająca się podkategoria włosów (zarówno pielęgnacja, jak i koloryzacja) weszła na wyższy poziom. Konsument dba nie tylko o włosy, ale też o kondycję skóry głowy, stosując wcierki, peelingi trychologiczne i specjalistyczne szampony. 

W segmencie Twarz najczęściej wyszukiwane były produkty pielęgnacyjne, takie jak kremy, serum, produkty z filtrem SPF 50 oraz te oparte na kwasach. Świadczy to o priorytecie, jakim stała się kompleksowa, codzienna pielęgnacja. 

Nieustannie dominującym trendem jest silny popyt na koreańskie marki, takie jak m.in. Beauty of Joseon, Skin 1004 czy Anua. Dzięki pracy mojego zespołu, jak również naszych partnerów, którzy dynamicznie rozwijają swoją ofertę na Allegro, możemy pochwalić się najszerszą ofertą koreańskich kosmetyków na rynku. W pierwszych trzech kwartałach 2025 odnotowaliśmy dynamikę sprzedaży K-beauty na poziomie 78 proc. rok do roku, oferując wybór spośród 180 marek i prawie 9 tys. produktów. 

Trend ten występuje obok rosnących gigantów, takich jak Nivea czy L’Oreal, polskich producentów jak Bielenda, Eveline i Ziaja, oraz marek premium, takich jak Rituals, która cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem konsumentów Allegro. 

Pielęgnacja zwiększa swoje udziały w strukturze całego Beauty i jest to dobry znak dla polskiego sektora, który w mojej ocenie ma silną reprezentację marek, doskonałą jakość i lojalnego konsumenta. 

image

Magdalena Pająk, Ipsos Poland: K-beauty, czyli co nas czeka na koreańskiej półce?

W kategorii Make-up wyszukiwania koncentrowały się na frazach związanych z rzęsami, podkładami (często również z ochroną przeciwsłoneczną) oraz produktami do brwi. Z kolei w kategorii Manicure odnotowaliśmy wysokie zainteresowanie artykułami profesjonalnymi, takimi jak akcesoria, bazy i topy oraz markami lakierów hybrydowych, co wskazuje na trend wykonywania zaawansowanego manicure w domu przy rosnących cenach usług w salonach.

Trzy newralgiczne obszary w kontekście kierunków rozwoju produktowego:

●    Dermokosmetyki: przejście od produktów masowych do formuł o statusie quasi-farmaceutycznym,

●    Kosmetyki trychologiczne: przeciwdziałające wypadaniu włosów, wzmacniających cebulki włosa, wspierające kondycję skalpu

●    Kosmetyki hybrydowe (make-up & skincare): zacieranie granicy między makijażem a pielęgnacją. Innowacyjne podkłady, pudry czy pomadki będą wzbogacane o składniki aktywne i zaawansowaną ochronę przeciwsłoneczną.

Przyszłość pod znakiem beauty science

Przyszłość sektora Beauty rysuje się w barwach zaawansowanej edukacji i głęboko spersonalizowanych potrzeb konsumenckich. Kluczową siłą napędową zmian staje się wyemancypowany Konsument 3.0, który przekształca zgromadzoną wiedzę w precyzyjnie sformułowane oczekiwania wobec branży. Nie jest to już bierny odbiorca marketingu, lecz aktywny uczestnik procesu innowacji.

W efekcie oczekiwania klientów koncentrują się na natychmiastowej, ukierunkowanej skuteczności. Konsument poszukuje szybkich i celowanych rozwiązań problemów, a fundamentem jego zaufania staje się twardy dowód naukowy – transparentne badania i testy potwierdzające działanie produktu, nowoczesne składniki aktywne i ich stężenia. 

Artykuł ukazał się pierwotnie w roczniku Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Ten 160-stronicowy magazyn z wyjątkową okładką autorstwa graficzki Oli Niepsuj można można nabyć tutaj 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. luty 2026 23:22