StoryEditor
Twarz
03.03.2015 00:00

Demakijaż na dzień dobry i na dobranoc

Staranny demakijaż ułatwia skórze odnowę nocą i sprawia, że wygląda ona promiennie w ciągu dnia.

Bardzo ważna dla cery jest jej właściwa pielęgnacja. Jednak nie przyniesie ona rezultatów – bez względu na zaawansowanie technologiczne kosmetyków – jeśli nie poprzedzi jej proces oczyszczania skóry. To dlatego demakijaż twarzy musi być wykonywany z wielką starannością, zawsze przed wieczorną aplikacją maski lub kremu. – Tylko wtedy skóra ma szansę na nocny odpoczynek, odnowę i regenerację i może skorzystać z dobrodziejstw nocnego nawilżania i odżywania – mówi Ewa, wizażystka i kosmetolog z You Tube’owego kanału Red Lipstick Monster. Potwierdza to Eliza Modzelewska, wizażystka oraz specjalistka od składu kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych: – Jeśli pominiemy demakijaż lub wykonamy go nieprawidłowo, dalsze czynności kosmetyczne nie przyniosą oczekiwanych efektów. Demakijaż najlepiej zrobić przed godziną 22, nim skóra rozpocznie proces regeneracji po całym dniu. Składniki aktywne kremów i maseczek będą wtedy skuteczne – wyjaśnia ekspertka marki Cleanic.
Delikatnie i bez mydła
Oczyszczanie twarzy powinno być dokładne a zarazem łagodne. – Demakijaż nie powinien pozbawiać skóry płaszcza hydrolipidowego, który chroni ją przed utratą wilgoci, a także zapobiega wnikaniu szkodliwych czynników zewnętrznych – zwraca uwagę Eliza Modzelewska. Dlatego trzeba używać łagodnych środków myjących, w żadnym wypadku nie może to być zwykłe mydło lub żel pod prysznic. Klasyczne mydło toaletowe bardzo wysusza cerę i zostawia na niej zasadowy osad. Podrażnia skórę, przez co ułatwia wnikanie alergenów i innych drażniących czynników.
Delikatnie trzeba też obchodzić się ze skórą, bo tarcie i naciąganie może pogłębiać zmarszczki, ale też powodować zaczerwienienia, opuchnięcia, a nawet stany zapalne. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na same waciki czy płatki kosmetyczne. – Powinny być delikatne, chłonne i nie zostawiać pasm włókien. Idealnym rozwiązaniem są bawełniane płatki ze sztruksową strukturą, która sprawia, że powierzchnia zbierania zanieczyszczeń jest o 15 proc. większa – podpowiada ekspertka marki Cleanic.

Zaczynamy od oczu

Kiedy zmywamy makijaż, oczyszczanie należy zacząć od oczu. Najlepiej posłużyć się preparatem, który poradzi sobie z tuszem, eyelinerem i cieniami, ale równocześnie nie podrażni spojówek i nie wysuszy delikatnej skóry pod oczami i na powiekach. Dwufazowe oleiste płyny warto stosować jeśli mają one uporać się z wodoodpornymi kosmetykami, w innym wypadku lepiej postawić na lżejsze, łagodniejsze formuły mleczek lub płynów micelarnych. W demakijażu oczu ważne jest, by preparat wykonał niemal całą pracę samodzielnie, po przyłożeniu nasączonego nim wacika do oka. Rozpuszczone w ten sposób kosmetyki delikatnie ściągamy ku dołowi. Nie ciągniemy i nie pocieramy skóry, jeśli nie chcemy pozbyć się rzęs i nabawić dodatkowych zmarszczek.
To, czego użyjemy do umycia reszty twarzy zależy od rodzaju cery i jej aktualnych potrzeb. A na te trzeba zwrócić szczególną uwagę zwłaszcza zimą, gdy skóra staje się bardziej wrażliwa i wymagająca.
Co do cery wrażliwej a co do tłustej?
Podobnie jak kosmetyki pielęgnacyjne, produkty do demakijażu należy dobierać zgodnie z potrzebami skóry. Innymi środkami myjemy skórę suchą, a innymi tłustą i mieszaną. Ze specjalną troską trzeba też traktować cerę naczynkową czy alergiczną. Cera sucha najlepiej reaguje na delikatne mleczka zawierające lipidy lub olejki. Nie należy jej fundować oczyszczania z użyciem żeli, czy nawet najdelikatniejszych pianek, gdyż do ich stosowania używa się wody, a z tej w przypadku takiej cery lepiej zrezygnować. Przy cerach wrażliwych i naczynkowych najlepiej sprawdzą się płyny micelarne. Żele oczyszczające, zwłaszcza o właściwościach antybakteryjnych i matujących, to dobre rozwiązanie dla cery tłustej i trądzikowej. Najwięcej problemów, także podczas demakijażu, przysparza cera mieszana. W jednych miejscach się świeci, w innych jest sucha i ściągnięta. Warto więc poszukać produktów, które utrzymują pod kontrolą gruczoły łojowe i równocześnie nie wysuszają skóry. Jeśli mleczka to tylko beztłuszczowe, ale lepiej sprawdzą się emulsje, płyny micelarne lub delikatne żele.

Peeling tak, ale nie za często

Demakijaż, wbrew pozorom, nie oznacza tylko usuwania kosmetyków kolorowych. Twarz należy oczyszczać także z substancji, które wydziela sama skóra (pot, łój) oraz osiadających na niej wszelkiego typu zanieczyszczeń z powietrza (kurz, alergeny). – W procesie demakijażu zmywamy również martwy naskórek, blokując tym samym rozwój bakterii wywołujących trądzik czy stany zapalne – wyjaśnia Eliza Modzelewska. Stąd zalecenia, aby po płyn micelarny, albo mleczko i tonik sięgać również rano, zanim nałożymy krem i makijaż. – Zdrowa, czysta, gładka i promienna skóra pozwala czuć się każdej kobiecie pewnie i stanowi podstawę trwałego makijażu – potwierdza Eryka Sokólska, makijażystka gwiazd i oficjalna wizażystka Max Factor Polska. Przy tej okazji podpowiada, by zastanowić się nad inwestycją w szczoteczkę soniczną do demakijażu i oczyszczania twarzy, która działa przy pomocy mikrodrgań. – Wystarczy parę okrężnych ruchów, aby dokładnie oczyścić pory i uzyskać efekt podobny do tego z salonu kosmetycznego, który jest kilkakrotnie lepszy niż przy oczyszczaniu ręcznym – opowiada. A im lepiej oczyścimy skórę tym lepsza absorbcja kosmetyków pielęgnacyjnych i lepsza „przyczepność” kosmetyków makijażowych. To jednak nie wszystko, szczoteczka za każdym razem delikatnie złuszcza naskórek, a to powoduje, że twarz emanuje naturalnym blaskiem. Jej użycie może więc po prostu zastąpić podkład, który zwykle służy do tego, by ukryć niedoskonałości.
Soniczna szczoteczka to jednak spory wydatek (200-300 zł). Bardziej dostępne są peelingi, które również oczyszczają twarz, a wykonywane regularnie, pobudzają skórę do wytwarzania nowych komórek i intensyfikują produkcję kolagenu, który działa przeciwzmarszczkowo. Skóra oczyszczona preparatami do peelingu będzie jaśniejsza, rozświetlona i jednolita, lepiej też przyjmie kosmetyki, w tym maseczki pielęgnacyjne. Dużej utrzymują się też na niej kosmetyki do makijażu. Trzeba jednak pamiętać, że nie można wykonywać domowego peelingu zbyt często. Dermatolodzy zalecają przynajmniej dwa tygodnie odstępu między zabiegami.
Tonik kropką nad „i”
Warto pamiętać o dokładnym zmyciu produktu do demakijażu. Jeśli jest to żel lub pianka trzeba je spłukać wodą. Mleczko rozprowadzone na skórze najlepiej starannie zebrać czystym wacikiem. Najwygodniejsze są płyny micelarne, których nie trzeba zmywać ani spłukiwać. Należy dotąd przecierać twarz nasączonym wacikiem, aż będzie on czysty.
Zabieg demakijażu i oczyszczania twarzy zawsze należy kończyć przetarciem jej tonikiem. Celem tego zabiegu jest przywrócenie skórze jej naturalnego odczynu pH. Tonik działa też łagodząco i przeciwzapalnie o ile również zostanie odpowiednio dobrany do skóry. Ten do suchej powinien zawierać składniki nawilżające. Wrażliwą należy przemyć preparatem, który uszczelni kruche naczynka i zadziała kojąco. Tłusta, mieszana i trądzikowa najlepiej zareaguje na substancje bakteriobójcze i ściągające pory. Dopiero teraz skóra jest gotowa na przyjęcie maseczki, serum czy kremu pielęgnacyjnego. n

Anna Zawadzka-Szewczyk

Płatki i patyczki kosmetyczne



Katarzyna Jaśkowska,
junior brand manager Velvet Care:

Właściwie wykonany demakijaż może trwać tyle samo czasu, co poranny makijaż. Dlatego niezmiernie istotne są nie tylko odpowiednie kosmetyki, ale także delikatne i nie rozdzielające się płatki kosmetyczne. Natomiast podczas porannego makijażu przydatne będą patyczki kosmetyczne, bardzo pomocne przy malowaniu modnej kreski na oku, a także podczas tuszowania rzęs. Naprzeciw tym potrzebom wychodzi marka Velvet, która proponuje absolutną nowość – idealne płatki kosmetyczne. Są one nie tylko miękkie, delikatne i chłonne, ale przede wszystkim nie rozwarstwiają się dzięki złączonym brzegom. Ponadto składają się w 100% z bawełny, powierzchnia płatków Velvet ma specjalną strukturę z obu stron, co zwiększa efektywność oczyszczania skóry. Nowe płatki  Velvet zostały przetestowane dermatologicznie, są hypoalergiczne i bezzapachowe. W ofercie marki Velvet znajdą się także nowe i praktyczne patyczki kosmetyczne. 


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 23:07