StoryEditor
Mężczyzna
05.12.2021 09:00

Mężczyzna w świecie beauty. Niszowy rynek z wielkim potencjałem

<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>

Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care

<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>

Michał Łenczyński, ekspert branży beauty, założyciel projektu Beauty Razem, CEO Akademii Sztuki Piękności

<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>

Katarzyna Wielgosz-Żerdzicka, analityczka, menedżerka ds. rozwoju, Mobile Institute

<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>

Handsome man is choosing cosmetics while doing shopping at the supermarket

/ Shutterstock
<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>
<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>
<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>
<p>Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs, twórca marki True men skin care</p>
Gallery
Kosmetyki dla mężczyzn to rynek niszowy, ale z wielkim potencjałem uważają Ci, którzy w niego inwestują. Przez najbliższe lata główną siłą nabywczą będą na nim dzisiejsi 38-latkowie, pokolenie Silver Power również staje w centrum uwagi. Trzeba jednak uważnie obserwować trendy, które przychodzą z Zachodu i dotyczą ludzi młodych. Mają one coraz wyraźniejszy i szybszy wpływ na zachowania i obecność mężczyzn w świecie beauty.

Według raportu Euromonitor International, światowy rynek męskiej pielęgnacji miał osiągnąć w 2020 roku wartość ponad 60 mld dolarów oraz potroić swoje przychody od 2015 roku. Z kolei Research and Market podaje, że rynek kosmetyków dla mężczyzn był wart z końcem ubiegłego roku niemal 70 mld dolarów. – Coraz więcej mężczyzn sięga nie tylko po produkty higieniczne, ale również po specjalistyczne kosmetyki pielęgnacyjne i korzysta z usług salonów kosmetycznych i medycyny estetycznej. Te tendencje widać także w Polsce. Produkty do męskiej pielęgnacji nie są już niszą, ale stanowią istotną część rynku kosmetycznego. Z roku na rok obserwujemy rosnące zainteresowanie konsumentów i wzrost sprzedaży w tym segmencie. Bacznie obserwujemy tą kategorię, wiemy, że nie została jeszcze wyczerpana, a rynek cały czas czeka na nowości – mówi Karolina Wójcik, brand manager w firmie Bielenda Kosmetyki Naturalne, która wprowadziła na rynek linię Bielenda Only for Men Barber Edition. – Mężczyźni sięgają już nie tylko po kosmetyki do mycia, golenia czy dezodoranty. Widzą potrzebę pielęgnacji twarzy i coraz bardziej świadomie dokonują wyborów. Zawracają uwagę na składy, przeznaczenie, właściwości i opakowanie. Odpowiednia komunikacja to droga do sukcesu. Moda na męski zarost przyczyniła się do rozwoju dedykowanych linii pielęgnacyjnych. Także nieco starsza grupa wiekowa zainteresowała się pielęgnacją – dojrzali mężczyźni chcą na dłużej zachować młody wygląd i dobrą kondycję skóry – dodaje.

Silversi w centrum uwagi

Z rynkowych obserwacji wynika, że mężczyźni zaczynają zwracać uwagę na pielęgnację twarzy od ok. 30-35 roku życia. Producenci dostrzegają też coraz większy potencjał tzw. Silver Generation, czyli osób w wieku 50+.

Coraz więcej dojrzałych mężczyzn będzie sięgać po produkty, które pomogą im zachować na dłużej atrakcyjny wygląd, będący ważnym elementem tzw. wellbeing, zdrowego stylu życia i dbania o kondycję fizyczną oraz psychiczną – komentuje Maciej Adamaszek, prezes firmy Ferrum Labs i twórca marki kosmetyków pielęgnacyjnych dla mężczyzn True men skin care, która w tym roku weszła na rynek i z publicznej emisji akcji na platformie crowdinvestingowej pozyskała 1,2 mln zł na rozwój. – Coraz więcej kampanii marketingowych stawia też w głównym świetle osoby dojrzałe, walcząc jednocześnie ze stereotypami dotyczącymi tej grupy konsumenckiej i budując pozytywne narracje wokół Silversów. To ważny trend – miło jest w końcu obserwować różnorodność odbiorców i dostrzeganie przez marki, że odbiorcy produktów kosmetycznych to nie tylko przedstawiciele młodszych pokoleń – dodaje. Zaznacza też, że jego marka chce dotrzeć do dwóch grup odbiorców – nieco młodszych, 30-letnich, których chce sobie "wychować" oraz właśnie do tych 50+, którzy z różnych powodów, ale głównie demograficznych, zdają sobie sprawę, że będą musieli dłużej pracować, zachować zdrowie i zadbany wygląd, bo będą się poruszać w środowisku ludzi młodszych od siebie, w pracy, czy w innych grupach społecznych. – Jest to także grupa, która jest przygotowana do ponoszenia wyższych wydatków, to często mężczyźni, którzy już odchowali dzieci, pospłacali kredyty, odnieśli sukces finansowy – podkreśla Maciej Adamaszek.

Mężczyźni idą do spa

– Dbanie o siebie determinuje to, w jaki sposób mężczyźni podchodzą do kwestii, zdrowia i samopoczucia i ma niebagatelny wpływ na to, czy kupują kosmetyki i jakie – uważa Katarzyna Wielgosz-Żerdzicka, analityczka firmy badawczej Mobile Institute. Codzienny wygląd jest ważny dla mężczyzn. W badaniu Mobile Institute na potrzeby raportu Beauty & the Future w skali 1:6 ocenili wagę tego czynnika na 3,89. Szczególną uwagę do swojego wyglądu przywiązują mężczyźni z pokolenia Silver Power (4,48) oraz mieszkańcy dużych miast 200-500 tys. mieszkańców (4,31).

31 proc. mężczyzn uważa, że są bardziej męscy, jeśli o siebie dbają i używają kosmetyków. Najbardziej jest o tym przekonane młode Pokolenie Z (poniżej 25 r.ż). – 61 proc., a także Pokolenie X (urodzeni w latach 1965-1974) – 60 proc. i pokolenie Silver Power (urodzeni w latach 1946-1964) – 59 proc.

45 proc. mężczyzn uważa, że to samo dotyczy kobiet – jeśli używają kosmetyków, są bardziej kobiece. Mężczyźni określają męskość jako siłę, wigor, polot i pewność siebie. Natomiast kobiecość jest powiązana z wyglądem. Kobieta, wg mężczyzn jest kobieca wtedy, kiedy jest ładna.

Żeby zadbać o siebie, mężczyźni przede wszystkim dają sobie czas na relaks, chodzą do fryzjera i na siłownię – to największy procent wskazań. 10 proc. wymienia także używanie kosmetyków, a 6 proc. korzystanie z masaży i spa. 11 proc. mężczyzn regularnie korzysta, a 45 proc. twierdzi, że zdarza im się korzystać z usług kosmetycznych, np. fryzjerskich, zabiegów na twarz, manicure. Tu wyraźnie przeważają mężczyźni z Pokolenia X. Aż 91 proc. udzieliło takich odpowiedzi w badaniu Mobile Institute. Dwie pozostałe grupy to Xennials (66 proc.) i Old Millennials (65 proc.) – czyli czynne zawodowo grupy mężczyzn. Atrakcyjne ceny, miła atmosfera i profesjonalizm – to najważniejsze czynniki, które skłaniają mężczyzn do bycia klientem konkretnego salonu beauty. Mężczyźni przyznają, że korzystają już nie tyko z usług fryzjera (najczęściej), ale także z masaży, wykonują zabiegi kosmetyczne na twarz, stylizację paznokci, makijaż, zabiegi kosmetyczne na ciało, stylizację rzęs i brwi oraz depilację. Co ciekawe, Pokolenie X deklaruje, że makijaż, zabiegi kosmetyczne na ciało i fryzjer – to usługi, z których korzystają najczęściej. W przypadku Pokolenia Silver Power są to: masaż, depilacja i fryzjer.

Kupowanie kosmetyków – przyjemność czy przykry obowiązek?

Mężczyźni nie mają określonej rutyny, jeśli chodzi o kupowanie kosmetyków. Ci, którzy są w stanie określić, gdzie i przy jakiej okazji zaopatrują się w kosmetyki, twierdzą, że kupują je przy okazji innych zakupów, np. spożywczych w markecie (30 proc.). 18 proc. respondentów twierdzi, że udają się po nie specjalnie do drogerii.

Tylko 29 proc. mężczyzn deklaruje, że zdarza im się kupować kosmetyki dla siebie. W przypadku ponad 70 proc. ktoś inny zaopatruje ich w takie produkty, najczęściej żona lub partnerka. Znów najbardziej zaangażowani w kupowanie dla siebie są mężczyźni z pokolenia Silver Power (59 proc.), a także z Pokolenia X (54 proc.) – czyli mężczyźni dojrzali mający pomiędzy 47 a 75 lat. Natomiast Pokolenie Z (mężczyźni poniżej 25 roku życia) to 34 proc. wskazań. Najrzadziej kupują dla siebie kosmetyki mężczyźni mający obecnie pomiędzy 26 a 46 lat.

33 proc. mężczyzn twierdzi, że kupowanie kosmetyków to dla nich przykry obowiązek, dla 17 proc. to przyjemność, lubią wypróbowywać nowości, a 26 proc. kupuje to, co akurat jest w sklepie lub jest w promocji. – Nie jest to dla mnie zaskoczenie, że dla części mężczyzn to przykry obowiązek. Wystarczy powiedzieć, że rynek kosmetyków w Polsce stanowi około 5 proc. całości rynku. Niestety pokutuje zachowanie czy myślenie starszych pokoleń, gdzie stereotypem męskości był raczej mężczyzna, który niezbyt dba o siebie, taki "zaniedbany macho". To ludzie urodzeni w latach 40-50, którzy nie mieli wzorców. Cieszy wiadomość, że dla tych ponad 60 proc. nie jest to już przykry obowiązek – stiwerdza Maciej Adamaszek.

25 proc. mężczyzn dokonuje świadomych wyborów, zawsze kupują oni określone produkty kosmetyczne.

Wybierając określone kosmetyki mężczyźni niezmiennie zwracają największą uwagę na cenę (21 proc.), na jakość (24 proc.) oraz na zapach produktów (20 proc.). Ale już 11 proc. zwraca także uwagę na skład produktów, 13 proc. na pochodzenie, a 7 proc. na opakowanie. – Częściej także zwracają uwagę na to, czy kosmetyk ma certyfikat ekologiczny. Widać zatem, że zakup kosmetyku staje się coraz bardziej przemyślany i świadomy. Do zapłacenia wyższej ceny za kosmetyk zachęciłaby mężczyzn jego efektywność i wydajność – komentuje Katarzyna Wielgosz-Żerdzicka.

Nie należy rozumieć tych odpowiedzi, w ten sposób, że to musi być cena najniższa. Mówimy o cenie w odniesieniu do jakości produktu – dodaje Maciej Adamaszek. – Z perspektywy marki, ważne jest to do kogo się ją adresuje. Nasze kosmetyki kosztują 100-200 zł, ale za taką samą jakość produktów, co potwierdziliśmy w blind testach, trzeba zapłacić ponad tysiąc złotych w przypadku luksusowych francuskich marek, nie można więc powiedzieć, że nasze kosmetyki są drogie – stwierdza Maciej Adamaszek.

Brodacze ożywili kategorię

Męska kategoria wystrzeliła dzięki modzie na zarost. W 2020 r. hasło "męski styl brody" było cztery razy częściej wyszukiwane na platformie Pinterest niż rok wcześniej. Z raportu Mobile Institute wynika, że już 13 proc. młodych mężczyzn z Pokolenia Z korzysta z usług barbera. A aż 47 proc. przyznaje, że zdarzyło im się podczas wizyty kupić produkt przeznaczony do brody lub włosów.

Zarost noszą najczęściej mężczyźni dojrzali. Używają oni najczęściej żelu (42 proc.) lub pianki do golenia (38 proc.). Mniejszy procent mężczyzn sięga po kosmetyki do pielęgnacji brody, ale widać jak rozbudowany i wyspecjalizowany stał się asortyment – to szampony, balsamy, maseczki, a także żel, olejek, pomada, wosk i odżywka do brody.

Pomimo szybkiego rozwoju rynku kosmetyków dla mężczyzn, nie zmieniła się czołówka najchętniej kupowanych produktów. Są to krem/pianka do golenia (43 proc.) i żel pod prysznic (32 proc.). Ale już na trzecim miejscu (17 proc.) mężczyźni wskazują krem do twarzy, a na piątym (16 proc.) kosmetyk do pielęgnacji zarostu.

Młodsze pokolenie sięga po bardziej różnorodne produkty

Wygląda też na to, że mężczyźni odchodzą od produktów typu 2 lub 3 w jednym. Na pytanie, czy chciałbyś mieć jeden kosmetyk do wszystkiego aż 71 proc. odpowiada: nie. Im młodsze pokolenie, tym mniejsze zainteresowanie tego rodzaju produktami. – Być może jest to spowodowane tym, że starsze pokolenie ceni sobie wygodę i minimalizm, natomiast młodsze pokolenie wyżej stawia chęć posiadania różnych produktów kosmetycznych. Warto przy tej okazji dodać, że to starsze pokolenia wykazują także zdecydowanie większe zainteresowanie ekologią. To te starsze oszczędzają wodę, energię i segregują śmieci. Młodsze mówią najczęściej, że nie uważają, aby jednostka miała wpływ na stan środowiska – dodaje Katarzyna Wielgosz-Żerdzicka.

Mężczyźni lubią mieć swoje kosmetyki, tak samo jak swoją przestrzeń w łazience na ich przechowywanie, jak i komfort robienia zakupów produktów przeznaczonych tylko dla nich. Cenią sobie wygodę. Zapytani, co denerwuje ich podczas robienia zakupów w sklepach stacjonarnych odpowiadają, że brak testerów kosmetyków i konieczność stania w kolejce. Odstrasza ich też niekompetentna obsługa. – Mężczyźni lubią robić zakupy szybko i konkretnie. Liczą na porady i wskazówki, chcą móc bez problemu znaleźć męskie produkty, szybko zapłacić za zakupy i wyjść ze sklepu. Źle reagują na wszystko, co im utrudnia zakupy. Mężczyźni potrzebują konkretnej i profesjonalnej porady. Wierzą w kompetencje, przekonani przez sprzedawcę, chętnie kupią produkt. Zniechęcają się widząc, że konsultant nie ma wiedzy o tym, co poleca – dopowiada Katarzyna Wielgosz-Żerdzicka.

Do kupowania kosmetyków konkretnej marki zachęcają mężczyznę dobre opinie o marce (30 proc.), atrakcyjne ceny (28 proc.) oraz szybka możliwość kontaktu z marką (23 proc.), np. przez widget, który znajduje się na stronie internetowej marki lub e-sklepu. Już 20 proc. mężczyzn zwraca także uwagę na korzystne dla zdrowia składniki zawarte w kosmetyku.

Kategoria kosmetyków dla mężczyzn jest rosnąca i przyszłościowa

Rynek kosmetyków dla mężczyzn zmienia się wielowymiarowo. Podkreśla to Jolanta Górska, manager ds. mediów i PR w firmie Eurus będącej dystrybutorem marki Natura Siberica Men. – Potwierdzają to dane ze światowych i z polskiego rynku oraz fakt, że we wszystkich sieciach drogerii asortyment kosmetyków dla mężczyzn do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów ciągle się poszerza o nowe marki, a w ramach marek o nowe kategorie produktów. Produkty, które jeszcze do niedawna uważane były za niszowe, specjalistyczne, takie jak serum przeciw wypadaniu włosów czy peeling do skóry głowy, sprzedają się bardzo dobrze, a sieć drogerii Rossmann ostatnio rozszerzyła ich dystrybucję o kolejne punkty sprzedaży – mówi. n

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Mężczyzna
19.08.2026 12:11
Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium
Chłopcy wchodzą do Sephory. Nowa generacja konsumentów zmienia rynek beautyShutterstock

Jeszcze niedawno pielęgnacja skóry i kosmetyki premium były w komunikacji marek kierowane przede wszystkim do kobiet i starszych pokoleń. Dziś coraz wyraźniej widać nowego konsumenta: chłopca z pokolenia Alpha, który zna marki kosmetyczne, śledzi trendy na TikToku, kupuje produkty do włosów, pielęgnacji i zapachy. To nie chwilowa moda. Męski segment beauty rośnie, a jego najmłodsi konsumenci wchodzą do kategorii coraz wcześniej.

W tym artykule przeczytasz:

  • Nie tylko krem. Jakie kosmetyki najchętniej kupują chłopcy?
  • TikTok nauczył ich, że wygląd można "projektować”
  • Młodzi chłopcy nie boją się już kategorii beauty. Kosmetyki coraz częściej są neutralne płciowo
  • Men‘s care rośnie, a Gen Z już wydaje na beauty
  • Ciekawy jest stosunek Gen Alpha do ceny
  • "Sephora Kids” nie jest wyłącznie historią dziewczynek
  • Beauty może budować pewność siebie. Może też budować kompleksy

Wizyta w Sephorze czy Douglasie może dziś wyglądać inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Obok nastolatek oglądających produkty do pielęgnacji skóry czy makijaż coraz częściej pojawiają się chłopcy. Szukają perfum, kosmetyków do włosów, produktów na niedoskonałości czy produktów popularnych w mediach społecznościowych.

Dane zebrane przez Razorfish pokazują, że 45 proc. chłopców z Gen Alpha jest zainteresowanych skincarem, a 25 proc. ma rutynę pielęgnacyjną obejmującą co najmniej trzy produkty.

To dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że mówimy o dzieciach, a nie o dorosłych konsumentach, których od lat obserwujemy w segmencie men‘s grooming.

Nie tylko krem. Jakie kosmetyki najchętniej kupują chłopcy?

Materiał, na którym opiera się analiza tego trendu, pokazuje, że młodzi chłopcy interesują się przede wszystkim pielęgnacją ciała i włosów, ale coraz częściej sięgają również po produkty do twarzy i zapachy. Według danych cytowanych przez Global Cosmetic Industry, wśród chłopców w wieku 7–17 lat zainteresowanie body care i hair care deklaruje po 88 proc. badanych.

To ważne przesunięcie. Tradycyjny model męskiej pielęgnacji zaczynał się od dezodorantu, żelu pod prysznic i szamponu. Później doszła woda toaletowa, kosmetyk do golenia, ewentualnie krem.

Gen Alpha zaczyna z zupełnie innego miejsca. Dla niego kosmetyk nie musi być stereotypowym "męskim kosmetykiem”. Ma działać, dobrze wyglądać, być zgodny z trendem i rozwiązywać konkretny problem.

Wśród produktów pojawiających się w chłopięcych kosmetyczkach są m.in. płatki i plastry na niedoskonałości, produkty do stylizacji włosów, sól do włosów, zapachy czy kosmetyki do oczyszczania skóry. Vogue zwracał uwagę na ten sam kierunek, opisując chłopców w wieku 13–15 lat, którzy pod wpływem TikToka i sportowych idoli interesują się fryzurami, cologne, spot stickers czy salt spray.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

TikTok nauczył ich, że wygląd można "projektować”

Jednym z najważniejszych motorów tego zjawiska są media społecznościowe.

Pokolenie Alpha nie musi czekać, aż ktoś w domu pokaże mu, jak działa krem czy jak dobrać zapach. Algorytm robi to za niego. TikTok, YouTube i Instagram dostarczają instrukcji, recenzji, porównań i gotowych rutyn.

Eksperci zwracają uwagę na popularność trendów takich jak looksmaxxing czy mewing. Ich wspólnym mianownikiem jest przekonanie, że wygląd można świadomie poprawiać poprzez konkretne działania, produkty i techniki.

To zmienia również sposób, w jaki chłopcy postrzegają kosmetyki. Nie są już one wyłącznie narzędziem higieny. Stają się narzędziem kontroli nad własnym wyglądem.

A to szczególnie dobrze działa w mediach społecznościowych, gdzie wygląd jest częścią codziennej autoprezentacji.

 

 

Nie bez znaczenia jest też obecność sportowców, muzyków, aktorów i influencerów. Jeśli ulubiony piłkarz pokazuje fryzurę, zapach albo rutynę przed meczem, kosmetyk przestaje być "czymś dla dziewczyn”. Staje się elementem stylu i przynależności do określonej grupy.

Młodzi chłopcy nie boją się już kategorii beauty. Kosmetyki coraz częściej są neutralne płciowo

To jeden z ciekawszych efektów zmiany pokoleniowej.

Przez lata branża kosmetyczna funkcjonowała według dość prostego podziału: beauty dla kobiet, grooming dla mężczyzn. Męskie produkty miały ciemniejsze opakowania, prostsze komunikaty i często koncentrowały się na funkcji.

Dziś ten podział zaczyna się zacierać.

Gen Alpha dorasta w świecie, w którym kosmetyk może być neutralny płciowo, a jego atrakcyjność wynika z działania, opakowania, zapachu albo obecności w social mediach. Badania Razorfish wskazują wręcz, że beauty staje się dla tego pokolenia coraz bardziej gender-neutral, a chłopcy wchodzą do kategorii m.in. poprzez TikToka, gaming i sportowych celebrytów.

To otwiera przed producentami nowy obszar. Nie chodzi już o stworzenie kolejnego "men‘s cleanser”. Chodzi o zrozumienie, dlaczego młody konsument chce konkretnego produktu i jak chce go używać.

Men‘s care rośnie, a Gen Z już wydaje na beauty

Trend wśród chłopców jest częścią większej zmiany w męskim beauty.

Według danych cytowanych przez Glossy, mężczyźni z pokolenia Gen Z są obecnie największymi wydającymi w kategorii men‘s beauty. 42 proc. badanych przedstawicieli tego pokolenia deklaruje, że przeznacza większą część swoich dochodów na grooming, podczas gdy wśród millenialsów odsetek ten wynosi 29 proc.

Rośnie również sam segment męskiej pielęgnacji skóry. Allied Market Research prognozuje, że rynek men‘s skincare osiągnie wartość 16 mld dolarów do 2032 roku, przy średnim rocznym wzroście na poziomie około 8 proc.

W Stanach Zjednoczonych mężczyźni w wieku 18–24 lat byli w 2024 roku dwukrotnie bardziej skłonni do robienia zakupów w Sephorze niż w 2020 roku.

image

Czy TikTok stanie się nową drogerią pokolenia Z? Platforma uruchomiła TikTok Shop

Ciekawy jest stosunek Gen Alpha do ceny

Dzieci oczywiście nie dysponują siłą nabywczą dorosłego konsumenta. Ale mają wpływ na decyzje zakupowe rodziców. Badania cytowane przez Global Cosmetic Industry pokazują, że 71 proc. rodziców dzieci w wieku 7–17 lat deklaruje, że ich dzieci prosiły o drogie produkty zapachowe, a 58 proc. o konkretny produkt określonej marki beauty.

Co więcej, Gen Alpha coraz wcześniej zaczyna rozpoznawać marki premium.

W badaniu przywoływanym przez Forbes niemal 7 na 10 dzieci posiadało produkt luksusowy już przed ukończeniem 10. roku życia. Jednocześnie 45 proc. chłopców z tego pokolenia deklarowało zainteresowanie skincare.

Dziecko niekoniecznie chce „kremu do twarzy”. Chce tego kremu, który widziało na TikToku.

"Sephora Kids” nie jest wyłącznie historią dziewczynek

Termin "Sephora Kids” pojawił się w związku z falą zainteresowania kosmetykami wśród dzieci i młodszych nastolatek. Najczęściej chodziło o dziewczynki kupujące produkty marek takich jak Drunk Elephant, Rare Beauty, Sol de Janeiro czy Laneige. Często były one przeznaczone dla skóry dojrzałej i kierowane do starszych konsumentów.

Dziś coraz wyraźniej widać, że zjawisko ma również swoją chłopięcą wersję.

W przypadku dziewczynek większy nacisk pada często na skincare i makijaż. U chłopców mocniej widoczne są zapachy, włosy, body care, produkty na niedoskonałości i grooming. Mechanizm jest jednak podobny: produkt zostaje odkryty w social mediach, staje się elementem trendu, a następnie trafia do zakupowego koszyka.

Problem zaczyna się wtedy, gdy 12-latek "potrzebuje" kremu przeciwzmarszczkowego

Wzrost zainteresowania kosmetykami wśród dzieci sam w sobie nie musi być problemem.

Nastolatek z trądzikiem może potrzebować odpowiedniego produktu do oczyszczania skóry. Chłopak uprawiający sport może potrzebować kosmetyków do ciała. Młody konsument może po prostu lubić zapachy.

Granica pojawia się wtedy, gdy dzieci zaczynają stosować produkty stworzone z myślą o dorosłej skórze i dorosłych problemach.

W przypadku "Sephora Kids” dermatolodzy zwracali uwagę przede wszystkim na stosowanie przez dzieci retinolu, kwasów AHA/BHA czy silnych produktów złuszczających. Przegląd opublikowany w Journal of Drugs in Dermatology wskazuje, że bezpieczeństwo i skuteczność części tych składników u dzieci nie zostały odpowiednio przebadane, a ich nieprawidłowe stosowanie może prowadzić m.in. do podrażnień, zapalenia skóry czy zwiększonej wrażliwości na słońce.

 

@sephora

If you’re looking for the boys, they’re at Sephora.

♬ Next Stop Sephora - sephora

 

image

Pokolenie Alpha odkrywa kosmetyki dzięki AI. Zakupy nadal robi w drogeriach

Beauty może budować pewność siebie. Może też budować kompleksy

To właśnie tutaj branża beauty znajduje się dziś w najbardziej interesującym, ale też najbardziej wymagającym miejscu.

Z jednej strony pielęgnacja może być dla młodego chłopaka elementem dbania o siebie. Może pomóc mu poradzić sobie z trądzikiem, nauczyć podstaw higieny, zainteresować zdrowiem skóry czy po prostu dać mu poczucie pewności siebie.

Z drugiej – media społecznościowe potrafią stworzyć wrażenie, że każdy element twarzy można i należy poprawić.

Badania dotyczące "Sephora Kids” wskazują na ryzyko przedwczesnego przejmowania standardów piękna i rozwijania niezdrowej koncentracji na wyglądzie.

U chłopców może to przyjmować nieco inną formę niż u dziewczynek. Zamiast "glass skin” pojawiają się idealna fryzura, wyraźna linia szczęki, odpowiedni zapach, sylwetka czy "looksmaxxing”.

Ale mechanizm pozostaje podobny: algorytm najpierw pokazuje ideał, a następnie sprzedaje narzędzia, które mają pozwolić się do niego zbliżyć.

Dla branży to nowy konsument i nowa odpowiedzialność

Gen Alpha dopiero zaczyna wchodzić do beauty, ale już zmienia jego zasady

Dla producentów oznacza to ogromną szansę. Młodzi chłopcy mogą stać się kolejną grupą napędzającą rozwój skincare, haircare i fragrance. Marki men‘s care już przesuwają się od funkcjonalnych produktów w stronę premiumizacji, składników aktywnych, sensoryczności i całych rutyn pielęgnacyjnych.

Jednocześnie coraz młodszy konsument wymaga od rynku większej ostrożności.

NIQ wskazuje, że Gen Alpha wchodzi do beauty coraz wcześniej, a proces odkrywania produktów zaczyna się już w szkole podstawowej i średniej. Jednocześnie rodzice pozostają najważniejszym głosem w decyzjach zakupowych.

To może oznaczać, że przyszłość children‘s i teen beauty nie będzie polegała na prostym kopiowaniu produktów dla dorosłych i zmianie koloru opakowania.

Największą wartość będą miały marki, które potrafią powiedzieć młodemu konsumentowi nie tylko "co kupić”, ale również "czego naprawdę potrzebujesz”.

Bo chłopcy z Gen Alpha już weszli do beauty. Pytanie nie brzmi więc, czy będą kupować kosmetyki. Pytanie brzmi, jak szybko ich kosmetyczki zaczną wyglądać jak te należące do dorosłych i czy branża zdąży ustalić, gdzie powinna postawić granicę.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
13.07.2026 14:51
Sol de Janeiro ma nowy cel: mężczyźni. Marka wchodzi do segmentu męskich zapachów
Sol de Janeiro wprowadza pierwszą linię męskich zapachów CheirosoInstagram

Po sukcesie wiralowych mgiełek Cheirosa i kultowego Bum Bum Cream Sol de Janeiro otwiera nowy rozdział. Marka po raz pierwszy kieruje swoją ofertę do mężczyzn, wprowadzając linię zapachową Cheiroso. To odpowiedź na dynamicznie rosnący segment męskich perfum i body mist, który staje się jednym z najciekawszych obszarów rynku beauty.

W tym artykule przeczytasz:

  • Pierwsza linia Sol de Janeiro dla mężczyzn
  • Rynek męskich zapachów rośnie
  • Mężczyźni odkrywają beauty
  • TikTok zmienia sposób noszenia zapachów
  • Piłka nożna zamiast klasycznej kampanii
  • Sol de Janeiro szuka nowych źródeł wzrostu

Jeszcze kilka lat temu Sol de Janeiro kojarzyło się przede wszystkim z kosmetykami do pielęgnacji ciała inspirowanymi brazylijskim stylem życia. Dziś marka, należąca do Grupy L‘Occitane, coraz mocniej stawia na zapachy, które stały się już większym biznesem niż jej pierwotna kategoria body care.

Teraz firma chce zdobyć kolejnych klientów.

Pierwsza linia Sol de Janeiro dla mężczyzn

Nowość tworzą dwie mgiełki kolońskie – Cheiroso 7 i Cheiroso 10 Cologne Mist. Produkty trafiły już do sprzedaży internetowej oraz na platformę Sephora.com, a od sierpnia będą sukcesywnie pojawiać się w sklepach stacjonarnych.

To pierwsza duża premiera marki od czasu objęcia stanowiska CEO przez Jordana Saxemarda, który zastąpił współzałożycielkę Sol de Janeiro, Heelę Yang.

– Chcemy rozwijać markę w przemyślany sposób, inwestując w innowacje i pozostając pionierami w tym, co robimy – powiedział Saxemard w rozmowie z WWD.

image

Sol de Janeiro: nowa era po odejściu założycielki. Jordan Saxemard nowym CEO marki

Rynek męskich zapachów rośnie

Wejście Sol de Janeiro do nowej kategorii nie jest przypadkowe.

Jak przypomina WWD, dane Circana już w ubiegłym roku pokazywały, że segment męskich perfum rozwijał się szybciej niż zapachy damskie w kanale prestige. Obecnie oba segmenty rosną w podobnym tempie, jednak najszybciej zwiększa się sprzedaż produktów z bardziej przystępnej półki cenowej.

To właśnie tam pozycjonuje się Sol de Janeiro.

Nowe mgiełki kosztują 26 dolarów za 90 ml, czyli znacznie mniej niż klasyczne perfumy premium. Marka chce wypełnić lukę pomiędzy tradycyjnymi dezodorantami i body sprayami a drogimi wodami perfumowanymi.

Mężczyźni odkrywają beauty

Rosnące zainteresowanie mężczyzn kosmetykami nie ogranicza się już wyłącznie do pielęgnacji.

Coraz więcej marek beauty rozwija ofertę skierowaną do tej grupy konsumentów, a perfumy pozostają kategorią, która najłatwiej przekonuje mężczyzn do częstszych zakupów kosmetycznych.

Zjawisko to dostrzegają również detaliści. Sephora w ostatnich miesiącach intensywnie rozwija działania skierowane właśnie do męskich klientów.

Jak wcześniej informował portal WWD, mężczyźni stają się jedną z najbardziej perspektywicznych grup konsumentów dla rynku beauty, a zapachy pozostają ich najchętniej wybieraną kategorią.

TikTok zmienia sposób noszenia zapachów

Premiera wpisuje się także w zmieniające się nawyki zakupowe młodszych konsumentów.

Pokolenie Z coraz częściej traktuje zapach jako element codziennej pielęgnacji, sięgając po kilka różnych produktów jednocześnie. Popularność zdobywają body mist, mgiełki do włosów oraz tzw. fragrance layering, czyli nakładanie kilku zapachów w celu stworzenia własnej kompozycji.

Zdaniem Saxemarda właśnie ten trend sprawia, że tradycyjny podział tanie zapachy i luksusowe perfumy przestaje odpowiadać potrzebom współczesnych klientów.

image

Testowane przez WK: mgiełki zapachowe Tesori d‘Oriente. Czy body mists to nowy fenomen kategorii fragrance?

Piłka nożna zamiast klasycznej kampanii

Marka postanowiła również odejść od typowej komunikacji znanej z rynku perfum.

Nazwy nowych produktów – Cheiroso 7 i Cheiroso 10 – nawiązują do numerów koszulek legend futbolu, takich jak Cristiano Ronaldo, Lionel Messi czy Neymar. Kampanię zrealizowano na plaży Ipanema w Rio de Janeiro z udziałem brazylijskiego aktora André Lamoglii oraz twórcy z TikToka Alejandro Rosario.

 

 

Według WWD marka chce wykorzystać rosnące zainteresowanie piłką nożną związane z mistrzostwami świata FIFA.

Sol de Janeiro szuka nowych źródeł wzrostu

Choć Sol de Janeiro pozostaje jedną z najgorętszych marek beauty ostatnich lat, tempo jej wzrostu zaczyna się stabilizować. Rynek mgiełek zapachowych jest dziś znacznie bardziej konkurencyjny niż jeszcze dwa lata temu, a popularność produktów marki sprawiła, że pojawiło się wiele tańszych odpowiedników.

Mimo to firma nadal utrzymuje silną pozycję. Jak podaje WWD, w kwietniu znalazła się w pierwszej piątce marek perfum premium w USA, a podczas tegorocznego Amazon Prime Day była czwartą najlepiej sprzedającą się marką beauty.

Wejście do segmentu męskiego ma pomóc Sol de Janeiro dotrzeć do nowych klientów i jednocześnie zachęcić obecnych fanów marki do budowania pełnej rutyny zapachowej – od pielęgnacji ciała po perfumy.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. sierpień 2026 18:58