Dłonie i stopy pozbawione są gruczołów łojowych. Stąd ich skłonność do wysuszania, która w dodatku wraz z wiekiem się pogłębia. Skóra grzbietu dłoni staje się bowiem cieńsza. Wystawiana na działanie zmiennych temperatur, wiatru i słońca ma coraz większą skłonność do podrażnień i przebarwień.
Nie inaczej jest ze stopami. U osób starszych osłabieniu ulega naturalny proces nawilżania skóry, która, stając się coraz cieńszą i wysychając, jest coraz bardziej podatna na liczne pęknięcia.
Wnętrze dłoni i podeszwy stóp mają też grubszą warstwę naskórka, który z wiekiem, a także pod wpływem rozmaitych czynników, może dodatkowo twardnieć, a nawet pękać. Wykazuje wtedy skłonności do stanów zapalnych, co szczególnie zagraża dłoniom z uwagi na ich częsty kontakt z detergentami. Natomiast zgrubienia i stwardnienia, które tworzą się na skórze stóp, przybierać mogą postać modzeli i nagniotków.
I choć stanowią one rodzaj reakcji obronnej organizmu przed uszkodzeniami mechanicznymi spowodowanymi np. źle dobranymi, zbyt ciasnymi butami, to same w sobie powodują dyskomfort, a często też ból.
Ukoić dłonie
O dłonie warto zadbać szczególnie zimą, bo są ciągle narażone na mróz, wiatr i nagłe zmiany temperatur. – Nie wystarczy noszenie ciepłych rękawiczek, trzeba zastosować odpowiednią pielęgnację – przekonuje Rafał Józefowicz z firmy Burnus, dystrybuującej markę Kamill. Dodaje, że o ile latem wystarczy używać lekkich kremów nawilżających, to zimą trzeba sięgnąć po preparaty z większą liczbą składników ochronnych i odżywczych. Dobre kremy do pielęgnacji rąk powinny zawierać glicerynę, która zapobiega wysuszaniu skóry, witaminę E oraz substancje kojące, takie jak: alantoina, panthenol czy rumianek. Dodatkowo, dla szczególnie wysuszonych dłoni polecane jest stosowanie kremów zawierających mocznik (urea), który ze względu na silne właściwości nawilżające skutecznie wiąże wilgoć także w głębokich warstwach naskórka. Powoduje, że skóra jest miękka, dobrze nawilżona, gładka i zregenerowana.
Aby chronić skórę rąk przed zimowymi warunkami pogodowymi warto też pomyśleć o kosmetykach z parafiną. – Gwarantuje ona skórze to, co w chłodne dni najważniejsze, czyli nawilżenie – mówi Katarzyna Olędzka, kierownik marketingu Verona Product Professional. Parafina, nazywana często olejem mineralnym, wykorzystywana jest chętnie w kosmetyce i farmaceutyce. Należy do substancji określanych jako emolienty, które charakteryzują się wyjątkowymi właściwościami natłuszczającymi. I choć sama parafina nie nawilża, to na skórze tworzy trwały, ochronny, hydrofobowy film, który pomaga utrzymać odpowiedni poziom wilgotności naskórka.
Beata Cywińska-Durczak, dyrektor medyczny firmy Nepentes (Iwostin, Propodia) potwierdza, że w odróżnieniu od stosowanych latem lekkich, żelowych emulsji, które pozostawiają na skórze bardzo cienki i delikatny film lipidowy, kremy ochronne na zimę muszą mieć inną strukturę i przede wszystkim bogatszy skład. Są to w większości emulsje typu woda w oleju, tłuste lub półtłuste kremy o miękkiej konsystencji, które uzupełniają niedobory lipidów, zmiękczają i odżywiają skórę i dodatkowo chronią przed promieniowaniem UV. Obok standardowo stosowanych składników tłuszczowych, produkty te powinny być wzbogacone o dodatkowe składniki aktywne (m.in. oleje, np. macadamia, ceramidy, woski, fitosterole, fosfolipidy, masło shea), które tworzą na powierzchni skóry lipidową warstwę ochronną. Warstwa ta w pełni zabezpiecza naskórek przed skutkami działania wywołanymi zmianami temperatury, suchym powietrzem, wiatrem i mrozem, a także zapobiega nadmiernej utracie wody, przeciwdziałając nadmiernemu wysuszeniu skóry, co zimą jest bardzo częstym zjawiskiem.
Codzienne stosowanie kremów ochronnych w okresie jesienno-zimowym, nie tylko przed każdym wyjściem na mróz, zapewnia odpowiednie nawilżenie i wygładzenie szorstkiej, nadmiernie wysuszonej skóry rąk.
Zregenerować stopy
Gruby naskórek, cieńsza tkanka podskórna oraz duża liczba gruczołów potowych powodują, że skóra stóp z reguły skutecznie spełnia swoje funkcje. Z drugiej strony taka budowa a także brak gruczołów łojowych zwiększają ryzyko pojawienia się specyficznych problemów i schorzeń. Problemy nasilają się zimą. Wtedy właśnie stopy są narażone na duże zmiany temperatur, nadmierne wysuszenie i przegrzanie, a z drugiej strony przemrożenie i przemoczenie. Ciężko sobie z tym radzić, gdyż brak naturalnego natłuszczania skóry prowadzi do osłabienia bariery ochronnej. Skóra staje się sucha, traci elastyczność i ulega zgrubieniu, a to już prosta droga do bolesnych pęknięć, zwłaszcza na brzegu pięt. Dlatego ważne jest stosowanie specjalnych preparatów pielęgnacyjnych, które ochronią ją, nawilżą i odżywią. Na początek, do zastosowania podczas wieczornej kąpieli, warto polecić zmiękczający peeling. Następnie suchą i szorstką skórę warto ukoić odżywczo-regenerującym kremem. Cenne substancje, które powinny się znaleźć w takim preparacie, to np. olej z rokitnika oraz keratyna, które przyspieszają regenerację naskórka (a do tego wzmacniają płytkę paznokcia), czy gliceryna oraz witamina E, które zatrzymują wodę w skórze, poprawiają jej nawilżenie, przywracając miękkość i elastyczność. Znakomite właściwości zmiękczające i złuszczające ma mocznik
w 25-proc. stężeniu. Zawierające go preparaty szczególnie polecane są więc do pielęgnacji bardzo suchej skóry stóp i szorstkich pięt ze zrogowaceniami skóry. Lanolina i kwas mlekowy nawilżają i wygładzają skórę, a alantoina i panthenol łagodzą podrażnienia i przyspieszają naturalną regenerację skóry. Aby stopy już po kilku zastosowaniach stały się gładkie i miękkie w dotyku warto zastosować tzw. okluzję, czyli opatrunek, którego rolę znakomicie pełnią bawełniane skarpetki nałożone zaraz po wmasowaniu
w skórę dość grubej warstwy kremu.
Oprócz nocnej pielęgnacji warto też zadbać o komfort stóp na co dzień. Wiele problemów pojawia się bowiem w wyniku noszenia nieprzepuszczających powietrza skarpet ze sztucznego tworzywa oraz źle dobranego obuwia, które uciska, obciera lub uniemożliwia stopom „oddychanie”.
Anna Zawadzka-Szewczyk
Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.
Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.
Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.
Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty
W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.
Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.
Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.
Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu
Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.
Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.
Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.
Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging
Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.
Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.
Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.
Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company
Polski rynek kosmetyków dynamicznie rośnie, a jego roczna wartość zbliża się do poziomu 20 miliardów złotych. Najnowsze dane YouGov pokazują, że niemal połowa sprzedaży w tej kategorii odbywa się w promocji. Klienci coraz mocniej doceniają jakość i chętnie wybierają droższe produkty markowe.
Kremy do twarzy na czele wzrostów
Polski rynek kosmetyków dynamicznie się rozwija. Według analiz YouGov za okres 2024–2025 wartość koszyka kosmetycznego w naszym kraju osiągnęła już 18,5 miliarda złotych. Co istotne, branża rośnie zarówno pod względem wartości sprzedaży, jak i wolumenu kupowanych towarów. Kosmetyki skutecznie przyciągają kolejnych kupujących, co stale zwiększa skalę ich domowych zakupów.
Kremy do twarzy napędzają wzrost całego sektora. Kategoria ta generuje 8,7 proc. udziału wartościowego w koszyku, wyprzedzając szampony, dezodoranty oraz perfumy. Liczba nabywców kremów wzrosła o 5 proc., a wolumen zakupów skoczył o 9 proc. Przełożyło się to na sprzedaż przekraczającą 1,6 miliarda złotych, co oznacza wzrost o 8,2 proc.
Codzienna pielęgnacja w koszykach Polaków
Wypada zauważyć, że szampony pozostają towarem o najwyższym poziomie penetracji rynkowej. Sięga po nie aż 83,6 proc. gospodarstw domowych, co daje niemal 11,7 miliona klientów w skali kraju. Przeciętne polskie gospodarstwo domowe kupuje średnio 7,3 opakowania szamponu rocznie. Wydatki na ten cel wzrosły o 8 proc. rok do roku, osiągając średnio około 108 złotych.
Warto podkreślić, że Polacy najczęściej wybierają się po dezodoranty, które kupują średnio 5,7 raza w roku. Mimo że częstotliwość ta spadła o 2 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, łączny wolumen tej kategorii wyniósł blisko 99 milionów opakowań.
Cały koszyk kosmetyczny charakteryzuje się dużym udziałem perfum, które stanowią 6,5 proc. ogółu wydatków konsumentów.
Drogerie i internet dystansują konkurencję
Kanały sprzedaży kosmetyków przechodzą widoczną transformację. Tradycyjne dyskonty posiadają 44,4 proc. udziału w całym koszyku FMCG, jednak w segmencie kosmetycznym dominują drogerie, które kontrolują aż 50,5 proc. wydatków. Dyskonty zajmują tu drugie miejsce z wynikiem 25,3 proc. Najszybciej rośnie e-commerce, notując wzrost o 10,1 proc.
Warto przy tym wspomnieć, że promocje rządzą decyzjami zakupowymi Polaków. O ile w całym FMCG zakupy promocyjne stanowią 32,3 proc. wydatków, o tyle w chemii i kosmetykach wskaźnik ten rośnie do 46,4 proc. W przypadku kremów do twarzy promocje odpowiadają za 61 proc. sprzedaży. W sieci Rossmann na promocji kupuje się 59 proc. produktów, w Hebe 58 proc., a w dm 26 proc.
Siła marki wygrywa z tanią alternatywą
– Widzimy wyraźnie, że promocja w kosmetykach przestała być jedynie wsparciem sprzedaży, a stała się stałym elementem strategii zakupowej konsumentów. Największą atrakcyjność mają klasyczne obniżki cenowe oraz mechanizmy typu “drugi produkt 50 proc. taniej” czy pakiety 2+1. Konsumenci potrafią bardzo świadomie oceniać atrakcyjność różnych typów promocji i wybierają te, które dają im realną, odczuwalną korzyść – komentuje Agnieszka Górecka, local & regional clients director w YouGov.
Warto dodać, że marki producentów zdecydowanie wygrywają z markami własnymi, które generują tylko 11,8 proc. wartości koszyka. “Konsumenci coraz uważniej analizują, czy wybierają markę producenta czy markę własną i są gotowi zapłacić więcej, jeśli widzą realną wartość produktu” – podsumowuje Magdalena Pac-Pomarnacka, senior consultant w YouGov.
