StoryEditor
Producenci
23.05.2023 00:00

Rynek kosmetyczny zmieni się diametralnie. Szybciej niż myślicie [RAPORT McKinsey & Company]

Rynek beauty jest odporny na światowe kryzysy gospodarcze i niespokojne otoczenie makroekonomiczne, a częścią branży uroda chce być coraz więcej ludzi – od czołowych finansistów po celebrytó / fot. shutterstock
Rynek kosmetyczny osiągnie globalnie wartość 580 mld dolarów do 2027 r., rosnąc o prognozowane 6 proc. rocznie i stanie się jeszcze bardziej konkurencyjny – prognozuje McKinsey & Company w swoim najnowszym raporcie wskazującym na trendy, które będą decydowały o dalszym rozwoju i kształcie rynku oraz sukcesie lub porażkach firm na nim działających.

Jak podaje McKinsey & Company w raporcie „The beauty market in 2023”, globalny rynek kosmetyczny dynamicznie rośnie. W 2022 r. – definiowany jako produkty do pielęgnacji skóry, perfum, makijażu i pielęgnacji włosów – wygenerował około 430 miliardów dolarów przychodów. Oczekuje się, że osiągnie około 580 miliardów dolarów do 2027 roku, rosnąc o prognozowane 6 procent rocznie.

Przewiduje się, że w ciągu najbliższych lat będą rosły cztery jego główne kategorie – zapachy, makijaż, pielęgnacja włosów i pielęgnacja skóry.  

Autorzy raportu podkreślają, że rynek beauty jest odporny na światowe kryzysy gospodarcze i niespokojne otoczenie makroekonomiczne, a powyższe liczby powodują, że częścią branży uroda chce być coraz więcej ludzi – od czołowych finansistów po celebrytów.

Rewolucja wywołana przez młodych konsumentów

– Branża kosmetyczna będzie ewaluowała wokół rozszerzającej się gamy produktów, kanałów i rynków i zmieni się zanim ta dekada dobiegnie końca – piszą autorzy raportu. Zmianę będą stymulować konsumenci, a zwłaszcza młodsze pokolenia, ponieważ ich własne definicje piękna będą się zmieniać, tak jak ich postrzeganie wszystkiego – od znaczenia zrównoważonego rozwoju i roli influencerów i kluczowych liderów opinii po znaczenie dbania o siebie.

Rynek kosmetyczny prawdopodobnie będzie kierował się w stronę premium i ten segment będzie rósł w tempie 8 proc. rocznie (w porównaniu z 5 procentami w przypadku kosmetyków masowych) w latach 2022-2027, ponieważ konsumenci zwiększają swoje wydatki, zwłaszcza na perfumy i produkty do makijażu.

Jeszcze większa konkurencja, młode marki zawalczą o pozycje

Jednocześnie analitycy McKinsey & Company wskazują, że otoczenie biznesowe stanie się jeszcze bardziej konkurencyjne, ponieważ szereg niezależnych marek, które z powodzeniem weszły na rynek w ciągu ostatniej dekady, będzie dążyć do zwiększenia swoich udziałów i zajmowania mocniejszych pozycji. Zaostrzająca się konkurencja skłoni obecne marki i sprzedawców detalicznych do zmian – podążania za trendami i dynamiką rynku.

42 procent respondentów ankiety McKinsey przeprowadzonej w 2023 r. wśród konsumentów w Chinach, Francji, Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych stwierdziło, że lubi wypróbowywać nowe marki. Konsumenci coraz częściej kupują też kosmetyki z różnych przedziałów cenowych a na ich zachowania zakupowe wpływa oferta zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych.

Upodobanie konsumentów do zakupów wielokanałowych będzie nadal napędzać przechodzenie tradycyjnych marek do e-commerce oraz wchodzenie niezależnych marek do sklepów stacjonarnych.

E-commerce napędza rynek beauty

E-commerce to obecnie najszybciej rozwijający się kanał sprzedaży produktów kosmetycznych. Sprzedaż online w branży kosmetycznej, wg danych McKinsey & Company, wzrosła prawie czterokrotnie w latach 2015-2022 i obecnie udział e-commerce przekracza 20 proc. Dla porównania, w przypadku odzieży i obuwia udział e-commerce w 2022 r. wynosił około 30 proc. oraz około 65 procent w przypadku zabawek i gier.

Rozwój e-handlu w biznesie beauty napędza: ekspansja ofert kosmetycznych od internetowych gigantów, takich jak Amazon w Stanach Zjednoczonych i Tmall w Chinach; stale rosnące znaczenie internetu dla detalistów omnichannel; oraz upowszechnienie się sprzedaży społecznościowej, w tym transmisji na żywo, w Azji.

Oczekuje się, że handel elektroniczny będzie nadal najszybciej rozwijającym się kanałem sprzedaży, na poziomie 12 procent rocznie w latach 2022-2027, ale jednocześnie wzrost w kanałach tradycyjnych – w tym w sklepach specjalistycznych, sklepach spożywczych i drogeriach – przyspieszy, ponieważ preferencje konsumentów dotyczące wielokanałowości są częściowo spowodowane ich ciągłym pragnieniem odkrywania i testowania produktów w sklepie.

Wskazówki na przyszłość, czyli jak i gdzie grać

Te wszystkie zmiany spowodują, że firmy kosmetyczne będą musiały zweryfikować swoje dotychczasowe strategie. – Pytanie "gdzie grać?" stanie się tak samo ważne jak "jak wygrywać?", biorąc pod uwagę zmieniające się warunki wzrostu – piszą autorzy raportu wskazując, że marki będą musiały zwracać uwagę na szereg niuansów i dostosowywać się szybko do zmiennych warunków.  

Najbliższe lata będą dynamicznym czasem dla branży beauty, pełnym możliwości i nowych wyzwań. Wysoka rentowność rynku, z marżą EBITDA sięgającą 30 procent, będzie nadal przyciągać nowe firmy i inwestorów.  

  • Dywersyfikacja geograficzna

Stanie się ważniejsza niż kiedykolwiek. Chiny i Stany Zjednoczone pozostaną potężnymi rynkami dla branży kosmetycznej. Rynek kosmetyczny ma osiągnąć wartość 96 mld dolarów w Chinach i 114 mld dolarów w Ameryce Północnej do 2027 roku. Jednak na obu rynkach uzyskanie wzrostów stanie się trudniejsze ze względu m.in. na ostrą konkurencję lokalną. Tymczasem inne kraje i regiony, w tym Bliski Wschód i Indie, są gotowe by stanąć do rywalizacji o kategorię beauty.

– W różnych lokalizacjach geograficznych kolejną szansą na wzrost będą produkty i usługi z najwyższego poziomu cenowego: prawdziwy rynek kosmetyków luksusowych i ultraluksusowych ma potencjał podwojenia wartości z około 20 miliardów dolarów obecnie do około 40 miliardów dolarów do 2027 roku – czytamy w raporcie.

Spowolnienie wzrostu w Chinach wraz ze wzrostem lokalnej konkurencji oznacza, że kraj ten nie będzie już uniwersalnym motorem wzrostu dla branży. W efekcie jeszcze większego znaczenia nabierze silnie rosnący rynek amerykański, zwłaszcza w ciągu najbliższych kilku lat. Rynek ten stanie się konkurencyjnym polem bitwy dla uznanych marek i potencjalną zieloną wyspą dla nowych podmiotów. Oczekuje się, że w tym samym okresie wzrost będzie napędzał Bliski Wschód, a Indie staną się nowym gorącym punktem w dłuższej perspektywie.

  • Beauty i wellness – jeszcze niewykorzystana szansa

Ponieważ konsumenci coraz częściej sięgają po produkty i usługi kosmetyczne, aby nie tylko dobrze wyglądać, ale także dobrze się czuć, oczekuje się, że granice między pięknem a dobrym samopoczuciem będą się nadal zacierać. Produkty i usługi łączące te doznania warte są blisko 2 biliony dolarów na całym świecie. Produkty inspirowane zdrowym stylem życia – takie jak np. produkty do pielęgnacji skóry i do makijażu ze składnikami probiotycznymi i ajurwedyjskimi, suplementy diety oraz urządzenia upiększające, takie jak maseczki LED na twarz – już przyciągnęły uwagę konsumentów, którzy coraz bardziej dbają o siebie, o swój wygląd i dobre samopoczucie. I często robią to w warunkach domowych. Branża wellness ma rosnąć na poziomie 10 proc. do 2027 r.  Ten trend jest szansą dla marek kosmetycznych, wygrają ci, którzy pierwsi umiejętnie połączą beauty i wellness.   

  • Pokolenie Z

Bardzo uważnie przygląda się markom i produktom. Prawie połowa respondentów z pokolenia Z w ankiecie przeprowadzonej przez McKinsey & Company twierdzi, że analizuje wnikliwie i składniki produktów oraz korzyści przed zakupem, podobnie jak milenialsi (w porównaniu z zaledwie jedną trzecią przedstawicieli pokolenia X i jedną piątą pokolenia wyżu demograficznego).

Poza skutecznością produktów i przejrzystością, przedstawiciele pokolenia Z wymagają, aby marki w sposób wiarygodny reprezentowały jakieś wartości. – Oprócz skupienia się na zrównoważonym rozwoju, różnorodności i integracji, pokolenie Z bardzo ceni sobie marki, które mają autentyczny i przystępny wizerunek oraz historię wykraczającą poza produkty oraz marki, które witają konsumentów w szerszej społeczności. Młodzi konsumenci sięgając po produkty i usługi kosmetyczne, chcą czuć się dobrze, wyrażać swoje autentyczne ja. Nie interesują ich narzucone kanony – wyjaśniają autorzy raportu.

  • Skalowanie biznesu

Wiele nowych marek kosmetycznych pojawia się na rynku korzystając ze stale obniżającej się bariery wejścia. Jednak po początkowym sukcesie nie udaje im się osiągnąć satysfakcjonującej skali pozwalającej na dalszy rozwój. Autorzy raportu podpowiadają, że receptą jest m.in. strategia omnichannel, wchodzenie na międzynarodowy rynek, a powiększając swój biznes marki muszą zarazem pamiętać, by chronić swoją unikalną wartość.

  • Fuzje i przejęcia

Fuzje i przejęcia będą nadal odgrywały istotną rolę w branży kosmetycznej – zainteresowanie funduszy inwestycyjnych rynkiem beauty stale rośnie. Jednak zawieranie umów nie będzie już tak proste jak dotąd i nie należy się spodziewać mega transakcji. – Ponadto kryteria dotyczące celów fuzji i przejęć przesuną się z koncentracji na szybko rozwijających się niezależnych „marek chwili” na marki z innowacyjnym asortymentem produktów i wykazaną zdolnością do rentownego, zrównoważonego i długoterminowego wzrostu – piszą autorzy raportu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 11:41
Konsultacje SEAC i RAC dla PFAS – czy nadchodzą kolejne restrykcje dla branży kosmetycznej?
Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagańShutterstock

Do 25 maja 2026 roku trwały konsultacje projektu opinii Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) w sprawie proponowanego ograniczenia stosowania substancji per- i polifluoroalkilowych (PFAS). Po marcowym przyjęciu przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) naukowej oceny ryzyka związanego z PFAS, Komitet SEAC rozpoczął analizę społeczno-ekonomicznych skutków planowanych restrykcji dla PFAS.

Prace nad ograniczeniem wyraźnie nabierają tempa i zmierzają w kierunku jednego z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH (ang. Registration, Evaluation, Authorisation and Restriction). Proponowane regulacje mogą bowiem objąć ponad 10 000 substancji jednocześnie, a ich konsekwencje będą odczuwalne nie tylko w branży kosmetycznej, ale również w wielu innych sektorach gospodarki.

PFAS – czym są „wieczne chemikalia”?

PFAS (ang. per- and polyfluoroalkyl substances) to szeroka grupa związków chemicznych per- i polifluoroalkilowych, których struktura zawiera co najmniej jeden w pełni fluorowany atom węgla, najczęściej występujący w postaci grupy –CF₃ lub –CF₂–. Charakterystyczną właściwością tych substancji jest obecność wyjątkowo trwałych wiązań węgiel–fluor (C–F), które są jednymi z najsilniejszych wiązań występujących w chemii organicznej. To właśnie one odpowiadają za wysoką odporność PFAS na degradację i ich dużą trwałość w środowisku, stąd związki te często określane są mianem „wiecznych chemikaliów” (ang. forever chemicals).

Określenie PFAS nie dotyczy jednej, konkretnej substancji, ale ogromnej grupy związków chemicznych. W bazach chemicznych zidentyfikowanych zostało ponad 10 000 struktur, które spełniały kryteria przyjętej definicji PFAS.

Zastosowanie PFAS w produktach kosmetycznych

W produktach kosmetycznych związki PFAS znalazły zastosowanie przede wszystkim ze względu na swoje właściwości technologiczne, takie jak przykładowo:

  • zwiększenie odporności produktu na działanie wody i sebum,
  • poprawienie trwałości makijażu,
  • tworzenie cienkiego, gładkiego filmu na powierzchni skóry,
  • poprawę rozprowadzania produktu oraz jego aplikacji.

PFAS najczęściej stosowane były przede wszystkim w produktach, od których klient oczekuje wysokiej trwałości lub wodoodporności, m.in. w maskarach i eyelinerach, długotrwałych podkładach, pomadkach, kosmetykach wodoodpornych, a także w niektórych produktach przeciwsłonecznych. W recepturach kosmetycznych stosowano również fluoropolimery, których zadaniem było m.in. zwiększenie trwałości produktu oraz jego odporności na działanie wody i innych czynników zewnętrznych.

Od regulacji pojedynczych substancji do ograniczenia całej grupy PFAS

W przeszłości działania regulacyjne koncentrowały się przede wszystkim na pojedynczych substancjach należących do grupy PFAS, takich jak PFOA (kwas perfluorooktanowy) czy PFOS (kwas perfluorooktanosulfonowy). Aktualnie zmienia się podejście regulatorów – zamiast analizowania i regulowania poszczególnych związków to coraz częściej proponuje się objęcie ograniczeniami całej, bardzo szerokiej grupy PFAS.

image

PFAS w UE – przyjęcie opinii RAC i konsekwencje dla przemysłu

W wyniku propozycji przedłożonej przez pięć państw – Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję – Unia Europejska prowadzi prace nad jednym z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenie PFAS ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

W wyniku przedłożenia propozycji projektu przez pięć państw - Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję -Unia Europejska prowadzi prace nad jedną z największych restrykcji chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenia PFAS planowo ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

Obecnie projekt jest oceniany przez poniższe Komitety działające przy ECHA:

  • RAC (Risk Assessment Committee) – pod kątem oceny ryzyka dla zdrowia i środowiska,
  • SEAC (Socio-Economic Analysis Committee) – pod kątem analizy skutków społeczno-ekonomicznych.

Przyjęcie ostatecznej opinii SEAC planowane jest do końca 2026 roku. Po jej przyjęciu zakończy się naukowa ocena proponowanego ograniczenia prowadzona przez komitety ECHA. Następnie obie końcowe opinie RAC i SEAC zostaną przekazane Komisji Europejskiej.

Na ich podstawie Komisja Europejska przygotuje projekt ograniczenia, który następnie zostanie omówiony i poddany głosowaniu w Komitecie REACH, złożonym z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej. Dopiero po przejściu niniejszego procesu, możliwe będzie przyjęcie ostatecznych przepisów i określenie szczegółowych warunków, a także terminów ich zastosowania.

Jednocześnie niektóre kraje nie czekają na zakończenie procesu na poziomie całej Unii Europejskiej i już zaczęły wprowadzać własne ograniczenia dotyczące PFAS w kosmetykach. Od początku stycznia 2026 roku we Francji obowiązują przepisy zakazujące sprzedaży produktów kosmetycznych, które zawierają celowo dodane związki PFAS. Podobne restrykcje dla produktów kosmetycznych zostały przyjęte również w niektórych stanach USA, np. w Kalifornii.

Stanowisko RAC w sprawie ograniczenia PFAS

Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) zajmuje się oceną ryzyka, jakie substancje chemiczne mogą stwarzać dla zdrowia ludzi i środowiska w ramach rozporządzenia REACH.

W przypadku PFAS zadaniem RAC było określenie, czy substancje te stwarzają ryzyko dla ludzi i środowiska, a także ocena czy proponowane ogólnounijne ograniczenie w ramach REACH jest odpowiednim środkiem pozwalającym na ograniczenie takiego ryzyka.

Po kilku latach prac, w które zaangażowani byli sprawozdawcy, członkowie RAC, eksperci ECHA oraz przedstawiciele zainteresowanych stron, Komitet uznał, że PFAS stanowią narastające zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska, a podjęcie dalszych działań regulacyjnych jest konieczne.

Jednym z argumentów przemawiających za wprowadzeniem ograniczenia jest wyjątkowo wysoka trwałość PFAS. Substancje te bardzo wolno ulegają degradacji, przez co mogą pozostawać w środowisku przez długi czas i prowadzić do stopniowego wzrostu narażenia.

Stanowisko SEAC dotyczące stosowania PFAS w kosmetykach

Ocena propozycji wdrożenia ograniczeń Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) obejmuje zarówno produkty kosmetyczne zawierające PFAS, jak i wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne.

image

Co dalej z PFAS w kosmetykach? FDA: Nie jesteśmy pewni

Zadaniem SEAC jest ocena, czy proponowane ogólnounijne ograniczenie stosowania PFAS jest proporcjonalne z punktu widzenia skutków społeczno-ekonomicznych. Punktem wyjścia dla tej analizy jest ocena ryzyka przygotowana przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC). Następnie SEAC porównuje przewidywane korzyści dla zdrowia ludzi i środowiska wynikające z ograniczenia emisji PFAS z potencjalnymi kosztami dla przemysłu, konsumentów, dostawców alternatywnych rozwiązań oraz całego społeczeństwa.

W opublikowanym projekcie opinii SEAC zasadniczo popiera wprowadzenie szerokiego ograniczenia stosowania PFAS na poziomie Unii Europejskiej. Jednocześnie Komitet wskazuje, że w wybranych sektorach uzasadnione mogą być czasowe odstępstwa, ze względu na brak dostępności alternatywnych rozwiązań lub możliwości ich wdrożenia z przyczyn technicznych lub ekonomicznych.

Ocena została przeprowadzona oddzielnie dla każdego zastosowania PFAS i uwzględniała m.in.:

  • dostępność alternatywnych rozwiązań,
  • wielkość emisji PFAS,
  • czas potrzebny na zastąpienie PFAS,
  • koszty wdrożenia zmian,
  • przewidywane korzyści wynikające z ograniczeń,
  • szersze skutki społeczno-ekonomiczne.

W odniesieniu do produktów kosmetycznych zawierających PFAS, Komitet SEAC uznał, że nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia odstępstw od proponowanego ograniczenia. Zdaniem Komitetu dostępność alternatywnych rozwiązań jest na ten moment wystarczająca, a potencjalne korzyści wynikające z ograniczenia emisji PFAS przewyższają koszty dostosowania dla sektora.

Odrębnie ocenione zostało wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne. W tym przypadku SEAC wskazał, że dostępne informacje nie pozwalają na jednoznaczną ocenę dostępności odpowiednich alternatyw oraz konsekwencji proponowanego ograniczenia, stąd ten temat wymaga dalszej analizy.

PFAS – co dalej z branżą kosmetyczną?

Zmiana podejścia w postrzeganiu PFAS – nie jako pojedynczej substancji, a jako całej grupy związków chemicznych – istotnie zmienia sposób, w jaki branża kosmetyczna powinna patrzeć na ocenę surowców oraz projektowanie receptur kosmetycznych.

Rynek produktów kosmetycznych powinien zacząć się stopniowo przygotowywać na konieczność reformulacji receptur, zwłaszcza tych, gdzie PFAS odpowiadają za wodoodporność, trwałość czy właściwości filmotwórcze. Kosmetyki wodoodporne oraz typu long-lasting będą najbardziej wymagające do zmiany surowca będącego alternatywną opcją dla PFAS. Zastąpienie jednego składnika nie zawsze może być wystarczające, aby zachować właściwości produktu, w niektórych przypadkach konieczne może być wprowadzenie większych zmian w recepturze.

Producenci będą musieli również dokładnie przeanalizować wykorzystywane surowce pod kątem obecności PFAS jako potencjalnych zanieczyszczeń technologicznych. Coraz większego znaczenia nabierze współpraca z dostawcami pod kątem udostępnienia odpowiedniej dokumentacji dla surowców kosmetycznych.

image

Guardian: PFAsy w prezerwatywach w i drogerii erotycznej są realnym zagrożeniem dla konsumentów i konsumentek

Przy wdrożeniu działań związanych z zastąpienie PFAS, wyzwaniem może się okazać zachowanie tych samych właściwości sensorycznych i porównywalnego poziomu trwałości produktu. Dodatkowo dochodzą jeszcze równolegle prowadzone regulacje dotyczące mikroplastików czy niższych limitów zanieczyszczeń dla silikonów cyklicznych.

Kierunek zmian regulacyjnych zmierza w stronę szerokiego ograniczenia PFAS, a wraz z nim większej kontroli nad ich obecnością w produktach i surowcach kosmetycznych. Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagań. Jednocześnie może być to bodzieć do rozwoju nowych technologii i poszukiwania alternatywnych rozwiązań, które pozwolą uzyskać trwałe produkty bez konieczności stosowania PFAS.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 10:19
Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”
TikTok napędza skincare dla dzieci.Shutterstock

Pokolenie Alfa już wpływa na sprzedaż kosmetyków, ale kolejny etap walki o tę grupę nie będzie polegał na mnożeniu produktów. Wygrają marki i drogerie, które uproszczą pielęgnację, będą rekomendowały ostrożność korzystania z podpowiedzi AI i pomogą rodzicom odróżnić potrzebę od trendu.

Gen Alpha nie jest już wyłącznie przyszłym konsumentem beauty. Najstarsi przedstawiciele tego pokolenia mają w 2026 r. około 16 lat, młodsi dopiero zaczynają szkołę, a wszyscy funkcjonują w środowisku, w którym rutyna pielęgnacyjna może dotrzeć do nich wcześniej niż rzetelna wiedza o skórze. Dyskusja ekspertów portalu “Global Cosmetics News”, która odbyła się w ramach ostatniego odcinka podcastu “In Conversation With” pokazuje, że branża dochodzi do punktu zwrotnego: pytanie nie brzmi już, jak sprzedać dzieciom i nastolatkom więcej kosmetyków, lecz jak wykorzystać ich zainteresowanie nimi, ale bez podsycania nadmiernej konsumpcji i powodowania problemów zdrowotnych.

Gen Alpha to nie jeden segment

Najważniejsza korekta dotyczy samego sposobu definiowania grupy. Pod wspólną etykietą Gen Alpha mieszczą się dziś małe dzieci, osoby w wieku szkolnym i nastolatki w okresie dojrzewania. Ich potrzeby fizjologiczne, wpływ na koszyk zakupowy rodziny i samodzielność zakupowa są skrajnie różne. W przypadku najmłodszych o wyborze decydują rodzice, a priorytetem jest bezpieczeństwo. U nastolatków rośnie znaczenie skuteczności, zapachu, identyfikacji z marką oraz opinii rówieśników.

To rozróżnienie ma dla producentów praktyczny wymiar. „Młoda skóra” nie może być jedną kategorią formuły produktów ani jedynym komunikatem marketingowym. Innego produktu potrzebuje dziecko bez problemów skórnych, innego nastolatek ze zmianami związanymi z dojrzewaniem, a jeszcze innego osoba z trądzikiem wymagającym konsultacji lekarskiej. 

W panelu portalu “Global Cosmetics News”, Sam Farmer, założyciel Sam Farmer Young Adults Skin Care, marki, która została opracowana specjalnie dla młodej skóry i zmieniających się potrzeb młodszych konsumentów, stawia prostą granicę: o potrzebie pielęgnacji powinno decydować dojrzewanie i stan skóry, nie popularność danego składnika w social mediach.

Najpierw edukacja, potem produkt

To jeden z najmocniejszych i jednocześnie najmniej wygodnych dla rynku wniosków rozmowy. Dzieci i nastolatki nie potrzebują rozbudowanych rytuałów. Podstawą powinny pozostać delikatne oczyszczanie, nawilżanie, ochrona przeciwsłoneczna i umiejętność rozpoznania momentu, w którym problem przestaje być kosmetyczny. Eksperci kwestionują także mechaniczne przenoszenie do młodzieżowych linii składników znanych z pielęgnacji dorosłych tylko dlatego, że ich nazwy dobrze sprzedają produkt.

image

Nie reklama, lecz doświadczenie. Jak Gen Z i Gen Alpha zmieniają rynek beauty?

Dane naukowe pokazują, dlaczego branża nie może ignorować tego wniosku jako kolejnej fali “paniki”.  W badaniu opublikowanym w 2025 r. w czasopiśmie „Pediatrics” przeanalizowano 100 filmów z rutynami pielęgnacyjnymi twórców internetowych z social mediów w wieku od 7 do 18 lat. W przeciętnej rutynie pojawiało się sześć produktów, a jej koszt wynosił średnio 168 dolarów. Tylko 26,2 proc. rutyn dziennych uwzględniało ochronę przeciwsłoneczną. W 25 najpopularniejszych filmach zidentyfikowano średnio 11, a maksymalnie 21 potencjalnie drażniących młodą skórę składników aktywnych. Problemem nie jest więc samo zainteresowanie kosmetykami, lecz skala, kumulacja substancji i brak informowania przez koncerny i firmy kosmetyczne o hierarchii potrzeb nastolatków.

AI — mały błąd, duże ryzyko 

Nowym elementem dyskusji jest sztuczna inteligencja. Dr Tiina Meder, dermatolog i założycielka Meder Beauty, zwraca uwagę, że narzędzia do analizy skóry i rekomendacji kosmetyków nie są projektowane z myślą o skórze dziecięcej. Błędna ocena wieku lub stanu skóry może prowadzić do podpowiadania im składników i kuracji, których młody użytkownik nie tylko nie potrzebuje, ale wręcz sobie szkodzi. W tym ujęciu technologia AI ma sens jako narzędzie edukacyjne, ale staje się ryzykowna, kiedy przyjmuje rolę diagnosty albo automatycznego sprzedawcy np. kolejnego serum (red. sama przyłapałam moją 15-letnią córkę na stosowaniu serum dla skóry dojrzałej, polecone przez AI, ponieważ zawierało m.in. niacynamid i kwas glikolowy).  

Równocześnie nie da się odwrócić nowej ścieżki zakupowej. Amerykańskie badanie „Smart Beauty”, przeprowadzone przez NielsenIQ dla Ulta Beauty (opisywaliśmy je szeroko) wśród 522 przedstawicieli Gen Alpha i 500 rodziców, pokazuje, że 78 proc. młodych konsumentów odkrywa beauty online, ale 77 proc. szuka później potwierdzenia w świecie rzeczywistym — w drogerii czy perfumerii stacjonarnej. Aż 73 proc. korzysta z narzędzi personalizacji. Co istotne, użytkownicy AI częściej niż pozostali odwiedzają sklepy, aby oglądać i testować produkty — 57 wobec 36 proc. Wniosek z badania płynie taki: technologia nie wypiera więc drogerii, ale może zwiększać potrzebę kontaktu z nią.

Badanie ma charakter amerykański i nie powinno być bezpośrednio przenoszone na Polskę, ale pokazuje mechanizm ważny również dla naszego rynku. Rodzice pozostają najbardziej pomocnym źródłem wiedzy o beauty: wskazało ich 41 proc. badanych, wobec 34 proc. dla social mediów. Aż 98 proc. rodziców deklarowało aktywny udział w zakupach kosmetycznych dzieci. Dla retailerów oznacza to, że mają podwójnego odbiorcę: produkt ma zainteresować młodą osobę, ale bezpieczeństwo, skład i sens stosowania muszą być czytelne dla dorosłego.

Polskie dzieci są już w algorytmicznym lejku sprzedażowym

W Polsce nie mamy jeszcze porównywalnego badania zachowań beauty Gen Alpha, ale dysponujemy danymi pokazującymi skalę ich cyfrowej ekspozycji. Według raportu „Internet dzieci 2026” z co najmniej jednego z serwisów: TikTok, Facebook, Instagram lub Snapchat aktywnie korzysta 44 proc. dzieci w wieku 7–12 lat. Dzieci stanowią 8,7 proc. użytkowników internetu, ale generują 11 proc. czasu spędzanego w sieci. To oznacza, że formalne progi wiekowe platform nie odcinają najmłodszych od trendów, rekomendacji i reklamy.

Po drugiej stronie tej ścieżki jest już polski handel. Hebe prowadzi rozbudowaną sekcję „Nastolatki Back To School”, obejmującą m.in. pielęgnację twarzy, makijaż, mgiełki i zapachy, urządzenia oraz suplementy. Rossmann publikuje poradniki dotyczące młodej cery, a w 2026 r. przygotował także ranking koreańskich kosmetyków dla nastolatków. Wiek stał się więc kierunkiem treści oraz merchandisingu.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Dla polskich sieci to zarówno szansa, jak i odpowiedzialność. Jeżeli drogeria organizuje ofertę wokół młodego odbiorcy, nie może ograniczyć się do etykiety „dla nastolatków”. Potrzebne są selekcja według wieku i realnej potrzeby skóry, czytelne informacje o składnikach aktywnych, ostrzeżenia przed łączeniem produktów, przeszkolony personel oraz ścieżka kierująca do dermatologa, gdy problem ma charakter medyczny — tłumaczą eksperci ii dermatolodzy. 

Regulatorzy zaczynają patrzeć na młodych influencerów

Granica odpowiedzialności przesuwa się także prawnie. W marcu 2026 r. włoski urząd ochrony konkurencji wszczął postępowanie wobec Sephory i Benefit Cosmetics. Regulator bada, czy marki wykorzystywały bardzo młodych influencerów do promowania dzieciom kosmetyków dla dorosłych oraz czy nie pomijały istotnych informacji o przeznaczeniu i środkach ostrożności. Firmy zadeklarowały współpracę i utrzymują, że działają zgodnie z prawem. Sprawa jest ważna dla całej Europy, ponieważ po raz pierwszy tak wyraźnie łączy marketing beauty do nieletnich z ryzykiem kompulsywnej konsumpcji i tzw. cosmeticoreksji.

Równolegle unijny Akt o usługach cyfrowych zakazuje platformom kierowania reklam do dzieci na podstawie profilowania. W Polsce UOKiK od kilku lat egzekwuje obowiązek prawidłowego oznaczania treści reklamowych influencerów. Kolejnym krokiem będzie zapewne dokładniejsze badanie nie tylko tego, czy materiał jest oznaczony jako reklama, lecz także do kogo jest kierowany, kto w nim występuje i czy komunikat nie wykorzystuje niedojrzałości odbiorcy.

„Planet-positive” zaczyna się od mniejszej liczby produktów

W prognozie “Global Cosmetics News: zrównoważone formuły i opakowania mają być jednym z filarów kolejnej fazy beauty dla Gen Alpha. Najbardziej wiarygodna interpretacja tego hasła nie prowadzi jednak do kolejnej tzw. zielonej linii produktowej. Jeżeli branża jednocześnie promuje wieloetapowe rutyny i obiecuje ograniczać wpływ na środowisko, komunikaty te pozostają w konflikcie. Dla młodego konsumenta rozwiązaniem bardziej „planet-positive” może być krótsza rutyna, produkt wielofunkcyjny, mniej opakowań i jasna informacja, czego nie trzeba kupować.

Polski rynek ma warunki, aby wypracować własny model. Jest piątym co do wielkości rynkiem kosmetycznym w Unii Europejskiej. Duża baza producentów, silne sieci drogeryjne i rosnący kanał online dają możliwość stworzenia standardu, w którym bezpieczeństwo młodego konsumenta stanie się elementem przewagi konkurencyjnej, a nie kosztem narzuconym przez regulatora.

Kto wygra walkę o Gen Alpha? Nie same kosmetyki, a edukacja

Nie musi to być marka, która najszybciej przełoży każdy trend z TikToka na premierę. Bardziej perspektywiczny model — na co wskazują eksperci w cytowanym podcaście — opiera się na kilka kompetencjach: projektowaniu produktów dla konkretnego etapu rozwoju skóry, upraszczaniu rutyn pielęgnacyjnych, wiarygodnej edukacji, cyfrowych zabezpieczeniach uwzględniających wiek oraz współpracy z rodzicami, dermatologami i personelem drogerii.

Gen Alpha jest pierwszym pokoleniem, dla którego AI, social commerce i sklep stacjonarny nie są osobnymi kanałami. Rekomendacja może zacząć się w algorytmie, zostać zweryfikowana przez rodzica, przetestowana w drogerii i zakończyć się zakupem online. W tej ścieżce największą wartością marki nie będzie liczba bodźców, lecz zdolność do zatrzymania konsumenta przed niepotrzebnym lub niewłaściwym wyborem. To radykalna zmiana logiki rynku beauty: z maksymalizacji w stronę odpowiedzialnej selekcji. Czyli to firma ma mówić do młodego konsumenta: nie kupuj kolejnego serum, nie potrzebujesz tego czy kolejnego kosmetyku. I budować markę, której zaufają także rodzice.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. sierpień 2026 12:49