StoryEditor
Twarz
03.10.2015 00:00

Pielęgnacja domowa inspirowana medycyną estetyczną

Medycyna estetyczna robi ogromne postępy. Zabiegi proponowane w gabinetach są inspiracją dla producentów kosmetyków. Coraz bardziej zaawansowane preparaty przeznaczone do domowej pielęgnacji bywają przedłużeniem gabinetowych terapii lub alternatywą dla nich.


Wostatnich latach rynek zaoferował nam wiele preparatów i urządzeń do pielęgnacji domowej, inspirowanych zabiegami medycyny estetycznej: peelingi z efektem mikrodermabrazji, kremy botoks-like, kosmetyki z efektem lasera, mezoterapii i radiofrekwencji, „rollery” z igiełkami do samodzielnego wykonywania zabiegów. Osiągnięciem kosmetologii są też preparaty zawierające roślinne komórki macierzyste. Produkty tego typu mają być alternatywą dla drogich, skomplikowanych i nierzadko bolesnych zabiegów medycyny estetycznej. Jak działają? Czy ich efekty są rzeczywiście porównywalne do zabiegów medycznych? Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Zacznijmy od oczyszczania skóry – mikrodermabrazja

Peelingi potrafią czynić cuda: usuwają martwy naskórek, odsłaniają świeżą, czystą i „nową skórę” i ułatwiają wnikanie składników aktywnych. Producenci zainspirowani zabiegami w gabinetach – mikrodermabrazją korundową i diamentową – zapragnęli stworzyć kosmetyk, który w warunkach domowych da efekty zbliżone do zabiegów profesjonalnych. Tak powstały peelingi z „efektem mikrodermabrazji” do użytku domowego. Działają one kilkakrotnie silniej niż klasyczne peelingi. Jak zapewniają producenci, już po pierwszym zabiegu możemy się spodziewać spektakularnych efektów: błyskawicznego wygładzenia mikrorzeźby naskórka, poprawy ukrwienia i odświeżenia skóry, eliminacji drobnych zmarszczek, nierówności, a przy systematycznym stosowaniu zmniejszenia widoczności przebarwień, blizn, rozstępów, odmłodzenia i uelastycznienia skóry. Formuły tego typu preparatów są oparte między innymi na mikrokryształkach diamentu lub tlenku glinu (korundu). W wersji de luxe mogą zawierać również rozdrobnione perły, diamenty lub sproszkowany szafir. Dla wzmocnienia efektu często są wzbogacane o dodatkowe substancje, np. kwasy owocowe, które rozpuszczają martwe komórki naskórka, oraz o składniki pielęgnacyjne, np. witaminy, minerały i inne.
Botoks-like
Większość zabiegów medycyny estetycznej jest ukierunkowana na usuwanie skutków upływającego czasu, czyli efektów starzenia się skóry. Tym samym tropem podąża branża kosmetyczna – niemalże wszystkie kosmetyki do cery dojrzałej mają nas odmłodzić: spłycić zmarszczki, poprawić owal twarzy, wyrównać koloryt i powstrzymać starzenie się. Różnica tkwi w doborze składników aktywnych, mechanizmach ich działania oraz koncepcji marketingowej produktów, która ma zaskoczyć konsumenta, zadziwić i przekonać, że te preparaty są wyjątkowo skuteczne. Jedną z wielu propozycji producentów są kremy typu botoks-like. Preparaty tego rodzaju zawierają surowce aktywne naśladujące działanie toksyny botulinowej, np. mimetyczne peptydy, proteiny oraz niektóre wyciągi roślinne. Botoks w zabiegach blokuje skurcze mięśni odpowiedzialnych za tworzenie zmarszczek mimicznych, kremy rozluźniają i ograniczają napięcie mięśniowe, a poprzez synergiczne działanie wielu aktywnych substancji zmniejszają widoczność zmarszczek mimicznych, wygładzają i uelastyczniają skórę, a więc można powiedzieć, że dają efekty „zbliżone do efektu uzyskiwanego po stosowaniu toksyny botulinowej”.
Efekt lasera
Kolejną propozycją uderzającą wprost w zmarszczki i bruzdy są kremy o skuteczności lasera. W dermatologii estetycznej używa się kilku rodzajów laserów m.in. do: fotoodmładzania i regeneracji skóry, usuwania zmarszczek, rozszerzonych porów, przebarwień i plam pigmentacyjnych, a także zamykania naczyń, depilacji oraz redukcji blizn i rozstępów. Kosmetyki do pielęgnacji domowej o „mocy lasera” najczęściej zawierają wysokie stężenia odmładzających składników aktywnych. Według obietnic zagęszczają skórę, stymulując wytwarzanie kwasu hialuronowego i kolagenu, ujędrniają i modelują owal twarzy, wypełniają powierzchniowe zmarszczki. Czy rzeczywiście działają? Po zabiegu z użyciem lasera efekt mamy niemalże natychmiast, na działanie kremów trzeba trochę poczekać, choć, jak zapewniają producenci, którzy znają badania satysfakcji klientek – nie warto być niecierpliwym.

Mezoterapia w domowym zaciszu

W medycynie estetycznej wykonuje się dwa rodzaje mezoterapii: bezigłową, wykorzystującą zjawisko elektroporacji, oraz bardziej inwazyjną, polegającą na wprowadzaniu substancji aktywnych (np. usieciowanego kwasu hialuronowego lub koktajli witaminowych) do głębokich warstw skóry za pomocą igły. W mezoterapii bezigłowej wprowadzanie składników czynnych w głąb komórek skóry odbywa się dzięki zastosowaniu impulsów elektromagnetycznych, które wywołują powstawanie nietrwałych przestrzeni w błonach komórkowych skóry („otwarcie nowych miejsc”) i ułatwiają ich absorbcję. Zabieg jest bezbolesny, a efekty nawilżenia i wygładzenia skóry są widoczne już po pierwszym zabiegu. Mezoterapia igłowa nie należy do najprzyjemniejszych zabiegów, ale rezultaty, które widzimy już dzień, dwa po niej, rekompensują wszystko: cera wygląda o kilka lat młodziej – jest wypoczęta, rozświetlona i doskonale nawilżona. Mezoterapia igłowa pobudza skórę do samoregeneracji, wykonywana w serii poprawia wygląd skóry na kilka miesięcy – zwiększa uwodnienie, wygładza drobne zmarszczki i uelastycznia.
Jako alternatywę dla mezoterapii igłowej gabinety kosmetyczne proponują zabiegi z użyciem „rollerów” – ruchomych rolek z igiełkami, które podobnie jak w mezoterapii nakłuwają skórę, ułatwiając przenikanie substancji aktywnych w głąb skóry oraz stymulując naturalną produkcję kolagenu i elastyny. Można powiedzieć, że jest to rozwiązanie pośrednie pomiędzy inwazyjną i nieinwazyjną formą mezoterapii. Co więcej, tego typu zabiegi możemy wykonywać samodzielnie, jeśli tylko kupimy „roller” do użytku domowego. Od wersji gabinetowej taki „roller” różni się ilością i długością igieł (profesjonalny ma około 550 igieł, domowy o ponad połowę mniej). Mechanizm działania jest podobny i opiera się na założeniach, że skóra poddawana kontrolowanym mikrouszkodzeniom odpowiada w sposób obronny, tj. uruchamia procesy naprawcze (tworzy nowe komórki skóry, zwiększa produkcję białek podporowych), a mikrokanaliki powstałe w skórze w wyniku masażu igiełkami ułatwiają głębsze wnikanie składników aktywnych. Także ten rodzaj zabiegów stał się motywem do tworzenia przez biotechnologów innowacyjnych formuł kremów.
Fale radiowe
Kolejną inspiracją do tworzenia kosmetyków odmładzających są zabiegi radiofrekwencji (RF – radio frequency, czyli fale radiowe), które polegają na tym, że skóra właściwa jest poddawana działaniu fal elektromagnetycznych o częstotliwości radiowej. Fale elektromagnetyczne, docierając do skóry, rozgrzewają ją i powodują skrócenie (spiralizację) włókien kolagenowych, co ma wpływ na pracę układu limfatycznego i aktywizuje metabolizm fibroblastów (komórek produkujących kolagen, elastynę i kwas hialuronowy). Efektem zabiegu jest odbudowa nowego kolagenu oraz poprawa jakości skóry i ujędrnienie zwiotczeń twarzy i ciała. Ideą kremów opartych na zasadach radiofrekwencji jest próba odnowienia macierzy kolagenowej, a w konsekwencji przywrócenie skórze jędrności i młodego wyglądu.

Komórki macierzyste

Od czterech lat do listy najskuteczniejszych składników w walce ze starzeniem się skóry dołączyły komórki macierzyste. Mówi się, że są jednym z największych odkryć kosmetologii ostatniej dekady. Komórki macierzyste wykorzystywane w medycynie estetycznej charakteryzują się silnym działaniem regenerująco-odbudowującym tkanki. Zawierają czynniki wzrostu – mediatory, które działają stymulująco na nasze własne komórki. W medycynie wykorzystuje się materiał pobrany od pacjenta (osocze bogatopłytkowe jest pozyskiwane z krwi, a komórki macierzyste z krwi lub tkanki tłuszczowej). Specjaliści twierdzą, że są to zabiegi, które w spektakularny sposób cofają czas, odmładzając skórę na wszystkich jej poziomach: działają zarówno na skórę właściwą (poprawiają elastyczność i napięcie), jak i tkankę podskórną (odbudowują rusztowanie dla skóry). Komórki macierzyste stymulują również powstawanie nowych naczyń krwionośnych, co diametralnie wpływa na poprawę ukrwienia skóry, a co za tym idzie jej odżywienia i dotlenienia.
Odpowiedzią na powyższe zabiegi są kremy wykorzystujące roślinne komórki macierzyste, które są naturalnym dopingiem dla komórek macierzystych skóry i pobudzają procesy regeneracyjne. Te komórki mogą być pozyskiwane praktycznie z każdej rośliny, ale najcenniejsze pochodzą od tych, które są odporne na ekstremalne warunki, w których żyją, np.: drzewo arganowe, jabłoń szwajcarska czy róża alpejska. Żeby te komórki były bardziej skuteczne, biotechnolodzy zamknęli je w specjalnych nośnikach (liposomach), które transportują je do głębszych warstw skóry, aby przywrócić nam młodość i piękny wygląd.

Beata Maciej


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 22:33